w rytmie Wiedeńskiego walca……

…….. witam Was Kochani w Nowym, 2022 roku.
Nie umiałabym sobie odmówić tej przyjemności, by nie oglądnąć transmisji Noworocznego Koncertu ze Złotej Sali Towarzystwa Muzycznego w Wiedniu, mimo, że prowadzi go „wraża ” TVP 2, jednak taki Koncert jest dla ucha i dla pozostałych zmysów prawdziwą ucztą.
Tu wypada mi wspomnieć niezapomianego i niezastąpionego dziennikarza, publicystę i prawdziwego konesera opery i operetki, który do niedawna prowadził ze Studia w Warszawie trasmisję, ale jego wspaniałe opowieści, uwagi były zawsze wielką radością dodaną do tej transmisji.
Niestety zmarł On w 2016 roku i od tej pory kto inny prowadzi taką transmisję, jednak zawsze brak jest tej swary i prawdziwego artystycznego wyczucia pana Bogusława Kaczyńskiego.
Piękna sala cudownie przyozdobiona wspaniałymi bukietami kwiatów, tworzących swoisty ogród, wypełniona jest po brzegi przez prawdziwych melomanów, (oczywiście obowiązkowa każdy z nich ma założoną maseczkę przeciw covidową). Niestety bardzo trudno dostać bilety ma te wspaniałą ucztę dla oczu i uszu, zwłaszcza teraz, gdy jednak liczba uczestniów przez Covid jest bardzo ograniczona.
Tak więc nam tylko pozostaje zadowoiić się tą namiastką, którą jest transmisja telewizyjna.
Oczywiście prócz dzieł Strausów będa grane i utwory innych znanych austriackich wirtuozów, ale ja, jak co roku, czekam oczywiście na trzy utwory „Nad pięknym Modrym Dunajem, na Cesarski Walc i oczywiscie na Walz Radeckiego, który zawsze jest zakończeniem programu z Wiednia, nagradzany w trakcie wykonywania, w rytm melodii, wielkimi owacjami. Oczywiście nie można nie wspomnieć o wspaniałych baletowych wstawakch, które jeszcze dodają uroku tej noworocznej imprezie.
Uwielbiam Straussa, moja „przygoda” z nim zaczęła się wiele lat temu, gdy kilkakrotnie brałam udział w krakowskiej operetce w spektaklu – balecie opowiadającym o życiu i o karierze Johana Straussa. To była dla mnie wielka duchowa uczta, a w jednym z przedstawień głównego bohatera, odtwarzającego tutułową rolę Johana Straussa nagrodziłam kwiatami, które podesłałam mu na widownie wraz z miłosnym liścikiem o treści podobnej do tej, jakie on zawsze po koncercie dostawał od nieznajomej: „Jestem panem oczarowana Nieznajoma”.
I omalże nie zemdlałam ze szczęścia, gdy pan Jan, który odtwarzał tę rolę, po przecyztaniu tego liściku posłał mi całusy, wiedziałam, że one przeznaczone są właśnie tylko dla mnie.

Jak widzicie, dzisiaj całkiem pogodnie witam Was w tym Nowym Roku, bez złości i bez nerów, bez polityki i niech taki pozostanie już cały ten Nowy 2022 rok.
Po oglądnięciu Szkła Kontaktowego o północy wypiłam toast… nie nie szampanem, ani nawet nie jak ostatnio miałam w zwyczaju nie ajerkoniakiem (chociaz takowy stoi u mnie w szafce), ale zwyczajną wodą mineralną, która posiadała również te drażniące nos bąbelki, a ptem jeszcze oglądałam na Serialach Pułkwnika Kwiatkowskiego i coś tam jeszcze, tak więc zasnęłam dopiero o 4 rano, co najmniej, jakbym z prawdziwego Sylwestra wróciła.
To nie te lata niestety, tamte przeminęły z wiatrem…….kiedyś był szampan, obecnie woda minerlana, EH !!!!!!

Kochani raz jeszcze wszystkiego najlepszego, niech Wam się szczęści w tym Nowym Roku, niech przyniesie on same dobre i mądre rozwiązania, a przede wszystkim życzę by był zdrowy i pełen miłości, zrozumienia, wyrozumiałości i by pozostał wolny od wszelakiej nienawiści.
No i oczywiście bym nie zapominała o Waszej obecności na moim blogu i nieco częściej niż ostatnio tu się pojawiała 🙂


DOSIEGO ROKU