nareszcie zapowiada się prawdziwa wiosna

niby słonko się już pokazało, niby ptaszki wesoło świergolą, ale przecież to już prawie końcówka kwietnia i, za niedługo upragniona majówka.
Dlatego muszę się do niej dobrze przygotować.
Już jestem po pierwszym zabiegu u złoto ręcznego Bartłomieja i zdecydowanie jest lepiej.
Co prawda do doskonałości jeszcze daleko, ale noga już jest jakby mniej nieco spuchnięta, za tydzień idę raz jeszcze i pewnie potem od razu na balety pogonię…..
Chociaż nie wiem, czy w moim wieku jeszcze wypada balować?
Od wczoraj zażywam też ten BioSlimin i…chudnę….na razie w mojej wyobraźni.
Ale podobno gdy się czegoś pragnie, to się życzenie spełnia.
A u mnie niestety to jest nie kaprys, bo przecież wiem, że na Konkurs Miss Polonia nie będe startowała, ale jednak mój kręgosłup i moje nogi wyraźnie mi mówią : Ewa!! uważaj!!!!!.
No i cukier, który po operacji był pięknie opanowany też teraz sobie wesoło jak zajączek skacze.
Oczywiście staram się ograniczyć też jedzonko, chociaż według ulotki można jeść jak dotychczas.
Coś mi się to nie bardzo wydaje, bo jednak pewne ograniczenia trzeba zrobić.
Pierwszy sukces już miałam dzisiaj rano, cukier spadł mi poniżej szóstki.
To jeszcze i tak jest ciut za dużo, ale od czegoś trzeba przecież zacząć.
No i mam teraz mały dylemat, co ma zrobić z czwartkiem?
A gdyby jakiś gość przyszedł do mnie z życzeniami? wypadało by czymś słodkim go poczęstować, a tu u mnie słodycze ograniczone są do zera.
No dobrze, zawsze mogę ciastkiem gościa poczęstować, a ja sama jeść go nie muszę, najwyżej jakiś pojemniczek na spływającą ślinkę dla siebie przygotować mogę, a co mam zrobić, jeżeli jednak coś z tych słodkości mi pozostanie na potem?
A poza tym czy starczy mi tej silnej woli, żeby ,przynajmniej w swoje urodziny nie skusić się na łakocie?
Niby to nie powinno być problemem, ale jednak jest.
Że o? że mogę poczęstować samą herbatą lub kawą? Można, wszak mam tę dobra kawę z mojego expresiku , ale czy to wystarczy?
Ot, trudne dylematy człowieka odchudzającego się.
Że tez po drodze te moje urodziny musiały się pojawić 🙂

Ale jeszcze mam dwa dni do namysłu, zresztą wcale nie zapowiada się, żeby jakieś tabuny gości mnie nawiedziły.
Zobaczy się w czwartek.
A na razie życzę przyjemnego popołudnia