
ale jak bardzo wymowna, pokazująca niesamowity ból po rozstaniu z ukochaną osobą.
Tak wygląda prawdziwa miłość, która za młodych lat Elżbiety II się narodziła, a wczoraj zgasła?
Nie, nie zgasła, bo zawsze w Jej sercu osoba jej ukochanego męża Filipa pozostanie.
Z racji funkcji, jaką piastuje nie może Ona oficjalnie ze swoim bólem się obnosić,
Zresztą, czy taki ból na pokaz jest coś wart?
Ale nikt do królewskiej duszy nie zaglądnie, nikt nie wie, ile bólu rozpaczy tam teraz mieszka.
Oglądałam wczoraj oczywiście uroczystość pogrzebową Księcia – piękna, pełna symboli.
Dla mnie najważniejsze jednak były dwa symbole, jeden to ta postać królowej Elżbiety osadzonej w całkowitej samotności, w oddaleniu od wszystkich w katedralnej ławce. Została sama, bez osoby, którą kochała i z którą całe swoje życie była związana. Ale gdzieś tam niedaleko byli obecni Jej najbliżsi – tak, widząc ich miała poczucie, że mimo, że odszedł ktoś naprawdę bliski, jednak nie została całkiem sama.
Bo własnie poczucie samotności jest chyba najgorszym faktem starości, a wiele osób niestety musi z tym się borykać na codzień, obojętnie, czy piastuje wysoki królewski urząd, czy jest całkiem zwyczajnym człowiekiem.
Każdy musi mieć to poczucie bezpieczeństwa, że jest ktoś niedaleko, kto poda rękę, pomoże, powie dobre słowo.
Drugim niesamowitym wręcz dla mnie symbolem był fakt występu kobziarza, który z każdym krokiem, grając melodię oddalał się przez otwarte drzwi poza budynek Katedry.
Tak jak każdy z nas całe życie gra swoją melodię życia, ona brzmi do czasu, potem pomału odchodzi i zanika, ważne jest, by nie zanikła wraz z nią pamieć o naszej osobie.
Jak widzicie, bardzo osobiście podeszłam do wczorajszej smutnej uroczystości, może nie było to wiązane z jakąś fascynacją dworem, ale zwyczajną ludzką empatią, tym bardziej, że i ja pomału zbliżam się już do tych otwartych drzwi.
Kiedyś, gdy byłam dzieckiem, gdy będąc w Londynie po raz pierwszy zobaczyłam Buckingham zadałam pytanie czy mieszkająca tak królowa jest zła? Ot, taki sposób myślenia dziecka oparty był na bajkach. które jej czytano.
Teraz już wiem, że mieszkają w nim zwyczajni ludzie, tacy jak i my, którzy mają dni radości i dni smutku, dni trudu i dni odpoczynku, ale których nie omijają żadne życiowe kłopoty i zmartwienia, które muszą rozwiązywać.
Dlatego jeszcze bardziej jestem teraz myślami z Królową Elżbietą, bo wiem, że przyszedł dla niej bardzo ciężki i smutny czas i wyobrażam sobie jej rozpacz, którą przeżywa, tym bardziej, że jej miłość była naprawdę prawdziwa i mimo, że na pewno miała sporo wewnętrznych kontrowersji, zawsze potrafiła je mądrze rozwiązać.
To tyle na dzisiaj.
Teraz idę do Parku, bo świeci słonko i czeka tam na mnie….Zeldunia z Rodzicami
Miłej niedzieli