
a tak dokładnie to ja zaczynam. Dzisiaj popołudniu mam pierwszy zabieg, pierwszy masaż u pana Bartka. Oj nie będą to bynajmniej pieszczoty, na pewno mocno się napocę, najęczę i na…nie wiem co jeszcze, ale tak trzeba.
Jestem zdecydowanie nastawiona na TAK, bo ostatnio mój kręgosłup nawet w pozycji leżącej daje mi do wiwatu. Tak właśnie było tej nocy, obudził mnie ostry ból i mimo wielokrotnych zmian pozycji długo nie chciał ustąpić , wreszcie tak mnie wymęczył, że w końcu usnęłam.
Oby tylko mi te masaże pomogły!!!
Fakt, jestem codziennie na środkach przeciwbólowych, ale ile mój żołądek to wytrzyma i kiedyś przyjdzie przecież czas, że do Apapu tak się przyzwyczaję, że będę go traktowała jak cukierki, a niestety już przestanie on wtedy przeciwbólowo działać.
Ból, jakikolwiek on jest, w którym miejscu doskwiera, jest tak upierdliwy, że nie można o nim po prostu zapomnieć, on sobie już jest i tyle, towarzyszy nam mimo naszego sprzeciwu.
Szkoda, że w Polsce zabroniony jest dostęp do marihuany, oczywiście w małych, leczniczych dawkach, bo wiem, że ona w zwalczaniu bólu jest skuteczna, chociaż człowiek do niej łatwo się przyzwyczaja i od niej uzależnia. Ale właściwie każde lekarstwo ma bardzo podobne właściwości, praktycznie zaczyna się od łagodnego środka, a potem przechodzi się do coraz mocniejszych lekarstw
A tak między słowami, czy wiecie, że w Czechach dostęp do „Maryśki” nie jest zabroniony? Tam nawet marihuanę do piwa dodają – wiem, bo gdy byłam w Kudowie, sporo kuracjuszy maszerowało właśnie po piwo z „Maryśką” do pobliskiego czeskiego miasteczka Nahod.
Zresztą piwo w Czechach jest o połowę tańsze niż w Polsce, stąd codziennie sporo było tam polskich spacerów po ten zbawienny (nie dla mnie, bo akurat ja piwa nie lubię) płyn, a potem panowie obładowani wielopakami z piwem wracali radośnie do sanatorium. Z opowiadań kuracjuszy wiem, że piwo tam jest „wiborne”, w przeróżnych smakach i o przeróżnej zawartości alkoholu (nawet i bywają 40 procentowe piwa), są też gatunki tak łagodne, że stworzone są w swojej łagodności i pysznym smaku wprost dla kobiet.
Ale przyznam, że wcale mnie to nie przekonywało, dla mnie zawsze piwo miało zbyt gorzki, bardzo niekorzystny dla mnie smak i już.
Jeżeli już do towarzystwa zmusiłam się napić piwa (czasami tak wypadało), zawsze piłam go ze sokiem, najczęściej malinowym lub cynamonowym, co jest po prostu profanacją tego napoju.
Na szczęście nie spotykam się ostatnio z miłośnikami tego rodzaju alkoholu i jestem wolna od konieczności wewnętrznego przełamywania się w temacie napić się, czy nie napić piwka.
Dzisiaj wstał słoneczny dzionek, o wiele cieplejszy i przyjemniejszy niż ten wczorajszej – podobno według prognozy pogody kilka następnych takich dni ma też być miłych i słonecznych. Pamiętam, że nie tylko wrzesień, ale i październik potrafi być ciepły i słoneczny i oby tak było.
Na dzisiaj życzę słonka i pogody ducha.
A ja idę się rehabilitować – mam nadzieję, że na tyle skutecznie, że nie będę już miała nocnych bólowych przebudzeń no i będę mogła sobie spokojnie spacerować i nie szukać ławeczki, na której na chwilkę chociaż mogę przycupnąć, by od bólu odsapnąć, bo to jest okropnie deprymujące, podobnie zresztą jak deprymujące jest odczuciem, że wszyscy z ubolewaniem patrzą na kalekę, która ledwie człapie ulicą i co chwilę staje, chwytając się muru, by nabrać nowej siły.
MUSZĘ POWRÓCIĆ DO NORMALNOŚCI !!!!
PRZECIEŻ AŻ TAK BARDZO STARA JESZCZE NIE JESTEM!!!!!
Jeszcze niedawno przecież normalnie chodziłam, może nie za szybko, swoim tempem, ale nawet droga od przystanku, na którym wysiadałam z autobusu jadąc do pracy, do przychodni nie była dla mnie taką droga męki, jaką jest obecnie. Jak to dobrze, że są taksówki, ale ile tymi taksówkami jeździć można?????
Ale kogo nie boli tak jak mnie pewnie tego nie zrozumie………