HURRA Znów mamy środę !!

 

A jak środa, to oczywiście różane spotkanie z moją Uleczką.
I chociaż Ona tu na blog nie zagląda, bo ma odpoczynek od laptopa (Brawo Ulka!!), ale wiem, że i tak przynajmniej w swoim telefonie moje blogi czyta i jest na bieżąco.
A róże???? Róże sobie odbierze po powrocie 🙂

Dzisiaj dla Ciebie przygotowałam Uleczko bukiet kolorowych róż, z serduszkami i z motylkami, żeby było tak letnie, wesoło.
Serdecznie Cię pozdrawiam z bardzo gorącego, aczkolwiek od czasu do czasu burzami spowitego Krakowa.
Zresztą takie burze od czasu do czasu są potrzebne, dla otrzeźwienia powietrza, dla lepszego oddechu.
Wiem, że tam na wsi hulasz sobie ze swoją Olcią.
Wyobraź sobie, że i ja mam Pepę wciąż jeszcze pod swoją opieką, z czego naprawdę bardzo się cieszę.
Nie straszne mi są już spacery trzy razy dziennie, zresztą co to za spacer obejść cały park dookoła.

Czasami siadam na ławeczce i odpoczywam (nóżki jednak dokuczają,  chociaż tak jakby nieco mniej), przeczytam sobie jakiś niewielki artykuł w gazecie, a sunia odpoczywa sobie wtedy na ścieżce. Spotykamy różne wesołe pieski, na szczęście Pepa jest pacyfistka i nie szuka żadnych zwad.
W czwartek przyjeżdża juz Zojka i Pepa powróci do swojego domeczku, a mnie…. będzie jej bardzo, ale to bardzo brak.
Naprawdę to jest bardzo milutka sunia, lubi zabawy, uwielbia się tulić, bawić się, lizać, fakt, całusy rozdaje mi równo.
Zawsze, gdy siadam na kanapie w kuchni ona ładuje się koło mnie (czasami udaje, że nie umie wejść sama i wtedy piszczy, żeby ją na tapczan wsadzić), lubi się do mnie przytulić i drzemać. Często się zdarza, że i ja ucinam sobie drzemkę na tej kanapie z Pepą w nogach. No i już za dwa, trzy dni tego nie będzie……. szkoda.
Dotąd Pepa wychodziła na balkon i od czasu do czasu wydawała z siebie takie groźnie PUF, PUF, jakby ostrzegała innych, jestem i pilnuję.
A wczoraj wieczorem byłam niesamowicie zdziwiona, gdy te Puf przeszło w regularne szczekanie.Zdziwiłam się : to ty umiesz Pepka szczekać?????

Widocznie coraz bardziej pewnie czuje się u mnie w mieszkaniu i uznaje, że należy go pilnować.

Dzisiaj mamy 15 sierpnia i podwójne święto.
Jedno to najważniejsze dla katolików Wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny.
Dzisiaj wielkie uroczystości odbędą się we wszystkich Maryjnych Sanktuariach, a chyba największe w Częstochowie, na Jasnej Górze. Pewnie już wszystkie pielgrzymki dotarły już na miejsce i przygotowują się do jutrzejszego święta.

Drugie święto to Dzień Wojska Polskiego. Dzisiaj w Warszawie odbędzie się wielki pokaz naszych  sił zbrojnych, a rządzący Pis znów będzie napinał swoje mięśnie i puchnąć z dumy.
Bo niestety nasza armia nie jest wcale tak doskonale wyposażona, jak to jutro nam rządzący będą przedstawiać 
A potem pewnie odbędą się różne festyny, zabawy i ciemny lud znów będzie ukontentowany. 

 

TAK BĘDZIE WYGLĄDAŁA DZISIEJSZA  PARADA MARYNARKI WOJENNEJ DOBREJ ZMIANY 🙂

No i bardzo wazna polityczna wiadomość

21 października, a potem 4 listopada ( II- ga tura) koniecznie wszyscy idziemy do URN wyborczych, żeby do samorządów nie wlazła „dobra zmiana”
TO JEST NASZ PATRIOTYCZNY OBOWIĄZEK!!!!!

Musimy to potraktować bardzo poważnie, bo to jest pierwszy krok wyborczy i od tego zależy, jak będą wygadały następne wybory do Unii, do Parlamentu i na Prezydenta!!!!!

TYM RAZEM NIE MOŻEMY DAĆ PLAMY !!!!!!!   LICZĘ NA WAS!!!!!!!!

Wczoraj doszło w Genui do strasznej drogowej katastrofy, zawalił się most, po której biegła autostrada.
Jest sporo osób rannych, wiele osób straciło życie.
A ja zawsze tak się boje, gdy jadę przez wiadukt na ulicy 29 listopada, zawsze wydaje mi się, że most się rusza.
Pewno, że takie mosty są pod stałą kontrolą, ale wystarczyła poważna ulewa, która podmyła most (taka jest teoria), no i proszę, jak to tragicznie może się skończyć.
Współczuję wszystkim poszkodowanym i rodzinom tych, którzy stracili tam życie.  Naprawdę straszna tragedia.
Zresztą gdy tylko otworzy się jakiś portal w internecie, wciąż opisywane są niesamowite  ludzkie tragedie na drogach, nad wodą……
Czasami aż boje się czytać o tym wszystkim.
Nigdy człowiek nie wie, czy wychodząc z domu jeszcze do niego powróci.
Zawsze w życiu trzeba być na wszystko przygotowanym!!!!

Dzisiaj zapowiada się nieco chłodniejszy dzień, przynajmniej u nas w Krakowie.
To i dobrze, bo i spacerki z Pepą nie będą uciążliwe, no chyba, żeby jednak się rozpadało……..

Jednak pełna optymizmu życzę, by ten dzień wszystkim bardzo się udał, był wesoły, ciepły, słoneczny i…no i radosny, jak to w każde święto powinno być.

a tu burza..

 

A nie mogłoby być tak, jak na tym obrazku?

Poranek wstał nawet dosyć przyjemny, chociaż gdzie nie gdzie chmury zaciągały niebiosa.
Ale nie na tyle, żeby słonku nie udało się zza chmur buzi wystawić.
Byłyśmy rano z Pepą na spacerze, potem na małych zakupach (jutro dzień świąteczny, więc sklepy pozamykane) i znów na chwilkę wstąpiłyśmy do parku.
Nawet udało sie na momencik usiaść na ławeczce, nic nie zapowiadało nawałnicy.
A tu nagle ciemno zaczęło się robić, co najmniej jakby wieczór już nadchodził, gałęzie zaczęły szaleć w wietrznych pląsach, a z oddali słychać było już pomruki burzy. Musiałam szybko pościel z balkonu  zdejmować, bo po chwili już rozpoczęła się potężna ulewa, no i rozpętała się burza.
Nie cierpię burzy. Zawsze się jej boję, nawet wtedy, gdy nie muszę akurat z domu w tym momencie wychodzić.
Powinnam wyłączyć wszystko z prądu, bo takie sa zalecenia przy wyładowaniach atmosferycznych.
Ale TV i tak przy takiej burzowej pogodzie nie odbiera żadnego programu, a pioruny są raczej odległe ode mnie, a w około jest park z wieloma drzewami, więc mają w co pioruny uderzać.
Pamiętam, że kiedy mieszkałam na Smoleńsk akurat piorun uderzył w naszą kamienice i narobił sporo szkód i mnie i sąsiadom.
Ja miałam spalony odbiornik telewizyjny (musiałam wydawać forsę na naprawę) i kartę sieciową w komputerze, sąsiedzi mieli nieco gorsze szkody.

Burza i pioruny to jednak ogromny, nieposkromiony  żywioł
A wszystko to przez Hefajstosa, boga ognia, który pioruny wytwarzał, a Zeus nimi rzucał w prawo i w lewo, gdy mu się cos nie podobało, cos było po nie jego myśli.
Skądś to znamy, nieprawdaż?Tylko, że dzisiejszy „Zeus” nie miota (na szczęście) jeszcze ogniem, tylko pluje jadem i rzuca mięsem złośliwości.
Widać nie dano mu takiej mocy z niebios, jak Zeusowi, chociaż jemu wydaje się, że jest co najmniej Gromowładny.

O, już po burzy, trochę po grzmiało , nieco pokropiło, no dobra, popadało i znów słonko wyszło na niebiesie.
To może nie będzie taki najgorszy ten wtorek?
No to miłego dnia życzę

no i znów mamy poniedziałek

 

 

Szybko przemija ten weekend, stanowczo za szybko.
Ten tydzień jest co prawda krótszy, ale świąteczny dzień niestety wypada w samym środku tygodnia.
Ale kto mądry, weźmie czwartek i w piątek wolne i znów kilka dni ma odsapu.

A jaki będzie ten tydzień?
Na pewno znów gorący, jeżeli chodzi o pogodę i….. letni, jeżeli chodzi o politykę. Jakoś nic się ciekawego nie dzieje, opozycja tylko gada i gada, ale niestety nic nadal z tego gadania nie wychodzi.
Nie wie, chyba naród czeka na koniec wakacji, teraz są w tak zwanym letnim letargu i nie mają żadnych sensownych pomysłów.
Większość pisowskich polityków odpoczywa na urlopach, dyżurni piłują swoje gęby w telewizji, siejąc jak zwykle swoja nienawiść.
Tak, by ciemny lud nie zapomniał do końca kto tu rządzi, kto tu ma coś w Polsce do powiedzenia.
Przeraża  mnie tylko to chamstwo, jakie pełne buty i pewności siebie ostatnio okazują pisowscy prominenci.
Czy naprawdę im wszystko wolno?
Czy nasz polityczny język osiągnął już takie dno, że niżej już spaść nie można?
To już nie tylko sam Kaczyński, który od nienawistnych, zdradzieckich  mord nam wytyka, ale i jego poplecznicy dzielnie idą w ślady swojego wodza.
Już nie tylko Pawłowicz i pierwszy cham pisu Tarczyński swoimi jadami plują, ostatnio do nich dochodzą i inni.
Jak trzeba być nie tylko chamskim, ale zupełnie wyzutym jakichkolwiek ludzkich uczuć „człowiekiem” ( specjalnie cudzysłowie użyłam), żeby wyśmiewać się z  czyjejś choroby, a potem śmierci, tak jak było w przypadku posła pisu,  piszącego na forum  bardzo niesmaczny kawał na temat Kory.
Można jej nie lubić, nikt mu nie kazał jej wychwalać (chociaż naprawdę była to wspaniała kobieta), ale jaką podłość można w sobie nosić, aby z tego drwić?
Oj, żeby los nie zemścił się na owym pośle i żeby sam nie zobaczył, co oznacza nowotworowa choroba, zakończona niesamowitą walka o przetrwanie.
Nie było dotąd takiego chamskiego rządu. Nawet za czasów komunistycznych, które pamiętam jednak jakoś niektóre przynajmniej dziedziny życia były szanowane, szczególnie majestat śmierci zawsze pokrywany był wielką estymą.
Bardzo współczuję rodzinie Kory, że musiała natknąć się na takie chamskie odzywki, które są tylko wyrazem prymitywizmu osoby, które je wygłosiła. Sam sobie wystawił jak najgorsze świadectwo. 
Tylko kiedyś, zupełnie nie tak dawno, Kaczyński mówił o sobie i swoich pisowcach „My Pany mamy swoje standardy.
Tak, zgadza się, mają swoiste  standardy   chamstwa, ale niestety świadczy to, że nie są panami, jak o sobie raczą myśleć i mówić, tylko pospólstwem, najgorszym elementem tej naszej Ojczyzny. Można śmiało powiedzieć, że są kloaką społeczeństwa – sami sobie takie świadectwo swymi odzywkami wystawiają.
Żaden szanujący się polityk nigdy by na to sobie nie pozwolił.

Polaku!!! dokąd to tak trwać będzie?????
Czy nadal na chamstwo mamy wyrażać naszą aprobatę?????
NA PEWNO TAKIEJ POLSKI CHCEMY?????

Tylko niestety moje sowa to groch o ścianę. Nie tylko moje, wiele osób myśli jak ja i mówi moim językiem, tylko ciągle nic z tego nie wynika.
BARDZO TO SMUTNE!!!

No nic to, niech przynajmniej ten kwiatek z mojego zdjęcia przyniesie Wam troszkę radości i powiewu nowego, dobrego dnia.Miłego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia.

no i znów słonko nam zaświeciło

 

 

Trochę nas w piątek popołudniu i w sobotę rano deszczyk pokropił. I całe szczęście, bo tego skwaru naprawdę trudno było znieść. Wyszłam na moment w piątek z Pepą do parku, ale już po chwili ciągnęła ona do domu, a ziajała przy tym jak smok wawelski.
Po powrocie od razu rzuciła się do miski z wodą i jednym haustem pół jej wyżłopała.
Dopiero wieczorem, po pierwszych deszczowych kroplach, można było jakoś żyć. Dlatego wczoraj rano nawet nie zżymałam się na ledwie kapiący z nieba deszczyk i bez parasola poszłyśmy do parku. Fajnie było, tak rześko i zielono wszędzie, mimo, że słonka nie było. A popołudniu deszcz już całkiem zaprzestał padać i było całkiem przyjemnie.
Za to rano dzisiaj znów w parku przywitała nas (to znaczy mnie i Pepę) piękna i słoneczna pogoda. Uwielbiam te poranki w parku.
A wiecie jak pięknie te kwiaty w naszym parku pachną? Zapach jest wprost oszałamiający, taki letni.
Polanki  i alejki zalane słonecznym, delikatnym światłem mieniły się swoja urodą pełni zieleni i pięknych  kolorów kwiecia. Wokoło cisza, bo co prawda to jest niedziela, ale wszystkie kramy festiwalowe poprzenosili do innego parku. I bardzo dobrze, mamy nasz Park tylko dla siebie, dla pobliskich mieszkańców.
Dlatego jest taka błoga cisza, rankiem nawet nie zmącona dziecinnymi okrzykami.
Połaziłyśmy rano z Pepcią po parku, posiedziałam i pooglądałam moje śliczne kaczuszki, a potem poszłyśmy na zasłużone śniadanko.
Oczywiście Pepa z racji swoich żołądkowych kłopotów ma swoja własną karmę, co trzeba przyznać nie bardzo jej pasowało.
Wyraźnie miała ochotę na moje kanapki, więc chwilę pożebrała sobie, ale wytłumaczyłam jej, że każdy ma swoją miskę, ja tu mam swoją, a jej,  z jej jedzonkiem czeka w kuchni, więc jak niepyszna poszła w tamtym kierunku i już po chwili głośne chrupanie z kuchni dochodziło.
Swoją drogą to nudne jeść stale to samo, takie same chrupki, taki sam smak, zero smakowych przyjemności. Dlatego od czasu jej przemycam jednego lub dwa paluszki jaśkowe – są suche, nie powinny jej żadnych dolegliwości przysporzyć, a zawsze jakiś inny smak ma w swoim pysiu.
A swoja drogą, jak tak się zastanowić, to takiemu psu musi być bardzo nudno w tym życiu, ani sobie telewizji nie poogląda, ani książki nie poczyta, już o komputerowych czatach nie wspomnę, musi jeść tylko to, co mu dają, nawet smakołyki muszą koniecznie być tylko „psie”, no a na spacer może chodzić też tylko według czasu i pomysłów swojego pana czy swojej pani.
Czy ktoś widział, żeby pies rano mógł sobie pomyśleć: dzisiaj idę do Parku Bednarskiego, jutro pojadę nad Zalew, a przy okazji wpadnę na Kiermasz Pierogów na Małym Rynku ??????
Nie, pies jest przywiązany tą cholerna smyczą do dwóch ludzkich nóg i musi iść tam, gdzie mu każą, a nie gdzie ma ochotę.
Bardzo smutny jest taki psi los, więc większość czasu musi przespać, a do tego musi swojemu panu/pani okazywać miłość dozgonną.
Ale to wcale psu nie przychodzi z takim trudem, one po prostu naprawdę kochają.
A za co kochają? Za to, że jesteś, że można do ciebie  się  przytulić, można cię polizać, a ty głaszczesz pieska czule i przemawiasz do niego.
A nawet jeżeli tego nie robisz, piesek i tak cię kocha, bo ma takie własnie serduszko, którego wiele osób całkiem nie posiada.
Szczególnie ostatnimi czasy, gdy złość i nienawiść jest naszym chlebem powszednim.
Ale takie teraz mamy niestety standardy życia. Ale nie będę sobie i Wam przy tak pięknej niedzieli głowę tym zawracała – wszyscy wiemy jak jest.

A propo”s smakołyków : kupiłam sobie wczoraj w Cukierni Buczka pyszne smarowidło do chleba  o smaku śliwki z daktylami.
Jest to produkt ekologiczny, na bazie owocowej  i co ważne bez zawartości cukru.
Czyli taka zdrowsza odmiana ogólnodostępnych dżemów.
 Ma konsystencje i wygląd  marmolady, prócz owoców zawiera błonnik kukurydziany, sok cytrynowy, oraz substancję żelującą – pektyny.
Może nie jest najtańszy, bo niewielki słoiczek 200 g kosztuje prawie 7 zł, ale na pewno jest zdrowszy niż to, co można w sklepie jako dżem kupić ( bo też cholera wie, co tam za owoce powkładali, zepsute, nadgniłe, czy jakie??)
Można tym posmarować sobie chlebek, albo nawet naleśnika i już mamy pyszne jedzonko, na te gorące dni doskonałe. I to (podobno!!) w pełni zdrowy.
Na produkcie jest uwaga: źródło błonnika, czy tak jest naprawdę trudno dociec, ale komuś w końcu wierzyć trzeba.

Dzisiaj serdecznie pozdrawiam Koleżankę, która we wczorajszym komentarzu napisała, ze czeka niecierpliwie na moje wpisy.
I to nie dlatego pozdrawiam, że się Jej podlizuję, jest mi bardzo przyjemnie, gdy wiem, że ktoś z przyjemnością czyta  to, co sobie wymyślę.
A staram się być nie monotematyczna i prócz obligatoryjnych moich wpisów pod tytułem polityka i pogoda staram się jeszcze przemycić kilka innych informacji. 
Takie jest założenie mojego blogu : romantycznie(????) i normalnie.
Co prawda ostatnio mało jest romantycznie, chociaż czasami opisuję i piękno kwiatów, parku, czy tego, co własnie zobaczyłam, ale na przykład nie piszę nic o miłości, bo…. chyba zdecydowanie z takich tematów już wyrosłam 🙂 
A w ogóle, czy prawdziwa miłość naprawdę istnieje??????

A z ciekawostek: dzisiaj w Krakowie, na małym Rynku odbywa się Święto Pierogów, na Rynku Gł Dzień Włoski.
Same smaczne ciekawostki nas dzisiaj czekają, tylko wątpię, czy na któreś z nich się wybiorę…..

Życzę przyjemnej słonecznej, ale o normalnej, nie tropikalnej pogodzie niedzieli i fajnego odpoczynku.

dla Kochanej Darii

W dniu Urodzin Darka życzę Ci, aby każdy Twój dzień był radosny i bogaty w same wspaniałe doświadczenia, byś codziennie odczuwała Miłość i Przyjaźń Twoich Najbliższych, a w Twojej duszy niech zawsze brzmi radosny śpiew skowronka.
 
I znów muszę napisać……. tyle czasu minęło, niesamowite, 22 lata temu przyszła Darka na ten świat, przynosząc nam (mi) tyle radości.
Pamiętam każdy dzień z Jej najmłodszych dni, gdy kołysałam ją do snu i kołysanki śpiewałam (ach, jak ja to ubiłam) i proszę, teraz  już prawie, że Pani Doktor z Niej wyrasta, jeszcze tylko 2-3 lata i będę mogła się u Niej leczyć 🙂 (mam nadzieję, że podejmiesz się tego trudu Dareczko)
Pewnie Babcia Ania jest bardzo szczęśliwa, bardzo dumna, widząc, jak wspaniale sobie w jej ulubionej dziedzinie życia – w medycynie Jej wnuczka sobie daje rade i oby tak dalej,  niedługo tu w moim blogu będę składała  Darce gratulacje z okazji otrzymania dyplomu.
No tak, jeszcze trochę poczekam, bo w tym samym roku dwie  moje wspaniałe dziewczyny taki dyplom otrzymają : Darka i Matylda, mam nadzieję, że do tego grona szacownych doktorów i następni wkrótce dołączą, trzymam za nich wszystkich mocno kciuki.

 

 

Napisz proszę chociaż krótki list………

No to napisał PAD list, który został przeczytany na pogrzebie Dowódcy z Powstania Warszawskiego, wielkiego Powstańczego  Bohatera,  gen Ścibor  Rylskiego , pseudonim  MOTYL ……..i to by było na tyle……..
Chociaż kilka dni temu tak pięknie  i pokazowo  PAD się wzruszył podczas swojego przemówienia z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego, tak pięknie mówił, że aż sam się popłakał, tylko….. nie potrafił się wybić ponad polityczne podziały. 
Ja od razu widziałam fałsz w tych łzach, nie musiało minąć wiele czasu, żeby tę obłudę zobaczyli też i inni.
Ani on, ani Minister Spraw Wewnętrznych, który tak chętnie siłami zbrojnymi chce dowodzić, ale też nie potrafił pokazać swojej twarzy, ukrył się  za lichą wiązanką, którą przesłał z tej okazji, nie pokazali, że są Panami, jak to ich pięknie określał następny „Pan” Kaczyński.
To zwykłe rządowe żule!!!!!
Czego to dowodzi? jak strasznie mali i podli są ci, którzy nami rządzą. Mają gęby pełne frazesów, którymi chętnie karmią ociemniały przez nich lud (na szczęście coraz więcej osób na oczy przejrzało), ale nie potrafią  g o d n i e   swoich funkcji pełnić.

WSTYD  I HAŃBA!!!!
NIE TAKIEJ PISOWSKIEJ POLSKI CHCEMY!!!!

Jak strasznie   prymitywni są ci, którzy nami rządzą, jak strasznie głupcami są ci, którzy wierzą w ich fałszywe i podstępne słowa !!!!

No to teraz o….pogodzie.
Nareszcie jest troszkę spokojnego oddechu. Nawet ten deszcz wcale mi nie przeszkadza, bo to, co ostatnio działo się w naszej atmosferze, przechodziło wszelkie nasze pojęcie. Czasami nawet, gdy wychodziłam z chłodniejszej nieco bramy na zewnątrz, wydawało mi się, że do piekieł wstąpiłam.
Tylko, że tam będzie jeszcze bardziej gorąco, no i ta śmierdząca smoła, w której potępiona dusza po uszy (a dusza ma uszy?) będzie zatopiona.
Ale żarty na bok, wczoraj w Krakowie rozpadało się dopiero wieczorem, ale za to padało przez calutką noc i jeszcze rano, zresztą teraz też jeszcze kropi.
Ale nie jest wcale zimno, jest  całkiem przyjemna temperatura około 20 stopni i malutki deszczyk – było Abra kadabra oczywiście wcześniej, by ulewa w niewielki  deszczyk tylko podczas  spacerku się zamieniła z Pepa po parku I….nie było wcale tak źle, z tym, że Pepa chodziła po trawniku (dobrze, że mam długa, wysuwaną smycz), a ja nie chcąc moczyć sobie nóg łaziłam po alejkach i nijak na ten mokry trawnik nie dawałam się suni wyprowadzić.
Ale za to jak to przyjemnie móc wreszcie nabrac pełno chłodniejszego powietrza do płuc i lekko go wydmuchiwać.|
Penie jednak nie będziemy długo cieszyć się tym rześkim powietrzem, bo od poniedziałku znów kanikułę zapowiadają.

Póki co życzę przyjemnej soboty, odpoczynku od skwaru i nabrania sił i odwagi, by następny rzut  bardzo gorącej pogody jakoś przeżyć 

wpis o niczym

 

 

Bo dzisiaj jest piątek.
Bo dzisiaj rozpoczynamy znów weekend.
Bo dzisiaj znów jest następny dzień kanikuły (przynajmniej na razie)
Bo……. boooo…. booo

No bo nie mam nic ciekawego dzisiaj do napisania, czasami muszę od wpisów sobie odetchnąć
No może jedyne ciekawe jest to, że znów na parę dni wylądowała u mnie Pepa (a jednak!), więc jakieś spacerki mi się szykują tylko….
Pewnie i Pepa nie znosi upałów – jak na razie szuka sobie spokojnego i nieco chłodniejszego miejsca na balkonie.
Na szczęście tam jest cień, co jej i mnie też odpowiada.
W kuchni, tuż przy balkonowych drzwiach mam bardzo wygodną sofę, na której lubię sobie troszkę podrzemać, gdy nieco wietrzyku do mnie dociera.
Zupełnie czuje się, jakbym pod gruszą sobie leżała, na dowolnie wybranym boku oczywiście.
No i tej nocy na pewno będę wreszcie mogła zostawić na oścież drzwi balkonowe zostawić, bo pies będzie pilnował – przynajmniej mi się tak wydaje.

A propo’s przeczytałam niedawno taki kawał:
W nocy żona budzi męża i zaniepokojona mówi:
– Józek, ktoś się kręci po kuchni, chyba włamywacz.
– To co mam zrobić – pyta mąż?
– Idź obudź psa. 
Ciekawa jestem, czy Pepa będzie też taka czujna……

 I od dzisiaj zapowiadają już lekkie ochłodzenie, deszczowe opady i dosyć poważne burze
No i na jutro obniżka temperatury do….. dwudziestu stopni.
Brrr, to prawie mróz.
Już mam obierać kurtkę i czapkę na głowę?
A długotrwałe prognozy przepowiadają, że takie gorące dni będą aż do……….października.

Fajnie, przynajmniej mniej za ogrzewanie mieszkania zapłacę!

No to nic, idę na spacerek z Pepą, póki jeszcze nie pada, bo ona też deszczu nie lubi.

Miłego piątku i miłego odpoczynku.

.

było bardzo smutno……

 

 

 

Wczorajszy dzień należał do Kory, niezaprzeczalnie.
To Ona królowała wczoraj otoczona wiankiem ludzi, którzy przyszli ja licznie pożegnać.
Ja miałam okazję oglądnąć całą tę uroczystość w TVN – 24.

Nie było patosu, był spokój i prostota, taka sama jak życie Kory.
Uroczystość rozpoczęła się w Domu Pogrzebowym na Warszawskich Powązkach.
Głównym prowadzącym tą wspaniałą, ale jakże smutną uroczystość poprowadził bardzo wzruszony Wojciech Mann.
Słowa, które nam mówił, więzły w jego gardle, widać było łzy, które w oczach mu się kręciły, ale starał się, by jednak nad sobą zapanować, bo chwila była naprawdę bardzo podniosła.
Pięknie pożegnał swoja żonę Kamil Sipowicz,  nie ubrany  na czarno, bo takie życzenie było jego żony, aby nie płakać podczas pogrzebu i być kolorowym tak, jak ona lubiła kolory tego życia. Pięknie opowiadał o ich 40 – letniej miłości, którą sobie obdarowywali w czułych rozmowach, w normalnych dniach i  w kłótniach i w  w rozstaniach i słodkich powrotach, o którym kiedyś Kora  śpiewała:  Kocham cię, a kochanie moje to rozstania i powroty.
Bo takie urozmaicone było ich życie.
Takie normalne życie niestety przerwała ciężką i nieuleczalna choroba Kory, ale długo nie poddawała się, walczyła każdego dnia, jakby chciała udowodnić, że jeszcze wiele jest przed nią do zrobienia.
I o tym opowiadał wczoraj Kamil, wspominając wszystkie radosne, potem niestety te trudne chwile jej choroby.
Bardzo było to wzruszające, podobnie jak piękne wygłoszone było pożegnanie Kory przez Magdalenę Środę, przez Jerzego Buzka, czy przyjaciół i rodzinę Kory.
Dla mnie bardzo wstrząsające wprost były słowa siostry Kory, która powiedziała, : całe życie tęskniłaś za mamą i teraz jesteś już w jej ramionach i nikt Was nie rozłączy, a ja teraz tęsknię za Tobą.
Miałam łzy w oczach, bo to sa moje myśli, moje słowa skierowane przeze mnie kiedyś do mojej siostry Ani, ona też marzyła o spotkaniu z Mamą, a mnie pozostała tylko tęsknota. Dlatego tak bardzo rozumiałam wczoraj te wypowiedziane przez siostrę Kory te słowa pożegnania.
Po pięknej uroczystości pogrzebowej zakończonej w Domu Pogrzebowym brawami w uroczystej procesji pogrzebowej,otoczonej muzyką szalejących planet, o których też kiedyś w swojej piosence Kora śpiewała, prochy Kory umieszczone w kolorowej, o wiosennym wystroju urnie, zostały przeniesione na miejsce pochówku. Urnę nieśli kolejno Kamil, syn, a także i przyjaciółka Kory.
Podeszli pod miejsce, które wyglądało bosko, (Boskie Buenos) w girlandzie zrobionej z róż stał piękny, duży obraz uśmiechniętej Kory.
A na ziemi leżał piękny, kolorowy dywan, pod którym ukryty był wpust do grobu.
Po jeszcze krótkich pożegnaniach, dywan z ziemi został odsłonięty i  w tonacji bardzo wzruszającej piosenki Ogarka : „Czarna Madonna” urna z prochami została położona na zapadni, która wciągnęła ją do ziemi, a miejsce to zostało znów pokryte dywanem i, na którym spoczęło cały ogród przepięknych kwiatów, przyniesionych przez żałobników. 
Odeszła, ale otoczona była swoimi najbliższymi, swoimi przyjaciółmi, swoimi fanami…….. nawet jej ulubiony piesek siedząc na rękach  przyjaciółki Kory obserwował moment, gdy jego ukochana Pani zniknęła już na zawsze. Jego mądry, pełen przejęcia wzrok wydawał się mówić, że on świetnie rozumie, co własnie się wydarzyło.

Kora miała piękny pogrzeb, tak piękny, na jaki ta wspaniała Artystka zasługiwała, pochowana została pośród drzew i kwiatów, które tak ukochała.

Pozostawiła po sobie wspaniałą twórczość w postaci wierszy, piosenek, obrazów….
Chciała żyć, kochała życie, kochała kwiaty, słonce i wiatr,  nie bała się śmierci.

Wreszcie przyszedł dzień, gdy powiedziała „jestem gotowa” ……. i odeszła……

Ale na zawsze pozostanie w pamięci wielu pokoleń Polaków jako osoba niezwykła, wspaniała, dla której ideały, które wyznawały zawsze były najważniejsze I nigdy od nich się nie odwróciła.
O tym własnie na cmentarzu mówił Wojciech Mann, czym naraził się bardzo prawicowcom, nie rozumiejącym., że takie słowa na cmentarzu można głośno wypowiedzieć.
No cóż, widać zapomnieli już, gdy ich wyznawcy buczeli i gwizdali na cmentarzach podczas uroczystości obchodów Powstania Warszawskiego.

Mann tylko powiedział głośno to, o czym mówiła Kora, która nie zgadzała się z obecną sytuacją w Polsce.
Nalot hejterów na Manna był tak obrzydliwy, że aż zagotowałam się z wściekłości.
Nawet napisałam swoją własną „odezwę” do pisolubów, aby wreszcie zrozumieli, że są wykorzystywani przez tych, którym bezgranicznie wierzą, niestety, obecna władza pewnie tylko cieszy się, że ma tylu potencjalnych tępaków, dzięki którym mogą dorwać się do koryta, do pieniędzy, które dla siebie głównie przeznaczają i niecnie to wykorzystują. A ciemnota klaszcze…..
Ech życie, ciemnocie jednak nic nie wytłumaczysz.

Jeszcze raz teraz wołam ; ŻEGNAJ ARTYSTKO, BYŁAŚ MOJĄ I NIE TYLKO MOJA MUZĄ, BYŁAŚ NIEDOŚCIGŁYM  WZOREM DLA WIELU LUDZI

Byłam wczoraj bardzo wzruszona tym pogrzebem, ale musiałam jednak powrócić do swojego życia.
Byłam przecież umówiona z fryzjerka i z pedikiurzystką.
Pogoda była wczoraj niemiłosiernie duszna, nawet wieczorem temperatura wahała się około 25 stopni, więc postanowiłam jednak pozostawić balkon otwarty na oścież, ale…..
Nie, jednak strach, że ktoś mógłby się zakraść przez otwarte drzwi (parter!!) nie pozwoliłaby mi spokojnie zasnąć.
Pozostało mi więc tylko uchylone okno, jedno w kuchni, drugie w pokoju……… Nad ranem spadł lekki deszczyk……..powietrze się orzeźwiło.
Myślałam, że jeszcze wieczorem czeka mnie spacer z Pepą, bo miała być do mnie na kilka dni podrzucona, ale plany się zmieniły i Pepa wybrała jednak wyjazd do Zawoi. Tak wiec nadal jestem sama w domu.
A dzisiaj kolejny dzień kanikuły i temperatura w cieniu około 35 stopni.Nie wiem, jak dzisiejszy dzień przeżyję, bo własnie w największy skwar muszę wyjść z domu, a jednak bardzo źle te upały znoszę, po prostu kreci mi się w głowie.
Szkoda, że nie mam takiego słomkowego kapelusza, teraz, gdy obcięłam króciutko włosy bardzo by mi się przydał!!!!
Ale od czego są klimatyzowane taksówki??? Nie będę jednak ryzykowała, tym bardziej, że pojadę Taxify, a ona jest tańsza niż normalna taksówka
Już wolę wydać te parę groszy, niż z udarem wyładować w szpitalu.
Zresztą mam jeszcze jakieś trzy godziny do podjęcia decyzji co do transportu do pray.
Kanikuła daje w kość nie tylko w Polsce, cała Europa zalana jest falą gorąca, ten klimat jednak staje się coraz bardziej  niebezpieczny.

Ale jakoś trzeba ten dzień przeżyć, więc miłego czwartku życzę. 

słonecznie

A dzisiaj słonecznie Uleczko Cię pozdrawiam, bo co prawda i tak wiele słonka wszędzie na niebie, u Ciebie pewnie też, ale  słonka nigdy nie za wiele.
Wiem, że jesteś teraz na wakacjach u Magdy i pewno z Olcią sobie spacerujesz po łąkach i lasach.
Życzę Ci przyjemnych dni, słonka i radości z przebywania na tak zwanym  łonie przyrody.
Dzisiaj specjalnie Ci tego życzę, bo przecież dzisiaj jest nasza kolejna ulubiona środa.

Mnie też czekają w najbliższych paru dniach kilku razowe dziennie spacerki, bo  na 4 dni powraca do mnie Pepa.
Fajnie, znów będzie wesoło.
Przyznam się, że ostatnio w tym spacerowaniu trochę się zapuściłam, teraz będę miała znów cel.
I może znów jakieś nocne zdjęcia parku porobię?

Tak więc czeka mnie dzisiaj ciekawe popołudnie, najpierw wizyta u pani Krysi, fryzjerki (oj ostatnio znów moja fryzura wygląda jak u  wzburzonego Chopina po koncercie), oczywiście przy okazji zaliczę pedicure u pani Eli, a wieczorem….romantyczny spacerek z…… Pepą.
Ale mi to wystarcza, żadnego pana koło siebie  nie chcę widzieć, no może na chwilkę rozmowy i nic ponad to. Za wygodna już jestem na całodniowe adorowanie. To nie te lata….niestety……

A tak miedzy nami, to mój dom jest ostatnio fajnym przytuliskiem dla potrzebujących: najpierw był u mnie kilka dni kot Banzaj, potem Pepa, teraz znów powraca na kilka dni, a kto wie, czy we wrześniu na tydzień nie zamieszka u mnie Sisi, gdy Maciek na urlop pojedzie.
Fajnie jest mieć taką Ciotkę pod ręką, prawda?????
I co najważniejsze, wszystkie te zwierzaki bardzo dobrze u mnie się czują, tylko….. ja się szybko do nich przyzwyczajam, a potem tęsknię za nimi.
Jednak na swojego własnego zwierzaczka nadal się nie mogę zdecydować, najwięcej przeraża mnie zima, te śliskie spacery, gdy człowiek  w dodatku musi na siebie pół szafy założyć, a teraz myk, sukienka i już mogę wychodzić na zewnątrz.
Prawdę powiedziawszy, boję się nadchodzącej zimy, bo według prognoz, ma ona być niezwykle mroźna i w dodatku ma długo trwać.To nie dobra wiadomość, bo przy moim ogrzewaniu elektrycznym mieszkania wszystkie próby zaoszczędzenia troszkę pieniążków wezmą w łeb. W tym roku było co prawda kilka bardzo mroźnych dni (oj odchorowałam je potem), ale wiosna przyszła dosyć wcześniej już w połowie kwietnia mogłam wyłączyć ogrzewanie.Zawsze troszkę pieniędzy w kieszeni pozostało, a co ma być tej następnej zimy?
Przypominam, że mieszkam na parterze w kamienicy z nieogrzewaną klatką schodową i cały chłód wpada wprost do mojego mieszkania.
Co prawda mam już zakupioną kotarę na drzwi w przedpokoju, ale czy to starczy?
Nie będę już teraz na zapas się tym martwić, życie wszystko okaże, może akurat nie będzie tak źle, czasami z prognozami pogody jednak się mylą.

I to by było tyle na środowy mój wpis.
Polityczne rozważania dzisiaj sobie odpuszczam, czasami i od polityki odpocząć trzeba, chociaz ona wcale nie odpoczywa od nas.
No niezupełnie, posłowie zrobili sobie przecież niezłe, aż 57 dniowe urlopy.
Kto w Polsce ma taki długi urlop?
To tylko zarezerwowane dla specjalnej kasty, o przepraszam, dla ludzi wybranych. Plebs ma w zapasie tylko 26 dni.

Odpoczywajcie dzisiaj, jeżeli tylko ten upał da jakiekolwiek wytchnienie.
Nawet dzieciaczki chodzą senne, a co dopiero my, dorośli i my starsi?

Na placu zabaw naprzeciwko moich okien są co prawda dzieciaczki, ale jakby ich było nieco mniej????
Ale nie narzekać, za kilka miesięcy będziemy z tęsknotą wspominać te gorące dni, zwłaszcza wtedy, gdy będziemy  opatuleni w swetry, szaliki, Czapki i ciepłe kurtki ( bo futra już teraz nie są w modzie??), a szczęśliwcy będą swoje kości przed kominkiem ogrzewali.

NAJLEPSZEGO !!!

Trzy lata Obłudy DUDY

 

Pamiętacie, gdy Duda mówił  o Komorowskim : prezydent Komorowski sygnatariuszem władzy PO. Ja takim nie będę.
Owszem, nie jest sygnatariuszem PO, jest za to sygnatariuszem PIS i pacynką i długopisem Kaczyńskiego. To wstyd, to jest człowiek, który nie ma własnego zdania, który zbiera cęgi od własnej partii, przybierając przy tym minę pysia – ptysia i twierdząc, że ja tak zadecydowałem.
Nie wstyd mu, gdy czyta o sobie tyle niepochlebnych wiadomości, gdy słyszy słowa pójdziesz siedzieć, won z pałacu ty pajacu?
Ma ten człowiek chociaż malutka krztynę własnej dumy, własnego JA?Wczoraj minęło trzy lata jego haniebnej prezydentury.
Bo niestety, nic dobrego dla Polski nie zrobił, za to postarał się, aby podprowadzić ten jego kraj, w którym się przecież urodził, w którym się wychowywał, uczył, na kraj przepaści.I nadal ją tam prowadzi !!!!!!
I on miał wczoraj czelność przekonywać nas o słuszności swojej służby? Bo przecież to jest służba dla całego narody pełniona, a nie tylko dla jego części.

A ludzie nadal krzyczą KONSTYTUCJA. Wczoraj w Krakowie odbyła się  spora manifestacja, szli ulicami OBYWATELE, którym nie podoba się władza, którym nie podoba się ich pycha i buta, którzy nie godzą się na nierządy PREZYDENTA.
Były też i w innych miastach manifestacje, mimo wakacji ludzie jednak decydują się przeciwstawiać niesprawiedliwości, odbieraniu ich praw demokratycznych.
W Krakowie wołali : Europo nie odpuszczaj, Uwaga, uwaga tu OBYWATELE!!!!
Bo własnie wczoraj oficjalnie do Trybunału Konstytucyjnego Unii wpłynęła petycja – zapytanie od sędziów naszego Sądu Najwyższego.
I mimo, że nie podoba się to naszemu rządowi, my cierpliwie czekamy na jego odpowiedź.

A słowo KONSTYTUCJA jest teraz na ustach wielu Polaków, nie tylko w postaci koszulek umieszczane jest na pomnikach,

Nic to, że nawet Miś Uszatek ubrał się w Konstytucyjną koszulkę, ale ostatnia sensacja, którą wczoraj w Szkle Kontaktowym usłyszałam:

W Szczebrzeszynie rewolucja – Chrząszcz  brzmi w trzcinie KONSTYTUCJA!!!!

I te wszystkie protesty nie są ostatnim słowem Polaków. Na razie Sejm jest na urlopie, poczekamy aż wrócą i my wtedy ze zdwojoną siłą wyjdziemy na ulicę i będziemy upominać się o swoje!!!!

TAK MUSI BYĆ, NIE INACZEJ, NIE MA ODPUŚĆ  DLA TYCH, KTÓRZY NIE PRZESTRZEGAJĄ NASZYCH PRAW!!!!!

Ostatni rządowy pomysł na wybory to 1000 plus na dziecko  rodzin posiadających więcej niż jedno dziecko .
I znów tym pomysłem  popierają patologię!!!!!!
Już teraz wiele z tych „szczęśliwców” uważa, że nie opłaca im się pracować, skoro i tak mają pieniądze znikąd. No nie bardzo znikąd, to my wszyscy pracujący i niestety renciści i emeryci, czyli ci najbiedniejsi, to własnie my  jesteśmy przymusowymi darczyńcami dla nierobów. 
Myślę, że gdyby np PO teraz dało swój mądry pomysł na   s p r a w i e d l i w y   rozdział pomocy pieniężnej dla potrzebujących, ale tych naprawdę potrzebujących pomocy, mogliby śmiało stanąć do wyborów z pewnością, że wygrają. Tylko czy potrafią to zrobić?
Rzeczywiście jest wiele osób nie radzących sobie w życiu z powodu choroby, czy niekorzystnych akurat warunków bytowania i to oni powinni tę pomoc w sposób wydatny, ale sprawiedliwy otrzymać. 
Teraz nikt nie sprawdza, na co idą te pieniądze, które rodzice w postaci pięćset plus dostają, nie ma nad tym żadnej kontroli, więc jest sporo możliwości do różnych nieprawidłowości nawet kosztem własnych dzieci. A tak nie powinno być.
Skoro rodzice dostają pieniądze od państwa, powinni z tych pieniędzy być rozliczani, podobnie zresztą jak na przykład rozliczani są ci, którzy otrzymują pieniądze z jakichś Funduszy. Też nie mogą wydawać tych pieniędzy na co im się zamarzy, musza udokumentować, że były one wydawane w słusznej sprawie.
Tak nie może być, by mama i tata siedział w domu i w sumie żył  nie za swoją pracę, wykorzystywał innych. Dlatego w pierwszej kolejności powinni dostawać taką pomoc ludzie, którzy pracują, ale ich dochody są na tyle niskie, że nie mają możliwości pokryć utrzymania swojej rodziny.
Obiboków powinno skierować się do przymusowej pracy, niech ponoszą konsekwencję swoich kroków, chciałeś mieć pięcioro, sześcioro dzieci, to
przynajmniej teraz uczestnicz w jakiejś chociażby części w  pokryciu ich utrzymania.
Jest dużo dzieci biednych, chorych i to im powinno się pomagać, nie wszystkim tym, których rodziców stać na ich utrzymanie.
Taka pomoc może być dawana w postaci darmowych obiadów dla dzieci,w zakupie ubrań, przyborów do szkoły, w opłatach obozów letnich czy innych przyjemności dla dzieci, ale to wszystko powinno być udokumentowane!!!!!!!!!!!!!!!!!! 

Kiedyś pani Margaret Thatcher powiedziała: rząd nie może dawać pieniędzy, bo rząd własnych  pieniędzy  nie posiada.

I to jest prawda: cały budżet składa się z cegiełek nas wszystkich, a Pis przychodzi, niszczy te cegiełki i  bezmyślnie rozrzuca na prawo i lewo, nie  ponosząc żadnych konsekwencji.

Jednym z powodów takiej podwyżki 500 plus, oczywiście podanych przez Pis ( bo wszyscy wiemy, że to jest typowa kiełbasa wyborcza) jest inflacja.
Tylko chwileczkę, dlaczego taka inflacja dotyczy tylko tej grupy społeczeństwa????
A co maja powiedzieć własnie emeryci i renciści? Pierwsi całe życie pracowali na to, aby na starość mieć zapewnione przynajmniej na  przyzwoitym poziomie  minimum życia, renciści to osoby poszkodowane przez życie, przez choroby, wypadki, też teraz za to mają płacić swoja biedą? 
Wiadomo, tych chętnych na 100 plus jest więcej, oni omamieni znów pójdą i zagłosują, aby wygodnie w życiu się ułożyć, emerytami, rencistami nikt się nie przejmie. Swoje przeżyli, mogą umierać.
A co ze składkami, które przez lata swojej pracy składali? Po prostu pójdą na skarb państwa, a więc dla obecnego rządu  jest to sytuacja wprost nie do odrzucenia, naobiecywać tym, którzy na pewno na nas zagłosują, a nie przejmować się tymi, którzy z racji swojego wieku, czy chorób nie mają już żadnej siły przebicia.
I dla ironii pis nazywa swój program prospołecznym. BZDURA, KŁAMSTWO OBŁUDA!!!!
Oni dbają tylko o swoje stanowiska i powiązane z tym wielkie zyski w wielu dziedzinach naszego życia, które obsadzane są swojakami, czyli rodzina i znajomymi królika. Kto się podliże pisowi, ma szanse się wybić na lepsze stanowisko, nie bacząc na to wcale, czy się na nie nadaje, czy ma odpowiednie kwalifikacje.
TO JEST PAŃSTWO ROZBOJU I NIESŁYCHANEGO TUPETU. PAŃSTWO ZŁODZIEI DOBROBYTU NAS WSZYSTKICH!!!!!!

No i ulżyłam sobie, pisałam wczoraj, że niebawem znów wrócę do polityki.
Ale trudno nie wracać do tematu, gdy człowiek widzi, co się z naszym krajem dzieje.

OPOZYCJO!!!!! SAMYM CZCZYM GADANIEM NIC NIE NAPRAWISZ, NIC NIE ZMIENISZ,  DO DZIEŁA!!!!ZACZNIJ MYŚLEC I NIE OBIECYWAĆ TYLKO WYSUŃ NORMALNY PROGRAM, KTÓRY MOŻE SIĘ TWOIM PRZYSZŁYM WYBORCOM SPODOBAĆ!!!!!
Teraz masz pole do popisu, wszak tyle mądrych osób w Tobie tkwi. Ale to jest tylko wtedy możliwe, gdy opozycja wreszcie się zjednoczy, a nie przestanie walczyć o większość w niej swoich wpływów, Taką drogą do niczego nie dojdziemy!!!!

Wczorajszy dzień był bardzo miły, jak pisałam, miałam na pysznym obiadku gościa – Magdę. Jadłyśmy kotlety z piersi kurczaka panierowane w kokosowych wiórkach, do tego ziemniaczki i sałatka z ogórków i pomidora, a na deser Magda przyniosła pysznego, dojrzałego arbuza, oh jak smakował, zwłaszcza w takiej podwyższonej temperaturze, gdy chce się pić.
Niby wczoraj temperatura była  nieco niższa, ale i tak było gorąco, w najbliższych dniach znów będzie panowała trudna do zniesienia, ponad trzydziestostopniowa kanikuła.

PAMIĘTAJCIE O PICIU WODY MINERALNEJ, TO BARDZO WAŻNE W TAKICH GORĄCYCH DNIACH!!!!

Życzę przyjemnego wtorku, już wiadomo, że będzie on nie tylko słoneczny, ale też i bardzo gorący.
Ale jakoś to trzeba przeżyć.

leniwa, czy nie leniwa?

 

Dzisiaj wpisu nie będzie.

Mam gościa na obiedzie i nie mam czasu w związku z tym na blog, na jakiś większy i mądrzejszy wpis.
A zresztą o czym tu pisać, skoro nic się nie zmieniło?
W polityce nadal bez zmian, czyli beznadziejnie a  pogoda też ścieżko – letnia, chociaż zapowiadało się na lekki odsap od kanikuły.
Może wieczorem jakaś burza nas zbawi?

Czekamy cierpliwie – niecierpliwie na odpowiedź Trybunału Konstytucyjnego Unii i…. na ustosunkowanie się naszego rządu do decyzji.
Bo nic nie wskazuje na to, by się rząd chciał wycofać w swojej decyzji odsunięcia od Sądu dotychczasowych Sędziów.
Co będzie? nie wiem, różnie może być, może wyrzucą nas z Unii???
Ale mam cichą nadzieję, że jednak na to Polacy ( ta mądrzejsza przynajmniej ich część) nie pozwoli.

Miłego poniedziałku i miłego tygodnia.

O polityce więcej  wkrótce pewnie znów napiszę 🙂