
Dzisiaj moja Dracena dostała nowe M-1.
To oznacza oczywiście, że była u mnie dzisiaj Renia.
Jak to dobrze, że ją mam. Ona zawsze tak pięknie o te moje kwiatki dba, ja owszem też, odpowiednio je podlewam, czasami do nich przemawiam, ale wszystkie pielęgnacyjne zabiegi jak przesadzanie i usuwanie jakichś tam niepotrzebnych listków czy kwiatków, czy złych odrostów należy już do Reni.
Ja oczywiście zawsze je podziwiam, bo przecież one tak pięknie ozdabiają moje mieszkanko, w którym czuję się naprawdę szalenie komfortowo i radośnie, tak, że nawet dzisiaj powiedziałam Reni, że gdyby cokolwiek złego się ze mną stało (oby nie), ma się już na zawsze zaopiekować wszystkimi moimi kwiatami – to taki mój swoisty kwietny testament, ale właśnie Renia wsadziła w te kwiatki tyle swojego serca, niech więc i kiedyś odnajdzie w nich kawałek mojego serca też.
Zawsze po takich większych porządkach czuję nową dozę szczęścia, które mnie w tym moim mieszkanku dosięga.
Staram się na codzień sama utrzymywać porządek, ale jednak raz na jakiś czas potrzebna mi jest fachowa siła, która na nowo ład wprowadzi.
Oczywiście nie mówię o Nowym Ładzie, ani o Polskim Ładzie, bo ten jest akurat wielką ściemą, tu chodzi tylko o własne interesy tych, którzy ten ład ustanowili i starają się o jego słuszności przekonywać innych, tylko, że nikt mądry nie da się kolejny raz wyprowadzić w maliny.
Każde mieszkanie ma swój swoisty klimat, swój wygląd i to coś, czego w innym mieszkaniu nie można napotkać,
Wiem, że moje niewielkie mieszkanko (no nie całkiem moje, ale obecnie przeze mnie używane) może się podobać, na przykład Zeldka bardzo dobrze w nim się czuje, co bardzo mnie cieszy.
Własnie dzisiaj uświadomiłam sobie, dlaczego nie chcę mieć kota w mieszkaniu. Niestety kot wszędzie włazi, nie ma dla niego miejsc niedostępnych, a przy tym niszczy na przykład roślinki. Pamiętam, że gdy kiedyś Banzaj był u mnie, zjadł mi cały nowy odrost mojej Juki, a i przy okazji potarmosił i inne kwiatki. No cóż, koty taką naturę już mają i nic na to nie da się poradzić, a przecież nie mogłabym trzymać cały czas kota na uwięzi, musiałam więc wybierać, albo kwiatki, albo kotek.
Może i dobrze jest mieć koło siebie kogoś, do którego można się przytulić, kogo można pogłaskać, ale nie, zdecydowanie jednak kot jakoś w mojej mieszkaniowej wyobraźni się nie mieści i już.
Dzisiaj kolejny letni dzień, ale przez wizytę Reni niestety nie mogłam sobie w parku posiedzieć, chociaż nawet ku temu są całkiem dobre warunki, nie jest ani za gorąco, ani za chłodno no i najważniejsze nie pada deszcz i burza nie straszy.
Może dzisiaj uda nam się od tej burzy jakoś uchować?
Wczoraj postraszyła mnie późnym wieczorem, ale na szczęście szkód nie udało jej się żadnych narobić,
Ale trzeba mieć się na baczności, ciągle przychodzą jakieś alerty dotyczące ewentualnych burz.
Życzę miłego czwartkowego popołudnia i wieczora