Galimatias na Szymanowskiego

Niezłe zamieszanie zrobiło się dzisiaj w moim mieszkaniu
Po pierwsze przyszła pora na wymianę starego materaca na nowy.
Wcale nie było to takie łatwe, bo stary, już niestety ze starości zrobił się okropnie ciężki i wcale nie łatwo był go na śmietnik na podwórko wynieść (ciekawe, kiedy zjawią się panowie z MPO i każą mi ten materac wziąć do domu z powrotem, albo…….zapłacić za jego wywóz.
Bo to wcale nie taka prosta chwila, musi przyjechać specjalna ekipa do wywozu nietypowych śmieci, nie bardzo wiem, jak to mam załatwić.
Muszę się dopiero nad tym zastanowić, gdzieś się dopytać……
No i drugie wielkie zdarzenie w moim domu, to to, że moja już wiekowa Juka dostała swój nowy domek.
Oczywiście przesadzała go Renia, ale musiałam pomagać, bo korzenie Juki z racji jej wieku zrobiły się takie dziwnie pokręcone, tak, że wcale nie łatwo było ją w nowej doniczce umieścić, po prostu z niej „wyłaziła”
No a potem Renia poszła do domu, a ja…….zaczęłam napawać się miękkością mojego nowego materaca, zupełnie o moim blogu zapominając.
Nareszcie przede mną porządnie przespane noce !!
Gorąco na dworze jest dzisiaj, ponad 30 stopni, więc na wszelki wypadek rozmyślnie nie wychodziłam z domu, dobrze że podstawowe zakupy przyniósł mi Ksawery.
Jak już pisałam, w takie upały mam zawroty głowy i mogłabym gdzieś zaryć nosem, lepiej nie ryzykować.
Najgorsze, że jeszcze kilka następnych dni ma również być bardzo gorących.
Nie mogłoby być tak zwyczajnie, jak to dawniej w lipcu bywało 25-26 stopni???
Po co od razu o piekielne temperatury zahaczać i już za życia w piekle się smażyć?
Aż tak przecież nie nagrzeszyłam………….
Ale jakoś przetrwam!!!! Najwyżej potem, gdy znów zrobi się zimno i deszczowo z łezką w oku będę wspominała te ciepłe, letnie dni.
Miłego popołudnia i wieczorka