Do Uli też przyszedł św Mikołaj

 

Hallo Uleczko! Otwieraj szeroko drzwi, dzisiaj pewien wesoły mały św Mikołaj przynosi Ci środowe różyczki.
Mam nadzieję, że do Ciebie dotrze, chociaż sniegu co raz mniej wokoło, ale kto, jak kto, ale św.Mikołaj na pewno sobie poradzi.
Życzę Ci więc wiele radości przy rozpakowywaniu prezentów i wiele niespodzianek na ten dzisiejszy, szczególny, świąteczny dzień.
A ja dokładam oczywiście serdeczne całuski, prosto z Krakowa.

Dzisiaj wiele dziecinnych serduszek mocno bije, w oczekiwaniu na prezenty.Jaki to był błogi czas, gdy człowiek niby nie do końca może wierzył, że on jest prawdziwy, żywy, ale jednak…….w każdym z nas jeszcze bije serce małego dziecka i na pewno   prezentu wyczekuje.
Bo może jednak….. kto wie……..
Ja też spotkałam dzisiaj rano św Mikołaja.
Co prawda nie przyniósł mi prezentu, pewniem mu się gdzieś on zawieruszył, a może dzielni pomocnicy zapomnieli go do sań zapakować, ale za to Święty zostawił mi karteczkę, na którym są życzenia dla nas Wszystkich.
Oto one :

By się Wszystkim dobrze działo
w sklepach wszystko potaniało
życie w bajce niech Wam płynie
po pełnej obfitości dolinie
Kaczy ród niech pójdzie precz
to jest najważniejsza rzecza
a następny dobry rząd
niech przewietrzy kaczy swąd
niech wreszcie szczęście  w domach zagości
pełnej Polaków wszelakiej radości
Niech uśmiech lica dzieci i dorosłych  umaja
to są życzenia od Świętego Mikołaja

A ja tylko pod tymi życzeniami się podpisuję.
Wspaniałego dnia, pełnego samych przyjemnych, rodzinnych chwil, pełnego radości i miłych niespodzianek

HURRA !!!

 

 

Będziemy mieć nowego premiera pana Morawieckiego.Jedyny pożytek z tego jest taki, że przynajmniej będzie rozumiał, co do niego w Unii mówią, bowiem trzeba mu przyznać, że jest na tyle lepiej wykształcony od poprzedniczki, że zna języki  obce i nie będzie siedział jak  głupek na tureckim kazaniu, kiwał głową, robił mądre miny,  udając, że rozumie co do niego mówią. 
Ale obawiam się, że to jest tylko jedyny pożytek ze zmiany na tymn stanowisku, bo nie sądze, byMorawiecki  chciał, a raczej mógł się wybić na niezalezność od prezesa.  Już Kaczor na to mu na pewno nie pozwoli.
Jednym słowem, zrobili z Beaty murzyna : murzyn zrobił swoje (kłamliwymi obiecankami wygrał wybory), murzyn może odejść.
Ba, nie tylko może, ale  m  u  s  i  !!!!! 
Takie są losy marionetki,  szybko się  zużywa i staje się szmacianą, niepiotrzebną nikomu pacynką, śmieciem do wyrzucenia.
Na osłodę dadzą jej jakąs tam mniej lub więcej ważną funkcję, w której będzie znów „brylowac” swoją głupotą.
Ale niestety taka jest prawda : dobre stanowiska PIS obsadza ludźmi tylko miernymi, ale za to wiernymi, których potem zawsze można łatwo się pozbyć.
Przykładem może być tu Waszczykowski, który wiernie płakał kiedyś „nie zabijajcie mnie” i za to został ministrem Spraw  Zagranicznych, a teraz z hukiem z krzesła spada, zresztą słusznie, bo tak głupiego ministra na tym stanowisku to jeszcze w Polsce nie mieliśmy.
Następny premier też będzie uległy, ale moze czasami jednask coś zrozumie i uda mu się  przemówić do kaczorkowego umysłu, że tak całkowicie z ludzi bałwanów zrobić nie można, nie każdy da się omotać, a kiedyś za te wszystkie machlojki trzeba będzie  przecież zapłacić.
Chociaz teraz akurat jest dobra pora na bałwany….zimę mamy, wiosna moze już być dla Pisu nieco gorsza. OBY!!!

Zimna, zima, śnieg wokoło, dzieci smieją się wesoło.
Dzieci, my tu w miescie niekoniecznie, zwłaszcza, gdy rano chodniki lód pokrywa, ślisko jak cholera, szczególnie póżnym wieczorem, gdy mróz nieco  ściśnie i rankiem, gdy słonko jeszcze nie zaświeci.
No i znów sliskie szosy i drogi przeszkadzają sprawnemu poruszaniu się, a niestety nadal w niektórych gminach nie nadążają z sypaniem piaskiem, czy solą uliczek. Jak to dobrze, że jednak nie mieszkam w Modklnicy, miałabym teraz takie same kłopoty z dojazdem, jakie ma Magda, czy Maciek.
A to dopiero poczatek zimy, co będzie dalej???
A co poza tym ??? ano nic szczególnego się nie dzieje.Dzisiaj wieczorem, albo jutro przyjdzie do niektórych święty Mikołaj z prezentami, ja go nie wypatruję, bo wiem, że i tak do mnie nie dotrze,.
Za to dotarł już do rządzacych i sypnął im niezłą premią za „wybitnie ciężką pracę”, jakiej się musza poświęcać, biedaki.
Dziwne, przecież każdy gdzieś pracuje i aż takich dodatkowych premii z tego tytułu nie dostaje, a poza tym, to oni sami pchali się na te stanowska, czasami nawet tak podlizywali się, aby te stanowiska otrzymac, to o co teraz ten płacz, że pracować musza????

No dobra, niech im tam. Grunt, żebyśmy zdrowi byli i szczęśliwie Świąt Bożego Narodzenia doczekali, a potem będzie już, mam nadzieję, z górku.
Do wiosny coraz bliżej…  Odwilż przyjdzie……..
Dobrego wtorku.

dla Basi

 

 

Wszystkim Barbarom, a w szczególności  Tej najbliższej mojemu sercu, mojej Bratanicy, w Dniu Imienin życzę samych wspaniałych i wzniosłych chwil, bez kłopotów i łez, za to przepełnionych  samą pomyślnością i radością.
Niech Wam się Baśki dobrze dzieje!!!!

I znów zaczynamy nowy tydzień.
Z wielkim przerażeniem przeczytałam bardzo niepokojące wieści ze wschodu, gdzie stan napiecia przedwojehnnego sięga już zenitu i wystarczy jedna mała iskierka, jedna  nierozsądna decyzja, jeden nieroztropny krok i…. świat, który znamy może przestac istnieć.
Przyznam, że nie do konca przeczytałam ten artykuł, moje nerwy nie wytrzymały. Jak to świat ma przestać istnieć? Co się stanie z Bogu winnymi ludźmi, którzy chcą przecież żyć,  chcą się kochać, rodzić dzieci, piastowac wnuki….. chcą być  po prostu szczęsliwi, bo po to na ten świat zostali powołani.
W imię czego jednostki mają decydowac o losach ludzkości???
Kto daje im prawo o decydowaniu za innych?
To nie Bóg podejmuje takie decyzje, a przecież na Niego powołują się najbardziej radykalni politycy wschpdu.
To mamona i zło rządzi światem.
No dobra, ja już swoje zycie prawie przeżyłam, chociaz nie powiem, że nie mam apetytu, mimo mych niektórych zdrowotnych niedociągnieć, na dalsze życie.
Ale co mają powiedzieć młodzi, którzy własnie doszli do wieku, w którym świat staje przed nim otworem, którzy chcą działać, tworzyć.
Co mają powiedziec małe dzieci, dla których wiele rzeczy, w tym słowo wojna jest na szczęscie niepojętne, ale już teraz ich przyszłe życie jest zagrożone?
Straszna jest taka świadomośc, że wszystko nagle może się za pstryknięciem jednego guziczka skończyć, obrócić w niwecz.
Dlatego każdego dnia powinniśmy się cieszyć, Bogu dziękować, że się obudziliśmy wciąż w wolnym kraju, chociaż i ta nasza polska rzeczywistośc jest bardzo gorzka, cieszyć się, że jesteśmy w miarę zdrowi i co najwazniejsze, że mamy koło siebie Najbliższych, których kochamy i obdarzani jesteśmy takze i ich uczuciem.
Wszak jutro może wyglądać już nie tak samo…..
Nie powiem, żeby mój poniedziałkowy wpis był optymistyczny, niestety  dosyć  zatrwozona nuta przez niego przebija.
Przyznam, boję si śmierci, boje  się jej jak cholera, ale tak się zastanawiam, że chyba w sytuacji, gdyby rzeczywiście taka tragedia wojennych dni dotarła do Polski, nie potrafiłabym w niej się poruszać. Nie jestem na to duchowo przygotowana, nie jestem taka silna.
Wystarczym, że zabrakie prądu, gazu i wszystko będzie bardzo trudne do przeżycia.
Więc może i lepiej by było, żeby juz na poczatku jakas bombka mnie „załatwiła”, niż czekac na smierć i cierpieć?
Wiem, piszę okropne rzeczy, ale takie czarne ostatnio sa moje myśli, a jeszcze po przeglądnieciu dzisiejszego artykułu złe przeczucia osiadły w moim sercu.

Już nie będe dłużej o tym pisała, po co straszyć innych?

Za oknem śnieg i prawdziwa zima.
Też mnie ona nie cieszy, ślisko i zimno, z czego tu sie radowac?
Zdecydowanie wolę wiosnę, ale…….czy doczekamy?

Bądźmy jednak dobrej myśli, może jeszcze nie bęzie tak strasznie, jak pisałam?
Może przyjdzie na niektórych  opamiętanie?

Spokojnego poniedziałku i pogodnego tygodnia ( zdecydowanie bez sniegu!!)

Dzisiaj Imieniny Ksawerego

 

 

 

 

 

Koniecznie muszę to umieścić w moim blogu, bo czasami  Ksawer czyta mój blog, a jest dla mnie Bardzo Ważną Osobą, wszak to mój Chrzestny Syn. Zawsze to podkreślał, zawsze dla Niego to było ważne, przedstawiając mnie komuś  mówił, to jest Moja Chrzestna Mama.
Bardzo mnie to cieszyło, czułam się wyróżniona, chociaz rzadko kto teraz to podkreśla.

Czego Ksawer mam Ci dzisiaj życzyć?Ty wiesz to sam przecież  najlepiej.
Oczekujesz swojej Córeczki (ja też niecierpliwie na tę chwilę czekam), więc życzę Ci, by była , mądra, oczywiście zdrowa, zawsze miała szczęśliwe dni i żadne kłopoty poważne Jej niech sie nie imały. Będzie miała wspaniałych Rodziców, więc mam nadzieję, że i Ona wda się w Nich i też będzie wspaniała i też o swojej Cioci Prababci Ewie będzie pamiętała,tak jak Jej Rodzice.
Ale to ostatnie życzenie jest już tylko dla mnie, wiec na tym pozostaję.
A co jeszcze mam Tobie dzisiaj życzyć?
Aby Twoje dzieło w tworzeniu cukierni Batida było zawsze pomyślne, owocne, przede wszystkim w sukcesy, ale też i pieniądze, bo te niestety zawsze nam do życia są niezbędne.
Życzę Ci też, by Twoja Dianka kochała Ciebie zawsze tak samo mocno i tak samo szczerze jak teraz.
A te wszystkie Twoje skryte marzenia, o których nie wiem, a które pod sercem nosisz, niech zawsze stają się realne i skuteczne.

WSZYSTKIEGO, WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!

Czy lubicie niedziele?
To zależy od pory roku.
Te grudniowe są o specjalnym znaczeniu, wyczekiwaniu na Święta.
Chociaż, czy ja wiem, czy czekam na nie tak jak kiedyś?
Kiedyś……. no tak, Święta pachniały wtedy  pastą do podłogi, choinką i makowym ciastem.
No i moją wspaniałą liczną Rodzinką kolędującą pod olbrzymią choinką w jadalnym pokoju, ale to już się nie wróci…..
Dzisiaj niektóre tylko panie wypiekają, wolą iść do Buczka, czy do innej cukierni i kupić „gotowce”
Ale to nie to samo, nie ten smak, czuć je jednak, choćby nie wiem gdzie były wypiekane, tylko sztucznością, jakimiś dziwnymi aromatami.
Kiedyś czytałam komentarze dotyczące pewnych krakowskich, domowych wypieków. Boże, jakie tam były ochy i achy, ile pochwał, jakoby to były naprawdę domowe wyroby.
Ci komentujący chyba nigdy nie jedli prawdziwych, robionych przez nasze Mamy i nasze Babci ciast czy tortów
To dopiero były wyborne smaki. Były robione z dobrych produktów, w odpowiednio wymierzonych proporcjach, nie było oszczędności na jajach, czy na maśle, dodawało się wszystkie potrzebne produkty, nie patrząc na ich cenę.
A teraz? teraz to tylko komercja, byle jakość, przez to te wszystkie ciasta i torty są obrzydliwie słodkie i nie posiadają tej nuty tajemniczości i elegancji.
Dawniej panienki przyuczane były przed zamążpójściem do prac w kuchni, nie znaczy to, że same gotowały, ale podpatrywały swoje mamy i poznawały wszelakie tajniki dobrej kuchni.
W lecie gospodynie robiły wspaniałe konfitury, teraz też je kupujemy w sklepach, pod jesień przetwory owocowo – warzywne, no a święta….to już było prawdziwe szaleństwo, któremu chętnie panie domu się poddawały.
Gdzie podziały się tamte czasy?
Ano, dzisiejsze kobiety są zbyt zabiegane, zbyt zapracowane, aby całkowicie poddać się domowym obowiązkom, ale i tak trzeba pochwalić je za to, że pracując zawodowo, znajdują czasu na tyle, że domownicy mają przynajmniej erzac dawnego domowego ogniska.

Miłej niedzieli Kochani, odpoczywajcie i spacerujcie póki śnieg nas całkowicie nie zasypie.
Wszystkiego dobrego 

i znów kolejny ponury dzień

 

I nawet śnieżek pada.
Nie robiłam wczesniej dzisiaj  wpisu, bo musiałam iśc na zakupy.  Podejrzewałam, że przyjdzie do mnie Maciek, więc musiałam kupić ulubione jego paluszki jaśkowe.
Zresztą ja też je bardzo lubię, szczególnie wieczorem, gdy już się położę do łózezka i oglądam jakiś serial na ipli, lubię sobie je pochrupać.
I dobrze, że się pospieszyłam z tymi zakupami, bo rzeczywiście Maciek przyszedł i naprawił mi kabinę prysznicową, Ciekawe, jak długo jeszcze uda mi się ją bez awarii używac. Przyszła tez i Wika i oczywiście sunia Sisi.  Zresztą najpierw do mieszkania wpadła jak suseł Sisi, za nią wlokła się bardzo długa smycz, a na jej drugim końcu uwiązana była Wiktoria, Fajnie to wyglądało. Sunia przywitała mnie dzikimi pląsami, ta to naprawdę umie się cieszyć.
Posiedzieliśmjy troszkę, wypiliśmy kawkę, porozmawialismy, oczywiście wcześniej Maciek dokonał wymiany uchwytu w brodziku. A już myślałam, że tego nie da sie zrobić, Zawsze twierdziłam, że Maciek to Złota Rączka.

A co jeszcze ciekawego będe dzisiaj robiła?
Nie mam żadnych dobrych pomysłów na dzisiaj.
Nawet obiadku gotowac nie będe, bo coś mój brzuch ostatnio okropnie grymasi, dzięki temu całą porcję wedliny spałaszowała Sisi, całkiem jej smakowało.
A ja ugotuję sobie grysik na wodzie, no nie całkiem na wodzie, bo kupiłam mrożone paski warzyw, dodam jakąś kostkę, zasypię grysikiem i mam nadzieję, że to będzie mojemu brzuszkowi smakowało.
Pogoda dzisiaj jest łóżkowo – barowa, a ponieważ nie  moge pić alkoholu (znów brzuszek veto mni stawia), więc coś pooglądam, a pewnie i troszkę pospię sobie.
Najwazniejsze to przespac tę zimię, te ponure i krótkie dni, potem może być tylko lepiej.
No to życze Wszystkim miłej soboty 
Może macie jakieś ciekawsze plany na dzisiaj niż ja je mam???

witajcie w miesiącu grudniu

     

 

 

Grudzień to piękny miesiąc, pełen nadziei, oczekiwań…
Nadziei? na co?
Teraz, gdy Pis już tak szaleje, że bez najmniejszych skrupułów, bez liczenia się z kimkolwiek, ustala swoje własne prawa i twierdzi, że one jest jedynie słuszne?
Oczekiwań? na co?
Teraz, gdy pan Ziobro, słusznie kiedyś Zerem nazywany, robi sobie prywatne poletko w Sądach, usuwa w bezczelny sposób, przez powiadomienie SMSem, lub mailem niewygodnych sobie sędziów, by na ich miejsce ustawiać takich, którzy jego „sprawiedliwość|” uznawać będą.
PRYWATA, panie ZERO, PRYWATA!!!!!
Twój Tata pewnie ze wstydu się w grobie przewraca, ale prawda jest taka, że to jego serce  nie przetrzymało operacji, bo było naprawdę poważnie uszkodzone.
W ten sam sposób na przykład pani Wodecka i wiele innych osób mogłoby skarżyć lekarzy o niewypełnienie lekarskich obowiązków.
To jest  SKANDAL, że poniża się lekarzy, podważa się ich autorytet i wiedzę lekarską, która niejednokrotnie się wykazywali i która dotąd była przez wielkie sławy, nie tylko polskie, cenione.
A tu przyszło takie ZERO i powiedziało, wynocha, zabiliście  mi ojca.
Panie ZERO, jest pan mniej niż ZERO.
Kiedyś już pan popisał się swoją bezczelnością, oskarżając pewnego lekarza i mówiąc „ten pan już nigdy nikogo nie zabije”
Miał pan wtedy władzę, co prawda mniejszą, niż teraz, ale jednak władzę i oskarżył pan niewinną osobę, podobnie jest teraz.
Ale przyjdzie kiedyś czas zapłaty, dla ciebie i twoich pisowskich ziomków, a wtedy sprawiedliwość, ta prawdziwa sprawiedliwość, zatryumfuje, a takie zadufane w swojej „mocy” bałwany pójdą precz, a tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
Ale niestety na to ZERO zasługujesz.
„Chlapnęła” ci się dobra posadka i zamiast wykorzystywać to z pożytkiem dla innych, bezczelnie wykorzystujesz to dla swoich wątpliwych i powiem prawdę chamskich celów.
Ale co się dziwić, z takiej gleby niestety wyrosłeś, karmiłeś się słowami Jarosława, a może udawałeś, że się nimi karmisz, by zdobyć to, co zdobyłeś.
Zresztą na takim podlizywaniem oparta jest cała partia pisu. Im więcej się tam liże tyłek  Jarka, tym wyżej się pnie po drabinie. Tylko trzeba pamiętać, że z tej drabiny łatwo spaść, a wtedy będzie się można bardzo dotkliwie poobijać,  poranić.
Ale cóż, każdy ma swój rozum, chociaż nie bardzo w to wierzę, że w pisie ktokolwiek myśli o przyszłości.
Przecież wiadomo, że rządy Jarosława nie będą trwać wiecznie, i przyjdzie czas, gdy za wszystkie nieprawości trzeba będzie zapłacić gorzką cenę.
Żaden autokrata nie trwał przecież  przez wieki.
Inna sprawa, że teraz pisowcy mają się świetnie w tym pisowskim, ciepłym gów…ienku, ale i tak nic od nikogo nie zależy. Wszystkim rządzi Jarek i zawsze będzie tak, jak on chce.
Przecież może być tak, że któregoś dnia Jaruś się obudzi i nagle mu się taka Beatka, Zbysiu czy inny pisiu pisiu  mu się nie spodoba i wtedy ten podpadnięty poleci na pysk.
Inna sprawa, czy warto po kolana w gnoju się taplać, gdy wiadomo, że kiedyś zapłaci się za to własną głową?
Nie warto, ale to rozumieją tylko ci. którzy mają jakiś szacunek dla siebie i swoich najbliższych, którzy też niestety narażeni są na różne życiowe przykrości, tylko dlatego, że są kogoś najbliższą rodziną.
A najgorsze w tym jest to, że ci wszyscy  pisowcy mają się za wielkich katolików.
Może ludzi oszukają, Boga nie oszukają nigdy!!!!

Wczoraj byli u mnie Diana z Ksawerym.
Właśnie zastanawialiśmy się, w jaki sposób jedna jednostka, niby niepozorna, koślawa i mała, potrafi za pysk trzymać tyle osób, dyrygować nimi, wywyższać i poniżać według swojego widzimisię.
Fakt, nie otacza się ludźmi jakimiś wybitnymi, inaczej nie udało by mu się tak łatwo wszystko przeprowadzać, musi mieć koło siebie ludzi miernych, ale wiernych, czyli łasych na kariery i pieniądze, bo tylko to jest miarą ich wierności.
Na pewno wielu z nich szczerze Kaczyńskiego nienawidzi, ale czego dla mamony się nie robi?
Oczywiście tak myślą tylko niektórzy, malutcy, ale mający o sobie wielkie mniemanie, właśnie z nich jest upleciona cała siatka pisowskiej pajęczyny.
Po raz któryś pisze : Źle się dzieje w państwie polskim, bardzo źle, jesteśmy już prawie na dnie, ale jest szansa, że od tego dna w końcu się odbijemy.

Wspominałam o wczorajszej wizycie Diany i Ksawera.
Co prawda wróżb nie było, bo nie mieliśmy ani wosku, ani kart, ale i takk przyjemnie spędziliśmy kilka godzin na rozmowach.
Oczywiście ta rozmowa o polityce była tylko małym epizodem, nie poświęcaliśmy wcale im zbyt wiele czasu, jest tyle ciekawszych spraw na naszym świecie.

A grudzień rozpoczął się…słonkiem.
Po tej wczorajszej śnieżnej zawierusze jest to całkiem przyjemna odmiana i nadzieja, że święta też przyjemne będą.

Życzę wszystkim miłego dnia i wspaniałego miesiąca grudnia
A ja wyglądam przez okno pewnego Świętego z brodą….już niedługo przyjedzie w swoich saniach.

PANI ZIMA

 

Dzisiaj przyszła Pani Zima.
Grzecznie zapowiedziała się wcześniej, na tyle wcześniej, byśmy do niej się przygotowali no i dzisiaj przyszła.
Wcale z tego powodu nie jestem zadowolona.
Jeszcze godzinę temu patrzyłam przez okno i nie było nawet żadnego śladu po tej pani, a tu nagle grube płatki zaczęły z nieba lecieć i w około biało się zrobiło.
Jutro rozpoczynamy miesiąc grudzień, a dzisiaj…
Dzisiaj jest czas zabawy – ANDRZEJKI.
Więc w związku z tym zapowiedzieli mi się goście, Diana z Ksawrem, może jeszcze przyjdzie Zojka, może Mia.
Ale myślę, że powinno być wesoło.
Co prawda właściwie to wczoraj był czas lania wosku, bo powinno wróżyć się w wigilię św Andrzeja, ale to wcale nie przeszkadza niczemu, żebyśmy dzisiaj też jeszcze zobaczyli, co nam los na najbliższy czas szykuje.
Oczywiście, że to jest tyljko zabawa, bo kto by tam we wróżby wierzył.
Ale jeżeli Ksawer przyniesie karty to może nawet odważę się powróżyć? Kiedyś „czytałam” całkiem nieźle te karty, przynajmniej tak twierdzili ci, którym wróżyłam.
Potem stwierdziłam, że to nonsens i zaniechałam. Ale fakt, zawsze , gdy stawiałam kabałę, czułam pewnego rodzaju trwogę w sercu.
Tak więc dzisiaj musze szybko z pracy się ewakuowac, żebym zdążyła na godzinę 18 do domu, tylko czy mi się to uda?
Bo oczywiście transport będzie taksówkowy, ale w taki dzień, jak dzisiaj może z taksówkami znów być ciężko, juz nie mówiąc o korkach, które pewno się na ulicach będa robiły. Bo własnie w taki ponury i mokry dzień nawet najwięksi „wrogowie” kierownicy siadają do swoich samochodów, bo wydaje im się, że w ten sposób szybciej pokonają drogę z pracy do domu, a tu jest własnie wręcz odwrotnie, tylko jeszcze bardziej korkują ulice, szczególnie wtedy, gdy za kierownicą siedzą niezbyt udani kierowcy.
Na całe szczęście mnie to nie dotyczy…….
Zresztą patrzac na  te zapchane autami ulice stwierdzam, że teraz na pewno nie udałoby mi się prowadzić samochodu, to zadanie  nie na moje nerwy.
Tu na ciebie trabia, tam się przed ciebie wpychają, trzeba być bardzo zdecydowanym, żeby gdzieś dojechać, trzeba umieć się własnie przepychać, a ja….no cóż, zawsze ustępowałam miejsca innym, zjeżdżając grzecznie na bok. Pewni stałabym jak ta ostatnia łajza i czekała, aż zrobi się całkiem pusto, żebym mogła dalej jechac.
A tacy kierowcy jak ja to tylko zakała ruchu, przyznaję się bez bicia, dobrym i zdecydowanym kierowcą to raczej nie byłam. Raczej? chyba na pewno nie byłam!!!

Życze udanego ostatniego dnia listiopada (nareszcie koniec listopada – hurra!!) i dobrego nastroju na andrzejkowy wieczór

ostatnia środa listopada

 

 

Dzisiaj przedostatni dzień listopada, ostatnia listopadowa środa.

Taki jak ta różą jest dzisiejszy dzień Uleczko.
Płaczliwy, nieco śnieżny, zimowy.
No tak, listopad już dobiega końca, na szczęście, bo już pisałam kiedyś, że to mój najbardziej znielubiony miesiąc.Pewno i na Twoje plany też nie jest odpowiednia pogoda, ale może gdy spadnie śnieg…..polecisz bałwana ulepi.
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczko i na cy grudzień, tak, już grudzień, życzę Ci wiele radosnych i szczęśliwych dni, pozytywnych wrażeń, bo przecież teraz zbliża się najprzyjemniejsza, bo rodzinna pora roku.
Żadne święta nie sĄ tak bardzo rodzinne, jak własnie Boże Narodzenie.
Jest to magiczny czas, nawet wszystkie piosenki o tym śpiewają.
No to powodzenia Ulu i do następnej środy.

A co poza tym?     Nadal nic ciekawego się nie dzieje?????
Oj, dzieje się dzęje, ale lepiej o tym nie wspominać, bo tylko kląć by przy tym wypadało.Dokąd ta polska głupota będzie trwała? nie mam pojęcia.
Na razie nadal ludziska na lep słodki się biorą, a rządzący majstrują, a to przy emeryturach, a to przy sadownictwie i psują to, co jeszcze do tej pory nie udało się im zepsuć.
Ale bądźmy „dobrej myśli” Niedługo  obudzimy się w Polsce, w której już nic się nie da zrobić sensownego.
Ale mamy to, co chcieliśmy : „DOBRĄ ZMIANĘ”

Czekamy na lepsze……..może kiedyś?

Była niedziela…

 

 

Minęła niedziela, kolejna i kolejna, zimna, pusta, nijaka.
Nic specjalnego, o czym bym mogła napisać się  nie działo.
Nigdzie nie byłam (no, tylko w Buczku kupiłam moje ulubione jaśkowe paluszki), nikt u mnie nie był.
Czyli spokój, cisza i senność, bo taka jest jesień, a właściwie prawie już zima, chociaż na razie śniegu nie widać.

I bardzo dobrze, chociaż przewidywane są jutro nawet jakieś śnieżne opady.
Może i będą, bo kolanka dają mi do wiwatu, zwłaszcza to lewe.
Na razie „trenuję” nowe botki i…jest coraz lepiej, chociaż pod wieczór  stopy mi nieco odpadają, takie mam odczucie.
Ale w pantoflach przecież po ulicy chodzić w zimie nie mogę, zresztą w żaden dzień, nawet świąteczny pantofle nie są najlepszym obuwiem. Co z tego, że wygodne?????
W dodatku dokucza mi nagniotek, którego podobno według pani Eli – pedikiurzystki nie ma.
Otóż jest, gdzieś schował się dziad, ale daje o sobie boleśnie znać.
Czasami tak mnie kuje, że aż coś w mózgu mi świdruje,  czuję, jakby mi ktoś tam świderek włączył i mnie dręczył.
No nic, jakoś sobie trzeba radzić, jak mawiał góral zawiązując buta dżdżownicą.
Lubię to powiedzenie, pokazuje, że zawsze jakieś wyjście z sytuacji się znajdzie, nawet tej wydającej się beznadziejną.
Odczekam jeszcze tydzień, niecałe dwa i znów panią Elę odwiedzę.

Dzisiaj rano telefonowałam do  kancelarii pana radcy, tego od egzekucji mojego długu w Tauronie.
No cóż, niestety sprawa została już wniesiona do sądu i nie można jej (podobno) cofnąć, muszę więc ponieść konsekwencje finansowe za rozprawę, na szczęście zmieszczę się w granicach 100 zł, plus oczywiście dług 400 zł.
Muszę więc czekać do lutego, bo wtedy mam termin rozprawy, ale wcześniej muszę napisać pismo z prośbą o rozłożenie długu na raty.  Pismo mam skierować do Kancelarii, a panie dopiero skierują moją prośbę do Taurona , a ci wyrażą lub nie wyrażą zgody na  rozłożenie długu na raty..
Zawracanie głowy, cała ta procedura jest dziwnie zakręcona, a chodzi chyba tylko o to, żeby wyciągnąć od petenta pieniądze.
Podobno jak nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o to samo, o pieniądze.
Przecież nie łatwiej by było, gdyby od razu zgodzili się na te raty, które już mogłabym zacząć spłacać, a nie czekać w nieskończoność, aż sprawa o sąd się oprze. A mówią, że sądy  są nierychliwe. Przecież ugodę można bez tych wszystkich zawirowań załatwić, przynajmniej tak mi się zdawało, ale okazało się, że to wcale nie jest takie oczywiste.
Ach ta polska biurokracja.

Ale na razie mam jeszcze czas na rozmyślania, do lutego sporo czasu, prawie 3 miesiące, a przecież już prawie do tego czasu mogłabym była spłacić większość długu. Widać tak bardzo  Tauronowi moich pieniędzy nie brakuje….

Co ciekawego nas czeka w tym tygodniu?
Nie ogarniam już tego co się w Polsce dzieje, więc zamykam się w mojej anty politycznej skorupie i daje czas na przeczekanie.
Niech się dzieje wola nieba…..

Dobrego tygodnia, fajnego poniedziałku