no i bardzo dobrze

 

 

Formację PIS skręcało wczoraj ze złości, ze mimo ich zakazów i ich propagandzie  Jurek Owsiak znów  pokazał swoja wyższość. Nie tylko Owsiak, to my, Polacy, zdaliśmy wczoraj egzamin z człowieczeństwa na szóstkę z plusem.Wszystko wskazuje bowiem na to, że znów Orkiestra osiągnęłą kolejny sukces i podbiła swoje zwyciestwo sprzed roku.
Ale przynajmniej pisiory zaoszczędzą na manicure, bo wczoraj ze złości poobgryzali sobie wszystkie paznokcie ha ha ha

Kaczka zła, furię ma
i ze złości tylko czka :
me gadanie jest jałowe
Owsiak pobił mnie na głowę
Już nie ja  tu  królem  będę
muszę swą opuścić grzędę
bo posłuchu w Polsce nie mam,
forsy dla Rydzyka nie  dam,
bo kieszenie puste moje,
punktów swoich nie podwoje.
Więc upadek mój jest bliski,
precz odejdą pisie miski
no i Wawel, taka strata,
nie poleżę koło brata.
bo gdy mnie wywiozą w taczkach
przejadą się po wszystkich kaczkach
przecież nie pozwolą sobie
by brat  wawelskim leżał grobie
Ale trwoga, ale trwoga
trza pomodlić się do Boga
chociaż On mnie nie posłucha,
straszna ze mnie kacza jucha,
dużo miałem, dużo chciałem
i nikogo się nie bałem,
byłem chojrak, przyszła pora
precz już odejsć z tego dwora,
nikt mi ręki już nie poda,
Taka szkoda, taka szkoda,
a za wszystkie świństwa one
piekielne mi  są wrota otworzone
tam będzie tylko wielki mój lament
po wieki wieków diabelskich Amen. 

twórczość własna 🙂

No własnie wczoraj niektórzy potrafili zaprzeczyć swojemu człowieczeństwu. Był na przykład ksiądz, który przeganiał dzieci spod kościoła, a że nie wypadało mu robić to osobiście, bo przecież nosi sutanne  – symbol miłości do ludzi, zrobił to rękoma swoich ochroniarzy.
Był w Krakowie pan dyrektor, który co prawda swój tyłeczek grzał w domowym ciepełku, ale zabronił ochroniarzom wpuszczać dzieci do galerii handlowej, by troszkę się ogrzały w ten zimowy, chłodny poranek. Wstyd panie dyrektorze, a gdyby to pana dzieci tam kwestowały i ktoś je tak potraktował?
Watro być człowiekiem, naprawdę warto, stanowisko, to nie wszystko, ale żeby to zrozumieć nie  można zostac  pisiorem.

Na szczęście wiele ludzi okazało wczoraj swoje serce, co przełożyło się na sporą zebraną sumę pieniędzy, o północy kwota ta była wyższa o 19 milionów, niż rok temu o tej samej porze z tym, że Wielka Orkiestra jeszcze nie policzyła wszystkich zebranych pieniędzy, ale na pewno rekord znów zostanie pobity i  będzie za co kupić potrzebny sprzęt dla maluszków, tak, by wszystkie dzieci miały równy i zdrowy start w swoje życie.

Dziękuję Ci za ten piękny dzień Jurku, dziękuję wszystkim wolontariuszom kwestującym we wczorajszym chłodnym dniu i dziękuje Wszystkim, którzy zasilili wczorajsze Konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Naprawdę jesteście WIELCY!!!!

A wy pisiory,którzy wczoraj zlekceważyliście te akcję i nie wrzuciliście nawet przysłowiowej złotówki do puszki, zastanówcie sie nad sobą troszkę, popatrzcie w lustro i spytajcie się sami siebie, czy ja naprawdę jestem człowiekiem, czy ja na prawdę jestem katolikiem, czy tylko jestem marnym, śmierdzącym robalem, pełzającym przed pisem i brzuchatymi biskupami,  trutniem tego życia, do którego Bóg mnie powołał, ale nie umiem tego docenić.

I na koniec jeszcze przytoczę to, co przeczytałam  na Face, a co mi się bardzo  spodobało:
Córka mówi do taty : tato, chodź wreszcie ze mną wrzucić te pieniążki na Orkiestrę do puszki, bo ludzie potem powiedzą, że jesteśmy pisowcami.

Ha, ha, uśmiech przez łzy.  Ale jakie to niestety życiowe!!!!!
A przecież pisiory też mają dzieci, jeżeli nie swoje, to w rodzinie.
Na pewno widziały te serduszka przypięte do szpitalnej aparatury.
Nic z tego nie rozumieją?????

Dobrze, czekamy na ostatnie orkiestrowe podliczania, a my powoli wracamy do bardzo zimnej rzeczywistości.
Dzisiaj w Krakowie rano na  termometrze było minus siedem stopni Celsjusza, więc przyszedł  w końcu ten mroźny styczeń.
A czy luty nam odpuści, czy też nas trochę pomrozi??

Życzę Wszystkim udanego poniedziałku

GRAMY !!!!!! SIE MA

 

 

 

Dzisiaj już po raz 26 Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy pod przewodnictwem niezastąpionego Jurka Owsiaka zagra dzisiaj w Polsce i mam nadzieję w innych poza polskich  placówkach, nawet wbrew wyraźnemu zakazowi miłująco nam panującej partii PIS.
Jaki to wielki wstyd dla Polski, jaki to blamaż dla rządzących, że taka decyzję podjęli, sami sobie dają świadectwo swojej złej woli, swojemu zadufaniu w siebie, swojej indolencji. Już nie mówiąc o tym, że są to ludzie, którzy nazywaja siebie prawdziwymi katolikami, a pokazują tylko swoją małość.
Czy prawdziwy katolik nie powinien przestrzegać jedngo z najważniejszych Bożych przykazań : Kochaj bliźniego jak siebie samego, a nie łamią przy okazji przykazania : nie będziesz miał innych Bogów przede mną ? Oni mają bożka Kaczynskiego, którego wielbią i czczą, niestety , ale też w swojej zachłanności przede wszystkim pilnuja swoich kieszeni, swoich stanowisk, bo przeciwstawienie się Kaczynskiemu, to automatycznie skazanie siebie na banicję, utratę lukratywnych stanowisk. Taka jest niestety prawda.W każdym niemal szpitalu i to nie tylko na oddziałach pedriatycznych, czy dla seniorów, ale i innych można spotkać aparaturę z naklejonym charakterystycznym serduszkiem. Bo własnie serce jest symbolem naszej dobroci dla innych, naszego współczucia  i chęci pomocy tym, którzy tej pomocy w tym wyopadku medycznej potrzebują.
Wstyd mi za niektórych Polaków, są tacy mali, tacy nikczemni, niszcząć to co jest piękne.
Na szczęście według ostatniego sondażu około 80 procent Polaków popiera Orkiestrę Owsiaka i chce w niej brac udział.Wzruszające jest to, że nie tylko dorośli, ale całe rzesze małych dzieci i młodzieży bierze też udział w tym przedwsiezięciu.
Pokazywali kiedyś w TV Polsat chorą dziewczynkę, która musi przebywać w szpitalu, nosi bowiem stabilizator kręgosłupowy i jeździ na wózku inwalidzkim, ale ta kilkuletnia dziewczynka tak rezolutnie tłumaczyła nam, dlaczego będzie brała udział w zbórce pieniedzy w szpitalu na WOŚP. Dostała swoją puszkę, z której była bardzo dumna i mówiła, że niem oże doczekać się, aż ta puszka sie zapełni.Wiele dzieci, które same kiedyś w dzieciństwie korzystały z aparatury z serduszkiem będzie brało udział w zbiórkach pieniędzy Kto jak kto, ale oni najlepiej chyba rozumieją jak ważna i cenna jest taka akcja.

Z powodu moich bólów nóg nie będe dzisiaj brała czynnego udziału w Orkiewstrze, ale już wysłałam na konto WOŚP  odpowiednia kwotę.Nie mogłabynm inaczej popatrzeć na siebie jutro w lustrze, skoro okazałabym się tak małą i marną istotą jaką jest pisior, potępiający i nie biorący udziału w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy.
Nie ten jest prawdziwym katolikiem panie Kaczyndki, który woła głośno, aby się pokazać :Boże, Boże, nie ten wejdzie do królestwa niebieskiego, ale ten, który na codzień swoje serce ukazać umie, a pan i pana banda niestety daleka jest od katolickiej dobroci. Jesteście egoistami!!!!!

Zresztą w dniu dzisiejszym nie trzeba koniecznie być katolikiem, aby wspomóc dzieci i seniorów, wystarczy mieć serce.
Jak to mówił nasz wielki wieszcz: miej serce i patrz w serce.
Więc dzisiaj wszyscy wpatrzeni jesteśmy w to bijące serce Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy i wspomagamy ją swoimi darami.

SIE MA!!!!!

Tanio, szybko i….zdrowo, czyli……

 

 

 

Przepis na szybką zupę rybną.

W wodzie z kostką rosołową ugotowałam mrożone warzywka (bo szybciej się gotują. no i nie trzeba ich obierać), dodałam  garść płatków makaronowych, trochę magii,  trzy kostki czosnkowe Knorra i do smaku pieprz cayenne  (można w zamian dodać troszkę czerwonej ostrej papryki, ale ten pieprz dodaje zupie specyficznego  smaku), a na końcu włożyłam kawałki łososia. Chwilkę razem to pogotowałam i….. jedzonjko było pyszne, a najważniejsze, że lekkostrawne, a jednak pożywne.
Bo co tu mówić, rybę powinno się jednak conajmniej dwa razy w tygodniu spożywać. Fakt, jest ona o wiele droższa, niż mięso, ale o ile bardziej zdowsza?

A tak mnie właśnie na taką zupkę wczoraj „naszło”. Tak w ogóle to ostatnio nawet dosyć stronię od wszelakiego mięsiwa, jakoś mnie nie pociąga. Wolę dania rybne, albo wręcz jarskie. Dzisiaj mam zaplanowany na obiad ryż z jagodami i ze śmietaną. Też pyszny obiad.
A właściwie to mój obiad ostatnio składa się tylko z jednego dania, czyli, albo zupa, albo drugie danie, a pomyśleć, że kiedyś potrafiłam wsunąć calutki obiad. Teraz raczej rzadko mi się to zdarza, chyba, że jestem u kogoś w gościnie na obiedzie  (nie wypada przecież grymasić i fanaberii przy stole stroić), albo ewentualnie sama zaopraszam V.I.P.a na obiad. On zupy lubi, jak to mężczyzna, dla nich obiad składać powinien się z trzech typowych dań : z zupy, drugiego dania i z deseru.
Ale fakt, że dawno już u siebie V.I.P-a nie gościłam, tak jakoś się nie składało, to i  moje obiadki są skromniejsze, co jest tylko z pożytkiem dla mojego brzusia.
Nie, tak prawdę mówiąc, to jestem smakoszem, lubię smaczna kuchnię, ale ostatnio ograniczam sie tylko do czytania różnych przepisów. Trzeba powiedzieć, ze na Face są czasami zamieszczane ciekawe propozycje, nawet w swoim umyśle zapalam się do nich, ale….kończy się to tylko zamknięciem strony i brakiem jakiejkolwiek reakcji w tym kierunku z mojej strony. Taka leniwa się ostatnio zrobiłam.
Ale jak juz pisałam, najwięcej lubię swoje własne pomysły, czasami przychodzą one mi do głowy ot tak sobie, z nienacka i okazuje się, że w realu są one całkiem smaczne.
Ja się wcale nie chwalę, ja po prostu mam talent……. 🙂 🙂 🙂

Muszę Wam powiedzieć, że ostatnio znów wzrosła moja poczytność w Blox.pl, na ponad 6 tysięcy zamieszczanych blogów mój oscyluje pomiędzy 73 a 80 miejscem, więc całkiem nieźle, a w dziale Pamiętnik osobisty, do kótrgo  przypisany jest mój blog, pośród  top dziesiątki ostatnio zajmuję….pierwsze miejsce.No i masz, znów się chwalę. Ale bardzo Wszystkim dziękuję, że mnie tutaj odwiedzacie, bo wiecie sami jak to jest, czasami człowiek ma o czym pisać, czasami nie, bo w sumie nic specjalnie ciekawego w moim życiu się nie dzieje, ale zawsze chociaż parę słów staram się napisać, żeby nie zawieść swoich wiernych Czytelników. Ale nie koniecznie  zawsze o polityce, bo jaka ona jest, każdy widzi i ocenia sam
Serdecznie pozdrawiam w tym miejscu Hanulkę, wiem, że Ona często tu zagląda, czasami nawet parę słów zostawia. No cóż, Ona też pisze swój blogowy pamietnik i przyznaję że w topie naszej konkurencji czasami zamieniamy się miejscami poczytności 🙂

Dzisiaj mamy kolejny ponury dzionek, zupełnie nie zimopwy, prędzej powiedziałabym, że pogoda zbliżona jest do tej listopadowej. Ale faktem jest, że znów dzisiaj o 7 rano, gdy robiłam sobie poranną kawkę, musiałam zapalic światło w kuchni, żeby wrzątkiem trafić do garnuszka, a nie tuż obok.
Okropnie tęsknię już za słonkiem i promiennymi porankami.
Pewnie doczekam się też kiedyś końca remontu mojego parku, tam prace idą tak w powolnym tempie….. czasami wydaje mi się, że nic ciekawego tam sie nie dzieje, ale nie, jednalk codziennie widać w nim auta, dżwigi i pracowników.
Panowie, nie moglibyście takl nieco szybciej te prace przeprowadzać?
Chociaż i tak teraz nie ma odpowiedniej pory do przesiadywania w parku na mokrej i zimnej ławeczce, jeszcze nie teraz, przyjdzie i na to odpowiedni czas, słonko będzie jasno  świeciło, ptaszki nam zaświergolą  wesoło  i……. już sobie wyobrażam te hałasy dochodzące z parku, bowiem cały dziecinny plac zabaw, ze zjeżdżalniami i huśtawkami i kto wie co tam jeszcze będzie, umieszczony jest akurat z mojej strony parku, wprost pod moimi oknami.
Nie mogli tej bawialni umieścić w innej części parku??? No to będe miała przynajmniej wesoło i głośno w domu, pewnie nie będę otwierała nawet okien, bo i tak przez zamknięte dziecinne piski do mnie będa docierały. Ale będę miała radochę……
Oj, babciu, nie narzekaj, ty też kiedyś byłas dzieckiem, też wesoło i głośno się bawiłaś, z tym, że może takich placów zabaw wtedy nie było, dzieci bawiły się na podwórkach, a ulubionym sprzetem był….trzepak. Dopiero, gdy zaczęli budować nowe bloki mieszkalne, powstawały dla dzieci place, piaskownice, w których niestety prócz dzieci chętnie i pieski urzedowały, pozostawiając po sobie niezbyt przyjermne ślady.
Jako dziecko uwielbiałam wraz z koleżankami i z kolegami nasz skwerek, tam były wspaniałe chaszcze, w których chowaliśmy się przed soba, albo bawiliśmy sie w podchody. Czasami zabawy przenosiły sie na pobliskie podwórka, które też były pełne zakamarków i krzaczków.
Naprawdę z łzą w oczach tamte czasy wspominam. Nawet te nasze trzepakowe wygibasy, albo gry w klasy – na chodniku skwerku kredą rysowało się „człowieka” złożonego z głowy i kilku kratek tułowia i dwie kratki rąk, które trzeba było tak przeskakiwać, żeby się nie skuć, nie stanąć na  żadnej wyrysowanej lini.
Pamiętam, jak w Parku Jordana budowali  wiele lat temu takie miejsce zabaw dla dzieci, nawet tor rowerowy ze znakami drogowymi  został tam wytyczony, by dzieci od młodych lat uczyły się prawidłowych zasad ruchu drogowego.
No a teraz kolej na mój park, a potem będą jeszcze takie dziecinne place powstawały i w innych krakowskich parkach, już sie do tego przymierzają.
Oj będzie sie działo…….
Jutro też w Polsce będzie się działo, bo jutro startuje Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, ale o tym dopiero napisze w jutrzejszym blogu.
Życzę Wszystkim przyjemnej soboty, mimo, że jest pochmurnie i chłodno, no i niestety stanowczo brak jest nam potrzebnego do życia słoneczka.
Ale nic to, trzymajcie się cieplutko  i szczęśliwie, mimo, że dzisiaj mamy….trzynastego   

Już nie jestem smutna

 

Już nie jestem smutna, bo okazało się, że Ulka wcale nie zapomniała o naszych środach, tylko posklejały się Jej kartki w kalendarzu i środa gdzieś Jej wyparowała.To bardzo dobra i optymistyczna dla mnie wiadomość, bo znów w środy będą  róże mogły w moim blogu zakwitać.
No i jak tu nie być wesołym, skoro dzisiaj piątek, czyli weekendu początek. A jaki będzie ten weekend?
Byle nie taki zwariowany jak wczorajszy dzień, gdy mój komputer i telefon też zaczęły wydziwiać.
Rano miałam normalny dostęp do skype, który zresztą przypisany jest do paska startowego. Po przyjściu z pracy niestety Skype zaczęło wydziwiać i pytać mnie o hasło i mimo, że go podałam, niestety nie chciał się włączyć. Za to włączył  mi się na nim  profil…Kazia, nie wiem dlaczego. Trochę „pomajstrowałam” i wreszcie udało mi się odzyskać moje konto na Skype, ale okazuje się, że nie tylko ja miałam z tym kłopoty, widocznie coś na ich stronie dzieje się niepokojacego, skoro parę osób z tym portalem miewa ostatnio kłopoty.
Ale to nie jedna z dziwactw, które mnie wczoraj dopadły. Ponieważ rozbolała mnie bardzo głowa, a i nogi odmawiały mi posłuszeństwa, postanowiłam wrócić z pracy taksówką. Oczywiście popołudniu z Icarem trudno jest się dogadać, zatelefonowałam więc na Taxi Barbakan. Oczywiście włączyła mi się ich  poczta głosowa z komunikatem, jeżeli chcesz zamówić taksówkę na taki a taki adres wciśnij na telefonie jedynkę, jeżeli pod adres taki, a taki, wciśnij dwójkę  itd.
No dobra, wcisnęłam klawisz z jedynką i……..klawiatura telefonu zniknęła, telefon zrobił się całkowicie ciemny, z tym, że głos z Barbakanu nadal do mnie docierał. Za chwilkę dowiedziałam się, że z powodu dużej ilości pasażerów moje zamówienie nie może być zrealizowane, więc nacisnęłam guik zamykający  dostęp do telefonu i wtedy…….. klawiatura znów mi się rozjaśniła. Dziwne –  pomyślałam i raz jeszcze zatelefonowałam na linię Barbakanu, tym razem dowiedziałam się, że przydzielono mi taksówkę, która przyjedzie po mnie za piętnaście minut. Spokojnie więc spakowałam swoje rzeczy, ubrałam kurtkę i wyszłam przed przychodnię na papieroska, a tam…… już czekała na mnie taksówka z Barbakanu.
Dziwne, pomyślałam, poinformowali mnie, że mam czekać 15 minut, a tu niespodzianka, taksówka już jest.
Wsiadłam więc do taksówki, podałam adres i…. wtedy zauważyłam, że pod przychodnię podjeżdża druga taksówka, też z Barbakanu, ale nikt z niej nie wysiada, a taksówkarz grzecznie czeka na klienta.
Nie wiedziałam, co mam zrobić, czy odmówić tamtą taksówkę i tą jechać, czy się przesiaść, ale na wszelki wypadek spytałam mojego miłego kierowce, czy przyjechał po Ewę, bo takie hasło zawsze przypisane jest do mojego  telefonicznego wezwania,.
Pan sprawdził wezwanie w swoim pokładowym komputerku i stwierdził, że w zgłoszeniu jest wpisane………starsza pani, a nie Ewa.
No to już całkowicie zgłupiałam, ale stwierdziłam, że rzeczywiście starszą panią jestem, nie ma co tego ukrywać, nikt więcej nie mógł zamówić taksówki pod Centrum Medyczne, bo już nie było w nim żadnego pacjenta, a i przesiadać się  do tej drugiej taksówki wcale nie zamierzałam.
Więc powiedziałam panu, żebyśmy już jechali. 
Jakoś tę starszą panią przełknęłam nawet bez większej urazy, wszak…taka jest rzeczywistość.
Ale to jeszcze nie koniec tego opowiadania. Otóż po odjechaniu już kawałka drogi od przychodni odezwała sie moja komórka, telefonował do mnie… kierowca z czekającej pod  przychodnią taksówki, z informacją, że udało mu się przyjechać wcześniej, niż zapowiadali mi w komunikacie i że czeka na panią Ewę pod przychodnią. Zgłupiałam ponownie, nie rozumiem, dlaczego Barbakan aż dwie taksówki po mnie wysłał, czyżby ten pierwszy komunikat, który otrzymałam o niemożności dostarczenia mi taksówki z powodu nawału pasażerów był nie do końca prawdziwy?
No i skąd się wzięła ta starsza pani w komunikacie mojego pierwszego kierowcy, kto mu w centrali  dał taki namiar na mnie….i dlaczego????
No masz, znów się indyczę na tę starszą panią, ale po prostu jestem zdziwiona, pewnie po głosie tak mnie ocenili, a nie według hasła przypiętego do mojego zgłoszenia telefonicznego.
W każdym bądź razie przeprosiłam tego drugiego kierowcę za zamęt, który niechcąco uczyniłam, ale ten pocieszył mnie, że nic złego się nie stało.
UFF, a już czekałam na obciążenie mnie kosztami powołania drugiej taksówki. Ale  nie mówmy HOP, jeszcze wszystko przede mną.
Tak więc wczorajszy dzień był conajmniej dziwny, bogaty w niepotykane zdarzenia. Na ogół po godzinie 17 -stej trudno jest o rezerwację taksówki, nie raz muszę kilkakrotnie po nią dzwonić i to w dodatku do kilku firm przewozowych, a tu taki luksus….przydzielono mi aż dwie taksówki.
Heca, nieprawdaż?
Ale mam nadzieję, że dzisiejszy dzień nie będzie już taki pełen dziwactw. Całe szczęście, że dzisiaj jest dopiero dwunasty, a nie trzynasty dzień miesiąca, bo  trzynastego i to w piątek różnie zdarzyć sie może.
A może te wszyskie „cuda” wynikają z …  wróżby chińskiej Fengshui?

Otóż wg Fengshui taki luty, jaki będzie w tym roku na pewno już się w naszym życiu nie powtórzy.
Otóż ten miesiąc, który jak wiemy jest krótszy od każdego innego miesiąca w kalendarzu będzie charakteryzował się tym, że będzie miał cztery niedziele, cztery  poniedziałki, cztery wtorki, cztery środy, cztery czwartki, cztery piątki i cztery soboty. Tak zdarza się tylko raz na 823 lata i nazywa się to torbą na pieniądze. I dalej w tej wiadomości poinformowali mnie, że jeżeli w ciągu 11 minut prześlę tę wiadomość do co najmniej pięciu osób, w ciagu 14 dni zaczna do mnie napływać pieniądze.
Co prawda aż tak bardzo naiwna nie jestem i na te pieniądze nie czekam, ale tak na wszelki wypadek  pięć takich wiadomosci przesłałam i jeszcze zamieściłam ten komunikat na Facebooku.
A nuż jednak ziarnko prawdy w tym się znajdzie????? Przynajmniej mogę sobie teraz znów troszkę pomarzyć.
Na wszelki wypadek spojrzałam do kalendarza i rzeczywiście w miesiącu lutym jest każdego dnia tygodnia po  cztery.
Ale czy to coś oznacza, czy to tylko taka ciekawostka……… niebawem się przekonamy.

A teraz wszystkim życzę miłego  weekendu i dobrego odpoczynku, a…. jeżeli mój miły wczorajszy  Pan Kierowca jednak rzeczywiście, jak obiecał, przeczytał mój dzisiejszy  wpis, serdecznie Go pozdrawiam, dziękując za miłą wspólną wczorajszą podróż.
 

co się stało???

 

 

 

co się stało???
Uleczka zapomniała o mnie i o naszej środzie?

Nie moze być, to nie możliwe. Jestem bardzo, a to bardzo z tego powodu smutna.

Ale jeżeli nawet Ulka przestamnie mnie w środy tu odwiedzać, zawsze i tak co środę dla niej różę pozostawię.
To taka moja (już tylko moja?) tradycja.

Dzisiaj obudziłam się przed ósmą rano, a tu prawie jeszcze szarówka. Kiedy te dnie rano będa dłuższe, bo popołudniuy już daje się odczuć zmianę.
Humor mam pod zdechłym Azorkiem, bo i komentarza od Ulki  nie dostałam wczoraj i pogoda do niczego, szaro –  buro i ponuro, a i brzuszek też mi nieco odmawia posłuszeństwa.
O polityce już nie wspomnę, boi znów sie będę musiała denerwować.
Wczoraj na momencik, dosłownie na króciutko, posłuchałam, co Jarek ma do powiedzenia, ale gdy znów zaczął wspominać o tych polełych szybko go wyłączyłam, a w głowie powstała mi taka riposta : Jarku, oni nie polegli, oni się po prostu roz….do..li samoloptem, bo taka była twoja wola, by mimo wszystko lądować, nawet w warunkach do tego nieodpowiednich. Taka jest prawda, jej nikt twoimi bzdurami nie przesłoni.
Całe szcxzęście, że istnieje przy telewizorze takie urządzenie jak pilot, wystarczy nacisnąć odpowiedni guzik i już ponura kreatura znika.
Pstryk …. i już nie ma Jareczka na moim ekranie 🙂
A propos samolotu : Wczoraj w Warszawie lądował  w trybie awaryjnym samolot z Krakowa, któremu to samolotowi nie udało się prawidłowo wysunąć podwozia, musieli „lądowac na brzuchu” Całe szczęście, że mnie tam nie było, bo chyba bym na zawał im zjechała.
Na szczęście nic nikomu złego się nie stało, ale…….  ja jednak nie bez kozery boje się samolotowych podróży, chociaz podobno sa one najbardziej bezpieczne z wszelakich innych środków lokomocji.
Wyobrażam sobie, co przeżywali podróżujący tym samolotem, ilu z nich się modliło i w myślach żegnało z życiem, z najbliższymi.
Mnie pewno ze strachu pewnie wszystkie słowa  modlitwy by mi się pomieszały
Stanowczo podróżom samolotowym mówię NIE!!!!! To nie dla mnie!!!!!

To tyle dzisiejszego wpisu, trzeba zbierać sie do pracy, a coś niezbyt skoro mi to dzisiaj idzie.
Miłego czwartku

dzień za dniem, środa za środą……

 

………. i tak nam ten czas leci Ulu. Ale obie lubimy te nasze środy, nireprawdaż Uleczko? Chociaz to środkowy dzień tygodnia.
ale jakże dla nas przyjemny, bo w tym dniu  Poznań i Kraków są na wyciągniecie ręki.

No to tradycyjnie już pozdrawiam Cię środowo Uleczku i wszystkiego dobrego na najbliższy tydzień Ci życzę. Tydzień, bo u nas rozpoczyna sie on własnie w środę 🙂
Niech żyje przyjaźń na trasie Poznań – Kraków 🙂 🙂 🙂 I niech ona sobie trwa i trwa bez końca.

No to mamy nowy –  stary rząd. Nie wiem jeszcze co to oznacza, w każdym bądź razie panu premierowi wydaje się, że uda mu się wyprowadzić Komisje Europejską w pole. Ale czy naprawdę mu sie too uda?
Zresztą to nie tylko o Europę chodzi, to ma być także nowa twarz dla tych. którzy będą startowali w wyborach samorzadowych i którzy mają powiedzieć ciemnemu ludowi: to jednak my jesteśmy najlepsi, my Polskę do dobrobytu doprowadzimy.
Ciekawe, ile osób na takie malowanki da się jeszcze nabrać?
Na razie pochowali do szaf stare, zgrane twarze, w tym Macierewicza, który był całkowitą zatratą dla partii, nawet Kaczynski chyba to zrozumiał.
Sam zresztą też schował się w kąt, żeby pokazać, że nowy premier jest całkowicie  samodzielny i to on rządzi. Bo co mu szkodzi siedzieć w fotelu i stamtąd dyrektywy nowemu premierowi i nowym ministrom przesyłać?
Tak w ogóle ten cały rząd i cały PIS to jedna wielka ściema, ale ludzie dają sie nabierać. Przykład?
Nastał nam nowyy pan minister zdrowia, którego pierwszym „dziełem” było…nie, nie zainteresowanie sie problemami Służby zdrowia, nie poszukanie możliwości zmian w dystrybucji pienięęzy dla Ochrony Zdrowia, nie korzystnymi zmianami finansowymi dla lekarzy, przez co podniosła by sie wydajność służby zdriwa. Nie, to wszystko mało ważny problem dla nowego pana ministra, on zaczął od Deklaracji Wiary.
Czyli nic nowego w służbie zdrowia nie nastąpiło, raczej powiedziałabym, że będzie jeszcze gorzej, bo jako pierwsze na forum sejmu weszła ponownie sprawa aborcji i pigułek „po”, przeciez to najwazniejsze, prawda? A co tam, że jakaś staruszka umrze gdzieś w środku nocy. bo na czas ne zostanie jej udzielona medyczna pomoc, co z tego, że miesiącami czeka się na konsultascje chirurgiczne, a latami na wykonanie niektórych operacji.
Człowiek stary ma cicho siedzieć i nie grymasić, najwyżej co, to może sobie….umrzeć, skoro mu na tym świecie, rządzonym przez najlepszą partie pod słońcem nie podoba.

Co prawda pan Szyszko nie będzie już puszczy nam wycinał i zwierzatek nie będzie zabijał, chociaż nie wiadomo jakie to pomysły będzie miał nowy pan minister, jego następca, moze uzna, że tamta koncepcja była słuszna?
A dlaczego nie usunęli na przykład pana Ziobry? ano on im potrzebny jest do robienia zamętu w prokuratorach i w sądach, bo im większy bałagan, im mniej ktos wie, o co chodzi, tym lepiej dla Pisu, który teraz juz całkiem bezkarnie nowe swoje prawa wymyśla.
Ciekawa jestem, co zrobia z Macierewiczem. To bardzo niebezpieczny i mściwy człowiek i może jeszcze wiele zła w Polsce narobić, pomimo, że nie piastuje juz żadnego ważnego stanowiska, przynajmniej teraz, bo kto wie, czy znów tylko go nie schowali na czas wyborów, a potem znów jako niezastąpiony wypłynie na powierzchnię. To też zależy jakie i ile ma haków na Kaczyńskiego i innych „wielkich”.Tylko kto teraz smoleńskie afery poprowadzi? Czy Jarek wreszcie uzna, że to nie był zamach, a wypadek samolotowy? – w to akurat nie wierzę.
Na miejsce Macierewicxa przyszedł Płaszczak, przepraszam, Błaszczak, człek spolegliwy i przy tym na tyle głupi, że wychylać sie nie bedzie i pokornie wszystkie rozkazy Szefa będzie bez mrugnięcia oka wykonywał, nawet te najbardziej bzdurne i szkodliwe dla Poslki.Biedna Polsko, oj biedna jesteś i ratunku dla Ciebie nie widać……… Nawet nowy pan minister od Spraw Zagranicznych nie pomoze w zmianie polskiego wizerunku, tylko tyle, że może będzie  podejmował nieco mniej głupie decyzje i mniej głupoty na forum prawił niż jego poprzednik.

Czyli….wielka zmiana i nic się w praktyce nie zmieniło, pobielili tylko ściany, dziur nie zaklejając. Taki to remont Polsce zafundowali.

Ale kto mądry to widzi, a kto ciemny nadal w łapki z radością klaszcze.
Tylko co musiałoby się  jeszcze  stać, żeby wreszcie te łapki im opadły?????.

Nie jestem optymistką żyjącą  w tak na nowo „odremontowanej” Polsce, ale musimy w niej żyć i dlatego dobrego dnia wszystkim życzę

czego się można nauczyć grając na necie w Wiejskie życie?

 

 

 

 

Ano oszczędności, gospodarności, sztuki przewidywania i gospodarowania „dobytkiem”. Co prawda jest to tylko wirtualne dobro materialne, ale też trzeba nieraz się namęczyć, nagłówkować, żeby…..nie zbankrutować.
Czyli w sumie nie jest to aż taka zła gra, tylko…. trzeba umieć od niej się od czasu do czasu oderwać i przejsć do życia realnego.
Bo w sumie, takie stałe przesiadywanie „na roli” też jest pewnego stopnia uzależnieniem. Ale zdecydowanie wolę taką grę, niz te wszystkie strzelanki, zresztąw takie gry raczej grają tylko dzieci. Dla „ramoli” pozostaje….działkowanie he,  he, he.

A poza tym?  nic ciekawego. Właśnie przeliczam moje całkiem realne  fundusze i stwierdzam, że na wiele tego raczej nie starczy.
No cóż, smutny jest los emeryta, chociaż kiedyś Michnikowski w swoim przeboju opowiadał nam, jak wesołe jest życie staruszka?
No chyba tego z całkowitą sklerozą, bo póki umysł jeszcze jako tako jest klarowny i liczyć człowiek  umie, tak wesoło znów nie jest.

A w Krakowie i podobno nie tylko na południu Polski minusowe temperatury zapanowały.
Nie ma śniegu co prawda, świeci słonko, ale jest niezły niewielki mrozik.
Jejku, a tak daleko jeszcze do wiosny…..
A tu mieszkanie ogrzewać trzeba, a elektryczne ogrzewanie jest tak cholernie drogie…..
Nie mam więc  zdecydowanie dzisiaj za bardzo dobregoi humoru.
Może jutro??? Jutro zawsze jest lepsze, bo …….  jest dopiero jutro 🙂
 Przynajmniej  Wam dzisiaj dzionka życzę

P.S.  A w rządzie zmiany, zmiany, zmiany…Odchodzą stare marionetki, na ich miejsce powołują nowe pacynki, do nowych gęb trzeba będzie sie teraz przyzwyczajac od początku.
Tylko, czy takie „malowanki” zmienią poglądy Unii wobec Polski? Pewnie nie dadzą się nabrać na takie „cuda na kiju”
I tak wiadomo, kto w Polsce rządzi….pan K.

w poniedziałkowy poranek

 

 

 

A jednak moje kostki to niezawodny barometr, kuły, ciągnęły, rwały i…….. rano się obudziłam, a tu na trawniku mojego Parku śnieg leżał.
Przecierałam oczy ze zdumienia, chociaz przecież to nic dziwnego, że o tej porze bywają białe trawniki, drzewa, czy  chodniki.
Taki mamy klimat, jak to mawiała jedna nasza ulubiona, była już pani minister.
Bo dzisiejsi ministrowie o pogodzie nic na wszelki wypadek nie mówią.Zresztą oni są czymś innym zajęci. A ostatnio na etapie jest niszczenie Owsiaka.
Boże, co ci nienawistni ludzie, ha ,ha, niby  katolicy nie wymyślają, żeby stłamsić tego dobrego człowieka.Tylko przyniesie to raczej odwrptny skutek. Podejrzewam, że znów Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy odniesie następny rekord. Mimo, że i TVP od nich sie odwróciło, co nie dziwi, bo przecież BOSS KURSKI nie może pozwolić sobie na to, żeby podlizać sie nikomu innemu niż Wielkiemu Wodzowi J.K, więc niszczy Orkiestrę. To samo dotychczasowo prowadzący finanse PKO BP. który jest na państwowym garnuszku i nie ma innego wyjścia, jak się odwrócić od Owsiaka, czy już ,co jest trudne do zrozumienia dla normalnych ludzi, że nawet placówki dyplomatyczne też będa zmuszone nie pomagać Orkiestrze.
No tak, to się nie mieści w głowach osób normalnych, bo pisowcy do takich raczej nie należą, nie, nie raczej, zdecydowanie!, skoro tak łatwo ulegają tak nikczemnej osobie, jaką jest prezesunio!!
Ale poczekajmy do najbliższej niedzieli, rzeczywistość wszystko zweryfikuje.Tylko niech księża potem nie dziwią się, że tace w niedzielne dni są takie podejrzanie puste. Skoro nie wolno wpłacać na cel szlachetny, jakim jest WOŚP, to po co mamy wpłacać do i tak pełnych kieszeni opasłych księży, czy  jeszcze bardziej opasłych biskupów.????
No, szczególnie dla tego jednego, najuboższego z ubogich księży, który osiadł na tronie w Toruniu nie powinno być żadnych już więcej wpłat, on już wystarczająco od biednych staruszków wycyganił kasy, by opływać w tym swqoim „ubóstwie”
Nóż mi się w kieszeni otwiera, gdy o tym pomyślę. Tak źle to nawet za czasów komuny nie było, słowo daję, jeszcze tamte czasy pamiętam. Co prawda ZOMO biło wtedy ludzi na ulicach pod kościołem, ale czy teraz nie jest  oby gorzej?  Doczekaliśmy sie policji, która używana jest przeciwko narodowi. Wtedy ludzie  przynajmniej  się modlili bo wierzyli, że Kościół im pomaga w codziennym życiu, teraz takiej wiary coraz mniej, a będzie jeszcze bardziej ostro, ludzie nie dają się robić w konia tym, którzy zamiast bronić narodu występują przeciwko niemu.
Dosyć  moich wywnętrzeń na poniedziałek. Poczekam do najbliższej niedzieli, wtedy zobaczymy, czy miałam, czy nie, rację.

Wczoraj  dostałam od Magdy fajny program do nauki języków, do wyboru: angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego. Wystarczy wejścćna tę stronę 

https://www.duolingo.com
/ i zrobić odpowiedni test. Przyznam się, nie wiodło mi się dobrze w tym teście, ale przynajmniej zrobiłam lekką powtórkę z podstaw j. angielskiego. Będe próbowała nadal, bo czasami robiłam tak podstawowe błędy, że głowa boli, na szczęście program zawsze te błędy wyłapywał, podkreślał i pokazywał, w którym miejscu je popełniłam.
Tylko cierpliwy trening czyni z człowieka mistrza 🙂

Życzę przyjemnego poniedziałku i miłego całego tygodnia, już niestety nie świątecznego, a całkiem normalnego i…chyba jednak w zimowej aurze spędzonego

a jak będzie dzisiaj?

 

 

Wczoraj znów miałam kłopoty z publikacją mojego bloga. Zupełnie nie wiem dlaczego, skoro ostatnio stronię, no prawie, ze stronię od polityki?
Co prawda zawsze jakąś polityczną ironię, taki malutki wtyk udaje mi się przemycić, ale nie  sądzę, że to ma wpływ na zamieszczanie, albo niezamieszczanie moich postów.Ale dzisiaj zdecydowanie polityce mówię nie, daję jej oddech.

W końcu udało mi się jakos wczoraj ten wpisu przekazać  na stronę internetową, szkoda by było, gdybym tego nie mogła zrobić, zwłaszcze, że udało mi sie wczoraj uroczy gifs z przezabawnymi wielbłądami zamieścić. Lubię wielbłądy, one zawsze takie niewinne minki robią, ale niestety zachowują się całkiem niekuluralnie. Co prawda nie miałam okazji sama do tego się przekonać, ale wiem z opowiadań, że często podczas swoich wielbłądzich rejsów wypuszczają z „gaźnika” całkiem nieprzyjemne zapachy i dosyć przy tym głośne dźwięki, co może w pewny sensie unieprzyjemniać podróże tymi oakazłaymi zwierzatkami.
Na szczęście nie ma u nas żadnych wielkich pustyń, no moze z wyjątkiem Błędowskiej, czy wysp ruchomych koło Łeby, żeby trzeba w taki własnie sposób podróżować.
A poza tym wydaje mi się, że na dłuższy czas taka podróz może być również i małokomfortowa, bo od siedzenia na wielbłądzich garbach odcisków na tylnej części ciała można się nabawić, a poza tym,, co robić, gdy się ma na przykład tak jak ja lęk wysokości? Jednakna tym zwierzęciu jeżdzi sie raczej na dosyć sporej wysokości, no, na pewno wyżej, niż na poczciwym koniu.

Ale co ja tu o podróżach prawię. Chociaż zrobiąm sobie test- zabawę, w którym wyszło mi, że w roku 2018 będe podróżowała do Cancun w Meksyku.
Ba, nawet mam zabukowany bilet na samolot udający się wprost do Cancun. Dobry żart, ha ha ha.
Tylko……. ja się bouję latac, a i odpowiedniej fortuny na taka eskapadę nie posiadam. A nawet, gdybym jakims cudem wygrała je w Lotka, na pewno w tamte strony bym raczej nie pojechała.  Bo niby po co?? Czyż nie lepiej byłoby dla mnie pojechacćna jakieś sanatoryjne leczenie w Polsce?
I blizej i zdrowiej……Ale to sś tylko takie moje wciaż noworoczne i pobożne życzenia. Po noworoczne, bo precież dopiero minął tydzien nowego roku, ale nim człiek sie obróci, juz będzie myślał o następnym Sylwestrze.

No i co? da sie zrobić wpis bez politycznych rozważąń?Zdecydowanie da, chociaż….ręka mnie  swędzi, by pisać to, o czym myślę z wielka przyznam złością.
Ale dzisiaj jest niedziela, nie można więc psuć sobie i innym humoru.
Miłego niedzielnego odpoczywania

A teraz naciskam napis  publikuj i……………

No to miłego świętowania

 

 

Dzisiaj już przedostatnie święto z okresu Bożego Narodzenia, czyli Święto Objawienia Pańskiego, zwane też Świetem Trzech Króli.
W tym dniu  katolicy biorą udział w uroczystej Mszy św, podczas której zostają poświecone trzy dary, którymi zostało Małe Dzieciątko obdarowane przez trzech Mędrców ze Wschodu : mirrę, kadzidło i złoto.
Po powrocie do domu dawniej (nie wiem, czy ten zwyczaj jeszcze przetrwał) okadzano całe mieszkanie, czy chałupę, wraz z gospodarczymi pomieszczeniami i z domowymi i gospodarskimi zwierzętami, a na drzwiach wypisywano poświęconą kredą  pierwsze litery Trzech Mędrców ze Wschodu :
K (Kacper)+ M (Melchior) + B (Baltazar).
Mój Tata zawsze kultywował ten zwyczaj, 6 stycznia zawsze z moim Tatą obchodziliśmy całe mieszkanie z tlącym się na choince kadzidełkiem i kolędowaliśmy : śpiewaliśmy kolęde „Trzej Królowie Monarchowie, a także „Jakaż to gwiazda świeci na Wschodzie”. A potem Tata stawał na krześle i na górnej części futryny wejściowych drzwi wpisywał K+M+B i  cyfry bieżącego roku.
W obecnej Polsce 6 stycznia odbywają się w wielu miastach Orszaki Trzech Króli, którzy na wielbłądach objeżdżają ku uciesze dzieci i dorosłych ulice i odbywa się wtedy  wspólne kolędowanie wszystkich uczestników.
Od pewnego czasu ten dzień jest dniem wolnym od pracy, z tym, że akurat w tym roku wypada w sobotę, a więc i tak wtedy nie pracuje się, no chyba, że tylko pracują służby specjalne, np szpitale, pogotowie, straż pożarna, czy policja. 
Nawet wielkie sklepy w tym dniu sa pozamykane, ale do tego trzeba sie pomału przyzwyczajać, bo już od marca w prawie wszystkie niedziele markety będą nieczynne, a pracownicy będa mogli sobie odpoczywać i do kościoła biegać, o chłodzie i o głodzie, bo nie zarobia, ale a nuż  może jakiś grosik na tacę ubogim księżom rzucą?
Oj nie wypada dzisiaj nikogo krytykować, więc już zamilknę, pozostawiając wszystkich we własnych rozeznaniach bieżącej w Polsce sytuacji.
Komu się ona podoba, niech się podoba (do czasu), a komu nie, niech w duchu sobie cicho psioczy, własnie cicho, bo podobno będą zatrudniani specjalni donosiciele, którzy za takie denucjatorskie  usługi dla rządu będą sowicie opłacani.
Taki mamy polityczny klimat obecnie!!!!

Nic to, dzisiaj nie zawracamy sobie głowy niepotrzebnymi troskami, cieszmy się i radujmy przy źłóbku wraz z Kacprem, Melchiorem i Baltazarem.

Miłego dnia.