PRIMA APRILIS, PRIMA APRILIS,

nie wierz nikomu, bo się pomylisz !!!!!!!

Prima aprilis (z  łac. prima (dies) Aprilis – dosł. pierwszy dzień kwietnia – dzień żartów – obyczaj obchodzony pierwszego dnia kwietnia w wielu krajach świata. Polega on na robieniu żartów, celowym wprowadzaniu w błąd, nabierania kogoś, konkurowaniu w próbach sprawienia, by inni uwierzyli w coś nieprawdziwego. Tego dnia w wielu mediach pojawiają się różne żartobliwe informacje. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest dokładnie wyjaśnione.

Niektórzy uważają, że geneza zwyczaju ma związek z rzymskim zwyczajem Cerialii, obchodzonym na początku kwietnia na cześć bogini Ceres. Według jednej z legend, kiedy poszukiwała ona swojej porwanej córki, została wyprowadzona w pole. Grecy wiążą historię tego dnia z mitem o Demeter i Persefonie. Persefona miała zostać porwana do Hadesu  na początku kwietnia. Matka Demeter, szukając jej, kierowała się echem   głosu córki, ale echo ją zwiodło.
Prawdopodobna wydaje się również wersja, że obyczaj ten wywodzi się z rzymskiego święta Veneralia  , połączonego często ze świętem Fortuny Virilis i Cereliami, ku czczi Ceres, obchodzonego 1 kwietnia. W tym dniu dozwolone były żarty, wygłupy i kawały.  Kwiryci  odstawiali komiczne występy, mężczyźni przebierali się w damskie palle (okrycia), zakładali peruki, tańczyli na ulicach, co nie przydarzyłoby się im w innych dniach.

W krajach anglojęzycznych 1 kwietnia jest nazywany „Dniem Głupców” (April Fools’ Day lub All Fools’ Day). W Wielkiej Brytanii, Australii i RPA wzajemne żartobliwe oszukiwanie jest uprawiane tylko do południa. W innych krajach germańsko języcznych dzień ten jest nazywany po prostu „1 kwietnia”, a żart zrobiony tego dnia Aprilscherz lub np. Aprilskämt (szw.). We Francji prima aprilis jest określany jako „Dzień kwietniowej ryby” (Jour du poisson d’avril), a pierwszokwietniowe żarty nazywane są „kwietniowa ryba” (Poisson d’avril.

W Szkocji znany jest jako „polowanie na głupca” (Hunt the gowk Day), na Litwie „Dzień kłamcy” (Melagio diena), w Portugalii „Dzień kłamstwa” (Dia da mentira).

W Rosji 1 kwietnia nosi nazwę „Dzień śmiechu” (День смеха). Pierwszy pierwszo kwietniowy żart miał w Rosji miejsce w  Moskwie w 1703 roku. Wtedy to heroldowie  na ulicach zapraszali mieszkańców Moskwy na „niesłychane przedstawienie”. Kiedy ludzie masowo przybyli na wskazane miejsce, uniosła się kurtyna, odsłaniając napis „Pierwszy kwietnia – nie wierz nikomu!” Na tym przedstawienie się zakończyło.

Obyczaj ten dotarł do Polski z Europy Zachodniej przez Niemcy w epoce nowożytnej w XVI wieku. W XVII w. został już uznany za „modę staroletnią”, zaczął on być wtedy obchodzony w podobnej formie, w jakiej występuje do dzisiaj. Przeświadczenie to przeniknęło nawet do najwyższych kręgów państwowych – przykładowo sojusz antyturecki z  Leopoldem I Hasburgiem podpisano 1 kwietnia 1683, ale antydatowano go na 31 marca, aby na dokumencie nie widniała data prima aprilis.

Pierwszy kwietnia poświęcano opowiadaniu zmyślonych historii, robieniu przeróżnych dowcipów i naigrawaniu się z naiwnych, bądź nieostrożnych ludzi. Dzień ten uważano za niepoważny i starano się nie robić w nim żadnych ważnych rzeczy. Dziś pierwszy kwietnia obchodzimy jako dzień radosny, w którym celowo próbuje się wprowadzić innych w błąd.

Z robieniem psikusów przez dzieci w wieku szkolnym związany był w niektórych regionach także 12 marca  – dzień św. Grzegorza  , patrona uczących się. Obyczaj ten nosił nazwę  gregorianek  lub gegołów.

I ja Wam dzisiaj prawdziwe PRIMA APRILIS urządziłam, bo te wszystkie mądrości, aczkolwiek prawdziwe, ale nie pochodzą ode mnie, tylko są ściągnięte z Wikipedii .
Ale uważam, że są na tyle ciekawe, że ważne jest je przytoczyć. Nigdy wiedzy za wiele……..
Ot taki mój pierwszo kwietniowy kawał, zamiast pisać bzdury, typu np rząd Pisu przestał istnieć, poddał się do dymisji, podaję prawdziwe dane, dotyczące tego niesamowicie wesołego święta.
A na mój komunikat „PIS PODDAŁ SIĘ DO DYMISJI” jeszcze trochę cierpliwie poczekajmy i na to przyjdzie stosowna pora :-).
Nie koniecznie musi to być Pierwszy kwietnia, bo to nie ma być przecież tylko kawał !!!!!!!

Pogoda też nam robi całkiem wesołe psikusy, raz świeci pięknym słonkiem, wczoraj nawet temperatura dochodziła do ponad 20 stopni, tak, że nawet chwilkę w Parku na ławeczce posiedziałam i potem szukałam śladów wiosny, już są pierwsze małe pączki na drzewach, lada moment listki z nich się wyklują, innym razem straszy nas śniegiem, ale czy tak będzie????? niedługo się przekonamy.
Ja już pamiętam Wielkanoc w śnieżnej oprawie , teoretycznie może być i tak teraz, niech więc nas te 20 stopniowe gorące dnie nie zwiodą.

A co do moich kochanych bocianków z Przygodzic, to już obecna tam para bardzo starannie wczoraj starała się o potomstwo, Ledwie Przygoda przyleciała do gniazda, po krótkim radosnym przywitaniu, bociany rozpoczęły swoje amory.
Jaki miły był widok, gdy najpierw przytulali się do siebie, miziali, a potem dopiero spełniali swój małżeński obowiązek.
Widać, że bardzo ostro iskrzy między nimi i ……. będą jednak małe bocianki !!!!!

No to co? chcesz bym zamieniała się w Królewicza?????

No to CMOK 🙂

Bocianki bardzo lubię, ale ta żabka z górnego obrazka nie jest dla nich jednak przeznaczona 🙂

Miłego Wielkiego Czwartku, właściwie można powiedzieć, że dzisiaj rozpoczynające się Triduum jest już początkiem nadchodzących Świąt Wielkiejnocy.

A ja idę do…….. Banku PKO.SA kupować szynę kolejową – to wcale nie żart primaaprilisowy, wkrótce o tym więcej napiszę, ale najpierw muszę się rozejrzeć, jak to z tym funduszem kolejowym rzeczywiście jest
Może w spadku po mojej kolejowej służbie w Szpitalu jakiś grosz mi wpadnie??????

P.S. a ten tak wcześnie rano zamieszczony mój blog to też mój primaaprilisowy kawał – postarałam się !!!!