Wstała pięknie słoneczna niedziela. Jedna z tych ostatnich letnich, potem już niestety jesień nas dopadnie.
Więc cieszmy się tą resztką lata, jak kto umie.
Moja Magda na przykład dzisiaj nazbierała mnóstwo grzybków – poszła skoro świt do lasu i…… no i fajnie, na pewno uszek z grzybkami na wigilię nie zabraknie. 🙂
Dzień 13 września kojarzy mi się z moją Babcią, Mamą mojej Mamy, popularnie nazywaną Tamtą Mamą.
Przypomnę tylko, że nigdy nie chciała godzić się z myślą, że jest już taka stara, że nosi miano Babci, więc ugodowo i grzecznościowo nazywaliśmy Ją Tamtą Mamą
Otóż dzisiaj mija już 55 lat od dnia Jej śmierci. Pamiętam dokładnie ten dzień, miałam 15 lat i bardzo boleśnie odczułam śmierć ukochanej Tamtej – Mamy, która usiłowała zastąpić mi zmarłą Mamusię. Nic nie wskazywało na to, że Jej krótka choroba tak tragicznie się skończy, Kilka dni wcześniej obchodziła swoje imieniny – Bronisławy i z tej okazji odbyła się imieninowa uczta, gdzie głównym przysmakiem był świeżo uwędzony węgorz, dopiero co przywiezionym przez nas z Jastarni. Dlatego też gdy dostała następnej nocy bolesnych skurczów żołądka wszyscy przypuszczali, że jest to Jej reakcja na tego węgorza, chociaż z drugiej strony był on naprawdę świeży i nikomu innemu nie zaszkodził, Następnego dnia mój Tata odwiózł TamtąMamę do szpitala i nikt nie przypuszczał, że był to po prostu zakamuflowany zawał serca i w niecałe dwa tygodnie później mimo szpitalnego leczenia Tamta Mama umrze.
Wspomnę jeszcze tylko jedną ciekawostkę: otóż opowiadała mi pani Kundzia, która mieszkała wtedy w tej samej kamienicy, że śniła się jej się moja Mama. To było akurat w tę noc, w którą Tamta Mama zachorowała, więc pani Kundzia nie mogła wiedzieć o Jej chorobie, A w sen był taki
nieco dziwny, przyszła do niej moja Mama, pięknie, balowo ubrana i spytana przez panią Kundzię : „co pani ty robi” odpowiedziała: „Przyszłam po moją Mamę – proszę powiedzieć panu Doktorowi (tu chodziło o mojego Tatę), aby nic nie robił, bo i tak moja Mama do mnie niebawem przyjdzie” …. i zniknęła….
Rzeczywiście Tamta Mama umarła po kilku zaledwie dniach, pozostawiając mnie w wielkim smutku, mimo, że jak to nastolatka nie zawsze chciałam poddać się jej reżimowi, chociaż bardzo Ją kochałam, wszak od zawsze z nią mieszkałam i zawsze o mnie dbała.
Bardzo dobra była to kobieta, z wielkimi aspiracjami , wszak Jej mąż był nie tylko adwokatem, nie tylko senatorem ale również i pułkownikiem Wojska Polskiego, a wiec oboje Dziadkowie zawsze obracali się w naprawdę wielkim świecie politycznych i nie tylko politycznych salonów i to Jej poczucie do błyszczenia pozostał do końca Jej dni. Nie, nie była wyniosła, ale bardzo zwracała uwagę na sposób zachowania się ludzi, którzy Ją otaczali, a Jej ulubionym językiem był język francuski, którym świetnie i biegle władała i zawsze szukała okazji, by właśnie sobie z kimś w tym języku porozmawiać. Czasami rozmawiała po francusku z moim Tatą, który również z racji długoletniego przebywania w Paryżu również był jego drugim językiem urzędowym, a często odwiedzał Tatę doktor Słowik, którego Tamtamama bardzo lubiła, bo również mogła z nim sobie przeprowadzać ciekawe rozmowy w tym języku – zawsze zapraszała go do swojego pokoju na herbatkę i miłą francuską pogawędkę i była wtedy bardzo szczęśliwa.
No cóż, gdy zmarła miała tylko 77 lat, co może na tamte czasy było już bardzo dużo, na dzisiaj można by rzec jeszcze nie była taka stara – przecież ja dzisiaj jestem zaledwie 7 lat od niej młodsza, czyżby moje życie też już pomału zbliżało się do końca??????
Na razie jednak nie ma co się zagłębiać w takie ponure myśli, trzeba cieszyć się tym, co jest dzisiaj, bo jutro może przynieść różne rozwiązania.
A więc wracam do dzisiejszej niedzieli, niech ona Wam Wszystkim przyniesie odpoczynek i radość z obcowania z wciąż pięknem naszej natury. Jeszcze nadal jest zielono, chociaż gdzieniegdzie żółć już przebija przez drzewa, niebawem własnie ta żółć i brąz będą dominantą naszych parków.
Miłej niedzieli.

2 myśli w temacie “

  1. Zielonapirania's awatar Zielonapirania 13 września 2020 / 20:21

    Piękne wspomnienie o Babci. Swoje babcie niewiele pamiętam, tej ze strony Mamy nigdy nie poznałam.
    A 13 września urodził się mój nieżyjący już Tato i mój starszy brat, tyle, że w naszej rodzinie nie ma zwyczaju obchodzenie urodzin. Imienin zresztą też:)

    Polubienie

  2. annapisze19's awatar annapisze19 16 września 2020 / 19:22

    Moja Wera ma 15 lat, tyle miałaś wtedy, gdy Twoja Babcia odeszła. Strasznie to przykre, tyle mogłyście jeszcze razem przeżyć. A sen sąsiadki niesamowity!

    Polubienie

Dodaj komentarz