wszystko co dobre szybciutko się kończy, niestety

Czytaj więcej: http://www.gloswielkopolski.pl/sport/biegi-i-rekreacja/a/wings-for-life-world-run-poznan-2018-dariusz-nozynski-zwyciezca-piatej-edycji-wings-for-life-zdjecia,13151114/ 

 

 

No i  własnie minęła wspaniała majówka i bardzo sympatyczny pobyt u Magdy i u Jacka. Uwielbiam jeździć do Modlnicy, bo czuje się tam całkiem domowo.
A jeszcze gdy pogoda dopisuje…..

Czy może być coś przyjemniejszego? No nic, następnym razem znów będę się napawała  pięknem zieleni i słonkiem i popijała oczywiście poranna kawkę na tarasie. Taka kawka wspaniale smakuje, zwłaszcza, że nie jest tak jak u mnie rozpuszczalna i zalewana wodą, tylko jest prawdziwa kawą z ekspresu.

Ach ten zapach, ach ten smak……..
No i  muszę cierpliwie czekać do następnego zaproszenia mnie do Modlnicy, 

A teraz trzeba już zapomnieć o wolnych słodkich chwilach i  do rzeczywistości czas powrócić.
A jaka ona jest?
Ano…polityczna, jak zwykle. Dużo się ostatnio działo. Prezes przestraszył się, tylko nie wiadomo, czy bardziej chirurgicznego noża, czy tego, że go ze stolca prezesury wykopią i…zrejterował ze szpitala.
Wziął swoje kule i poszedł w siną dal, no nie zupełnie (niestety) siną, bo do swojego domku na Żoliborz. Jego bodyguardzi taszczyli za nim  walizę, którą mu przytargali niepotrzebnie jak widać do szpitala. 
Nie ma lekko, ból kolana jest dotkliwy, ale chyba utrata stanowiska byłaby dla niego jeszcze bardziej tragiczna, nie mógł by do końca swoich lisich pomysłów przeprowadzić i swojego brata na przykład Królem Polski ogłosić.
Tak to jest, gdy w małym ciałku tkwi wielkie EGO.
Ale okazało się, że jednak ie jest tak do końca, kolanko musi jednak bardzo doskwierać, skoro w poniedziałek rano znów prezes pokazał się w szpitalu.
Bedze jednak ta operacja, czy nie?
Pan premier musiał ewakuować się wczoraj ze spotkania z wyborcami w Garwolinie, albowiem wywiązała się kłótnia i bijatyka miedzy zwolennikami Pisu i opozycją, w ruch poszły ręce, kuksańce były tak chętnie rozdawane, że policja musiała ewakuować premiera, bo mogło grozić mu niebezpieczeństwo.
No ładnie się teraz w tej Polsce dzieje, nie ma co.
Rząd już całkiem się pogubił i nie daje sobie rady z protestującymi w Sejmie rodzicami dzieci niepełnosprawnych i wydaje się, że jednak będą musieli pod presją ludzi popierających ten protest, ustąpić. Ale trzeba przyznać, że robią to całkiem nieudolnie, ta sprawa już dawno powinna była być załatwiona, tymczasem rząd szukał wykrętów i sam się zapętlił w swoich pomysłach.
Pycha i Szmal – to ostatnie tłumaczenie skrótu tej partii i jest w tym niestety zawarta cała prawda.Żadnej zapowiadanej pracowitości, uczciwości i  pokory, pozostała tylko chciwość i arogancja, o którą tak chętnie oskarżali poprzedni rząd.
No cóż, to prawda, ze punkt widzenia zależy od miejsca zasiedzenia. A Pis zasiedział się na swoich słodkich posadkach tak mocno, że teraz bez walki nie ustąpi.
Odciąganie koryta będzie bardzo bolesne.
Również na spotkaniu w Radomiu z marszałkiem Terleckim  też doszło do incydentów i też wywieszono transparenty Pycha i Szmal. Co prawda Terlecki zarzekł, że do rozmowy będą dopuszczani tylko ludzie  radykalnie myślący ( czytaj wyznawcy Pisu), ale również i krytyce rządu domagali się głosów i zadawali Terleckiemu bardzo niewygodne pytania.
Chyba zaczyna się jednak palić grunt pod klasa rządzącą. Najwyższa pora.

Ale nie jest tak z Polakami źle. Wczoraj w kilku polskich miastach, ale również i w wielu miastach na świecie odbył się  bieg Wings for life , w którym brało udział sporo osób nie tylko pełnosprawnych, ale i tych na wózkach inwalidzkich, ba, nawet osoby chodzące o kulach również uczestniczyli w tym pięknym przedsięwzięciu. W tym roku stolicą światowego biegu był Poznań.

To jedyny bieg bez tradycyjnej linii mety. I każdy go ukończy! Po 30 minutach od rozpoczęcia, w pogoń za uczestnikami wyruszają samochody pościgowe wyznaczające symboliczną linię mety i eliminujące kolejno napotkanych biegaczy. Nie ważne, czy zakończysz na 5., 35., czy 80. kilometrze i tak zostaniesz udekorowanym medalem zwycięzcą. W maratonie ze względu na formę i zdrowie nie powinien startować każdy, w Wings for Life World Run można wyznaczyć sobie realny i dogodny dystans – mówią organizatorzy Wings for Life. 

Piękna jest to sprawa, tym bardziej, że fundusze z niej przeznaczone są na pomoc ludziom  niepełnosprawnym, poszkodowanym przez życie.
Polacy w takiej wielkiej światowej sprawie odegrali zaszczytną rolę i chyba jest to ważniejsze niż  ten cały polityczny  brud, który wokoło Polski zalega i przynosi naszemu krajowi złą opinię.
BRAWO POLSCY, BRAWO UCZESTNICY WCZORAJSZEGO BIEGU !!!!!

Poniedziałek okazał się dniem słonecznym i pogodnym, zresztą prognozy pogodowe na cały nadchodzący tydzień i troszkę jeszcze później jest pomyślny.
To powinien być naprawdę wspaniały maj, czego wszystkim życzę.

to jest właśnie niedziela

 

Piękna,  słoneczna,pełna radosnej werwy niedziela.
Trzeba przyznać, że w tym roku udała nam się ta majówka.
Można powiedzieć, że niektórzy mieli całkiem przyjemny mini urlopik.
Tylko teraz te powroty do domu…… zapchane szosy, wypadki, nerwy.
Ale i tak chyba było warto zaryzykować i wyjechać, teraz tylko trzeba szczęśliwie do domu powrócić.
Mnie też czeka powrót do domu, na szczęście nie mam daleko.
A tak wspaniałe są te poranki, gdy jeszcze ten szum na pobliskiej drodze nie jest taki wielki i da się gdzieś w oddali usłyszeć głos kukułki.
Kuku, kuku, pamiętam z dzieciństwa, gdy taki głos usłyszałam i pytałam, kukułeczko, ile będę miała dzieci, a kukułka coś tak odkukiwała i człowiek się cieszył.
Dzisiaj już takich pytań kukułeczce nie zadaję, ale dziecinne wspomnienia wciaż we mnie trwają.
W każdym bądź razie nadal trwam we wiosennym relaksowym humorze i żadne depresje, kłopoty, zmartwienia mnie nie są dzisiaj w stanie  mnie dopaść, zostawiam to sobie ewentualnie na potem.
Politycy też zresztą lightowo potraktowali te pierwsze majowe dni, nawet polityczne grille już odprawiali.
Niestety grill, ani polityczny, ani nie polityczny jest nie dla mnie, mój brzusio wyraźnie go nie toleruje.
W piątek tegoroczni maturzyści już zasiadali do swoich pierwszych egzaminów z języka polskiego. Ale z tego, co widziałam w tV nie byli jakoś zawiedzeni tegorocznymi pytaniami. Swoją drogą jakieś dziwne są  ostatnio te matury z „polaka”. 
Za moich czasów ( HE,HE, HE) były podawane jakieś tematy do rozwinięcia, nie było mowy o żadnej interpretacji tekstu, czy wiersza.Trzeba było mieć dobrze oprutą literaturę, aby poprawnie maturę napisać, teraz wystarczy przeczytać podany tekst i coś o nim napisać, czyli…praktycznie można nawet nie przeczytać przez cały czas żadnej podanej lektury??????
No nie, tak łatwo chyba nie ma,  jednak ogólne pojęcie trzeba mieć, gdy zdaje się tylko podstawową część języka, więcej, gdy daje się egzamin poszerzony, też jakaś nowość, dawniej takich „dziwactw” nie było, był jeden egzamin z polaka, z matmy, z języka i z wybranego przedmiotu.
Polski i matmę najpierw się pisało, potem zdawało się je ustnie no i dochodzi jeszcze język ocy, jak pamiętam, ja jeszcze zdawałam historię, o której w tej chwili w szkołach tak mało i to przez krótki czas się mówi no i jakiś zdawałam dodatkowy przedmiot. Nawet już nie pamiętam, chyba była to geografia?????
Tak to dawno, dawno temu było, już minęło od tej pory całe 51 lat, szmat czasu już przeleciał, tylko kiedy???
No, ale jak już niedawno pisałam, czasami we śnie jeszcze tę maturę zdaje i oczywiście niczego nie umiem, koszmarny to sen,
A jutro będę trzymała kciuki za tegorocznych i ubiegłorocznych maturzystów, którzy poprawiają swoje oceny, by dostać się na upragnione studia.
Też nowość, dawniej osobno zdawało die maturę, osobno egzamin wstępny na studia. Teraz są ułatwienia, bo zdaje się tylko raz (no chyba, że ktoś chce poprawić rok później swoje szanse), mniej przez to stresów dla młodzieży.

I tym maturalnym akcentem kończę dzisiejszy wpis, życząc jeszcze wiele miłych, słonecznych niedzielnych godzin

sobota w Modlnicy

 

Kolejny  weekendowy dzionek. Słoneczny, z błękitnym niebem, chociaż o poranku wiał w Modlnicy chłodny wiaterek, nie dało rady, trzeba było spodnie na tyłeczek nałożyć, I tak zresztą ostatnio kicham, nie wiem czemu, bo katarku nie mam. Pewnie mojemu narządowi powonienia pyłki przeszkadzają,Ale ja nigdy nie byłam na żadne wiatropylne ekscesy narażona. Kiedyś widać trzeba zacząć.
Dzisiaj cieszę się dniem, bo nie często zdarzają mi się takie, by prawie calutki na „friszelufcie” można było przesiedzieć.
Zresztą w mieści to inna inszość, wieś jednak wiosną, latem i wczesną jesienią niezaprzeczalnie swoje uroki posiada.
Uroku dodają jeszcze zwierzątka : pies Czako i Kicia, a czasami wpada w odwiedziny Maćkowa Sisi. Ale jest tego tulenia na codzień, dobrze, że pieski i kotek nie są o siebie zazdrosne.
No cóż, pieska wlasnego posiadać nie mogę, bo jednak nie zawsze dałabym rady z nim spacerować, ostatnio nogi znów odmawiają mi posłuszeństwa.Nie będę sie tu wcale skarżyć i tak nikt, kto nie zna prawdziwego bólu nóg tego nie zrozumie… po prostu bolą jak cholera i stopy i kolana, czasami biodra…
Pozostaje ewentualnie mi do towarzystwa kotek, ale musiałby być to kot stricte domowy, bo gdy dzisiaj przeczytałam tarapaty Julki z jej kotem, którego po dachach goniła, zwątpiłam. No jeszcze tego brakuje, żebym się po rynnach na dach wspinała i nos do komina w poszukiwaniu kota wsadzała.A
A kotek to też Boże stworzenie i od czasu do czasu chce zażyć świeżego powietrza, chce pohulać, pobiegać za jakąś myszką, czy za ptaszkiem ( oby tylko go nie złapał), nie mogę kotka na stresy więzienne skazywać.
Tak więc raczej z towarzystwa kota zrezygnowałam, chyba, żeby jakiś mnie odwiedził, to owszem, gościny nie odmówię. Ale właścicielką żadnego zwierzaka nie chcę być, zresztą potem rozstania z takim ulubieńcem są strasznym przeżyciem, już cos o tym wiem.

Dzisiaj mamy przedostatni wypoczynkowy dzień, wiec życzę Wszystkim by go dobrze, na pełnym luzie wykorzystali.

Po prostu życzę Wam DOBREJ SOBOTY    

Piękny piątek

 

 

Kolejny weekendowy dzionek,  słonko, cieplutko, radośnie  i wciąż weekendowo.
No może nie dla wszystkich weekendowo, ale w większości Polacy jeszcze odpoczywają, pracują głównie tak zwane służby, urzędnicy mają wolne.
I bardzo dobrze, że pogoda dopisuje, bo i humorki są wtedy lepsze.
Dlatego posyłam Wam te piękne wiosenne kwiatuszki, byście jeszcze mocniej nasycili wiosenną radością swoje oczy, serca…..
Z nami dwa, a właściwie trzy państwowe święta. Było pompatycznie i całkiem populistycznie. Prezydent oczywiście ogłosił termin przeprowadzonego ewentualnie  referendum, oczywiście znów populistycznie miałoby to nastąpić w Dniu święta Narodowego 11 listopada.
Jak to chętnie takie ważne daty rezerwuje się dla własnych politycznych celów. I raz jeszcze pytam : po jaką cholerę zmieniać tę całkiem poprawną konstytucję? Wystarczy tyko ją przestrzegać, a do tego prezydent się zobowiązał wobec całego narodu, nawet imię Boże wykorzystując.
Do zmiany konstytucji Pis musiałby posiadać większość parlamentarną, a takiej nie posiada.

I co się już w Polsce dało zepsuć, zepsuli, czy trzeba jeszcze więcej szkód narobić?

Z kolei drugi mądraliński ogłosił wszystkim skrywaną do tej pory rewelację:

Rzeczywiście rewelacja, bo jakoś nikt tam akurat tego Lecha nie widział. Był owszem wtedy tam Lech, ale wszyscy, nie tylko zresztą w Polsce wiedzą, że był to Lech Wałęsa.
Oj Jarku, Jarku, chyba za dużo  świniny jadasz,  skleroza cię dopada. Tylko po co tak na siłę historię zmieniać i nowych bohaterów obsadzać w całkiem niesłusznych dla nich miejscach. To już naprawdę trzeba być całkowitą ciemnotą, żeby ci uwierzyć, a tych trochę chociaż rozgarniętych  ludzi chodzi po świecie. I po co takimi kłamstwami do ośmieszania  swojego własnego brata???? Odnosisz skutek wręcz przeciwny, niż zamierzasz, Jarosławie!!!

Dosyć polityki, ona już nam uszami i wszystkimi możliwymi otworami wychodzi i do obrzydzenia tylko prowadzi.

O pogodzie pisałam, o polityce też, o długim weekendzie też wspominałam, więc…..  

Pozostaje mi tylko życzyć dalszej radości na te jeszcze dwa dni przed nami, dużo słonka i wesołych lekkich podmuchach wiosennego wiaterka.
Wszystkiego dobrego

Nasze święto

 

To jest dzień tak bardzo ważny dla każdego Polaka.
Tym bardziej ważny, że teraz niektórzy ośmielają się na naszą konstytucję, na nasze prawa podnosić rękę.
I to w  dwojaki sposób, bo niektórzy jej nie przestrzegają, wręcz łamią ich zasady, inni   chcą ją na siłę przerobić według swoich wydumanych idei, dalekosiężnych  od prawdy i od dobra innych, im na sercu własne, partykularne interesy tylko leżą.
Nie pozwólmy się więc złamać  i tym bardziej szanujmy prawo, które kiedyś nam było dane i mówmy głośno:
NIE DLA PISOWSKIEJ SAMOWOLI ZMIANY KONSTYTUCJI !!!!!!   ZDECYDOWANE NIE!!!!! NIE ZABIERAJCIE NAM NASZYCH PRAW!!!!!

Ale dzisiaj mamy też święto rodzinne, moja Kochana Bratanica Basia obchodzi  swoje kolejne urodziny.
A ponieważ Basia jest moim wiernym Czytelnikiem, jeszcze tutaj składam Jej najlepsze życzenia w Dniu Jej Święta.
Niech miłość w Jej Rodzinie nadal kwitnie, szczęście oplata każdy Jej dzień,  a marzenia niech się spełniają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

 

 

 

 

 

Wszystkiego najlepszego Basiu 

A ja spędzam sobie kolejny dzionek w malowniczej i gościnnej Modlnicy, ciesząc się pełnym rozkwitem wiosny i przepiękną, pełną słonka i ciepłych podmuchów pogodą.

Myślę, że dzisiaj przepiękna pogoda dopisywać będzie w całej Polsce, czego Wszystkim życzę z całego serca

ciekawe,czy pamięta?

 

No właśnie, przez te świąteczne zawirowania dni tego tygodnia są troszkę poprzemieszczane.
Dlatego zastanawiam się, zy Uleczka będzie pamiętała, że dzisiaj mamy środę?

ALE JA PAMIĘTAM!!! 

Dlatego dzisiaj tradycyjnie posyłam Ci różyczki prosto z Modlnicy, bo zostałam przez Magdę i przez Jacka zaproszona do ich gościnnego domku, aby cieszyć się przemiłym i słonecznym weekendem.
Wczoraj rzeczywiście było słonecznie i w miarę ciepło, chociaż od czasu do czasu zawiewał chłodnawy nieco wietrzyk
Dzisiaj od rana jest niestety z tą pogodą gorzej, czasami nawet. przelotny deszczyk nas straszy, no i raczej jest chłodno, na miłe posiedzenia na tarasie na razie nie mogę liczyć. No i wstałam z lekkim bólem główki, ale od czego jest kawa i APAP ?????
No to odpoczywam sobie od tego krakowskiego hałasu , chociaż dom Magdy niemieszczony jest nieopodal trasy, która ostatnimi czasy, czyli od momentu wprowadzenia opłat na pobliskie katowickiej j autostradzie, popularna Olkuska jest ogromnie oblężona nie tylko przez auta osobowe, ale przez ciężarówki i przez Tiry, tak więc dochodzi do uszu przez cały dzień jeden wielki huk.
Podobno mają postawić tam ekrany wyciszające, ale kiedy to będzie, nie wiadomo. Na razie drogowcy szykują się do przebudowy całego kompleksu drogowego w tej okolicy, polegającej na poszerzeniu dróg, zbudowania ronda w pobliżu domu Maćka i Magdy, zrobienia poboczy, chodników itp.
Tak więc i Magdę i Maćka w najbliższym czasie czekają kłopoty z dojazdami do domu, ale potem…..
Ale póki co, jest jak jest i  na spokojne grillowanie w ogródku nie ma co liczyć, trzeba godzić się na samochodowy akompaniament. 
Ale przynajmniej tu w Modlnicy nie ma tego słynnego krakowskiego smogu, który nam Smok Wawelski do grodu Kraka sprowadził.
Za darmo, bez dewiz go mamy…….
Myślę Uleczku, że też ten weekend spędzasz wesoło u Magdy, albo gdzieś na jakichś dalekich rozjazdach…

Serdecznie Cię Uleczko pozdrawiam i życzę dużo miłych wrażeń z tego sympatycznego tygodnia.
I Wszystkim też życzę miłego i spokojnego odpoczynku

MAJ

 

 

 

Maj jest najpiękniejszym miesiącem roku.
Według legendy, w maju Pan Bóg na chwilę otworzył bramę Raju i wtedy całe jego piękno zstąpiło na ziemię.
Dlatego własnie w tym miesiącu  tak wiele cudnych krzewów, drzew i kwiatów zakwita.
Brama Raju  została co prawda zamknięta, ale to piękno jeszcze przez kilka miesięcy na ziemi pozostało.
I teraz możemy się cieszyć pięknem natury, marząc, ze jeszcze piękniejsza jej część czeka na nas w Niebie.
Dzisiaj mamy święto Pracy. Nie zawsze było ono przyjmowane z radością, pamiętamy czas, gdy wyganiano nas na przymusowe, bezsensowne pochody, na których niby szła młodość i radość, ale była ona  głównie tylko hołdem dla wtedy rządzących, co nie wszystkim się jednak podobało.
Ale taki rozkaz był i w zakładach pracy i w szkołach i posłusznie, pod rygorem zagrażających reperkusji człowiek maszerował chwaląc przyjaźń polsko – radziecką i dobroć ówczesnego rządu. Dopiero późnym popołudniem ludzie pracy mogli cieszyć się prawdziwym odpoczynkiem na różnych kiermaszach, festynach i innych plenerowych imprezach.
Na szczęście tamte czasy już minęły, dzisiaj maszerować  nam nie każą, jednak nadal coś z tamtych czasów w nas tkwi, znów każą nam chwalić obecny nieomylny (podobno) rząd. Ale nie każdy jednak podporządkowuje się tej władzy, opór jest coraz większy o coraz bardziej rozległy, może kiedyś doprowadzi do normalności?Człowiekowi nie można narzucać swoich idei, każdy jest takim, jakim jest. W Polsce musi być miejsce i dla wierzących i nie wierzących, czy wyznawców innej wiary, musi być miejsce dla ludzi różnego koloru skóry, czy różnych orientacji seksualnych i innego podejścia do życia.
To właśnie nazywa się  d e m o k r a c j a.
Ale przy tak pięknie słonecznym święcie nie będę o polityce przecież prawić.
Zatem cieszmy się dniem, słonkiem i  pełnią rozkwitłej wiosny.
Bo trzeba powiedzieć, że w tym roku wiosna spisała się na medal, prędko do nas  przyszła i bardzo szybko i pięknie się rozwinęła, aż serce z radości pod niebiosa wyskakuje.
Te najbliższe dni zapowiadają się ciepło i słonecznie, chociaż…troszkę nas gdzie nie gdzie występującymi burzami straszą.
Ale po burzy zawsze przecież słonce wychodzi, prawda?
Więc na dzisiaj i na te wszystkie następne świąteczne dni słonka i radości Wam życzę.

poniedziałek lepszy niż niedziela ?

Po bumelowałam sobie wczoraj, oj po bumelowałam.A to wszystko, że noc z soboty na niedzielę była całkiem nieciekawa. Obudziłam się o 2- giej w nocy i spać nie mogłam. I co tu w środku nocy robić?
Na domiar złego znów były  jakieś perturbacje z internetową dostawą, od czasu do czasu, po prostu sygnał na jakiś czas zanikał. Gdyby tak nie było, puściłabym sobie mój ulubiony serial Rodzina Zastępcza i szybko bym usnęła. A tak musiałam wstawać z łóżka i kilkakrotnie(!!) resetować ruter. W końcu mi się udało jakoś wytrwać przy tym wyłączającym się internecie do rana, a potem.,….zmorzył mnie sen. Kiedyś pospać w końcu trzeba.
W związku z tak niedospaną nocą, całą niedzielę miałam  do kitu.Trochę spałam, trochę siedziałam przy otwartych drzwiach na balkon, ale…
No własnie , coś dziwnego się dzieje ze mną ostatnio, bo stale okropnie marznę. Przecież na dworze jest tak cieplutko, a mnie jest stale zimno i zimno.
Ale Magda przypomniała mi wczoraj, że kilka lat temu po ul. Smoleńsk chodziły , mimo lata, ubrane   w ciepłe  futra dwie leciwe babcie, rzeczywiście, żar lał się z nieba, a one w tych futrach wyglądały dosyć dziwacznie,  w dodatku targały za sobą po dwie ciężkie walizy, tam i z powrotem.
No, aż tak źle ze mną jeszcze nie jest, nie chodzę prawie że w maju,  po ulicy w zimowej kurtce (futra nawet nie mam), ba, nawet nic nie dźwigam, bo ostatnio na zakupy chodzę ze swoim  wózeczkiem na kółkach. Co prawda babcie też tak mają,  też wózeczki za sobą ciągną, ale za to jak mi wygodnie, że nie muszę swoich i tak bolących rąk nadużywać.
Ale coś z tej babci w sobie mam, mimo, że nie mam wnuków, babcine nawyki we mnie pozostają 🙂
Za to tej nocy spałam już wspaniale, calutką noc przespałam.  Śniło mi się, że miałam pisać maturę z języka polskiego. Były dwa tematy, jeden był związany z Chłopami Reymonta, drugi związany z obecną sytuacją gospodarczo – polityczną w Polsce. Oczywiście, wybrałam ten drugi temat i gdy już zapisałam prawie całą  dużą kartkę A-4 swojego wypracowania, zorientowałam się, że piszę go w brulionie i teraz muszę wszystko przepisać raz jeszcze na czysto.
Zdenerwowałam się troszkę, ale stwierdziłam, że nie chce mi się już nic więcej na ten temat pisać, ani tym bardziej nic  przepisywać, więc postanowiłam….się obudzić. I rzeczywiście otworzyłam oczy i z wielka radością stwierdziłam, że nie siedzę za żadna ławką w szkole, tylko leżę wygodnie na własnym tapczanie. Ale ulga, pomyślałam i zasnęłam znowu. Tym razem już nie pamiętam co mi się śniło, w każdym bądź razie koszmar zdawanego egzaminu się nie powtórzył.
A swoją drogą, to rzeczywiście sny są odtworzeniem przeszłości, bo ostatnio w telewizji oglądałam Chłopów, a to przepisywanie na czysto brało się chyba z tego, że tak często, pisząc mój blog, muszę go od nowa uzupełniać, bo poprzedni wpis zanika. Co prawda teraz jest już troszkę z tym lepiej, ale……. sytuacja w moim śnie wyraźnie swoje odbicie odnalazła.
Czasami co prawda bywają też tak zwane sny prorocze, ale nie każdy w nie wierzy. Ja osobiście wierzę w różne takie senne przepowiednie, przeważnie jednak się niestety spełniają. Tylko dziwne, że nigdy mi się nie przyśniło, że wygrałam wielka fortunę w Lotka, widać nie jest mi to pisane…..
A ponieważ nareszcie porządnie się wyspałam (co prawda popołudniu pewnie znów mnie na jakąś pół godzinną drzemkę znuży, tak ostatnio mam), jestem radosna jak te powyższe wiosenne stokrotki. No i pogoda od rana śliczna, słonko nawet świeci. I za oknem w parku robota wre….. już niedługo…..
Nie szkodzi, mi i tak jest …….. zimno.
A może to jakaś nie daj Panie Boże choroba???? Bo kto widział siedzieć w dwóch swetrach w domu, w którym jest temperatura 20 stopni C, a na polu, no dobra, to po krakowsku, na  dworze, temperatura ponad 23 stopnie, wszyscy chodzą w krótkich rękawkach, a ja mam też jakiś sweter na plecach.
A jednak……. BABCIA ze mnie!!!
Życzę przyjemnego, trochę innego, niż zwykle poniedziałku, bo wiele osób dzisiaj jednak odpoczywa i bardzo udanego, długo weekendowego tygodnia.
Dzisiaj mamy już ostatni dzień miesiąca kwietnia, od jutra zaczynamy najpiękniejszy miesiąc roku – maj.
Ale o tym napisze już jutro.

Aniołek

  

 

Dzisiaj w nocy poszerzyło się grono Aniołków w niebie – mały Alfie Evans nie żyje.
Bardzo smutna to wiadomość, bo dziecko nie dostało już więcej szans na życie, okrutna i podstępna choroba zaatakowała Jego mózg.
Pięknie pożegnał Go Jego Tata, napisał : dzisiaj w nocy nasz Gladiator odłożył  swoją tarczę i zyskał  skrzydełka. Kocham Cię .
Podobnie pożegnała Go Jego Matka, która dodała: mamy złamane serca.
Wiele osób dobrego i poczciwego serca chciało pomóc temu Maleństwu, które zakończyło swoje niespełna 2 letnie życie, stanowczo za wcześnie. I chwała tym Wszystkim, którzy tak wiele dla tego małego Aniołka uczyniły.
Co prawda niektórzy przy tej okazji, co jest bardzo smutne, nawet bardzo żałosne, chcieli się lansować, ale o tym wspominałam już we wczorajszym moim blogu.
Dzisiaj jestem myślami przy Rodzicach Alfiego i przy Wszystkich Rodzicach tych biednych nieszczęśliwych i chorych dzieci, którzy niestety też wkrótce będą musieli się z tym światem rozstać. Dużo niestety jest takich chorych dzieciaczków i na świecie i u nas w Polsce, o czym niestety nasz rząd nie chce pamiętać, no chyba, żeby przyparci do muru musieli podejmować jakieś jak najskromniejsze dla nich kroki.
Śmierć jest zawsze tragedią dla Najbliższych, ale chyba dla Rodziców nie ma nic gorszego, niż takie , śmiertelne  pożegnanie własnego dziecka.
A gdy dzieciątko jest takie malutkie, jeszcze tyle wspaniałego życia mogłoby być przed nim, taka śmierć wydaje się tym bardziej bezsensowna i niesprawiedliwa.
Ale to nie nam dane jest oceniać Bożą sprawiedliwość, musimy z nią się godzić i możemy tylko gorzko nad nią zapłakać.
Nie mniej jestem bardzo wzruszona taka wiadomością i Najbliższym Alfiego  składam moje wyrazy współczucia.
Życzę Im, by jeszcze słonko radości nowo narodzonego następnego Dzieciaczka rozgonił czarne chmury smutku i dały im  pociechę na długie i szczęśliwe jeszcze życie.

Dzisiaj rozpoczynamy  długi weekend. Nie dla wszystkich długi, ale  ci, którzy w następny  poniedziałek i we czwartek i piątek wzięli sobie urlop mają przed sobą miły tygodniowy odpoczynek.
Oby tylko pogoda nam w tym czasie dopisała, bo co prawda zapowiadają i słonko i dosyć wysokie jak na tę porę temperatury powietrza, ale gdzieś tam czyhają na nas także i burzowe  zawirowania.
Nie mam żadnych planów na te dni, pewnie spędzę je na własnym balkonie. Co prawda ogródek jeszcze nie jest gotowy, ale już zrobiono tam spore porządki i trochę niepotrzebnych gratów powywozili (coś tam jeszcze jednak pozostało, może w następnej turze będzie usunięte), a młoda sąsiadka dosyć często „urzęduje” przy ziemnych pracach, chwasty nikną pomału, a kiedy zakwitną tam kwiatki? nie wiadomo.
Za to w parku widać już chyba ostatnie, kosmetyczne już zabiegi, tylko patrzeć, aż będzie otwarty dla mieszkańców Krakowa.

Życzę przemiłego i bardzo pogodnego i wesołego całego weekendu.