A MERRY CHRISTMAS wciąż trwa ……..

 

 

 

Jesteśmy po prostu szczęściarzami. Nasze Święta wciąż  jeszcze trwają.
Gdybyśmy mieszkali na przykład w Stanach, już dzisiaj musielibyśmy powrócić do pracy. A tu taka radość, możemy dzisiaj znów  odwiedzać się nawzajem, napychać swoje brzuszki samymi przysmakami no i w międzyczasie odpoczywać.
Ba, tylko ile te brzuszki napychać można?????? Jest przeciez jakaś granica . Przynajmniej ja to tak odczuwam, ale niestety przyznam szczerze, trochę sobie ostatnio  połasuchowałam. Po świętach przechodzę na dietę wodno – sałatową 🙂 
Dzisiaj  miałam iśći z  wizytą świąteczną do Maćków, byłam  zaproszona na obiadek, ale… niestety plany musiały się diametralnie zmienić, bowiem dom Magdy nawiedziła grypa żołądkowa (akurat w Święta musiała??) i chociaż mnie ona  „dorwała” w bardzo znikomym (jak narazie) stopniu, to pozostali domownicy niestety się nieźle pochorowali. Nie będę epidemii grypy dalej przenosiła, więc musiałam z wielkim żalem z dzisiejszych zamierzeń zrezygnować.
No teraz właśnie  zrozumiałam sens słów życzeń „Wesołychj i zdrowych świąt „
Coś w tym jednak jest, bo co to za święta i jaka radość, gdy człowiek z powodu jakichśtam  bólów cierpi???????
Ale takie jest życie, nie darmo mówią, że miłość i sr……czka spadają z nienacka.
Wystarczy, że jedna osoba wirusa połknie i już zaczyna działać efekt domina.
Ale wszystko kiedyś przemija, choroba więc też minie i….. no właśnie, tylko święta już się nie wrócą, chyba, że przyjdą następne, oby już zdrowe.

W Krakowie od wczoraj świeci słońce. Wczoraj co prawda nieco nieśmiało, ale dzisiaj od sameo ranka już nas cieszy swoim słonecznym blaskiem.
Co prawda cała trawa przykryta jest szronem, rano temperatura wynosiła około minus jeden, minus dwa stopnie. ale mam nadzieję, że później się troszkę ociepli.
No to cieszmy się tym wciąż świątecznym czasem i nie myślmy o tym, że jutro będzie już normalny dzień i trzeba do pracy powrócić.
To dopiero jutro, a dzisiaj…….WESOŁYCH ŚWIĄT 

Minęła Wigilia

 

 

Było bardzo kameralnie, rodzinnie i miło. Naprawdę, nie kłamię.
Magda bardzo napracowała się przy przygotowaniach do wigilijej wieczerzy, ale wszystko, co ugotowała i upiekła było po prostu przepyszne.
Był więc barszczyk czerwony z uszkami i trzy rodzaje ryby, ale królował oczywiście karp, była kapusta z grzybami, pierogi i mój ulubiony kompot z suszuu
A potem przyszła pora na deser, czyli na przepyszny sernik i tort bezowo – orzechowy, który był prezentem imieniowym dla Cioci Ewy.
Mówię Wam niebo w gębie, a gęba w niebie.
No i potem przyszła pora na najprzyjemniejszą częśc wieczoru, na prezenty.

Nareszcie będę wiedziała, jaką rzeczywiście mam temperaturę w domu, bo dostałam taki fikuśny termometr domowy z pozytywką i z budzikiem.Teraz rano będzie mnie budził głos krowy, albo świergot ptaszków, w zimie fajnie, będę czuła już wiiosenny czas.
Dostałam też, jak na babcię przystało, ciepłe kapciuszki i…….mój ulubiony ajerkoniak, będzie jak znalazł na powitanie Nowego Roku, bo ponieważ sama nie umiem otwierać szampana, rok rocznie Nowy Rok właśnie ajerkoniakiem witam. No chyba, że do Sylwestra nie doczeka… kto  wie, wszak w gościnie wypada gospodarzy trunkiem poczęstować.
Cały wczorajszy dzień odbierałam całe mnóstwo telefonów i imieninowych SMSów, jakie to miłe, że tyle osób o mnie jednak pamiętało.
Wczorajszy dzień był deszzowy i okropnie chłodnny, wiał przeszywający wiatr, co przeszkadzało mi w paleniu papierosów, bowiem u Magdy w domu nie wolno  palić, co wyszło mi chyba raczej tylo na dobre, troszkę przyoszczędziłam w smoliste substancje moje płuca.
Nie ma to jednak, jak u siebie w domu, na kanapie w kuchni, przynjmniej nikt mi niczego nie zabrania. No, ale w gościnie trzeba umieć się dostosować do zwyczajów gospodarzy, nawet gdy wydaje nam się to nie sprawiedliwe.
Dzisiejszy dzień też spędzę z Magdą, jutro jestem zaproszona do Macka, a potem…….będzie już zwyczajnie, po świętach.
Ale póki co, cieszę się rodzinnym ciepełkiem i Wszystkim życzę Wesołych Świąt.

WIGILIA 2017

 

 

 

Biały opłatek, jak śnieg,
którym się podzielimy
Znów niesie kolejny bieg
radosnej wieczerzy wśród zimy
Więc w uśmiech swą twarz przyoblecz
w ten piękny rodzinny czas,
niech kłótnie  odejdą dziś  precz,
a szczęście  ogarnie nas.
Bo jest to niezwykły dzień
dany nam raz do roku
gdy waśnie odchodzą w cień
A Bóg przynosi nam spokój
Usiądźmy rodzinnie za stołem
miłość nam twarz rozpogodzi
Śpiewajmy wesoło społem
Bóg nam się dzisiaj rodzi.

 

E.W. 24 grudzień 2017

A ja zaraz jadę. do Modlnicy.
Razem z Magda i Jej Najbliższymi będziemy świętować dzisiejszą Wigilię i resztę Świąt.




czy czuć już święta ?

 

A tam, nic nie czuć. Wyszłam dzisiaj na male zakupy a tu pogoda iście lisopadowa, a nie grudniowa.
Mży, jest ponuro, na dobra sprawę śmiało jeszcze możnaby zapalić w pokoju światło.

A dzisiaj jest dla mnie szczególny dzień – spełniania moich marzeń.Tak było dotąd, gdy w wigilię moich imienin, czylli 23 grudnia wypowiedziałam w mysśli bez specjalnego namysłu jakieś życzenie typu, dobrze, żeby…. a po tem dodam „ale” to niemozliwe”, to potem to moje życzenie się spełniało.
Naprawdę, nie kłamię. Tylko musi być spełniony jeden warunek, nie może być to źyczenie na siłe wymyślone, ot tak, musi być rzucone mimochodem.
Ciekawe, juz jedno takie malutkie życzenie się spełniło, ale jeszcze pomyślałam o… nie, nie powiem o czym, zobaczymy jutro, czy sie spełni.
A tak wogóle w związku z byle jaką pogodą zupełnie mnie opuściła jakakolwiek radość życia. Nawet gra „Wiejskie życie” już mi się znudziła, nie mówiąc o Pokemonach, które wręcz mnie denerwuja.Co prawda czasami jakiegoś od czasu do czasu sobie złapię, ale już nie walcze, juz nie siedzę z telefonem pod nosem, to nudne.
Tak samo zbieranie tych roślinek, robienie bukiecików, czy sera też zaczyna być nudne.Co w takim razie robić?
Czytać Face Book? stale jakieś  polityczne rewelacje mozna tam znaleźć, a ja chce od tego juz odpocząć.W TV prawdziwa kaszana Niby tyle mam programów, a wszędzie nadają byle co.
Na okragło spac też nie można, chociaż w snach świat jest nieco lepszy i nic nie boli, nie dokucza.Ale nic to, zima kiedyś przeminie

Póki co cieszę się, ze Rodzinnie jutro zasiadziemy przy Wigilijnym stole, szkoda tylko, że Kamilki z nami nie będzie, pojechała za szeroką wode i tam z Ojcem świętowac będzie, chociaz na pewno z nami myślami też zasiądzie przy naszym stole.

Jest, jest, hurra!!

 

 

 

No Nareszcie Uleczka się do mnie odezwała, ale radość mi sprawiła, a ja myślałam, że już gdzieś na odległą  stronę świata pojechała, bo to przecież taki globtroter z tej mojej Ulki 🙂 Myślałam, że pojechała do Laponii, szukać świ Mikołaja, by mu przypomnieć, że Wnuki na prezenty czekają.

Pewnie nie tylko wnuki, ale dla dzieci teraz przychodzi przeciez ta radosna część roku.
Pamiętam, jak tęsknie patrzyłam w strone choinki i czekałam, kiedy dorośli przestaną wreszcie biesiadować i za rozdawanie prezentów się wezmą.
Przez cała Wigilię mój wzrok kierował się pod choinkę, a we mne narastała coraz większa ciekawość. I przyznam, nigdy nie byłam rozczarowana, zawsze te prezenty były wspaniałe.
Teraz już nie czekam na perezenty, ale jeżeli jakiś gdzies tam dla mnie sie zawieruszy…….

Moje sprawy mają sie co raz lepiej. Po pierwsze naprawiła mi się Ipla, pewnie zadziałała moja interwencja w biurze Ipli, bo po przyjściu z pracy puściłam sobie ukochaną Rodzinę Zastępcza i……. nie dostałam juz tego zwłowrogiego komunikatu o blokadzie.
Nareszcie miało co mnie uśpić tej nocy.
Wczoraj miałam też kłopoty z blogiem. Miałam nawet niecne podejrzenia, że  zostałam zablokowana, ale to jednak nie jest tak do końca, zbyt dużo  ludzi musieliby blokować. Czasami ta strona słabo działa, albo w ogóle przez pewien czas się zacina i stąd te wczorajsze kłopoty.
Tak bywa. Ale dobrze Ksawer napisał, że pewnie za wiele politycznie pyskuję na tym moim blogu, więc przez pewien czas nie będe nic politycznego pisała.
Zrobię sobie taką świąteczno – noworoczną przerwę polityczną, bo po co w tym wspaniałym przecież okresie mam sobie niepotrzebnie nerwy psuć.
Niepotrzebnie? Pewnie, że niepotrzebnie, bo i tak moje dywagacje nic kompletnie nie zmienią

Więc uśmiecham się dzisiaj do Was już prawie świątecznie i polecam piękny wiersz pana Kawusi, ktory Ulka w komentarzu zamiesciła


Ja i drzewko . 
Zapaliłem świeczkę na gałązce świerku zielonego, 
migocące tysiącami iskier od bombek , 
Dzień to narodzin Dzieciątka boskiego , 
a pod drzewkiem ze słomy ubogi stoi żłobek …. 
…Przybieżeli do Betlejem pasterze …. 

Usiadłem przy stole na nim siano obrusem przykryte . 
jadło staropolskie ludowym zwyczajem , 
zapachem świerku i wosku podszyte , 
sam jestem tu , ze swoim śpiewaniem …. 
… grając skocznie Dzieciąteczku na lirze … 

Zewsząd schodzą się ku drzewkucienie przodków moich , 
obsiadają cicho dookoła stół wigilijny , 
opłatkiem łamać się będę wśród swoich , 
nie będę sam , w ten dzień tak przecież rodzinny , 
… chwała na wysokości , chwała na wysokości … 

Czekamy na pierwszą gwiazdkę zwiastuna wigilijnej kolacji . 
da znak wszystkim jednakowo na całym świecie , 
dla mnie szczególnie z wysoka zabłyśnie , 
dla mnie samego nadzieją zaświeci … 
… Chrystus się rodzi , świat oswobodzi … 

Ciepło i radośnie zrobiło się wokół drzewka zielonego , 
już nie jestem sam , mam teraz Jego przy sobie , 
cienie i smutek odeszły z serca samotnego , 
Została nadzieja i miłość ku Tobie … 
…ciemna noc w jasności promienistej brodzi …

20.grudzień 2006 rok  pan Kawusia 🙂 

Piękny wiersz, chociaż sam Autor teraz jako  ten cień przy Wigilijnym stole zasiądzie, będzie swoim duchem ze swoją Ukochaną Rodziną. Podobnie i u mnie Wigilijny stól, oświetlony blaskiem świeczek, przyniesie wspomienia moich Najbliższych, których juz z nami nie ma, ale  zawsze jednak czuć ich  obecność w pobliżu, szczególnie właśnie w ten Wigilijny czas.

Tak, Wigilia to jednak magiczny dzień….

Przed nami ostatnie przedświąteczne godziny, pełne przygotowań i kuchennych zawirowań. Wszak nie każdy ma to szczęście, że będzie na Święta zaproszony 🙂
Ja do tych szczęściarzy należę, nie muszę krzątać się po mojej kuchni, w tym roku nie przygotowywyuję ani tortu, ani kutii. Ewentualnie, już w Modlnicy, będę kroiła jarzynki na sałatkę i je potem tylko wymieszam z majonezem i jajeczkiem, może jeszcze zrobie sos tatarski….

Wczoraj w jakimś tam programie TV słyszałam, jak jakiś pan mówił  o pewnej pani: przeciez to już starsza kobieta, dobiega już siedemdziesiatki.
Ja tez już pomału do tej siedemdziesiatki dobiegam, bo te 2 lata szybciutko przeciez przeminą, więc czuję się zwolniona z wielu gospodarskich obowiązków.
Dzięki, że mam koło siebie taką wspaniałą Magde, która na siebie wzystkie świąteczne zobowiązania zabrała.

Grudniowa pogoda nie jest łaskawa dla nas w tym roku, jest wciaż ponuro, a nawet gdy spadnie troszkę śniegu, zaraz niknie i znów szaro – buro się robi wokoło.
Rano dzisiaj znów się zadziwiłam, że to już siódma godzina, za oknem było całkiem ciemno, trzeba było górne światło zapalać.
Ale od Wigilii zacznie nam już dnia przybywać, co prawda rano jeszcze będzie ciemno, ale coraz dłuzej popołudniu jasno będzie.
I to jest całkiem optymistyczna wiadomość.

No to miłego oczekiwania na Święta,  wszak tylko dwa dni nam pozostało

Martwię się

Po raz pierwszy w środę nie dotałam żadnego komentarza od Uleczki, ani w Blogu, ani na Facebooku. Dotad tak nigdy nie było i gdy Ulka jest nawet bez
dostępu do internetu daje mi o tym znać.  A tu….cisza.

 

 

Przyznam, że bardzo,  bardzo się tym zmartwiłam.
Ale MAM NADZIEJĘ, ŻE NIC SIE NIE STAŁO, TYLKO, ŻE GDZIEŚ MI SIĘ ULKA „ZADZIAŁA”
Uleczko, wróć, tęsknię za Twoim komentarzem, nawet za polubieniem w Facebooku.

adrianowi (z małej litery) wydawało się, że podjął decyzję w sprawie podpisania sądowej ustawy, ale tylko mu się tak wydawało.
On po prostu wykonał rozkaz WODZA, posłusznie, jak zawsze  dotąd
A przecież 2 lata temu ten niezłomny człowiek, który stanął przed nami jako kandydat na prezydenta, pytał wszystkich : Prezydent notariuszem rządu? Ja takiej prezydenturze mówię nie.Dziwne, chyba nie pamięta tych słów, kiedy posłusznie z długopisem zasiada w fotelu i podpisuje wszystko, co Kaczyński mu każe podpisac.
On nawet nie jest notariuszem rządu, on jest po prostu bezwolną pacynką, bez własnego zdania, no i oczywiście bez honoru. Do tego jest głupi, bo skoro jego akademiccy nauczyciele, znającyy prawo, mówią mu: „nie podpisuj” a on ich nie słucha, to świadczy niestety o jego nieodpowiedzialności za doktorski  tytuł prawniczy, który od nich dostał.
Ale czasami jajko chce byc mądrzejsze od kury, tylko, czy na dobre mu to wyjdzie?
Pewnie, że przez machlojki PIS nie przegra następnych wyborów, ale są jeszcze inne metody, co prawda nie demokratyczne, ale co można mówić o dzisiejszej demokracji w Polsce?, po prostu jej nie ma!!!
Rośnie tylko arogancja władzy. teraz maj,a już wszystko, co chcieli osiągnąć, najwyższa pora, żeby z tych obłoków zaczęli spadac na dno.
I tak będzie, tylko ten upadek będzie dla nicgh bardzo bolesny.
Pikanterii dodaje fakt, że adrian ( z małej) litery podpisał tę sadową ustawę własnie wczoraj, gdy Unia podjęła decyzję o wdrożeniu paragrafu 7 wobec Polski.
Tym samym rzad Polski powiedział Unii : FACK YOU !!!!
Tylko co będzie, gdy Unia tym samym im sie dwdzięczy i kochanych pieniędzy nie przysle?Skąd wzmą na te swoje fanaberie, to rozdawnictwo.
A lud, nawet ten najciemniejszy zacznie sie w koncu buntować, skoro przestawali dawacSam zamordyzm nie wystarczy, ludzie chca mamony!!!!Takie bałwany teraz nami rzadzą, cóż, zima, to czas na bałwany, ale kiedyś po najdłuższej nawet zimie  wiosna przychodzi…….

Póki co, wciąż jeszcze mój blog działa i dopóki go nie zablokują będę w nim pisała to, co myślę.
Może potem poniose konsekwencje, moze nie?

A do Świąt coraz bliżej i bliżej. Dzisiaj czas zakupów i czas pracy, więc musze się już zbierać.
Życzę przyjemnego czwartku

przedświąteczna środa

Środa po środzie, środa po środzie i rok pomału do końca się zbliża. Za tydzień będziemy Uleczko składać sobie noworoczne zyczenia, ale dzisiaj….
Dzisiaj pewno jesteś w ferworze przedświątecznych porządków i przygotowań, bo i tych pewnie Ci nie zabraknie, mimo, że Święta spędzać będziesz miło z Ukochaną Rodzinką.
Uleczko moja Kochana!!!! Życzę Ci wspaniałych i spokojnych  Świąt, pełnych wzruszających momentów, bo bliskośc i miłość Rodziny jest przecież dla człowieka, szczególnie już w naszym wieku, najważniejsza Niech światełko Betlejemsiej Nocy, migające na choince przyniesie Ci spokój i radość spełnienia Twojego życia, które jeszcze przed Toba wciąż roztacza nowe zadania.
Życzę Ci przyjemnych świątecznych spacerów z Olcią, bo ta napewno wyciągnie Cię na jakis wesoły, długi spacerek No i życzę Też wspaniałych prezentów od Gwiazdora (w Krakowie przynosi nam je Aniołek) i w ogóle sporo uśmiechów i radości.

WESOŁYCH ŚWIĄT ULECZKO KOCHANA!!!!!

A dzisiaj pewnie nic ciekawego juz nie napiszę, we wczorajszym wpisie nieco się znów wywnętrzniłam.
Dzisiaj próbowano mi zablokować na Facebooku jakiś post, napisali mi, że to spam, odpisalam, że to był mój wpis, a nie spam, więc mi go odblokowano.
Podobno, bo oczywiście nie mam pojecia o który wpis chodziło.
Za to mam kłopoty z Iplą, też mam ją zablokowaną, nie wiedzieć czemu, nie mogę sobie oglądać na dobranoc  mojej ukochanej Rodziny Zastępczej. Po kilku sekundach włącza mi sie napis, że niestety mam zablokowane konto, ciekawe czemu, skoro wczoraj wpłaciłam im 10 zł za nie wyświetlanie reklam, na co dostałam potwierdzenie.
No tak, stara strona Ipli jest zablokowana, a ta nowa ich wersja nie uznaje wcale mojego wpłaconego pakietu i nadal pojawiają się tam reklamy, mimo, że jestem zalogowana. Nic z tego nie rozumiem. Napisałam już do Pomocy Ipli, czekam na odpowiedź, a najlepiej to czekam na możliwośc oglądania programów bez kłopotów i bez reklam, skoro za to zapłaciłam Mam rację??

Na dworze (czyli opo krakowsku na polu ) dosyć zimno, przedzimowo, bo śniegu na szczęście nie widać.
Ale skoro do mnie Mikołaj nie dojechał, może Aniołek przyniesie mi jakiś prezent? W Krakowie w Wigilię zostawia się lufcik, przez który wlatuje Aniołek i pozostawia pod choinką prezenty.
Wiem, że w innych miejscach Polski prezenty przynosi Jezusek, św Mikołaj, lub Gwiazdor.
Chociaż kto wie, czy Aniołek mi cokolwiek przyniesie, skoro jestem taka ostatnio politycznie pyskata?????
To zależy jakiej on będzie opcjji politycznej, pewnie prawicowej, ale jednak mimo wszystko obowiązuje go sprawiedliwie traktowanie obdarowanycj, bez względu na polityczne zapatrywania, uwzględniając grzecznosć wobec Boga i ludzi.   
Wkrótce zobaczymy, jak mnie oceni.

No to czekając na Aniołka życzę miłej środy

Kacze opowieści

 

 

Pomór na Beaty padł ostatnio.

Najpierw poleciała Beata Szydło. teraz nasza miss obiektywu,  ukochana Beata Kempa.
Ale również i innej rządowej pięknotce się oberwało,  wyleciała Elusia Witek. Kto następny?
A może wreszcie pani minister od nauki przestanie suszyć swoje sztuczne ząbki w pięknych uśmiechach?
A może pan  hrabia od zdrowia też poleci w niebyt?
Oni polecą w niebyt? Śmiech na sali, kto w to wierzy. Po prostu dostaną inne lukratywne stanowiska, a przy okazji ogromne odprawy.
Kruk krukowi oka nie wykole, czyli ku..wa ku..wie łba nie urwie. Wiadomo.
To wszystko gra pozorów, że cokolwiek nowy pan premier robi, ale przeciez cała działalność pisowskiej trupy to tylko pozory.
Za to będziemy mieć super inteligentnego nowego rzecznika rządu, który nie wie nawet, kim była Caryca Katarzyna. Ale po co mu to wiedzieć? Grunt, że wie kto to jest Kaczyński. Przecież ta wiadomość dla jego kieszeni jest najbardziej cenna. Ech!
Masz pan pełniący obowiązki prezydenta, czyli adrian (z małej litery, bo on sam mały w swojej dzia laności) jest chyba w bardzo trudnej sytuacji. Nie ma mu właściwie czego zazdrościć, bo jest pomiędzy młotem(Kaczyńskim) a kowadłem (czyli na przykład profesorami jego rodzimej uczelni, którzy mu mówią adrian nie podpisuj, bo to nie zgodne z Konstytucją) No i co adrian (z małej litery) zrobi??? …. ano podpisze, bo młot jednak jest bardziej groźny.
A ciemny lud nadal klaszcze z uciechy w łapki, roześmiany i rozentuzjazmowany tak zwany suweren ciągle nie rozumie, że ciemne chmury coraz mocniej nad Polskę nadciągają. I to nie te chmury pogodowe, ale polityczne.
Jutro  Brukselski Szczyt ostatecznie  wypowie się wsprawie wdrozenia artylułu 7 Unii  Europejskiej, która przyniesie Polsce fatalne skutki.
Ale cóż, rząd pana Kaczynskiego jest mądrzejszy, a sam pan Kaczyński to już Największy Mąż Stanu, jakiego jeszcze dotąd świat nie widział i nikt go nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe.

Ale poza tym wszyscy mają się świetnie!!!!!

Ludzie sobie stoją pod Pałacem (niby) prezydenta  i śpiewają mu swoistą kolędę, również i ulice innych miast są wieczorami przeludnione ludźmi gorszego sortu oczywiście , wszyscy mówią adrian nie podpisuj, ale ten sie zaparł, nie ma mocnych.

Ale coś się dzieje, że źle? kiedyś zacznie się dziać lepiej (nie mówić)

Pogoda dzisiaj nieszczególna, niby jesienna, niby zimowa, chłodno i buro, aż strach na ulice wyjśc. Wczoraj słonko też próbowało się przebić przez chmurki i czasami jakiemuś promyczkowi nawet to się udało, ale mało skutecznie.
Dzisiaj  na takie perspektywy raczej nawet  nie ma co liczyć.
Najwyżej co, to liczymy dni do Świąt, a tych już zostało tylko cztery.
W niedzielę zasiądziemy przy Wigilijnym stole i zaśpiewamy „Podnieś rączkę Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą” (czyli wolną od kaczyzmu)
Ale to dopiero w niedziele, dzisiaj życze trochę uśmiechu i miłego dnia.

ach te reklamy…

 

 

…czyli zaparkować zadem na chodniku??
Przyznam, że bardzo mi się ta reklama podoba, zawsze wzbudza we mnie uśmiech, gdy widze to słodkie dziecko na zebrze, wręczająca czekoladę Wedla  i  słyszę te słowa, które zebra mówi. Taka wesoła, zabawna i nie nachalna ta reklama. Bo niektóre reklamy naprawdę denerwują, szczególnie na  Onecie, gdy chcę przeczytać jakiś tekst i nagle pokazuje mi się jakis okropny stworek z napisem: Reklama nie jest taka zła i w dodatku za nic tego potworka  nie można się pozbyć. Trzeba wtedy wyłączyć ABP, bo inaczej cały czas stworek straszy.
To jest dopiero nachalność, wymuszanie siłą oglądania reklam, których wcale nie chce się oglądać .Ale cóż, wszystkie portale, TV i radio z tego po prostu żyją, bo przeciez mało kto teraz płaci abonament na przykład za TV. Ale swoją drogą, czemu mam płacić za coś, co jest jednym wielkim kłamstwem, ohydną propagandą, która nawet przerosła tę ongiś komunistyczną?
A ponieważ nikt nie chce płacić, to jakoś trzeba coś wymyślec i obojętnie czy bedziesz TVP oglądać, czy nie i tak za nią w rachunkach za energię zapłacisz, bo tam tę opłatę dokoptują.

No to jesteśmy już na ostatniej prostej przedświątecznej. Przed nami perspektywa….białych świąt, bo śnieg uparcie sypie i sypie, co wcale mnie nie raduje.
To znaczy dobrze na sypiący  śnieg przez okno się patrzy, ale jednak komplikuje on bardzo życie, zarówno tym, którzy prowadzą samochody jak i tym, którzy nie najlepiej po ulicy chodzą. Ale jakoś tę porę trzeba przetrwać, a ja nic, tylko narzekam i narzekam.
Mogę sobie na przykład usiąść w wygodnym fotelu, przymknac oczy i wyobrazić sobie, że jestem gdzieś na wyspie, niekoniecznie bezludnej, ale niezbyt przeludnionej, jest ciepło, słonko przygrzewa, morska bryza przynosi przyjemne orzeźwienie, a ja popijam sobie  lodowatego drinka z, albo bez alkoholu i jestem bardzo szczęśliwa. 

 

Bo grunt to dobra wyobraźnia.
Jak mi to kiedyś koleżanka w wierszu dla mnie napisała?

I TAK SIĘ NIE TARZASZ W PUCHU, NIE UPADAJ WIĘC NA DUCHU

No to nie upadam, zbieram się pomału i do pracy siię przygotowuję.
A że dzisiejsza rzeczywistość jest zimna i mokra? Jutro może być całkiem inaczej.
Ba, nawet dzisiaj jeszcze może się nam słonko na niebie pokazać, wszak wszystko w życiu jest możliwe.
No to miłego poniedziałku i wspaniałego oczekiwania na Święta życzę

przedświąteczna niedziela

 

 

 

No to mamy przedświąteczną niedzielę.
Drzewiej taki dzień był bardzo waznym dniem w sercach każdego Polaka, bo obowiązkowo właśnie wtedy robiło się główne przedświąteczne zakupy. Dlaczego akurat w niedzielę?
Bo ówczesny rząd był taki szczodry i wtedy właśnie „rzucał” najlepszy, nawet ten reglamentowany towar. Można było więc zakupić nie tylko szynkę, czy inną wykwintą wędlinę, która na ogół była niedostępna, albo trudno dostępna w zwyczajne dni, ale można było tez kupić czekolady i inne choinkowe łakocie, a równiez i wtedy „rzucali” owoce południowe: pomarańcze, bananym, cytryny….No to kolejki rosły i rosły przed każdym  sklepem, czesto juz w nocy powstawał tak zwany komitet zakupowy, tzeba było się wpisać na listę i wybrani „pilnowacze” odczytywali co godzinę listę obecności.
A o towar wcale nie było łatwo. Oczywiście największą popularnością, prócz szynek i mięsiwa. cieszyły się poczciwe karpie, które w skandalicznych wręcz warunkach przetrzymywane były w beczkach, czy wannach, a potem w plastikowych workach, bez wody i bez możliwości oddychania były  niesione do domu, gdzie były wpuszczane do wanny. Skutkiem tego przez kilka dni nie można się było porzadnie wykąpać, w wannie pławiły się ryby, którym też nie za bardzo to pomieszczenie się podobało i bardzo czesto z niej wyskakiwały na podłogowe kafelki i wiły się niby węże pod nogami.
Zanim weszło sie do łazienki, trzeba było najpierw dokładnie sprawdzać, czy jakaś ryba nie dokonuje właśnie w łazience na ziemi, albo w wannie swojego żywota, bo takie śnięte ryby były niedobre i niesmaczne do przyrzadzania .No i trzeba było oczywiście uważać, zeby przez przypadek kawałek mydła nie dostał  się do wanny, bo to oznaczało tylko przedwczesną  rybią śmierć.Tak więc z tymi karpiami były same tarapaty, najpierw trzeba było uważać, żeby nie posnęły, a potem trzeba było dokonywać na nich egzekucji.
Był to dla mnie chyba najgorszy przedświąteczny okres, bo zawsze mi sie wydawało, że te biedne ryby krzycza z bólu i strachu przed zabijaniem, chociaż podobno ryby głosu nie mają. Ale na pewno przeczuwały swój koniec, dlatego były takie podenerwowane. A ja zamykałam się w ostatnim pokoju i mocno zaciskałam uszy, żeby nie słyszeć tego okropnego łoskotu, który przy zabijaniu tych biednyh rynbek odchodził z łazienki.
A teraz jest o wiele prostsza sprawa, idziesz do sklepu rybnego ( o ile jeszcze istnieją), czy do marketu i kupujesz już porcjwną na filety rybe. Nie musisz więc potem jej zabijać,  oprawiac, targać z niej łusek i skrzeli, czy uważać, zeby nie pękł woreczek z żółcią, bo ryba bstawała się wtedy gorzka.

Jedyny mankament to to, że nie masz rybch łusek, a według tradycji, takie dwie lub trzy  łuski  umieszcvzone w portfelu przynosiły bogactwo na cały następny rok. Zawsze jednak jakąś łuskę od Jacka dostaję i chowam ją do portfela, a nuż to będzie prawda i przez cały rok portfel nigdy nie będzie pusty????? Do tej pory jakoś ta zasada działała…..
Jutro już pomału trzeba pomyślec o zakupach, ale nie będę niczego dźwigała, już do tego się nie nadaję, po prostu zamówię wszystkie cięższe towary chociazby w Tesco.
Zresztą znów pewno musiałabym wzbudzać litość ludzi dobrego serca i znaleźć kogoś, kto mi ciężkie zakupy zaniesie do domu, bo rączki teź juz dźwigać nie pozwalaja. Ale jest to niestety krepujące, wiec zamówię przez Tesco, zapłace za towar i za usługę dostarczenia i mam problem z głowy.
Od czego w końcu są pieniądze???
Zresztą tyle człowiek do tych świąt się naprzygotowuje (nawet ja, mimo, że święta spędzę u Magdy), a potem tylko dwa, czy trzy dni i…po świętach.
Ale przygotować sie trzeba  taka jest tradycja!
Nie będzie tortu kokosowego jednak, dostałam zadanie: upiec sesrnik. Ba, niby prosta sprawa, ale…..
Muszę poszukać jakiegoś fajnego przepisu, a i tak piec będe chyba dopiero u Magdy w sobotę.

Dzisiaj rano obudził mnie biały pejzaż za oknem. Pierwsza moja myśl: no to Magda się „ucieszy”. Ona, podobnie jak ja, nie lubi śniegu, głównie przez kłopoty przy prowadzeniu przez nią auta.
Ale śnieg za długo się nie utrzymał, bo już  koło jedenastej słonko pięnie zaświeciło i zrobiło się nawet przyjemnie.
No to życzę Wam, by w tej przyjemnej atmosferze to przedświąteczne święto miło Wam zleciało.
Musicie, szczególnie Panie, nabrać dzisiaj sporo energii, bo czeka Was bardzo pracowity tydzień, pełen przedświątecznych przygotowań.
POWODZENIA!!!