niech to…..

 

 

Napisałam dzisiaj bardzo długi wpis i…wszystko znikło.
Niech ten Blog.pl tam i z powrotem.
Nie chce mi się drugi raz to samo pisać, jestem po wczorajszym dniu rozleniwiona.
Napiszę tylko, że było bardzo, bardzo przyjemnie na tej wczorajszej Firmowej Wigilii i do domu wróciłam około 23.
Byłam jedną jedyna „fotoreporterką”, jakoś w tym roku nikt nie kwapił się robić zdjęć, całe szczęście, że zdążyłam na czas swój aparat przygotować i naprawdę porządnie naładować te baterie, nie zawiodły mnie przez cały wieczór, przynajmniej raz!
Jedzonko było bardzo pyszne i powiedziałabym, że nawet nazbyt obfite, były dania typowo wigilijne, czyli barszcz uszkami, karp smażony z surówką i ziemniaka,i, a potem był jeszcze zimny i ciepły bufet z pierogami, łososiem i przepysznym śledziem.
Mniam, jak mi smakował.
Wszyscy byli elegancko ubrani i mieli dobre humory. W tym roku usiadłam przy fajnym stoliku, gdzie było bardzo rozmownie i miło, na pewno się nie nudziłam.
No i oczywiście zajęłam się fotografowaniem wszystkich uczestników, nawet nie najgorzej te zdjęcia mi wyszły.
Jedynym mankamentem było to, że przy tej restauracji nie było parkingu, musiała więc Magda zaparkować samochód spory kawał drogi dalej.
Ale po  obfitej kolacji taki spacerek wieczornymi ulicami Krakowa był nader przyjemny.
Akurat Magda zaparkowała naprzeciwko Szpitala Kolejowego, tego, w którym ongiś pracowałam.
A teraz ten pusty budynek straszy tylko ciemnością i wydawało mi się, że słyszę głosy duchów, buszujących po szpitalnych korytarzach  i nawoływania „siostro…siostro”…..  wróciły wspomnienia.
Ot to tylko  taka  moja bujna wyobraźnia, ale zawsze, gdy przejeżdżam koło szpitala, a zwłaszcza, gdy jest to wieczorem jakiś żal mnie za gardło ściska, no cóż, jakby nie było przepracowałam tam całe 20 lat, a szpital zlikwidowali, a budynek straszy pustką.
Dzisiejsze przedpołudnie spędziłam na całkowitym poimprezowym relaksie, chociaż wódeczki, ani żadnego innego alkoholu  nie piłam, ale jednak nadmiar pysznego jedzonka, nie m bezpowrotnie zniknęło.
Byłam dzisiaj tylko na małych zakupach, właściwie to miałam zakupić tylko chleb, a skończyło się, jak to się skończyło, czyli na pełnej torbie zakupów,
Ba, bawet o Rossmana zahaczyłam, bo skończył mi się już tusz do rzęs i do kresek. Mimo, że często się nie maluję, ale jednak trzeba takie precjoza „poprawy urody” przy sobie mieć.

Wszyscy wiemy, że teraz nie jest najlepsza pora roku, ale dzisiaj nawet najmniejszy promyk słonka nie zdołał się przebić przez gęstą powłokę chmur, a temperatura odczuwalna była o wiele niższa, niż ta, która de facto była na termometrze,
Było mi wręcz zimno, ba cały czas odczuwam to zimno…..

Życzę miłego wieczoru, bo za oknem znów ciemno….

choinka po raz pierwszy

 

Dzisiaj po raz pierwszy zamigocze w moim towarzystwie śliczna choinka, a z głośników popłyną kolędy.Tak szybko minął ten rok, wydaje się, że poprzednia Pracownicza Wigilia była dopiero przedwczoraj, a tu….dzisiaj znów się spotkamy z koleżankami i kolegami, z którymi współpracujemy, czasami na odległość, w innych placówkach, aby wspólnie podzielić się opłatkiem i życzyć sobie spokojnych i miłych Świąt i dużo szczęścia w Nowym Roku.
Wczoraj przygotowałam już sobie aparat fotograficzny, naładowałam baterie, przygotowałam sobie sukienkę….
 A teraz czekam cierpliwie  na wieczorne spotkanie. Przed dziewiętnastą przyjedzie po mnie Magda i razem już sobie pojedziemy do tej samej restauracji, w której juz od 2 czy 3 lat obchodzimy pracownicza Wigilię. Mam nadzieję, że będzie tak samo przyjemnie, jak w poprzednich latach, a może jeszcze bardziej przyjemnie?

Pogoda tylko jest jakaś taka mało sympatyczna. Jest buro – ponuro i mży deszcz. Dziwny ten grudzień, dziwny pod względem pogody i nie tylko.
Zamiast śniegu – pada deszcz, zamiast radości i pozytywnych myśli – same niechlubne słowa i przezwiska. Przpomina mi się nieco grudzień przed wielu lat, wtedy też panowało niezadowolenie z rządzących,  tylko może wtedy  było więcej tych światłych, którzy rozumieli powagę chwili.
Teraz niektórzy sa omamieni, na szczęscie nie wszyscy i dlatego wieczorem ulice miast są pełne niezadowolonych manifestantów.Tylko….rząd nic sobie z tego nie robi i to jest bardzo, bardzo smutne.
Ich arogancja, buta i pewność siebie jest tak wielka, że wydaje im się, że wszystko mogą.
Ale czy  tylko im się wydaje? Czy reszta jest po prostu taka mało zdecydowana?

Ano zobaczymy. Nie będe dzisiaj o tym myślala,  na dzisiaj mam całkiem inne, miłe plany.

Życzę wszystkim udanego piatku i przypominam, że do Wigili zostało juz tylko osiem  dni.

do więzienia

 

 

Ale heca, mogę iść za kratki, albo co najmniej zapłacić sporą sumę za nieprawidłowe podejście do sytuacji politycznej.
Jestem anty – rządowa, o czym każdy, kto czyta mój blog świetnie wie i za moje nie prawicowe poglądy mogę zostać ukarana.
Taka jest decyzja „słusznego” rządu, który tropić na Facebooku i w internecie śledzić będzie niepokornych i ich potem za to karać.
No czegoś takiego jeszcze w moim dość długim życiu nie przeżywałam, chociaż……pamiętam, pamiętam, jak po bramach się chowałam przed zomowskimi  armatkami wodnymi, które szalały po ulicach.
Teraz ma być podobnie??????
To po cholerę była ta cała Solidarność i rok 1981? Po cholerę był Wałęsa i zwycięstwo Solidarnych?
Wszystko w niwecz poszło, a dla ironii, ci, którzy teraz ciemiężą,  wpychają się na siłę na świecznik tamtejszych bohaterów, strącając i znieważając prawdziwych bohaterów.
Świat oszalał!!!!
Według nich jestem lewakiem, nie nie jestem, jestem tylko normalnym człowiekiem, wcale nie gorszego sortu, bo ktoś, kto udaje, że jest inny, niż na prawdę jest, kto na pokaz  modli się w kościele, a na co dzień niszczy ludzi jest zdecydowanie gorszym sortem niż ja.
Ja nie tylko dla kotów mam serce, mam serce dla zarówno ludzi, jak i zwierząt i nie modlę się na pokaz.

W Kazaniu na Górze Jezus wiele uwagi poświęca modlitwie. Nawiązuje do niej w różnych kontekstach: każe modlić się za nieprzyjaciół, przestrzega przed modlitwą obłudników i pogan, uczy nas modlitwy Ojcze nasz, zachęca do wytrwałości na modlitwie oraz przestrzega przed łudzeniem samego siebie podczas modlitwy.

 

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę, powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Modląc się, nie bądźcie gadatliwi jak poganie. Oni myślą, że przez wzgląd na swe wielomówstwo będą wysłuchani. Nie bądźcie podobni do nich! Albowiem wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie (Mt 6, 5-8).

Dzisiaj mamy już czwartek, Wczoraj zaskoczyło mnie słonko, było nawet całkiem przyjemnie, zobaczymy, co dzisiejszy dzień przyniesie.
Ale i tak na wszelki wypadek zażyję sobie Nimesuil, żeby w pracy, której dzisiaj nawet mi się nieco uzbierało, być sprawną.
A jutro???
Och, jutro będzie FUN, ale o tym napiszę dopiero w następnym blogu, o ile mnie nie zablokują, co być może, bo nie wiem, od  kiedy ta internetowa policja ma zacząć działać.
Życzę wszystkim przyjemnego czwartku.

 



Dzień dobry Ulu

 

 

  

 

Witam Cię bardzo serdecznie przepiękną różą w kolejną już środę.
W tym roku już nie dużo tych śród przed nami, ale tę środowo – różaną tradycję oczywiście przeniosę na rok przyszły.
Ale jeszcze musimy cieszyć się tym rokiem i czekac z niecierpliwością na następny, z pytaniem na ustach : będzie lepiej?
Będzie, napewno będzię, Ja to już wiem.
Niech no tylko ta zima zła przeminie … i …..
I co mam Ci jeszcze dzisiaj Uleczko napisać?
Nic szcvzególnego do mego nieco zaspanego umysłu nie przychodzi, więc posyłam Ci słodkie całuski z Krakowa i……. garstkę słonka, może gdzieś przez te chmurzyska się przebije i Tobie dzisiaj zaświeci?

We wczorajszym moim wpisie okropnie sie wywnętrzniłam, ale tak bardzo denerwuje mnie absoluta bezczelnośc tego rządu i całkowita bezradność opozycji, o ile wogóle można powiedzieć, że takowa w Polsce istnieje.
Czytam też komentarze, nawet te „prawicowe” i tylko zadziwiam się, że ludzie są tak ślepi i tak bałwochwalczo wierzą tym, którzy im się w oczy śmieją.
Ale cóż, głupota jest cechą Polaków, pewnie, że na szczęście nie wszystkich.
Dobra STOP, już ani słowa na ten temat.

W Polsce szaleje PIS, na południiu szaleje halny.To znaczy już nie szaleje, już się wyciszył, ale dlatego przez ostatnie dni tak ciepło w okolicach południa Polski było. Bo przecież 11 stopni w zim ie to raczej ewenement.
Ale ja sie cieszę, bo przynajmniej nie ma tej slizgawicy i śniezno – deszczowej pluchy. Więc i kostki nieco mi odpuściły.
W niektórych domach już pachnie pierniczkami. Wspaniały korzenny zapach tych małych ciasteczek pobudza wyobraźnię. Potem tylko trzeba wziąć odpowiednie przybory i pięknie te pierniczki przystroić. Magda musiała upiec kilka pierniczków dla Jasia, bo potem właśnie w szkole dzieci miały zajęcia praktyczne – przystrajanie świątecznych wypieków.
I bardzo dobrze, że pani wciągnęła dzieci do tej zabawy, może kiedyś, gdy te dzieci już  dorosną, wspomną te szkolne lata i wraz ze swoimi dzieciaczkami i mama i tata wspólnie będą upiększac gwiazdkowe pierniczki.To taki miły przedsmak tych rodzinnie spędzonych świątecznie chwil.
A ich tak mało mamy na codzień. Przynajmniej przez święta nikt nie będzie się nigdzie spieszył, nie będzie załatwiał przez telefon interesów, będzie się uśmiechał i cieszył obecnością najbliższych.
Nawet politycy też już zaczynają czuć magię zbliżających sie świąt, jednak nie wszyscy traktują te chwile jako pojednanie. Wczoraj pan prezydent mówił o konieczności pojednania i tworzenia jednej polskiej rodziny, a inny polityk wyrażał się o opozycji jako o politycznych lumpach. Tak widać pisowcy traktuują  przedświąteczne „pojednanie”

Dzisiajochodzimy niechlubną  rocznice wprowadzenia stanu wojkennego w Polsce.
Stan wojenny wprowadzono 13 grudnia 1981 roku na terenie całego kraju. Zawieszono go 31 grudnia 1982 roku, a całkowicie zniesiono 22 lipca 1983 roku. 
Czy wiele się zmieniło?
Zmienił sie tylko ciemiężyciel, a zamiast czołgów na ulicach Warszawy błyskają policyjne światełka, ostrzegając ludzi: nie wychylaj się, wierz w Wielki PIS, głoś ich wspaniałość, bo inaczej ci dołożymy.
Więc nie życze dzisiaj miłego świętowania, tylko raczej przyjemnie spędzonej środy.

A poza tym każda żmija mija.

Majstersztik

 

 

To wielka sztuka zmieniając wszystko nic nie zmienić. Tak potrafią tylko mistrzowie- magowie.
Ciekawa jestem, co na to powie pisowski lud, który na zmiany był nastawiony, bo o nim mówił pis co najmniej od 2 miesięcy.Nie było zmiany? Była, jedna, malutka, pani premier z panem wicepremierem zamienili się stołkami. Ot i cała wielka rekonstrukcja.
I była pani premier bardzo z tego się cieszy, bo w sumie nie wyleciała z rządu, dalej swoje broszki nosić będzie mogła, tylko po rączkach już jej nie będą całować 😦
A może którąś  ze swoich broszek z dorodnej kolekcji  obecnemu panu premierowi podaruje????
Panowie ministrowie też się cieszą, bo stolce swoje utrzymali. Najbardziej chyba cieszył się Waszczykowski, aż z Paryża, gdzie służbowo był wysłany, wywołali go  z powrotem do Warszawy, żeby dać mu dobrą nowinę :zostajesz. Pewnie to taki prezent przedświąteczny dla Witka, bo chyba nawet on sam już uwierzył, że jego „rządzenie” już się kończy. A tu…niespodzianka.
Brzuch ma dosyć spory ów pan minister, zauważyłam to podczas wczorajszej uroczystości, więc nie będzie musiał zaciskać teraz pasa, przynajmniej przez jakiś czas. Zresztą kruk krukowi oka nie wykole, najwyżej dostałby inne intratne stanowisko, tylko tytuł ministra by najwyżej co utracił.
A za ten cały stress związany z niepewnością, czy zostaną, czy będą odwołani posłowie dostali …odprawę.
No jasne, 2 lata przecież „ciężko” pracowali. Należy im się. Pewnie jeszcze premię dostaną pod choinkę, a czemu nie?
Co prawda obiecali na gwiazdkę dopłaty dla emerytów i rencistów, ale w sumie im pieniądze nie są na nic potrzebne, broszek kupować przecież  nie muszą. I powinni się w sumie  cieszyć ci emeryci, że dostają te grosze, bo są zwykłymi nierobami, którzy naciągają biednych rządzących na wypłaty.
Dosyć tego. Najwyższa pora ustalić w sejmie nową ustawę: emeryci mają żyć tylko do 65 roku życia, I  tak przez 5 lat będą  niesłuszną jałmużnę otrzymywali, a potem już powinni umierać. Przecież ministerstwo zdrowia jest tak niewydolne, że nie  może wydawać pieniędzy na tetryków, ci sami są sobie winni, że tak długo żyją. Niech jedzą póki co  tę sałatę, a w zimie…podobnie jak koń…siano. Przynajmniej na tej diecie za długo nie pożyją.
Gorzkie moje słowa, ale jakie prawdziwe……
Tak więc nic w sumie się nie zmieniło, pierwsze ważne swoje głosy  nowy pan premier skierował do Torunia z nadzieją, że uda mu się schrystianizować całą Europę, to jest jedno z jego frontalnych  zadań. Niech Europa sobie nie myśli, że to byle jaki premier rządzi teraz w Polsce. On już Europie pokaże, gdzie raki zimują!!
Ciekawe, czy zacznie od swojego tatusia, który jawnie ogłosił, że żyje z trzema kobietami?????
Ale chrystianizacja w wersji  pis wygląda całkiem inaczej, niż by nam się to wydawało.
Oni są „nadludźmi” i ich boskie prawa nie dotyczą, pewnie dlatego tak wiele rozwodników jest w tej partii.
Ciekawa tylko jestem, kiedy nowy pan premier nową transzę pieniężną do Torunia prześle????? Przecież jakoś wkupić  się w łaski Ojczulka Rydzyka musi, prawda? A ten biedny klecha z Torunia, który ogłosił, że jest ubogim przecież  człowiekiem, innej formy uznania, niż pieniądze nie przyjmuje.
Pieniądze to jest wszystko. Dlatego bardzo podobał mi się kiedyś kawał : z ust owego toruńskiego  Ojczulka wychodził dymek z napisem : Kto chce zapewnić sobie życie wieczne? podaję numer konta.

Oj dzieje się w Polsce, dzieje.Wszystko to naprawdę już graniczy z jakimś wielkim społecznym nieposłuszeństwem. Stacja TVN została na przykład ukarana sporą, ponad milionowa kara za przekazywanie tego, co się działo w sejmie rok temu, cóż, nie był to pochlebny dla rządzących przekaz, co z tego, że prawdziwy, rzetelny? Należy ich ukarać za to, że pokazali, jak rząd wszystkich za nos wodzi.
Teraz z kolei do prokuratury będą skierowane wyłapywane w internecie wpisy niepochlebne rządowi i jako wyraz nienawiści będzie surowo karany.Tylko ciekawe, dlaczego nie będą się zajmowali nienawistnymi wpisami pro rządowców, którzy chcą na przykład wieszać byłych rządzących, którzy lekceważąco i wręcz ohydnie określają ludzi nie ich wyznania politycznego lewakami, zdrajcami, już nie mówię, że i gorsze słowa były używane i chęć zemsty na nich z prawych ust płynęły.
No a sam pan prezes nie mówił o nas ludzie gorszego sortu, mordercy, zdrajcy i wiele jeszcze innych epitetów, o których pamiętamy. Dlaczego tropienie słów nienawiści ma działać tylko w stronę jednej opcji.
No tak, bo to jest lepszy sort, im wolno.
Boże, widzisz i nie grzmisz??
Kiedy wreszcie jakięś piorun na te jawne bezeceństwa ześlesz. Ale podobno Pan Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy.
Mam nadzieję, że nie traktuje sprawiedliwości podobnie jak obecni szadzący.
Zastanawiam sie tylko, czy za prawdę można pójść do wiezienia? Jeżeli tak, to wielu dziennikarzy i nie tylko marnie powinno swoja najbliższa przyszłość widzieć, ja zresztą też.
Ale się nie boję. Kiedyś prawda sama się, wybroni.To nic, że teraz rządzi świata marność, ale przyjdzie czas, ze i oni poniosą konsekwencję swoich poczynań.
A mnie co najwyżej zlikwidują blog. Trochę będzie mi szkoda, bo jednak trochę czasu na tym blogu już istnieję, no trochę, prawie 13 i pół roku.
Ale cóż, poświecę się, ale zdania nie zmienię. Taka  już jestem!
Nowość jest w pisie taka, że wpłynęła już do marszałka projekt dotyczący dezubekizacji wojska. Już rozpracowali milicjantów, policjantów, teraz będą okrajać z pieniędzy  emerytury i renty tym, którzy mieli „czelność” pracować w okresie PRL- u i później, aż do czasu wielkiej pisiej prosperity  w Wojsku Polskim. A co? Poniewierali nimi jako zwykłymi żołnierzami w tamtych czasach, wysyłając ich na różne akcje i ćwiczenia po całej Polsce, to na stare lata za kare tez sponiewierani będą, odejmie im się od ust te „dobra”, na które całe życie ciężko pracowali.
Trochę z opowiadań wiem, jak owa służba wyglądała wtedy, to naprawdę była prawdziwa służba, taki żołnierz nie miał praktycznie prywatnego życia, wszystko podporządkowane było wojsku. A teraz, gdy może cieszyć się ciepłem rodzinnego ogniska będzie się musiał martwić, skąd wziąść pieniądze, aby siebie i swoją rodzinę wykarmić.

Ot tak wygląda pisia sprawiedliwość ( o prawie nie wspomnę) – odebrać starym i dać….sobie.
Bo skądś na te odprawy, pożyczki i nagrody dla „swoich” muszą czerpać pieniądze, prawda???

 O TEMPORA, O MORES !!!!!!!!

Ale czy i kiedy doczekamy lepszych czasów.
Czasami jednak nachodzi na mnie chwila zwątpienia.

A szczególnie dzisiaj mam taki nieco chmurzasty humor, bo nie dość, że tyle złego w Polsce się dzieje, to w dodatku pogoda też nam dokucza.
Jest niby ciepło, ale ohydnie, ponuro, a grube, deszczowe chmury objęły już całe niebo.
Gdyby nie wysoka jak na tę pore temperatura, pomyślałabym, że spadnie śnieg.

Ale kto wie, co jutro nam przyniesie????

Pozostańmy mimo wszystko jednak optymistami.

Dobrego wtorku

a wczoraj był 10 dzień miesiąca

 



Nieutulony w piersi żal,
Bo za jedną siną dalą – druga dal.
Nie spoczniemy, nim dojdziemy,
Nim zajdziemy w siódmy las.
Więc po drodze, więc po drodze
Zaśpiewajmy chociaż raz.

Więc wczoraj samozwańczy  Naczelnik Państwa znów dochodził swojej prawdy.On tak co miesiąc idzie, idzie, tylko jakoś dojść nie może.
Ale zawsze zapewnia, że już blisko, coraz bliżej.
Ile jeszcze zakrętów będzie musiał pokonać???
A tych zakrętów coraz więcej i więcej, ta  jego droga staje się co raz bardziej wyboista…..
Przecież on cały czas tylko kręci…… 
Coraz bardziej jest ze swoją dzielną drużyną lizusów w lesie…..
Aż wreszcie dojdzie  on do zapory ogniowej i wtedy…..
Już niedługio!!!!! Mam taką nadzieję, już niedługo.
Bo on sam już zaczyna się gubić, błądzić.

A dzisiaj mamy kolejny poniedziałek. Jakaś lekka odwilż w pogodzie ma dzisiaj nastąpić i ma być całkiem jak na tę porę roku ciepło, nawet około 11 stopni, oczywiście na plusie.
I bardzo dobrze, bo dzisiaj przed pracą musze jechać na Górkę Narodową, by przedłużyć kartę autobusową na następne 3 miesiące. Szkoda, że ciągle nie mogę trafić na tę  komisję inwalidzką, bo wtedy miałabym darmowe przejazdy.
Już nie chdzi tyle o te pieniądze, tylko o pamięć, którą obciążam obowiązkiem zakupu tej karty.
Na całe szczęście jest taka opcja 3 miesięczna, więc jezeli dzisiaj przedłużę swoją kartę, będe ją miała aż do marca ważną.
Co prawda są automaty, w których można tez przedłużać kartę, ale tam trzeba dobrze uważać, co się wklepuje, a ja ze swoim słabszym nieco widzeniem na pewno coś pokreciłabym. A tu idę do kasy, płacę, dostaję karte z powrotem i kwitek do kiedy ta karta jest ważna.
A dlaczego nie wyrabiam wciąz tej grupy inwalidzkiej????? Przeciez z racji mojego zdrowia: kolanka, stopy i kręgosłup na pewno dostałabym II- gą grupę, zresztą ją już kiedyś miałam, wystarczyłoby tylko przedłużyć.
Ale gdy pomyślę sobie ile muszę przy tym pozałatwić różnych spraw, a to wizyta w MOPsie, a to porobienie wszystkich  koniecznych badań – rtg, tomografii, czy nie daj Boże rezonansu, który źle wspominam, bo leżenie bez ruchu, w dodatku z wyprostopwanymi nogmi ponad pół godziny znów sprawi mi sporo bólu. Może ten, kto nie ma takich zmian jak ja tego nie zrozumie, ale gdy  już po nocy wstaję, mam spore kłopoty, a przy takim koniecznym unieruchomieniu nóg znów musiałabym tak jak kiedyś brać silne środki przeciwbólowe, żeby jako tako do domu dojść. Ostatnim razem pielęgniarki musiały mi zrobić nawet zastrzyk przeciwbólowy, bo ból był tak ogromny, że aż wyłam z bólu.
Tak więc na żaden rezonans już się nie piszę, ale przy tomograficznym badaniu jest podobnie. Mam co prawda zdjecia rtg stawów kolanowych, robione w zeszłym roku, a takie zmiany mają to do siebie, że się pogłębiają, a nie cofają, może zrobię zdjecie stóp i wreszcie pójde do pani doktor pierwszego kontaktu, żeby wypełniła mi formularz.
No i potem stanę przed szanowną komisją, może by tym razem z racji wieku i z racji tego, że już dwukrotnie miałam przyznaną na 2 lata taką grupę inwalidzką,  dostanę to świadczenie już na zawsze?Tylko…no własnie, tylko trzeba zacząć to załatwiać.
Ale zima nie jest najlepsza pora do załatwiania takich spraw, poczekam może do marca??

Życzę przyjemnego całego tygodnia i wiele pomyślnych chwil dzisiaj, jutro, pojutrze…… 

od rana same kłopoty

 

 

 

 

Nie zapłaciłam na czas internet. To znaczy nie wpłaciłm do  Orangu za używanie telefomu miejskiego i neostrady.Własciwie ten miejski telefon tak po prawdzie nie jest mi do niczego potrzebny, bo i tak zawsze wszystko załatwiam przez komórkę, ale do niego mam podłaczoną neostradę.

Oczywiście mea culpa, tak to jest , gdy się odkłada płacenie rachunków w nieskończoność :a to zrobię to jutro, albo pojutrze, zdążę.
Nie zdążyłam, więc rano dzisiaj doznałam zdziwienia, gdy zobaczyłam napis: ograniczenie dostępu do internetu.
Chciałaś babo, to masz, jakeś taka opierzchała  w opłacaniu rachunków, to dostałaś za swoje.

Bardzo uprzejmy pan z Orangu poinformowł mi, że  do 2 godzin zdejmą mi blokadę, o ile oczywiście dokonam w ciagu 7 dni  stosowną wpłatę, Zobowiązałam się, że jeszcze dzisiaj wpłaty dokonam przez konto PKO, więc pan zdjął mi blokadę i do dwóch godzin miałam dostać z powrotem swój dostęp do internetu stacjonarnego.
Na całe szczęście mam dodatkowy internet mobilny, dzięki któremu po długim zresztą czasie zalogowania się ( mobilny ruter musiał się załadować, a to chwilkę trwa), mogłam wejsć na konto PKO i dokonać wpłaty. Ponieważ po 2 godzinach  wciąż nie miałam internetu stacjonarnego, zatelefonowałam na INFO Orangu i od razu, z automatu, bez łączenia się z konsultantem, dostałam wiadomość, że dokonano zmiany na moim koncie, mam już włączony internet, tylko muszę zreswetować ruter.
Tak zrobiłam i……… jestem 🙂 🙂 :-)Ale na wszelki wypadek, aby ustrzec się na przyszłość takich kłopotów z płatnością, dokonałam w swoim Banku stałego zlecenie na usługę ORANGE i teraz juz nie będę musiała przynajmniej o opłatach pamiętać.
Jest to fajna sprawa, bo nie dość, że nie obciążam swojej pamięci koniecznością opłat, to w dodatku biorą te pieniądze z mojego konta, czyli de facto nie odczuwam tak bolesnie wpłat, jakie musiałabym z własnej kieszeni ponosić.
No i niech mi ktoś teraz powie, że internet nie jest do niczego potrzebny.
To jest jednak szalone ułatwienie, nie muszę latac do Banku, czy na pocztę, robią to za mnie. A że za to płacę? Trudno, nic za darmo na tym świecie przecież nie ma, wszystko kosztuje, a ten niewielki koszt za obsługę można wliczyć śmiało w całosć rachunku, przynajmniej ma się tak zwany święty spokój.
Tak więc wszystko dobrze się skończyło, a ja mogę się delektować miłą niedzielą i swoim internetem.
Jednak ten Orange nie jest taki najgorszy, a trzeba przyznać, że konsultanci są naprawdę kompetentni i mili.
HAH, jeszcze po każdej takiej rozmowie przesyłają wiadomość SMS z podziękowaniem za rozmowę,  z nazwiskiem konsultanta, z którym rozmawiałam, 
BOMBA!!!!! Chociaż tam na pewno swoje grzeszki w Orangu mają, ale w sumie nie jest tak źle.
Inne firmy komórkowe wcale nie są w niczym lepsze, też słyszałam, ze niejedni klienci na takie firmy narzekają.

O polityce (narazie) nadal ani słowa.
SAMI SIĘ WYKOŃCZĄ !!!

No to udanego dnia i fajnego odpoczynku

już nic o polityce

 

 

Nawet nie chce mi się ani myśleć, ani pisać o tym, co się w Polsce dzieje. Czuję się, jakbym wróciła do lat pięćdziesiątych – szesćdziesiątych, gdzie totalny marazm człowieka ogarniał.
No, raczej w latach pięćdziesiątych nie wiele jeszcze o otaczającym  mnie świecie wiedziałam, to był czas dzieciństwa, lalek i różnych zabaw, ale  potem moja świadomość już po mału ogarniała bezmiar nonsensów.  Tylko dlaczego na stare lata znów do tego samego muszę  wracać?
Ale wtedy wydawało się, że nie jest możliwe, by coś się mogło zmienić, a teraz?……… 
Wszystko jest możliwe, tylko cierpliwości co raz mniej……

Dzisiaj jest sobota, więc zwalniam się od złych myśli i oddaję się samym przyjemniościom. A sen jest najlepszym na to lekarstwem.
Przynajmniej jest w nim wesoło, oczywiście, gdy nie śnią jakieś horrory, no i nic nie boli, jest ciepło, bo ostatnio troszkę jednak marznę w moim mieszkanku, szczególnie w łapki, mimo, że włączone jest ogrzewanie.
Ostatnio jakoś  wymagam bardzo wiele snu,. Zawsze twierdziłam, że w poprzednim życiu byłam chyba niedźwiedziem, który w gawrze przesypiał zimę.
Ja też najchętniej bym tę zimę przespała ( oczywiście z wyjątkiem Świąt, bo to czas raczej wesoły) i obudziła się, gdy za oknem będzie rano już jasno i zielono.
Okropnie nieprzyjemna jest ta pobudka „w środku nocy”, a tak niestety jest jeszcze o 7 rano,  niby noc, a już wstał nowy dzień.
Chociaż następny tydzień będzie ciekawy, w przyszły  piątek czeka mnie pracownicze spotkanie, tzw Wigilia Pracowników.
Tak szybko ten rok minął…Znów trzeba będzie sięgnąć po swój aparat fotograficzny.
Najwyższa pora, bo ten ostatnio już leży tylko w szafce. Jakoś nie mam okazji na fotografowanie, już ta pasja jakoś mnie opuściła. Kiedyś latałam po grządkach i innych zakątkach, by cos w obiektywie uwiecznić, teraz co najwyżej moim Iphonem od czasu do czasu jakąś fotkę zrobię.
Tak więc trzeba aparat   fotograficzny odkurzyć, naładowac baterie…..
Sukienka, specjalnie na tę okazję zakupiona już jest gotowa i czeka w szafie na swoje 5 minut.Tylko jeszcze jaką fryzurkę ułożę, uśmiech na usta przywołam i będzie O.K.  Co prawda na to jeszcze troszeczkę trzeba poczekać, ale co to jest te 6 dn w porównaniu z wiecznocią? zleci jak z bicza strzelił.
A potem już tylko malutki tydzień i prawdziwej Wigilii czas nastąpi.
Ale kutii w tym roku nie będzie, przecież i tak mało kto ją je, a i mój brzuch też pewnie by takiego nadmiaru „pysznosci” nie wytrzymał.
Ostatnio znów mam zły czas i zastanawiam sie nawet, czego naprawdę będe mogła na Wigilii bez przykrych konsekwencji spróbować.
Ale tort imieninowy jednak muszę upiec, jednak pozostanę chyba przy moim klasyku, czyli torcie kokosowym, on mi najlepiej wychodzi.
Miałam co prawda inne plany, ale nie będe eksperymentować.

Ale póki co, cieszę się sobotnim leniwym dniem i wskakuje już do łóżeczka. Moze mnie dzisiaj jednak nikt nie odwiedzi?
A tak jeszcze kapinkę snu mi się przyda.
Oczywiście od czasu do czasu „wskoczę” na swoją farmę, bo tam zawsze jest sporo roboty.
Taka mała odskocznia od codzienności.
W TV niewiele do oglądania, więc jakis filmik sobie na Ipli lub gdzie indziej znajdę i ogladnę.
Ot relax na całego.
A i tak przecież na spacerowanie dzisiaj nie ma odpowiedniej aury, przynajmniej nie będzie mnie kusić na wydawanie pieniędzy, bo zawsze okazuje się, ze całowiek idzie kupić jedną rzecz, a wraca z pełna siatką i bez „stówy” w kieszeni, ot taka drożyzna przecież.

Dobrej soboty

Życze przy

Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść

 

 

 

Stało się!!!! Broszka musiała odejść. Widaćw tym wielką słabośc pana K, zrobił to, co mu pisiorska młodzież kazała.
Co prawda pani Mazurek wszystkim tłumaczyła, że Pis to jedna drużyna i w sumie  nic się nie stało.
No i własciwie to nikt jej nie odwołał, sama złozyła rezygnację. Trudno, żeby tego nie zrobiła, skoro dali jej propozycję nie do odrzucenia.
No nie wiem, czy pisowski elektorat, który pani Szydło dawał spore poparcie, a  została nie wiadomo o co usunięta z tak ważnej funkcji, będzie z tego zadowolony.
Ale w końcu co tam suweren ma do gadania, ma być tak, jak chce „(B)WUC”, a raczej pisie buldogi. Na otarcie łez dadzą jej funkcje wice premiera, ale nie wiem, czy to ją usatysfakcjonuje.
A ja dodam jeszcze jedno, jakże aktualne dzisiaj powiedzenie, : służ panu wiernie, a on cię………
„Najwspanialsza z wszystkich premierów” odchodzi w kąt, takie są losy pacynek, kiedyś się już niszczą, traca blask, tracą zainteresowanie. Teraz niby jeszcze otaczają ją nimbem chwały, jutro, albo pojutrze o niej zapomną. A już na pewno zapomną wtedy, gdy pani Szydło stanie przed Trybunałem, kto z dzisiejszych kaczych  bałwochwalców bronić jej  będzie???  – NIKT!!!!!
Ale powinno to być też i auczką dla następnych pisiorów, którzy teraz siedzą na swoich stolcach, ale jutro mogą równiez w kąt zostac wepchani i nie będzie zmiłuj się. Z tego wynika, że lizanie czyjegoś tyłka nie zawsze wychodzi na korzyść, ta moze być krótka i bolesnie się konczyć.
Parodią wczorajszego dnia było to, że rano wszystkie pisiry bronili rządu pani premier i gratulowali jej zwycięstwa, ponieważ nie udało się przeprowadzić wobec niej i jej rządu votum nieufności. Były kwiaty, gratulacje, a wieczorem….bolesny kopniak.Taki właśnie jest PIS.
A co do nowego premiera? no nie wiem jak długo utrzyma się na stanowisku, bo jasno widac, ze to stanowisko zależy tylko od widzimisie pana K i jego doradców. Można mu być wiernym, przeprowadzać, nawet wbrew sobie kłamliwe akcje i tak za to nagrody się nie dostanie. Przyjdzie kaprys i fruuuuuu , fora ze dwora. A prawda jest niestety taka, że gdyby nie pani Szydło, która poprowadziła (kłamliwe) wybory i zpewniała o dobrej zmianie, która za to została zresztą premierem, rownoczesnie ukrywając za kotarą, zza której defakcto rzadził pana K. Pis nigdy by wyborów nie wygrał.
Ale wiecie co mnie w tym wszystkim cieszy??? Widzę poczatek końca Pisu.
Skoro już teraz są w tej partii rozłamy, skoro już buldogi pod dywanej się rozgryzają do krwi, to znak, że koniec Pisu bliski
I jeszcze jedno, żeby była jasność : Wcale mi pani Szydło nie jest żal, zasłużyła na to sobie, co otrzymała i co jeszcze w przyszłości, daj Panie Boże, gdy Pis odejdzie od władzy, otrzyma – sądowe rozliczenia za wszelakie krzywdy, które Polsce swoimi „rządami” uczyniła.

A co poza tym?   Ano mamy kolejny piątek, a do świąt już co raz bliżej.
Rano słoneczko pięknie nawet przyświecało, teraz zrobiło sie jakoś burawo, ale nie sądzę, żeby wielkie opady nam groziły, przynajmniej moje kolanka nic na ten temat nie wspominają, a one zawsze są świetnym barometrem.

Humor mam jako taki, nie jest najgorzej, bo przynajmniej ostatnio świetnie przez całą noc śpię i nawet się dziwię rano, że juz taka późna godzina na zegarze, gdy oczy otwieram. Dzisiaj spałam prawie aż do ósmej, przynajmniej nie obudziła mnie ciemność za oknem.

Piątek, to weekendu początek, więc życzę wszystkim przyjemnego odpoczynku i miłego planowania nadchodzących już niebawem  Świąt.
Oj, znów się będzie działo!!!

Pi

Pieniądze to nie wszystko

 

 

Właśnie takiej maksymy wczoraj się dowiedziałam, oglądając polską komedię Juliusza Machulskiego pod tym właśnie tytułem.
Świetna obsada, z Markiem Kondratem w roli głownej i samymi znanymi polskimi aktorami, jest rzeczywistym  obrazem polskiej wsi w czasach rodzącego się „kapitalizmu”.
W zapyziałej wsi, gdzie alkohol wypalał mózgi pochłoniętej po utracie pracy w PGRach wiejskiej społeczności, pojawia się prężny, robiący karierę kapitalista i wszystko nagle diametralnie  zmienia się w ich życiu, zarówno w życiu mieszkańców wsi, którzy uczą się otwierać się na nowe warunki życia, jak i kapitalisty, który wskutek rodzinnych nieporozumień nagle traci grunt pod nogami, traci  dzięki nieuczciwym wspólnikom swoją firmę.
Machulski wyreżyserował ten film ze specyficznym swoim kpiarskim spojrzeniem, ze specyficznym humorem, ale znakomita obsada filmu dopełniła całokształtu sympatycznego odbioru owej komedii. Polecam.

A czy rzeczywiście pieniądze to nie wszystko? No nie do końca bym tak twierdziła, bo truno bez nich się żyje, ale niestety staje się to co raz większą traumą naszych rodaków.
Wczoraj koleżanka opowiadała mi, że jej mąż został pozbawiony dodatku dla niepełnosprawnych, tylko dlatego, że…sprzedał swoje mieszkanie. Obliczyli więc w urzędzie, że sprzedając mieszkanie sie wzbogacił i taki dodatek mu już nie przysługuje.
Ale żaden z urzędasów nie mógł zrozumieć tego, że owszem, sprzedał mieszkanie na czwartym piętrze, bez windy, a w tym mieszkaniu mieszkał ze swoja żoną, chocdzącą o kulach i nie mogacą wchodzić na IV piętro po schodach, w bloku bez windy.. Może nie o to nawet chodziło, że chciała ona codziennie spacery uskuteczniać, ale od czasu do czasu musiała iść chociażby  na wizytę lekarską, a wejście i zejście ze schodów było dla niej prawdziwa gehenną. Dlatego zdecydowali z mężem, że sprzedadzą to mieszkanie, a za otrzymane pieniądze wykupią mieszkanie na parterze, tak, by wejście po schodach nie sprawiało już trudności.
Jak postanowili, tak i zobili, tylko, że urzędasy z MOPS-u nie przyjmowali do wiadomości, że ci ludzie wcale się nie wzbogacili, skoro za sprzedane mieszkanie wykupili nowe, mąż dostał odmowe dodatku i już.
Nie wiem gdzie jest tu jakakolwiek logika, czy te urzędasy nie rozumieją, że życie osób niepelnosprawnych jest na tyle utrudnione, że pomoc z MOPS-u niejednokrotnie jest rzeczą konieczną do przeżycia, do jakiegoś godnego , (jak to podkreślają szczególnie pisiory) życia.
No i gdzie tu jest ta obiecana troska rządzacych o losy osób pokrzywdzonych, chorych, biednych?
Wszystko to pic na wodę, fotomontaż, to tylko puste słowa, które ciemny lud chłonie i wmawia sobie, że nic złego się nie dzieje,  jest dobrze.
No tak, tylko, że to 500 zł, które niektórzy dostają,  nie pokrywają wszelkich podwyżek, które ostatnio w zasteraszającym tempie następują.
Czy ci ludzie nie umieją liczyć? Dostali 500 zł, a wydają 1000. Tylko jest taka różnica, że w sumie oni wydają tylko 500 zł (1000-500=500), a ty szary człowieku wydajesz na życie dwa,albo trzy razy tyle, a tobie akurat manna z nieba nie spada.
Ech życie.Pieniądze to nie wszystko? wszystko, bo kiedyś robiłam zakupy za 20-30 zł, a teraz wdaję na nie około 100 zł, a po przyjściu do domu stwierdzam, że nic szczególnego własciwie niek upiłam, ot, takie potrzebne produkty pierwszej potrzeby.
Drożeje prąd, gaz, woda…….po kolei wszystko „idzie w górę”, prócz……pieniędzy. Te pozostają niezmienne.
Ale żyć jakoś trzeba, bardziej lub mniej „godnie”, byle do przodu.

No to idziemy w ten mile , bo bez śniegu rozpoczynający się dzień.
Miłego czwartku