no to sobie trochę ponarzekam

 

 

Przebudzenie dzisiaj rano było koszmarne, cierpiałam na ZBCC, czyli bolały  mnie wszystkie kostki od góry do dołu, głowa, kark, cały kręgosłup paluszki u nóg i stóp. Niestety to są choroby typu reumatoidalnego i nic na to nie poradzisz. Najwyżej co. yo  mogłam, sobie wypić Nimesil (mimo, że piłam go wczoraj), żeby jakoś dzisiejszy dzień przebidować. Podobno bio pogoda jest obojętna, zależy dla kogo, dla mnie niestety jest wręcz wredna. Ponuro, moje kostki mi mówią, że deszcz jest murowany. Po co mam słuchać mądrej prognozy z Instytutu?? Moje kostki mówią to doskonale i jasno : będzie padać – one wtedy dokuczają, będzie słonko, jakoś o bólu mogę całkowicie nawet wtedy zapomnieć.A może zajmę się prognozowaniem pogody?Zawsze mogę stanąć w opozycji do tych obowiązujących prognoz, które ostatnio są w sprzeczności, jedne twierdzą. że święta będą bardzo ciepłe, słoneczne, w pełni wiosny, inne straszą nawrotem zimy I komu tu wierzyć????
Ale jeszcze tylko kilka dni i sami się o tym przekonamy.Dosyć wcześnie sa w tym roku te święta, chociaż bywała Wielkanoc i w marcu.
Ale najmilej wspominam Wielką Sobotę wypadającą w przeddzień moich urodzin, oj, wiele, bo 18 lat temu. Wtedy paradowałam po Krakowie w nowej  granatowej w pepitko kołnierzyku i w pepitko wykończonych krótkich rękawkach bluzeczce. którą dostałam od Eli i Maćka  na swoje 50 urodziny.
Bardzo lubiłam tę bluzkę i bardzo długo nawet ją nosiłam w ciepłe dni, ale…wszystko.Tak to jest, zawsze na się jakaś ulubioną część garderoby, ale z niej kiedyś się wyrasta, albo po prostu ona też się razem z nami starzeje.Zresztą jakoś nie czekam z wielką niecierpliwością na te święta. Kiedyś owszem, lubiłam ren rodzinny czas, teraz jednak czegoś, a raczej Kogoś bardzo ,i brakuje.
Niby nie można powiedzieć, Magda, Jacek Ola czy Jasiu są bardzo dla mnie serdeczni, ale czuje pewny niedosyt, to nie to samo, jeszcze Kogoś bardzo mi brakuje i tak już pewnie na zawsze pozostanie.Trudno powiedzieć o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkanocy, każde są w pewnym sensie ważne, może te pierwsze. grudniowe są bardziej rodzinne, pewnie przez te zapaloną choinkę i przez….prezenty pod choinką. A może dlatego, że obchodzę wtedy imieniny? nie wiem.
Są rejony Polski, gdzie w Wielkanoc przychodzi Zajączek z prezentami, u nas jakoś tego się nie kultywuje I całe szczęście., znów człowiek musiałby się za kieszeń łapać :-)W każdym bądź razie okres przedświąteczny trwa, dzisiaj przychodzi do mnie Renia, będziemy znów gospodarzyć, tylko jak tu okna umyć, skoro pogoda do kitu???
Ale jest, jak jest i nic na to nie poradzimy…..Kiedyś wreszcie ta prawdziwa, pełna kwiatków musi przyjść.
Dobrego wtorku.Może będzie dobry, bo…doczekałam się wreszcie wiadomości, którą niecierpliwie wyczekiwałam.
I tak jakoś przedpołudnie mi zleciało na wyczekiwaniu, ale wreszcie ten blog mam nadzieję zamieścić.
Czytelnicy czekają przecież…..
Wszystko idzie w dobrą stronę.

od samego poniedziałkowego ranka…..

 

 

 

załatwianie, załatwianie, załatwianie.
Koło 9 rano zatelefonowałam do Serwisu  Euro Marketu, gdzie kupowałam mój telewizor.
Okazało się, ze mam gwarancję ważną aż do 2020 roku, czyli spokojnie, wszystko powinnam pomyślnie załatwić.Tylko, czy uznają mi tę usterkę jako nie mechaniczną? Gdy przeczytałam umowę. troszkę się przyłamałam, ile tam jest  tych obostrzeń dotyczących używania sprzętu. W każdym bądź razie zawsze mogą nie uznać usterki jako wadę telewizora i wtedy będę musiała naprawiać telewizor na własną rękę. Ale lepiej nie zapeszać…..
W każdym bądź razie pan sprawdził w swojej kartotece moje dane, potwierdził ważność umowy i powiedział, że do dwóch dni serwis skontaktuje się ze mną telefonicznie w celu umówienia się na termin, w którym serwis przyjedzie stwierdzić usterkę i podjąć odpowiednie kroki
Wygląda to wiec tak, że nie będę musiała osobiście targać tego telewizora do sklepu, jak pierwotnie myślałam. Może to jest ta dobra strona zakupu sprzętu przez internet?  Nie dość, że  przywiozą sprzęt do domu. to jeszcze oni podejmują się transportu w momencie usterki.No., nie mówmy HOP. znając moje szczęście………. PUK. PUK PUK  w niemalowane drewno.
Może jakimś cudem uda mi się jeszcze przed Świętami mieć czynny telewizor, chociaż….. przecież i tak przez Święta nie będzie mnie w domu, oczywiście jadę do Modlnicy, do Magdy, to już taka rodzinna tradycja, ze starą ciotkę trzeba przygarnąć. Chociaż mam nadzieję, że Magda robi to z przyjemnością, bo zawsze staram się nie naprzykrzać się za bardzo i za długo u nich nie siedzieć. Każdy woli mieć spokój w swoim domu, goście są dobrzy, ale tylko przez krótki czas.
Zawsze po chudych latach przychodzą w końcu tłuste, więc po serii ostatnich moich usterek ,oze przyjdzie czas, gdy wszystko zacznie wreszcie porzadnie działac?
Niby bez telewizora można żyć, ale zawsze coś mi grało w poliku, zawsze cos kręciło się po moim ekranie, a tu nagle taka pustka……
Jakoś szybciutko mi ten poranek zleciał, już muszę zaraz z do,u wychodzić, a tu…. ponuro jakoś znowu, dobrze, że przynajmniej deszcz nie pada
Sporo czasu zmitrężyłam na telefonicznej rozmowie z moim dawno już niewidzianym kuzynem Piotrkiem. Jego Tata i moja Mama byli rodzeństwem i w latach dziecinnych spędzaliśmy sporo czasu wraz z nim, jego bratem Witkiem i z kuzynkami Krystyną i Gugą na wspólnych zabawach, wspólnych wakacjach. Potem każdy poszedł już w swoja stronę i więzi się już wyraźnie rozluźniły, ale zawsze miło powspominać tamte beztroskie lata.

Jesteśmy już na  ostatniej prostej przed świętami, więc o wiosennych porządkach czas pomyśleć. No i trzeba szykować…  nie choinkę na szczęście, ale koszyczek do święconki.
Byleby tylko nam pogoda na te święta dopisywała. bo prognozy są różne, całkiem sprzeczne, jedne mówią o deszczu ze śniegiem, inne o sporej temperaturze….
Życze Wszystkim przyjemnych przygotowań przedświątecznych . oby wszystkie wypieki,. a zwłaszcza Wielkanocne Baby świetnie się Wam udały

na Palmową Niedzielę

Pozdrawiam dzisiaj Wszystkich już bardzo świątecznie.
Dzisiaj mamy Niedzielę Palmową, którą czcimy na pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy.Wtedy tak radośnie był witany, tłumy wiwatowały na Jego widok, machając gałązkami z palm.
A już trzy dni później ludzie się Go wyparli, udawali. że nie wiedzą kim jest. nie pamiętali Jego tryumfalnego przyjazdu i  powitań sprzed kilku dni.
Na pewno nie pamiętali? Ależ tak, doskonale wiedzieli kim jest, tylko teraz było to już im niewygodne, wręcz nawet przyznawanie się do Jezusa zagrażało bezpieczeństwo tych ludzi. teraz nie bali się Boga, bali się tych rządzących namiestników, którzy mogli wtrącić ludzi do więzienia za brak podporządkowania się panującym rządom.
Czy to nam czegoś nie przypomina……..
Teraz tylko jest taka różnica, że głośne przyznawanie się do nauk Jezusa jest zabezpieczeniem w dobrym  bycie na tym świecie, szczególnie w naszym kraju. Nie ważne, że jest to są tylko frazesy, grunt, że głośno wymieniane jest słowo Bóg, chociaż wcale nie oznacza to, że Jego nauki są przestrzegane, wręcz przeciwnie, są świadomie  łamane.
Niektórzy biskupi, politycy słowo Jezus, Bóg uważają jako wystarczające, aby móc osiągnąć władze absolutną i wprowadzać swoje już całkiem przyziemne i partykularne metody obezwładnienia, otumanienia narodu. A malutki lud wierzy, bo zawsze byliśmy chowani w chrześcijańskiej wierze, zawsze to właśnie wiara dawała nam nadzieję, chęć życia, chęć tworzenia. Nie mieści się w głowie malutkim, że można te wartości wykorzystywać w inny, niecny sposób, więc podporządkowują się bez żadnych oporów, rozumiejąc, że tak ma własnie być. że taki los jest nam przypisany, nie zauważając, ze jesteśmy w podstępny sposób  wprowadzani w nieprawdę, fałsz, w wielką jedną obłudę.
Bo to, co teraz się dzieje nie ma nic wspólnego z wiarą wpajaną nam od pokoleń, przez naszych dziadów, pradziadów,  gdy słowo tak oznaczało TAK. a nie NIE.
To nie jest wiara, to nawet nie znosi znamion wiary, to jest wielkie barbarzyństwo, które niektórzy ludzie z pełną świadomością czynią i ubierają swoje czyny w wielkie słowa.
To takie moje spostrzeżenia z okazji dzisiejszego święta. Mogę jeszcze tylko dodać  słowa Jezusa, który nauczał:

Nie każdy, kto mówi Mi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.

Ale z tego każdy z nas z osobna będzie kiedyś rozliczany…….

Wczoraj niestety Maćkowi nie udało się uruchomić mojego telewizora, co prawda na momencik  obraz się pokazywał, ale za chwilkę zmów telewizor się wyłączał.
Trudno, muszę zanieść go do punktu usługowego.
Za to Maciek dokładnie przeczytał umowę sprzedaży i zauważył, że miałam dokupione dodatkowe ubezpieczenie, tak więc okres gwarancyjny trwa 60 miesięcy, a nie jak przypuszczałam, tylko 24 miesiące.
Teraz tylko problem w tym, czy uznają mi reklamację. mogą na przykład powiedzieć, że usterka była mechaniczna, co wyklucza reklamację, albo wymyślą jeszcze jakiś inny powód, byleby tylko nie musieli mi  bezpłatnie naprawiać sprzęt, lub co gorsze, zwracać za niego  pieniądze.
Ale bez sprawdzenia trudno przewidzieć dalsze losy mego telewizorka. A jeżeli nawet nie uznają,  to może uda się go chociaż naprawić.
Co prawda nawet wyszukałam ewentualnie nowy telewizor, znalazłam całkiem fajny, Thompsona, smarta, o większym ekranie niż mój obecny i to w całkiem przyzwoitej cenie, ale najbliższa przyszłość pokaże, jaki podejmę decyzję. Od czegoś trzeba zacząć, więc zaczynam od interwencji w Euromarkecie, gdzie kupowałam mojego Blaupunkta.

Zresztą ostatnio całkiem inne. poważniejsze  sprawy zajęły moją głowę i teraz muszę się tym zająć, a nie roztrząsać się nad „drobnostkami”
Chociaż przecież z tych drobnostek nasze życie jest utkane….

Życzę Wszystkim miłego świętowania.
Świąteczne bazie są symbolem nowych narodzin życia, niech więc ono nam kwitnie już od dzisiaj, zwłaszcza. że pogoda ku temu wyraźnie sprzyja.

Kobiety zdeterminowane

 

Bój się Jarku, niestety twoja dyktaturę rozwalą KOBIETY.

W samej Warszawie wczoraj wzięło udział w anty dyktatorskiej manifestacji około 550 tysięcy ludzi. To wielka ilość. Szły nie tylko kobiety, szli też i mężczyźni  i też studencka  młodzież, która też zdawała sobie sprawę z powagi chwili.
Szły zdeterminowane kobiety, którym nakazuje się z góry rodzenie dzieci, nie tyle niepełnosprawnych, co skazanych na cierpienia i na śmierć.
Która matka będzie mogła donosić spokojnie ciążę, wiedząc, że jej dzieciątko, które pod sercem nosi,z powodu wielkiej deformacji  nie ma szansy na przeżycie dłużej niż kilka godzin, może kilka  dni i to w dodatku w niebotycznych cierpieniach.
Trudno, żeby stary człowiek jak Jarek, nigdy nie mający własnej rodziny, własnych dzieci miał rozeznaniem na co skazuje dzieci, twierdząc, że będzie nakaz urodzenia takich dzieci tylko po to, żeby je ochrzcić (ksiądz musi zarobić przecież), a potem poczekać gdy dziecko  umrze.
To jest nieludzkie, to nie ma nic wspólnego z miłosierdziem, które prawicowcy tak chętnie głoszą. Ale tylko głoszą, bo ich praktyka jest bardzo oddalona od chrześcijańskich zasad.
Nie twierdzę, że usunięcie ciąży jest dobrym czynem, na pewno dla matki i ojca, który też musi decydować są to naprawdę bardzo trudne i wręcz tragiczne chwile,  ale są wypadki, jak własnie taki, gdy dziecko rodzi się bez mózgu, albo z wszystkimi narządami na wierzchu. czy innymi genetycznymi zmianami nie powalającymi na przeżycie  i wtedy trzeba wybrać mniejsze zło, czyli nie pozwolić na cierpienie takiego dziecka, którego jednym pojęciem świata które. go otacza jest niesamowity ból.
Jak już pisałam. podjęcie takiej decyzji jest dla rodziców strasznym ciosem, nas pewno z następującym potem długoterminowym, a czasami i wręcz nieskończonym stressem i postępującą depresją, ale nikt prócz nich nie ma prawa decydować o losach jeszcze nienarodzonego, a już skazanego na cierpienia dziecka.
Nie jestem przekonana do końca do powodów takich decyzji Jarosława, podejrzewam, ze nie jest on tak ortodoksyjnie, jak manifestuje religijny, wszystko to robi z czystego wyrachowania, aby mieć poparcie w tym wypadku kościoła, a raczej części kościoła, która mając pieniądze niestety decyduje o losach Polski.
Czytałam, że pani poseł Nowacka chce wystąpić do sejmu z interpelacją o rozdziale  kościoła od państwa. Nie będzie to na pewno łatwe, ale przecież sam Konkordat, który podpisaliśmy mówi o tym, że kościół nie może wtrącać się do rządzenia pastwa, a tym bardziej we wszystkich działalnościach państwowych decydować. Kościół jest odrębną jednostką, zresztą w Polsce jest obecny nie tylko Kościół Katolicki.
Uważam, że dobrze się stało, że tyle tysięcy wyszło na ulice i to nie tylko w Stolicy, ale i w wielu innych polskich miastach, zresztą inne państwa też dawały poparcie dla tego Czarnego Marszu.
Dobrze się stało, bo panujący nam miłościwie rząd musi zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest wszechmocny i mimo tego, że głosił hasła zwrotu ku społeczeństwa, robi zupełnie odwrotną politykę, zgodną nie tylko  z ich idea fix, ale przede wszystkim zapewniają sobie i najbliższym wszelakie materialne dobra. A to ma prawo ludziom się nie podobać.
Oskarżali kiedyś poprzedni rząd o nepotyzm, o kumoterstwo. o okradanie społeczeństwa, z tym, że ich rząd te wady osiągnął  swój pisi cel w o wiele bardziej groźnych rozmiarach.  
Zresztą tak aroganckiego i tak butnego rządu do tej pory w Polsce nie mieliśmy, nawet rząd komunistyczny ich nie mógł przerosnąć, chociaż wydawało się kiedyś, że nic gorszego, niż komunizm nie może nas dotknąć. Otóż dotknął nas jeszcze gorszy i bardziej bezczelny k a c z y z m. I z tym systemem trzeba walczyć. dla dobra Polski.
Aż dziw. jak jeszcze wiele osób potrafi popierać tego nieudacznika, aroganta, człowieka o wyraźnie wrednym charakterze i nazywać go w dodatku mężem stanu.
Ale może potrzebny jest  właśnie polskiemu społeczeństwu taki impuls, jakim był dzień wczorajszy, aby wreszcie nie tylko zrozumiał, na co zgodziliśmy się oddając władze w ręce Pisu,ale teraz będziemy mogli się zmobilizować i te władzę im odebrać.
Bo jednak to w Narodzie jest siła. a nie w partyjnych jednostkach. chociażby one obiecywały nam raj na ziemi

Dzisiaj w nocy zmieniamy czas. Nie jest to obojętne dla organizmu, przynajmniej przez pierwszych parę dni musimy znów przestawić się na inny tryb dnia. Najgorsze jest chyba to wstawanie o godzinę wcześniej.
Zmiana czasu oznacza zaburzenia cyklu dobowego, a to z kolei powoduje dekoncentrację, wypadki, bóle głowy, bezsenność i gorszy nastrój przez kilka dni.
I pomimo, że  nadal trwa jeszcze kilka mitów o zaletach wprowadzania takich zmian, jednakowoż w ogólnym rozrachunku ani przyroda, ani człowiek wcale na tym nie zyskują. Być może, że dożyjemy czasów, gdy czas pozostanie nie zmieniany, stały.

Życzę pięknej i słonecznej soboty, może z każdą godzina wzrośnie i temperatura powietrza do takiego służącego wiosennym  spacerom?

P.S. A ja czekam na moją Złotą Rączkę – Maciusia, bo telewizor…….

Piątek wstał z awariami

 

 

Nie, to nie koniec moich kłopotów, za łatwo by mi było.
Otóż dzisiaj raz po razie stopki mi  wysiadały.
I gdy poczułam się całkowicie bezsilna, już bliska kompletnego załamania, nagle odezwało się pukanie do drzwi.
Okazało się, że Kasia właścicielka przyprowadziła jeszcze jednego elektryka (co dziwne, bez mojej interwencji wcześniej u niej), który zabrał się za prąd w moim mieszkaniu.

Na początku wydawało się to wszystko  tragicznie, bo wyglądało na to, że strzelił mi zasilacz do komputera.
O matko i córko, nie dość, że telewizor nie działa, to jeszcze i komputer do naprawy?
Ale w końcu okazało się, że wszystkiemu winny był kontakt w ścianie, on dawał przebicia.
Kontakt naprawiony, komputer działa. a telewizor oczywiście nie. Za dużo szczęścia naraz by mnie spotkało.
Maciek twierdzi, że albo zasilacz, albo kabel od telewizora mi strzelił. Jutro ma przyjść sprawdzić.
Oby to było tylko to, a nie okazało się, ze cały telewizor mi się spalił, wtedy wydatek 2000 zł na nowy sprzęt  byłby nieodzowny.
Co prawda dostałam podwyżkę emerytury całe 51 zł 34 grosze, ale to na nowy telewizor stanowczo nie wystarczy.
Ale dobrze chociaż, że mi jeszcze to tych 50 zł dodali 1 złoty 34 grosze, zawsze jestem troszkę bogatsza!!!!
Pani Szydło stwierdziła, że ministrowie dostali podwyżkę, bo im się należało.
Skoro ona tak uważa…….. mi też się należy podwyżka, a niby czemu nie, skoro za nic nagradzają rząd, za nic mogą nagradzać i ubogich emerytów.
No to muszę teraz ta połowa setki się cieszyć, niektórzy dostali jeszcze mniej. Ale upijać się z tej okazji nie będę, włożę co miesiąc  te 51 zł 38 groszy do skarbonki i będę oszczędzała na nowy telewizor, może przed śmiercią zdążę go jeszcze kupić?
Nie jest źle, zawsze mogłoby być troszkę gorzej.
Emerytura podwyższona, komputer działa, stopki (na razie) nie wywala, żyć, nie umierać.
A może jednak dopełnię w końcu  swoja pulę swojego  szczęścia na tyle, że wreszcie oglądnę porządnie programy TV. Co prawda na internecie można „złapać” pierwszy i drugi program TVP, wiec oglądanie Klanu, M jak miłość, Na dobre i na złe oraz Na sygnale mam zapewnione.
Czasami co prawda nieco muli, ale…… jest, nawet pospać na fotelu przed tymi serialami sobie mogę.Tak, wczoraj i tak dwa seriale Klan i Ojciec Mateusz oglądałam  w sumie na Vodzie, bo w trakcie emisji na programach tv akurat smacznie mi się spało i to w dodatku na obydwóch serialach.
Tak jakoś mnie drzemki wczoraj łapały.
A tak w ogóle, to ostatnio całkiem dobrze mi się śpi, nie ma mowy o nocnym budzeniu i o nocnym buszowaniu po mieszkaniu. Jeżeli nawet nad ranem obudzi mnie jakaś fizjologiczna potrzeba, to potem szybciutko z powrotem  do łóżka trafiam i zasypiam jak niemowlaczek.
Coś jednak jest w tym, że sen zależy od miejsca umieszczenia łóżka, od czasu przemeblowania nie mam już żadnych nocnych kłopotów. Tak więc, jeżeli ktoś ma kłopoty z zasypianiem, albo z nocnym markowaniem, polecam sprawdzić, czy aby koło łóżka nie przechodziła żyła wodna, ona powoduje takie turbulencje nocne i nie tylko. Można wtedy skarżyć się na przykład na bóle i zawroty głowy, czy sercowe dudnienia.
Słonko świeci, co prawda zawrotnych temperatur jeszcze nie ma, ale i tak jest o wiele przyjemniej, niż jeszcze tydzień temu.
Tylko……. martwi mnie to, że prognozy na czas Wielkanocy nie są zbyt korzystne, zapowiadają chłód, wiatr, deszcz ze śniegiem….
Ale już kiedyś pisałam, że śnieżna Wielkanoc jest teraz polską tradycją

Nie ma  co się na zapas martwić, cieszmy się tymi pierwszymi, jeszcze niezbyt śmiałymi odznakami wiosny.
No i boćki niedługo do nas przylecą, znów kamerka w Przygodzicach będzie w używaniu.
Dobrego piątku

Kara za grzechy??

 

 

Moja zła passa trwa i nic nie wskazuje, że wkrótce się skończy.
Wczoraj przyszedł wreszcie pan od anteny, tylko, że nie mógł w moim telewizorze złapać programów w wersji HD.
Trudno, pozostawił mi je w wersji analogicznej i stwierdził, że to na pewno wina dekodera Polsatu i polecił mi goi zmienić.
Acha, jeszcze przy tym dwukrotnie go telewizor kopnął, trochę się tym zdziwił, ale całą wine zrzucił na kabel od dekodera i sobie poszedł.
Guzik prawda, bo pooglądałam program telewizyjny może10 minut i nagle telewizor zrobił mi pif paf i …wyłączył stopki w mieszkaniu. Podobnie, jak poprzednio, tylko z tym, że po tej ostatniej już awarii nijak telewizor nie dał się włączyć.
Czyli???? czyli jestem w czarnej dziurze, nie mam telewizora i co najgorsze nie jestem pewna, czy to jest wina samego telewizora, czy kabla, który łączy zasilacz z telewizorem. Pierwsza wersja jest gorsza, bo nowy telewizor znów pociągnie za sobą spore koszty, ta druga jest nieco lepsza, bo może kabel tyle nie kosztuje, tylko skąd go wziąć?
Poczekam do soboty, aż moja Złota Rączka – Maciek zadecyduje, co dalej zrobić i wtedy podejmę decyzję :wywalić telewizor przez okno, czy szukać fachowca, który mi telewizor naprawi.Ten telewizor ma dopiero niecałe dwa lata, kupiła, go tuż przed moją przeprowadzka ze Smoleńsk, już się zepsuł?
No tak, przysłowie mówi, co tanie, to drogie, chciałam przyoszczędzić i widać kupiłam badziewie pod tytułem Blaupunkt. Trzeba było dołożyć jeszcze kilka setek i kupić porządny telewizor Philipsa czy Sony, a nie zadowolić się byle czym. Teraz mam za swoje.

Wiem, to kara za grzechy, za to, że tak pomstowałam na PIS, widać Opatrzności moje poglądy się nie podobają, czyżby PIS miał rzeczywiście jakieś konszachty z niebiosami?
Nie, nie kpię wcale, ale to, co ostatnio mnie spotyka, same awarie, jedna po drugiej, ledwo jedna jest usuwana, druga prawie natychmiast po niej następuje, daje mi dużo do myślenia.
A już kolejno psuł mi się dostęp do internetu, zablokował się komputer stacjonarny, potem nie działała antena telewizyjna, a na koniec szlag trafił mój telewizor. Czy to nie za dużo jak na tak krótki czas? 
Ale nie, nie zmienię z tego powodu zdania o Pisie. chociażby nie wiem jakie kataklizmy na mnie miały spaść, bo przecież wiem, że PIS to tylko sama nieprawość. samo zło, widać diabeł lubi działać nawet w moim domu.
Ciekawe, jaka awaria jeszcze przede mną?
To nie znaczy wcale, że jestem taka wspaniała i bez błędów, ale……..przynajmniej jestem normalna, tak mi się wydaje, że jestem, a co Wy o tym sądzicie?
Oczywiście zatelefonowałam do Cyfrowego Polsatu i przy okazji przedłużenia umowy na następne dwa lata przyślą mi kurierem do domu nowy dekoder.Tylko po co mi nowy dekoder, skoro nie mam telewizora????
Ech, szkoda nawet gadać. ale mam nadzieję, że los w końcu do mnie się uśmiechnie, przecież nie może być tylko źle.
Póki co, zawieszam chwilowo  pomstowanie na najlepsza partię pod słońcem, nawet nazwy ich nie wymienię, ale gdy wszystko złe ode mnie odejdzie, już ja sobie poodbijam wtedy, oj poużywam zdrowo, bo nie sądzę, żeby do tego czasu coś miałoby się w polityce na lepsze zmienić.
Ale cicho sza, cisza około awaryjna  na razie mnie obowiązuje.
W sumie bez telewizora da się żyć, chociaż mamy przecież XXI wiek.
No i po co mi na komodzie stoi taki niepotrzebny mebel?
I tak jakoś cicho w mieszkaniu, nikt nie gada, nikt się po ekranie nie kręci……
Nawet kota nie ma, który ny zrzucił raz jeszcze ten telewizor na ziemie, może wtedy zaczął by telewizor działać?
A może  wtedy, gdy telewizor zrzucony przez kotka Bandziorka wylądował za komodą jednak jakaś awaria nastąpiła, tylko dopiero po pewnym czasie się ujawniła?  Kto to wie, może wtedy właśnie kabel uległ przetarciu, czy przebiciu?

Nieważne i tak już czasu nie cofnę, teraz muszę myśleć jak ten problem rozwiązać i to pozytywnie myśleć, bo jak  na razie wpadam w jakiś depresyjny trans.
A tu wiosna za oknem…….Co prawda gdy patrzę przez okno na mój park, jeszcze gdzie nie gdzie widzę białe płachty śniegu, ale od rana tak pięknie słonko przyświeca, że mam nadzieję, że zanim koło południa będę wychodziła do pracy już po śniegu nawet żaden ślad nie pozostanie.
Wszak mamy wiosnę, nieprawdaż???
Teraz na odmianę coś sobie pozmieniałam w moim edytorze blogu i…… nie wiem, co znów namodziłam, ale coś mi nie podkreśla błędów. O, chyba udało mi się nawet znów poprzestawiać ten edytor na dobry?
Już nic nie będę przy nim majstrowała, kończę wpis życząc miłego czwartku.
A ja czekam na…Godota?????

TO JUŻ WIOSNA ULECZKO !!!!!

 

Nareszcie Uleczko mogę Cię wiosennie przywitać, chociaż u nas w Krakowie jeszcze troszkę białawo.
Wczoraj calutki dzień sypał drobny śnieżek i trochę się go na gałązkach, na chodnikach i na trawnikach uzbierało nawet.

Ale wczoraj późnym popołudniem przyszła astronomiczna wiosna, dzisiaj już ta prawdziwa, kalendarzowa.
A niestety na tę najprawdziwsza, dającą nam odczuć radość jeszcze kilka dni musimy poczekać. Ale to już kwestia tylko kilku dni, kilkunastu godzin….
Czujesz już tę wiosnę Uleczko????Ja jeszcze nie bardzo, bo jeszcze troszkę marznę w moim mieszkanku, bo temperatura na dworze minusowa, to i w domu nie za wysoka  (znów nie domknięta brama wrrrrr ).

Ale co tam jakaś brama, skoro wiosna już pomalutku nadciaga.  Uleczko Kochana! Tak się. cieszę z tej pory roku, wiem, że i pewnie Ty również.
Gdy ostatnio patrzyłam na prognozę pogody widziałam, że u Ciebie w Poznaniu właściwie już jest prawie wiosna, u nas niestety jeszcze  jej nie widać, jeszcze jej nie czuć, jeszcze do Krakowa  niezupełnie dotarła. bo „minusy” jeszcze, mimo słonka trzymają, ale…
Pozdrawiam Cię jednakowoż bardzo, bardzo serdecznie i bardzo, bardzo wiosennie, bo na wiosnę wszystko w człowieku od nowa się budzi, ma nowe nadzieje, nowe pomysły, nowe zamiary i marzenia.
Niech to wszystko Uleczko Tobie się spełni nie tylko w tę pierwsza wiosenną nasza środę. ale przez wszystkie nadchodzące wiosenne dni.Już wodze oczami wyobraźni, jak ze swoimi kijkami po parku biegasz.
Mój park jeszcze wciąż nieczynny, remont w nim nadal trwa, a zresztą i tak nie bardzo bym mogła (zdrowotnie) pozwolić sobie na  kijkowe przebiegi, może delikatne spacery to tak, szkoda tylko, że moje nogi są wciąż takie słabe, właściwie coraz słabsze. Może wiosną troszkę będą lepsze?
Całusy i słoneczne promienie. których już na niebie coraz śmielej  się pojawiają, podsyłam Ci do Poznania w te naszą radosną środę.
Już na Face Booku widziałam dzisiaj rano, jak radośnie też wiosnę przywitałaś. Jak sunęła ona wielkimi krokami pośród łąk i kwiatów i napisałaś Nareszcie przyszła
Tak  NARESZCIE PRZYSZŁA!!!!!!!!  ONA  WIOSNA!!!!

O jak tu dzisiaj o polityce na przykład pisać i psuć sobie od rana wiosenny humor???A w polityce niewiele się zmienia, chociaż Morawiecki udaje poprawną zmianę. nie dają się jednak w Uni zwieść i nadal o wdrożeniu artykułu 7 wobec Polski. Oj zawzięli się ci „Unijni” na Polskę, uwzięli, wcale Jarusia słuchać nie chcą, chociaż on pragnie  chora Europę uzdrowić.No cóż, po prostu nie przyjmują do wiadomości, że na świecie jest tylko jedna jedyna osoba, która świat zbawić może. O konsekwencjach tego zbawienia lepiej nie pisać, pewnie niedługo sami się o tym przekonamy i wtedy….będzie albo wóz, albo przewóz.
Albo wyjdziemy z Unii. lub nas nawet wyrzucą, albo Pis się podda, co według mnie jest niemożliwe. Jedyna nadzieja w mądrym społeczeństwie, bo jednak coraz mniej jest tych wyznawców pisiej idei. Tylko wybory mogą wszystko zmienić, ale z kolei ciemno to widzę, bo zbyt dobrze  jest pisowi przy korycie , a i pewnie zdają sobie sprawę. przynajmniej ta garstka nieco bardziej rozgarniętych pisowców, że będą musieli ponosić potem konsekwencje tego, co teraz wyczyniają.
Ale kiedyś mówiło się, że niemożliwością jest, ze komunizm upadnie, a jednak upadł, dlaczego miałby i kaczyzm na kaczy dziób nie upaść? Tym bardziej, że raczej zbyt mądrych ludzi tam nie widać, wszyscy to jak jeden mąż oszołomi, liżący kaczy kuper za marny grosz, który ich potem do nieszczęścia tylko poprowadzi.
A kto mądry godzi się nieprawe rzeczy czynić, nawet za dobry grosz, wiedząc, że potem czeka ich potępienie i kara?
Pozostawmy to czasowi, przecież wybory samorządowe już niebawem i wtedy Polacy zdadzą swój egzamin, czy nadal chcą być wodzeni za nos przez kłamliwego pseudo polityka, czy jednak będą dążyć do tego, żeby Polska powróciła na europejskie tory. a nie w „opiekuńcze” putinowskie ramiona popaść.

UP TO YOU – jak mawiała Ciocia Jutta. Robisz według swojej woli, ale pamiętaj, że to ty będziesz potem ponosić tego konsekwencje.

A u mnie na komputerze Vivaldi swoją wiosenną etiudę odtwarza, a mi mina uśmiecha się od ucha do ucha, bo wiem, że nie może być aż tak  źle.
No to pozdrawiam też Wszystkich w ten pierwszy wiosenny poranek i życzę. by wszystkie dni wiosny były takie promienne, jak dzisiejszy dzień.
Zaraz, zaraz, a gdzie podziało się słonko? Znikło gdzieś za chmurą……

no i gdzie ten blog….

 

 

 

Ano teraz dopiero się za niego zabieram, bo….zmogło mnie spanko.Zamiast sięgnąć po klawiaturę. sięgnęłam po kocyk, szczelnie się owinęłam i urządziłam sobie dwugodzinną drzemkę.
Po prostiuza wcześnie rano o te dwie godziny wstałam, chociaż przecież nikt mi nie kazał, teraz musiałam sobie dospać
I dobrze zrobiłam, bo inaczej cały dzień byłabym nie w sosie (własnym).
No nie, licho znów siadło tym razem na stronę bloga i blokuje???  A KYSZ,  A KYSZ!!!!
Uwielbiam to, gdy już napiszę jakiś tekst i włącza się komunikat, error, serwer nie znalazł takiej strony. Zalewa mnie krew, że znów od nowa wszystko co napisałam, muszę powtarzać. Czego ten serwer nie znalazł? dlaczego ten serwer nie znalazł tej głupiej strony??????
No to biorę się na sposób, napiszę tylko jedno lub dwa zdania, dam zapisz i dopiero wtedy będę kontynuowała wpis, nie będę musiała dużej części na raz. przynajmniej przypominając sobie z tego, co już napisałam i znikło.
Wczoraj miałam niespodziewanych gości – Macka i Elę, jego żonę. Przyszli zobaczyć, co za licho opanowało moją elektryczność. Oczywiście. że nic specjalnego Maciek nie znalazł, zresztą nie miał przy sobie żądnych odpowiednich narzędzi, nie licząc tylko pysznych ciasteczek które z herbatką skonsumowaliśmy. Ale po sprawiedliwości, Maciek pozapalał wszystkie możliwe światła i urządzenia. które ewentualnie dawałyby przebicia i pooglądał troskliwie każde z nich, usterki widocznej nie było. Włączył nawet ogrzewanie i też nic specjalnego się nie stało. Przy okazji stwierdził, że rzeczywiście jest chłodno w moim mieszkaniu (było około 18 stopni). więc nauczył mnie, jak włączać ogrzewanie poza rutynowymi godzinami, gdy jest sporo minusów na zewnątrz, a w mieszkaniu omalże lodówka. Po prostu przy mrozach typu minus siedem, osiem, muszę sama dogrzewać przez dzień mieszkanie na jak najmniejszym co prawda, ale zawsze włączonym piecu, przynajmniej mury mi nie wystygną bo przerwa pomiędzy godzinami grzania jest zbyt duża przy niskich temperaturach szybko mieszkanie się wyziębia. Dodać jeszcze trzeba, że mieszkam przecież na parterze. w nieogrzewanej klatce schodowej i …drobiazg, znów przy niskiej ostatniej temperaturze brama nie dawała się zamknąć i chłód leciał do mojego mieszkania.
Niestety, to jest wada  parterowego mieszkania w starej kamienicy, mieszkanie jest po prostu zimne zimą, ale za to miło chłodne latem.
Tylko ile mamy tego lata, ile mamy tej zimy????  Jak to dzisiaj Kaziu powiedział : 8 miesięcy zimy, a potem już tylko lato i lato :-)|
A ja tylko narzekam i narzekam……
Przy okazji Maciek stwierdził, że grzałka w moim piecu w pokoju jest bardzo słaba i prawdopodobnie będę ją sobie musiała wymienić na nową, cóż wszystko się kiedyś psuje….. Ale przede mną nowy wydatek, niestety na pewno Gospodyni nie będzie tym zakupem zainteresowana, ja owszem, bo to mi jest przecież zimno, a nie jej.
Ta zima ma się ku końcowi, przynajmniej taka mam nadzieję, ze jeszcze ją przetrwam, muszę pomyśleć, co zrobić, aby nie mieć kłopotów w następne zimowe dni, już za pół roku. może ciut dłużej.
Oczywiście pana od anteny nadal nie ma. Wczoraj rozmawiałam z nim przez telefon, stwierdziłam, że najlepiej dowiem się u źródła, bez pośredników w postaci właścicielki, która i tak nic nie może więcej sama od siebie zrobić. Otóż zamówiona jest jakaś część do anteny i gdy ona przyjdzie będzie można dopiero antenę naprawić. Nie wiem tylko czy ze złota, czy z platyny jest ta część i czy aby z Emiratów jest ściągana, skoro yo tak długo trwa?
Pan powiedział mi wczoraj, że prawdopodobnie dziś już przyjdzie do naszej anteny, ale już południe, a pana ani widu, ani słychu, więc….czekam.
Co prawda dzwonek domofonu wzbudził dzisiaj we mnie nadzieję, że jednak coś z tej naprawy będzie., ale niestety, to przyszli tylko śmieciarze po śmieci. No cóż, też są potrzebni, więc i, otworzyłam bramę, ale przyznam, że byłam zawiedziona, co najmniej jakbym na jakiegoś kochasia czekała, czy co????.
Ale, ale, chwilka, to jednak brama była zamknięta, skoro dzwonili domofonem? to jednak jakoś da się ją domknąć, tylko trzeba chcieć.Ech, ci ludziska, tyłki im nie marzną, to drugiego nie zrozumieją, nawet napisy na bramie o konieczności jej domykania nie skutkują.
|A z rą zimą to różnie bywa, głównie południe Polski jest zamazane mgłami i chłodem i śnieżkiem drobno padającym, północna Polska pławi się w omalże we wiosennym słoneczku.
A kiedy ta wiosna??
JUŻ JUTRO DO NAS ZAWITA!!!!! Przynajmniej ta kalendarzowa, bo prawdziwa…..

W oczekiwaniu na wiosnę ślę pozdrowienia i życzenia miłego wtorkowego popołudnia, bo już niestety poranek za nami.

co w ścianie mieszka?

 

Sterczy w ścianie taki pstryczek, mały pstryczek, elektryczek…

A ten w mojej ścianie jest wybitnie złośliwy, po prostu uparł się na mnie i już.
Wczoraj kilkakrotnie mi na złość robił i wyłączał światło. I to całkowicie bez zdania racji, nic specjalnego nie robiłam, siedziałam sobie w fotelu i coś tam na Face robiłam, niby nic się nie działo, a tu nagle klops, ciemność zapada.  Na całe szczęście tę  latarkę w dobrym i stałym miejscu umieściłam, tak więc po ciemku bez problemów do niej trafiałam, ale….
No właśnie : ale, ile razy dziennie można włączać stopki.Strach był, gdy chciałam zagotować sobie wodę na herbatę, ale akurat wtedy całkowicie nic się nie działo, za to potem, za jakiś czas nic nie włączając nie miałam nagle światła.
Jakieś dziwy cuda ostatnimi czasy na mnie napadły i trzymają zdrowo, a to net nie działa, a to komputer się wiesza, teraz znowu światło wydziwia.
Czyżbym miała księdza wołać, żeby egzorcyzmy odprawił i złe licho odesłał w cholerę?
Po dzisiejszej rozmowie telefonicznej z panem elektrykiem jestem jeszcze bardziej sfrustrowana, albowiem może przyjść do mnie dopiero po świętach: rozumie pani, zapracowany jestem…..
No tak, świat idzie naprzód, a ja się cofam, zupełnie po pisowsku zmierzam w średniowiecze, wieczory będę spędzała przy świeczkach.
Nie. ja na to się nie zgadzam. Brak telewizji, brak ogrzewania, brak światła, jeszcze mi net całkowicie wysiądzie. mimo, że był ostatnio w naprawie i…wtedy usiądę w kącie i będę sobie płakać. Nie, nie cichutko, będę wyć na niemożność normalnego życia. Przecież aż tak wiele od życia nie wymagam.
Jeszcze ta pogoda dołożyła się do moich stresów, siedmio minusowa nie poprawia raczej humoru.
A wszystkie te stresy świetnie „rozumie” mój brzuszek, który też daje do wiwatu, zawsze, gdy się czymś denerwowałam mój brzuch powodował przymusowe biegi do łazienki, tak jest i teraz.
Czy ta zła passa kiedyś się skończy?
Tak więc z nie najlepszym humorkiem rozpoczynam ten nowy tydzień, ale mam nadzieję, że z nastaniem wiosny……Nie będę już dzisiaj nic więcej pisała, bo ogólnie mówiąc wszystko jest do…czterech liter, przynajmniej na tę chwilę.
Ale Wam życzę przyjemnego poniedziałku i przyjemnego tygodnia.
Wszak bywają jeszcze ludzie szczęśliwi…..

Obiecanki, cacanki…..

…. a głupiemu radość.
Co prawda pan od anteny obiecał, że przyjdzie w sobotę, tylko, że nie powiedział w którą sobotę.
Czy naprawdę jestem taka naiwna, że jeszcze ludziom wierzę?
Właściwie z założeniom fachowcom nie powinno się wierzyć i już.
Moja ś.p. Ukochana Ciocia Irena zawsze mi mawiała: umiesz liczyć? licz tylko na siebie.
I coś w tym prawdy jest.
Tak więc nadal nie mam swoich ulubionych programów TV i jestem zmuszona byłam ciągle te same powtórki na TVP Seriale.
Pewnie, mogłabym nic nie oglądać, tylko tak cicho byłoby wtedy w mieszkaniu…..
Co prawda alternatywą mogłoby być radio, ale wtedy nikt by mi po ekranie nie biegał.
Więc narzekam cicho w duchu (postanowiłam ograniczać swoje pomstujące na innych myśli) i…czekam, nie wiadomo na co.
E, tam, wiadomo, ja czekam na wiosnę!!
Właściwie całe nasze życie to tylko jedno wielkie oczekiwanie na……
A na końcu…przychodzi śmierć.No, ale nie tragizujmy, wszak dzisiaj mamy niedzielę.
Właśnie przeczytałam wczoraj, ku mojemu wielkiemu zdziwieniu słowa krakowskiego  arcybiskupa  Marka Jędraszewskiego, któremu nie spodobały się słowa księdza profesora Edwarda Stańka, potępiającego politykę naszego papieża i życząc mu przy tym śmierci.
Trochę zdziwiły mnie co prawda słowa księdza profesora Stańka, albowiem wielokrotnie słuchałam, będąc w kościele Sióstr Felicjanek jego kazania i zawsze byłam nimi zachwycona. To rzeczywiście bardzo mądry ksiądz, dlatego jego ostatnia homilia, przyznam, była dla mnie szokiem. Nie spodziewałam się, że stać go na tak  bardzo ostrą krytykę Ojca świętego. Ostra i chyba niezasłużoną, bo jednak poglądy Ojca Franciszka są bardzo podobne do moich i wyrażają pełną chrześcijańską troskę o swoich wiernych.
Zdziwiło mnie też potępienie słów Księdza profesora przez naszego krakowskiego arcybiskupa, który według mojego rozeznania jest akurat bardzo pro-pisowski, a może jednak nie do końca?? Jednak postanowił nie wyciągać konsekwencji wobec księdza Stańka, więc z jednej strony gani , z drugiej popiera?
Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek? o to ma być przewodnik duchowy naszej diecezji? 
Więc co to wszystko oznacza? Ano pokazuje to wielki rozłam, jaki wystąpił w naszym polskim kościele  w ostatnim czasie.
Część Kościoła jest pro papieska, ale niestety duża część polskiego Kościoła jest pro – Rydzykowa, nie tylko go  popiera, ale wyraźnie broni jego idei, jakże dalekiej od  tej prawdziwej, głoszonej w Ewangelii.
Ale każde słowa można wytłumaczyć przecież na swój własny, jakże partykularny użytek. Bo niestety, podczas gdy Papież pochwala ubóstwo i umartwianie księży, wszak sami wybrali taką drogę i na nią się zgadzali, drugiej stronie wyraźnie bliższe jest doraźne życie w bogactwie i w braku empatii dla bliźnich, a szczególnie tych, którymi powinni się opiekować, czyli dla wiernych.
Bardzo,  bardzo to smutne, bo takie materialistycznie podejście do wiary (a czy to  naprawdę można nazwać wiarą??) odciąga większość ludzi od tego prawdziwego Kościoła, w którym Bóg jest sędzią naprawdę sprawiedliwym i nie pozwala się innym ani nadmiernie bogacić, zwłaszcza kosztem tych biedniejszych, ani  tym bardziej się wywyższać. 
Jezus zbudował kiedyś Kościół na Skale, ale jakże teraz ta skała jest krucha, podmywana fałszywymi przesłaniami, jakby sam diabeł nad tym zapanował.
I jaki to daje przykład ludziom, którzy naprawdę wierzą w Boga, a nie wierzą w Jego uczniów, których nam posłał.
Niedługo Święta Wielkanocne nam nastaną i powiedzcie mi, jak ci księża, którzy odchodzą na co dzień od kościoła będą mogli być uczciwi w przeżywaniu Męki Pańskiej?
Przecież to będzie tylko przedstawienie dla publiki, bo ich serca dalekie są od tej faktycznej  prawdy o Bogu, o Jezusie, o zbawieniu.
A wracając do słów księdza profesora Stańko, mogę tylko powiedzieć: nigdy nie wiadomo, komu z brzegu profesorze, wszak też już jesteś człowiekiem starszym…..
Papież Franciszek od początku  swojego pontyfikatu zadziwił swoją skromnością, nie chciał mieszkać w papieskich pałacach, nie uznawał drogich pojazdów, które z racji jego funkcji by mu się należała. Krytykował rozpasłość niektórych księży i zwracał się do ludzi biednych z pełnym sercem.
A to niestety nie wszystkim się spodobało, zwłaszcza u nas w podobno katolickiej Polsce.
Czy zatem ten nasz polski katolicyzm nie jest aby zakłamany, podbity szatańskimi podszeptami????I jakie w takim razie jest w nim miejsce dla szarego człowieka, który chce wierzyć, ale jego wiara jest przez tych, którzy powinni jej bronić, niszczona????
W co mam wierzyć? W Boga, w szatana, w mamonę??????

Dzisiaj kolejna nie handlowa niedziela. Już szafarze z koszykami przygotowanymi na kościelną jałmużnę czekają.
Bo skoro nie marketu, to pewnie tłumnie do kościoła ludziska pośpieszą i na racę wydadzą to, co w onym markecie mogli pozostawić???
Oby się księża nie przeliczyli, ludziska nie są skorzy dokładać do bogactwa, a wielu z nich naprawdę wiele razy grosz w ręce obrócą, zanim go wydadzą.
Bo pomimo akcji 500 plus ludziska bogaci jednak nie są, wiec nie są też i tacy hojni, jakby się to pozornie mogłoby wydawać.
A spędzać ten dzień będą tak, jak im się akurat będzie podobało. Spróbuj namówić takiego nastolatka, żeby z mamą i z tatą pod rękę spacerowali po ulicach, szczególnie tych zaśnieżonych.
Młodzież teraz ma całkiem inne zapatrywania na spędzanie wolnego czasu. niekoniecznie ze „starymi” i nie koniecznie modląc się pół dnia w kościele.
I nikt, żaden rozkaz, żadem ksiądz tego nie zmieni.Zresztą myśmy byli kiedyś całkiem podobni, z rodzicami  czas spędzaliśmy tylko od czasu do czasu i chętnie też z wolności od nich korzystaliśmy, taka jest prawda. Nic na siłę, tak było, jest i będzie.

Wczoraj bardzo późnym wieczorem, można rzec, że już nocą, bo chodze późno spać nagle światło zrobiło pstryk i …znikło.
Zamarłam, to już nawet nie chodzi o to, że nic nie mogłabym oglądać na TV do snu, ale…..już widziałam sie całkiem zamarznięta, bo przecież u mnie jest elektryczne ogrzewanie, więc automatycznie też nie działało.
Oczywiście nie mogłam po ciemku znaleźć latarki (gdzie ja ją do cholery wsadziłam??), dobrze, że miałam zapalniczkę pod ręką, wyszłam na korytarz, sprawdziłam, że światło się tam pali, wiec sprawdziłam stopki w    moim mieszkaniu i…udało się, znów stała się jasność.
Przecież o takiej porze dnia, a raczej nocy nawet nie miałabym gdzie pomocy szukać.
Nie wiem. co się mogło stać, przecież na pewno żadnego przeciążenia u mnie nie było, bo nic nowego nie włączałam, ale podejrzewam, że awaria nastąpiła z  dachowej anteny, bo po włączeniu telewizora już miałam napis brak sygnału, czyli antena nie działała.
Przecież o 12 w nocy nikt n ie naprawiał anteny, po prostu wysiadła ona całkowicie i już. Zero oglądania TV, tylko ewentualnie coś z netu mogę sobie puścić. A tak narzekałam, że ciągle ten sam serial oglądam w kółko, za karę nie mam już nic do oglądania, zero, null.
I to nie wiadomo jak jeszcze długo tak pozostanie……
Ale to nie jest najważniejsze, grunt, że nadal grzeje mi piec i jest mi ciepło, nóżki i inne części ciała mi nie marzną.
Ale chwila grozy była, nie przeczę.

Ale się dzisiaj rozpisałam…przepraszam, chyba wszystkie zaległości dzisiaj nadrobiłam, ale tyle myśli pod czaszką mi siedzi…… tyle się ich kłębi……
No, czasami trzeba się wywnętrzyć.Dzisiaj przeczytałam, że na południe Polski, a więc i na Małopolskę nadciąga śnieżna zawierucha i wielkie opady śniegu.
Boże, znów mamy zimę?
Jednak mimo to ciepło, niedzielnie Was pozdrawiam