
…. wyruszam samolotem na wakacje. Są tacy szczęśliwcy, którzy dzisiaj swój zasłużony ale niestety krótki odpoczynek rozpoczynają i im życzę i słonka i radości i wspaniałych kąpieli, a przede wszystkim wysokich lotów tam i z powrotem.
A ja po prostu strasznie się boję samolotowych podroży, kiedyś latałam nawet samolotem, ale skutecznie z nich się wyleczyłam.
No bo kto to widział, żeby kawał pudła sobie w chmurach szybowało, pod nim kawałek blaszanej podłogi i pustka, nad nim cienki dach i niebieskie przestworza, czyli jak kiedyś mój były szef mawiał, ma się poczucie, że do ziemi daleko i do Szefa (czyli Boga) też daleko….
O nie, nikt mnie do takich podniebnych wojaży nie namówi, stanowczo to nie dla mnie.
A co będę w takim razie robiła?
Na szczęście mam w wielkiej pobliży swój Park, w którym czuję się zupełnie jak na wakacjach. Zresztą zawsze jest okazja do poznania nowych osób. Wczoraj na przykład poznałam śliczną małą dziewczynkę, która miała tylko półtora roku i już potrafiła pięknie mi się przedstawić. Jej babcia powiedziała jej tylko: powiedz pani, jak masz na imię i z tych malutkich usteczek z uśmiechem popłynęły wyraźnie wypowiedziane słowa – Hania.
Mądre i śliczne dzieci mamy teraz, rośnie wspaniałe nowe pokolenie, tylko strach pomyśleć, co go czeka. Potem jeszcze porozmawiałam sobie z jedną starsza panią, a na koniec oczywiście przyszedł do Parku mój nieoceniony Przyjaciel Kaziu i tak siedzieliśmy w Parku aż do późnych wieczornych godzin.
Co prawda w moim Parku nie rosną palmy jak w tym Kudowskim, ale jest o wiele mniejszy ruch i można nawet lepiej odpocząć, a zawsze mam do dyspozycji obecność Pokemonów i dostęp do Facebooka, czy do Plemion, a w przerwach zawsze jakiś brukowiec można sobie poczytać. Tylko, żeby te ławeczki nie były takie twarde…..
Tak więc plany na dzisiaj i na jutro mam już zrobione, skoro rodzinka pojechała w plener, samemu ten plener sobie trzeba zapewnić, póki jeszcze się da, póki pogoda jeszcze wciąż jest letnia i słoneczna, bo taka pogoda ma utrzymać się podobno jeszcze tylko przez tydzień, potem zdecydowanie temperatura nie będzie taka łaskawa.
Zresztą im więcej czasu będę spędzać poza domem tym lepiej dla mnie, czas na siedzenie przy odbiorniku TV i przy komputerze pozostawiam na późno jesienną i zimową porę, wtedy, gdy nie będzie okazji już na odpoczynek w Parku trzeba będzie się przebranżowić, ale na razie mam na to czas, Tym bardziej, że taki „rozwód” z TV i z polityką wspaniale działa na moją psyche. Jestem zdecydowanie o wiele spokojniejsza i pogodniejsza. A jak wspaniale mi się śpi po takim długim przebywaniu na świeżym powietrzu…… ho, ho-śpię niczym niemowlak.
No to podróżującym życzę wspaniałych wrażeń, Wszystkim milutkiej soboty a sobie……. no cóż, mile spędzonego czasu w swoim ulubionym Parku.