Brawo pani Joanno

 

 

 

 

Na pewno pamiętacie dzień, gdy w TVP (nomen omen) Joanna Szczepkowska powiedziała, dzisiaj własnie skończył się w Polsce komunizm?
Otóż ostatnio pani Joanna znów zaskoczyła wszystkich odbierając nagrodę z rąk wiceprezesa (nomen omen) TVP za podwójną rolę w spektaklu, w którym nie tylko grała główną rolę, ale również sama ten spektakl wyreżyserowała.
Spektakl nazywał się Kobieta z parasolka i goła baba.
Po odebraniu nagrody pani Joanna najpierw odpowiedziała na zaczepkę prezesa,że co prawda nie każdemu się podoba to co się dzieje, ale kolory robią się coraz jaśniejsze, co aktorka z wdzięcznym uśmiechem zrewidowała powiedzeniem, że każdy inaczej kolory  spostrzega.
Oczywiście została nagrodzona brawami, a potem było już bardziej szczerze i bardziej zjadliwie, po pierwsze powiedziała, że tłum czarnych parasolek wymyśliła już 20 lat temu, a potem jeszcze na koniec powiedziała krótki, ale jakże wymowny wierszyk : Żadne nagrody nie naprawią szkody, jakie nam taki rząd buduje , co państwo psuje. Oczywiście wodowania odpowiednio zareagowała, a Żmijewski, który wręczał jej tę nagrodę miał nieco zażenowaną minę
No i znów pan prezes TVP (a tu akurat pan vice prezes) po nosie dostał, a tak się chwalił ostatnio nową wspaniała jesienna ramówką.
Nie ma czym się chwalić, bo nowy program „Jaka to melodia” bez Roberta Janowskiego nie będzie już takie same. Kurski chciał przerobić ten program na swoja modłę, ale pan Janowski na takie dziwne zmiany się nie zgodził (pewnie będą tam  pieśni patriotyczne i kościelne)
Ludzie przyzwyczaili się przez te 20 lat do takiego profilu, jaki był dotąd i na pewno znów oglądalność TVP zleci na pysk, na szyję. TVP jest nie tylko polityczny, propagandowy, ale teraz wprowadza coraz bardziej dziwne zasady, a to ludziom na pewno się nie spodoba.
Nie wiem, czy w całej Europie znajdziemy bardziej beznadziejny kanał niż nasze TVP, w każdym razie trzeba przyznać, że Kurski bardzo się stara schrzanić wszystko do końca. A wszystko przez lizusostwo, czytaj, many, many, many.

Brawo pani Joanno, jest pani odważną Kobietą, która nawet w obliczu pyska lwa nie pokazuje, że się boi. Na szczęście mamy jeszcze wielu takich jak pani artystów, którzy nie dali  się za marny głos zeszmacić.

Niestety, tym razem prognoza pogody się spełniła, to znaczy od samego rana pada sążnisty deszcz. I co najgorsze, tak ma być przez całą sobotę i przez całą niedzielę.
Dla wysuszonych roślinek to może dobrze, trochę się nawodnią, ale ja wcale takiego deszczu nie lubię.
No i co ze spacerkami z Pepą, która wciąż jeszcze u mnie jest.
Pewnie tylko dzisiaj, może jutro, ale na spacerek iść trzeba, nawet w deszcz. Na szczęście ona tez nie lubi deszczu, wiec szybko załatwia swoje sprawy i do domu szybciutko ciągnie.

Miłej jednak soboty życzę, prócz spacerków wiele innych rzeczy można przecież robić.  Chociaż, gdy jest taka porządna ulewa, wysiada moja antena na dachu i nie mogę odbierać żadnego kanału.
Dobrze, że komputer przynajmniej na deszcz nie jest „uczulony” 🙂

byle jakość

 

 

 

Przeraża mnie ta bylejakość, która opanowała polska politykę. Prezydent nie rozróżnia Irlandii od Nowej Zelandii (a tak krytykowano Komorowskiego za wpadki w Japonii), byle Jaki pojechał aż do Sofii podziwiać tamtejsze metro i dowiedział się, że i owszem metro tam działa, ale za to została całkowicie zaprzepaszczona miejska komunikacja, która zdrowo kuleje, poza tym okazuje się, że  kampanię wyborczą Jakiego prowadził ktoś, kto kiedyś jawnie  odgrażał się, że potraktuje przybywających Żydów z Kałasznikowa  , takie mają standardy ci „Panowie” z Pisu.
O premierze nawet szkoda wspominać, bo nie dość, że kłamie jak najęty, to jeszcze przypisuje nie wiadomo jakie  zasługi, których wcale nie doznawał, np. był tam sobie gdzieś z boku np w Komisji do spraw integracji z Unią, ale nic od niego nie zależało. Za to tępi wszystkich tych z poprzedniej władzy , którzy rzekomo wzbogacali się na pastwiskowych posadach kosztem uciśnionego ludu, jakby zapomniał, że to on kiedyś jako bankowiec ustalał warunki spłaty pożyczki branej we frankach  i wcale nie był taki dla kredytobiorców łaskawy, nieźle przy tym zresztą się obławiając.
Do tego dodajmy jeszcze ten przyśpieszony tryb wyboru „swoich” sędziów SN, którzy potulnie będą sądzić według reguł jednej słusznej partii ( bo teraz jeszcze istnieją rzeczywiście niezawiśli sędziowie, sadzący według sensownego prawa i np. nie uznawali demonstracji KOD-owców jako wrogich państwu)
Z przerażeniem przeczytałam, że rząd zamierza siłą wyrzucić z budynku Sądu Najwyższego dotychczasową, a i właściwie nadal zgodnie z Konstytucją  urzędująca panią I-szą prezes Małgorzatę Gersdorf  i na jej miejsce posadzić nowego, uległego już nowego prezesa. Bardzo spieszą się z tą decyzją, chcą przeprowadzić zmiany w SN, zanim jeszcze sprawę rozpatrzy  Europejski Trybunał Konstytucyjny, gdyż wiedzą, jaka będzie ich decyzja, ale wtedy już będzie za późno na ponowne zmiany.
I co wtedy będzie????
Ano nic, rząd z Naczelnikiem, czyli posłem zwyczajnym J.K. pokaże Unii figę, zupełnie tak jak we filmie Barei” „nie mam waszego płaszcza i co mi zrobicie”????

Nie jest wesoło. Do tego zaczyna już działać cenzura, przynajmniej na Facebooku, co odczułam na swojej osobie przez kilka poprzednich dni. Ciekawe tylko, czemu nawet Facebook jest taki jednostronny, nie likwiduje żadnych nawet najbardziej zjadliwych postów tych prawomyślnie piszących. Oni są pod ochroną? Raczej tak, skoro za takie anty opozycyjne hejty forsę od rządu biorą……

Coraz mniej mi się w Polsce podoba, cóż , za stara jestem na to, żeby stad gdzieś wyjeżdżać, a zresztą dlaczego miałabym opuszczać kraj, który naprawdę  kocham, który jest „mój” od dziada, pradziada. 
Chcę tylko żyć, mieszkać w normalnym kraju, a nie w kraju, gdzie mi dyktują w jaki sposób mam żyć, co jest , a co nie jest słuszne.
Coraz bardziej ubolewam, że ludzie wciąż wierzą tym lekko rozdającym czcze obietnice partiom prawicowym, którzy zgadzają się w dodatku, ba, nawet popierają najbardziej faszystowskie odłamy.

Po raz kolejny zadaję pytanie:

QUO VADIS POLSKO???

A co u mnie? Wczoraj popołudniu znów przyszła do mnie Pepa na dwa dni, fajnie było, oczywiście znów odprawiłyśmy spacerek po parku.
Już pomału rodzinka zjeżdża się do domu, więc tym razem Pepa już na dobre do swojego domku powróci (chodziło tylko o to, żeby nie została sama w domu na całą noc, u mnie przynajmniej miała do kogo się przytulić, z kim na spacerek wyjść), a ja znów będę za nią tęskniła…..
Naprawdę, to taki kochany i milusiński pieseczek…..

Idzie podobno załamanie pogody, co już daje się odczuć, bo co prawda nadal jest jeszcze ciepło, ale już niebo całkiem zachmurzone, takie przed deszczowe. No a weekend ma być i zimny i deszczowy……podobno……
Ale potem znów wracają na szczęście cieplejsze dni. Mam nadzieję, że te upały 30 stopniowe już za nami.
Właśnie wczoraj Zojka przyprowadziła mi Pepę w taki bardzo upalny czas, było ponad 30 stopni na termometrze i biedna Pepa zamieniła się w smoka wawelskiego, tak ziajała, że aż się bałam,  czy jej się coś złego nie stanie. Na szczęście potem już się uspokoiła i wszystko do normy powróciło na tyle, że mogłyśmy potem na spacerek spokojnie sobie już wyjść.

Życzę jednak miłego piatku i jakoś dosyć spokojnego weekendu, noże jednak bez burz??????

Bardzo smutne urzeczywistnienie

Niestety, dzisiaj, 23.08. 2018 doszłam do wniosku, że już nic w Polsce się nie zmieni.
Przynajmniej (chyba) nie za czasów mojego życia.
Urodziłam się w zniewoleniu sowieckim, umrę w zniewoleniu kaczyńskim.
A które gorsze?
Przeczytałam dzisiaj rano na Onecie wypowiedź Sędziego z SN, dotychczasowego przewodniczącego i doszłam do wniosku, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, nic się nie zmieni, bo Pis na siłę wprowadzi nowych sędziów do SN, powoła nowego, potulnego i spolegliwego Prezesa SN i będzie wreszcie tak w Polsce, jak chce Kaczyński. I niestety spora część Polaków – jakie to smutne, że są takimi głupkami, którzy wierzą w jakieś mrzonki.
Pewnie będzie co raz ostrzejsza cenzura, wrócą czasy, gdy człowiek nie będzie nic mógł powiedzieć, żeby nie było potem na niego donosów, może będą nawet puste sklepy, a nawet jeżeli nie, to coraz mniej ludzi będzie stać na kupno czegoś więcej niż kromka chleba bez masła, przynajmniej na pewno emeryci i renciści maja to na 100 procent zapewnione.
I pewnie znów powstanie mur pomiędzy nami i Europą, paszporty będą tylko wydawane tym, którzy przejdą trudne eliminacje  politycznej  poprawnej świadomości, czyli  powrócą już nie tyle czasy komunistyczne, co nawet bym powiedziała –  stalinowskie.
Dziwne, że Polacy na to się godzą, tylko po co był ten zryw Solidarności, skoro nie tylko tego nie potrafiliśmy do końca wykorzystać, a wręcz sami ten zryw podeptaliśmy????
Żal, ból, wściekłość……

Moje prywatne życie tez uległo pewnym przemianom, od paru dni postarałam się w pewnym sensie odizolować od tego mojego świata, w którym tkwiłam dotąd i spróbował pożyć w samotności w oddaleniu. Przynajmniej przez pewien czas, gdy wreszcie zrozumiem, co dla mnie jest najważniejsze.Ale dotąd jeszcze takiej wiedzy nie posiadłam.
Jeszcze dzisiaj, może jutro, pojutrze…………Tylko powrót też nie będzie łatwy, już to wiem.

Oczywiście środa, oczywiście róża

Dzisiaj znów taka piękna, słoneczna róża dla mojej Uleczki z serdecznymi całuskami i pozdrowieniami z Krakowa.
Nie wiem Uleczko, czy już powróciłaś do Poznania, ale na pewno wiem, że tę różę dzisiaj też sobie chociażby  na telefonie obejrzysz.
No cóż, wakacje już pomału się kończą, ale  nadal życzę Ci wiele uśmiechów i dobrego humorku.

Już dzisiaj udało mi się przeczytać komentarz od Ulki  na Facebooku. Fajnie, że mogę już czytać, mogę nawet zamieścić zdjęcie, czy komentarz, ale przez następne 24 godziny nie mogę wyrazić swojego poglądu w postaci polubienia czyjegoś postu.

NO I KTO MI POWIE, ŻE TO NIE JEST CENZURA!!!!!!

Czuję się ubezwłasnowolniona!!!!!

a podobno mamy demokrację……

Chciałam dzisiaj napisać coś przyjemnego, jako, że środa to dla mnie dzień wyjątkowy, ale…
Nadal mam humorek pod zdechłym Azorkiem i to wcale nie tylko z powodu Facebooka, jeszcze kilka spraw się nałożyło.
Po prostu przez kilka dni postanowiłam pobyć sama ze sobą. No od czasu do czasu mam jeszcze TV.

Ale takie życie bez telefonu komórkowego i bez Faca (od czasu do czasu) jest całkiem niezłe. Może nawet na bezludnej wyspie bym się nie nudziła?

Dzisiaj zaraz idę do parku, łapać ostatnie promyki tygodnia, bo jak piszą, zapowiada się paskudny i lejący weekend.
Ale podobno tylko weekend, od poniedziałku znów ma powrócić lato, tylko już na szczęście nie takie męczące skwarami, jak dotychczas.

No to miłej środy dla Ulki i dla Wszystkich moich Kochanych Przyjaciół

21 sierpnia 1906 – 21 sierpnia 2018

Ta  pierwsza data to dzień, w którym mój Kochany Tata przyszedł na świat.
Czyli dzisiaj mogę obchodzić jego 112 urodziny.

Zawsze zastanawiałam się, czy ta data to 21, czy 23 sierpnia, jednak jak to dobrze, że mogłam sprawdzić to w Wikipedii, gdzie jest o Nim wzmianka.
Bardzo z tego jestem dumna, że jest własnie o Nim taka wzmianka, znaczy to, że jednak był Wielkim Człowiekiem.
A dla mnie na pewno był nie tylko Wielkim, ale bardzo bardzo Kochanym Człowiekiem
Już wiele razy o Nim wspominałam w swoim blogu, nie będę się powtarzać, mogę tylko powiedzieć, że był dla mnie niedoścignionym wzorem i to w każdej dziedzinie życia. 
Kochał wolność!!!!!!!! Nie dawał nigdy się złamać!!!!!

Tatusiu mój Kochany, dzisiaj szczególnie będę o Tobie pamiętać……

Ta druga data oznacza ….zniewolenie!!!!!!

CENZURA!!!!!!!   CENZURA!!!!!!! CENZURA!!!! JAK ZA  PRL-u

Minęło już więcej niż 24 godziny i nadal mam zablokowany Facebook.To znaczy,mogę wejść na  swoją stronę tylko żeby sobie poczytac, za to nie mogę ani polubić tekstu, ani nic zamieścić, nawet zdjęcia na dzień dobry.

CZUJĘ SIĘ TAK, JAK ZA CZASÓW KOMUNIZMU!!!!!

SZLAG BY TO TRAFIŁ !!!!!

PS. czy w takiej sytuacji można komuś dobrze życzyć??????

NIECH WRESZCIE TEN KOSZMAR SIĘ SKOŃCZY

POLACY, CHCECIE ZŁOTEJ KLATKI ZA 500 zł??????

jeżeli już……

 

 

…… to nie kot, tylko pies.Tak i to koniecznie buldog francuski.
Taki piesek mi odpowiada,Ma wspaniałe, wesołe usposobienie, nie wymaga az takich wyczynowych spacerów (w sam raz dla starszej pani), no i przede wszystkim naprawdę potrafi kochać całą swoją psią postacią.

A czemu o tym piszę?
No bo wczoraj Pepcia wróciła już do swojego domku. I okropnie nagle pusto zrobiło się w tym domu i tak jakoś nudno.
Nie miał kto się do mnie przytulić, zacałować mnie na śmierć, wyprowadzić na nocny spacerek…Jednym słowem smutek, zgryzota i chyba wpadłam w jakiś stan około depresyjny.
A tak w ogóle to tyle ludzi już, poznałam w parku, dawniej szłam sobie przez park, albo siedziałam na ławeczce i nikt się nie odzywał do mnie, a tu co chwilę słyszałam dzień dobry, miłego dnia. Bo właściciele psów to są całkiem specyficzni i na ogół sympatyczni ludzie.
Pewnie, że zdarzają się wyjątki, ale na ogół wspólna pasja posiadania psa w jakiś sposób łączy.
No oczywiście, że się ma psa pacyfistę (a taka była Pepa) i nie natrafi się na jakiegoś psa agresora.
Na szczęście w naszym parku takich przypadków dotąd nie było i mam nadzieję, że nie będzie.
No bo oczywiście przez ten czas pobytu Pepci u mnie okropnie się do niej przyzwyczaiłam. I co ciekawe, już całkiem wychodzenie z nią na spacer, nawet ten nocny przestał mi przeszkadzać.
A tak to w ogóle lubię te wszystkie krótko nose pieseczki. Moim ideałem jest oczywiście bokser, któremu serce oddałam już wiele lat temu, ale niestety na boksera nie mam odpowiednio dużo siły. To jest pies, który musi się wyszaleć, wybiegać, a to już nie te czasy, jak wtedy, gdy miałam Tinę.
Teraz pewnie co chwilę leżałabym na ziemi, gdyby pies mocniej mnie pociągnął, a jednak buldożek aż tyle siły nie ma.
No to…..mam temat do przemyślenia…….

A teraz hit dnia:

ZOSTAŁAM ZABLOKOWANA NA FACEBOOKU!!!!

podobno za łamanie standardów. No tak  CENZURA DZIAŁA NICZYM W PRL – u

Przecież różni hejterzy wymyślają innym na forach, w tym i na Facebooku różnymi przezwiskami, jakoś ich nie blokują, ba, pieniędzmi ich jeszcze za to nagradzają..
A ja śmiałam jakiemuś idiocie, który na Onecie zwymyślał przeciwników pisu, nazwać DEBILEM !!

No jak mogłam, przecież to sami prawi ludzie i tacy katolicy…… (pożal się Panie Boże, czemu nie grzmisz????)

Czekam, aż zablokują mi też mój blog, bo widać cenzura nie odpuszcza. Cóż, chyba już  mamy BIAŁORUSKIE STANDARDY!!!!

I NIE BÓJMY SIĘ TEGO POWIEDZIEC!!!

Ale przyjdą jeszcze dobre czasy na pewno!!
!

Póki co, sobie poczekam.
A z tej wściekłości ( nie ukrywam, bo nie jestem dzieckiem, któremu można powiedzieć Ewuniu, tak nie wypada o kimś mówić) nic już dzisiaj nie napiszę więcej.

POGNIEWAŁAM SIĘ NA CAŁY   TEN ZAKICHANY PISOWSKI ŚWIAT!!
Świat,w którym uzurpują sobie swoja własną prawdę, swoją własną historię – patrz wczorajsza wypowiedź Morawieckiego, jakoby to on sam negocjował wstąpienie do Unii Europejskiej. Owszem tam wtedy był jakimś zastępcą dyrektora do spraw negocjacji, ale on sam, jak to przedstawił wczoraj nic nie negocjował

WSTYD MI ZA TAKI KŁAMLIWY RZĄD, WSTYD I TYLE. 

po prostu niedziela to bardzo dobry dzień

No to wypijmy sobie teraz poranną kawę, czy czaju, jak to mawiała Ciocia Stasia w „Klanie” – bo dzisiaj niedzielę mamy.

No własnie, Ciocia Stasia, tak charakterystyczna osoba w Klanie, która swoje młode lata na tułaczce w Kazachstanie spędziła, potem udało jej się powrócić do Polski i zakorzenić w rodzinie Lubiczów, gdzie czuła swoje miejsce, była dobrą duszą tej familii. Potem ułożyła sobie własne życie poznając, a potem poślubiając pana Jeremiasza, z którym już we własnym mieszkanku szczęśliwie  zamieszkali.
Uwielbiałam tę postać, miała taki charakterystyczny, wschodni akcent, a z jej oczu  płynęła wprost sama dobroć.
I nagle, parę dni temu, doszła do nas smutna wiadomość: Kazimiera Utrata, która odgrywała rolę Cioci Stasi niestety nie żyje. Już nie zobaczymy jej dobrotliwej twarzy w „Klanie”, już nie usłyszymy jej śpiewnej mowy……

Żegnaj Ciociu Stasiu !  Byłaś mi tak bliska, jakbyś była moja Ciocią. Tyle w Tobie było dobroci, uśmiechu i radosci życia, zawsze miałaś dla każdego dobre słowo. Mogłabyś być dla mnie wzorem, albowiem też jestem już taką Ciotką mojego rodu, też bardzo licznej i kochanej i bliskiej memu serca Rodzinie.
Na pewno jesteś dla mnie niedoścignionym wzorem, bo chociaż bardzo się staram, czasami pokazuję swoje „pazurki”, ale i tak wszyscy moi bratankowie, siostrzeńcy i ich dzieci wiedzą, że bardzo ich kocham.
Bez Cioci Stasi „Klan” już nie będzie taki sam, Ona dodawała swoją postacią i barwę i humor temu serialowi.
Niestety….znów coś się skończyło…….

Wstał znów piękny i słoneczny dzionek, cieplutki, pogodny, dodający wprost energii i checi życia.
Już jestem po porannym i bardzo miłym spacerku z Pepcią.  Tyle by lo ciekawych psich koleżanek i kolegów po drodze, ale nie ze wszystkimi Pepcia widać się lubi. Taki piękny, włochaty pies wyraźnie miał ochotę na zaprzyjaźnienie się z Pepą, ale ona ostentacyjnie go wyminęła, nawet w jego stronę nie popatrzyła, mimo, że on tak radośnie do niej swoim ogonkiem machał.

Nie rozumiem, co się w nim Pepie nie spodobała, bo ona raczej chętnie z pieskami się wita, ten wyraźnie jej podpadł.
Widać nie tylko pośród ludzi są animozje……. a może tamten pies popierał pis i to Pepie się przez to  nie spodobał?
Chociaż Pepa nie jest przecież moim psem, więc nie wiem jakiej partyjnej jest ona orientacji 🙂

Własnie przeczytałam w Onecie o dziwnych pogodowych anomaliach, które przekraczają zdecydowanie normy w tyn samym okresie w innych latach, ale mogą przynieść wiele szkód związanych ze zmianami wiatrów, prądów oceanicznych, co może przynieść wiele zawirowań.
To nie tylko problem wzrostu temperatur, to także zapobieganie niekorzystnych warunków klimatycznych, pomyśleć, że wszystkiemu jest winien człowiek i przemysł.
Ale kto się nie cieszy ciepełkiem? A tego jak na razie ma starczyć nam aż ….do października.
Co prawda były lata, że na początku września chodziło się się z krótkimi rękawkami, taki był na przykład rok 1974, doskonale pamiętam, bo własnie 2 września ubrana w cienka sukienkę odwoziłam mego  Tatę do szpitala, niestety już z niego nie wrócił, a ja letnia sukienkę musiałam zamienić na czarną, z długim rękawem…….
To już 44 lata od tego smutnego dnia minęło.
Ale o tym na pewno w swoim blogu wspomnę 2 września . 

Tak jak i o tej samej dacie 2 lata temu, gdy zmieniałam mieszkanie.
No tak, dwa lata temu, o tej porze siedziałam już „na walizkach” i się denerwowałam, jak to będzie. No i jest fajnie.
Własnie dzisiaj na porannym spacerku sobie o tym myślałam, obserwujac kaczuszki na stawie. Codziennie rano je odwiedzam, 
Tylko z kim będę na spacerki wychodziła, gdy już sobie przypomną o Pepie i przyjadą ją odebrać??
Oj, ale smutno wtedy będzie.
Teraz mamy tylu znajomych, witamy się zawsze miłym pozdrowieniem dzień dobry….Od razu przypomina mi się, ilu znajomych, Przyjaciół miałam, gdy była u mnie Tina, też to wszystko były psie znajomości, ale to takie miłe, gdy ktoś już od rana do Ciebie się uśmiechnie….

No to życzę bardzo miłej i bardzo pogodnej niedzieli (co prawda zapowiadają gdzieś tam burze, ale na szczęście tylko przelotne).

A popołudniu znów pójdę sobie do Parku na lody do Budki  Lodożerców.
Wczorajsze orzechowe z figą były bardzo smaczne

 

DOBREGO DNIA  

szybko mijają godziny

 

 

 

Nawet w sobotni poranek, który rozpoczełam zakupami, spacerkiem z Pepą po parku i ….śniadankiem w parku.
Co prawda to  nie było sławetne śniadanie na trawie, chociaż pogoda taka, że śmiało na trawie położyć by się mogło, ale siedziałam na ławeczce, a przede mną siedziały dwa bardzo smutne oczy i błagały: daj kęsa, daj kęsa. Nie dałam, bo co prawda  chleb był z żółtym serem, ale Pepuni nie wolno takich  smakołyków jeść, bo jest uczuleniowcem i zaraz potem okropnie by się drapała. Ale była tak bardzo zajęta wbijaniem oczów w moja  kanapkę, że nawet nie widziała psich koleżanek i psich kolegów, którzy ją do zabawy zapraszali. Oni po prostu nie istnieli, istniała tylko kanapka w moich rękach.
Okropny łasuch z tej Pepci, ale nie mogłam się nad nią ulitować, bo potem miałabym tylko wyrzuty sumienia, gdyby piesek zachorował.
Potem jeszcze troszkę pospacerowałyśmy i wróciłyśmy do domku na jej śniadanko, które oczywiście w ramach psiego protestu zlekceważyła.
Sama zjedz sobie te chrupki – pewnie pomyślała i położyła się wygodnie koło mnie na kanapce w kuchni i chwilkę sobie podrzemałyśmy.Zupełnie wyleciało mi z głowy, że nie napisałam przecież jeszcze dotąd blogu, a moi Czytelnicy czekają……
Potem przyszła pora na bardzo lekki, letni obiadek, czyli ziemniaczki z koperkiem, kefirek, sałatka z pomidorków i sadzone jajko – pycha.
Oczywiście Pepa znów przekładała mój obiad nad swoja miskę, ale gdy się zorientowała, że i tym razem nic nie wskóra, musiała z własną miseczką się przeprosić.
No a teraz pora na następny spacerek. Mam nadzieję, że będzie w parku wózek z napisem LODOŻERCY……..jedna mała gałeczka lodów aż tak bardzo na tuszę  chyba nie wpływa…. Na kieszeń też, w przeciwieństwie do kawy z wózeczka, której porcja kosztuje 12 zł. – zdzierstwo!
No to ja sobie zrobię teraz pyszną kawusię w domku, wypiję i znów pójdziemy na spacer, chociaż pogoda nieco się chyba psuje. Mam nadzieję, że nie skończy się deszczem?
A wieczorem…… będę śledziła w TVN oczywiście, nie w TVP broń Panie Boże wyczyny naszego prezydenta w Australii.
Podobno tam jest zima, tylko czy jest na tyle śniegu, żeby PAD mógł sobie a nartach z jakiegoś zbocza góry Kościuszko zjechać????
To by była dopiero sensacja.  Ale zawsze jakiegoś kangura dla niego wykombinują.
Bo skoro nie przypłynie na zdezelowanej flocie, to może chociaż na kangurze przybieży do Polski….. 
Dobra, jestem złośliwa, a co nie wolno mi???
Życzę przyjemnej drugiej połowy soboty, a przed nami jeszcze podobno też urokliwa niedziela, oby bez deszczy i bez burz.
Fajnego weekendu.

przepraszam……

 

 

 

 

 

Zacznę dzisiejszy mój wpis od przeprosin, a właściwie od wytłumaczenia się  Koleżance, która wczoraj nieco pogniewała się na mnie za słowo „gawiedź”
Ale akurat nic złego nie miałam na myśli, pisząc to słowo, tak potraktowałam to troszkę dobrotliwie, bo chyba takie słowo oznacza ludzi ciekawskich, przypatrujących się jakimś ważnym wydarzeniem, a na pewno pokaz naszego wojska było nie dla jednej osoby bardzo ciekawy.
Ja akurat po pierwsze nie byłam wtedy w Stolicy, ale mogłabym oglądać ten pokaz w TV, ale…. jakoś nie byłam zainteresowana.
Tak jakoś sprawy wojska raczej mało mnie obchodzą, a takie defilady zawsze, niestety, przynoszą mi złe, chociaż odległe w czasie skojarzenia.
No dobrze, już nie będę się więcej w ten temat zanurzała………
Ale jeżeli Koleżanka, albo Ktoś inny poczuł się urażony  taką moją może nie do końca fortunną wypowiedzią, bardzo przepraszam.

Najbardziej lubię te poranne spacerki po Parku. Tak jest wtedy tam cicho i spokojnie, jeszcze niewiele ludzi, troszkę piesków, ktoś tam sobie biegi poranne urządza….Wczoraj zmartwiłam się, gdy nie zobaczyłam moich kaczuszek. Widać gdzieś na wysepce się pochowały, bo dzisiaj już całkiem licznie sobie pływają po tym (brudnym – przyznaję Bożence rację) stawie. No cóż, ludzie dokarmiają kaczuszki, a te oczywiście są łakomczuszki i chętnie z takich smakołyków korzystają.
Kilka dni temu ze zdziwieniem zobaczyłam, że kaczki powychodziły ze swojego stawu na trawnik, gdzie jakiś chłopczyk karmił gołębie.
Fajnie to wyglądało, z jednej strony ptaszki, z drugiej kaczki, jakoś o jedzonko się nawet nie kłóciły.
Ale dla kaczuszek to była prawie cała wyprawa, musiały na tych krzywych łapkach cały trawnik przebieżeć. Ale widać głodne nieboraczki były, nie wiem, czy nikt z obsługi parku nie daje im nic jeść? Chyba jest jakaś specjalna odzywka dla kaczuszek??? Zawsze to zdrowsze, niż chleb, który się rozpuszcza w wodzie i potem tylko pleśnieje.
No tak, pływające po stawie kaczuszki to rzeczywiście miły widok dla oczu, tylko musiałby być ktoś, kto o to zadba, by w stawie było czysto.
Kiedyś pisałam, że widziałam obsługę czyszczącą staw, ale wtedy nie było tam jeszcze kaczuszek, ostatnio staw jest nieco zaniedbany.
Nie wiem, do kiedy kaczuszki tam będą mieszkać, słyszałam, że jeszcze cały wrzesień ma być piękny i słoneczny.
No i niech będzie sobie ciepło jak najdłużej.
Niektóre drzewa w parku już pomalutku żółcieją, listki pomału opadają – widać, że jesień już pomału zagląda nam do okien.
Codziennie rano chodzi po parku pan z taką dużą dmuchawą, która wciąga listki ( i patyczki i śmieci) leżące na alejkach.Ale ta dmuchawa głośno warczy, biedna Pepa oczywiście się jej boi i tak jak w domu a przykład odkurzacz z wściekłością atakuje, tak tą dmuchawę omija z daleka.
Zresztą Pepa nie tylko odkurzacza się boi, ale nie cierpi też ani mopa, ani nawet zwyczajnej miotły i gdy chcę pozamiatać pokój muszę wywalić ją do kuchni, a gdy urzęduję w kuchni z miotłą,  Pepa zamykana jest w pokoju, bo atakuje miotłę, łapie ją zębami i nie da się jej od szczotki odgonić.
A ile  dzikich i bardzo groźnych warków przy tym z siebie wydaje 🙂 Komuś wydawać by się mogło, że to jest bardzo groźny piesek 🙂 A to tylko nasza poczciwa i kochana Pepunia.
Oj bardzo będzie mi jej brak. Wczoraj po powrocie z pracy poszłyśmy na króciutki tylko spacerek, bo byłam nieco zmęczona i potem chwilkę podrzemałam sobie w kuchni na kanapie, oczywiście Pepa też tam leżała wtulona w moje nogi, dopiero po 22 poszyłyśmy na nieco dłuższy spacerek po Parku, który nocą też wygląda całkiem przyjemnie. Na całe szczęście jest bardzo jasno oświetlony, ale i tak o mało co nie uległyśmy z Pepą małemu wypadkowi, bo pan, jadący na rowerze nie zobaczył biegnącej na rozciągniętej smyczy Pepy (ja tez pana zauważyłam dopiero w ostatniej chwili) i pan zaplątał się i o mało co się  nie wywalił. Na szczęście w ostatniej chwili się zatrzymał i jakoś z pepowej smyczy się wyplątał.
Tylko niech nikomu nie przyjdzie do głowy nawet pomyśleć, że zrobiłam to specjalnie, że chciałam pana na smycz złowić, ha ha. Pan był całkiem młody, więc w wieku dla mnie niedostępnym, a i ja też na panów raczej nie poluję.

Ale póki co, jeszcze wciąż mamy lato i to całkiem już przyjemne, bo te kanikułowe upały się skończyły i jest normalne, polskie lato, do którego  temperatur jesteśmy już przyzwyczajeni

Przed nami następny weekend, a przede mną kilka urlopowych dni, bo dr Łukasz pojechał na urlop, więc i ja w tym samym czasie z radości urlopowych będę się cieszyć.
Szkoda tylko, że nigdzie nie wyjadę, ale niestety fundusze na to nie pozwalają.
Może za rok mi się uda, bo wreszcie w przyszłym roku powinnam już dostać to skierowanie do sanatorium, już minęło przeszło rok, jak złożyłam odpowiednie papiery w NFZ.
Tylko, że czas oczekiwania był 24 miesiące, albo i jeszcze dłużej.
Poczekam cierpliwie.

Ale zbliża się, jak już pisałam, weekend, niech więc on będzie miły, spokojny i słoneczny, ciepły, ale tylko umiarkowanie a nie bez umiaru  gorący.
Tego wszystkim życzę.

Po……….

Wczoraj było święto. Dzisiaj normalny dzień pracy.
Nie bardzo chce mi się pisać o dniu wczorajszym.
Prawdę powiedziawszy, celowo nie oglądałam żadnej parady w TV, coś tam „liznęłam” tylko wiedzy o tej paradzie z portali.
Wiem, że było bardzo donośnie i pyszałkowato. Ale gawiedzi się podobało.
Zwłaszcza, że mielismy przekrój wojska od dawnej Polski, aż po dzisiejszą.

Miał się więc czym Błaszczak pochwalić, (pewnie Macierewicz z wściekłości gdzieś pięści zaciskał???)

Oczywiście i ONR również wczoraj defilowało, a jakże. Oczywiście, że pod ochroną naszej dzielnej policji, która ten marsz ochraniała i rozganiała tych, którzy protestowali, gdy onerowska młodzież krzyczała „raz sierpem, raz młotem…”. Policja nawet nie zatrzymywała tych wrzeszczących, wrogich osiłków (bała się ich, czy taki rozkaz miała?), ale za to ochoczo zatrzymywała tych, którzy przeciwko tej faszystowskiej manifestacji występowali. Okazuje się, że to nie ten co wrzeszczy przeciwko Polsce  i zaciśniętą  pięść do góry  wznosi jest wrogiem, tylko….na przykład kobieta na wózku inwalidzkim, której nie podobały się „wybryki” wypasionej młodzieży, to ją własnie policjanci wylegitymowali, podobnież i wielu anty manifestantów.
ONR poszedł dalej w spokoju, przez policję nie zaczepiany, im było wolno!!!!!!

Ba, nawet policji nie przeszkadzało to, że nieśli faszystowskie oznaki, przecież w Polsce to teraz takie normalne….

Nie wiem, czy ja naprawdę żyję w nienormalnym świecie????

Ale niestety tak będzie, dopóki Polską rządzi wredny, złośliwy  Karzeł, któremu już nienawiści bielmo chyba całkowicie oczy pozasłaniała, dopóki bierze sobie do pomocy głupkowatego i ślepo wykonującego każdy jego rozkaz Płaszczaka i bandziora Jojo, który w młodości sam do bandy napadającej na ludzi należał – jak można kogoś z kryminalną przeszłością brać na stanowisko ministra???? To się w głowie nie mieści, ale to się dzieje…….

NAJWYŻSZA PORA, ŻEBY WRESZCIE JAKIŚ PSYCHIATRA ZAJĄŁ SIĘ KACZYŃSKIM, BO NIKT MI NIE WMÓWIŁ, ŻE JEST TO CZŁOWIEK CAŁKIEM NORMALNY!!!
Przecież normalny człowiek nie szkodzi własnemu państwu!!!!
No dobrze, na pewno śmierć brata, a potem w niedługim czasie śmierć matki była dla niego wielkim szokiem, ale przecież każdy z nas stracił w życiu kogoś bardzo, bardzo bliskiego. Ale skoro on sam nie potrafił i nie potrafi ze swoja traumą się rozliczyć, powinien to zrobić jakiś fachowiec, własnie psychiatra.
Historia zna już takie przypadki gdy własnie nienormalny człowiek dostał się do władzy, z wielkim poparciem ludzi, którzy mnie widzieli nadciągającego niebezpieczeństwa i jak to się skończyło????

Czy znów mamy  mieć tę smutną powtórkę z historii?

FASZYZM JUŻ POKAZUJE SWOJE OBLICZE, niestety naszemu rządowi się to podoba!!!!!!

CZY JUŻ OSIĄGNĘLIŚMY DNO???????????

Czy mój głos  tutaj na blogu jest po próżnicy????? Chyba nie wiele znaczy………..

Smutno mi dzisiaj bardzo, więc pozwólcie, że mój dzisiejszy wpis nie okraszę żadnym zdjęciem.

No cóż, musimy wrócić do naszej rzeczywistości, która wydaje się być coraz bardziej smutna i ….coraz bardziej niebezpieczna!!!!!!

Ale jakoś przetrwajmy!!!!!!! My wszyscy, którzy nie zgadzamy się z tym, co się ostatnio dzieje.

PRECZ Z FASZYZMEM!!!!!!

PRECZ Z KACZYZMEM!!!!!

PRECZ !!!!! PRECZ !!!!!! PRECZ!!!!!