ach ten pan Józio

 

 

Co ja by, bez niego zrobiła.
Przesiedział o przepraszam, przepracował ten człowiek u mnie wczoraj całą prawie dniówkę, ponad 5 godzin czyścił mój komputer, który zaśmieciłam do imentu, dlatego się wieszał i blokował net.Sporo, naprawdę sporo przy nim się napracował, ale dzięki temu  mój komp i net i wszystkie strony działają bez zarzutu.
Nawet język w wordzie przestawił mi na polski, tak więc teraz będzie łatwiej pisać mój blog, bo teraz nie są podświetlane wszystkie wyrazy, tylko te błędnie napisane, więc teraz będę mogła je poprawiać automatycznie, a  nie jak ostatnio ręcznie i tak pozostawiając mnóstwo błędów, za które przepraszam.
Ale uprzedzam: na pewno jakieś błędy pozostaną, no cóż, nie mam zatrudnionej perfekcyjnej korektorki 🙂 
No i załatwił mi jeszcze jedna rzecz, mianowicie mam podłączony komputer do ekranu telewizyjnego i teraz będę sobie spokojnie mogła z łóżka oglądać moja ukochaną Rodzinę Zastępczą nie na małym ekraniku, ale na porządnym, dużym Ale frajda!!!Teraz tyko musze poczekać, aż przyjdzie pan Jerzy od antent i szczęście moje obejmie pełnię.
Tak mało  i  cieszy, tak dużo i cieszy!!!
Tylko nie potrzebnie chyba obsobaczyłam ten nieszczęsny Orange, nie ich w sumie była wina, ale ciekawe, że jednak do winy się przyznali, twierdząc, że błędy usunęli. Więc może nie do końca tak niepotrzebnie?
A zresztą pomstowałam na nich tylko  w domowym zaciszu, tak więc nie słyszeli, jakimi epitetami ich obdzieliłam. I tak niech zostanie, lepiej dla nich.
Bo czasami w tym pomstowaniu bywam nieobliczalna. Oczywiście to dotyczy tylko innych. a nie Pisu, bo …….ale to już całkiem inna  sprawa.

Wczoraj Ksawer przeprowadzał sprawdzian, czy aby nie zmieniłam swojego stanowiska i jednak nie zdecydowałabym się na posiadanie na kotka
Raczej nie, bo jednak wolę  moje meble i kwiatki w całości, nich w żałosnych  szczątkach, a poza tym nawet jeżeli, jak to mi sugerował Ksawery mogłabym kupić kotkowi zamykaną kuwetę. żeby nie roznosił żwirku, trzeszczącego pod nogami potem w każdej części mieszkania, bo jednak, co tu mówić, na moich papuciach i na kocich łapkach łatwo go przenosić, to co bym miała z kotkiem zrobić, gdybym na przykład chciała pojechać do sanatorium, no co???
Może i troszeczkę się w pewnym sensie łamię, ale nie, zdecydowanie nie dojrzałam jeszcze do decyzji, żebym została właścicielką kota i pewno nią   jednak nie zostanę. A zresztą, skąd mam mieć pewność, że taki kotek, czy kotka byłyby takie słodziutkie i kochane jak Bandziorek?????
BANDZIOREK JEST TYLKO JEDEN I NIEPOWTARZALNY!!!!! I trochę za nim jednak tęsknię…..

No i znów nastała nam zima. A  miało już być tak pięknie, wiosennie,  wszak do tej kalendarzowej wiosny pozostało nam tylko 3 dni, a tui masz. śnieżna zawierucha za oknem, chodniki   śliskie, parkowe  drzewa pokryte śnieżną pierzynką. No nie wielką, ale zawsze, są w każdym bądź razie w tym nieszczęsnym dla mojego oka białym kolorze……  O najgorsze jest to, że przez kilka najbliższych dni tak własnie nadal będzie. No to jak tu o wiośnie pisać? Chyba tylko poetom by się to udało:

choć na dworze biało, mroźnie
choć w kominku ogień bucha
myśl o wiośnie już ostrożnie
w serca wlewa wiosny ducha
idź już zimo precz  do morza
minęło twe królowanie
słonko, rozjaśnij przestworza
wiosna niechaj nam nastanie

No  nawet mi się udało wierszem zimę pożegnać, tylko czy ona mnie posłucha?

Więc mimo zimowej pogody przesyłam Wam  cieplutkie sobotnie pozdrowienia.
Byle do wiosny!!!!!!

Buraczków jeść nie wolno

 

 

Buraczki szkodzą na żołądek.A ja tak kiedyś lubiłam buraczki 🙂  Hmmm, trudno rada, gdy brzusio mówi nie, to znaczy NIE.
I nie ma co się nawet z nim spierać o to, bo i tak brzusio górą, pokazuje, co potrafi z  niegrzecznymi dziewczynkami robić.
A trudno przecież potem pół dnia w toalecie przesiedzieć.
Ale dlaczego właśnie buraczki? nie rozumiem, przecież ani tłuste nie są, ani ciężko strawne?
Ale ma humory ten mój brzuszek, co???

A co z tym moim komputerem i netem słychać? Otóż okazało się, że rzeczywiście była jakas awaria „na lini”, która przez technków została usunięta, ale… wczoraj po powrocie do domu  ZGROZA!!! – znów netu niet.  Zatelefonowałam zatem do mojego pana Józia od komputera i zdałam mu relacje z wrednego  zachowania się mojego komputera. I po chwili pan Józio stwierdził, że wina tkwi nie w Orangu, ale w moim zaśmieconym komputerze, który po prostu blokuje od czasu do czasu  dostęp do internetu. Na całe szczęście znajdzie dzisiaj dla mnie troszkę czasu i naprawi wszelkie usterki, a komputer będzie hulał, jak za dawnych,dobrych czasów. Takąmam przynajmniej nadzieję.

A co jeszcze z ciekawostel? O polityce postanowiłam dzisiaj nie pisać (przynajmniej dzisiaj!!), więc wymieniam inne rzeczy, które mnie obchodza i dotyczą. Od rana nie mam żadnego już programu TV, nie wiem, czy dzisiaj pan postanowił naprawiac ten ruter na strychu, bo pierwotnie miał w planach dopiero jutro, więc raczej wątpię.
Przypuszczqam, że dzisiejsza lejąca wręcz pogoda doprawiła ruter na AMEN.  bo do tej pory miałam przynajmniej TVP seriale, teraz mam…guzik.
Przecież pisałam, buiednemu wiatr w oczy, ale może rzeczywiście pan sieęulituje nad biedną Ewusią i naprawi ruter i przyprowadzi wszystkie dostępne programy z Cyfrowego Polsatu kiedyś. Własnie…kiedyś…. ale konkretnie kiedy?
Chociaż….właśnie w tej chwili  na ekran powróciły Seriale i niektóre stacje TVN, dobre i to.
Bo już mam dosyć oglądania  ulubionych seriali na zacinającym sie VODzie,  to tylko przyprawia mnie o dodatkowe nerwy.Tak więc reasumując : komputer mnie zawiódł, telewizor też, więc tylko nadzieja w dwóch panach w panu Józiu od komputera i panu Jurku od antent, że wszystko wróci do normy.
Pytanie jest tylko jedno: od kiedy na jakimś panu można polegać? Mam złe o tym niestety pojęcie. Ale może tylko ja? a może tym razem…..

Wczoraj dostałam pocztą Kartę Seniora. Fajna sprawa, w wielu miejscach dla seniorów sa pewnie zniżki, co prawda nie za duże, ale zawsze to miłe, gdy musisz płacić troszkę mniej niż inni.Wystarczy tylko skończyć 60 lat i wypełnić ankietę na stronie  glosseniora.pl i do domu Ci taką kartę podeślą.
Przy okazji przysłali mi kilka folderów z propozycjami zniżkowych dla seniorów wczasów, akurat w Zakopanem i w Milówce, stamtąd pochodza Bracia Golcowie.
Musze pomyśleć, może rzeczywiście  bym  się  w czerwcu wybrała na jakiś 7 dniowy turnus, skoro takie zniżki dają?
Wreszcie jakąś korzyść z tego, że jest sie seniorem trzeba miec, prawda?

Szkoda, że piątek jest taki łzawy, może już po tym weekendzie powróci do nas wiosna, kto wie?
A do Świąt coraz bliżej…….

Narazie życzę miłego piątku i  przyemnego  weekendu (byle bez zapowiadanego śniegu i mrozu)

Dziwna sprawa

 

 

 

Dopiero co chwaliłam Orange a tu…mam same kłopoyt. Od trzech dni jakieś cuda – dziwy dzieją się z moim łączem internetowym. Tak mniej więcej do godziny 20 – 20.30 działa on  bez żadnego zarzutu, a po tej godzinie nagle mi net siada. Tak, siada, nie mogę na stacjonarnym kompie otworzyć żadnej strony, pomimo, że wskażnik pokazuje mi, że sygnał jest i do komputera dochodzi, a pomiar predkości, wykonany na laptopie, pokazuje normę. Dziwne, bo właśnie na laptopie wtedy łącze WiFi działa prawie bez zarzutu, chociaż…nie mogę oglądnąc porzadnie filmów, bo są przerwy, po prostu co chwile miedli i film na chwilę się  zatrzymuje.
Do czterech liter takie ogladanie filmu, bo tylko się denerwuję. I co jest dziwne, najpierw wczoraj na laptopie oglądałam z VOD-u serial Na sygnale i nie miałam żadnych kłopotów, a potem,gdy puściłam sobie na tym samym Vodzie Serial Na dobre i na złe zaczęły się własnie te przerwy.
Zupełnie, jakby jakiś czarny diabeł siedział na moim łączu i machał ogonem raz w te, raz w druga stronę, włączając i wyłaczając sygnał internetowy.
No nie,dzieją sie jakieś cuda- niewidy? – sami osądźcie. Oczywiście interweniowałam w Orangu już kolejny raz i…nikt nie umie mi dać żadnej odpowiedzi, dlaczego tak sie dzieje. Dzisiaj rano też interweniowałam, bo już wiem, co czekać mnie będzie wieczorem i okazało się, że moja interwencja jest jużzgłoszona do techników, którzy mają tę sprawę rozwiązać. Tylko czy im się to uda??? Podobne kłopoty już jakiś czas temu miałam, wtedy podobno technicy poprawiali jakies kable i wtedy sygnał powrócił na jakieś dwa, trzy tygodnie. Do kitu, czy to oznacza, że nawet gdy mi znów naprawią to łacze za kilka dni, tygodni, miesięcy zmów zaczna się podobne kłopoty?
Pytałam też panią z Orangu o tę ofertę, którą kiedyś reklamowali ulotkami w naszej kamienicy, chodzi mianowicie o światłowód, ale nie dostałam żadnej precyzyjnej odpowiedzi, po prostu są to tylko takie projekty, a kiedy i czy będą one w zycie wprowadzone…..nie wiadomo jeszcze.
Za to pani  konsultantka ofiarowywała mi jakieś zmiany zwiazane z przedłuzeniem umowy, ale zdecydowanie jej odpowiedziałam, że jeszcze sie zastanowię, czy chcę tę umowę przedłużyć, skoro ostatnio z nią mam tyle kłopotów. Nie wiedziała, co ma mi na to odpowiedzieć, poprosiła, żebym jeszcze uzbroiła się w cierpliwość i poczekała na konsultację z technikiem. No to czekam, kiedy się odezwą i co ewemtualnie z tym łączem Zrobią.
Ale muszę zasugerować, że być może jest top wina dekodera od WiFi, może jego wymiana poprawi usługę? Zobaczymy.
Na razie czuję, ze wszystko przeciwko mnie się obróciło, bo antena na dachu nadal nie działa. Dostałam co prawda wiadomość.  żę  w sobotę przyjdzie pan od anteny i spróbuje wymienić w niej zepsutą część urządzenia antenowego, ale czy to wystarczy?
A poza tym akurat w sobotę zapowiadają w Krakowie ogromne śniezyce, więc to może być przeszkodą w wejściu na dach, gdzie znajduje się antena i znów naprawa awarii będzie przeniesiona ….aż do wiosny???
Biednemu to zawsze wiatr w oczy. No mówię: jakiś czarny siedzi nad moim domem i ogonem macha. To moze pora  by jakieś egzorcyzmy odprawiać????
Abra – kadabra. idź czorcie precz.
Ale takich egzorcyzmów musiałabym więcej trochę odprawiać, bo … no dobra, polityka, polityka, zmów daje nam  popalić.
Pełniący obowiązki prezydenta ostatnio porównywał Unie Europejską do zaborów,, pod którymi Polska tyle lat cierpiała.
Przedtem wszystkie dobra zabierał nam zaborca, teraz zabiera je ta nieznośna Unia – twierdził. Biedny Polak pracuje, haruje, aby tym pasibrzuchom w Uni dobrze sie działo.
Nie wiem, czy mądry jest ten nasz pełniący obowiązki prezydenta, przecież to podobno człowiek wykształcony, więc teoretycznie powinien wiedzieć co mówi. Teoretycznie…….
A ponieważ  zawsze mówi to, na co mu Jarosław pozwala, więc ja odczułam to jako pierwszy krol do przekonywania Polaków do wyjścia z Unii.
Tylko ten durny człowiek nie zdaje sobie sprawy, że wtedy pójdziemy dobrowolnie wprost w objęcia Putina? I nie będzie wtedy zmiłuj się, nikt nam nie pomoże.
Unia jest zła. NATO też, o USA już nie wspomnę, ani  o Niemcacj i o  nieokrzesanych Francuzach, których musieliśmy nauczyć jeść widelcem.
Skaranie Boskie, dokąd my pędzimy? Dobrowolnie idziemy na rzeź????
Oj nie mam ostatnimi czasy jakiegoś wewnętrznego spokoku, ciągle muszę się czymś denerwować.
Najlepiej by było, żebym zażyła jakąś tabletkę i przespała te wszystkie złe dni, tylko jaka jest szansa na to, że poprawa szybko nastąpi?
Antenę może naprawią, internet też mi włączą, ale na poprawę polityczną raczej narazie nie ma co liczyć, chociaż……. ludziom coraz bardziej zaczynają się niepodobać wszystkie pisie przekrety, chociazby te niebotyczne nagrody, którymi się obdawrowują, zresztą i inne przekrety też pomału na wierzch wychodza, więc moiże jednak……Ale nie wysuwajmy zbyt pochopnie pozytywnych wniosków.
Sytuacja jak wrzód musi dojrzeć, by potem z hukiem mogła pęknąć..
A my pomału przygotowujmy sie do weekendu. Przed nami następny atak zimy i następna niepracująca niedziela.
Chyba pomału do tych wolnych niedziel będziemy musieli przyzwyczajać jednak…..

Dobrego czwartku

a tu środa właśnie

 

 

Tak, tak, wesoła i prawie wiosenna środa nam nastała, więc znów specjalne połączenie serc pomiędzy Poznaniem i Krakowem nastąpiło……..
Witaj Uleczko w naszą szczęśliwą środę. Cieszę się, że znów mogę Cię na swoim blogu „zobaczyć”, chociaż wolałabym  po prawdzie widzieć Cię bardziej realnie, ale…..
Kaziu zawsze mówi: kto czeka, ten się doczeka, więc może i jednak doczekam się tej Twojej wizyty w Krakowie? Wszak jesteś globtroterką, uwielbiasz podróże, w przeciwieństwie zresztą do mnie, bo każda podróż, nawet ta najkrótsza wprost mnie przeraża. Zresztą nigdy nie miałam w sobie żyłki podróżniczki, a już na stare lata…
W każdym razie serdecznie Ciebie Uleczko pozdrawiam i mam nadzieję, że nasze spotkanie jednak kiedyś do skutku dojdzie.
Miłego dnia Uleczko i dużo słonka i radości Ci życzę 🙂

Podobno znów ma być zimowy rzut, pełen śniegu i mrozu. Chociaż ma on nie długo trwać, ale jednak wciąż nam aura pokazuje, że zima nie odpuszcza. Magda twierdzi, że to już ostatni taki śniegowy czas, ale coś nie wierzę, żeby Wielkanoc nam śniegiem nie sypnęła, przecież ostatnio to taka nasza polska tradycja, w Wigilię sucho, na Wielkanoc śnieg.
A ja już tak się przyzwyczaiłam do suchych chodników….. nie mogłoby tak pozostać?

Wczoraj  znów mój net wariował. Co prawda telefonoewałam do Orangu i miły pan stwierdził, że wszystko jest w porządku, sugerował, że pewnie to wina mojego komputera, wiec włączyłam laptop, a tam było to samo, międliło niesamowicie i nie mogłam spokojnie nawet oglądnąć odcinka swojegl ulubionego serialu M jak miłość, bo przecież  satelitarna anteną moja nadal nie działa i nie mogę „złapać” drugiego programu TVP, na którym emitują tem serial.
No to sobie poczekałam, aż telewizyjna emisja się skończy, właczyłam komputer, potem laptop i….calutki czas wieszało, a te przerwy z „kręciołkiem” doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Już nawet miałam wyłaczyć ten serial, bo cały czas podczas jego ogladąnia tylko się wkurzałam tymi przerwami. ale jednak ciekawość  dalszych losów bohaterów zwycieżyła i w wielkich nerwach do końca jakoś tego odcinka dotrwałam. a potem poprostu wyłaczyłam wszystko i poszłam spać.
Postanowiłam, że dzisiaj rano, skoro świt zatelefonuję znów do Orangu, aby powiedzieć, że to jednak nie jest wina mojego komputera, a ich beznadziejnego łacza, ale….najpierw sprawdziłam swój stacjonarny komputer i wszystko działa bez zarzutu. Widacć jednak, że coraz częściej występują te błędy na lini. Ciekawe, kiedy zaczną nam podłączać, jak obiecali, te światłowody, bo na razie o tym cisza, była  kiedyś tylko jedna informacja w skrzynkach i………nadal nic się nie dzieje, nawet nie ma żadnych następnych informacji na ten temat. Czyli można rzec, że to były tylko obiecanki cacanki Orangu???
A tak ich chwaliłam……
Z tą moją anteną satelitarną nadal nic nie wiadomo, bo właścicielka jest nieuchwytna, więc muszę się cieszyć tym co mam, dobrze, ze cokolwiek łapię na tym moim telewizjonie, a że nie mam dwójki? Świat od tego sie nie zawali. Głównie pozostały mi tylko TVP Seriale, na którym na przykład  Ranczo jest w koło Macieju powtarzane tymi samymi odcinkami, czyli rzec można, mam do oglądania serial w nieskończoności, kiedyś mi się to w końcu  znudzi.
No jeszcze czasami oglądam na TVN 7 oglądam  para serial  Anna Maria Wesołowska i Sąd Rodzinny , aż nieraz dziw bierze, co też ci ludzie nie potrafią wyczyniać dla osiągnięcia korzyści materialnych, dla niektórych zabić człowieka jest rzeczą rormalną.
A Sąd Rodzinny porusza głownie soprawy osób bardzo młodych, jeszcze uczących się w gimnazjach, czy w liceach, Boże ile zła  i ile głupoty w niektórych nłodych osobnikach tkwi, czasami zastanawiam się, czy to jest fikcja, czy prawda, bo podobno te odcinki oparte są jednak na faktach zaistniałych.
To skoro teraz ta młodzież jest taka nierozważna, porywcza i pozbawiona wszelakich uczuć, to jak będzie kiedyś wyglądała ich przyszłość, bo to oni kiedyś przecież dojdą do wieku, gdzie pewna stabilizacja i spokój jsą człowiekowi potrzebne.
Czy można liczyć na to, że kiedyś zmienią oni świat na ten lepszy, w którym następne pokolenia będą już całkiem inaczej żyć?
Bardzo w to wątpię, bo gdy   patrzę na to, co się teraz w Polsce i na całym naszym globoie dzieje………
A może jednak nie będzie tak źle? może mądrość zwycięży???? Zawsze byłam optymistką, aczkolwiek z dużą dozą marginesu braku zaufania do ludzi.
Życie mnie tego nauczyło !!

Jednak mimo wszystko życzę spokojnej środy, co prawda  w oczekiwaniu na nadchodzącą, zapowiadaną  śniegową zawieruchę, ale i  z madzieją, że wiosna już niedługo do nas zawita, tylko jeszcze jeden śnieg i,….cała masa bałwanów, tych nawet wiosną i nawet letnią porą nie zabraknie, szczególnie u nas w Polsce.

dziękuję za zaufanie

 

 

Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za tak liczne odwiedzanie mojego blogu. Ile razy sprawdzam wieczorem, ile osób mnie odwiedziło, zawsze doznaję wielkiej radości.
Bo mój blog jest taki przecież przeciętny, ot, piszę o tym, o czym myślę, marzę, co mnie boli, co denerwuje.
Nie każdy lubi wysłuchiwać ciągłych czyichś utyskiwań, jednak okazuje się, ze mam wielu Przyjaciół, którzy mnie po prostu lubią, rozumieją i za to właśnie Im wszystkim dziękuję.
Pewnie, ze większość z moich Czytelników jest podobnej opcji politycznej jak ja, czyli może nie koniecznie są Oni wielbicielami PO, które wiele też ma za swoimi uszami, ale na pewno, podobnie jak i ja denerwuje ich obecna wszechwładza.
Właśnie, wszechwładza, wydającej się, że tak już będzie zawsze, że nic, ani nikt zmienić tego nie może,
Ale na szczęście tak nie jest i  czy wcześniej, czy później przyjdzie pora na zmianę, niekoniecznie na dobrą zmianę, ale na zmianę na normalność i za poniesienie skutków tego, co się dzieje obecnie w naszym kraju.

Wczoraj wieczorem, na moje nieszczęście znalazłam w necie przerażający tekst. Była to przepowiednia Ojca Pio, dotyczaca strasznej wizji końca świata, który niebawem ma nadejść.
Bedzie i ogień i woda, będzie piekło, z którego nie będzie ucieczki. Zapadnie ciemność na trzy dni i trzy noce, potem pokaże sie jasność, ale świat będzie już całkiem inny, wiele osób zginie, pozostanie ich tylko garstka, tych sprawiedliwych, prawdziwie dobrych.
Zadrżałam. Wiem, że nie jestem wrednym człowiekiem, ale czy na pewno należę do tych sprawiedliwych, którym dane będzie poznać szczęście nowego życia?
Czy będę umierała w samotności, daleko od tych, których kocham, a nikt nie przyjdzie mi z ratunkiem, bo każdy z nich zajęty będzie swoją ochroną, swoją walką z żywiołem.
Czy tak ma rzeczywiście wyglądać, ta szalona wizja końca świata? A kto to naprawdę wie, kto zna całą prawdą. To było rzeczywiste objawienie, czy tylko literacka fikcja, przerobiona przez jakiegoś tam szalonego człowieka, pragnącego postraszyć ludzi?
Bałam się, zaczęłam się trząść i wtedy właśnie poczułam, że taka całkowita samotność nie jest aż tak do końca zawsze  miła, nie miał mnie nawet kto przytulić i powiedzieć, nie martw się.
Dlatego bardzo długo nie kładłam się spać, nawet myślałam, że nie uda mi się w ogóle zasnąć, na szczęście gdzieś około 2 w nocy sen jednak mnie zmorzył.
Tylko dlatego dzisiaj wstałam niedospana, niedowarzona.
W dzień sprawy całkiem inaczej wyglądają, już nie tak jednoznacznie, nie tak groźnie.
Ale jednak niepokój w moim sercu nadal tkwi……

Przepraszam, nie chciałam Was nastraszyć. Ale jak napisałam na początku wpisu,  pisze tu i wszystkim o czym myślę, o tym co mnie otacza, lub otaczać mnie może. nawet jeżeli nie miało to by do końca być całą prawdą.

niespodzianka

 

 

W ten prawie że wiosenny poniedziałek postanowiłam zrobić niespodziankę i wcześniej niż ostatnio zamieścić swój blog.
No nie wiem, czy mamy z czego się cieszyć, chodzi mi o tę wiosnę, bo podobno jeszcze zima chce nam dać popalić i śniegiem w nas rzucić.
Dobra, śnieg, to śnieg, byleby tylko te mrozy nie powróciły. Nareszcie mam cieplutko w domu i nie muszę chodzic spowita w warstwy swetrów, spodni i skarpet. Jednym słowem, da się żyć. Czyli jak to mawia V.I.P. – jestem dzieckiem szczęścia.
Cielkawa jestem, czy szczęście mi dopisze w tym tygodniu i moje wszystkie  ulubione programy TV powrócą na swoje miejsce, czyli na naprawioną antenę.
Jest szansa, bo właścicielka  Kasia obiecała, że sprawą się zajmie, a wczoraj okazało się, że nie tylko ja narzekam na brak programów TV, sąsiadka ma podobne kłopoty, więc poradziłam,żeby koniecznie zainterweniowała u Gospodyni domu. No bo co razem, to razem, po prostu kupą raźniej i wiecej coś można przeprowadzić.
Największą niespodzianką, nie ukrywam, byłoby dla mnie, gdyby nagle się okazało, że mój „ukochany” pis-rząd zakończył swoją kadencję, ale to chyba nie możiwe.  Chociaż………..
Według CBOS wciąż „ONI” znacznie wyprzedzają inne partie, ale, to tylko CBOS, rządowy, wiadomo, że tak musi głosić.
Zresztą to nie PIS ma takie poparcie, a w sumie ta zjednoczona prawica, więc gdyby centro i lewica też sie nareszcie dogadały to……. Ale tego po prostu trzeba chcieć. Narazie tylko gadają, gadają, a pis – rząd to wykorzystuje i coraz bardziej zuchwale  robi z nami co chce.
Ale heca, bo Duda, ten od psa  Kacperka, wczoraj przejęzyczył się i podsumowując wczorajszy bez zakupowy dzień powiedział :  „Będziemy robić dla pracowników wszystko, aby żyło im się w naszej Ojczyźnie źle”.
Przez przypadek prawdę  powiedział ten wypasiony na naszym chlebie, pseudozwiązkowiec, Iszy Leń Polski, Piotr Duda.
Sama na własme uszy to usłyszałam, bo akurat kioś go nagrał, gdy wygłaszał to swoje wielkopomne orędzie.
Coś nam się te Dudy w Polsce nie udały.
Do dudy z tymi  Dudami, co jeden, to lepszy duda.

Była kiedyś taka piosenka :

Był Duda, był Duda,  miał dudy, miał dudy miał
Ale te dudy nie były Dudy, bo ten Duda od innego Dudy te dudy miał.

I o to chyba ostatnimi czasy określa nasza polską politykę….do….du….(p)…dy

To co ja jeszcze miałam powiedzieć??
Acha, mamy zatem dzisiaj pierwszy dzień tygodnia, niech zapowie nam przyjemny cały następujący nam miłościciwe tydzień.
I do wiosny coraz bliżej, jeszcze tylko 9 dni i będzie kalendarzowa wiosna. Uwierzycie???  W I O S N A !!!  Naprawdę!!!

No i do Świąt Wielkanocnych coraz bliżej, dopiero pożegnaliśmy jedne, te zimowe, a przyjda już  za trzy tygodnie następne święta,  te wiosenne, wielkanocme….pełne sniegu???

Miłego tygodnia i miłego przede wszystkim poniedziałku.

niedzielne południe

 

 

 

A ja dopieo za pisanie blogu się zabieram.
Oj, leniwa coś osatatnimi czasy jesyem, leniwa, zupełnie jak na przednówku.
Taki przednówek  dla niektórych osób jest dosyć ciężki, ja też do takich ludzi właśnie należę.
Ale ponieważ jest niedziela, będę mogła ze spokojem sobie poodpoczywać.
Bo nawet na zakupy iść sobie dzisiaj nie można. Teoretycznie, bo Polacy uwielbiają kombinacje i znajdą zawsze sobie jakiś sposób, żeby prawo ominąć.Zwłaszcza takie prawo, które jest nam na siłę narzucone i wcale większości się nie podoba.
Wystarczy przed taką Żabką wywiesić kartkę :zparaszamy na kawe i już Żabka staje się nie sklepem, a kawiarnią, więc w niej sprzedawać towar można.
A z pomysłowości Polacy są znani o słynni.
Owszem, galerie są teoretycznie zamknięte, ale zamieszczone tam kawiarnie, restauracje , kina działają normalnie.
Czyli ludzie, na złosć wszystkim, zamiast do kościoła nagminnie do kina, czy restauracji pójda, a jakże, rodzinnie, z dzieciakami pod pachą, żeby przynajmniej tę część  nakazu wspólnie rodzinnie spędzonego dnia wykonać. Ale nie koniecznie do kościoła pójdą, tam teraz i tak coraz mniej ludzi chodzi, a po tej wprowadzonej i przebukowanej przez Kościół między innymi ustawie, ksieża chyba bardziej dotkliwie odczuja puste koszyczki w Kościołach.
No, moze gdzieś na południuowyn wschodzie, czy w górach, gdzie pis ciągle jest kolebką jeszcze ludzie nie będą się tak licznie  buntowali, ale w innych częściach Polski….zobaczymy.
Na Węgrzech też kiedyś wprowadzili zakaz handlu w niedzielę i już po roku doszli do wniosku, że była to całkiem zła ustawa i szybciutko iedzielmy hamdel przywrócili.
U nas na taki powrót zakupów w niedzielę chyba będziemy musieli czekać aż do wymiany tego wspaniałego rządu, który uwielbia na złosć Polakom robić i życuie im utrudniać, bo nie sądzę, żeby przyznali się do popełnionego błędu i go naprawili. Zresztą Ksieża by im nie pozwolili.
Nie mam nic przeciwko Kościołowi, już o tym pisałam, ale wyznaję zasadę, że co boskie oddać Bogu, a co cesarskie, cesarzowi.
Zresztą nie można komuś na siłe wiarę katolicką narzucać, na to nawet sam Pan Bóg nigdy by nie pozwolił, dał wolną wolę.
A zresztą wszystko co jest narzucone, robione pod przymusem przynosi odwrotne skutki.

Jeżeli chodzi o moją antenę satelitarną, jest szansa, że właścicielka jednak dołoży się do wymiany owej zepsutej częścu, ale jeszcze nie wiadomo kiedy, więc ciagle tkwię przy kilku  dostępnych tylko programsch, między innymi przy TVP Seriale. I zastanawiam się, czemu w koło Macieju oni powtarzają te same odcinki jakiegoś serialu. Na przykład niektóre odcinki Rancza w ciągu dwóch ostatnich tygodni widze po raz siódmy, czy ósmy. Czy naprawdę na siłe musza zapychać swoje programy byle czym? Jeżeli nie mają jakiegos pomysłu na dobre programy, to po cholerę TVP utrzymuje taką stacje jak TVP seroale? Zresztą równiez podobną powtórkową stacją jest TVP, ta bez numeru czy oznaczenia, też ciągle powtarzają tam to samo.
A potem narzekają, że TVP stoi nad przepaścią bamkructwa. Nie dziwota, skoro prezes YVP jest człowiekiem całkiem nieodpowiedzialnym i nie kompetentnym do zajmowania tego stanowiska.
Najlepiej byłoby wyłączyć telewizor i nic nie oglądać, tylko po co ,mi w takim bądź razie taki niepotrzebny mebel w pokoju???

Nie siedź w domu, idź na spacer. Miało być 16 stopni ciepła, a tymczasem jest całkiem jeszcze chłodno, chociaż słonko nawet sobie świeci.
Wesołej niedzieli.

Ach, znów ten blog

 

 

Tak jakoś ten poranek dzisiaj szybciutko mi zleciał, że całkowicie zapomniałam o moim blogu.Wstyd, ale dobrze, że jest taki KTOŚ, który przypomniał mi o moim zobowiazaniu.
No to się szybciutko poprawiłam i za pisanie blogu wzięłam.
Regularna wiosna robi nam się za oknami, chociaz podobno przymrozki jeszcze mogą przyjść.
Takie są prawa marca : w marcu, jak w garcu, mówią przeciez.
W każdym bądź razie ja juz wiosnę zaingurowałam swoja nową fryzurką.
Głupio teraz ominąć bedzie pania Krysię i iść do Tereski,bo jestem z tej nowej fryzury bardzo zadowolona, a one niestety zawsze na tej samej zmianie są.

A tam, będę się nad tym głowiła, gdy na to przyjdzie czas, zresztą jak znam  poczucie mojej wierności, pani Krysi jednak nie opuszczę.
Miły był wczotrajszy dzionek, tylko nieco wietrzysty, bałam się, żeby przy krótko obcietych włosach mój rozumek nie zamarzł.
Ale jakos szczęśliwie do domu udało mi sie dotrzeć.. nie zamarzłam, ba, nawet nie kicham, czyli nie jest tak źle.
Trochę tylko denerwuje mnie, że przez tą nieszczęsną antenę mam ograniczony dostęp do niektórych programów telewizyjnych i nie mogę oglądać tego, co lubie ogladać.
Cóż, musze uzbroić się w cierpliwość  i….. no chyba jednak sama będę musiała o swoja własną antenę zadbać.
Pewnie, że poniosę koszty, ale dlaczego mam ołacić Cyfrowemu Polsatowi za abonament i z niego nie móc skorzystać, prawda?

Dzisiaj mamy kolejną miesiecznice w Warszawie, wiadomo to znów dzisiaj dziesiaty dzień miesiaca. Tym razem jeszcze marca, a za miesiac….będzie kolejna rocznica i kolejne „wygłupy” pewnej grupy Polaków, wydaje mi się jednak, że coraz mniej liczne są te całe demonstracje miłości do Jedynego słusznegoi prezydenta i  jego braciszka- bliźniaka, jedynego  słusznego prezesa.
Co prawda oficjalny sondaż, kierowany przez wiadome elity pokazuje, ze PIS nadal cieszy się wielkim poparciem, ale gdzieś przeczytałam, że istnieje inny, ten prawdopodobnie prawdziwszy sondaż, w którym PIS ma zaledwie około 20 procent poparcia.
I to  jest całkiem możliwe, bo gdy porozmawiałam z kimkolwiek z moich dalszych i bliskich znajomych, nikt jakosś  poparcia dla pisiorów nie wykazuje. Widać, nie obracam się pośród ciemniaków, którym 500 zł plus i pustymi obietnicami  można łatwo oczy zatrzeć
A nowy pan premier tak bardzo chciał zmienic image Pisu, że owszem, może mu sie to udało wobec tylko niektórych łatwowierzących w bajki, ale , ale przy wydatmej pomocy swoich nieco przygłupiastych ministrów pokazuje nie tylko Polsce i Europie, ale i innym krajom na świecie, że pis to partia nic nie znacząca, klamliwa i nie można na niej opierać przyszłosci naszej ojczyzny, która jeszcze nigdy dotąd nie była pokłocona z całym śwoiatem, jak teraz.
To tak tylko kilka słów wtrąciłam z okazji dzisiejszego czczenia katastrofy, do której wcale dość nie musiało, wystarczyło tylko troche wyobraźni  i sztuki przewidywania  skutków złych decyzji
Słyszałam, że jest projekt, żeby dzień 10 kwietnia ogłosić świętem narodowym. Przepraszam bardzo, dlaczego mam czcić czyjąś głupotę, arogancję  wierutne kłamstwa, którymi okraszona jest ta nieszczęśna latastrofa. To jedna wielka paranoja, owszem, doszło do nueszczęśliwego wypadku, ale żeby święto z tej okazji z tego robić????
Czy Polacy zawsze musza być krajem lubującym się w rozpatrywaniu wszystkich złych , tragicznych dziejów? Taka polska martytologia ma być mottem życia Polaków? Żadnej radości z życia, masz sie umartwiac i juz, bo taka jest wola pewnego prezesa.????????
DOŚĆ!!!    naprawdę DOSYĆ!!!.

Ale nie martwmy się, nadejdzie kiedyś wreszcie czas zapłaty za wszelakie zło, które nam ta rządząca „dobra zmiana” wyrzadziła.
A wtedy marny iich los, marny ich koniec.
Oni nie mieli litości nad tymi, którym nieprawnie poodbierali emerytury i godności, odbuerali ldzieciom i ludziom prawo do walki o zdrowie, czynili inne  szkody na Polsce i na Polalach,  przyjdzie i na nich odpowiednia pora. Już na sama myśl i tym zacieram ręce z radości.

A narazie cieszę sie sobotą, piękna pogodą  i tytm, że tutaj ze mną jesteście.
Pozdrawiam Wszystkim przemiłej soboty życząc.

czasami

 

 

Czasami dni są całkiem udane, czasami jest wręcz przeciwnie.Tak było właśnie wczoraj, gdy cała elektronika zwróciła się przeciwko mnie.
Zaczęło się od tej nieszczęsnej anteny. Oczywiście pan od naprawy przyszedł, a jakże, poszedł z drabiną  na dach, wszystko sobie pooglądał i zszedł do mnie z niedobrą nowiną, mianowicie trzeba wymienić jakąś część od konwektora anteny, bo po prostu sygnał do niej nie dochodzi, dlatego nie mam większości programów telewizyjnych. No i właśnie w tym jest sęk ( jaki sęk???), antena jest zbiorcza, a kupno tej części, która wcale mało nie kosztuje, zależy od właścicielki kamienicy. Nie wiem, czy będzie ona  zainteresowana wymianą tej części, muszę poczekać, aż powróci do Krakowa.
Ostatnio ją chyba zbyt mocno naciskałam, no cóż, jestem wrednym lokatorem, który się o coś tam domaga.  Bywa tak, zwłaszcza z zrzędliwym, starymi babami, mającymi o cośkolwiek pretensje.
Jest jeszcze jedna alternatywa, mianowicie mogę dokupić własną antenę satelitarną z potrzebującymi do tego częściami i zamieścić  ją na dachu, Tylko za to już będe musiała sama zapłacić, ale kto wie, czy na to się jednak nie zdecyduję, wszystko zależy od decyzji Kasi – włascicielki, a na to muszę chwilkę poczekać.
No to poszłam sobie grzecznie potem  do pracy i tutaj elektronika też dawała mi się we znaki i to cąłkiem z kilku stron.
Po pierwsze mój aparat rtg co chwilę mi wykazywał error, musiałam wyłączać  i włączać go kilkakrotnie i to akurat w trakcie badania, co wprowadzało mmnie w nerwy.W dodatku komputer, na którym robię skany zdjęć też zaczął mi fiksować i się wieszać, a na koniec  nie mogłam przesyłać swoich skanów badań do stanowiska lekarskiego, bo WiFi też nie najlepiej działało. Myślałam, że już nigdy z tej pracy nie wyjdę, resetowałam aparat, potem resetowałam  komputer, potem stację WiFi i przy pomocy koleżanek, po konsultacji  telefonicznej ze specjalistą opiekującym się sprzętem wreszcie jakoś mi sie udało wszystko opanowacć  UFF!!!! Ale co się przy tym wydenerwowałam, to moje.
Po prostu siła złego na jednego.
Ale to nie był koniec, po powrocie do domu okazało się, że i mój domowy WiFi słabo działa, raz miałam dostęp do internetu, raz on zanikał. Po mojej interwencji w Orangu okazało się, że są jakieś błędy na linii i tego niestety do dnia następnego będe mogła się spodziewać, czyli moga wystąpić chwilowe przerwy w dostępie do internetu.
No  nie wiem, co za licho wczoraj opanowało te wszystkie sprzęty, które obsługiwałam, żeby akurat wszystkie naraz odnawiały mi posłuszeństwa.???Poszłam więc grzecznie spać, bo i tak niewiele mogłam już zdziałać. aby na drugi dzien obudzić się z deszczem co prawda, ale potem nawet słonko  zaczęło dzisiaj nam przyświecać.
To bardzo dobra okazja do wiosennej zmiany swojego image, więc już na popołudnie jestem umówiona z panią fryzjerką i z panią od pedicuru.
Wszak wiosna już tuż tuż, a święta za trzy tygodnie.
Co prawda nie będzie mojej pani Eli fryzjerki, bo nieco zachorzała, ale mam nadzieję, że i pani Teresce uda się opanować moja niefrasobliwa fryzurkę.

Wczoraj rozmawiałam telefonicznie z pania Anią, która zdecydowała się, podobnie jak ja kiedyś, na operację bariatryczną. Po prostu chciała wiedzieć, w jaki sposób trzeba do niej sie przygotować.
A ponieważ okazało się, że pani Ania też czyta mojego bloga, więc dzisiaj serdecznie Ją tutaj pozdrawiam i życzę, aby wytrwała w swoim postanowieniu, nie stchórzyła przed tą decyzją poddania się operacji i aby potem szybciutko nabierała siły  i pięknej figurki.
Pani Aniu, trzymam za Panią kciuki.
To bardzo dobra decyzja!!!!
Na szczęście podsyłam Pani dwa słoniki 🙂

Popatrzcie za okno, czy widzicie już gdzieś moźe Wiosnę?
Mi się wydaje, że ona już pomalutku do nas się zbliża.
Życzę przyjemnego piąteczku w przedwiosennej oprawie

Ewakuacja

 

Nareszcie kotek już powrócił  wczoraj do swojego domeczku
Nareszcie dla kotka, bo mi jest smutno, bardzo smutno.
Nie miał mnie kto dzisiaj rano przywitać przeciagłym MIAUUUUU, fajnie, że juz wstałaś, a teraz szybko idziemy do kuchni, bo jestem bardzo, ale to bardzo głodny kotek, wszak przecież całą noc nic nie jadłem.
To były całkiem miłe dwa tygodnie.
No przyznam, pierwsze dni były cięzkie i dla mnie i chyba jeszcze bardziej dla kotka.
Bardzo się buntował, że jest w nowym miejscu, że nie ma koło niego ukochanej Diany, kochanego Ksawra, na to, że  jest  natomiast jakaś obca  baba, która usiłuje kotka przekonać, że nie będzie mu tak źle. Oj, nie dowierzał na poczatku kotek, nie dowierzał i wszystkie swoje frustracje na oną babę wylewał. Uciekał, fuczał, nie chciał nawet za bardzo się bawić. Jedynym pocieszeniem było to, że jadł, że bunt nie był na tyle silny, żeby odnmówić jedzenia i  picia.
Ale wcale, ale to wcale na nowym miejscu mu się nie podobało, co wyraźnie dawał mi do zrozumienia. Tęsknił za swoimi i …płakał żałośnie.
Musiałam wykazać sporo cierpliwości, żeby kotek jednak poczuł się przynajmniej troszkę lepiej, troszkę bezpiezniej. I udało mi się to w końcu.
Nic na siłę, kotek sam musiał dojść do wniosku, że nie ma innego sposobu, jak przyzwyczaić się do nowych warunków.
Chyba też zaczął się przekonywac, że ta obca  baba może nie jest aż taka zła, nie krzyczy, jeść daje i przemawia łagodnie do kotka.
A niech będzie, co ma być, postanowił  kotek i w końcu po paru dniach  wskoczył na ramię swojej przejściowej właścicielki.
I od tego czasu rozpoczęła się sztama pomiędzy mną a kotkiem, a potem nawet kotek wyrażał coraz wyraźniej, coraz pewniej  swoja sympattię do mnie.
Dalej starałam się być wyrozumiała na kocie psoty i może tylko ten wywrócony telewizor troszkę mnie z równowagi wyprowadził, ale kociak starał się być tak miły, że szybko mu wybaczyłam. Tylko na wszelki wypadek nie pozwoliłam mu już po komodzie, na której stał telewizor łazić. Kotek świetnie to zrozumiał, co prawda kilkakrotnie jeszcze próbował wspiąć się na komodę, ale na moje psik świetnie reagował, wiedział, że mu tam siedzieć po prostu nie wolnoo, więc z niej szybciutko złaził.
Nie wiem, na ile kotek rozumiał co do niego mówię, ale mu tłumaczyłam, że nie zostanie u mnie na zawsze, że jego pan po niego powróci i znów będzie w swoim domku mógł zamieszkać.
Kotek rozumnie na mnie patrzył   i cierpliwie czekał.
No i wczoraj  późnym popołudniem Ksawer zapukał do drzwi. Bonzi odrazu go rozpoznał, ale było czułe witanie ze swoim panem, potem kotek przyszedł do mnie, położył mi łapy na kolanachj, jakby chciał powiedzieć, no to cześć, wracam do domu i podszedł pod wyjściowe drzwi.
Nie tak szybko kotku, powiedziałam, jeszcze muszę chwilkę sobie z Ksawrem porozmawiać, więc kotek przyszedł na kanapę koło mnie i się położył, lekko drzemiąc, ale na wszelki wypadek był czujny, co chwilę otwierał jedno oko i sprawdzał, czy już jego  pan nie jest gotowy do wyjścia. Bo a nuż zapomniałby o kotku i co wtedy by było???
Nadeszła wreszcie chwila rozstania, kotek zapakowany został do transportera, co wcale mu sie nie podobało, ale cóż, znów musiał sie pogodzić z tym kocim losem i sobie poszli.
I tak się skończyła historia pobytu przemiłego kotka Bonzaja, pseudo Bandziorek, pseudo Łobuz w domu Ciotki Ewy.
A ja zostałam sama w jakże nagle pustym mieszkaniu.
Teraz to ja będe musiała dostosować się do zmian, Taka jest kolej rzeczy.
Ale mam takie przeczucie, że to nie była ostatnia wizyta Bandziorka u mnie.
Ciąg dalszy kiedyś tam nastąpi…… w bliższej, lub dalszej przyszłości.

Jednak życie nadal się toczy. I jest ono coraz bardziej pogodne, słoneczne i cieplejsze.
Już mnie mrróz w domu nie straszy, luż białość śniegu nie poraża moich oczów. Co ptrawda jeszc za daleko do koloru zielonego za oknem, jeszcze drzewa puste, ale….czuć, że już ONA nadchodzi – WIOSNA.
I niech tak się stanie!! Byle prędzej, byle już…….

 

Dzisiaj Dzień Kobiet. A więc Wszystkim Kobietom życzę samych szczęśliwych i wesołych chwil w życiu, bez zmartwień i bez łeż, pełnych miłości i uśmiechów.
A tak w ogóle to miłego czwartlu Wszystkim życzę