
Dosyć gnuśnienia, idę się remontować.
Oj już dawno panią doktor pierwszego kontaktu nie odwiedzałam, teraz, gdy zaczynają mi i żyły w nogach przeszkadzać, trzeba ruszyć się z fotela i iść na mały remoncik.
Pół nocy dzisiaj śniłam o tej wizycie, a raczej nie był to przyjemny sen.
Bardzo nie lubię zawracać głowy swoją osobą, ale od czasu do czasu trzeba, szczególnie, że wiosna za oknem (???)
Czy ja wiem, czy to wiosna, teraz rano słonko świeci, temperatura nawet jako taka, ale już za dwie, trzy godziny słonko pójdzie spać za chmurki, jakieś ciemne chmury, możliwe, że nawet ze śniegiem napłyną i ….już po wiośnie.
No i jak tu się ubrać? czy wziąć ciepły sweter, czy wystarczy wiosenna bluzka, a potem czeka nas zamarzanie?
Ale w sumie lepiej jednak zająć się swoją własną osobą, niż durną polityką, bo tak, czy tak, czy siak, jakaś tam ona będzie (a nie zawsze musi mi się podobać), a o siebie jednak trzeba zadbać. No bo kto o mnie zadba, jak nie ja sama? – oczywiście przy pomocy pani doktor no i Maćka, który ułatwił mi szybką wizytę lekarską.
No bo przecież w jakimś dobrym zdrowiu i jeszcze w najlepszym w związku z tym nastroju muszę doczekać chwili, gdy PIS z panem Kaczyńskim na czele na pysk padną, a będzie to radosna chwila, muszę mieć więc siłę na to świętowanie.
A mam nadzieję, że już wkrótce to nastąpi, nawet jaskółki już o tym na dachach świergocą……..
No to ubieram się i znikam do lekarza, a o rezultatach opowiem już jutro.
Na razie na ten poniedziałek i na cały tydzień słonka (jednak) życzę i dobrego nastroju, bo przez ten tydzień wiele jeszcze zmienić się może. I oby na lepsze się zmieniało, a wszystkie złe wieści gdzieś w czeluściach niebytu się zapadły.
A dzisiaj składam życzenia Urodzinowym Solenizantom, czyli mojej Bratowej Zosi, która co prawda na pewno blogu mojego nie czyta, ale o niej wspomnieć trzeba, bo Rodzina to bardzo ważna sprawa.
Zatem: do jutra!