deszcz też może być piękny??????

nawet w poniedziałek. Wystarczy sobie tylko włączyć kolorową wyobraźnię i już na duszy raźniej się robi.
Więc ja dzisiaj tym pięknym obrazkiem deszczową pogodę Wam osładzam, życząc jednak miłego poniedziałku.
Obrazek był naprawdę piękny, znów Ambra go zjadła 😦
Musi wystarczyć Wam dzisiaj wyobraźnia.
O!! pokazał się nowy obrazek, ciekawe czy znów zniknie, czy się jednak utrzyma ????
Ach ta nieznośna strona WordPress. psikusy tylko robi 😦

Wczorajszą niedzielę spędziłam, w domu, nie wychodziłam nigdzie, bo nie mogę tej mojej „zdrewniałej” nogi nadwyrężać, poczekam na lepszy czas, gdy znów spacerki będą mnie cieszyć. Teraz jednak chodzę tyle, ile mogę, to znaczy do nieodległego sklepu, na dalsze wypady niestety znów muszę korzystać z taksówek. Ale mam nadzieję, że ten czas niedowładu moich nóg się w końcu skończy Co jest ciekawe, w domu ( no i w pracy) moje nogi normalnie funkcjonują, tylko przy nieco większych odległościach, a takie są wtedy gdy muszę je używać na ulicy. zaczynają mi dokuczać.
Oglądałam wczoraj na Facebooku zdjęcia zamieszczane przez Alinkę z Kudowy i…przyznam, żal mi było, że mnie tam nie ma. Jak miło patrzyło się ma miejsca, którymi niedawno jeszcze spacerowałam. Prócz Alinki widziałam jeszcze zamieszczane zdjęcia z Kudowy przez 2 czy 3 osoby, akurat wszystkich tam teraz poniosło ?
No cóż, trzeba przyznać, że Kudowa jest śliczna, rację miała Ulka, że będę z łezką w oczach ją wspominała, tylko niestety nie miałam możliwości korzystać z pełni spacerów, bo właśnie w Kudowie dopadły mnie poważne kłopoty z poruszaniem się, myślałam, że skoro jestem w sanatorium kuracje mi pomogą, niestety, przepisane zabiegi nie okazały się wystarczająco skuteczne. Właściwie najlepszym zabiegiem było to ćwiczenie z zastosowaniem obciążeń mięśni ud na specjalnym fotelu, widać było, że pan mgr rehabilitacji bardzo sumiennie podszedł do moich dolegliwości, inne zabiegi to raczej wielkich efektów mi nie przyniosły, a może ja po prostu ich nie doceniam??? Ale jak na razie kręgosłup nadal boli, nogi drętwieją, barki i kolana również bolą prawie tak jak poprzednio….
Tak więc zastanawiam się, czy ten mój cały pobyt w Kudowie miał jakiś sens? Miałby, ale może gdyby te zabiegi były bardziej intensywne, lepiej dobrane cała moja terapia sanatoryjna byłaby korzystniejsza?
Po prostu nie wierzę w to, żeby jakieś prądy magnetyczne czy nawet laser naprawdę pomagały. Dlatego teraz bardzo liczę na to, że bardzo intensywna terapia pana Bartka postawi mnie na nogi. Pewnie, że moje zmiany nie pozwolą na całkowite wyleczenie, ale przynajmniej żebym chociaż mogła normalnie chodzić…..
Na pewno jednak skorzystałam na tym, że zmieniłam klimat, że odpoczęłam od Krakowa i jego problemów, odłożyłam na bok wszystkie zmartwienia i wszystkie złe myśli, przez co się na pewno wyciszyłam. Mimo, że miałam za sobą kilka słabo przespanych nocy, gdy ten ból i wyłamywanie nóg i stóp budziły mnie w środku nocy, jednak w sumie ten wyjazd był dla mnie dobry, chociaż niestety nie w pełni wykorzystany.
Prawda jest taka: z moimi licznymi dolegliwościami niestety nadaję się na indywidualną terapię, którą niestety NFZ nie jest w stanie zapewnić, musiałabym sama opłacić sobie odpowiednio dobrane i perfekcyjnie wykonywane zabiegi m a to niestety związane jest ze sporym wydatkiem.
Chociaż… też nie jest tak do końca, na przykład pani Alina była na pełnopłatnym turnusie, a zabiegi też raczej nie zawsze były należycie wykonane, bo co może pomóc 10 – cio minutowy masaż kręgosłupa, który de facto okazał się tylko lekkim jego głaskaniem a nie prawdziwym masażem????
Dlatego zastanawiam się, jaki jest sens znów załatwić sobie turnus tym razem rehabilitacyjny, gdy znów dadzą mi tylko prądy i okłady???
A może znów powinnam pojechać na przykład za rok na te prywatne wczasy zdrowotne do Mszany, gdzie (trzeba to przyznać) była bardzo fachowa rehabilitacja, no cóż, prywatny ośrodek to i podejście do pacjentów inne, Tam miałam prawdziwa rehabilitację – zabiegi i rano i popołudniu……. ćwiczenia, masaże, podwieszki, gimnastyka, wszystko jak należy.
Ale mam na razie jeszcze przynajmniej rok czasu na podjęcie takiej decyzji, teraz muszę pomóc sobie zabiegami tu w Krakowie, tak, by nie kolidowały one z moja pracą, bo bez pracy niestety nie będę miała funduszy na dalsze leczenie.
Wczoraj miałam miła wizytę Maćka, który przyjechał do mnie tym razem solo, bez dziewczyn, na rowerze. Trzeba przyznać, że zmiana trybu życia Maćka, przejście z jazdy samochodem na jazdę rowerem bardzo korzystnie wpłynęła na jego kondycję i jego wygląd, bardzo zdecydowanie stracił sporo kilogramów – no cóż ja niestety w tym temacie nie mogę go naśladować 🙂
Owszem, były czasy, gdy jeździłam na rowerze, ale wtedy byłam piękna, młoda i zdrowa i nie ma nawet mowy o podjęciu przeze mnie takiego wyzwania, zresztą jakbym wyglądała na takim rowerze????
Najwyżej co mogłabym sobie pojeździć na rowerze stacjonarnym, ale takowego niestety nie mam. Co prawda w pobliżu mojej pracy jest siłownia i tam na pewno są takie rowerki, ale nie będę się na starość wygłupiać i na siłownię chodzić, to dobre dla młodzieży i osób w odpowiednim wieku, a nie dla babci – prababci 🙂
Chyba wszyscy tam obecni pękli by ze śmiechu widząc moje sportowe „wyczyny”
Trzeba byc jednak realistką i nie można pozwalać sobie na to, do czego już niestety nie pasuję – pesel już nie ten…… kondycja już nie ta…….

Mimo deszczowej pogody życzę Wszystkim spokoju i miłych chwil na dzisiejszy dzionek i sporo udanych godzin całego nadchodzącego tygodnia.