
niby nic, a jednak trochę inny dzień niż każdy pozostały tego tygodnia, bo weekend nam zapowiada.
Oby był tylko spokojny, bez burz, bo te ostatnio bardzo dają się we znaki nie tylko w naszym państwie, ale i w państwach ościennych, przynosząc olbrzymie straty ale także i tragedie, gdy podczas nieokiełzanych powodzi i deszczy giną ludzie, tak jak ostatnio było chociażby w Niemczech.
Już o tym kiedyś pisałam, nie chce się powtarzać, po prostu natura wypowiedziała nam wojnę, my niestety jesteśmy co raz bardziej w tej nierównej walce bezradni – żywioł niestety wygrywa.
Nie wiem, jak będzie dzisiaj w Krakowie, bo znów zapowiada się upał, a ten na pewno znów burze może przywlec.
Wczorajsza poranna burza narobiła w Krakowie mnóstwo strat i jeszcze z nich nie podnieśliśmy, gdy nowy żywioł nam zagraża i znów pozostawi nam podmoknięte ulice, piwnice, tramwajowe tory, zniszczony tabor…..
Po prostu strach się bać.
Kiedyś człowiek jakoś odczekiwał ten 15 – 50 sto minutowy burzowy napad, a po nich znów słonko zaświeciło, teraz niestety burze nie tylko trwają o wiele dłużej, są bardzo intensywne i potrafią kilkakrotnie po krótkich odpoczynkach powracać.
Owszem, bywały lata temu powodzie, które też straty przynosiły, ale do tego teraz dołączył się żywioł w postaci tornad, trąb powietrznych, a z tymi niestety łatwo sobie nie jest poradzić.
Dlatego na piątek, jak i na cały tydzień wypada mi tylko życzyć spokoju, samych miłych chwil, bez atmosferycznych i także gorszych politycznych zmian, a te ostatnie ciągle wiszą na cieniutkim włosku.
Przetrwajmy jakoś ten okropnie udziwniony ostatnio czas.