no i stało się – jestem zaszczepiona !!!!!!

Pierwszą dawkę szczepionki przeciwko COVID -19 wczoraj otrzymałam .
No i muszę przyznać, ze jestem bardzo mile rozczarowana, a raczej zaczarowana wspaniałą organizacją tego procederu.
Fakt, byłam niezbyt pozytywnie nastawiona, jako, że początki łatwe nie były – przecież naprawdę trudno było się dodzwonić do tego Szpitala, aby uzyskać termin szczepienia.
No, ale w końcu mi się to udało, termin był nieodległy, bo musiałam oczekiwać tylko kilka dni, a potem już wszystko szło jak po maśle.
Może było mi łatwiej, jako nie byłam odosobniona w tej wędrowce po zdrowie, pojechałyśmy tam razem z Magdą, która też miała termin szczepienia.
Trochę się obawiałam, bo szczepieniu odbywało się w tyn nowym Szpitalu, dopiero co niedawno w Krakowie wybudowanym, zresztą super nowoczesnym.
Ale mimo że jest to dosyć spory moloch, jako, że umieszczone są w nim wszystkie Kliniki, które dotychczas były rozproszone wzdłuż ulicy Kopernika w Krakowie, jest on dosyć dobrze rozplanowany, zagospodarowany i co najważniejsze dosyć czytelnie oznakowany, tak więc raczej nie można w nim się raczej zgubić.
Zgodnie z instrukcją udałyśmy się do pawilonu H, potem windą zjechałyśmy na poziom minus jeden, a tam już dalej strzałki z napisem COVID skierowały nas do pana, który sprawdził naszą tożsamość, poprosił, abyśmy pozostawiły w szatni nasze płaszcze i następnie zgodnie ze strzałkami, tym razem namalowanymi na podłodze, udały się w stronę gabinetów. Tam przejęła nas pani, która kierowała każdego z osobna do lekarskiego gabinetu (a było ich aż 4), a po lekarskiej weryfikacji było kilkuminutowe oczekiwanie na wejście do pokoju pielęgniarek, gdzie zostałyśmy zaszczepione. I tu wszystko bardzo sprawnie przebiegało, jako, że były też 4 pielęgniarskie punkty szczepień, Potem jeszcze trzeba było podejść do rejestracji, gdzie odebrano od nas nasze deklaracje, wydano zaświadczenie o zaszczepieniu i wyznaczona następny termin szczepienia za 3 tygodnie. Mój następny termin to 3 luty, o tej samej godzinie, jak w dniu wczorajszym.
Potem tylko jeszcze trzeba było w celach naszego bezpieczeństwa 15 minut odczekać w poczekalni i można było już wracać do domu.
W sumie cały pobyt w Szpitali, łącznie z po szczepionkowym oczekiwaniem zmieściło się w niecałej godzinie.
A tak się bałam (oczywiście na wszelki wypadek), że pół dnia w tym Szpitalu stracę.
Muszę dodać, że ważne jest, że wszystko przeszło bardzo sprawnie, to jeszcze personel był naprawdę bardzo miły, co też jest plusem tego, że byłam z wczorajszej mojej przygodzie ze szczepieniem bardzo zadowolona.
A jeżeli chodzi o jakieś poszczepienne odczucia, to prócz bardzo lekkiego . ledwie odczuwalnego bólu ręki w miejscu zaszczepienia nic nie złego ze mną się nie dzieje, nie mam ani bóli ani zawrotów głowy ani żadnych innych zawirowań. Trzecia noga też mi nie wyrosła.
Tak więc w sumie jestem bardzo zadowolona, że podjęłam tę decyzję o szczepieniu i naprawdę wszystkich gorąco zachęcam do podobnego kroku.
Bo tak na zdrowy rozum, nawet matematycznie na to patrząc, jeżeli na przebywającej razem grupie stu ludzi znajdzie się około osiemdziesiąt osób zaszczepionych, to zawsze jednak jest mniejsze prawdopodobieństwo , że trafię akurat na te dwadzieścia potencjalnie zagrożonych osób, czyli moje bezpieczeństwo jest zdecydowanie większe, nieprawdaż???
Nie rozumiem tylko tych ludzi, którzy całkiem bezpodstawnie, bez żadnych realnych przesłanek przekazują jakieś bzdurne informacje na przykład o tym, że ktoś wszczepia nam wraz ze szczepionką jakiegoś czipa, aby przejąc nad nami jakąś przewagę i możność kierowania naszymi poczynaniami, a niestety i takie bzdurne informacje w Polsce krążą. Tak samo, jak szczepionka nie jest żadną ingerencją w nasze DNA, przez tę szczepionkę dostajemy po prostu dostaje specjalną „wiadomość” przesyłaną przez materiał genetyczny wirusa, zwanego MRNa, który wywołuje alarm w naszym organizmie w chwili, gdy spotka się on z prawdziwym wirusem typu SARS i w ten sposób potrafimy już pobudzić nasz organizm do produkcji przeciwciał zwalczających prawdziwego wirusa. Ot i tu tkwi cała tajemnica tej szczepionki.
Różnica jest tylko taka, że dotąd szczepionka zawierała bardzo znikomą dawkę danego wirusa, który pobudzał w ten sposób nas do tworzenia przeciwciał, w chwili obecnej, gdy genetyka osiągnęła już olbrzymi sukces w medycynie, w odkrywaniu i zwalczaniu chorób teraz on został w celach szczepionkowych za stosowanych.
Ale trzeba przypomnieć niektórym ludziom, że kiedyś i wynalezienie zwyczajnej penicyliny też miało wielu przeciwników, wiele osób zwalczało wręcz tę niesamowitą i prawie tę piekielną substancję, a jednak czas pokazał jej wielkie znaczenie w zwalczaniu chorób, z którymi trudno było sobie poradzić.
Teraz jest podobnie i oczywiście są osoby, które na takich anty szczepionkowych akcjach robią swoje interesy, wciągając w nią ludzi, którzy co prawda całkowicie nie znają się na medycynie, ale są łatwo podatni na jakieś sugestie, na zwyczajna propagandę.
Ale proponuję Wszystkim nad zamysłem, co jest ważne dla nas i naszej rodziny, czy przyjaciół:
Czy mądre i realne spojrzenie nad tym, że epidemia jest wielkim zagrożeniem dla nas wszystkich i trzeba uczynić wszystko, by tej epidemii zapobiec, czy uleganie jakimś demagogicznym, naukowo bezpodstawnym sugestiom, które służą tylko tym, którzy na tym zarabiają pieniądze.
Pewnie, że zawsze znajdzie się taka na szczęście nieliczna grupa tych drugich, ale należy te wszystkie ich „rewelacje” traktować z pobłażaniem, a na pewno nie można już im ulegać.
W sumie człowiek po to ma rozum, by potrafił rozróżniać prawdę od durnej propagandy,
I to tyle na temat szczepienia, szczepionek i mojej „przygody” z COVID -19.
Ciąg dalszy nastąpi dopiero za 3 tygodnie………

Tym czasem za oknem zrobiła nam się już regularna zima, śniegu jest sporo, zresztą zaczął on dosyć intensywnie padać już wczoraj, potem padało całą noc i z przerwami dzisiaj, ale czemu tu się dziwić, wszak mamy miesiąc styczeń, a zdecydowanie jest to miesiąc zimowy,więc śnieg jest w nim jak najbardziej przewidziany.
Oczywiście w Polsce, bo są kraje, gdzie w styczniu na ogół śniegu nie ma, może dlatego na przykład Hiszpanie, którzy od lat śniegu nie widzieli, są tak bardzo zdziwienie tymi białymi opadami, ale trzeba im przyznać, że potrafią się z tej sytuacji cieszyć jak dzieci, lepią bałwany, biją się śnieżkami…….
Jak już pisałam, ja zimy nie cierpię, więc napiszę „BYLE DO WIOSNY”, ale kto ją lubi niech się cieszy, bo trzeba przyznać, że niektóre zimowe widoki rzeczywiście są cudowne, zwłaszcza w górskich i podgórskich terenach.
Przepraszam, ja jednak zadowolę się oglądaniem ich tylko na zdjęciach, zamieszczanych w necie, czy na filmikach. Nie cierpię, gdy jest mi zimno, ślisko i mokro!!!!
Te widoczki na zdjęciach są dla mnie bardziej bezpieczne, chociaż już słyszę głosy oburzenia : ale to nie to samo!!!!!!!
Wiem, wiem, rozumiem, kto chce niech się cieszy w terenie, ja zadowolę się domowym zaciszem.
Zatem życzę miłego czwartku.

środowy ogród róż czyli moja różana Bajka dla Ulki :-)

Piosenka dla Uli na kolejną środę :

Gdzie jesteś, Mały Książę? Gdzie
Odszedłeś z mej książeczki kart?
Czy po pustyni błądzisz?
Znów, rozmawiasz z echem pośród skał?

Czy tam, gdzie świeci złoty wóz
Oglądasz Ziemię w swoich snach
Gdzie pozostała z dawnych dni
Niby wspomnienie bajka ta

W maleńkiej Róży kochał się
Książę na jednej z wielu gwiazd
Nie widział przedtem innych róż
Kiedy w daleki poszedł świat

Na Ziemi zwątpił w miłość swą
Tę najpiękniejszą z wszystkich snów
Bo jak miał w jednej kochać się
Gdy ujrzał park z tysiącem róż?

Nie wierz swym oczom – szepnął wiatr
Jeżeli kochasz, sercem patrz

Zrozumiał wtedy Książę to
Że tylko jedna w świecie jest
Ta, którą kochał w wszystkie dni
I wrócił znów do Róży swej

Gdzie jesteś, Mały Książę, gdzie?
Odszedłeś z mej książeczki kart
W świecie, gdzie nikt nie kocha róż
Na zawsze ktoś pozostał sam


Miała być dzisiaj róża w puchowo – śnieżnej pokrywie, a jednak wbrew pogodzie pełnej śniegu postawiłam na nutę romantyzmu Uleczku.
Zarówno i Ty, jak i ja tęsknimy już za wiosną, za różami, za pięknym zielonym światem i za tym, co już niestety przeszło.
Ale nigdy nie pozostaniemy w tym świecie całkiem sami, każdy ma swoją Różę – swojego Przyjaciela, swoją Przyjaciółkę, do których chętnie powraca.
I każdy z nas, obojętnie na wiek, ma swoją Bajkę, do której zawsze chce powracać, by pomarzyć o samych miłych chwilach, by chociaż na chwilę oderwać się od szarej rzeczywistości.
I właśnie dzisiaj Uleczku taką Bajkę Ci ofiarowuję, bo chociaż czasy są dosyć trudne i co tu kryć, nie zawsze wszystko po naszej myśli się toczy, musimy dzielnie stawiać przeciwnościom czoła.
Ale zawsze jedno nam pozostaje : MARZENIA !!!
I na ten dzisiejszy szczególny środowy dzień i na wszystkie następne dni aż do następnej środy pozostawiam Ciebie Ulu w marzeniach o tej pięknej wiośnie, w tej przecudnej zieleni, która niebawem rzeczywiście nam wybuchnie i z tą spowitą pajęczą siecią różą, która do Ciebie dzisiaj tu się uśmiecha.
Bądź szczęśliwa, a przede wszystkim zdrowa, bo akurat zdrowie najwięcej nam teraz jest potrzebne.

No waśnie: ZDROWIE!!!
Chyba najmodniejsze ostatnie słowo – życzenie!!!
Jak już wcześniej w poprzednich blogach wspominałam, dzisiaj nastąpił ten dzień, w którym się zaszczepię.
Czy się boję?????? Zdecydowanie nie!!!! Zresztą szczepienie nie jest dla mnie żadną nowością, bo przecież jako dziecko byłam szczepiona na wszelkie możliwe choroby, a także i przez ostatnie lata również szczepiłam się przeciwko grypie i nigdy dotąd nie miałam związanych ze szczepieniem żadnych komplikacji, chociaż zawsze mnie przestrzegano, że jakieś niewielkie dolegliwości mogą nastąpić.
I tym razem podobno mogą wystąpić dolegliwości typu ból mięśni w zaszczepionej ręce, ale ponieważ czy tak, czy siak akurat dokucza mi ból wywodzący się z mojego nieco zdezelowanego barku, pewnie nie odczuję aż takiej wielkiej zmiany w rozróżnieniu, co i dlaczego właściwie mnie boli. A ponieważ do tego typu bólu jestem przyzwyczajona, nie będę miała aż takiego poczucia krzywdy, którą ewentualnie doznam.
Bo jak to jest w tym sławnym powiedzeniu: jeżeli człowiek w pewnym wieku budzi się rano i nic go nie boli, to znaczy, że już nie żyje.
A ja jednak nadal chce jeszcze trochę pożyć.
Zresztą każdego wieczorem, gdy ułożę się wygodnie w moim łóżeczku i gdy przykryję się ciepłą kołderką (a teraz w zimie jeszcze dodatkowo i kocykiem) tak sobie myślę, że takie łóżeczko to jest jednak wspaniała sprawa, jest tu miło, mięciutko ciepło i wygodnie i na pewno aż tak wspaniale kiedyś w przyszłości, gdy już w trumnie spocznę, na pewno też i tak wygodnie mi już nie będzie.
Może akurat nie jest to najlepsza i najmilsza myśl na chwilę przed zaśnięciem, ale tak jakoś sama mi się ona nasuwa, bo wiem, że niestety jest to ta konieczna ostateczność, która mnie w końcu dopadnie,
Tylko…….. im później ona nastąpi, tym dla mnie lepiej. 🙂
Czasami przed snem zastanawiam się, jak to właściwie jest, gdy człowiek umiera, gdy już przechodzi w tę nicość, gdy kończy się nasze życie i……. no własnie i co dalej?
Czy ktoś, kto umiera zdaje sobie z tego sprawę, że a chwilę już go nie będzie? Że pozostawia tylko po sobie tylko swoją ziemską powłokę, która jeszcze niedawno zagospodarowana myślami, uczuciami. własnie marzeniami stanowiła moje „JA”??????
Muszę przyznać, że trochę denerwują mnie wtedy te moje myśli, ale równocześnie wiem, że wtedy już nic ode mnie nie będzie zależało, nie będę miała żadnej alternatywy i będę musiała biernie poddać się temu wyrokowi.
Ale ważne jest to, co po sobie tu na ziemi pozostanie, naszą miłość, nasze uczynki i wspomnienia, które pozostaną na zawsze, albo chociaż na pewien czas w umysłach Najbliższych, z którymi się pożegnamy.
A potem, po wielu latach, gdy już następne przyjdą pokolenia, pewnie i pamięć o tym, że kiedyś była jakaś tam Ciotka Ewa zaniknie, podobnie jak z czasem zanika ślad na jakiejś starej fotografii.
Ale może kiedyś jakiś tam cioteczny pra pra pra pra prawnuk, czy pra pra pra pra prawnuczka widząc moją facjatę na pożółkłej już fotografii spyta: mamo, a kto to jest?????, a właściwie kto to był?????
A może nawet nikt nigdy takiej fotografii nawet nie odnajdzie…………..
Może trochę za bardzo puściłam wodze mojej filozoficznej fantazji, chociaż właściwie ona wcale fantazją nie jest, to jest całkiem normalna i realna rzeczywistość.
Tak było, jest i tak będzie, bo sami przyznajcie, ile razy wracacie do starych rodzinnych albumów????
To czeka mnie, Ciebie i Twoje dzieci, wnuki, bo to jest właśnie to PRZEMIJANIE !!!
Kiedyś KTOŚ był, dzisiaj już go nie ma……
Ale na razie ciągle jeszcze tu jestem, wypełniam swoją teraźniejszość różnymi czynami, różnymi myślami, rozważeniami, a dzisiaj idę się zaszczepić, by nie kusić losu i jeszcze mieć trochę zdrowia i siły na tym ziemskim padole, by chociażby powalczyć z tym co jest złe, aby jakąś nadzieję dla przyszłych pokoleń pozostawić.
Zło różne ma oblicza i niestety jako jednostka nie mogę go sama pokonać, ale wiem, że jest sporo ludzi myślących podobnie jak ja, a to już jest zapowiedź, że coś można, należy zmienić.
Rzeczywiście dzieckiem szczęścia byłam, skoro udało mi się wyznaczyć w miarę dosyć szybko ten termin, wczoraj próbowałam załatwić taki termin dla naszej Jadzi, z którą pracuję, niestety telefon cały czas był zajęty, a dokładnie w minutę po godzinie 14.00 nikt już telefonu w Szpitalu nie odbierał.
Właściwie to jest skandal, tak fatalnie działa ta cała logistyka Narodowego Szczepienia, prócz szumnej nazwy wszystko działa jak w jakimś koszmarnym śnie. I wcale nie winię tylko za to Szpital, w którym mam być zaszczepiona, można powiedzieć , że jest to Ogólnopolski Narodowy Skandal Szczepionkowy, nic nie jest przygotowane, opracowane, za to panuje Ogólnopolski Bałagan, w którym niestety jesteśmy po uszy utopieni.
Za niedługo skończy się czas szczepienia ludzi z grupy 0, zabiorą się za szczepienie najpierw Seniorów, potem pozostałych Polaków, ale w takim tempie i w takim bałaganie nie wróżę, że dobrze wszystko się skończy.
Ciekawe tylko, kiedy ogłoszą, że nie ma szczepionek, podobnie zresztą jak było z tymi szczepionkami przeciwgrypowymi i wtedy………Człowieku Ratuj się sam, albo……umieraj!
Na razie ten Narodowy Bałagan ogranicza się do wprowadzania ludzi starszej daty do palpitacji serca, bo nagle stają oni przed problemem założenia Elektronicznego Konta Pacjenta, a żeby go założyć, trzeba wcześniej mieć dostęp do Zaufanego Profilu, najlepiej przez któryś Bank, w którym też trzeba założyć internetowe konto, a niestety nie dla wszystkich wiekowych osób jest to łatwy proces, coś wiem na ten temat, bo już z niejedną „wiekową” osobą rozmawiałam, która bardzo się na te według nich komplikacje narzekała.
Nie wszystkie starsze osoby mają koło siebie kogoś w sumie zaufanego, bo przecież jednak sprawa jest oparta o konta bankowe, zresztą może własnie dlatego noszą nazwę poufne, czyli niekoniecznie dostępne nawet do kogoś z bliskiej rodziny, a co dopiero do kogoś obcego, który ma mu pomóc, na przykład z MOPS-u.
Dawniej babcie chowały pieniądze do materaca i nikt z rodziny nawet nie wiedział , czy babcia jest bogata, czy rzeczywiście biedna, ta sprawa często dopiero na wierzch wychodziła po jej śmierci.
Bowiem często zdarzało się,że babcia jadła tylko suchy chleb, sprawiając wrażenie, że jest uboga, a potem okazywało się, że wszystkie, często całkiem nie małe pieniądze ściubała właśnie pod materacem, czy w innym tajemnym miejscu.
Teraz niestety babcie będą musiały ujawnić swoje zaskórniaki, umieszczając je w Banku, bo inaczej, jeżeli nie założą tych obu kont, ani recepty, ani żadnego skierowania do lekarza nie dostaną.
Oczywiście pisałam o przysłowiowej babci, ale ta sprawa dotyczy wielu starszych borykających się z podobnymi problemami osób.
Poza tym trzeba pamiętać, że osoby starsze nas ogół są uparte ale i przyzwyczajone do pewnych zachowań i bardzo trudno ich przekonać do pewnych zmian, nie koniecznie są pozytywnie do wszelakich innowacji nastawione.
No ale może z musu jednak jakoś się do tych nowości będą musieli przekonać, tak jak jeszcze niedawno nie do pomyślenia było, żeby starsza osoba posługiwała się telefonem komórkowym, teraz staje się już to omalże chlebem powszednim, a już na pewno tak będzie musiało być, bo przecież własnie na telefon komórkowy będą przesyłane SMS-y z odpowiednimi kodami do zdrowotnych świadczeń.

Dosyć moich filozoficznych rozważań na dzisiaj, zbieram się pomału do wymarszu, czekam tylko, aż przyjedzie Magda, z którą wspólnie jedziemy do tego nowo wybudowanego Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, które nota bene znajduje się na przedmieściach Krakowa, więc trzeba cały Kraków przejechać, by tam się dostać.
Co prawda pod Szpitalem jest podobno olbrzymi parking, ale niestety tak przepełniony, że nie będzie nawet miejsca, by pozostawić tam swojego (a raczej Magdy) auta, więc jedziemy tam taxi – Bold.
No to znów będę miała okazję wykorzystać bon premiowy.

Trzymajcie za mnie ( i Magdę) kciuki, by wszystko nam się udało, a Wam życzę powodzenia w ten miły dzień tygodnia, jakim jest środa 🙂

A zresztą : TRZYNASTEGO, WSZYSTKO ZDARZYĆ SIĘ MOŻE !!!!!

w oczekiwaniu na zimę

Bardzo urokliwy ten bałwanek, tak pięknie nas pozdrawia…
A tu nie ma wcale żartów.
W Hiszpanii, która słynie z raczej ciepłego klimatu zima pokrzyżowała wszystkie plany.
Tam śnieżyca o wdzięcznym imieniu Filomena doszczętnie zasypała Madryt i inne miejscowości też.

–  Filomena to nazwa ośrodka niskiego ciśnienia, który powstał w północno zachodniej części Atlantyku i przemieszczał się w takim kierunku do Europy, że napłynęły z nim zimne masy powietrza z rejonów wysokich szerokości geograficznych. Te masy dostając się nad ląd, w rejonie gór między Hiszpanią a Francją uległy transformacji i dały spore opady m.in. z powodu oddziaływania z ciepłym podłożem
Opady śniegu w Pirenejach nie należą do rzadkości. Jednak taki widok w Madrycie jest zaskoczeniem. O tej porze roku w środkowej Hiszpanii termometry wskazują zazwyczaj średnio 5-10 stopni Celsjusza – dowiadujemy się w IMGW. Tymczasem obecnie temperatury spadły nawet do minus 8 stopni Celsjusza. 
To, co widzimy na ulicach Madrytu to ewidentna anomalia. Półwysep Pirenejski jest rejonem ciepłym i suchym, gdzie opady śniegu zdarzają się bardzo rzadko – przyznaje ekspert, przypomina jednak, że anomalie są elementem pogody, a śnieg obserwujemy czasami także w Afryce czy na Bliskim Wschodzie,

No własnie i ta Filomena, czy tam jakaś inna złośliwa „Śnieżynka”zmierza ku środkowi Europy i pewnie Polskę też nie ominie.
Ale jest nadzieja, bo jak podają źródła Polskiego Instytutu Meteorologii, najprawdopodobniej ta anomalia pogodowa straci na sile i do nas przyjdzie w dość łagodnej, a na pewno łagodniejszej formie.
Chociaż pamiętam doskonale te bardzo mroźne polskie zimy, które były w latach sześćdziesiątych, (nawet była taka zima z temperaturami minus 20 stopni, pozamykane były szkoły, ale dzieciom mróz nie przeszkadzał wcale na saneczkach pojeździć), potem siedemdziesiątych, szczególnie dała nam się zima stulecia. która była na przełomie 1978/1979 roku i przyniosła spore perturbacje i szkody.
Ale każda zima też kiedyś mija i potem przychodzi upragniona wiosna. Czasami nawet wcześniej, niż tego się można spodziewać – oby i tak w tym roku było, bo już za wiosną ogromnie tęsknię.
Jak na razie w Krakowie nie widać zimy, nawet od rana słonko świeci, ale już na ten piątek obfite opady śniegu i nawet mróz zapowiadają.
Trzeba na zapas zaopatrzyć się w chlebuś (może i w inne wiktuały też), bo kto wie, czy potem da się do sklepu dojść, może być ślisko i zimno. Na przykład w Madrycie mają teraz spore kłopoty z robieniem zakupów, oby tak nie było u nas w Polsce.
Można rzec, że w Polsce w styczniu dopadną nas aż trzy Boże dopusty: mrozy ze śnieżycami, COVID-19 i …….PIS 🙂
Niestety ten ostatni chyba szybko nas nie opuści, chociaż przeczytałam dzisiaj wiadomość, że Donald Tusk bardzo poważnie myśli o powrocie do polskiej polityki i do próby zjednoczenia opozycji na tyle, żeby można wygrać następne wybory, a PIS odesłać już na zawsze w cholerę, tak, by ta bestia znów swego łba nie miała siły podnieść.
Daj mu Panie Boże szczęście, bo jeżeli nie Tusk, to kto?????
Wiem, jest wiele osób w Polsce, którzy mają do Tuska zastrzeżenia, ale i oni muszą przyznać, że to własnie Tusk doskonale dawał sobie radę w rozgrywkach z Kaczyńskim, a wszystko zło, które na Polskę napłynęło zaczęło się od momentu, gdy Donald Tusk przeniósł się do polityki unijnej.
I wcale go za to nie potępiam, bo jako przewodniczący Rady Europejskiej odnosił naprawdę spore osiągnięcia, był bardzo skuteczny i cieszył się sporym zaufaniem zasłużonych europejskich polityków i jednak wiele dobrego dla Europy (i nie tylko) uczynił.
No dobra, nie będę nikogo przekonywała do swojej opinii, że mam rację, najważniejsze jest jednak to, by znalazł się ktoś, kto potrafi ukręcić łeb tej hydrze, jaką jest PIS.

A wszystkim moim Blogowiczom życzę wspaniale słonecznego wtorku, bo skoro świeci ono w Krakowie, to czemu ma nie świecić i w innych miastach , miasteczkach i wioseczkach?
No i dobrego humorku na cały, jak widać, co raz jednak już dłuższy dzionek.
Jeszcze co prawda szybko ten mrok zapada, ale i tak już dzień jest nieco dłuższy, niż jeszcze miesiąc temu.
POWODZENIA!!!

wstał pięknie słoneczny poniedziałek

Więc nie będę sobie dzisiaj (no i Wam oczywiście) głowy polityką zawracała, no może tylko tyle, że wspomnę, że wczoraj została mi wreszcie przez Ksawra dostarczona książka od Beatki „Prezes i spółki – Imperium Jarosława Kaczyńskiego” napisana przez dwie dziennikarki Gazety Wyborczej, przez Agatę Kondzińską i przez Iwonę Szpalę (obie są laureatkami nagrody dziennikarskiej Grand Press), które opisują co się działo przez dekady na zapleczu partii Jarosława Kaczyńskiego, opowiada o podwójnych standardach w polityce i w biznesie, o tym jak zwalczać układ, a z zaufanymi ludźmi tworzyć sieć spółek i fundacji, o tym jak tępić komunistów, równocześnie robiąc z nimi brudne interesy, jak tropić szemranych biznesmenów, równocześnie biorąc od nich pieniądze, czy jak udawać, że brzydzi się obcym kapitałom, wyciągając po nich ręce.
Czyli będzie to bardzo ciekawa i dosyć obfita lektura (ponad 400 stron) jako kwintesencja całego „pisiowania” w Polsce, obłudy i zakłamania i tak zwanie robienie lodów przy (niestety) poparciu ogłupionej części społeczeństwa.
Jednym słowem mam zapewnioną ciekawe zajęcie na dłuższy czas (niestety mój wzrok nie pozwala na raz spożywać sporej ilości literek, te są na szczęście nie takie małe, lupy używać nie będę musiała) i bardzo dziękuję Ci Beatko (bo wiem, że czytasz mój blog) za tą wspaniałą pożywkę dla mojej duszy i mojej głowy, mam nadzieję, że nie przypłacę jej jakimiś palpitacjami serca, bo w sumie wiem, czego po tej partii, a szczególnie po tym człowieku jakim jest Jarosław, można się spodziewać – to prawdziwy WILK w OWCZEJ SKÓRZE. Naiwny ten, który myśli o nim biedny, nieszczęśliwy zagubiony człowieczek, to wszystko OBŁUDA, nawet śmierć własnego Brata i własnej Matki potrafił wykorzystać dla swoich niecnych planów.
Sorry, ale dla mnie nie jest to człowiek!!!!
I to tyle o polityce i tak napisałam więcej, niż zamierzałam.

Ponieważ poprzednia noc (tę z soboty na niedzielę) miałam nieszczególną i poszłam nad ranem dopiero spać, myślałam, że dam radę trochę później tę noc odespać, ale niestety nie udało się.
Najpierw przyszedł zapowiadany Maciek i zaczął majstrować przy moim telewizorze, wreszcie gdy wydawało się, że już wszystkie możliwości wyczerpał, zatelefonował do Cyfrowego Polsatu, gdzie mu poradzili po prostu na chwilę wyłączyć dekoder z sieci. Rzeczywiście to pomogło i głos mi powrócił, (niestety klawisz regulacji dźwięku dekodera nie działa, muszę głos ustawiać na ekranie telewizora tym drugim, głównym pilotem), tylko w sumie mogłam dzień wcześniej sama tam zatelefonować i sama ten dekoder wyłączyć, a nie zawracać w niedzielę głowy Maćkowi. Wszak jemu też należy się odpoczynek po całym tygodniu ciężkiej pracy, a tu musiał jeszcze jechać do Ciotki i coś tam jej naprawiać).
No ale przynajmniej napiliśmy się wspólnie kawusi, z mojego ekspresu oczywiście.
Dobra, ale ja i tak nadal wolę pić tę kawę rozpuszczalną, po prostu tak już mam i już!!!
A gdy już Maciek pojechał do domu i jeszcze przez chwilę sprawdziłam, czy rzeczywiście nadal mój telewizor działa, ułożyłam się wygodnie na tapczanie z myślą: „a teraz chwilkę sobie podrzemię”
Nic z tego, dosłownie po chwili zatelefonował Ksawery, że wybierają się do mnie z prezentem, oczywiście bardzo się uradowałam, bo co prawda z niewyspania w głowie nieco mi się kotłowało, ale zawsze bardzo mi miło ich zobaczyć.
No i rzeczywiście po chwili przyjechali, z tym, że Diana z Zeldką, zaopatrzoną w hulajnogę zaraz pojechały do Parku, a my z Ksawrem sobie miło rodzinne i nierodzinne sprawy obgadywaliśmy.
Pewnie ciekawi jesteście, jaki to prezent od nich dostałam?
Ten własnie, który umieściłam na początku mojego blogu, czyli kalendarz ze zdjęciami mojej rodziny.
Prócz Zeldy, Diany i Ksawra oraz Kota Bonzaja są jeszcze na pozostałych kartach kalendarza zdjęcia Poli, Zojki, Julki. Mii, Mony, tak więc mam przy sobie całą Rodzinę z którą w sumie bardzo blisko i długo, bo przez ponad 10 lat byłam związana, gdy z nimi mieszkałam jeszcze na Smoleńsku.
Ale to już jest historia, to wszystko już było.
I nadal podkreślam, że wcale nie jest mi źle w mojej „samotni” mieszkać, zbyt dużo na raz ludzi wręcz mnie męczy – ot na zasłużone seniorskie lata trochę się wyciszam, co nie oznacza wcale, że się od mojej Rodziny odgradzam, zawsze każdego bardzo serdecznie u siebie widzę i goszczę.
Miły prezent prawda? – przyznam, że byłam nim bardzo wzruszona.
No a potem jakoś czas tak szybciutko już mijał, co prawda na którymś serialu lekko się zdrzemnęłam, ale i tak spać poszłam dopiero po północy i spałam bardzo długo, aż do 10.30.
Obudziło mnie za to piękne słonko no i dobry humorek, bo nie ma nic lepszego, niż wreszcie porządnie się wyspać.
Przede mną ważny tydzień, bo jak już wiecie, już pojutrze idę się zaszczepić przeciwko temu wrednemu wirusowi z koroną i już zaczynam się (oczywiście pozytywnie) do tej sytuacji nastawiać.
A propo’s : bardzo denerwuje mnie, gdy słyszę w telewizorze słowa „musimy ludzi wyszczepić”
Wyszczepia się drzewka owocowe, a nie ludzi, ludzi się po prostu szczepi. WRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRRR!!!!!!

No to zwyczajowo pięknego i tak słonecznego, jaki jest dzisiaj u mnie w Krakowie poniedziałku życzę i wszelakiej pomyślności na nadchodzący tydzień, chociaż nadal nas mrozami i śnieżycami straszą.
ALE MY SIĘ NIE DAJEMY, prawda!!!

z okazji niedzieli…..

Życzę Wam miłego, spokojnego dnia.
Kawa już przygotowana, czeka na Maćka, który ma dzisiaj do mnie przyjść, aby odblokować głos w moim telewizorze.
Co prawda nie wiem, czy to się Mu uda, bo nagle, bez zdania racji, mój telewizor stracił głos, a przecież nic przy nim nie majstrowałam, a oba piloty, czyli ten od telewizora i ten od dekodera leżały sobie spokojnie na boku.
Oglądałam sobie jakiś serial a tu nagle….cisza i wyświetlił mi się tylko komunikat, mówiący, że wystąpił nieobsługiwany format dźwięku.
Oczywiście próbowałam znaleźć tego przyczynę na obydwóch pilotach, niestety nic nie wskórałam i musiałam poprosić o pomoc Maćka.
No i dobrze, że dzisiaj do mnie przyjdzie, przynajmniej będę mogła poczęstować Go kawką z mojego nowego ekspresu. Co prawda już dwukrotnie próbowałam pić z niego kawę, ale…. no właśnie, nie umiem nastawić odpowiedniej ilości wody i w związku z tym wychodziła mi ta kawa jakaś taka lurowata, więc ostatnio i tak piłam nadal swoją ulubioną rozpuszczalną Nescafe Gold.
Mam nadzieję, że Maciek odpowiednio mnie w tym temacie „przeszkoli” i następne kawy już będą lepsze.

Przy świętej niedzieli nie wypada pisać o polityce, ale nie byłabym sobą. gdybym nie zamieściła tutaj tej mojej „złotej myśli”, którą pozostawiłam wczoraj na Facebooku:

PIS chce nas co raz bardziej ud..ić!! Odebranie nam prawa do odmowy przyjęcia mandatu jest tego bezczelnym dowodem!!!Teraz nie państwo będzie musiało udowodnić winę, tylko każdy potencjalny człowiek będzie musiał udowodniać swoją niewinność, ale wcześniej i tak mandat będzie musiał zapłacić, a jeżeli tego nie zrobi dobrowolnie, po prostu ściągną mu pieniądze z konta!!!
PIS JEST ANTYPOLSKI!!! DZIAŁA NA SZKODĘ KAŻDEGO PRZECIĘTNEGO POLAKA!!!!!
I to jest niestety następna smutna prawda!!!!!!
Po prostu chcą nas zastraszyć, a ponieważ zgodnie z Konstytucją nie mają prawa do zakazania jakichkolwiek manifestacji, o czym świetnie wiedzą, znaleźli inny sposób na to, by ludzie zaczęli bać się wychodzić na ulicę.
A najgorsze w tym jest to, że z całym swoim tupetem, z niebywałą arogancją śmią tłumaczyć, że przeprowadzona w ten sposób poselska (czyli bez konieczności konsultacji) ustawa będzie lepszym rozwiązaniem dla Polaków i dla Sądów, które przez to będą odciążone z nadmiaru pracy, bo nie będą musiały już rozpatrywać wniosków o niezasadne nałożenie mandatów.
Powiedzcie mi, z kogo oni robią całkowitych baranów??????
Toć każdy nawet głupi człowiek rozumie, że jest to groźba „siedź cicho, bo my wam pokażemy”!!!!!
I obawiam się, że jest to dosyć skuteczna groźba, bo jednak wiele osób nie będzie ryzykowało utraty swoich pieniędzy, które nota bene pójdą natychmiast do kieszeni pisowskich prominentów, jako nagroda za skuteczność w działaniu.

O TEMPORA, O MORES !!!!|

Tylko do czego ta cała sytuacja Polskę doprowadzi????
CZYSTA BIAŁORUŚ!!!!!

Wczoraj oglądałam na Netflixie film Patryka Vegi „Polityka” Polecam ten film wszystkim, którzy mają do Netflixa dostęp.
Jest to cyniczny obraz ludzi z obecnej polskiej klasy rządzącej, piastującej najwyższe urzędy i sprawujące rząd dusz, a nie umiejący udźwignąć wyzwań, jakie niosą władza, korupcja i ich własne ego
Zresztą obsada aktorska jest naprawdę wyśmienita, między innymi gra Andrzej Grabowski, jako prezes, Ewa Kasprzyk, jako Beata Szydło, wspaniale Macierewicza odgrywa Janusz Chabior, czy świetny jest Zbigniew Zamachowski, który gra Ojca Dyrektora, wspaniale Antek Królikowski odgrywa Misiewicza, zresztą i pozostałe role są doskonale, perfekcyjnie dobrane.
Bardzo ciekawa i wiele mówiąca jest rola Daniela Olbrychskiego, jako sprawcy wypadku drogowego z panią premier, który drogą bezczelnej korupcji został „wrobiony” w przeciętnego posła, a którego scena z przemową w Sejmie jako Marszałka Seniora odgrywa szczególnie wymowną rolę.
Ten obraz nieco od prawdy odbiega, bo jak wiemy, w rzeczywistości sprawcą wypadku był młody człowiek, ale widocznie reżyser miał właśnie taką wizję, by ją wykorzystać jako metodę stosowania przez Pis nieuczciwego przekupstwa i przeciągnięcia człowieka na swoją stronę, co zresztą nie do końca im się udało.
Ten film to taka pigułka cynizmu, bezprawia i kolesiostwa, oparte na faktach doskonale nam znanych, a z którym przez wszystkie lata sprawowania władzy przez Pis się spotykaliśmy ( i niestety nadal się spotykamy)
I chociaż film może czasami wydawać się nudnawy, trwa 2 godziny 14 minut, ale daje lustrzany obraz tego, czym ta „dobra zmiana”, o której się tyle, zwłaszcza na początku filmu mówi, jest naprawdę..
Kłamstwa, arogancja, kolesiostwo, polityczne ohydne prowokacje, korupcje, ogromne zakłamanie i przede wszystkim ta samotność prezesa, któremu do towarzystwa wystarczy tylko obecność kota.
Smutny i zgorzkniały, podobnie jak w jego realnym życiu, jest ten prezes na filmie, którego tylko przez jakiś krótki czas rozbawić może młody, radośnie do świata nastawiony rehabilitant, który swoją pozytywną filozofią życia pragnie zarazić tego zgaszonego, wiecznie posępnego, starego człowieka, ale ta prezesowa radość trwa krótko, tylko do chwili, gdy okazuje się, że Arek jest całkiem po przeciwnej stronie barykady. Zresztą rozczarowanie tą znajomością jest obopólne, bo przyszła chwila, gdy i Arkowi opadła maska z oczu i wreszcie dojrzał prawdziwe oblicze prezesa. Może ten pozytywny człowiek nie zdawał sobie z tego sprawy, że można być aż tak wielkim cynikiem????? Młodość ma swoje prawa i nie do końca całą prawdę widzi…….
Może nie każdy lubi oglądać takie polityczne filmy, ale ten obraz akurat warto oglądnąć, bo dotyczy nas wszystkich i zdejmuje zasłony z oczu tych, którzy dotąd nie wierzyli, jakimi na prawdę ludźmi są pisowcy.
Ale dwoją drogą, czy ci bierni, ale wierni będą chcieli taki film w ogóle oglądać???
Niestety wielu Polaków woli oglądać propagandowe wiadomości, czy hołubić swojego idola „Zenka” , niż szukać prawdy. Wolą przysłowiowy święty spokój, a gdy ten jest obleczony jeszcze w jakieś 500 złotych, to świat wydaje im się wprost wspaniały, ba, nawet fenomenalny !!!!!!!

A PODOBNO PRAWDA NAS WYZWOLI …………


Miało być świątecznie, bez polityki, ale tak jakoś w trakcie pisania blogu te polityczne dywagacje sam mi się pod palce podsuwały – ja już niestety tak mam, po prostu nienawidzę tej arogancji, bezczelności i tego pisiego udawania i nigdy z nimi się nie zgodzę.
NIGDY!!!!! NEVER!!!!!
A po za tym… po prostu jestem gadułą i lubię się z Wami moimi przemyśleniami podzielić.

Kawa już wypita, no to teraz życzę miłego niedzielnego spacerku ( o ile aura na to pozwoli) i błogiego odpoczynku.

PO PROSTU ŻYCZĘ WSPANIAŁEJ NIEDZIELI !!!!!


Dziecko szczęścia

Nie darmo Kazik nazywa mnie dzieckiem szczęścia, coś w tym prawdy musi jednak być.
Ponieważ w związku z moją wykonywaną pracą, jeżeli chodzi o kolejność szczepienia przeciwko Covid – 19, należę do tak zwanej grupy „0”, zostałam przez naszą Dyrekcję wpisana na listę i dostałam zwrotny mail, gdzie mam się udać z prośbą o wyznaczenia odpowiedniego terminu szczepienia.
Podobny termin dostała też i Magda, która również w naszej Przychodni pracuje, więc to ona najpierw usiłowała się wczoraj dodzwonić do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie byliśmy zapisani na liście.
Niestety Magdzie się to nie udało, mimo, że usiłowała się tam przez 3 godziny dzwonić raz za razem , cały czas linia była zajęta. Zrezygnowana zadzwoniła do mnie z poleceniem: teraz twoja kolej, spróbuj ty, ja już nie mam cierpliwości.
Nie, nie dodzwoniłam się za pierwszym, ani drugim, czy trzecim razem, ale byłam tak uparta, że wciskałam klawisz „powtórz połączenie” przez dłuższy czas i….w końcu mi się to udało !!!!!
Niesamowite, sama nie wierzyłam własnemu szczęściu, gdy usłyszałam słowa „Szpital Uniwersytecki, proszę”.
Z wrażenia odjęło mi najpierw mowę, ale potem udało mi się zgłosić i siebie i Magdę na szczepienie i dostałyśmy termin na przyszłą środę 13 stycznia na godz.12.30.
Cały czas podczas rozmowy drżałam tylko, by nie przerwało mi połączenia, bo połączenie było do niczego, jakoś bardzo słabo mnie pani słyszała i kilkakrotnie musiałam podawać dane, które pani tylko sprawdzała, bowiem już byłam w ich systemie zapisana. No ale w końcu sfinalizowałam swoje i Magdy zgłoszenie i …….w następną środę będę należała do grupy szczęśliwców. Tak niby mało, a cieszy!!!
Co prawda data z trzynastka w środku na ogół zapowiada kłopoty, jednak tym razem ta trzynastka na pewno dla mnie będzie szczęśliwa – wierzę w to !!!
No i co dalej? Będę potem czekała na następną turę szczepienia, jednak nadal nie będę drwiła sobie z tej epidemii, bo to jednak zbyt poważna sprawa, ciągle nadal przynosi śmiertelne żniwo.
Ale najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że mam jakieś dziwne poczucie, że jestem następną osobą, która „wkręciła się” w kolejkę, chociaż przecież do tej grupy 0 jestem przypisana i nieco obawiam się, czy i mnie ktoś nie wskaże palcem, tak jak tych nieszczęsnych celebrytów, jako nieprawych Polaków wykorzystujących swoją sytuację do własnych celów.
No proszę, do czego doprowadzono, teraz człowiek zaczyna się już obawiać, czy nadal w naszej udziwnionej Polsce jest normalnym Polakiem, czy już jest wywrotowcem, anty Polakiem, anty patriotą (chociaż niewiele to z patriotyzmem ma w sumie wspólnego)
Jednak w tej sytuacji wywrotowcem się nie czuję, no bo jednak mam ten swój wiek 70 plus, sporo chorób towarzyszących (w tym niestety i cukrzycę, która okazuje się największym zagrożeniem dla Covidu), no i mam kontakt w Przychodni z ludźmi, którzy mogą być potencjalnymi nosicielami Covidu, więc skąd u mnie te obawy?
Może, gdybym żyła w normalnym kraju, w którym nie ma tyle nienawiści, a przede wszystkim pogardy dla drugiego człowieka, czułabym się bardziej komfortowo, niestety według pisiej klasyfikacji należę do ludzi drugiego sortu, a to często jednak bardzo w dobrym samopoczuciu przeszkadza.
W sumie takie traktowanie Polaków, takie ich dzielenie na ludzi lepszych i gorszych jest okropnie deprymujące, a niestety Pisowi świetnie taki podział nadal wychodzi.
Być może tu należy poszukać brak zdecydowania naszej opozycji, dali wcisnąć się do kąta i nie potrafią walczyć z niebywałą arogancją, nawet powiedziałabym z politycznym chamstwem rządzącej „elity”, która wciąż nie wiadomo czemu, według jakich kryteriów ma się za ludzi lepszych.
Bo tak logicznie myśląc, są to osoby o bardzo podłych, bardzo płytkich charakterach, którzy za całkiem co prawda nie marny grosz sprzedają własny honor, o ile go jeszcze posiadają.
I niestety my też dajemy się do tego kąta wciskać, chociaż trzeba przyznać, że co jakiś czas próbujemy podnieść nasze czoła, jednak wciął z dosyć marnym skutkiem.
Wciąż przychodzi mi na myśl postać Edka ze znanej sztuki Mrożka „Tango”, w której prymitywnemu lokajowi udało się wprowadzić w szanowanej rodzinie terror, któremu niestety wszyscy ulegają,
pod którego naporem zniszczeniu ulega tradycyjny ład, następnie jednak traci motywację idealistyczną i przechodzi w konformizm, a w końcu – prymitywną walkę o władzę i korupcję.
Czyżby Sławomira Mrożka można zatem uznać jako następnego naszego wieszcza ???????
Zadziwiające jest to podobieństwo ze sztuki tego Mistrza Dramatu do obecnie panującej sytuacji w Polsce…….

Zapraszam Wszystkim do mile spędzonego sobotniego popołudnia (niestety poranek jakoś dosyć szybko „na niczym” mi upłynął)
Za moim oknem słonko świeci, ale jeszcze tylko 3 godziny i znów mrok nas ogarnie.
Samych miłych chwil życzę. 🙂

PRÓBUJMY CHOCIAŻ CIESZYĆ SIĘ TYM NAWET NAJMNIEJSZYM NASZYM SZCZĘŚCIEM, tak jak ja dzisiaj cieszę się z udanej batalii w walce o własną szczepionkę !!!!

nadciąga czas bałwanów

Zima groźna i śnieżna przed nami, więc bałwany będą wyraźnie ożywione.
Chociaż wydawałoby się, że jakoś mimo braku śniegu jest ich w Polsce nawet sporo.
A niektóre z nich uwielbiają jazdę na nartach, stąd ten mój dzisiejszy, wesoły wesoły obrazek 🙂
Jest jednak jedno „ale” …. zamknięto stoki, to gdzie te bałwany teraz na nartach hasać będą?????

Wiecie jaka jest różnica pomiędzy nami a Stanami Zjednoczonymi???
Oni potrafili wyciągnąć wnioski i zdecydowanie opowiedzieć się przeciwko przemocy, bezprawiu i zwyczajnemu chuligaństwu, nazywają rzeczy po imieniu i je potępiają, my niestety ciągle jesteśmy w tyle.
Nawet nasz Naczelny Bałwan o wdzięcznym imieniu Adrian nadal robi z siebie durnia i udaje, że nie rozumie, co właściwie się w tych Stanach stało.
Podczas gdy cały świat ostro i negatywnie wypowiada się o ostatnich zajściach w USA, nasz Adrian twierdzi, że to jest tylko prywatna sprawa Amerykanów i nie należy się do niej wtrącać.
Nie wiem, czy on nadal ma nadzieję, że stanie się cud i jego największy „przyjaciel” znów prezydencki fotel zdobędzie i znów wszystko wróci do normy?
A prawda jest brutalna, najprawdopodobniej Trump straci pozycję prezydenta jeszcze przed końcem kadencji, gdyż zapowiadają wobec niego impeachment, jako że okazał się wielkim szkodnikiem dla interesów USA, całkowicie ten kraj swoimi ostatnimi (i nie tylko) poczynaniami skompromitował, namawiając do rebelii tylko dla ponownego zdobycia władzy, okazał się człowiekiem o bardzo zaburzonej psychice.
A to Amerykanom wcale się nie podoba.
Najwidoczniej Polakom taka psychiczna władza nie przeszkadza, a co smutniejsze, nie ma w Polsce tak zdecydowanych osób jak chociażby wiceprezydent USA Mike Pence, który zdecydowanie odciął się od diabolicznych pomysłów Trumpa i zaprowadził w swoim kraju ponownie ład i praworządność.
Właśnie ład i praworządność, którą tak pięknie wczoraj zdefiniował prezydent Elekt Joe Biden mówiąc:
„Chcę jasno powiedzieć tym, którzy będą kierować tym departamentem, komu będą służyć. Nie będziecie pracować dla mnie. Nie jesteście prawnikami prezydenta ani  wiceprezydenta. Wasza lojalność ma nie dotyczyć mnie, a prawa, konstytucji, narodu, by zagwarantować sprawiedliwość „
Niestety wielu Polaków nie rozumie, na czym ma polegać trójwładza w demokracji, ale n na pewno nie może być ona podporządkowana tylko jednej partii, a de facto jednej osoby, która sobie ubzdurała, że jest Zbawcą Narodu i ustanawia w związku z tym całkiem nowe prawa według swojej idea – fix.
To, co się ostatnio działo w Stanach jest, albo raczej powinno być świetną nauką dla wszystkich narodów, którzy potępiają autorytaryzm jako zło nie służące na pewno narodowi, a tylko wybranej rządzącej kaście.
A co do reakcji Andrzeja Dudy na to, co się działo w USA jest jasnym dowodem, że nie jest to człowiek, który nadaje się na tak prominentne stanowisko, jakim jest Prezydent Polski, który powinien reprezentować stanowisko zgodne z zasadami panującej Konstytucji, czyli powinien potępić przemoc i bandyckie napady na państwowe urzędy.
Niestety Adrian nadal kieruje się fałszywą lojalnością wobec kogoś, kto na pewno na taką lojalność nie zasługuje, zapominając przy tym, że czasy Trumpa to już przeszłość, najpewniej i Trump za kilka dni nie będzie pamiętał, albo nie będzie sobie zawracał głowy kim był Andrzej Duda.
Teraz dobro Polski wymaga, by na nowo ułożyć poprawne stosunki dyplomatyczne pomiędzy Polską i USA, czyli zaaprobować nowego prezydenta USA Joe Bidena i postarać się naprawić to, co zostało już niestety zniszczone.
PIS musi zapomnieć, że miał poplecznika w Trumpie, bo ten niestety już wypadł z gry i najpewniej nigdy do niej nie wróci, przynajmniej nie w najbliższym czasie.
Ale źle się dzieje w państwie polskim, mimo ostatnich zajść, nasza kur – wizja nadal przeinacza fakty i porównuje zamach stanu w USA do rzekomego zamachu naszej opozycji na polski sejm i niestety takie faki sprzedaje skołowanej polskiej ciemnocie, oglądającej telewizje Kurskiego.
Oczywiście, że opozycja zablokowała wtedy nieprawidłowo prowadzone obrady, nie mniej nie było tam wtedy przemocy, czy krwawych ekscesów, jakie nastąpiły pod Kongresem USA, był to tylko wyraz protestu opozycji wobec bezprawia, które chciała siłą kasta rządząca przeprowadzić
A porównywanie oby zajść jest bardzo mocnym i niezgodnym z prawdą bezczelnym przeinaczaniem rzeczywistości, tylko oczywiście aby wykorzystać to przeciwko opozycji. Jak widać PIS bardzo boi się utraty władzy (i słusznie), skoro takich chwytów poniżej pasa się chwyta.
I co, powinnam teraz napisać, że najwyższy czas, by i u nas zmieniła się ta autorytarna rzeczywistość, tylko, że niestety słabo to widzę, wciąż w Polsce nie ma osób którzy zdecydowanie wezmą sprawy w swoje ręce i przeprowadzą demokratyczną odnowę.
A może można by było zrobić jakieś przeszkolenie naszej opozycji własnie w Stanach, gdzie ludzie prawidłowo interpretują słowo demokracja i potrafią wyciągać konsekwencje wobec osób niszczących te szlachetne zasady współżycia.
Ale zima kiedyś w końcu przeminie i wszystkie bałwany się rozpłyną, zapadną w nicość , nie zostanie nawet po nich ślad, oby!!!

Czy znowu stałam się monotematyczna??? pewnie tak, ale taka jest niestety ta nasza rzeczywistość.

Za oknem gdzieniegdzie śnieg już pada, gdzieniegdzie dopiero będzie padał, więc na pewno i parę nowych bałwanów jeszcze powstanie 🙂
Na razie życzę by był miły piątek, zawsze to przecież weekendu początek.!!!!!

P.S. no proszę ile pozytywu z wczesnego wstawania można wyciągnąć? Dzisiaj nie śpię już od godziny 5 rano, stąd i mój blog został tak wcześnie napisany 🙂

zwyczajny dzień

I oto mamy czwartek – już całkowicie zupełnie normalny, a nie świąteczny dzień.
Czas Świąt, magii i nie wiadomo jeszcze czego już poszedł w zapomnienie, teraz trzeba żyć codziennością.
A niestety, tym razem za przyczynkiem wieści z USA nie wygląda wcale ciekawie ta nasza noworoczna rzeczywistość.
Co prawda USA daleko od nas, a jednak……. jakieś podobieństwo do naszej polskiej sytuacji można znaleźć.
Niestety i u nas w Polsce są ludzie nie tylko nieodpowiedzialni, ale wręcz niebezpieczni, którzy podpalą nasz kraj, podobnie jak i za przyzwoleniem Trumpa wataha demonstrantów – wichrzycieli podpaliła USA, a przede wszystkim zaburzyło to, co dla Amerykanów zawsze jest takie ważne, zasady prawidłowej demokracji,
Dotąd było nie do pomyślenia, że można ot tak sobie wtargnąć do niejako świętego miejsca dla każdego Amerykanina, do Kapitolu i zrobić tam krwawą zawieruchę.
Niestety Donald Trump jest człowiekiem niebezpiecznym, nie tylko nie uspokoił tych wybuchowych nastrojów, a jeszcze niejako podpuścił demonstrantów znów podkreślając, że ukradli mu wybory, że to on, wbrew wynikom i zatwierdzeniu w późniejszym nieco czasie ważności wyborów, jest nadal prezydentem USA.
Niestety nie jest to człowiek psychicznie całkowicie normalny, ale i takich ludzi jego pokroju można spotkać we wszystkich zakątkach świata, w tym niestety mamy i w Polsce.
I tak oglądając wczoraj transmisję z USA (a oglądałam ją do 4 rano dnia dzisiejszego) ze strachem myślałam, co mogłoby się dziać w Polsce, gdyby zaszła podobna sytuacja, a kiedyś niestety nadejdzie czas, ( oby jak najszybciej!), gdy obecny rząd będzie musiał odejść, oddać władzę.
Niestety u nas w Polsce jest też wystarczająca ilość szaleńców, ideowych wyznawców Pisu, którzy gotowi są podpalić nasz kraj, byleby tylko postawić na czele swojego wyimaginowanego BOHATERA, nawet wbrew wszystkim zasadom demokracji, ba, przede wszystkim wbrew politycznej i społecznej logice.
Tak więc czeka nas niestety niezbyt kolorowa przyszłość, bo w Polsce wciąż jest dużo osób chcący chętnie brać przykład z tych złych amerykańskich wzorców walki o władzę wbrew jakimkolwiek zasadom.
I dobrze w komentarzu do mojej uwagi zawartej na Facebooku napisał Michał, że Ameryka jest wielkim krajem i sobie z tym problemem poradzi, u nas może to byc niemożliwe.
Masz rację Michale, nasza demokracja wciąż jeszcze w pampersach chodzi i ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, co oznacza odpowiedzialność za kraj, jak bardzo złe skutki każda rebelia przynieść może, nie tylko teraz, w tych dniach, ale niestety może byc zaburzona cała przyszłość naszej Polski, naszych dzieci i wnuków.
Rebelia, a raczej jej próby, w USA zostały zniweczone, Kongres jednak potwierdził zmianę na prezydenckim fotelu i Joe Biden zostanie wkrótce zaprzysiężony jako 46 prezydent USA
Ale zastanawiam się, czy ten fakt przyniesie jakiekolwiek dla Polski opamiętanie ??????
Nie wszystkie wypowiadane wielkie słowa w rzeczywistości mają fundamentalne znaczenie dla dobra ogółu, często niestety są one związane z zachowaniem swoich własnych, często brudnych interesików i ciągle musimy pamiętać o tym, że są rzeczy ważne, ale są i sprawy ważniejsze, które na pierwszym miejscu trzeba postawić, szczególnie gdy chodzi o dobro społeczeństwa, bo na tym własnie polega demokracja, tym różni się od błahych, nic nie znaczących patosów, którymi niestety niektórzy chętnie się posługują, chociażby u nas w Polsce.

Dzisiaj mamy już siódmy dzień nowego roku, Nadal zagrażają nam mrozy i śniegi, chociaż podobno w niektórych miejscach w Polsce już się one nawet pokazały.
Życzę przyjemnego czwartku, radości z każdego dnia, odsuńmy od siebie widmo zła, które mogłoby do nas nadciągnąć i cieszmy się każdą godziną naszego życia, które jest przecież najcenniejszym darem.

A oto nam pierwsza środa Roku 2021 nastała :-)

I są oczywiście pierwsze środowe róże dla ….Kogo?…. oczywiście. że dla Uleczki
Muszą być koniecznie czerwone, wyrażające moją gorąca i nieustającą Przyjaźń.
Tak było w zeszłym roku i jeszcze przed zeszłym i jeszcze przez kilka poprzednich lat, tak samo te środowe róże będą obowiązkowe w każdą środę tego Nowego już Roku 2021.
Uleczko, wydaje się, że ta poprzednia środa była tak dawno, no tak, to było jeszcze w zeszłym roku, ale czas tak prędko płynie, że ten tydzień w Nowy Rok nam się już przemienił.
Nie mniej życzę Ci raz jeszcze wiele radości i wiele przyjemności na ten cały czas, który nadszedł, na razie zimowy, o tak po prawdzie, prawie że zimowy, chociaż przestrzegają, że śnieg i mrozy do nas jeszcze nastąpią i to całkiem już niedługo.
Kto wie, czy następna moja róża dla Ciebie nie znajdzie się pod puchową, śniegową pierzynką?????
Ale potem, już całkiem niedługo, będę Cię wesołą wiosenną różą witała , a potem przyjdzie tak wyczekiwane przez nas lato.
Czyli przed nami czas oczekiwania na lepsze.
Nadziei, radości i wiele przyjaźni na dzisiaj i na ten długi cały rok Uleczko Ci życzę.

No i do „zobaczenia” z różą za tydzień 🙂

Dzisiaj mamy szczególny dzień, dzień świąteczny, bowiem dzisiaj obchodzimy Święto Trzech Króli, którzy do Betlejem przybieżeli, by oddać hołd Nowo narodzonemu Dzieciątku.
Przynoszą oni dary Dzieciątku : mirrę, kadzidło i złoto .
Dary drogocenne, a zarazem symboliczne. Złoto oznacza bowiem władzę nad światem, kadzidło boskość, a mirra (po hebrajsku mor, czyli gorzki) mówi o ludzkiej naturze Jezusa i interpretowana jest jako zapowiedź męki i śmierci na krzyżu.
I my dzisiaj też oczekujemy od Trzech Króli szczególnych darów dla Polski :

Hej Trzej Królowie k’nam przybywajcie,
z Polski nieprawości precz powyganiajcie.
Niech nam zapanuje spokój i ład,
niech dla Polaka Polak będzie jak brat
a hejt i nienawiść nam już tu nie gości.
Polacy niech wyzbędą się z siebie złości,
niech się nie dają więcej ogłupić
by za 500 złotych propagandę kupić
niech nam znormalnieje nasza Polska cała
by była jak kiedyś wielka i wspaniała
!!!!

I taka jest moja prośba do Trzech Mędrców ze Wschodu.
Bo niestety coraz gorzej w Polsce się dzieje, całkowite bezprawie i arogancja rządu zapanowała.
Najpierw Pis bardzo umiejętnie (co trzeba im przyznać) rozpętało medialną nagonkę na osoby, które dały się złapać w ich pułapkę, by ich potem niszczyć tylko po to, by przykryć swoje własne bezprawie, swoje machlojki i niedociągnięcia.
I co najgorsze wielu Polaków dało się podpuścić tej bezczelnej pisowskiej prowokacji, co zaowocowało wprost niebywałymi groźbami i hejtami wobec całkiem niewinnych osób,
Bo jaką winą była zgoda na po za kolejkowe szczepienie osób z opozycyjnych, czyli wrogich rządowemu elit (co jest własnie znamienne, pokazujące celowość tej prowokacji, nawet porównałabym tę aferę do sławetnej afery ośmiorniczkowej, też zresztą zgrabnie przez Pis spreparowanej), zresztą wprowadzanych celowo w błąd, jakoby mieliby brać udział w zachęcaniu Polaków do szczepień ????
A teraz mam pytanie : skąd powstała idea w WUM-ie o dodatkowym szczepieniu celeberytów, a właściwie osób prominentnych polskiej kultury – głównie znanych, cenionych i lubianych artystów, skoro dystrybucją szczepionek zajmuje się (podobno) Narodowa Komisja Zdrowia???????
Czy to nie jest własnie podejrzane???? Przecież na pewno Dyrektor Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie podjął samodzielnie takiej decyzji, ona musiała przyjść z góry !!!!!
A jaki jest teraz skutek rozpętania tej całej afery?
Nie dość, że znów w Polsce rozgorzało „piekiełko”, podlewane sowicie sosem nienawiści (a pisowcy doskonale znający te wredną stronę natury przeciętnego Polaka wiedzieli, że im się ta afera uda i odniosą wymarzony skutek), to teraz jeszcze Warszawski Uniwersytet Medyczny dostanie do zapłaty karę w wysokości 250 000 złotych za nieprawidłowo przeprowadzoną akcję szczepienną.
A kto de facto zapłaci tę karę? oczywiście podatnik, bo z naszych podatków WUM jest utrzymywany.
Zabraknie im pewnie potem tych pieniędzy na maseczki, strzykawki, na inne potrzebne lekarstwa czy medyczne potrzebne środki , na opłaty za wciąż drożejącą elektrykę i inne opłaty, a być może nawet na pensje dla zatrudnionych tam pracowników, ale karę zapłacić muszą bo… no właśnie, bo co takiego złego w końcu zrobili? Zaszczepili 18 osób poza kolejnością, inaczej by te szczepionki musieli do śmieci wyrzucić.
Jaki to był przekręt panie Dworczyk i Kaczyński?
Przekręty były w kupowaniu na lewo maseczek, które w większości potem zresztą okazywały się nieprzydatne, przekrętem było kupowanie od nie wiadomo kogo respiratorów, na czym Polska straciła sporo pieniędzy, wielkim przekrętem było wyrzucenie w błoto 70 milionów złotych za niepotrzebnie przygotowywane kartki wyborcze i wiele jeszcze innych większych i mniejszych innych machlojek, o których rząd teraz nie chce wspominać i udaje, że tego wcale nie było, w dodatku sprytnie je przykrywając spreparowaną niby aferą szczepionkową.
Jakoś żaden z tych ewidentnych przestępców nie został postawiony w stan oskarżenia, rząd wprost nam mówił” POLACY, NIC ZŁEGO SIĘ PRZECIEŻ NIE STAŁO!!!!
MY JESTEŚMY NIETYKALNI, POZA PROTOKOŁEM!!! MY JESTEŚMY Z WYŻSZEJ PÓŁKI!!!!!

Ludzie!! Na jakim świecie my żyjemy????
Czemu dajemy się podpuszczać tym chuligańskim wybrykom naszej rządzącej kasty i nie wyciągamy żadnych wniosków???
A jeżeli już jakieś wnioski wypływają, to na ogół takie, które są raczej przychylne rządowi.
Czy naprawdę mamy czarne opaski na oczach?????
Czy naprawdę tak łatwo jest nam wmówić, że czarne jest białe????
PZPR rządził 40 lat, teraz naprawdę mamy szansę, że Pis będzie rządził jeszcze dłużej, my będziemy coraz bardziej upadlani , wykorzystywani i coraz biedniejsi.
POLACY!! CZEMU JESTEŚCIE TACY GŁUPI???

Miałam zamiar dzisiaj w świątecznym nastroju swój wpis zamieścić, bo to i środa przecież i oczywiście Święto Trzech Króli, ale niestety nie dało się, znów mnie poniosło.
ALE PO PROSTU NIE CIERPIĘ, GDY SIĘ Z KOGOŚ ROBI DURNIÓW!!!
Ile jeszcze czasu nam potrzeba, żebyśmy zmądrzeli i odesłali w niebyt tę bandycką kastę?

A jednak życzę chociaż troszkę nadziei na dziś, może i nam zaświeci ta Betlejemska Gwiazda, która wiodła dobrą drogą Trzech Króli i też zawróci nas ona na dobry tor ????

Szczepienie, szczepienie, szczepienie

Nie da się teraz otworzyć telewizora, ani radia, ani nie można na necie żadnej strony z wiadomościami przeglądać, bo zewsząd to straszne słowo SZCZEPIENIE, oczywiście NARODOWE wygląda!!!
Nie wiem, czy to słowo nie jest jeszcze więcej deprymujące niż to poprzednie – Cowid -19, w każdym bądź razie na mnie działa jak płachta na byka.
Mój umysł przepełniony jest już wszystkimi takimi wiadomościami, aż przysłowiowo łeb mi pęka.
Nie, nie mam nic przeciwko szczepieniu, jak już pisałam, jestem zapisana do kolejki i czekam, kiedy ten moment nastąpi, ale nasza rzeczywistość robi się coraz więcej zwariowana i wcale się nie zdziwię, gdy w najbliższym czasie wszystkie szpitale psychiatryczne będą już po brzegi zapełnione, bo ile można tego naporu hiobowych wieści wytrzymać? Nawet pozornie spokojny człowiek ma już tego wszystkiego dosyć i marzy o chwili, gdy ten koszmar już się skończy.
Rząd przekonuje nas, jak wspaniale do tej akcji narodowego szczepienia jest przygotowany, opozycja (i rzeczywistość) zaprzecza temu faktowi, a życie nam przepływa w nerwach od rana do wieczora.
A tu nas straszą trzecią falą epidemii, która ma być jeszcze gorsza niż poprzednie, ludzie są otumanieni, nikt nie wie, czy zdąży w ogóle zaszczepić się jeszcze przed następnym atakiem epidemii, gdzie właściwie ma się na to szczepienie udać, czy przeżyje, a jeżeli tak, to jak będzie wyglądało jego życie przy obecnej drożyźnie, jeszcze większych podwyżkach i przy utracie możliwości pracy,
Tak więc ten rok 2021 wcale nie zapowiada nam się różowo.
Czy i kiedy to wreszcie się zmieni i przynajmniej trochę odetniemy się od tego koszmarku, który nas ogarnął????
Zaczynam być co raz większą pesymistką.
Wczoraj się znów zdenerwowałam, bo jaśnie pan Kurski znów zmienił, nie wiadomo czemu, program telewizji i zamiast oglądanego przez wielu telewidzów odcinka „M jak miłość” wsadził jakiś serial rosyjski, akurat w godzinach, gdy powinien lecieć mój ulubione serial, zresztą podobnie ma być i dzisiaj i jutro.
Ot taka samowola, nie liczenie się z tymi, którzy wdrożeni są w stałych terminach oglądania pewnych programów, ale przecież jaśnie pan Kurski wie najlepiej, co powinnam oglądać.
Nie mam też nic przeciwko skokom narciarskim, szczególnie, że ostatnio nasi skoczkowie rzeczywiście przynoszą nam miłe niespodzianki, ale powiedzcie mi, jaki sens jest puszczania tego samego programu w tym samym czasie na dwóch kanałach Telewizji Polskiej, czyli na popularnej jedynce i na kanale sportowym, który specjalnie do sportowych relacji był powołany? Chyba taki, że ci, którzy wcale nie interesują się sportem są zmuszani do oglądania nie tego co oni chcą i do czego przywykli, a tego, co się jaśnie panu Kurskiemu akurat uwidzi.
To pytam, po jaką cholerę jest zrobiony kanał sportowy??? Chyba tylko po to, by wykazać się (tylko przed kim) spora inwencją twórczą pana prezesa.
To tak, jakby nagle na kanałach bajkowych zamiast bajek puszczano horrory, dzieci nie mogłyby je oglądać, ale musiały by się cieszyć, że mają kanał bajkowy????
Na szczęście mam wykupiony Cyfrowy Polsat , przez to większa możliwość oglądania akurat tego, czego ja a nie jaśnie pan Kurski chce.
No i nie zapominam, że jeszcze mam Netflix, tam też zawsze jakiś ciekawy filmik dla siebie znajdę, nie koniecznie najpierw tureckie, a teraz rosyjskie seriale, których nie trawię.
Oj bardzo dzisiaj jestem znów na nie, ale i pogoda nie najlepsza, siąpi deszcz i znów nieznośne bakterie opanowały mój brzuszek, muszę iść dzisiaj wykupić receptę na antybiotyk, który je trochę utemperuje.
Niestety co jakieś pół roku taką antybiotykową kurację muszę włączyć, jest to niestety następstwo mojej bariatrycznej operacji.
Na szczęście ostatnio nieco lepiej, czyli dłużej j śpię, pewnie taka ucieczka w sen jest dobrym lekarstwem na wszystkie moje zdrowotne i psychiczne niedogodności.
Ale i tak do Was się do Was dzisiaj uśmiecham, bo podobno uśmiech jest najlepszym lekarstwem na wszelkie zło.
No to co? dobrego wtorku życzę