ja też chcę do Ciechocinka…..

 

 

Na deptaku w Ciechocinku, się wie…..

Oj jak zazdroszczę Ulce, chociaż… nie, zazdrość to zła cecha, negatywna, wręcz naganna, powinnam się cieszyć, że  Ulka tam sobie jedzie na leczenie i na odpoczynek.
Z Ciechocinkiem mam bardzo miłe wspomnienia, byłam tam  w Sanatorium Kolejowym kilka razy.
Tylko kiedy to było??? Ano wtedy, gdy pracowałam jeszcze w Szpitalu Kolejowym i mogłam sobie „załatwić:” taki pobyt, praktycznie nawet raz do roku.
Wystarczyło, że poleżałam  kilka dni na chirugii w moim szpitalu i potem wraz z wypisem dostawałam skierowanie do sanatorium.
To nie był żaden szwindel, bo przecież już od dawna miałam różne reumatyczne dolegliwości, które leczeniem sanatoryjnym troszkę mogłam nieco podreperować.
To było bardzo fajne sanatorium – zawsze mieszkałam na parterze, w pokoju z wyjściem na wspolny, duży taras, na którym praktycznie popołudniami kwitło życie towarzyskie.  Z tarasu było wyjście na piękny, duży ogród z ławeczkami, na których można sobie było poodpoczywać.
Zaplcecze lecznicze też było wspaniale zaopatrzone, wszystkie zabiegi były na miejscu, nie trzeba było nigdzie chodzić, wszystko odbywało się  w zakresie budynku. Najwazniejsze, że był tam też wspaniały basen, oczywiście z podgrzewaną wodą, w którym odfbywały sie wszystkie lecznicze gimnastyczne zabiegi, potem można było sobie jeszcze jakieś 10 minut dowolnie popływać, niestety czas ten był ograniczony, bo już następna tura kuracjuszy czekała na zabieg.
No i wspaniała okolica, z pięknymi miejscami spacerowymi, gdzie prócz wyżej wymienionego deptaku, prym wodziły tężnie, trzy wspaniałe budowlę oparte na dębowych palach, z sączącą sie przez świerkowo- sosnową konstrukcję wypełnioną tarniną, solanką.
Ta charakterystyczna dla Ciechocinka  lecznicza budowla składała sie z trzech tęzni ułożonych w podkowę, zbudowana była według planu profesora Akademi Górniczo – Hutniczej w Kielcach ,Jakuba Graffa  w latach 1824 – 1828. Od tego czasu do Ciechocinka zjeżdzali się kuracjusze, głównie z dolegliwościami górnych dróg oddechowych i płuc, ponieważ z sączącej się solanki wydobywał się leczniczy jod.
Ale życie towarzyskie kwitło nie tylko na tarasie, muszę wspomnieć o tych miłych fajfach w licznych kawiarniach, czy wieczorem odbywających się wieczorkach tanecznych, z tym, że niestety czas przebywania na takich wieczorkach był ograniczony, albowiem już o 22 trzeba było być z powrotem w budynku .  Było to bardzo sciśle przestrzegane, już zaraz po 22 był obchód lekarski, każdy kuracjusz musiał przebywac już w budynku. Regulamin był bardzo ściśle przestrzegany, już kilka minut po godzinie 22 odbywał się obchód lekarski, nie można było nawet siedzieć wtedy na tarasie, każdy musiał pozostać u siebie w pokoju.
Teraz pewnie ten  sanatoryjny regulamin nie jest aż tak ściśle przestrzegany, ale przyznam, że zawsze mnie to denerwowało, ze traktują mnie jak dziecko, które o tej i o tej porze musi iść spać.A jezli ktoś cierpiał na bezsennośćallbo nie potrafił tak wcześnie zasypiać?
No cóż, pokoje były dwuosobowe i trzeba było liczyć się z współmieszkanką pokoju, chociaż często zdarzało sie, że mieszkałam w pokoju sama, ponieważ….moje współmieszkanki uciekały ode mnie z powodu mojego nieznośnego chrapania w nocy, nie chciały ze mną mieszkać.
To był poważny problem, rozumiem, że mało kto ze mna wytrzymywał, na szczęście tylko w nocy, bo w dzień raczej na brak towarzystwa naogół narzekaćnie mogłam, jako, że zawsze miałam towarzyską duszę.

Jedynym mankamentem był tylko dojazd do Ciechocinka, niestety trzeba było przesiadać sie w Aleksandrowie Kujawskim na lokalny, osobowy pociąg, którym jechało się, a raczej wlokło się  jeszcze około godzinę. Ale potem już wszystko było fajnie.

Nie sposób nnie wspomnieć o tych wszystkich sanatoryjnych romansikach, oh, ale tam się działo. Panowie i panie zapominali o swoim domku, oddaleni od swoich „połówek” drugą młodość i miłosć przeżywali. Ale niestety, z końcem turnusu i miłość przemijała.
Ale każda pani „kogoś” mieć musiała, bo inaczej mogła tylko sobie  powtarzać : „turnus mija, ja niczyja.”

To wszystko już historia, poza mną . Ale jednak zawsze do Ciechocinka miałam i mam specjalny sentyment.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę  miłego czwartku

jak to w środę

 

 

Lubisz Uleczku koniki? Taki jak ten na pewno Ci się spodoba i w dodatku taka piękna różyczkę dla Ciebie dzisiaj przynosi……A że to czas zimy teraz nam nastał, to i snieżkiem nam poprószy, w sumie to taki romantyczny obrazek dzisiaj Tobie ofiarowuję. Zawsze staram się Ciebie czymś miłym zaskoczyć i mam nadzieję, że dzisiaj mi się to udało, prawda?
Czytałam wczorajszy Twój komentarz Uleczku i masz racje, że marzenia sie spełniają, jeszcze tylko to jedno, jedyne przede mną….
Pozdrawiam Cię serdecznie w naszą środę, bo mam nadzieję że nie przegapisz tego dnia i jednak tu dzisiaj też zaglądniesz, skoro wczoraj tu byłaś.

Nareszcie Pis chyba zrozumiał, że ich romans z bardzo faszyzującą prawicą może dla nich źle się skonczyć. Na pewno wizerunkowo, bo jednak nie ma w Polsce przyzwolenia na propagowanie  nazizmu, komunizmu czy nienawiści , z tym rząd zderzył sie jednak bardzo mocno, skoro 11 listopada pozwolił, ba, nawet pochwalał odbywające się pochody ludzi głoszacych takie hasła jak Polska dla Polaków, Biała Polska itp. 
Co to oznacza?  W tej chwili prokuratura bardzo intensywnie zajmuje się sprawą rozgłośnionej przez  Super Wizjera  sprawę obchodów rocznicy urodzin Adolfa Hitlera, tego, który został obok Stalina ogłoszony największym mordercą w całej hgistorii. Nie możemy na to pozwolić, by takie głosy przebijały się przez naszą obecną historię, zbyt bolesne mamy doświadczenia minionych wojennnych lat. Czyżby młodzież była na tyle niedouczona?, bo wiadomo, pamiętac tych czasów nie mogą, ale jednak o nich nie możn nigdy  zapominieć. Czy mało było tragedii w Oświęcimiu, Treblince i innych obozach zagłady, gdzie człowiek stawał się zbytecznym przedmiotem,śmieciem, który łatwo, bez zdania racji można było usunąć?
Dlaczego ta młodzież, która teraz głosi te ohydne hasła, nigdy nie zwiedziła żadnego obozu śmierci, nie poznała się z ich historią? Czy to brak wrażliwości, głupota, czy całkowie juz zezwierzecenie. Chociaż zwierze zabija tylko wtedy, gdy musi złowić pożywienie, nie zabija dla samej przyjemności zabijania.
Powinno się zdecydowanie odsunąć takie osoby od społeczeństwa, bo inaczej, już nigdy nie będziemy normalnym, zdrowym społeczeństwem, będziemy tylko albo myśliwymi, polującymi na innych, albo zastraszonymi ludźmi, którzy nie będa mieli racji istnienia.
A z drugiej strony, jak ktoś zauwazył w którejś z gazet, paradoksem jest to, że z jednej strony rząd chce wystąpić o reparacje wojenne, a z drugiej popiera faszyuzjącą frakcję dla własnych interesów, czując od nich poparcie dla ich rządów. To jest mylny krok, oni kiedyś poczują się na tyle silni, że nie tylko nie będa potrzebowali pomocy ze strony rządu, ale podniosą na nich ui swoją rekę. Nie wiem, czy w tym rzadzie naprawdę są same durnie, które tego nie rozumieją, nie potrafią przewidzieć???? Chociaż niestety pisowcy staraja sie „wytłumaczyć” to mało znaczącą działalnością o nikłym rozmiarze, ale trzeba przypomnieć, że nazizm w Nimeczech też rodził się od mało znaczących incydentów, z czasem przybierał na sile na tyle, że został dominująca w Niemczewch frakcją, przynoszącą olbrzymie tragedie nie tylko dla ich narodu, ale także i dla sąsiednich  krajów, na które bez zadnych skrupułów, siłą napadali i grabili.
Historia już nie może się więcej powtórzyć i to własnie my, Polacy, naród, który jako jeden z najbardziej poszkodowany przez nazizm powinien jednorodnym głosem powiedzieć starającym się odnowić ruchowi faszyzmu  NIE, NIGDY WIĘCEJ!!!!
Jesteśmy to winni naszym ojcom, dziadkom, tym wszystkim, którzy oddali swoje życie za to, byśmy teraz mogli mieszkać w bezpiecznej Polsce.
Nie możemy niszczyć naszej historii, naszegio narodowego dobytku tylko dlatego, że pewna frakcja chce w podstępny sposób zyskiwać na swoim poparciu, nawet wbrew temu, co sama fałszywie, kłamliwie  głosi : nie popieramy faszyzmu.
Ich deklaracje są w jawnej sprzecznosci z ich czynami, a kiedyś historia za to ich rozliczy.

Dzisiaj kolejny, chłodny i zimowy dzionek. Szaro, niestety bez słonka, a tak nam wszystkim tak tych zbawczych słonecznych promyczków brakuje.
Bez nich tracimy jakby energię i werwę do życia.
Ale podobno już od najbliższych dni nadchodzi prawie, że wiosenna aura, czego wszystkim zyczę 

marzenia…

 

 

 

Mam takie jedno, wielkie… od wczoraj…Nie będę o nim pisała, bo zapeszać nie chcę, ale….
Marzenia mają to, że czasami sie spełniają. No własnie, czasami.
Ale dlaczego i to moje, całkiem realne nie mogłoby się spełnić?
Kiedyś uważałam, że już nic ciekawego w życiu zdarzyć mi się nie może, a jednak półtora roku temu moje życie się nieco zmieniło. Na lepsze.
Oczywiście, to związane jest z moją przeprowadzką na to moje nowe mieszkanie. Cieszę się, że wtedy podjęłam jednak taką decyzję, no dobrze, byłam do niego nieco  przymuszona, ale i tak wszystko wyszło na dobre.
A teraz……
Ech, resztę pozostawię w milczeniu. Dobre wróżki są tylko w bajkach, a życie bajka nie jest. Niestety…….

A ten prawdziwy realny świat jest całkiem oddalony od tego świata marzeń, conajmniej o wiele tysięcy lat świetlnych.
Bo skoro dzisiaj znów przeczytałam, że ostatni sondaż porzynosi 42 procent Pisowi, a około 15 procent Platfomie stwierdziłam, że świat zupełnie zwariował.
Świat? Nie, to Polacy oszaleli, chyba jednak oszaleli. Wolą być trzymani za mordy? Naprawdę wolą lodowaty prysznic  i baty na plecy, niż  przysłowiową ciepłą wodę w kranie?
Ja tak nie myślę, ale skoro aż 40 procent tak sądzi…. może jest w tym myśleniu jakaś metoda. No tak, my zawsze byliśmy bojowi, walczyliśmy o los Ojczyzny , gdy już całkowity krach na nas padnie. O tak, wtedy znów pokolenia będa mogły pochwalić  się dzielnoscią powstańczą Polaków, wychwalać ich prawdziwe bohateratwo.
Bo bohaterstwo według niektórych to walka na szpady, a nie ccodzienny trud o normalną rzeczywistość. Dopiero gdy ona jest zagrożona, można tym bohatersywem się pochwalić. No to poczekajmy jeszcze troszkę, niech nas już tak ucisną nakazy i  codzienne rozkazy, aż wreszcie krew w Polakach się całkowicie zaburzy i będzie dążyć do wolności, prawdziwej wolności.
Jeszcze poczekajmy…….

Proszę, jak łatwo jest przejść od iluzji do realizmu. Mi to całkiem nawet dobrze wychodzi.
Chociaż…… te marzenia o  normalnej Polsce też ogarniają  ostatnio moje myśli………

Ale już zamilczę i nic pisać nie będę na żaden z powyższych tematów, ograniczę się tylko do  dzisiejszej maksymy : Dobrego wtorku

a wczoraj był Dzień Babci

 

 

Co prawda nie jestem niczyją Babcią , a szkoda, nie mam wnuczek czy wnuków, ale jak to ładnie wczoraj na Face Booku napisałam, piastuję urząd Cioci – Babci. No tak, jestem tylko siostrą  Babci i Dziadka, ale mam nadzieję, że jednak jakieś miejsce w rodzinnej hierarchi z tytułu seniora rodu  mi się należy.
No dobra, więc postanowilam sobie sama wvczoraj zrobić jakiś fun z tej okazji i……….dokonałam uroczystego smarowania moich kosteczek żółtą maścią z apteki, czyli wysmarowałam się Dolorgietem.Co prawda naogół babcie to krem do twarzy wklepują, jakoś nigdy tego nie robiłam, no może, gdy wychodziłam na jakis mróz robiłam sobie tłusty podkład na twarz, ale na ogół nie lubię  używac kremu, po prostu nie muszę tego robić, bo  i tak i tak zmarszczek nie mam, narazie nie mam.No dobra, wracając do tej żółtej  maści, jest chyba rzeczywiście niezła, a może tylko uległam takiej sugestii? W każdym badź razie przy porannym wstawaniu kolanko zdecydowanie mniej mi dokuczało niż zazwyczaj. Zobaczymy, czy w trakcie dłuższego używania tej maści będzie wyraźna poprawa, wtedy najwyżej wykupię wszystkie zapasy tej maści i będę się nią smarowała od stóp dop głów. Przynajmniej dobrze, że nie ma ona żadnego przykrego zapachu, raczej zapachowo jest obojętna.

Wczoraj, po raz drugi już zresztą, ale nie z mniejszą wcale ciekawością, oglądnęłam sobie na TVP film pt. Tajemniaca Filomeny.Jest to hostoria życia starszej już pani,   która w latach młodzieńczych zakochała się, skutkiem czego zaszła w ciążę i przez rodziców została oddana do klasztoru. Tam urodziła dziecko, które niestety w wieku kilku lat odebrano jej i oddano bez jej zgody do adopcji.
Akurat mijało 50 lat od dnia tej tragicznej dla Filomenz rozłąki z synem i postanowia go odnaleźć. Nie będę opowiadała filmu, bo przecież ktoś może chętnie  ten film na necie odnajdzie, w każdym bądź razie polecam ten film do obejrzenia

Siostry zakonne potrafią być okrutne, nie wiem, może dlatego, że e same doznały życiowej traumy i potem odreagowują swoje stresy na niewinnych dziewczynach?
Wiem coś na ten temat,. Jako młoda dziewczyna zostałam przez „ukochaną macochę” oddana  do przyklasztornego internatu.
Nie łatwy to był dla mnie czas, co prawda nie musiałam tam wykonywać żadnych posług, jednyne co, miałam się tylko uczyć ( i modlić), ale krzywdą dla mnie było to, że zostałam wydalona z domu tylko dlatego, że Feli, drugiej żonie Ojca  nie chciało się poświęcić mi troche czasu. Miałam przecież zaledwie 16 lat, nie miałam już swojej mamy, potrzebowałam serca, a nie klasztornych murów i surowych min siostrzyczek. Wyobraźcie sobie co czułam, gdy codziennie przejeżdzałam tramwajem obok mojej ulicy, na której był mój rodzinny dom i nie mogłam na tym przystanku wysiąść i wrócić do własnego domu, musiałam jechac do internatu.
Owszem tata bardzo często mnie odwiedzał, czasami na weekend wracałam do domu, ale c odzienność była dla mnie bardzo przykra, ograniczona murem klasztornym, ich surową regułą, dyscypliną. Wytrzymałam tam trochę ponad rok. Pewnego dnia po prostu wzięłam swoją kołdre i poduszkę i powiedziałam siostrom, że wracam do swojego domu. Do tej pory nie rozumiem, jak to się stało, że na to sie zgodziły, może wiedziały, że jestem na tyle zdeterminowana, że dlaszy mój pobyt u nich sprawiałby im tylko kłopoty.
Stanęłam więc przed drzwiami do swojego mieszkania, zadzwoniłam nieśmiało i…..drzwi otworzył mi Tata, w którego ramionach natychmiast się ukryłam. Świetnie mnie zrozumiał, wiedział, że już nie może mnie wiecej z domu oddalić. Pewnie i jemu taki mój pobyt poza domem dokuczał, ale nie potrafił się sprzeciwić swojej żonie.. Na szczęście chyba moja Mamusia nade mna czuwała i pozwoliła mi na podjecie tak ważnej decyzji.
I chociaz bywały podczas mojego tam pobytu i całkiem znośne i nawet czasami miłe chwile, jednak do tej pory z drżeniem wspominam ten spędzony tam rok.
Nie miałam i nie mam do Taty o to wcale pretensji, może jemu też wydawało się, że tak będzie lepiej dla mnie?
Ale wiem, ze mój powrót do domu przyjął z wielką ulgą.
Ten wczorajszy film przywrócił mi tamte wspomnienia, brrr, dobrze, że są już one poza mną.

A jeszcze raz powrócę do filmu, a raczej tym razem do serialu. Tak to jest, że przeważnie aktor grający w jakimś serialu jest tak silnie kojarzony z bohaterem, którego gra, tak więc  jeżeli jest to postać w dodatku pozytywna, szokiem jest więc  ujrzenie go w roli negatywnej.
Wczoraj oglądałam jakiś odcinek Hotelu 52, gdzie Tomaszowi Stockingerowi, grającemu  poczciwego i rodzinnego doktora w serialu Klan nagle przypisano rolę…mordercy. Co prawda był to mord przypadkowy, meżczyzna nie wytrzymał nerwowo, będac szantażowanym przez ongiś swoja kochankę, która teraz postahnowiła mu zrujnować życie, więc ją po prostu udusił.
Ale  czy nieskazitelny i prawy doktor Lubicz mógł uczynić taki krok? – niemożliwe
Tak to jest, że raz przypisana rola jakos dziwnie  wygląda w całkiem innym zwierciadle życia.

Dzisiaj mamy poniedziałek, śnieżny, nie mroźny, taki typowo zimowy.
Podobno już od środy nadchodzi wyraźne ocieplenie i śnieg zaniknie całkowicie, nie ukrywam, że przy mojej wielkiej radości, ale jeszcze dzisiaj niestety będa musiała kroczyć po ośniezonym chodniku.
Oj, znów taksówkowa korporacja będzie miała zajęcie…
Życzę udanego poniedziałku i radosnego i słonecznego tygodnia, wszak wiosna coraz bliżej, jeszcze przed nami tylko luty, marzec  i …….

A wszystkim Dziadkom w dniu ich święta samych radości z posiadania wnuków życzę.

znów napadało tego białego

 

 

Budzę się dzisiaj rano i oczy ze zdumienia przecieram : regularna zima za oknem. Park mój ukochany cały spowity w białościach, na chodniku też biała, puchowa pierzynka leży i w dodatku puch biały z nieba ciagle leci.
Poduszki rozerwały w nocy te aniołki, czy co?
Chociaż nie ma  za bardzo co  się dziwić, przeciez taki klimat mamy.
No i nie powinnam dzisiaj się tym białym faktem przejmować, bo nie mam dzisiaj w planie żadnego wychodnego.
Co innego jutro, jutro niestety bedę brnać w tę biało – brudna rzeczywistośc, bo pewnie do jutrzejszegop południa bryja pośniegowa pozostanie tylko, przynajmniej taką mam nadzieję.
A czy ja już pisałam kiedyś, że nie lubię zimy i śniegu?
Pewnie znów się powtarzam, ale to przywilej starszej pani. No własnie, starszej pani.
Ciągle jakoś z tym  faktem pogodzić się nie mogę i gdy czytam, że to czy tamto zrobiła starsza osoboa, pod siedemdziesiatkę, tak sobie myślę, nie moze być, to i mnie takie fakty dotyczą? Ja ciągle duchem mam 40 lat.
No tak duch ochoczy, tylko ciało jakieś mdłe.
Dwa dni temu kupiłam sobie ten rewelacyjny żółty krem z apteki. Tak go zachwalają co chwilę w reklamach telewizyjnych, że postanowiłam zaryzykować i go  kupić. Co prawda mam już kilka maści i nie powiem, żeby jakoś szczególnie na moje kostki zadziałały, ale skoro ten żółty krem jest taką rewelacją?
No więc kupiłam sobie ten krem i………wsadziłam do szafki i tam sobie ona grzecznie  czeka na…….
No własnie, tylko na co czeka? sam na odległość chyba ten nabradziej rewelacyjny ze wszystkich rewelacyjnych lek raczej nie zadziała.No to zaraz posmaruję sobie nim kolanka i łokcie i barki, czyli to wszystko, co mi dokucza i…będe czekała na to wspaniałe ozdrowienie.
Tylko, żebym za bardzo się nie rozczarowała.

A wogóle gdy tak przez okno patrzę na te białości za oknem to wygląda to całkiem nawet romantycznie, conajmniej jak na jakichś Disneyowskich filmach. Śnieżek prószy, gałązki spowite są w śniegowych puchach, tylko za oknem jeszcze cicho, bo park nieczynny ciągle przecież, ale za rok o tej porze pełno będzie saneczkarzy i wesołych zimowych pisków dziecinnych, już sobie to wyobrażam. 
Zresztą ruch w parku będzie przez okraglutki rok, w zimie sanki i narty, w lecie rolki i rowery, nic tylko cieszyć się, że ktoś może używać życia i kolanka ich nie bolą.
Ale wszystko kiedyś ma swój koniec, kiedyś też szalałam na rowerku, nawet już nie pamiętam dokładnie kiedy to było, też biegałam po górkach, a teraz….no cóż, starsza pani…….

Ale każdy wiek ma swoje plusy i minusy. Należy więc szukać tych dobrych stron życia i cieszyć się byle czym, jak to kiedys w kawale usłyszałam”  ” a ja czesze się byle czem ” Bo najgorsze, gdy człowiek w jakieś depresje popadnie, wtedy każdy los, obojętnie, czy człek młody, czy stary, jest smutny.

No to serdecznie wszystkich w tę białą niedzielę pozdrawiam i optymizm swój, który po dobrze przespanej nocy otrzymałam, przekazuję.
Po prostu dobrej niedzieli życzę.
Życie moze być piękne, nawet w zimowej oprawie, zwłaszcza, gdy nie  koniecznie trzeba  z domu wtedy wychodzić.

leniwa sobota

 

 

Lenistwo ogarnęło mnie totalne. Nic tylko bym spała i spała.
Co prawda rano byałm na niewielkich zakupach, a potem przyjmowałam gości, ale chyba popołudnie spędzę w objęciach Morfeusza.
Oczywiście była u mnie z wizytą Daria z Maćkiem i z sunią. Sisi madra sunia, odrazu popropwadziła mnie do kuchni, stanęła pod lodówką i czekała, aż coś pysznego dla niej z  czeluści wyjmę. Czy mogłasm tę urocza sunię zawieść?
Co prawda niewiele dostała, nie bardzo czym miałam sie podzielić, ale jakis dobry kęsek jej się trafił.
No i prosze, kto twietrdzi, że pies nie umie przekazac tego, co chce? Trzeba tytlko umieć psa rozumieć, usłyszć, co „mówi” do nas swoja psią osobą.
Własciwie ostatnio strasznie dużo śpię, mam spore na sen zaspotrzebowanie. I wcale nie muszę kłaść się na tapczanie, nawet wystarczy , że siedzę na fotelu i oglądam  program telewizyjny, a  oczy same mi się zamykają.
Wczoraj przespałam smacznie całe popołudnie i… nie, wcale nie miałam kłopotu z zasypianiem w nocy, ledwo głowę do poduszki przyłożyłam, już mnie nie było.
Czy to taki nieciekawy program TV jest tego powodu?
Nawet mierzyłam sobie ostatnkio cukier, byłam przekonana, że znów mi podskoczył, ale nie, utrzymuje się w normie. To dlaczego tak dużo tego snu potrzebuję?
No to idę sobie teraz troszkę podrzemać, może mi akurat coś fajnego się przyśni, o czym jutro będe mogła w moim blogu napisać?

Miłej soboty życzę

obowiązek, czy przyjemność?

 

Obowiązek, wtedy gdy nawet nie mam wiele do powiedzenia, zasiadam jednak przed moim komputerem i wpisuję swoje spostrzeżenia w moim blogu.
Przyjemnosć? – tak bo mam poczucie, ze znów dzisiaj tutaj się spotkamy, Wy, moi goście i ja gospodyni blogu.
Dlatego codziennie rano tutaj zagladam. Nawet jeżeli nie mam żadnych specjalnych wiadomości.

Wczoraj szalała w Polsce Fryderyka.
Muszę się przyznać, że troszkę sie jej obawiałam, więc od samego rana do niej starałam się jakoś ustosunkować.
Oczywiście, jak to ja, siałam popelinę, to znaczy widziałam wszystkie złe strony tego mającego nastąpić wieczorem orkanu  – kataklizmu.
No i nie potrzebnie się denerwowałam, bo szczęśliwie Kraków i okolice jakoś szczęśliwie  ta Fryderyka ominęła.
To znaczy późnym wieczorem wzmógł się nieco większy wiatr, ale patrzyłam z wielkim zdziwieniem za okno, bo zapowiadanej śnieżnej zamieci jakoś nie widziałam. A i dzisiaj rano nawet  śladu po śniegu nie pozostało, więc mamy zimę bez zimy, bez śniegu.
Nie narzekam, taka mogłaby w mieście być przez cały swój zapowiadany czas.
A co poza tym?
Właściwie to nic specjalnie ciekawego ostatnio się nie dzieje w moim życiu.
Przechodzi mi dosyć  sennie każdy dzień, potrafię sobie podrzemać chwilę siedząc nawet na fotelu.
Za to bardzo dobrze w nocy śpię, te moje ongiś bezsenne noce juz poszły w zapomnienie.
To może rzeczywiście w poprzednim wcieleniu byłam misiem?

Euro Jackport wygrana 270 milionówq złotych.Warto zaryzykować?
No nie wiem, co bym z taką sumą zrobiła, chyba już całkowicie przekręciłoby mi się w głowie.
Może domek z małym ogródkiem, może wycieczka dookoła świata,. może…
Ewa, przestań marzyć, ty nawet w zwykłego Lotka wygrać nie potrafisz, a co dopiero myśleć o europejskiej wygranej?

Ale reklama kusi…….

 

No i na dzisiaj koniec, nie mam koncepcji, gdzies zaspała, nawet  poranna kawka jej nie pomogła
Dobrego piątku i całego weekendu

nie może być inaczej

 

 

Jednak komentarze potrzebne mi są do  życia. To taka motywavcja do pisania mego blogu, jednak ta niby byle jaka pisanina, ale jest potrzebna, skoro nią sie ktoś interesuję.
Dziękuję Wszystkim wczorajszym Komentatorom, a w szczególności pozdrawiam  Hanię z Colorado.
W USA niestety dosyć nieoprawdziwa jest informacja o tym, co dzieje się u nas w Polsce. Nie wiem, czemu tak się dzieje, czemu Polonia, która jest od nas odddalona o tyle tysięcy kilometrów, nie potrafi wdrożyć sie w prawdę, we fakty, które rzeczywiście się. u nas tocza, tylko wierzą propagandzie, która tak szeroko jest tam rozpowszechniana przez niektóre polonijne media, przez niektórych księży, przeświadczonych o swojej racji i niestety oni wszyscy  na dobry grunt trafiają.
Oczywiście nie wszyscy  tam wierzą we wszelakie pisie zapewnienia, ale ktoś, kto dawno w Polsce nie był i ma dosyć mały kontakt z naszym krajem, łatwo może ulegać ułudzie, a szkoda. Różne są na ten temat głosy. Sama nieraz myślałam : skoro jesteście tak daleko przeświadczeni, że tu w Polsce, pod obecnym rządem jest tak dobrze, demokrratycznie, to czemu nie wracacie do kraju? 
To nie jest dobre myślenie, Oni nie wracają, bo ich życie wygląda już całkiem inaczej, są osadzeni w nowych warunkach, w ichniejszej codzienności i po prostu już nie mogą wracać, może nie chcą, moze nie mają do kogo?
A zresztą, przyzwyczajeni do całkiem innych warunków życia nie daliby sobie rady z naszą polska rzeczywistością, która wcale nie jest taka wspaniała, jak im się wydaje. Po prostu tęsknota za krajem w którym moze sami kiedyś mieszkali, może mieszkali ich rodzicie, czy dziadowie przesłania im polską rzeczywistość.
Nie, nie mówię, że w Polasce jest źle, beznadziejnie, trzeba po prostu być przyzwyczajonym do tego, co nas otacza, a nie żyć tylko wyobrażeniami.
Szkoda, że to, co już osiagnęliśmy, teraz jest po prostu w głupi sposób niszczone, że cofamy sie znów do tych złych czasów, które wydawały się już przeszłe, już za nami, niestety zło powróciło i to w dodatku w dosyć niebezpiecznej dla nas formie. I to nie chodzi tylko o samo niszczenie państwa przez antydemokratyczne, wręcz autokratyczne rządy, ale również przez bezmyślne odsuwanie się od tych, na których pomoc kiedyś moglibyśmy liczyć, poprzez  przeinaczania naszej historii, przez niszczenie autorytetów,, którzy w tej historii odegrali dużą rolę, no i w pobłażaniu, a wręcz w przyzwalaniu na dochodzenie do głosu silno prawicowych stronictw, przywołujące bardzo złe wspomnienia.
Dlatego Kochana Polonio, popatrz prawdziwym okiem na swój ojczysty kraj, nie daj się omotać propagandzie i poprzyj nas w tej walce o naprawdę prawdziwa i wolna Polskę, pozbawioną wszelakich  pisich fobii. Bo my w takim własnie wolnym kraju chcemy żyć, nie chcemy, by narzucał nam ktos siłą swojej woli i swojego sposobu na  życie, każdy chce czuć się w swoim kraju wolnym człowiekiem.

A jaki będzie dzisiejszy dzień? Na pewno zimowy, bo śnieg sobie cały czas sypie i sypie, nawet zapowiadają nieco większe zawieje i zawieruchy śniezne,
Ale mam nadzieję, że Kraków one ominą, bo ja się po prostu sniegu nie cierpię. A tu trzeba niestety w tę śniezna rzeczywistosc przeniknąć.
Jak to dobrze, że są taksówki, tylko, żebym znów w jakimś śnieznym korku nie ugrzęzła na dobre.
Pewnie powstałby ze mnie niezły, duży bałwan ha ha ha

No to zmykam, zabieram sie za życie, a wszystkim po prostu dobrego dnia życzę, bez zawieji i śnieznych perypetii, ze słonkiewm, które własnie gdzieś zza chmurki się wyłoniło.

słowo na środę

Dzisiejsza róźa  zamieszczona jest w zgodzie z zimową pogodą za moim oknem panujacą.
Wczoraj późnym popołudniem spadł w Krakowie śnieg i zaraz biało się zrobiło. Nie wiem, czy i Poznań spowity jest w białościach, ale i tak gorące pozdrowienia i całuski Uleczko Ci w tę naszą ulubiona środę posyłam, z nadzieją, że jednak dzisiaj nie zagubisz się w dacie i zaglądniesz tutaj.
No dobrze, postaram Ci delikatnie o tym przypomnieć, bo… znów smutno byłoby mi na duszy , gdybym dzisiaj od ciebie komentarza nie przeczytała.

No jasna, ciasna, popielata, znów strona blox.pl wariuje. Napisałam długi tekst i wszystko mi znikło, niech ich tam i z powrotem, ile razy to samo mogę pisać? A szkoda by mi było teraz ten mój blog opuscić, ale przyznam, że już nieraz, z powodów błędów na tej stronie, miałam ochotę nacisnąć przycisk: usuń blog.
Tylko teraz? po 13 latach moich zmagań? O nie. tak łatwo się nie poddam. Będe pisała po jednym, lub dwóch zdaniach, żeby potem nie potrzeba było przepisywać całego długiego tekstu.
A to denerwuje, bo pisząc mam jakąś koncepcję, rozwijam się, a tu, BĘC, wszystko na nic. Oczywiście, że wtedy wybijam się z rytmu pisania i już nie zawsze potrafię przywrócić w całości moją myśl. To tak, jakby  pisarzowi, który pisze książkę, nagle ktoś powyrywał wszystkie strony i powiedział : pisz od początku. Też by się wnerwił!!!
No sami powiedzcie, ile cierpliwości muszę codziennie z siebie wydać, żeby potem nie zawieść moich Czytelników?
Ale nie żałuję, warto, bo gdy potem sprawdxam ile wejść było na moją stronę, lub gdy czytam komentarze (nawet te, które nie zawsze mi się podobają) cieszę się, że ktoś zainteresowany jest moimi przygodami, moimi przemyśleniami.

Wczorajszy śnieg to juz przeszłość? Wszystko na to wskazuje, bo od samego rana pięknie słoneczko nam świeci, a temperatura  jest na plusie.
Przynajmniej jedna rzecz jest na plusie, co nieco podnosi mój humor od rana też powyżej zera, bo  jestem nieco przyłamana tym, co się ostatnio w Polsce wyprawia. Nóż w kieszeni ze złosci mi się otwiera i zastanawiam się, jak długo jeszcze ta bezkarna bezczelność obecnego rządu i ta bezgraniczna bezmyślność i głupota popierających ten rząd, trwać bedzie.  Stąd do nieskończoności?

Ale nic to, podobno nawet najdłuższa żmija kiedyś przemija.Tylko czy się doczekam?
Może tak, bo na szczęście obecny „WUC” jest w podobnym wieku jak ja i też pewnie kiedyś w końcu rządzić przestanie.
Tylko ile szkody do tego czasu jeszcze wyrządzi?

Ale miałam nie pisać o polityce, to może coś o zimie? Tak jakoś wspomnienia dzisiaj mnie naszły : pamiętam malutką Ewunię ubraną w cieplutką kurtkę, czapeczke i rękawiczki, opatuloną w kocyki zawiniete na stópki, żeby nie zmarzły, siedzącą na saneczkach, które pchała moja Mamusia. Sanki byłu nieco inne, niż teraz, zresztą kto teraz na sankach jeździ, już od dziecka najpopularniejszy zimowy sprzęt to narty i deski.
Ale wracając do tych sanek : Mama je nie ciągnęła, tylko pchała przed sobą, bowiem miały przymocowaną specjalną rączkę, tak, że Mama zawsze wiedziała, co się z jej dzieckiem w danej chwili dzieje, czyli miała baczenie na swoją pociechę.
Ach gdzie te czasy, gdzie….a potem, gdy już byłam starsza próbowałam uczyć się nawet jeździć na nartach na tak zwanej Oślej  Łączce na Gubałówce, ale raczej marne wyniki osiągałam, więcej leżałam w śniegu, niż stałam na nartach.
Najwidoczniej do uprawiania zimowych sportów już od dziecinnych lat  się nie nadawałam.
A ta sanna z konikami, które z przypiętymi, dzwoniacymi dzwoneczkami u szyi pędziły z nami po  śniegowej drodze, podskakując na śniegowych wybojach.
To były czasy………łza w oku się kręci………
Nie było jak w dziecinstwie, prawda??

No, ale wszystko kiedyś się kończy, dzisiaj mogę liczyć tylko na własne nogi, autobusy, tramwaje, a w pogodę niekorzystną dla moich nóżek, z taksówek.
Niestety ostatnio dosyć często z nich muszę korzystać, bo…. co tu mówić, chodzi mi się coraz gorzej, ale ten, kogo kolana i stopy nie bolą pewnie tego nie zrozumie.

Nie narzekam dłużej, życzę miłej środy  i uśmiechów wiele, szczególnie dla tych wypoczywających na feriach.
W Małopolsce dzieciazki jeszcze na ferie nieco muszą poczekać niestety, tym razem odpoczynek od nauki w naszym rejonie  jest przeznaczony w ostatniej. lutowej już turze.

 

dzień dobry we wtorek

 

 

Niesamowite, jak te dni szybko płyną. Nawet te mroźne, bo w Krakowie wciąż  temperatura na minusie.
Ale nie jest tak jeszcze najgorzej, pamiętam całkiem niedawne jeszcze zimy z temperaturami minus 20 stopni. Wtedy prosto z ciepłego łózeczka człowiek obuty w ciepłe boty i omotany w kilka wartsw ubraniowych wyruszał w lodowatą i śliską w dodatku rzeczywistość.
Jakoś wtedy tak strasznie mi to nie przeszkadzało. No, pewno, że nie byłam szczęśliwa z tego powodu, bo ciepełko zawsze lubiłam, ale jakoś łatwiej się do tego zimna przystosowywałam, a teraz ledwo minus trzy na termometrze, a ja już jestem nieszczęsliwa.
Ech, ta starość !!!

Jeszcze raz na moment powrócę do tego złego, które wokoło Orkiestry i Owsiaka się dwa dni temu  działo.
Jakże mądre są słowa księdza Lemańskiego w  opinii o Chazanie:

I to jest prawda, Orkiestra będzie grała do końca świata i o jeden dzień dłużej, Owsiak zawsze będzie w ludzkiej pamięci zachowany, jako szlachetny, pełny oddania dla służby człowiekowi bohater, a taka mizerna kreatura Chazan, który krocie na skrobankach zarobił, a teraz pokazuje, kim to on niby nie jest, zniknie w szarości historii i nikt nigdy o nim nie wspomni.

Ciągle jeszcze nie mogę ochłonąć, wspominając ile podłości wydali w tym dniu z siebie niby „wielcy Polacy” ze świecznika , ale to ludzie o charalkerze zwykłego, bezrozumnego robaka. Bo nikt rozumny, o ile nie chce nawet pomóc, albo nie może z różnych powodów pomóc, nie będzie przynajmniej innym  w takim szlachetnym dziele, jakim jest Orkiestra Świątecznej Pomocy, przeszkadzał.
Zawsze kłamstwo, nikczemność, chamstwo mnie oburzało i odstraszało od takich istoit na dwóch nogach, którzy śmią sie nazywać człowiekiem, ale to tego imienia niestety nie dorastają.

Ale to już było, znikło gdzieś za nami, ale powróci, za rok, za dwa, za trzy, znów w Polsce będzie wesoło, rodzinnie, kolorowo.
I dla takich chwil warto żyć, nie rozpamiętujac rzeczywistości, która jest teraz po prostu podła.

Co, że sie powtarzam? A jak tu się nie złościć, skoro tyle zła wokoło się szerzy, a niektórzy nie tylko, że przed nim  innych  nie przestrzegają, ale wręcz to zło pochwalają?

ZŁO dla mnie zawsze ZŁEM pozostanie, na wieki wieków Amen.

O polityce pisałam, o pogodzie też wspomniałam, to co by tu jeszcze mądrego wymyślić?

Ano może na okrasę kawał jakiś napiszę, zawsze gdy człowiek się uśmiechnie, lżej na duszy mu się robi.

 Nad jeziorem wędkarz łowi ryby, obok niego siedzi jego żona.
On zarzuca wędkę i po chwili wyławia but. Zarzuca ponownie i wyciaga czajnik, a potem kolejno  łowi młynek do kawy, radio, telewizor,  fotel…..
W pewnym momencie żona do niego mówi: Cholera Bogdan, tam chyba ktoś mieszka     🙂 🙂 🙂 

I a propos życzęń:

Benefis znanego aktora. Kolega składa mu więc okolicznościowe życzenia:
 Heniu, sam nie wiem, czego Ci życzyć. Sławy nie, bo jesteś sławny, pieniędzy nie, bo je masz, no to może, żeby cię żona nie zdradzała????

Subtelne były te życzenia, nieprawdaż? 
Ale jaką satysfakcję potrafią ludzie czerpać z tego, że komuś dogryzą, HA !!

A ja na ten dzisiejszy mroźny dzień życzę Wszystkim pogody ducha, dużo wyrozumiałości i dobrego humoru i….żebyśmy jak najszybciej tej wiosny wreszcie się doczekali.
No i żebyśmy zdrowi wszyscy byli. Na zdrowie i na umyśle , czyli nie poddawali się ani złej aurze pogodowej ani propagandzie rządowej. 🙂