i jest niedziela

I może będzie ona nieco cieplejsza niż wczoraj, Siedziałam wczoraj sobie co prawda w Parku na ławeczce razem z panią Danusią i wymieniałyśmy kulinarne przepisy, nawet muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że z niej taka dobra gospodyni, jeszcze z ery tych gospodyń sprzed lat, które swoje własne zimowe zapasy sobie robią, a nie kupują w sklepach gotowe kompoty, dżemy czy marynowane grzybki, ale muszę przyznać, że lekko podmarzłam, co wieczorem w mych kościach dosyć boleśnie odczułam.
No cóż, to już nie pora letnich spódniczek, teraz znów trzeba ogrzewać kuperek i kolanka spodniami – na letnie ubrania trzeba będzie poczekać dobrych kilka miesięcy.
Ale przynajmniej chwilkę do słonka buzię wystawiłam, już ono co prawda nie opala, ale przynajmniej przyjemnie ogrzewa, gdzie te czasy, gdy człowiek w cieniu przed słonkiem się chował? Teraz już nie te zacienione, a raczej te ławki w słonku bywają oblegane……
Ale cieszmy się taką pogodą, jaką obecnie mamy, bo niebawem może już nadejść pora jesiennych pluch. Co prawda nareszcie znalazłam swoją parasolkę, „schowała: się przede mną do plecaczka, ale sami musicie przyznać, że robienie zakupów z torebką w jednej ręce, parasolka w drugiej nie są najłatwiejsze, stanowczo brakuje wtedy trzeciej ręki. No chyba, że używa się wózeczka, ale po małe zakupy nikt z wózkiem znowu nie chodzi. Ja takie większe „wózkowe” zakupy na ogół robię raz w tygodniu – fajna to sprawa, bo nie trzeba wtedy nic dźwigać, można wózek zapakować i za sobą ciągnąc, no chyba jeszcze łatwiej jest, gdy ktoś ma własny samochód,, który można po pełen bagażnik zapakować, wtedy zakupy są czystą przyjemnością, oczywiście gdy ktoś dysponuje odpowiednią gotówką, bo wizyta w wielkich marketach przeważnie jest bardzo kosztowna, nawet gdy się ma przygotowaną kartkę z zaplanowanymi zakupami, zawsze idąc po marketowych alejkach człowiek narażony jest na pokusę zakupu czegoś, co nie całkiem akurat jest w tyn momencie potrzebne, ale pozorna „okazja” zawsze kogoś omami. Handlowcy doskonale o tym wiedzą i tak układają w wielkich sklepach towary, żeby wyeksponować taki towar, który może nie największą popularnością się cieszy, ale można łatwo jest je przez pewne marketingowe sztuczki klientom wmówić.
Dlatego jak ognia unikam większych sklepów, w tej mojej niewielkiej Avicie zawsze kupuję tylko to, co chcę i zawsze z tych zakupów jestem zadowolona. Zresztą robię tam już zakupy od czterech lat i personel tego sklepu doskonale mnie już zna, chociaż trzeba przyznać, że wiele osób personelu już tam się wymieniło na nowych. Podobnie jak i znają mnie w pobliskim Buczku, gdzie czasami kupuję żytni chlebuś – nawet ostatnio pani mnie spytała, czemu przystałam kupować jaśkowe paluszki – no cóż, zdecydowanie nie należą one do produktów odchudzających, a ja wciąż staram się jednak nadal, przynajmniej częściowo, reżim kulinarny zachować. Nie zawsze mi się to co prawda udaje ( ach te lody obok mojej przychodni wciąż kuszą, a jakie pyszne, chrupiące i lekko słodkie są te rożki, do których te lody pakują!!), ale…… muszę uważać, chociażby przez wzgląd na ten mój nieszczęśnie obolały kręgosłup. Jednak ta dłuższa nieco przerwa od poprzedniego zabiegu u pana Bartka daje się we znaki. Mam nadzieję, że już w tym nowym tygodniu znów pan Bartek skutecznie zabierze się za mój kręgosłup i znów zacznę fruwać, a nie zgarbiona kuleć na ulicy………
Każdy dzień przynosi różne wieści i te dobre i te złe, wczoraj niestety dowiedziałam się o jednym bardzo smutnym fakcie, ale na razie nie chcę, a raczej nie mogę o tym pisać, zostałam zobligowana do zachowania sekretu, powiem tylko, że było mi wczoraj bardzo smutno.
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień będzie wolny od niedobrych wiadomości i spędzę go w miłej atmosferze, może i w Parku, tylko tym razem już ubiorę się w jesienne , cieplejsze szaty, bo niby ma by temperatura około 21 stopni, ale wiaterek niestety jest już jesienny, sporo chłodniejszy.
A moje myśli błądzą dzisiaj po zawojskich lasach, gdzie Magda z rodziną po lasach buszują i grzybki zbierają – życzę im bardzo bogatych zbiorów.
Tylko Magda nie zbieraj tych grzybków z czerwonym kapeluszem w kropki 🙂
Dzisiaj nic o polityce, czekam cierpliwie, co z tego prawicowego konfliktu wyjdzie, podobno w łagodzeniu sprawy ma brać udział sam pan prezydent.
Ale co on może? I tak będzie mówił to, na co mu Jaruś pozwoli, swojego zdania i tak nie będzie mógł głosić.

Życzę spokojnie słonecznej niedzieli i dobrego odpoczynku przed następnym tygodniem.