pięknej niedzieli

……ze słonkiem, zielona trawką, z mieniącymi się kolorami kwiatów ogrodami i Parkami, z uśmiechem, daleko od szosy,(szczególnie mnie denerwują te ryczące motocykle) daleko od noszy, (przyjdzie do nas, czy nie, ta zapowiadana Delta??) a jeszcze na pewno jeszcze dalej od polityki.
Dzisiaj za mną kolejna całkowicie nieprzespana noc, więc mniemam, że i niedziela będzie pewnie i dla mnie do niczego.
O 5 rano piłam Nimesil, godzinę później kawkę, ale i tak nadal jestem do niczego.
Dobrze, że mogłam powrócić na Ipli do oglądania serialu Pensjonat pod Różą. Miałam przynajmniej co podczas tej bezsennej nocy robić.
Lubię róże (tu ukłon do Ulki), ale lubię też i ten serial, bo on zdecydowanie kojąco działa ma moje nerwy.
Ostatni raz oglądałam go kilka lat temu, więc z przyjemnością go sobie odświeżyłam.
Każdy odcinek (a czasami dwa kolejne) opisują całkiem nowe zdarzenia, ot takie prosto z życia wzięte fakty, zgrabnie ułożone w pewną całość, chociaż pozornie każdy odcinek poświęcony jest innym bohaterom i z ich życiowymi dylematami, a łączy ich sympatyczna załoga Pensjonatu pod Różą, z dwoma wspólnikami: Iwą i Ksawerym, z sympatyczną parą pracowników: Kucharką Balbiną i z kelnerem Poldkiem, a jeszcze w codziennych kłopotach Iwie pomagają jej dwie wierne przyjaciółki : Dusia i Maryla (którą notabene gra moja koleżanka- sąsiadka z dziecinnych i młodzieżowych lat Marzena Trybała).
Okropnie mnie to lato męczy. Te bezsenne noce są jednak okropnie.
Ale chyba jakiś znów deszczowo – burzowy front nadciąga, (nawet już stosowne alerty zapowiadano), bo kręgosłup nieźle mi dzisiaj do wiwatu daje.
Tak więc pewnie znów dzisiaj pewnie będę zmuszona zrezygnować ze spacerku po Parku, bo kiedyś wyspać się przecież trzeba, jeżeli nie spało się w nocy, trzeba podrzemać w dzień.
No chyba, że będę miała dzisiaj wizytę spodziewanych – niespodziewanych gości (Darki i Maćka), bo znów Złota rączka jest mi niezbędnie potrzebna, tym razem trzeba wymienić zamki w głównych drzwiach do mieszkania, bo obecne niestety się nie domykają i w łatwy sposób, bez użycia kluczy można by te drzwi otworzyć.
A ja nie chce wcale w swoim mieszkaniu widzieć niespodziewanych gości, szabrujących moje gniazdko.
Nie zanudzam dłużej, życzę bardzo przyjemnej niedzieli

P.S. Oj coś czuję, że dzisiaj będę musiała odpuścić sobie Kawę na ławę i Lożę Prasową bo coś mnie jednak sen morzy – może to i nawet lepiej, przynajmniej będę bez tej polityki ciut spokojniejsza, mniej znerwicowana.
No bo przecież moje nerwy i tak w niczym nie pomogą, prawda?????