pięknej niedzieli

……ze słonkiem, zielona trawką, z mieniącymi się kolorami kwiatów ogrodami i Parkami, z uśmiechem, daleko od szosy,(szczególnie mnie denerwują te ryczące motocykle) daleko od noszy, (przyjdzie do nas, czy nie, ta zapowiadana Delta??) a jeszcze na pewno jeszcze dalej od polityki.
Dzisiaj za mną kolejna całkowicie nieprzespana noc, więc mniemam, że i niedziela będzie pewnie i dla mnie do niczego.
O 5 rano piłam Nimesil, godzinę później kawkę, ale i tak nadal jestem do niczego.
Dobrze, że mogłam powrócić na Ipli do oglądania serialu Pensjonat pod Różą. Miałam przynajmniej co podczas tej bezsennej nocy robić.
Lubię róże (tu ukłon do Ulki), ale lubię też i ten serial, bo on zdecydowanie kojąco działa ma moje nerwy.
Ostatni raz oglądałam go kilka lat temu, więc z przyjemnością go sobie odświeżyłam.
Każdy odcinek (a czasami dwa kolejne) opisują całkiem nowe zdarzenia, ot takie prosto z życia wzięte fakty, zgrabnie ułożone w pewną całość, chociaż pozornie każdy odcinek poświęcony jest innym bohaterom i z ich życiowymi dylematami, a łączy ich sympatyczna załoga Pensjonatu pod Różą, z dwoma wspólnikami: Iwą i Ksawerym, z sympatyczną parą pracowników: Kucharką Balbiną i z kelnerem Poldkiem, a jeszcze w codziennych kłopotach Iwie pomagają jej dwie wierne przyjaciółki : Dusia i Maryla (którą notabene gra moja koleżanka- sąsiadka z dziecinnych i młodzieżowych lat Marzena Trybała).
Okropnie mnie to lato męczy. Te bezsenne noce są jednak okropnie.
Ale chyba jakiś znów deszczowo – burzowy front nadciąga, (nawet już stosowne alerty zapowiadano), bo kręgosłup nieźle mi dzisiaj do wiwatu daje.
Tak więc pewnie znów dzisiaj pewnie będę zmuszona zrezygnować ze spacerku po Parku, bo kiedyś wyspać się przecież trzeba, jeżeli nie spało się w nocy, trzeba podrzemać w dzień.
No chyba, że będę miała dzisiaj wizytę spodziewanych – niespodziewanych gości (Darki i Maćka), bo znów Złota rączka jest mi niezbędnie potrzebna, tym razem trzeba wymienić zamki w głównych drzwiach do mieszkania, bo obecne niestety się nie domykają i w łatwy sposób, bez użycia kluczy można by te drzwi otworzyć.
A ja nie chce wcale w swoim mieszkaniu widzieć niespodziewanych gości, szabrujących moje gniazdko.
Nie zanudzam dłużej, życzę bardzo przyjemnej niedzieli

P.S. Oj coś czuję, że dzisiaj będę musiała odpuścić sobie Kawę na ławę i Lożę Prasową bo coś mnie jednak sen morzy – może to i nawet lepiej, przynajmniej będę bez tej polityki ciut spokojniejsza, mniej znerwicowana.
No bo przecież moje nerwy i tak w niczym nie pomogą, prawda?????

ale burza była wczoraj w Krakowie

I to nie jedna, a dwie.
Dopiero potem w necie zobaczyłam, jakie kolosalne szkody one wyrządziły.
Zalane ulice, tramwajowe tory,przejazdowe tunele, powalone drzewa.
A wydawałoby się, że tak olbrzymiego drzewa nic nie pokona, a tu pioruny go szatkowały, łamały jak zapałkę, a wichura powalała powykrzywiane konary na trawę.
Strach byłby znaleźć wtedy się na ulicy.
Sami jesteśmy temu winni.
Niestety te wszystkie pogodowe fanaberie związane są z zaburzeniami klimatycznymi, z ociepleniem klimatu, a do tego niestety swoimi nierozważnymi czynami sami się przyczyniam.
Głośne protesty ekologów traktowane były jako zwyczajne bajdurzenie dla niektórych ważniejsze jest ogrzewanie węglem, bo niestety rząd nie potrafi zapewnić odpowiednich warunków dla byłych górników i zapewnić im nowych miejsc pracy związanych ze stosowaniem nowoczesnych metod ogrzewania.
Potrzebne są radykalne zmiany, bo bez ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oczekiwany jest postępujący wzrost średniej globalnej temperatury.
Takie niespotykane dotąd u nas tornada i huragany powstają na granicy pomiędzy miejscami o wysokim stopniu nagrzania atmosfery, (a ostatnio u nas wstępowały temperatury ponad 32 stopnie) a miejscami, gdzie ta temperatura jest nieco niższa, powoduje to gwałtowne zmiany ciśnienia powodujące, gwałtowne wiatry, o sile wielokrotnie przekraczające normę. Taki żywioł niestety wtedy całkowicie opanowuje już taki teren, siejąc ogromne zniszczenia, powodujące dramaty wielu rodzin, często tracących przez takie niepohamowane żywioły cały swój dorobek życia .
Co gorsza, te zjawiska występują coraz częściej i są one co raz bardziej gwałtowne, co raz bardziej nieokiełzane.
Ciekawe, czy nauczy to nas rozumu i pokory dla przyrody, która, jak wydaje się wypowiedziała nam już jawną wojnę.
Wiem, że jak bardzo trudne zadanie staje przed rządzącymi, bo dla populistycznego rządu definitywne zamknięcie kopalni z chwilą, gdy nie mają pomysłu, jaki następny krok zrobić nie jest sprawą łatwą . Naobiecywali górnikom dalsze wydobycia węgla,że kopalnie nie będą zamykane i teraz boją się każdego bardziej radykalnego kroku.
Ale oszukiwanie niestety kiedyś też swój kres osiągnie i wreszcie górnicy zobaczą, że niestety zostali na lodzie.
Zresztą zanim zrezygnujemy z dotychczasowego sposobu czerpania energii z węgla musimy przekształcić nasza gospodarkę na nowoczesne metody, chociażby tworząc pola wiatrakowe, czy pola słoneczne, z których będziemy mogli czerpać energię, a niestety dzisiejsza rządząca klasa jest bardzo mocno zacofana w nowoczesnych metodach czerpania korzyści z natury i jej wykorzystywania dla dobra ludzi, oni po pierwsze po prostu na tym się nie znają, a po drugie zbyt są przywiązani do tego, co już przeszłością pachnie.
Cały Śląsk oparty jest niestety na węglu i tradycja górnictwa bardzo mocno jest tam rozwinięta, to raz, a po drugie, nawet gdybyśmy już byli przygotowani do nowoczesności w tej materii, trudno naraz pozamykać wszystkie kopalnie, trzeba robić to stopniowo, ale sukcesywnie.
Bo im szybciej odejdziemy od węgla, od nadmiernej eksploatacji wodnych zbiorników, od zatruwania wszystkimi gazami i dymami naszej atmosfery, tym szybciej mamy szansę na uratowanie naszej planety od totalnej zagłady, która niestety w oraz większym tempie do nas się zbliża.

Musimy wreszcie zrozumieć, że te ostatnio występujące anomalie pogodowe są wyrazem protestu planety Ziemi, na razie nas ostrzega, następne kroki mogą być bardziej drastyczne.
Musimy zacząć oszczędzać wodę (chociaż przez ostatnie podwyżki cen wody już w pewnym sensie ja oszczędzamy) , bo planeta nasza po prostu wysycha na wiór, co też do tych różnych atmosferycznych anomalii się przyczyniają.

Dzisiaj na szczęście w Krakowie nie jest zapowiedziana żadna burza, będzie więc czas na posprzątanie bałaganu, który powstał po tych wczorajszych ekscesach, ale niestety jak zapowiadają, nie jest to jeszcze ostatnie zdanie otaczającej nas natury, przyszły tydzień znów może przynieść kolejne zagrożenia i tragedie.
Co prawda małe postępy już niektórzy poczynili, nauczyliśmy się segregacji śmieci, korzystać z ekologiczna ogrzewania zakładając coraz bardziej popularne solarne urządzenia, co przynosi korzyść nie tylko w ochronie naszej atmosfery, ale również wydatnie przyczynia się do poczynania domowych oszczędności – niestety nie wszędzie są miejsca, gdzie takie fotowoltaiczne ogrzewania można zakładać, np. duże miasta praktycznie pozbawione są takich możliwości.
Niestety, to wszytko co dotąd zrobiliśmy jest wciąż za mało.
Mamy przed sobą naprawdę wielkie możliwości do mądrego korzystania z otaczającego nas świata, tylko tego po prostu wszyscy musimy chcieć!!
Musimy postawić na nowoczesność, by nasze wnuki, prawnuki miały jeszcze szanse pożyć na tej naszej kochanej planecie Ziemi.

Życzę przyjemnej soboty.

spało mi się wybornie na tym nowym materacu

Bo jest mięciutki, wygodniutki i nie uwiera w…pośladki.

Ciekawa jestem, czy sny wyśnione na nowym materacu też się spełniają

Bo śnił mi się Trybunał Stanu, przed którym stanęła cala szajka z Pisu i w ramach procesu dostali bardzo wysokie wyroki.
Oby to był proroczy sen.
Bo to co się dzieje, a ostatnio afera z TVN 24 już jest nie do zniesienia.
Do grup[y czyhających na suwerenność Polski obok Niemiec, Francji stanęło także USA,
Kiedy ta bajka się skończy?
Miłego piątku.
Nad Krakowem przeszły już dwie kolejne burze z opadami gradu, ale zapowiadają dalsze powtórki.
Dobrze, że się w miarę szybko rano zebrałam i zdążyłam zakupy zrobić, bo zostałabym bez chleba naszego powszedniego.


Miłego jednak piątku
Burze też mają swój urok, szczególnie, gdy się je ogląda przez okno i nie koniecznie w nich się bezpośredni udział bierze.
Ciekawe, czy się tęcza pokaże, bo znów Pisowcy będą mieli o co Tuska oskarżać.
WINA TUSKA POWRÓCIŁA!!! i to nawet ze wzmożonym skutkiem.
CZEŚĆ DO JUTRA

Galimatias na Szymanowskiego

Niezłe zamieszanie zrobiło się dzisiaj w moim mieszkaniu
Po pierwsze przyszła pora na wymianę starego materaca na nowy.
Wcale nie było to takie łatwe, bo stary, już niestety ze starości zrobił się okropnie ciężki i wcale nie łatwo był go na śmietnik na podwórko wynieść (ciekawe, kiedy zjawią się panowie z MPO i każą mi ten materac wziąć do domu z powrotem, albo…….zapłacić za jego wywóz.
Bo to wcale nie taka prosta chwila, musi przyjechać specjalna ekipa do wywozu nietypowych śmieci, nie bardzo wiem, jak to mam załatwić.
Muszę się dopiero nad tym zastanowić, gdzieś się dopytać……
No i drugie wielkie zdarzenie w moim domu, to to, że moja już wiekowa Juka dostała swój nowy domek.
Oczywiście przesadzała go Renia, ale musiałam pomagać, bo korzenie Juki z racji jej wieku zrobiły się takie dziwnie pokręcone, tak, że wcale nie łatwo było ją w nowej doniczce umieścić, po prostu z niej „wyłaziła”
No a potem Renia poszła do domu, a ja…….zaczęłam napawać się miękkością mojego nowego materaca, zupełnie o moim blogu zapominając.
Nareszcie przede mną porządnie przespane noce !!
Gorąco na dworze jest dzisiaj, ponad 30 stopni, więc na wszelki wypadek rozmyślnie nie wychodziłam z domu, dobrze że podstawowe zakupy przyniósł mi Ksawery.
Jak już pisałam, w takie upały mam zawroty głowy i mogłabym gdzieś zaryć nosem, lepiej nie ryzykować.
Najgorsze, że jeszcze kilka następnych dni ma również być bardzo gorących.
Nie mogłoby być tak zwyczajnie, jak to dawniej w lipcu bywało 25-26 stopni???
Po co od razu o piekielne temperatury zahaczać i już za życia w piekle się smażyć?
Aż tak przecież nie nagrzeszyłam………….
Ale jakoś przetrwam!!!! Najwyżej potem, gdy znów zrobi się zimno i deszczowo z łezką w oku będę wspominała te ciepłe, letnie dni.
Miłego popołudnia i wieczorka

A dzisiaj znowu róże….

Ale tym razem, jak to w każdą środę bywa, te róże od pięknej damy są dla Uleczki.
Lato Uleczko, prawdziwe, omalże śródziemnomorskie lato nas cieszy.
Fajnie, że możesz go spędzać poza miastem, świeże powietrze, bez smogu i samochodowego dymu i warkotu, las, zielone pola łąk no i …Oli, z którą pewnie chodzisz na spacery.
Baw się dobrze i nabieraj dużo siły, by Ci nie zabrakło ich na cały następny rok.
Oczywiście na Twoje ręce posyłam pozdrowienia dla Agrafki i uściski łapek dla Olci.

Również mogłabym się cieszyć obecnością czterołapa w domu, bo miałam propozycję przyjęcia Pepy na dwa tygodnie w sierpniu, ale niestety, nie jestem w tej chwili gotowa zapewnić jej dobrych spacerków, jako, że (przyznaję się bez ściemy) mam coraz większe kłopoty z moimi nogami, moim kręgosłupem, a teraz jeszcze przy tych upałach niestety dochodzą zawroty głowy. Co prawda leczę się ile się da, ( ostatnio nawet specjalne kropelki przeciwbólowe dostałam, zobaczę, czy zadziałają), ale czasami jednak muszę się poddać – taki mamy klimat 🙂
I niestety muszę pogodzić się z sytuacją pod tytułem „jest jak jest”
Jednak pies to jest obowiązek, musi się co najmniej te trzy razy dziennie wyspacerować, co prawda Pepa jest niewielkim pieskiem, ale jednak potrafi dosyć mocno pociągnąć, co mogłoby dla mnie niestety źle się skończyć.
Dlatego z wielkim bólem serca musiałam odmówić tej propozycji, tak dyktuje mi mój rozsadek.
Mierz siły na zamiary, moje siły w tej chwili są dosyć znacznie ograniczone, mogę sobie wykonać delikatny i wolniutki samotny spacerek po Parku, przy jakichś chwilowych tarapatach z głową czy z kręgosłupem mogę przysiąść na ławeczce, by trochę odpocząć, a takiego przy piesku niestety nie mogłabym sobie zapewnić i….. powspominać te wszystkie wspaniałe ongiś spacery z moją niezapomnianą Tiną.
Ostatnio na Facebooku znalazłam stronę PSY TO MOJA RODZINA i tam często zaglądam, rozdając serduszka tym małym i dużym, rasowym, czy nieco niezbyt szlachetnie urodzonym, ale tez fajnym pieseczkom.
Traktuję to jako moją odskocznie od tęsknoty za własnym czworonogiem, którego już niestety nigdy w życiu mieć nie będę miała. Bardzo tego żałuję…….
Zawsze bardzo lubiłam psy, bo one naprawdę potrafią szczerze kochać , a swoją wiernością mogą służyć za przykład.
Pies nie kocha za coś, kocha dlatego, że Ty przy nim jesteś, że jest TWÓJ !!!
Koty mają jednak trochę inny charakter, też co prawda są bardzo przywiązane do swoich właścicieli, ale powiedziałabym, że nieco oszczędniej gospodarują tą swoją miłością i wiernością niż pies, pod tym względem są raczej indywidualistami, pies będzie koło Ciebie na każde zawołanie, kot tylko wtedy, gdy on tego będzie chciał, gdy ma akurat humor na pieszczotki i kot bardzo nie lubi, gdy mu się układa jego życiorys, robi to, na co akurat w danej chwili ma ochotę. I mam nadzieję, że właściciele kotów zgodzą się z moimi poglądami, ale w końcu koty tez mają prawo do swojej intymności.
Wczorajszy dzień spędziłam bardzo miło z Dianą i z Zeldą. Najpierw zjadłyśmy wspólne śniadanie, w skład którego między innymi wchodził humus wykonany pod dyktando Mamy przez samą Zeldunię, przyznam, że pyszny, był.
Zresztą Zeldunia to naprawdę bardzo mądra dziewczynka, z wielką przyjemnością patrzyłam, jak wspaniale operowała Ipadem, pokazując mi wszystkie zdjęcia, które tam miała zamieszczone.
No tak, mamy XXI wiek i internet nawet dla przedszkolaków nie jest niczym dziwnym, świetnie potrafią się w tej nowoczesnej dziedzinie życia poruszać.
A potem poszłyśmy na plac zabaw i tam razem z dziećmi Zelda baraszkowała pośród wszystkich dziecinnych huśtawek, zjeżdżalni i innych zabawowych urządzeń, nawet jest tez piaskownica z dostępem do wody, w której można lepić prawdziwe babki, prawie jak na nadmorskiej plaży.
Straszny gwar panuje na takim Placu Zabaw, ale widać, że dzieciaki są szczęśliwe.
A potem dziewczyny poszły już do domu, a ja po tej porcji słonka złapanego w Parku musiałam się chwilkę zdrzemnąć (wiadomo, starsza pani tak ma!).
Ale nie mogę narzekać, tym razem grube mury powodują to, że nie nagrzewają się one tak szybko i można naprawdę odpocząć w całkiem sympatycznym chłodzie, zwłaszcza, gdy otwarte są drzwi balkonowe i otwarte jest okno w pokoju.
Zresztą spore parkowe drzewa bardzo chronią moje mieszkanie przed nadmiarem słońca.
No a potem oglądałam sobie jakieś seriale, łyknęłam trochę polityki we Faktach, Faktach po Faktach i w Szkle Kontaktowym, ale z umiarem, bez przesady, by nie niszczyć dobrego samopoczucia.
Jednak trochę martwię się o Donalda Tuska, bo atmosfera nienawiści koło niego wydatnie gęstnieje i oby to tylko się źle nie skończyło.
Nie chcemy powtórki z gdańskiej tragedii, gdy podjudzony przez TVP idiota nożem zaatakował prezydenta Adamowicza, pamiętamy, ze skończyło się to niestety śmiercią pana prezydenta.
Ostatnio w Szczecinie jakaś nawiedzona piso – fanka pięściami zaatakowała Donalda Tuska. Udało się ją na szczęście odciągnąć , ale to może być tylko ostrzeżenie, przed tym, że znów jakiś pisowski fanatyk tym razem nożem zaatakuje Tuska. Co prawda proponowali mu obstawę, ale Tusk niestety nie lubi być otaczany kordonem bodyguardów, on lubi swobodę w poruszaniu się, w ulubionych przez niego biegach po parku, zresztą wyraźnie powiedział, że on chce z Polakami rozmawiać, a nie przed nimi się ukrywać.
Nie każdy jest takim tchórzem jak pan Kaczyński, którego pośród pilnujących go ochroniarzy trudno go nawet dostrzec, ginie w ich tłumie.
Nie wiem, czy to nie jest jednak nieco lekkomyślny krok, bo pisowscy fanatycy są niestety zdeterminowani, szczególnie, gdy ciągle są przez tzw Kurwizję podsycani nienawiścią…… a dopóki się to nie zmieni, dopóki tacy ludzie jak Kurski, czy pseudo dziennikarze Ziemkiewicz, czy Samuel Pereira będą przy zezwoleniu prokuratora i oczywiście Kaczyńskiego istnieli w medialnej przestrzeni, niestety naprawdę może dojść do jakiejś tragedii.
Zresztą wszystkie skargi na groźby wnoszone przez PO do prokuratury są natychmiast umarzane, co jest niebywałym skandalem politycznym.
Do czego Kaczyński dąży? ŚWIADOMIE ZEZWALA NA BANDYTYZM W POLSCE???
Potem może być już za późno!!!!!

No a potem rozścieliłam swój tapczanik, układając na nim warstwy kołderek i kocyków, żeby było mi trochę bardziej miękko, a przede mną jeszcze tylko jedna taka nieco „twarda” noc, bo już na dzisiaj mam awizowaną przesyłkę z moim nowym materacem, jutro Renatka przyjdzie wymienić mi stary materac na nowy i nareszcie się w końcu porządnie wyśpię.
Dzisiaj wstał kolejny, gorący dzionek. Już na termometrze temperatura skacze do 25 stopni, a co będzie potem?
Szczęśliwi Ci nad morzem (ten wspaniały wiatr od morza), czy w leśnym gąszczu schowani, ale nie każdy tak może.

Miłej środy

Magda uwielbia róże

Cały ogród MAGDY tonie w różach.
Uwielbiam chodzić po Jej ogrodzie i napawać swoje zmysły wspaniałymi ich widokami i zapachami.
Ale nigdy nie jest tak, żeby nie mogło być dla Niej jeszcze więcej róż.
A dzisiaj jest szczególny dla Niej dzień, więc z tej okazji również ofiarowuję jej piękną różę, wraz z Urodzinowymi życzeniami: spełnienia marzeń, a przede wszystkim tego jednego, w tej chwili dla Niej najważniejszego : dużo, dużo zdrowia i pokonania wszystkich kłopotów, które Ją ostatnio dopadły.
Magdusiu! Wiesz, jak bardzo Ciebie kocham, jesteś dla mnie naprawdę bardzo ważną osobą w życiu, powierniczką moich zmartwień i kłopotów, ale wiem, że zawsze na Ciebie mogę liczyć, zawsze dodajesz mi blasku nadziei, gdy na mnie jakaś chwila zwątpienia nadejdzie.
A to jest przecież takie ważne, gdy wiesz, że nie jesteś w tym zagmatwanym życiu całkowicie sama.
I chciałabym, żebyś wiedziała, że całym moim sercem jestem z Tobą, zarówno w tych dobrych, jak i gorszych chwilach.
Dlatego nie będę dzisiaj niczego więcej pisała w moim blogu, chciałabym, by on dzisiaj był Tobie w całości poświęcony, bo w pełni na to zasługujesz.
Mam nadzieję, że Twoje następne Urodziny będą weselsze, bo nawet gdy czasami jakieś ciemne chmury na nas nadciągają w końcu i one kiedyś przemijają i znów słonko radości znów promienieje nad naszymi głowami.
Niech to słonko zaświeci dla Ciebie jak najszybciej.

nie ma jak nocne kupowanie!!!!!

I to w dodatku w nocy z niedzieli na poniedziałek – sama przyjemność!!!!
Położyłam się wczoraj jak zwykle późnym wieczorem na swoim tapczaniku i……… nagle powiedziałam sobie DOŚĆ!!! nie będę się już więcej maltretowała.
Najwyższa pora ten stary, mocno już wysłużony materac oddać do lamusa.
Fakt , po blisko 30 letnim używaniu niestety z materaca zrobiła się już twarda deska.
Co prawda podobno dla kręgosłupa spanie na desce jest nawet pro zdrowotne, ale wszystko jednak ma swój umiar.
Co prawda nie jestem księżniczką, której ziarno grochu w spaniu przeszkadza, ale trudno zasnąć, gdy na okolicach pośladków i kręgosłupa robią się już odgnioty i odleżyny.
Wstałam zatem z łóżeczka, a była to godzina druga w nocy i zaczęłam buszować po internecie, dziwne, bo przecież już wielokrotnie do takich zakupów się przymierzałam, ale wczoraj czara się przelała.
No i znalazłam całkiem niezły egzemplarz, całkiem nie drogi, piankowy, z dostawą do domu cena wyniosła około 220 złotych. I co najważniejsze już w czwartek będzie materac u mnie w domu.
Czyli jeszcze przede mną dwie nieco ciężej przespane noce, wczoraj na materacu ułożyłam sobie starą kołdrę i koc, żeby jako tako miękko pod moja szanowną pupą było i nic mnie nigdzie nie uwierało, a potem….HULAJ DUSZA, PIEKŁA NIE MA !!!!!!
Już jestem umówiona z Renią, która pomoże mi się pozbyć starego materaca, jeszcze będę musiała sprawę załatwić z MPK, żeby ten nietypowy rupieć wywiózł na śmietnisko, mam nadzieję, że mi się to uda.

Zastanawiam się tylko, po co tyle czasu niepotrzebnie się męczyłam, dlaczego za mną tyle nieprzespanych nocy, skoro okazało się, że wcale nie jest to aż taki wielki problem z wymianą materaca, wystarczy zamówić, zapłacić, a materac przywiozą mi pod same drzwi.
Poprzedni materac kupowałam w jakimś sklepie, bo wtedy takich luksusów z możliwością zakupu przez internet nie było, nawet dokładnie nie pamiętam, gdzie go kupowałam, pamiętam, że wtedy sporo za taki materac zapłaciłam, bo był jakiś udziwniony, z trzema warstwami (w tym z warstwą trawy morskiej i warstwą kokosu), dwustronny, trzeba przyznać, że swoje już odsłużył.
Ten materac jest bez jakichś tam specjalnych warstw, jest piankowy i na tyle nie drogi, że po kilku latach bez żadnych psychicznych obciążeń będę zamienić go mogła na nowy egzemplarz.

Czyli parafrazując słowa piosenki mogę powiedzieć „OD RANA (OD PONIEDZIAŁKU) MAM DOBRY HUMOR”
A skoro poniedziałek jest udany, na pewno będzie taki i cały bieżący tydzień.
Tym bardziej, że w polityce, po niedzielnym występie Donalda Tuska, niezły zamęt się zrobił, nareszcie ktoś odważył się obnażyć wszystkie Pisie przekręty i…..Kaczyński już na serio zaczyna się bać, już nie czuje się na tyle bezpieczny i bezczelny, że może bezkarnie poużywać sobie jak dotąd na opozycji, ale i przy tym robi kardynalne błędy, jak chociażby ten, gdy ogłosił pozorną oczywiście walkę z nepotyzmem w swojej partii, czyli tym samym przyznał się do tego, że zezwalał na te i na inne nieprawości, niestety wielokrotnie stojący z zasadami Konstytucji w sprzeczności.
A miało być tak pięknie: pokora, umiar i praca, a co po tym zostało? ….POPIOŁY!!!!!!
POLITYCZNE CHAMSTWO, ZŁODZIEJSTWO, LICZNE OSZUSTWA, NIEBYWAŁY NEPOTYZM, AROGANCJA……. sporo jeszcze by można było wymieniać……..
Ciąg dalszy politycznej sagi teraz trwać będzie, co prawda niektórzy zarzucają Tuskowi, że znów wzniecił wojnę polsko – polską, ale niestety inaczej się nie da pokonać tej szkodliwej dla Polski formacji i pozostałe opozycyjne partie teraz musza się do tej walki dołączyć, a nie zwalczać Tuska, bo tym przynoszą krzywdę Polski, czyli umacniają tylko dalszą, na razie wciąż wysoką pozycję Pisu.
Najważniejsze jednak, że oni nareszcie zaczęli się bać i o to przynajmniej na razie chodzi, a co będzie potem ? okaże się to po obaleniu tego rządu.
Mam nadzieję, że tak jak kiedyś Trzaskowski odwiedzał wszystkie zakątki Polski i tłumaczył ludziom, czemu mamy mieć prawo do powiedzenia DOŚĆ, tak i teraz Tusk w swoim Tusko – busie objedzie Polskę po to, by wreszcie otworzyć oczy tym, którym ciągle mgła oczy przesłania. A jeszcze wiele osób w pisią propagandę Kurwizji wierzy niestety,
Tylko perswazją można cokolwiek ludziom wytłumaczyć i oby Tuskowi się to udało, a pozostałe partie wniosły też swój wkład w to wielkie prawdziwie patriotyczne przedsięwzięcie.

BO NAPRAWDĘ JEST O CO ZAWALCZYĆ – a teraz jest naprawdę wspaniały na to czas.

Tak jak pisałam, dzisiaj mamy udany poniedziałek (bo mam nadzieję, że nie tylko dla mnie jest on piękny i promienny, niech cały tydzień tez taki pozostanie.

politczne przepdpołudnie

Ranek spędziłam politycznie, więc dzisiaj mój wpis jest znów opóźniony.
Najpierw oglądałam Kawę na ławę, potem Lożę prasową, prowadzoną przez panią Jaszcz, a potem z wielką przyjemnością brałam udział w półtoragodzinnej konferencji prasowej Donalda Tuska.
I muszę przyznać jedno: NA PEWNO DONALD TUSK jest prawdziwym Mężem Stanu, politykiem wielkiego, europejskiego kalibru.
Dla niego ZŁO oznacza zło w całości, a nie tylko w kawałeczku, który mu akurat pasuje, tak jak to właśnie wcześniej wydukał Kaczyński: będziemy dążyć do sanacji partii i zwalczać nepotyzm, ale……. tylko tam, gdzie nie dotyczy on swoich prominentów, ci są świętymi krowami pod opiekę przez Kaczyńskiego wzięci.
Właściwie trudno odgadnąć, kogo by w takim razie ta sanacja miała dotyczyć, bo „Rodzina na Swoim” to było hasło wymyślne własnie przez samego Kaczyńskiego, a ci, którzy są już u koryta nadal pod łaskawym błogosławieństwem samego Wielkiego Wodza, nadal tam pozostaną.
Tak wygląda sprawiedliwość według Pisu : swoich wziąć w wieczną opiekę, by im włos z głów nie spadł, innych niszczyć i zgnoić.
I takiemu zjawisku własnie Tusk wypowiedział wojnę.
Nie zresztą tylko to jedno nie podoba się Tuskowi , nepotyzm to tylko malutkie przewinienie tej bezczelnie okradającej nas partii , okłamywanie i indoktrynacja społeczeństwa, w tym głównie młodzieży i wiele innych jeszcze poważnych przewinień powoduje, że ta partia z demokratycznej stała się jak najbardziej partią autorytarną, a w dodatku jeszcze zawarła dziwny sojusz z bardzo prawicowo radykalnymi partiami np. z Francji czy Włoch, których zadanie jest zwalczanie Unii i sympatyzowanie z samym Putinem.
Strach pomyśleć, jaki koniec może czekać naszą Polskę przy tak lekkomyślnie, a nawet szkodliwie prowadzonej zagranicznej polityce. Stracimy suwerenność, a autorem naszej tragedii będzie Jarosław Kaczyński i jego Wesoła Ferajna. Czy mamy na to pozwolić????? Już raz Braci Rosjan z Polski się pozbywaliśmy, miałaby się znów niechlubna historia powtórzyć????
I mimo, że Tusk nie wiedzieć czemu ciągle nadal jest krytykowany, co ciekawe również i przez współ-opozycjonistów, nie można mu racji jednak nie przyznać.
Zresztą trudno, żeby w ciągu dwóch dni przedstawił wzniosły program całkowitej prawdziwej sanacji Polski i jej powrót na łono Europy, są rzeczy, które musi ustalić z innymi i musi na opracowanie tego mieć troszkę czasu, by nie wyszła taka sama bylejakość jak jest w przypadku PIS. Oni szybko coś tam ustalają, a potem okazuje się, że to co przeprowadzili zupełnie kupy się nie trzyma.
Dlatego dajmy trochę czasu Tuskowi, wykażmy się cierpliwością, bo coś wydaje mi się, że Tusk całą walkę z Pisem i z tą polska wszech degrengoladą chce osiągnąć nie tylko przy pomocy PO, ale również w kooperacji z innymi opozycyjnymi partiami, którzy chcą również Polskę na dobre tory z powrotem sprowadzić.
I Oby im się to udało.

A teraz mała zmiana tematu, czyli jak najbardziej dietetyczny obiad, który na dzisiaj sobie przygotowałam:

3 obrane młode ziemniaki, kostka z mintaja lekko posolona, posypana delikatnie czosnkiem i czerwoną papryką, pomidor, pokrojony koperek i troszeczkę Ramy.
Potrzebny będzie do tego garnek do gotowania na parze.
Ziemniaki obrać i wrzucić do dolnej części garnka, do gotowanej wody . Na sitku ułożyć rozmrożonego mintaja ( ja miałam kostkę, lekko posolić, posypać czosnkiem, odrobiną czerwonej papryki, na wierzch dodać łyżeczkę masła, posypać pokrojonym koperkiem i na wierzch rozłożyć pokrojonego w kostkę pomidora, zakryć pokrywką i gotować całość (czyli i ziemniaki i rybę) na jednym palniku około 25-30 minut.
Ugotowane ziemniaczki przelać przez sitko, posmarować płatkami Ramy obok umieścić rybę w pomidorach Smacznego.

A ponieważ dzisiaj mamy niedzielę, dodatkowo byl jeszcze deserek, truskawki leciusieńko cukrem posypane i polane gęstym jogurtem.
I kto mi teraz powie, że nie jem dietetycznie?

Miłej dalszej części niedzieli.

a więc to dzisiaj….

Dzisiaj, w sobotę 3 Lipca rozegra się batalia o dalsze losy PO, a tym samym o dalsze losy Polski.
Nie ukrywam, jestem pełna nadziei, że wszystko pójdzie po dobrej stronie mocy, czyli najpierw wewnętrzną potyczkę wygra Donald Tusk i powróci tym samym na fotel Przywódcy, mam nadzieję, że nie spowoduje to jednak jakichś niesmaków i fermentów w całym tym zgrupowaniu. Wierzę, że Trzaskowski po prostu nie obrazi się, nie weźmie swoich zabawek i nie zniknie, bo to tylko świadczyłoby, że jest politycznie niedojrzały, a to wszystko, o czym mówił podczas swojej kampanii prezydenckiej, a czym zachwycił wielka część Polaków, to była tylko zwyczajna ściema, taka mowa trawa, która jest przecież charakterystyczna i zarezerwowana jest tylko dla pisowskich polityków, bo oni na takiej trawie starali się budować swoja „wielkość”
Zawsze traktowałam Rafała jako bardzo dojrzałego człowieka, pewnego swoich słów i myślę, że teraz powinien jednak jeszcze poczekać na swoją wielką siłę, bo teraz rozgrywki są naprawdę bardzo wielkiego kalibru, chodzi o dobro Polski, a tu liczę, że Donald Tusk przy poparciu swoich współ partyjnych kolegów potrafi sprytnie sprawę rozegrać i pokonać po raz kolejny zresztą, Kaczyńskiego.
Ten ostatni wciąż jeszcze stara się pokazać, że lekceważy sobie to co się teraz dzieje na politycznej stronie, ale znając go doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że boi się takiego scenariusza, że powrót Tuska, wzmocnionego silnym poparciem wielu Polaków może dla niego oznaczać nie tylko utratę władzy, ale przede wszystkim grozi mu odpowiedzialność karna za wszystkie przekręty, które wraz ze swoimi ziomkami podczas swoich rządów – nierządów uczynił.
Tak, tak, ambicje pana Budki (który z tym się akurat już pogodził) i pana Trzaskowskiego musi teraz zostać odsunięte na bok. I mam nadzieję, że Rafał Trzaskowski to tez już zrozumiał. Nie można tego rozliczać w formie porażki Trzaskowskiego, to tylko jego wieli i mądry krok, który kiedyś, może już w całkiem niedalekiej przyszłości zaprocentuje osiągnięciem miejsca, o które teraz próbował zawalczyć. Najwidoczniej jeszcze nie nadszedł ten moment, a pod czujną kuratelą Tuska, który na razie rządzi, ale przecież kiedyś musi ustąpić może jeszcze wiele się nauczyć

DZISIAJ DONALD – JUTRO RAFAŁ – oto jest moja maksyma na dzisiaj.

I wierzę, że dzisiejsza sobota będzie początkiem nowej drogi dla Polski, powrotu do normalności, do Europy do pewności jutra.

DONALD TUSK POWRÓCIŁ NA FOTEL PRZYWÓDCY PO !!!!

I to tyle politycznie na dzisiaj, mam nadzieję, że nie będę czuła zawodu i czekam na pełen tryumf nad złem, nienawiścią i nad marazmem, który nas teraz dosiadł.

Jaka będzie dzisiaj pogoda?
Ano różnie może być, najgorsze są ciągłe te atmosferyczne zagrożenia w postaci lejów i trąb powietrznych, ostatnie takie zagrażały wczoraj w okolicach Nowego Targu, ale tak właściwie cała Polska może być zagrożona, tym bardziej, że te dziwne zjawiska atmosferyczne nadciągają niespodziewanie i od razu w bardzo groźnym wymiarze.
Trzeba być zatem czujnym, ale trzeba cieszyć się każdym słonecznym promykiem i wolną spokojną chwilą

Dlatego życzę miłej soboty

piątek, piąteczek, piątunio……

Niestety chłopaki nie dogadały się.
Chodzi mi o niekończące się rozmowy Tusk – Trzaskowski, każdy z nich ma swoje powody do stawania w szranki.
Trzaskowski to młody w rezultacie narybek, który poczuł siłę, poczuł, że już jest gotowy do podjęcia zdecydowanych kroków, tak jak ongiś Tusk, który własnie w podobnym wieku i w podobnym stylu wszedł na orbitę PO.
Za Tuskiem przemawia wielkie doświadczenie na politycznej arenie, nie tylko w kraju, ale (nawet powiedziałabym głównie) na zagranicznych polach, bo piastował bardzo wysokie stanowisko w Unii i był osoba, z którą bardzo się liczono. Wiele tych doświadczeń mógłby przenieść na nasze własne poletko, tylko, czy Trzaskowski na to mu pozwoli.
Sprawa jeszcze nie jest przesądzona, wciąż liczę na mądrość obu panów, bo razem naprawdę mogliby wiele zdziałać

Zostawmy to na razie, sami muszą dojść do ładu, byleby tylko dostać.

Wczoraj dostałam wiadomość, że i Matylda już swój ostatni lekarski zdała, czyli oficjalnie jest LEKARZEM!!
Wiedziałam, że tak będzie, dlatego dwa czy trzy dni temu wspólny dla naszych Pań Doktorek blog zamieściłam.
Ale dzisiaj mówię : Brawo Matylda!!!!. już oficjalnie mogę się do Ciebie zwracać Pani Doktor.
Gratuluję wytrwałości i stawiania czoła różnym przeciwnościom i mam nadzieję, że i Ty i Darka dzielnie będziecie powielać dzieła Waszych Dziadków, Darka – Babci Ani, a Ty Babci Zosi i Dziadka Krzysztofa.
Na pewno moje Rodzeństwo dumnie teraz na Wa z niebios spoglądają i do Was się uśmiechają.
SĄ NASTĘPCY, którzy godnie będą lekarskie tradycje piastować i dalej przekazywać !!!!!

Dzisiaj piątek, początek weekendu Co prawda nie zapowiada się on nam jakoś wystrzałowo, ale może na razie dosyć tej kanikuły, trzeba od niej odpocząć.
Byleby tylko te deszcze nie powodowały takich strat, jak np ostatnio w Szczecinie.
Trochę popadać sobie może, ale żeby od razu potop nam serwować???????
Jakoś nie widzę wokoło siebie żadnego Noego , który by bezpiecznie nas na swoją Arkę zaprosił.
Czyżby Niebiosa karały nas za naszą głupotę, brak ekologicznej wyobraźni, za wszystkie niecne postępki ludności planety Ziemia????

Miłego odpoczynku na te dwa i pół dnia życzę