Serduszko z różą

 

Dla kogo pytacie???
Przecież dzisiaj jest środa, więc wiadomo, dla mojej Ulki z Poznania.
Hallo Poznań na linii????
Kraków serdecznie pozdrawia i słoneczne promyki pełne przyjaźni posyła.
Dwa białe gołąbki, prosto z Krakowskiego Rynku podsyłają Ci dzisiaj moje  bijące przyjaźnią serce i różę na wyciągniętych do Ciebie dłoniach.
Życzę Ci bardzo słonecznych dwóch ostatnich tygodni miesiąca sierpnia, z nadzieją, że i wrzesień też jeszcze pokaże nam swoją piękną złotą jesień.
A może znów gdzieś Cię moja Niespokojna Duszyczko w świat poniesie???????
Dobrze, że masz taką naturę Wędrownika, niestety ja prowadzę (zbyt) osiadły tryb życia, po prostu teraz obawiam się dalekich podróży – już chyba nie ten wiek……
Całuski i do „zobaczenia” u mnie na Blogu w następną środę

Kilka dni temu kupiłam śliwki węgierki, ale jakoś nie wydawały mi się wystarczające dojrzałe, więc poczekałam troszkę, aż zrobią się troszkę miększe i…..wykombinowałam z nich bardzo pyszne danie, z którym teraz tu się z Wami podzielę.
Oto mój przepis na

         ZUPA  ŚLIWKOWA

Śliwki ugotowałam jak na kompot, dodałam troszkę cukru i poczekałam, aż owoce się rozgotują. Przesypałam ugotowane śliwki na sitko i łyżką przetarłam je do pozostałego wywaru (śliwki bardzo łatwo było w ten sposób wyodrębnić, bo pozostały na sitku)
W garnuszku rozbełtałam troszkę śmietany z 2 łyżeczkami mąki i pomału wlewałam do niego gorący przecier, mieszając, by śmietana się nie zważyła.
Dobrze rozmieszaną mąkę ze śmietaną i z gorącym  przecierem owocowym, wlałam do gotującego się  pozostałego przecieru i zagotowałam, aż  zupa lekko się zagęści.
Osobno ugotowałam kilka płatków makaronu( łazanki) i dodałam do wyłączonej już zupy.
Tę zupę można jeść na ciepło, ale w chłodne dni można potraktować go jako chłodnik, z tym, że zamiast makaronu można dodać groszek ptysiowy.
Przypuszczam, że w podobny sposób można ugotować i inną owocową zupę, np z jabłek, a zimą z owoców mrożonych.
SMACZNEGO

Nareszcie mam wypisane skierowanie do  sanatorium, dzięki Darce, która własnoręcznie wypełniła odpowiedni druczek – przecież odbywa praktykę lekarską w przychodni, więc niech się uczy , a potem skierowanie to zostało sprawdzone i podpisane przez mojego lekarza pierwszego kontaktu.
No i znów skierowanie dostałam z dostawa własną, prosto do domu (wspaniała i kochana jest ta moja Darka, prawda?), ale niestety muszę go do NFZ zanieść już osobiście, a właśnie takie na dzisiaj mam takie plany.
No i potem obie poczekam te 2 i pół roku na wyjazd, ale już jest do przodu, już przynajmniej czas zacznie odliczanie godzin do mojego wyjazdu.

Coś z polityki:

 

To zdjęcie z Warszawy obiegło dzisiaj świat (15.08). Zdjęcie i załączony tekst – autorstwa Agence France Press. (Warto „kliknąć” by zobaczyć pełny obraz obecności sił porządkowych) . 
W danym przypadku opublikowały go media w Nigerii („Pulse Nigeria”). Jeszcze groteska czy już „dom wariatów” ? Polska 2017. Dobra zmiana. Centrum Europy.


A gdzie słowa pani premier, że za  swoich rządów pis nie będzie wyprowadzał policji przeciwko manifestantom.
Jak zwykle  KŁAMAŁA!!!!
WSTYD  ZA POLSKĘ NA CAŁY ŚWIAT!!!
Więcej komentarzy nie będzie, wiadomo:  DOBRA  ZMIANA!!!

Zapowiada się całkiem przyjemna środa, więc życzę na dzisiaj dobrego humorku

 

Podwójne święto

 

 

 

 

Dzisiaj przypada Święto Wojska Polskiego oraz Święto Wniebowzięcia Maryi Panny i Matki Boskiej Zielnej. Dzień ten od 1992 roku (ustawą Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 30 lipca 1992 r.) jest dniem wolnym od pracy. 

Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Polsce zwane także Świętem Matki Boskiej Zielnej, łączone ze świętem plonów. W 1950 roku Papież Pius XII w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (łac. Najszczodrobliwszy Bóg) ustanowił Wniebowzięcie jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego.
W całym kraju święto to jest obchodzone bardzo uroczyście, jednak największe obchody mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje przedstawiające Zaśnięcie Maryi oraz jej Wniebowzięcie, a także na Jasnej Górze, dokąd zmierzają pielgrzymki z całej Polski właśnie na to święto.
W Polsce i w krajach europejskich czci się Matkę Boską Zielną jako patronkę ziemi. Wtedy też składa się Maryi ofiary z darów ziemi: zioła, warzywa, kwiaty. W niektórych częściach Polski często łączy się to święto z dożynkami.

Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Polsce zwane także Świętem Matki Boskiej Zielnej, łączone ze świętem plonów. W 1950 roku Papież Pius XII w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (łac. Najszczodrobliwszy Bóg) ustanowił Wniebowzięcie jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego.
W całym kraju święto to jest obchodzone bardzo uroczyście, jednak największe obchody mają miejsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie odbywają się inscenizacje przedstawiające Zaśnięcie Maryi oraz jej Wniebowzięcie, a także na Jasnej Górze, dokąd zmierzają pielgrzymki z całej Polski właśnie na to święto.
W Polsce i w krajach europejskich czci się Matkę Boską Zielną jako patronkę ziemi. Wtedy też składa się Maryi ofiary z darów ziemi: zioła, warzywa, kwiaty. W niektórych częściach Polski często łączy się to święto z dożynkami.

Czyli dzisiaj radujemy się podwójnie.
Ale czy na pewno się aż tak bardzo radujemy???

To co teraz wyczynia nasz Minister Wojny z Wojskiem przechodzi ludzkie pojęcie.
Jest to jego własne poletko, które chce samowolnie i według swoich idei oprawiać, nie licząc się chociażby z tym, że na czele Sił Zbrojnych stoi jednak nie minister, a prezydent.
Więc niejaki Antoni M. stara się zdewaluować prezydenckie plenipotencje do pełnienia obowiązków Przywódcy Wojska, niestety ta cała walka pomiędzy dwoma „przywódcami” negatywnie odbija się na wartościach i moralnych i siłowych naszej armii. Nie jesteśmy w tej chwili zabezpieczyć pełnego bezpieczeństwa naszego państwa.  Było do przewidzenie, że gdy jednak Kaczyński powoła na to stanowisko ukrytego podczas wyborów ministra Macierewicza, a „schował ” go, bo inaczej nie wygrałby wyborów (oszustwo!!!), niestety  tak będzie się w naszej  Armii wszystko źle kręciło, ale…..
Ciemny lud nadal widzi tylko to, co mu do głowy propaganda wsadza.
Co gorsze, Macierewicz czyni wszystko, aby skłócić nas z wszystkimi sąsiadami, z innymi uczestnikami Unii, co doprowadzić może tylko do narodowej tragedii.
Wiec jak można się dzisiejszym świętem Wojska Polskiego cieszyć, skoro nie spełnia ono powołanych do tego warunków bezpieczeństwa???

Dla Katolików 15 sierpnia jest bardzo ważnym świętem Maryjnym. Jest to dzień Wniebowzięcia, ale również dzień plonów, które zanosimy dzisiaj Maryi, więc ten dzień nazywany jest  również też  Świętem Marii  Boskiej Zielnej.
Dzisiaj centralne obchody tego święta obchodzone są na Jasnej Górze w Częstochowie, gdzie przybędą pielgrzymi z rożnych stron Polski, aby podziękować Matce Boskiej za Jej Boską opiekę, a także w Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie również liczne pielgrzymki oddają dzisiaj hołd Bożej Matce.
I właśnie dzisiaj Częstochowa   nie będzie miejscem  okupywanym tylko przez jedną partię, która uzurpuje sobie do niej prawo, pozbawiając tym samym prawa innych do wyznawania swoich uczuć wobec Maryi.
Smutne to bardzo, gdy innym odbiera się prawo do takiego sposobu wyznawania swoich religijnych uczuć, jakie są im bliskie.
Dlatego Kościoły robią się coraz bardziej puste, coraz mniej osób słucha głosu, który głoszą księża, uwikłani w politycznej pajęczej sieci.
Jakaś pajęczyna zła ogarnęła niestety nasz kraj i właśnie ci, którzy powinni dla nas być przykładem – kapłani – robią wszystko, aby ludzi od siebie odpychać .
Smutne to, że właśnie dzisiaj, przy tym pięknym święcie muszę takie gorzkie słowa pisać.
Podobno we wrześniu ma powstać w Sejmie  nowe ustawa,  które będzie głosić, że wyznajemy wartości katolickie i na tym nasze państwo ma być osadzone.
Tylko ta skała jest bardzo krucha, szanowna władzo. Nie można nikomu wiary narzucać siłą, ona ma  płynąć z serca, a nie z przymusu.
Już nie mówiąc, że państwo to aglomerat różnych ludzi, wyznających różne wartości religijne, moralne, nie mona ich odsuwać, czynić mniej wartościowymi osobami.
Niech wspomnę jeszcze, że ta „religijność” partii rządzącej pod wielkim znakiem zapytania jest umieszczony, bo nie słowami, a czynami wiarę się wyznaje, tym czasem widzimy tę okropną obłudę, którym się wydaje, że są ponad prawem nie tylko ludzkim, ale i boskim.

Pogoda? Chyba dzisiaj jednak dopisze, chociaż nie ma co liczyć na jakieś wielkie upały.
Ale na pewno jeszcze odpoczywający nad morzem, czy w górach będą starali się łapać te ostatnie chwile słonka, te ostatnie podmuchy świeżego powietrza, bo niedługo……

DOBREGO  ODPOCZYNKU!!!

 

fantazja mnie ponosi…..

 

 

 Ponieważ wyraźnie cierpię na niedosyt nowych odcinków moich ulubionych seriali i z wielkim niepokojem czekam na dalsze losy moich ulubionych bohaterów, a będzie się jednak sporo działo, bo oczywiście seriale przed swoim końcem zawsze kończą się wielką niewiadomą, co będzie dalej, więc puściłam wodze mojej fantazji i ułożyłam swoiste misz masz z udziałem niektórych znanych mi serialowych postaci (troszkę w czasie się cofnęłam czasami, przyznaję).

W Klinice Elmed doktora Pawła Lubicza wybuchła bomba.
Pożar objął całą Klinikę, część chorych została ewakuowana przez ekipę karetki doktora Wiktora Banacha i ekipę karetki doktora Artura Góry do Szpitala w Leśnej Górze, gdzie chorzy zostaną oddani w niezwykle fachową opiekę doktora Trettera, doktor Consolidy, Adama i pozostałego personelu szpitala. Po drodze niestety jedna z karetek, prowadzona przez Adama Wszołka miała lekką stłuczkę, więc została powołana dodatkowo jeszcze ekipa z doktor Anną Reiter, w której opiekę nad chorymi prócz lekarki objęła Martyna Kubicka. Martyna bardzo przejęła się losem starszej kobiety, którą została gwałtownie na skutek wybuchu wypisana tuż po zabiegu operacyjnym ostrego brzucha. W drugiej karetce Piotr i Wiktor reanimują umierającą dziewczynę, która doznała ostrego wylewu na wskutek odniesionych ran. Karetki szybko, na sygnale, muszą dowieźć chorych do Leśnej Góry i znów wrócić po pozostałych rannych, a których selekcją zagrożenia zajmuje się lekko ranny doktor Lubicz, oraz doktor Koziełło, którzy wraz z Grażynką  Lubicz i jeszcze dwoma pielęgniarkami decydują, w jakiej kolejności  poszkodowani zostaną przewiezieni  do Szpitala.
Bardziej ciężkie przypadki będą helikopterem przewożeni do szpitala „Copernicus”  w Toruniu, gdzie doktor Jasiński, doktor Szymańska- Keller pod czujnym okiem akurat obecnego w tej placówce doktora Krzysztofa Florczyka będą dokonywać przeszczepów urwanych wybuchem kończyn.
Tym czasem do Kliniki przyjeżdża ekipa  śledcza pod dowództwem porucznika Borewicza i zaczyna przeprowadzać intensywne śledztwo.
Oczywiście zabójca zdążył  ulotnić się już z Przychodni, a ślad prowadzi  do  Sandomierza, gdzie jadący na rowerze Ojciec Mateusz  Żmigrodzki zauważa podejrzane dwie osoby. Szybko ze swoimi spostrzeżeniami dzieli się z porucznikiem Możejką, który wraz z aspirantem Noculem zaczynają iść śladami bandyty , które to ślady pierwsze zauważyły gosposia Natalia Borowik i Babcia, mieszkanka Plebani.
Tym czasem do Warszawy został oddelegowany też Komisarz Piotr Górski,  który wraz z psem, komisarzem Alexem również podejmują całkiem nowe tropy.
Okazuje się, że bandyta był tylko przejazdem w Stolicy, przyjechał tu z Wilkowyj, skąd musiał ociekać przed gniewem proboszcza Kozioła, któremu w pijanym widzie, po wypiciu z Hadziukiem na sławetnej ławeczce przed sklepem monopolowym,  w większej ilości wina marki Mamrot, zniszczył cały ogród i wszystkie rośliny, które ksiądz uprawiał pod folią, co zauważyła oczywiście gospodyni księdza, bystra  Michałowa.
Procenty w krwi bandyty tak jeszcze buzowały, że zdesperowany wyjął z torby bombę zrobioną przez zdolnego syna Solejuka, który się takimi wynalazkami parał.  Nie, żeby od razu chciał całą Plebanię i wieś Wielkowyje w powietrze wysadzić, ale uwielbiał ów młodzieniaszek  majsterkować i wymyślać rożne dziwne urządzenia, tym razem padło na bombę, która dziwnym trafem, przez nieuwagę młodego Solejuka , wpadła w ręce wielkowyjskiego pijaczka.
Tym czasem bandyta niespostrzeżenie wsiada w autobus, którym udaje się do Grabiny.
Tam ukrył się w lasku, niedaleko dworku Anny, w szopie, w której kiedyś zamelinował się Rafał Gołębiewski.
Akurat Franek Zarzycki w tym samym czasie w lesie robił zasadzkę na kłusowników, zakładających wnyki i zaciekawił się podejrzanymi odgłosami dochodzącymi z szopy. Wcisnął   numer komórkowy swojej dziewczyny Natalki Mostowiakównej, która była policjantką i przekazał, aby podesłać obławę na zaczajonego bandytę. Pierwsza przyjechała Natalka wraz z aspirantem Staszkiem i Janem Morawskim, a tuż za nimi zjawił się Jakub Karski, a po nim również i Tomek Chodakowski, który właśnie na skutek dobrze przeprowadzonej terapii przez doktora  House, odzyskał po nieudanym na niego zamachu  nie tylko świadomość, ale i pełnie zdrowia,ku wielkiej uciesze oczywiście jego żony Asi.
Cała akcja w lesie pod dowództwem Tomka przebiegła sprawnie i po krótkim czasie bandyta został ujęty i osadzony w więzieniu w jednej celi z Kramerem, który kiedyś był bankierem oszustem i dopiero udana akcja Va Bank, przeprowadzona przez Kwintę i Duńczyka umieściła oszusta Kramera w Kryminale.

Tak więc wszystko skończyło się jak w bajce, oszustów spotkał zasłużony los, długiego i ponurego odsiadywania kary, a wszyscy pozostali bohaterowie, którzy brali udział w tych brawurowych akcjach zostali zaproszeni do Pensjonatu Pod Różą , gdzie właściciele Iwa i Ksawery Kraińscy urządzili wielkie przyjęcie z okazji niespodziewanego powrotu z USA Ewy Drawskiej, którą znów połączyły silne uczucia z Bartkiem Bachledą, ku wielkiej uciesze Lucyny Skorupowej, Anieli Gut i oczywiście  i matki Ewy – Barbary Drawskiej.

I ja tam byłam, miód i wino piłam, a co uwidziałam, tutaj opisałam 🙂 🙂 🙂
………………

Zawsze taka odskocznia, chociażby złej i brudnej polityki, czy suchych  komunikatów o pogodzie  to dobra zabawa,  a wszystko, co zabawne, nie prowadzi do nudy.
I o to właśnie chodzi, szczególnie w poniedziałek, gdy się ma przed sobą cały tydzień, no bez przesady, że cały, bo jutro znów mamy święto, dzień wolny od pracy.
Wczorajsza niedzielne popołudniu spędziłam bardzo miło w Modlnicy, na pysznym  świątecznym obiadku ugotowanym przez Elę, oczywiście obowiązkowo musiał być i urodzinowy tort, więc jak na tę porę roku przystało, był to tort bezowy z bitą śmietaną i świeżymi owocami : malinami, jagodami i z truskawkami.
Tort był pyszny,  ale ile kalorii za to przy tym człowiek podłapał, ho ho.
A ponieważ po obiedzie słonko nawet zaświeciło, posiedzieliśmy chwilkę na tarasie i piłeczką bawiliśmy się z urocza sunią Sisi,
A wczorajszy wieczór już spędziłam w domku, na mojej farmie, gdzie sadziłam, zbierałam, karmiłam drób (i pawia Maćku też!!!!),oraz inne zwierzątka   i wyrabiałam różne, oczywiście wirtualne produkty. Ale i tak tym wszystkim bardzo się zmęczyłam, co by było, gdybym tak  przyszło mi pracować na prawdziwej fermie???

Życzę wszystkim dobrego poniedziałku, wspaniałego jutrzejszego odpoczynku (no, chyba pogoda nam jutro dopisze) i całkiem mile spędzonego całego tygodnia

straszna tragedia

 

 

 

Bardzo złe, tragiczne wieści nadeszły wczoraj z Borów Tucholskich.
Na wskutek  przechodzącego tam w nocy  tornada doszło do niebywałej tragedii.
Połamane drzewa zaczęły spadać na obozowisko harcerzy, którzy w pobliżu Tucholi rozmieściły się jak co roku w niewielkiej leśnej polanie w  Suszku.
W wyniku tej niespodziewanej nawałnicy dwójka młodych harcerzy, 12 i 14 letnie dziewczynki straciły życie, wiele innych dzieci, a także i z kadry harcerskiej opiekującej się młodzieżą również zostało poszkodowanych, niektórzy bardzo poważnie.
Wichura nadeszła z niespodziewaną siłą, nikt nie mógł przewidzieć rozmiarów tej tragedii, zresztą obozowisko w tym miejscu łódzki oddział ZHP rozkładał rok rocznie, od wielu już lat.
Nawet nie chcę myśleć, co przeżywali rodzice, gdy dowiedzieli się o tej strasznej nocy, szczególnie co przeżyli rodzice tych dwóch małych harcerek, ukochanych ich dziewczynek, które już niedługo, bo 15 sierpnia mieli w domu zobaczyć ………
Już nigdy w tych dwóch domach nie rozlegnie się śmiech, nie będzie radości, na zawsze pozostanie smutek, ból, będą p0ynęły łzy…

Łączę się dzisiaj w tym ogromnym bólu z Rodzicami tych dwóch dziewczynek, przed nimi było jeszcze całe życie, ale na wskutek  tych strasznych chwil podczas nawałnicy, zostało ono tak brutalnie przerwane……..

Do tej pory takie tragiczne, wynikające z anomalii pogodowych tornada były charakterystyczne dla rejonów Ameryki Północnej, również i okolice Azji, szczególnie rejony Japonii też nawiedzane były takimi zjawiskami.
W Europie coraz częściej również dochodzi do coraz bardziej dziwnych i strasznych w skutkach przeróżnych wichur, przy czym siła tych huraganów i w Polsce ostatnimi czasy bardzo się nasila.
Może jest to sygnał dla ekologów, że jednak dobrze, że zajmują się powiązaniami, jakie zachodzą pomiędzy żywymi organizmami a naturą, uczą się ją pozytywnie wykorzystywać i nabywać znajomości, w jaki sposób zapobiegać różnym atmosferycznym zjawiskom.
Natura bowiem jest nieokiełzana, ma niesamowitą, niszczycielską nieraz moc, ale to od nas, ludzi wszystko zależy, w jaki sposób ją trzeba okiełzać, jak umieć przewidywać i zapobiegać nieszczęściom.
Coraz bardziej propaguje się ekologiczne podejście do życia, chociażby poprzez segregację śmieci, która prowadzi do tego, aby odzyskać niektóre produkty wtórne i ponownie je przetwarzać na użyteczne dla nas towary. Jest wiele odpadów, których czas samoistnego rozkładu trwa latami, co przynosi wielkie szkody środowisku, czyli przecież nam wszystkim.
Ekologia to przecież tak bardzo istotna część naszego życia, w którym na co dzień się obracamy i dobrze, że istnieje grupa ludzi, którym ochrona naszego środowiska jest bliska, ale dbanie o przyrodę powinno leżeć w interesie nasz wszystkich.

Właściwie na dzisiaj miałam przygotowany całkiem inny wpis do blogu, ale ze względu na rozmiar tragedii, jestem zmuszona przełożyć ten wpis na inny termin.
Ot, wczoraj poniosła mnie fantazja i zaczęłam układać swoją nową historię serialową, a jednak brak mi oglądania tych nowych losów zaprzyjaźnionych ze mną rodzin Mostowiaków, czy Lubiczów. Na takie oglądanie muszę jednak poczekać jeszcze co najmniej dwa tygodnie, na razie zadawałam się powtórkami, chociaż przypominanie bardzo starych, sprzed kilku lat odcinków M jak miłość  napawa mnie pewnym sentymentem.

No i nadeszła pora ujawnienia dzisiejszej, tajemniczej mojej wyprawy….Otóż zostałam zaproszona do domu Eli i Maćka do Modlnicy, na urodzinowy obiad Darki.
Bardzo się cieszę z tej okazji, więc zaczynam już na tą wyprawę się szykować, bo koło południa któraś z dziewczynek, Daria lub Wiktoria, mają po mnie przyjechać.
Taka to ma szczęście, prawda? Nie dość, że ją zapraszają, to jeszcze ma zapewniony transport w obie strony 🙂

Życzę przyjemnej, aczkolwiek zapowiadającej  się  nieco ponuro niedzieli.
Właściwie to szkoda, że jest taka właśnie pogoda, bo miałam całkiem inne plany na moje dzisiejsze stroje, ale cóż, muszę być elastyczna i ubrać całkiem coś innego, niż zaplanowałam.
No to maszeruję teraz w kierunku szafy i szukam odpowiedniego stroju na dzisiejszą okazję
 No to do jutra.

 

odpowiedź

 

 

 

Wczoraj wreszcie dostałam odpowiedź z MPK w sprawie kontuzji, jakiej się nabawiłam wskutek upadku w autobusie linii 139, 13 lipca, czyli prawie miesiąc temu.
Długo czekali na wysłanie do mnie odpowiedzi, z której wynika, że przeglądnęli monitoring zamontowany w autobusie i przebieg tego wypadku. Nawet nie wiedziałam, że autobusy taki monitoring posiadają, tylko pytam się po co, skoro kierowca podobno nie mógł widzieć mojego wypadku i nie podjął w związku z tym kroków przewidzianych przez procedury (???) Trzeba było jednak głośno krzyczeć, drzeć się wniebogłosy, czego nie zrobiłam, przyznaję, ale byłam tak zszokowana i obolała, że wydawałam tylko z siebie jęki, nie patrzyłam przecież na poklask. Każdy inaczej cierpienie przecież przeżywa.
No tak, kierowca nie wie, co się dzieje w autobusie, bo przecież on ma patrzeć na jezdnię a nie na monitoring, rozumiem, ale nie wierzę, że niczego nie usłyszał. No, ale nie mam innego wyjścia, jak przyjęcie do wiadomości, że autobus wcale nie gwałtownie zahamował, tylko lekko przystopował, a to byłam moja wina, że po prostu zatoczyłam się (!???) i upadłam.
Dobrze chociaż, że na końcu napisali słowo przepraszam, ale to i tak mojego bólu, którego wtedy doznałam nie ukoi.
Chciałam napisać do nich odwołanie, ale niestety dwa razy dostałam wiadomość, że korespondencja moja została zablokowana!!!!) i nie może być dostarczona.
Czyli MPK przodem do klienta BRAWO!!!

Reasumując : Moja wina, że się wywaliłam, mogłam się nie puszczać (ha ha ha, obojętnie co to ma oznaczać), a najlepiej, nie jeździć pojazdami MPK.
Bo w końcu od czego są taksówki????
Ale………. POGODA JEST DLA BOGACZY, DLA NIE BOGACZY SĄ PROGNOZY ZŁE  🙂
Tłumacząc na „nasze”, kto bogaty jeździ taksówkami, a kto biedniejszy, porusza się per pedes, albo……..narażony jest na brawurę autobusowych kierowców.

Dzisiaj wreszcie troszkę odpoczynku od kanikuły.
Ale bez przesady, żeby od razu o połowę słupek rtęci w dół spadał????

S Z O K !!!!!

 

I to akurat wtedy, gdy sobie wymyśliłam wyjście na miasto!!
Wczesnym rankiem burza w Krakowie grasowała, teraz tylko pada i pada………
Ale głowa do góry, jutro będzie lepiej, tym bardziej, że jutro jadę na proszony obiadek do….
ale to na razie tajemnica…….tylko zainteresowani są w nią wtajemniczeni.
Na razie pogoda nijaka, więc zdjęcie dzisiaj zamieszczone takie radosne, bo trzeba jakoś sobie humorek od rana poprawić.
Nawet w tej intencji wypiłam aż dwie kawki 🙂

A może to tylko na południu Polski jest taka deszczowa aura? Może gdzieś tam, daleko w Polsce i słonko świeci??
W każdym bądź razie życzę wszystkim wiele słonka na dzisiejszy sobotni dzionek

Dziś są Darki urodziny


 

 

 

Dzisiaj wspominam ten dzień sprzed 21 lat, gdy o świcie Maciek odwiózł Elżbietę do szpitala, a kilka godzin później dowiedzieliśmy się, że na świat przyszła dziewczynka, moja kochana Kruszynka, Daria, którą kilka dni potem mogłam już w domu się cieszyć.Taka malutka, bezbronna, a tyle było w Niej miłości.
Uwielbiałam usypiać ją w wózeczku  kołysząc i śpiewając kołysanki, te wszystkie, które kiedyś w dzieciństwie śpiewał mi mój brat, gdy Rodzice gdzieś wieczorem wychodzili.
Zaraz po urodzeniu Darki postanowiłam, że rzucę palenie papierosów i każdego 11 dnia miesiąca kupię Jej jakiś drobiazg, a to śpioszki, czy bluzeczkę, albo jakąś fajną zabawkę. I tak było, przez całe 5 lat nie paliłam wtedy papierosów, niestety potem znów po nie sięgnęłam, tylko po jednego i…. tak już zostało. Pamiętam, jak Daria skomentowała to kiedyś ze smutkiem : Ciocia już mnie nie kocha, bo zaczęła palić papierosy.
Kocham Cię nadal, bardzo Cię kocham Darka, szkoda, że nałóg jest niestety silniejszy ode mnie. Jestem z Ciebie bardzo dumna, że swoją mądrością, nauką osiągnęłaś już tak wiele, że poszłaś w ślady swojej Babci Ani i studiujesz medycynę, mam nadzieję, że nie tylko, że ją skończysz, ale Twój zapał wystarczy na to, żeby osiągnąć jeszcze więcej, na przykład tytuł profesora, czego Ci szczerze dzisiaj życzę.
Ale przede wszystkim życzę Ci, abyś była szczęśliwa, spełniona i znała swoją drogę w życiu, z której nigdy nie zejdziesz na bok.No i oczywiście czekam na ten moment, gdy zaopiekujesz się moim zdrowiem, wiem, że wtedy wszystkie bóle, które mnie napadają (szczególnie w nocy) pójdą w zapomnienie.

WSZYSTKIEGO  NAJLEPSZEGO W DNIU URODZIN DARIA 

 

 

 

Dzisiaj zapowiada się następny bardzo gorący sierpniowy dzień.
W Krakowie temperatura może osiągnąć nawet 36-37 stopni Celsjusza.
Okropny upał.

Wczoraj, pomna wszelakich przestróg, wyszłam z domu dopiero popołudniu, około 16. Kupiłam sobie chleb w Awitexie i usiadłam na skwerku, oczywiście na ławeczce w cieniu. Było nawet całkiem przyjemnie, bo i wiał bardzo leciusieńki wietrzyk, przynajmniej było czym oddychać.
Najgorsze, że przyczepił się do mnie jakiś obwieś i koniecznie chciał sobie koło mnie na ławce usiąść. A przecież tyle wokoło było pustych ławek. Gdy spytał się grzecznie, czy może się dosiąść zdecydowanie i z gniewem powiedziałam NIE! 
Dziwadło ze mnie, ale jakoś nie mam ochoty do zawierania żadnych ławkowo – parkowych znajomości, po prostu ich się boję.Zresztą dobrze mi jest w pojedynkę i nikogo do szczęścia nie potrzebuję. Napawam się domową ciszą i….dziwaczeję sobie pomału, a co, nie wolno?????
Jednak bardzo mi tego parku brakuje, bo skwerek to jednak nie to samo, co park, ale cóż zrobić, jakoś już niecały ten rok muszę wytrzymać.
Dzisiaj też pewno dopiero w popołudniowych godzinach gdzieś się wypuszczę na malutki spacerek, właściwie to dużego wyboru nie mam.
Mogłabym właściwie podjechać autobusem jeden przystanek do Parku Jordana. Na wycieczki piesze niestety się nie piszę, bo okropnie bolą mnie ostatnio i kolana i stopy i……ach, szkoda już nawet pisać. Dzisiaj o 2 w nocy musiałam wstawać, by zażyć Nimesil, bo nie dało się z bólu spać- bolały mnie wszystkie kosteczki i w stopach i w kolanach, biodrach, nawet ręce, o kręgosłupie nawet nie wspomnę.
Obawiam się, że ból będzie już moim permanentnym towarzyszem życia, od świtu, po następny świt.

O polityce tylko tyle wspomnę, że na wczorajszej  następnie hucznie urządzonej za nasze pieniądze miesięcznicy, bo przecież tak liczna obstawa policyjna  i Straży Miejskiej, a równie również i nie wiedzieć po co udziału Straży Pożarnej ( paliło się gdzieś????) i jeszcze pewnie nie wiadomo ilu detektywów, pan prezes przyrzekł, że w ósmą rocznicę katastrofy odbędzie się już ostatnia miesięcznica, o ile oczywiście do tego czasu powstaną pomniki pod Pałacem Prezydenta, co najmniej 2-3, a może i więcej. Niech tak się nie rozpędzają z tymi pomnikami, bo potem zabraknie miejsce na pomnik dla Prezesa  Tysiąclecia i drugi dla jego….kota.


Kot jak najbardziej jest zasłużony, bo to właśnie on dzielnie  odpierał ataki manifestacji pod domem Kaczyńskiego miesiąc temu.
Może nawet medal jemu dadzą. Temu Kotu !!!!! 
Na pewno oczko temu kotu, jak ongiś temu misiu, nie będzie wypadało 🙂

Zostawmy politykę, zostawmy kota i cieszmy się piękną pogodą.
Życzę miłego weekendu

Żal Miłosza, żal …………..

 

 

 

Same tęgie łby siedzą w tym Pisie. Myślą co by tu jeszcze spieprzyć i wymyślili, że nie umieszcza na liście lektur Czesława Miłosza. Czemu? nie wiadomo, taki kaprys ktoś miał, (chyba nie tylko sama pani minister od nauki to wymyśliła?), może w szkole dostał dwóję z polskiego i teraz się mści???

ale za to na liście obowiązkowych lektur jest :

Jarosław Marek Rymkiewicz (autor wiersza „Do Jarosława Kaczyńskiego”). 
NO NIE KLASYKA PISU PORAŻA!!!!

 

ALE WSTYD NA CAŁY ŚWIAT!!!!!!!
Chociaż w świecie nic już pewnie nikogo nie zadziwi tym, co w Polsce się wyprawia, przecież tak wygląda pisia normalka!!!

Wczoraj, czyli w wigilię kolejnej  kaczej miesiączki, specjalna komisja powypadkowa, złożona głównie z „specjalistów”, którzy już w tej dziedzinie kilkakrotnie się zbłaźnili jakimiś wymysłami nie z tej ziemi, ogłosiła, że płat skrzydła samolotu nie uległ zniszczeniu na owej słynnej brzozie, tylko nieco wcześniej, samoistnie uległ zniszczeniu na wskutek wybuchu ( a jednak!!!), bo są na nim ślady po wybuchu (?????)
Dziwne, nikt wcześniej tego nie zauważył, dopiero po wielu miesiącach doszli do takich  rewelacji.
No i znów twierdzę : Tęgie łby mają w tym Pisie, widzą to, czego nie było!!!!! Czyli cuda – niewidy!!!!!
A DLACZEGO AKURAT WCZORAJ?
WSZYSTKO JASNE : Pis jednak boi się, że te wszystkie przeprowadzone niedawno konfrontacje mogłyby zasiać ziarnko niepewności, braku zaufania i wdrożyć pewne powątpiewania o wielkości Pisu, więc trzeba  „nakarmić” ciemny lud nowymi rewelacjami, aby znów podsycić w nich jedną jedyna rację, którą głosi Wielki Brat z rodziny Kaczej, Ciemny Lud nadal wierzy Kaczko, chociaż wyraźnie coraz więcej ludzi zaczyna jednak powątpiewać w wasze teorie. 

 

Po prostu ręce opadają na tę niebywałą pisią głupotę. Dzisiaj już ciąg dalszy jej następuje.
Z całej Polski, ZA NASZE PIENIĄDZE, ściągają posiłki policyjne, aby chronić Wielkiego Brata – (kurdupla po prawdzie) przed kim? Przed NARODEM!!
I znów ogrodzą  żelaznymi płotami Pałac Prezydencki, znów zawłaszczą teren, który nie należy tylko do nich, a do nas wszystkich.

CZY TO JEST NORMALNE PAŃSTWO????

To ja już naprawdę wolę tę ciepłą wodę w kranie i  NORMALNOŚĆ !!!!!

Dzisiaj zapowiada się znowu piękny i niezwykle gorący dzień, temperatura w Krakowie ma dojść nawet do 36 stopni. Znikła Sahara, ale znów jakieś gorące prądy do Polski napływają. Całe szczęście, że dzisiejszy dzień mogę potraktować urlopowo i nie będę musiała nigdzie wychodzić.
Wczoraj poprawiłam sobie humor nową fryzurką, jestem ogolona, jak zwykle mam króciutkie włoski, przynajmniej mnie włosy nie grzeją, no i od razu o 10 lat odmłodniałam (przynajmniej tak mi się wydaje !)
Przezornie umówiłam się wczoraj z panią Krysią ( fryzjerką) i z panią Elą (pedicure) dopiero o  godz.16, więc jakoś szczęśliwie na miejsce, mimo upału, dotarłam. Po wizycie w salonie połaziłam chwilkę jeszcze po Rynku, ale masa różnojęzycznych tam się przelewa. Chyba jednak turystom upał aż tak bardzo nie dokucza, ale wszystkie ogródki kawiarniane były pozajmowane, a jest sporo tych ogródków. Ludzie siedzą, popijają kawkę, wodę mineralną, czasami coś przekąszają i cieszą się życiem. Więc usiadłam sobie na Plantach i też życiem chwilę się pocieszyłam, ale nie byłam tam długo, bo nie byłam pewna, czy na pewno przed wyjściem z domu  zamknęłam drzwi balkonowe, a mieszkam przecież na parterze. Jakoś ten fakt wyleciał z mojej pamięci, ale jednak okazało się, że zrobiłam to tak odruchowo, że nawet nie zapamiętałam momentu zamykania balkonu, widać mam to  już we krwi 🙂

Ale porobiłam wczoraj tez kilka fajnych zdjęć (tym razem nie rentgenowskich), więc tutaj te piękne słoneczniki właśnie na koniec mojego wpisu sobie zamieszczę .

 

No to życzę wszystkim przyjemnego czwartku, chociaż z tego, co przeczytałam na Facebooku, nie wszędzie świeci już słonko.
Pewno to jest następstwo nocnych burz, ale rzeczywiście zapowiadali  na dzisiaj  piękną pogodę w całej Polsce.

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO !!!!!!

P.S. Współczuję tym chłopakom, którzy w Parku zasuwają z tymi taczkami i jeżdżą na tych koparach, w taki upał….. ale niech zasuwają, bo ja już niecierpliwie czekam na wizytę w odnowionym Parku.

 

Udało mi się

 

Czasami jednak coś tam się udaje. Dzisiaj udało mi się nareszcie grafikę do blogu włączyć – HURRA  
Tak mało, a cieszy. Nie cieszy mnie za to pogoda, bo jest pochmurnie, chociaż nie pada i chłodno, a nawet słonko zaczyna zza chmurek wychylać się
Typowa Baba, której nie dogodzisz: chłodno – źle, gorąco – jeszcze gorzej…..
Polityka? To już chyba najgorzej, ale ucieszyły mnie wieści że w Pisie trzeszczy i to dobrze trzeszczy – może sami siebie rozwalą? Zawsze jest taka szansa.
Jurek Owsiak znów na cenzurowanym, chyba jednak Pisowi nie spodobało się, że mimo podkładanych im kłód, impreza Woodstock doszła do skutku i w dodatku się udała, więc czepiają się jakichś tam słów, z którymi Jurek skierował się do „świętej” Pani Pawłowicz.
Co za przewrotne towarzystwo, czy tylko Pis, a szczególnie własnie pani Pawłowicz mają monopol na obrażanie innych?????
Typowy przykład polityki Kalego, gdy my robimy świństwa to jest OK, gdy nam „krzywdę” wyrządzają, trzeba ich do poziomu sprowadzić.
Przecież w sumie nic takiego złego Jurek nie powiedział, życzył tylko pannie Krysi troszkę miłości, troszkę seksu, które zdecydowanie poprawiają samopoczucie. A u nagle naczelna święta Pisu, niejaka rzeczniczka Mazurek, z wielce udawanym oburzeniem składać chce pozew do sądu w obronie dobrego imienia Krystyny P. Po pierwsze z tym dobrym imieniem to wielka przesada, bo sama Pawłowicz wielokrotnie dawała wyraz swojego powiedzmy szczerze chamstwa, a po drugie Sąd nie będzie chyba rozpatrywał dobrych rad, które do niej zostały skierowane.Czy miłość i seks to jest coś złego? Czy naprawdę można obrazić kogoś, gdy się mu dobrze radzi, by  tych przyjemności popróbował?
Ale to jest właśnie całe zakłamanie tej formacji politycznej, Cóż, tacy po prostu są,  zakłamani do szpiku kości.
Nie będę się nimi przejmowała, zresztą mam nadzieję, że ich  dni rządzenia do kresu się zbliżają….. przecież to mało ważne……
Najważniejsze, że jest fajnie. słonko świeci i humor dopisuje.
Co prawda czasami noce jeszcze nie są całkowicie pozbawione bólu, ale przynajmniej wiem, że żyję, bo gdybym bólu nie czuła….
Życzę wszystkim przyjemnego wtorku.

KOSZMAR = HORROR

 

 

 

To co wczoraj z tym moim nieszczęsnym komputerem przeżynam, to istny horror.
Na całe szczęście pomógł mi mój bratanek Łukasz,

.
Za jego poradą wyrzuciłam Mozela i Google chrom i włączyłam skanowanie : Eset. Trwało to trochę, bo niechcący wyłączyłam komputer już po kilku godzinach skanowania, musiałam skanowanie zaczynać od początku, tak, że zajęło mi to całą noc.
Oczywiście ja spałam, program działał, ale kilkakrotnie w nocy się budziłam i sprawdzałam, czy wszystko w porządku, czy znów się coś mi nie wyłączyło.

Dzisiaj Face Book już działa poprawnie i chyba bez wirusowo, niestety kłopoty są z Blogiem nada, nie można załączać zdjęć, co chwile się strona wiesza, nawet dostałam raz komunikat, że taka strona nie istnieje……
Podejrzewam przejściowe kłopoty, mam nadzieję, że tak to wygląda., ze to nie jakas reperkusja za moje poglądy.
Nawet jeżeli tak by było i tak ich nie zmienię, a wręcz nawet zasilę moją świadomość  o przemocy politycznej.
Dobra, nic już nie piszę o tym.

Od wczoraj nam się pogoda zepsuła, niestety pada, ale mam nadzieję, że taki odpoczynek od tego super upału każdemu przyniesie ulgę.

Żal mi tylko Magdy, która wreszcie na kilka dni si e z dusznego Krakowa wyrwała i gdzueś tam po górqach łazi, ale od jutra pogoda sie  ma poprawić, czego z całego serca Jej życzę.
I wszystkim miłego nie tylko poniedziałku, ale każdego dnia tego tygodnia życzę.
BĘDZIE LEPIEJ !!!

jakoś

 

 

Jakoś nie mam dzisiaj nastroju do blogowania.
Beznadzieja, wszystko ostatnio idzie nie po moich myślach.
Niby nic złego się nie dzieje, ale…..
Nie ważne, przecie dopiero co pisałam kilka dni temu, że zawsze jest jakieś jutro.
I to jutro musi być lepsze.
A jak kobieta może sobie humor poprawić?
Ano tylko przez jakieś zakupy, albo…od wizyty u fryzjera.
To pierwsze do niczego nie jest mi potrzebne, wiec pozostaje…….. fryzjer.
I to jest moje zadanie na jutro, lub najdalej na pojutrze.
Ale jak na razie mamy niedzielę. Nareszcie nie gorącą, bo trzeba od kanikuły troszkę odpocząć.
Zresztą podobno Sahara od nas zdecydowanie się odsunęła.
I bardzo dobrze, tyle ostatnich jeżdżących na sygnałach karetek słyszałam……. Ludzie po prostu nie wytrzymują takiej kanikuły, szczególnie w rozgrzanych murach miasta jest ona nie do wytrzymania.
Nie można znów zdjęcia w blogu zamieścić, nie ważne, przeżyję

Bez Face Booka chyba też, bo znów rozesłałam wirusy i parę osób mnie już zablokowało

I słusznie, po co im taka byle jaka zawirusowana  znajoma???

Cześć, może rzeczywiście jutro będzie lepiej??????