czwartkowo

 

Nie udało mi się zaczarować tych zimnych dni i niestety takie znów ponure dni nam nastały.
Ale nic to, po każdym deszczu kiedyś słonko zaświeci, nam tylko teraz wypada na nie czekać i  niecierpliwie wypatrywać.
Szczególnie ważne jest to dla wszystkich meteoropatów, dla których niskie ciśnienie zawrotami i bólami głowy się kończą, no i oczywiście dla wrażliwych na wszelkie reumatyczne bolączki, bo niestety przy takiej pogodzie bóle stawowe się nasilają, wiem coś o tym.

A, dostałam odpowiedź od Supportu gry Wiejskie życie. Oczywiście, jak było do przewidzenia, wina tkwi w mojej nieuwadze, a nie w ich pazerności. Myślałby kto, że oni przyznają się do jakiegoś błędu – nigdy, przenigdy. Napisali mi na przykład, że sprawdzali moje konto (???) i pobrali (czytaj ukradli)mi 20 dukatów za dokończenie zadania. Tylko nie sprawdzili, że do zakończenia tego badania sama zbierałam przez wiele godzin potrzebny materiał i miałam go w wystarczającej ilości, nie musiałam za niego dodatkowo  płacić dukatami. Ale oni (podobnie jak pis) zawsze mają rację, nawet, gdy jej nie mają.
A najbardziej wnerwiło mnie to, że gdy napisałam im, że z oszustami nie chcę już nic mieć do czynienia, więc rezygnuję z gry, bezczelnie odpisali mi : konto będzie na panią, czekało i życzymy  dalszej miłej gry. Jakiej dalszej gry????, nie ma już mnie na tym koncie i BASTA.
A ile teram mam wolnego czasu….HO HO, teraz mogę sobie spokojnie ułożyć pasjansa, poczytać ciekawostki na Face i wcześniej niż dotychczas iść spać.
Dlatego w żadne tego typu gry nie dam się już  wciągnąć, chociaż….. przyznam, że czasami mnie kusi.
Ale muszę być stanowcza.
Zawsze denerwuje mnie ludzka pazerność – chcesz mieć pieniądze, sam na nie zapracuj, a nie wyzyskuj innych
Nie ukrywam, że dotyczy to przede wszystkim tych naszych wspaniałych ministrów, którzy zachachmęcili nasze pieniądze, a teraz niby oddają je na cele charytatywne, tylko nikt do końca nie ma wglądu w to, czy i ile naprawdę tej niewłaściwie pobranych pieniędzy oddają. Sami plączą się w swoich zeznaniach. A już totalnym szczytem bezczelności dla mnie jest oddanie  przez byłą panią premier na cele charytatywne kościoła, w którym „urzęduje” syn pani premier. Hejże, Hola, to nie są pieniądze rodziny Szydłów, którzy mogą sobie nimi dowolnie dysponować, to są wciąż nasze pieniądze i powinny wrócić do naszej wspólnej kasy.
Wiem, że coraz więcej ludzi widzi to, jak nas rządzący nabierają, ile bezczelności jest w ich posunięciach, tylko….niestety, niektórzy dla zaspokojenia swoich własnych funduszów w postaci dodatkowego 500 plus nadal będą na nich głosować.
Rozumiem, że są rodziny, dla których te dodatkowe pieniądze są ważne, ale rozdział takich dodatkowych pieniędzy powinien być sprawiedliwy i nie wynikać ze względów czysto populistycznych, a tak niestety jest. Pis po prostu „kupił” sobie obiecankami elektorat, który nadal bojąc się, że mogą to utracić, chcą na pis głosować.

Boże, ile razy o tym już pisałam….to już pomału zaczyna być nudne…….

Reasumując: polityka jest beee, pogoda jeszcze bardziej bee, przynajmniej dzisiaj i jutro zapowiadają chłodne deszczowe dni, może nawet i burze.
Ale kiedyś w końcu to słoneczko musi wyjść, znów będziemy się cieszyć wiosną, a może już prawdziwym latem?
W każdym bądź razie dzisiaj jednak ubiorę nieco grubsza bluzeczkę, już i tak wystarczająco kicham. Boże, jaki ze mnie zmarzlak!!!!!

No to miłego czwartku

nastała środa

 

Nasza ukochana środa. I dzisiaj zapraszam Cię Uleczku do ogrodu pełnego róż, takich właśnie łososiowych, które najbardziej lubisz.Patrz, jak pięknie uśmiechają się do Ciebie i schylają w pokłonie swoje główki 🙂
Nie wiem, jaka pogoda jest u Ciebie w okolicy, u nas w Krakowie nadal jeszcze podmuch Zimnej Zośki trwają, ale mam nadzieje, że do początku weekendu złe chmury się rozejdą i znów słonko zawita. Na razie deszcz siąpi…..
A weekend tak blisko…. własciwie to mogę powiedziec, że mój tydzień składa sie z dni weekendowej i ze środy, na którą zawsze czekam.
Pozdrawiam Cie serdecznie Uleczku i milutkiego dnia życzę, chpciaż wiem, że dla Ciebie będzie on bardzo zaganiany, jak zwykle.

No to dzień mamy całkiem ponury i chłodny (ej ogrodnicy i Zośka idźcie sobie wreszcie precz), a i polityczna aura nie jest ciekawa.Dzisiaj, przyznam, że ze zdumieniem, przeczytałam, że znów wzrosły szansy Pisu. Boże mój drogi, czy te 500 plus zadziałało jak papierek lakmusowy i zamazała Polakom mózgi??Tu dają (niby) 500 zł biednym dzieciom (no, niektórym już podobno odebrano), a nie dbają wcale na przykład o tych, którzy naprawdę przez los są poszkodowani  pozostają nadal sami se swoimi troskami, są po prostu zlekceważenia przez naszych łaskawie panujących. I niby ponad 80 procent Polaków popiera ten protest niepełnosprawnych, ale jakoś w poparciu partyjnym najlepszej z najlepszych partii jakoś tego nie widać.  
Jakoś wszelakie machlojki tej partii, w postaci najpierw łupienia naszych podatków, które poszły na nagrody i na inne pisie wymysły, na przykład na drogie przeloty samolotowe byłej pani premier wydają się nie aż takim wielkim przestępstwem, niż te biedne ongiś ośmiorniczki w cenie 32 zł za sztukę.
Ludziska, liczyć nie potraficie???????? Ile takich ostryg, krewetek, szampanów  i innych smakołyków za pisie przekręty można byłoby kupić?

Teraz nowy janosikowy pomysł dochodzi do głosu, jasne, ktoś ciężko pracuje, oszczędza i dlatego swoich sporych pieniędzy się doczekał to niech teraz się dzieli z tymi biednymi taka to myśl przewodnia najbardziej uczciwej partii ostatnio zakwitała. Bogatym odebrać, biednym  jakiś ochłap rzucić, a przy okazji i do własnej kieszeni coś zahamącić.

A rząd?? no cóż, rząd zawsze się jakoś utrzyma i to całkiem dobrze utrzyma, pewnie już uknuli nową intrygę wyciągania pieniędzy z kieszeni podatników, by własne kiesy zaspokoić. Coś za coś, niby musieli oddawać nagrody, to jakiś inny sposób na wytarganie tych pieniędzy się odnajdzie, może tym razem żaden Brejza czy inny peowiec się nie połapie……..
Już im nie wierzę, tak jak nie wierzĘ, że jednak oddadzą te zagrabione  nasze pieniądze.
A może by tak Jaruś sam siebie najpierw opodatkował i z tych Srebrnych i innych spółek  i sypnął trochę grosza  biednym z własnej, a nie z czyjejś kieszeni????. Łatwo jest dysponować czyimiś dobrami , przy okazji swój dobytek pilnować.

Ewa – musisz??  muszę, bo mnie już krew zalewa i czasami nawet myślę sobie, żeby dać sobie spokój, bo polityka nie na mój łeb i nie na moje serce, ale wtedy znów przeczytam jakąś wzmiankę na Face lub na Onecie i złość znów powraca. Tak już mam, nie cierpię , obłudy i kłamstwa i jawnego złodziejstwa zw dodatku z dobrotliwie fałszywym uśmiechem na twarzy.
Niestety wiele Polaków na to wciąż się łapie., na szczęście Rada Europy tak łatwowierna nie jest i mocno po ziemi chodzi.|
Co z tego wyniknie? Zobaczymy Na razie dobrze nie jest i już

No nie jest dobrze, bo akurat się rozpadało. Cóż, przyroda od czasu do czasu też musi nałykać się świeżej porcji wody, byleby tylko z umiarem
No to dobrej środy życzę, skoro słonka tak mało niech humory chociaż będą wspaniałe.

15 MAJ

 

Na pewno zaglądnie tu dzisiaj nie jedna Solenizantka Zofia. Niech więc się ucieszy bukiecikiem pięknych kwiatków i bukietem życzeń samych pomyślności. Zofia – imię kiedyś tak bardzo popularne, dzisiaj jakoś mniej kobiet o tym pięknym imieniu  się spotyka.
Ale dlaczego mówi się Zimna Zośka?? Na pewno związane jest to tylko z pewnym ochłodzeniem, które przez kilka kolejnych majowych dni następuje.
Najpierw zimni  trzej ogrodnicy  : Pankracy, Serwacy i Bonifacy, później do nich dołącza właśnie Zośka, niby zimna kobieta, ale wszystkie Zosie które znam takie charakterem wcale  nie są. To na ogół dobrotliwe i szczerego serca kobiety. Kilka Zofii przez moje życie się przewinęło.
Pierwszą chyba Zosię, którą poznałam, to była moja przyjaciółka z lat dziecinnych, z która siedziałam w ławce przez cała podstawówkę. Zosia mieszkała niedaleko mnie, na sąsiedniej ulicy i razem przechodziłyśmy przez lata dziecinne i młodzieżowe, potem los nas trochę rozdzielił, niestety moja przyjaciółka Zosia od wielu lat już nie żyje 😦  Umarła tak młodo 😦
Drugą ważną Zosią w moim życiu była i jest nadal moja bratowa. Zosię – Bratową poznałam, gdy byłam jeszcze dzieckiem, a ona wraz z moim bratem studiowali na medycynie. Zosia często przychodziła do nas do domu i ja, jak to dziecko koniecznie chciałam jej i mojemu bratu przez cały czas towarzyszyć. No cóż, młodzi czasami chcieli być sami, więc bawili się ze mną w chowanego, podstępnie długo wyszukiwali miejsca, gdzie schować przede mną jakiś fant, ale zawsze on był  na tak  widocznym miejscu, żebym szybko go odnalazła, a oni znów mieli czas na chowanie jego, czyli czas dla siebie.
Dzisiaj uśmiecham się do tamtych wspomnień…….
Pamiętam ślub mojego brata z Zosią, miałam wtedy taką śliczną różową, szeroką  sukienkę na halce, bo takie wtedy właśnie były modne, byłam bardzo szczęśliwa. Czasami oglądam zdjęcia z tej uroczystości, mój Boże, byłam jeszcze dzieckiem, a mój przystojny brat – wtedy jeszcze brunet stał cały szczęśliwy koło swojej nowo poślubionej małżonki.
Pamiętam dzień, gdy Zosia uległa strasznemu wypadkowi, potrącił ją motocykl i cudem uniknęła śmierci, wiele dni była nieprzytomna, ale potem dzięki swojemu uporowi powróciła nie tylko do zdrowia, ale zrobiła specjalizację i doktorat. Zosia zawsze była bardzo ambitna.
Urodziła aż 5 dzieci, które wspaniale wychowała, niestety los tu troszkę boleśnie ją i brata doświadczył, jeden z synów w wieku 33 lat nagle zmarł.
Jednak nie poddała się i wraz z bratem nadal ciężko pracowała, dzisiaj, mimo wielu niedogodności zdrowotnych no i bolesnych doświadczeń życiowych, jakim była najpierw śmierć syna, a potem śmierć męża, nadal pracuje i stara się być podporą rodziny, która coraz bardziej się rozrasta, coraz szersze korzenie rozpościera.
Jeszcze muszę wspomnieć te wszystkie przyjęcia, które Zosia wydawała, zawsze lubiła doborowe towarzystwo i zawsze była wspaniałą  i uśmiechniętą gospodynią, a spod jej rąk wychodziły nie tylko pyszne dania, ale i wspaniałe wypieki.
I ja tam byłam, miód i wino piłam…….

Na drodze mojego życia spotkałam jeszcze kilka miłych Zoś, chociażby Zosię – Słoneczko, czy Zosię z Jeleniej Góry, które poznałam w pokoju 50 na Polchacie, do tej pory, mimo, że dzieli nas odległość utrzymujemy kontakty, co prawda nie tak często jak ongiś, ale teraz każda z nas ma już inne swoje zajęcia.
Więc chociaż temperatura pogody w dniu imienin Zośki rzeczywiście nieco się obniża,  można powiedzieć, że Zosie, przynajmniej te, które znam  są wspaniałe i wcale nie zimne !!
I dzisiaj im wszystkim same serdeczności posyłam, życząc im długich szczęśliwych dni życia w otoczeniu miłości i radości Rodziny i Przyjaciół.

A wszystkim nie Solenizantom życzę po prostu bardzo przyjemnego wtorku

właśnie, co ja miałam powiedzieć????

A po  każdej niedzieli nadchodzi niestety poniedziałek, Zresztą sama nazwa tego dnia na to wskazuje, że to jeden dzień po naszym odpoczynku, dzień pracy, rozpoczynający nowy tydzień nowych wyzwań i nowych zdarzeń.
I życzę Wam, żeby były to szczęśliwy tydzień, pełen słonka i radości.
Nawet nie zauważyłam wczoraj, że to był trzynasty dzień miesiąca, widać trzynastka nie zawsze jest dla mnie pechowa, bo nic złego na szczęście wczoraj mi się ie zdarzyło.  A zresztą….. taka stara baba i w jakieś zabobony wierzy……
A dzisiaj….no cóż, od rana słonko i dobry humor, bo nareszcie się wysypiam do woli, chociaż….. ciągle mi się wydaje, że tego snu mam za mało. Ale przecież nie można całego życia przespać, prawda? Swoja drogą, nie wiem, czemu tak jest, bo przecież morfologię mam całkiem poprawną, złe koszmary przeszłości w postaci niedokrwienia już za mną, wiosna na polu  (na dworze?) szaleje, a ja ciągle bym spała i spała
Jak w tym filmie : ” EWA CHCE SPAĆ”””  🙂 🙂 🙂 
Nawet wczoraj około 18 zrobiłam sobie druga kawkę, bo już w głowie z tej senności mi się kręciło, owszem, na chwilę pomogło, ale już o 22 byłam szczęśliwa, że mogę do łóżeczka zalec. 
Myślałam, że to komputer tak m ie usypia, ale teraz, gdy już (dzielnie) trzeci dzień nie gram w te grę Wiejskie życie i nie poświęcam tyle czasu bzdurom, komputer jest raczej mało przeze mnie używany, ot, zaglądam na Facebooka, oczywiście obowiązkowo na mojego bloga i od czasu do czasu jakieś wiadomości czytam na Onecie, czy w Gazecie. Ale polityka znów mi zbrzydła  i zbyt wiele czasu jej staram się też nie poświęcać. Wolę sobie jakiś serial oglądnąć na TV. Zastanawiałam się nawet nad wypróbowaniem Netflixu, dostałam nawet link, który pozwoziłby mi przez amnesiac oglądać te programy całkiem za darmo, tylko co potem? Mam znów ponad 30 zł dopłacać do telewizji?
Niby mam  tych programów z Cyfrowego Polsatu dosyć sporo, ale i tak nie wiele z tamtych programów mnie interesuje, jakieś filmy science fiction nie bardzo mnie frapują, ani żadne filmy traktujące o jakiejkolwiek przemocy, lubię filmy familijne lub o zwierzątkach, No, jeszcze się zastanowię nad tyn problemem. Bo to jednak ciągnie za sobą ponoszenie pewnych kosztów…..
Tak, czy tak, zawsze mój ukochany serial „Rodzina Zastępcza” świetnie służy mi za usypiacza. 🙂
A co poza tym? Ano nic, najwyższa pora zabierać się za życie, czas rano tak jakoś szybciutko ucieka, a tu tyle pracy jeszcze przede mną, zanim do pracy wyruszę.
Więc na dzisiaj kończę swoje wywody i tradycyjnie miłego poniedziałku i całego tygodnia raz jeszcze życzę.

niedzielna mieszanka

 

A jak zapowiada się ta niedziela ?  Wydaje sie, że wspaniale, przynajmniej pogodowo wspaniale, bo juz od samego ranka słonko przyświeca radośnie.
A jaka będzie rozrywkowo – przygodowa? Jeszcze tego nie wiem, bo przyznam, że żadnych planów na dzisiaj nie mam, Park wciąż jeszcze jest nieczynny i odliczam tylko dni, aż będę mogła tam urzędować.Teraz, gdy porzuciłam już tę beznadziejną grę Wiejskie życie, mam sporo czasu, nie muszę się biedzić i klikać na te roślinki i zwierzątka i nie muszę się martwić, że znów dukaty mi znikną. Jestem już szczęśliwie poza tym i na żadną grę nie dam się więcej namówić. A trzeba przyznać, że sporo czasu na tej grze straciłam, w lipcu minęło by mi już rok takiej gry, no, nie doczekałam. Ba, nawet niepotrzebnie te 10 miesięcy bezpowrotnie straciłam. Widać, że  jestem niestała w grach, bo i Pokemony właściwie też prawie że porzuciłam, jeszcze od czasu do czasu,  jak coś mi „strzeli” do głowy, łapię jakiegoś potworka, ale już nie gram tak namiętnie, jak kiedyś. Wszystko widać kiedyś się znudzi.
Za to z przyjemnością poukładałam sobie  wczoraj kilka pasjansów na necie, ale nie byłam nimi zniewolona, tak jak kiedyś tą durna grą, układałam je tak długo, aż mi się to nie znudziło – nic na siłę.
Za to wyzwolona od nałogu poszłam bardzo wcześnie spać, nie musiałam trawić czasu na bezmyślne układanie czegokolwiek. Co prawda obudziłam się też wcześnie, bo pierwszy raz o drugiej w nocy, potem o czwartej, ale i tak potem udało mi się jeszcze kapkę podrzemać.
A wiecie co mnie najwięcej cieszy?? To, że wygląda na to, że Polska chociaż troszkę normalnieje. Myślę oczywiście o Marszu Wolności , który odbył się wczoraj w Warszawie i cieszy mnie to, że tak sporo osób, w tym i politycy i aktorzy się zaangażowało. Podobały mi się słowa Schetyny, który mając na myśli pewnych siebie jeszcze do niedawna  rządzących ocenił: oni teraz stoją tam za firankami okiem, obserwują nas i się trzęsą ze strachu. Chyba jednak tak było, co widać w oficjalnych komunikatach TVP szczekaczkach Swoja drogą zastanawiam się, co taki Ziemiec czuje, gdy musi kłamstwa ludziom wciskać, nie ma człowiek za grosz dziennikarskiego honoru. Nie widzi, nie boi się, że ta władza już pomału upada i on potem nigdzie już żadnej pracy nie znajdzie, bo kto taką dziennikarską wszę będzie chciał „przytulić” A życie to nie tylko ” tu i teraz”, zawsze jest potem jakieś jutro, o które też trzeba właśnie teraz zadbać, pani Z. Widać, że ten człowiek nie potrafi przewidzieć swojego już bliskiego upadku i tragicznych dla niego wynikających z tego faktu  skutków.
Zresztą podobnie jak i pani senator Kryńska, która jest podobno pielęgniarką i matką niepełnosprawnego dziecka, ale pokazuje tyle pogardy i buty wobec własnie ludzi potrzebujących pomocy, aż dziw, gdzie się taka uchowała. Nigdy w życiu nie dałabym jej mojego dziecka pod opiekę, nawet bałabym się, by jakiejkolwiek iniekcji na moim dziecku, czy na mnie dokonała. .
Ale widać, trzeba być arogantem bez jakiegokolwiek charakteru, żeby przynależeć do partii Pis, tylko tacy mają tam prawo istnienia. Oczywiście nie wspomnę o lizusostwie wobec Prezesika. To lizusostwo przybiera już ogromne, wprost błazeńskie  wymiary i przechodzi wszystkie życiowe normy.
Ostatnio, pod pretekstem przeprowadzania badań antyterrorystycznych, zamknęli Szpital na Szaserów, w którym przebywa i będzie operowany prezesik. Chorzy, którzy mieli w tym dniu terminy na badania, a także rodziny tych, którzy w tym szpitalu leżeli nie zostali do środka przez pewien czas wpuszczeni.
To już Kim Uno przy naszym prezesiku wymięka!!!
 A propo’s,  znacie ten kawał ? 
idę sobie kiedyś ulicą, a tu nagle słyszę za sobą głośne TUP TUP TUP, więc oglądam się a to  PRZECHODZIŁO LUDZKIE POJĘCIE !!!
No własnie, chyba niektórzy już całkiem w tej Polsce ogłupieli!!!!!!!!
A jeszcze jedno, widziałam ostatnie zdjęcie Kaczorka, trzymającego kule w rękach (nota bene nawet ich trzymać nie potrafi, krzyżuje je niczym szable), a pod zdjęciem złośliwy napis „CZŁOWIEK, KTÓRY SIĘ KULOM NIE KŁANIA”
To takie całkiem ironiczne nawiązanie do postaci Karola Świerczewskiego, komunisty z którymi ponoć Kaczyński walczy.
Wiele jeszcze prześmiewczych pisowskich faktów się ostatnio dzieje, aż trudno je wszystkie wymieniać, strony by mi w internecie zabrakło.

No to raz jeszcze słowo o pogodzie : Trochę się martwię, bo znów zapowiadają ciemne chmury i burze nadciągające nad Polskę.
Moje kolanka wyraźnie to potwierdzają, tak więc musiałam rozpocząć dzień od APAP-u, już jest lepiej ( czyli lepiej nie mówić ha ha)
W każdym bądź razie, póki na to czas, wykorzystuję każdą cieplejszą chwilę otwartym na oścież balkonem, na którym wietrzy się moja pościel.
Nie ma nic lepszego, niż wieczorem w takiej przewietrzonej pościeli się ułożyć, od razu przychodzi spokojny i dobry sen .
Wykorzystuję więc i w tym celu słonko, bo gdy się rozpada, niestety z takiego luksusu będę musiała zrezygnować.
Więc cieszmy się słonkiem, bo być może następne dni nas tak słonecznie już nagradzać nie będą…….
Miłej niedzieli

Ech, ta dzisiejsza młodzież….

 

 

No i znów muszę pochwalić tych pełnych jednak serca, zrozumienia i empatii młodych ludzi. Pewnie, że zdarzają się jednostki aspołeczne, ale czy można uogólniać, że taka zła jest nasza młodzież? Nie, tacy nieludzkie istoty pojawiają się w każdym przedziale wieku, śmiem nawet twierdzić, że najwięcej ich jest własnie pośród zgorzkniałych, starszych osób, czemu z kolei nie można się dziwić. Bo już sama wiem po sobie, co oznacza „radość życia”, gdy budzisz się z różnymi bólami, niektórzy w dodatku  niektórzy jeszcze budzą się z poczuciem osamotnienia i często  po prostu  głodu.
Ale powracam do dnia wczorajszego.
Otóż wychodzę wczoraj z mojej bramy, patrze, a na chodniku obok leży na ziemi jakiś człowiek, a obok stoi  niewielka grupka młodych ludzi. Nie, nie stali i się przyglądali, tylko  próbowali telefonicznie ściągnąć pomoc dla leżącego człowieka. Również zainteresowałam się  tym zdarzeniem, wydawało się, że człowiek był  lekko „zmęczony” i po prostu położył się na chodniku, aby sobie odpocząć, smacznie sobie spał. A ponieważ zobaczyłam, że ów człowiek nie został porzucony samopas, że jest ktoś, kto jego losem się przejął, poszłam robić swoje zakupy.Po niecałej pół godzinie wróciłam pod dom i zauważyłam, że ten człowiek nadal na chodniku sobie leży, a młodzi ludzie czekają cierpliwie na pomoc, która jakoś opornie nie nadjeżdżała. Zamieniłam kilka słów z młodymi, okazało się, że Pogotowie nie chciało do zdarzenia przyjechać, więc młodzież ściągnęła Straż Miejską i teraz na nich czekali.
Powiedziałam im, że jestem z nich dumna, że są pełni empatii dla człowieka, co prawda nieco pijanego, ale zawsze człowieka. Kto wie, jaki był powód, że ten człowiek zaległ na chodniku? 
Przyznam, że nadal nie śledziłam losów tego zdarzenia, myślę, że ten człowiek doczekał się jakiejś pomocy, chociażby przewiezienia do Izby  Wytrzeźwień, gdzie na pewno bardziej wygodnie mógł obie ‚odpocząć.
Za to miałam kłopoty z dostaniem się do bramy, bo co prawda szyfr działał i zaświecił się napis „WEJDŹ”, automat buczał, ale bramy niestety nie udało się otworzyć. Musiałam prosić o pomoc sąsiada spod dwójki, któremu też z domu nie udało się otworzyć bramy, musiał zejść na dół i ręcznie dopiero te drzwi rozpracować. Parodia losu, w zimie automat nie działał i nie chciał się zamykać, więc drzwi były uchylone i zimno przez nie wpadało do bramy (oczywiście również i do mojego mieszkania), a z kolei teraz, latem, brama nie chciała się otwierać.Na wszelki wypadek już nie wychodziłam z bramy, pewnie trzeba będzie poczekać do poniedziałku na  jej naprawę.
Za to pooglądałam sobie te wyczyszczone z durnych napisów mury naszej kamienicy, trzeba przyznać, że teraz wreszcie kamienica porządnie wygląda, tylko mam wątpliwości: jak długo tak będzie? Kiedy znowu te psuje wyjdą ze swoimi kredami i rozpylaczami i porysują nam z powrotem kamienicę?Zresztą  jak wczoraj widziałam, nie tylko nasza kamienica uległa takiej dewastacji, wszystkie kamienice obok również są porysowane.
A może by jakieś kamerki zamontować, żeby obserwowały i potem wyłapywały tych  pseud „artystów”
No i znów się denerwuję, ale trzeba przyznać, że powody do złości są słuszne.
Jeden problem już definitywnie jednak rozwiązałam, dzisiaj usunęłam z Facebooka aplikację do gry Wiejskie życie i…mam z głowy, już dłużej nie dam się w konia robić. Znów dzisiaj ukradli mi dwa dukaty, niby nic, ale najpierw jednego dukata dostałam za przejście do wyższego poziomu, nie minęło 10 minut i mi  zabrali i tego i pozostałego jednego dukata. Widać chcą tym zmuszać ludzi, aby kupowali za pieniądze te dukaty, oh, ich nie doczekanie. Oni nie są uczciwi i mają mnie w nosie, to ja też mam ich w nosie. Co prawda nie sadzę, żeby bardzo się tym przejęli, tym bardziej, że na dwa poprzednie moje zażalenia nawet nie byli łaskawi odpowiedzieć. Trudno, będą mieć jednego potencjalnego naiwniaka mniej w tej grze, już ode mnie na pewno nic nie zarobią. Pies im mordę lizał!!!! Pies??, jaki pies???? A co tu ma pies do tego????
W każdym bądź razie,okrutnie na nich się zeźliłam  i ….zdania nie zmienię

Pogoda nie jest wcale taka zła, gdyby możliwością nadchodzących burz nas tak nie straszyli.
Jedna wczoraj  gdzieś w pobliżu Krakowa nawet się przemknęła, ale samo miasto jakoś oszczędziło, skończyło się tylko na pomrukach, nawet deszcz wielki nie padał.
A jak będzie dzisiaj? zobaczymy.
Życzę udanej soboty.

pomału wszystko wraca do normy

 

Przynajmniej u mnie.
Przedwczoraj przywieźli mi z naprawy mój telewizor, a wczoraj pan zabrał mi ten zastępczy i podłączył mój, już własny

Jak widać w opisie naprawy, poszła płyta główna telewizora i trzeba było ją całą wymienić. Jak to dobrze, że dopłaciłam to dodatkowe ubezpieczenie, po pierwsze: przez ten cały czas nie zostałam bez telewizora, po drugie : została wymieniona mi płyta, więc telewizor mam tak jakby był całkiem nowy i w dodatku nadal mam ważna gwarancję do 2020 roku, no a po trzecie: co dla mnie jest bardzo ważne, nie musiałam sama martwić się o transport obydwóch telewizorów, ani nie musiałam ich podłączać,  czyli usługa nastąpiła  całą parą. Co prawda kiedyś tam do tej usługi dopłaciłam, ale teraz wyraźnie mi się wszystko z nawiązką wróciło.

Czyli czasami i ja mam jakieś tam swoje małe szczęście…..
Pewnie, że mogłabym zawsze liczyć na pomoc mojej „złotej rączki” Maćka, który w takich technicznych sprawach jest mi zawsze pomocny, ale po co miałam mu zawracać głowę, wystarczająco jest swoimi sprawami zajęty, a był ktoś, kto tez mi mógł pomóc. I tak pewnie jeszcze nie raz skorzystam z grzeczności Maciusia 🙂
Pan prezes K. przebywa w szpitalu, więc wczorajsza „smoleńska impreza” odbyła się w bardzo skromnej oprawie. co prawda była msza św, było składanie kwiatów pod pomnikiem, tylko bez uczestnictwa tego NAJWAŻNIEJSZEGO z najważniejszych. Dobrze, że nikomu z pisioro -lubów nie przyszło do głowy, by wystawać pod oknem prezesika i wywoływać go błagalnym głosem:  przemów do nas  chociaż kilka słów.
Może tez już mają dosyć tego „dochodzenia do prawdy”???
Zresztą pisiory już w piętkę biegają, wczoraj nawet poseł Żalek poszedł z kwiatami przepraszać protestujących w Sejmie rodziców niepełnosprawnych dzieci, których obraził beznadziejnie głupimi i lekceważącymi słowami. Ale z jakimś wielkim entuzjazmem nie został on przyjęty, wręcz przeciwnie, został potraktowany tak, jak na to zasłużył i nawet ani ten wiecheć, ani udawane słowa pokory  mu nie pomogły.
Proszę mi powiedzieć, dlaczego chamstwo, gburowatość   i pycha muszą być świadectwem piso politykom? Czy im to na pisich posiadówkach przekazują, czy już po prostu takimi gburami się urodzili???

Ale jakikolwiek ten pan Kaczyński jest, życzę mu, by operacja się udała i wkrótce znów mógł sobie bez problemów na tej nóżce po górkach chodzić, skoro tak lubi. Zawsze lepiej wejść na górkę, niż na drabinkę.
A swoją drogą, kto z taką chorą nogą naraża siebie na takie niedogodności. Wiem doskonale, co oznacza ból kolana, może dlatego mu współczuję???
Ale co ja tam będę się czyimiś bólami przejmowała, wystarczają mi moje własne, a wczoraj akurat kolanko dało mi nieźle do wiwatu.
Pewnie przez te przelatujące nad Krakowem deszcze i burze. I co gorsze, już lepiej nigdy nie będzie, no chyba, że jednak na operację się zgodzę.
Nawet Uleczka mi ją w komentarzu do blogu doradzała, ale to nie jest takie łatwe, mam jeszcze pewne zastrzeżenia i…życiowe komplikacje.
Chociażby taką, jak ja sobie dam sama po operacji radę w domu? A przecież nie mogę nikogo zmuszać, by się mną zaopiekował, ani, żebym mogła gdzieś u kogoś zamieszkać. A przez kilka pierwszych dni niestety takiej pomocy będę potrzebowała. Mam jeszcze kilka innych zastrzeżeń, ale nie będę o tym tutaj  teraz pisała. Tak więc odkładam i odkładam tę decyzję w przyszłość, tylko nie wiem jeszcze, czy  nie daleką, czy  raczej daleką, lub  wprost nieosiągalną

Wczoraj skończyłam czytać ten pożyczony od Olci  thriller  „Wstrzymaj oddech” Trochę czasu na przeczytanie mi zeszło, bo co prawda akcja była bardzo ciekawa, ale jednak dziennie mogę czytać tylko po kilka kartek, potem oczka mnie bolą.Trzeba powiedzieć, że akcja książki jest wartka, a koniec dosyć zaskakujący,
Czasami wydawało mi się, że nie potrzebnie tyle dodatkowych osób wprowadzanych było w główny watek książeczki, ale potem okazało się, że jednak pozornie mało ważne tematy odgrywały zdecydowaną rolę w jej zakończeniu.  W każdym bądź razie, polecam ten ciekawy thriller.

No to teraz pora na życzenia : miłego, spokojnego, słonecznego i wesołego piątku i  udanego  całego weekendu życzę.
Idziemy wraz ze słoneczkiem na lody 🙂

Słonko na dzień dobry

 

 

 

A przyda się dzisiaj  troszkę tego słonka, zwłaszcza po nawałnicy burzowo – deszczowej, która wczoraj popołudniu przeszła nad Krakowem.
Była istna ściana deszczu, nic nie było widać, prócz błysków na niebie, nie było słychać przerażonych i pochowanych  gdzieś w gałęziach ptaszków, tylko głuche grzmoty dochodziły do naszych uszów. Ale na szczęście ta burza była może i intensywna, ale krótkotrwała.
A dzisiaj już wstał znów słoneczny dzień, może jeszcze nie całkiem bardzo cieplutki, ale mam nadzieję, że do mojego wyjścia z domu już się powietrze zdecydowanie ociepli.

 Wczoraj specjalna ekipa czyściła mury naszej kamienicy z tych durnowatych pseudo graffiti, bębniła w mieszkaniu całkiem głośno ta maszyna , bo napisy  były umieszczone akurat koło mojego okna. Ciekawa jestem, jak długo mury pozostaną czyste. Znając życie jacyś idioci znów zaczną na kamienicy wypisywać swoje durnowate hasła typu WISŁA PANY, albo…. lepiej nie wymieniać tu  tych chamskich, wręcz wulgarnych  „dzieł” naszego „kwiatu młodzieży” 
Ciekawe, czemu jeden z drugim nie wymalują sobie w ten sposób ścian własnego mieszkania, tylko wyżywają się na kamienicach?
Rączki bym połamała, gdybym dorwała takiego drania. Powinno się takich łobuzów powynajdować i zagnać do prac społecznych, niech tam dają upust nadmiarowi swojej energii. Słów po prostu brak!!!
Kto wychowuje, a raczej nie wychowuje dzisiejszą młodzież, jakie wzorce im przekazują?
Kiedyś chwaliłam w swoim blogu niektórych młodych ludzi, że bywają  uprzejmi, empatyczni, niestety chuligaństwa pośród młodych jest coraz więcej. Napije się taki jeden z drugim jakiegoś bełta, zapali trawkę i już ma swoją fantazję do niszczenia – apogeum ich możliwości.
Dawniej były organizowane obozy dla junaków, gdzie prócz pracy uczyli się zasad społecznego współżycia. Dzisiaj wszystko idzie na HURRA, niech żyje młodość  –  głupota i bezhołowie . Bo ja,PANEM  jestem i BASTA.
Zresztą  ostatnio wiele rzeczy mnie denerwuje. Niby taka relaksowa gra Wiejskie życie, a ile nerwów tam człowiek niepotrzebnie traci.
To jest jawne naciąganie ludzi na koszty, bo do prawie wszystkich budowanych i potrzebnych maszyn, ale także i do roślin potrzebne są dukaty.
Owszem, raz na tydzień wspaniałomyślnie darują graczowi aż 11 dukatów, tylko… potem te dukaty w cudowny sposób nikną.
Szlag mnie trafił kilka dni temu, gdy zabrali mi aż 20 uciułanych dukatów, teraz już nie ciułam tylko od razu je wydaję, bo przynajmniej coś za nie kupię, ale nie zawsze to, na co mam akurat potrzebę, bo tych dukatów wciąż jest za mało. Owszem, można je realnie kupić, cenę niby dają promocyjne, ale  co z tego, gdy cena 5 dukatów wynosi niby tylko 2,50, ale przesłanie ich kosztuje już 2. 90, czyli w sumie trzeba wydać 5 złotych. Ale co to jest pięć dukatów?, ano nic, potrzeba ich o wiele więcej, żeby coś sensownego na tych działkach porobić, ale im większa ilość dukatów, tym więcej za ich przesłanie się płaci. Jednym słowem obłuda i zachłanność właścicieli tego portalu przechodzi ludzkie pojęcie.
Oczywiście, że napisałam skargę do supportu,ale niestety właściciele w nosie mają swoich graczy, nawet nie raczyli mi odpisać, czemu bezprawnie zabrali mi  z powrotem moje uciułane dukaty. Rozumiem, stworzyli tę grę, chcą na niej zarobić, ale od razu muszą nachapać się wielkimi chochlami????
Pewnie, zawsze można zrezygnować z gry, już nie raz taką decyzję podjęłam, ale zawsze jest coś, co mnie do niej ciągnie. 
Tylko, że to co powinno być relaksem dla człowieka, przysparza mu tylko  masę stresów, tak, jakby już realne życie ich nam nie oszczędzało.
Ech życie, życie…….
Raz jeszcze muszę dobrze sprawę rozpatrzyć, czy grać sobie spokojnie, na tzw pół gwizdka, rezygnując z wielu zadań i realizować tylko te dla mnie dostępne, czy całkowicie z tej gry zrezygnować.

Miłego i pogodnego czwartku Kochani Wam życzę, słonka i humorku dobrego

 

ach ta środa !!

Piękna ta róża, specjalnie ją dla Ciebie Uleczku wyszukałam, wzmaga marzenia o lecie, dobrej pogodzie , wspaniałym towarzystwie i o tym wszystkim, co w naszych myślach tkwi. I nawet czasami szara, czasami słoneczna rzeczywistość nie jest wstanie odgonić te nasze pozytywne myśli, które teraz do Poznania, wraz z  nieśmiałymi jeszcze promyczkami słonka do Ciebie posyłam. A właściwie to nie do Poznania, ale tam, gdzie teraz przebywasz w doborowym towarzystwie swojej Żaby. Pewnie łazicie na wspaniałe wyprawy, bo i czas ku temu wspaniały. I znając Ciebie na pewno się nie nudzisz.
Miłych chwil na wsi Uleczku tak długo, aż tam przebywać będziesz.

A Kraków wczoraj nawiedziła spora burza. Co prawda późnym wieczorem dopiero, chociaż i cały dzień na to się zanosiło.Trochę się martwiłam, bo miałam zamówiona wizytę u mojej fryzjerki i pedikiurzystki, a jakoś tak ostatnio się składało, że co zrobiłam sobie nowa fryzurkę, zaraz w tym samym dniu  spadał deszcz. Na szczęście mi się wszystko wspaniale udało. Pani Krysia, która  zawsze mnie obcina i farbuje moje włosy jest już na szczęście po operacji kolanka w doskonałej formie. Bardzo szybko doszła do normy, a wygląda…jak 1000 dolarów, mimo, że jest w moim wieku.
Byłam oczywiście bardzo ciekawa, jak ta operacja przeszła i przyznam szczerze, że zaczynam się poważnie zastanawiać, czy jednak również na taką operację kolana nie powinnam się zdecydować. Zresztą pani Krysia stwierdziła, że nie taki straszny diabeł, jak go malują i żałuje, że tak długo się męczyła z tym swoim bólem. Pewnie, że trochę też zaraz po operacji cierpiała, a teraz nadal chodzi na rehabilitację i już myśli o operacji drugiego kolana. Stwierdziła, że teraz to już prawie że luksus życia. Świetnie ją rozumiem, bo i mi też te moje przeróżne reumatyczne bóle dają w kość, a najwięcej właśnie dokucza mi kolanko, A więc teraz muszę podjąć „męską” decyzję i…….  Tym bardziej, że już nawet od mojego chirurga ortopedy dostałam skierowanie na zabieg. Co prawda to skierowanie gdzieś zasiałam, ale zawsze mogę poprosić go o wystawienie następnego.
Tak więc wczoraj przeszłam obie upiększające terapie, u fryzjera i u pedicure, a potem wskoczyłam do lokalu Banialuka na pierog.  Nie była to jakaś rewelacja, ale  to już była najwyższa pora, by coś do żołądeczka wrzucić, za długo nie mogę być głodna, bo potem mnie przecież boli zaraz brzuszek.
A ponieważ słonko nawet pięknie jeszcze świeciło, posiedziałam chwilkę na ławeczce na Plantach i pooglądałam sobie ten tłum ludzi przetaczających się tam i z powrotem i cieszący się miłym czasem.  Długo tam nie posiedziałam, bo chciałam zdążyć jeszcze na mój serial Klan, ale zawsze trochę się zrelaksowałam.
Szczęśliwie dla mojej fryzurki dotarłam do domu, na szczęście  tym razem deszcz ją zaoszczędził, padało dopiero wiele godzin później.
Tak więc miałam bardzo przyjemny i relaksowy wtorek, bo wiadomo, że dla kobiety nowa fryzura zawsze przynosi pozytywne myśli 
Nie wiem, czy jednak dzisiaj nie będę zmuszona używać parasolki, na wszelki wypadek wyjęłam już ją z szuflady i noszę ją ze sobą w torebce.
Coś moje kości mi podpowiadają, że dzisiaj  całkiem możliwie nastąpią jakieś tam opady. Ale i tak życzę wszystkim słonka, chociażby tego w sercu i miłej środy

czy może być coś piękniejszego niż……

……. własnie, niż piękny słoneczny majowy poranek?
Tęsknie spoglądam na park, jeszcze  widać tylko  klecącym się po nim pracownikom, ale za niecały miesiąc park ożyje.
Oj, ożyje, jeszcze bokiem wyjdą mi podokienne wrzaski na placu dziecinnych zabaw. Ale przynajmniej będzie ruchliwie, coś się będzie działo.
No i zawsze mogę sobie wyjść z domku i na ławeczce w parku usiąść, parte pokemonów połapać, czy poczytać jakąś książkę.
 Przyznam, że ostatnio trochę mało czytałam, jakoś szybko wzrok mi się męczy, pozostawałam na brukowych gazetach, tam są krótkie opowieści, jeszcze oko jakoś wytrzymało.Ale ostatnio, będąc w domu Magdy znalazłam na półce thriller „Wstrzymaj oddech”. Zaciekawiła mnie jego treść : Młoda, 15 sto letnia dziewczyna została napadnięta, pierwotnie podejrzewano, że także została  zgwałcona, ale potem okazało się, że jednak seks odbył się za jej aprobatą, w każdym bądź razie zapadła po tym rozboju w dziwny stan nieświadomości, nie była to typowa śpiączka, ale nie można było  z nią nawiązać żadnego kontaktu.Sprawa zainteresowała się pewna dziennikarka, jej równolatka, która po kilku latach stara się odkryć prawdę.  Treść tego thrillera prowadzony jest wielokierunkowo, z punktu widzenia wszystkich osób, które są w pewnym sensie zamieszane w tę całą sprawę. Tymczasem okazuje się, że młodej dziennikarce, która zaczyna prowadzić to śledztwo zaczyna zagrażać niebezpieczeństwo……
Bardzo ciekawa jestem zakończenia tej sprawy, muszę poodkładać wiele swoich dorywczych, jak na przykład gra w Wiejskim życiu, by mieć czas na kontynuację czytania. Na cale szczęście Oliwka pożyczyła mi tę książkę do domu.
Dzisiaj mam w planie wizytę u Pani Eli – pedicurzystki, żeby znów odświeżyć moje obolałe  nóżka, a może i uda mi się również cos zrobić ze swoją fryzurką? Troszkę już „zarosłam”
Tak więc plany na dzisiaj mam całkiem ambitne.
I takich wspaniałych pomysłów na dzisiaj też Wam życzę,
Wiosna to najlepsza pora do zmiany swojego imagu.