a to było tak


Siedzę sobie wczoraj późnym popołudniem przed telewizorem, oglądam jakiś serial, a tu nagle…….. ktoś puka do drzwi.
Poleciałam szybko otworzyć i zobaczyć, jakiego gościa powitam, patrzę a tu….najprawdziwszy święty Mikołaj stoi z prezentem dla mnie.
Aż serce zabiło mi z radości, a moje oczy łzami wzruszenia się napełniły – a jednak Święty Mikołaj przyszedł do mnie, jak za starych dobrych czasów.
Oczywiście ubrany był w swój mikołajowy czerwony strój, i miał bardzo długą białą brodę, a ciepło aż od Niego biło.
Z tyłu za nim stały trzy elfy, już w normalnych codziennych ubraniach, pewnie nie chciały przebraniem robić Świętemu konkurencji????
Przyznam, wielką niespodziankę zrobiła mi Basia z Rodziną, a Paweł przebrany za Świętego był bardzo przekonywujący.
Od razu przypomniał mi się pewien mikołajkowy fakt sprzed lat,, gdy ja przebrana za Świętego Mikołaja (tylko tyle, że nie miałam czerwonego płaszcza, a grube futro) wraz z moim Tatą przemieszczałam się po Krakowie, żeby też donieść komuś prezent – niespodziankę. Co prawda nie było to daleko, ale okropnie się wtedy namęczyłam, bo miałam ubrane buty mojego Taty, co najmniej o 3-4 numery za duże i cały czas się potykałam, dobrze, że zawsze mogłam się za łokieć mego Tatę złapać i uchronić się przed upadkiem.
Wszyscy na ulicy uśmiechali się do tego szczególnego orszaku i pytali, czy mam dla nich prezent.
Oczywiście nagrodzona prezentem Pani bardzo się ucieszyła, poczęstowała nas herbatą i ciastkami.
Ja co prawda nie zaprosiłam Mikołaja na herbatę, bo chyba byłam zbyt wstrząśnięta i wzruszona tym samym faktem odwiedzin, a poza tym św Mikołaj bardzo się spieszył do innych osób, które na niego czekały.
A ja tak sobie pomyślałam, że jakiś rodzinny gen do robienia komuś przyjemności pozostał w naszej Rodzinie.
Mój Tata też zawsze się cieszył, gdy komuś robił niespodziankę, widać jest to taka rodzinna cecha 🙂

No nic, Mikołaj już za nami, a to tylko oznacza, że do Świąt Bożego Narodzenia coraz bliżej.
Jakie będą te Święta? nie wiadomo, raczej na pewno będą znacznie się różnic od tych poprzednich.
Może nie będzie task tłumnie przy wigilijnym stole, bo jednak pewnie obostrzenia będą obowiązywały
Pewnie i obecna sytuacja polityczna nie będzie radośnie nas nastrajała, bo wściąż wisi nad nami widmo nieszczęścia, które obecny rząd chce na nas sprowadzić.
Niby wszystko ma się wyjaśnić w tych dniach, czy będzie złożone w uni VETO przez premiera Morawieckiego, który teraz jest już w kleszczach i cokolwiek by zrobił czy nie zrobił i tak się rykoszetem na nim odbije, albo pozbawi Polskę pieniędzy i będzie wtedy zdrajcą polskich interesów, albo sprzeciwi się Ziobrze, który też go wtedy oskarży sprzeniewierzenie się rządowi, którego reprezentuje.
Ale wcale mi Morawieckiego nie żal, wiedział, że gdy wkracza w mafijny układ kiedyś będzie musiał tego ponosić konsekwencje.
O całkowitej bezczelności Ziobry świadczy chociażby sytuacja, która nastąpiła po kolejnej uroczystości najbardziej chyba aroganckiego człowieka w Polsce, który przywłaszczył sobie prawa kościelne (jakoś nikt nie zna miejsca ani czasu, gdy został on wyświęcony na księdza) i każe nazywać się Ojcem, podczas gdy jest pospolitym przestępcą, a miejsce jego jest nie w kościele, a w więziennej celi.
Ziobro tylko uśmiechnął się z aprobatą dla nikczemnych słów Rydzyka.
Ten nikczemnik nawet sprzeciwił się samemu Papieżowi, który za przewinienia wiązane z ukrywaniem pedofilii odsunął biskupa Janiaka od sakry, a ten niby ksiądz śmie taką decyzję krytykować, a samego Janiaka i winnych pedofilii księży i biskupów nazwać męczennikami mediów.
Już sama nie wiem, w jakim ja świecie żyję?
Gdzie jest ten Kościół, który znam z lat dziecinnych, gdy ksiądz bronił .
Gzie jest rząd????? To Banda mafiozów, którzy coraz bezczelniej sobie poczynają
Gdzie mieszka PRAWDA??? bo na pewno nie w naszym rządzie i nie w naszych kościołach.
Bo tam ZŁO nie tylko jest nie potępione, ale wręcz na ołtarze wynoszone.
Na razie diabeł się cieszy i ogonem z radości macha, ale w końcu ten ogon mu odetną, ten czas się zbliża
Bylebyśmy tylko zdążyli, zanim nas wschodni brat nie połknie

Trzymajmy się cieplutko i dzisiaj i przez cały tydzień, potem też, bo nic nie wiadomo, co z nami będzie…….

czekałam wczoraj i…..

…. i nic się niestety nie działo.
Co prawda ktoś wczoraj wieczorem zapukał do mojego mieszkania, z drżeniem serca poleciałam otwierać drzwi, ale….. niestety to była tylko pomyłka. Jakiś facet, bynajmniej nie z białą brodą i czerwoną czapką, chciał ode mnie kupić jakąś szafkę, trochę się zdziwiłam, o co chodzi, ale pan stwierdził, że widać pomylił adres, bo to o całkiem inna ulicę chodziło.
Nie rozumiem, jak można pomylić ulicę, owszem można pomylić numer mieszkania, ale całą ulicę? Chyba raczej dziwne było to zdarzenie.
No cóż, było jak było, pan poszedł, prezentu nie pozostawił i koniec kropka na tym.
Dzisiaj zresztą też tego pana z białą brodą się nie spodziewam.
Bo co by mi zresztą przyniósł, rózgę???????
Zresztą, jak mógłby ON przyjechać on na saniach, skoro w górach Halny szaleje i cały śnieg zmiótł z dróg, nawet tych niebieskich. Nawet cztery renifery by raczej nic nie wskórały, gdy śniegu pod płozami brak.
Zapowiada nam się nawet dzisiaj słoneczna, aczkolwiek wietrzna niedziela, opadów żadnych dzisiaj nie przewidują.
Może niektórzy wykorzystają je na spacerki, a raczej pewniej na wizyty w marketach, które dzisiaj wyjątkowo są czynne.
A swoją drogą, pan Duda, ten od Kacperka, czyli od tak zwanej Solidarności, która nic z tymi związkami prócz zapożyczonej, a raczej ukradzionej nazwy nie ma wspólnego mógłby, nie roztkliwiać się nad przepracowaniem personelu marketów, tylko zapewnić im solidną dodatkową zapłatę, teraz, przed świętami im w tak niepewnych finansowo i zagrożeniami utraty pracy czasach bardzo by się one przydały.
Niech więc nie roni ów Duda fałszywych łez, tylko skoro chce jako związkowiec reprezentować prawa pracowników, do czego zresztą się zobowiązywał podejmując takie zobowiązanie, gdy został przewodniczącym Związkowców, niech nie używa patetycznych słów tyko zajmie się realnymi potrzebami pracowników.
Bo łatwo jest rozsierdzić się wygodnie w fotelu, mówiąc nie pozwalam, czy ja tak chcę, niż zadać sobie trudu i próbować podejmować realne kroki.
Ta dzisiejsza Solidarność naprawdę jest diabła wart i najwyższa pora odebrać im te prawa używania tej nazwy, skoro z niej się nie wywiązują.
Nie o taką Solidarność w osiemdziesiątych latach zeszłego wieku walczyli robotnicy, ona miała być ich sojusznikiem, a nie przeciwnikiem, zapewniając przy tym tyko swój własny komfort świętego spokoju.

Przed nami ciężki tydzień, w oczekiwaniu na decyzję naszego „mądrego”: rządu, tupiącego prawą nóżką i wrzeszczącego VETO, albo na potulne skulenie uszu i przyjęcie unijnej decyzji o powiązaniu zasad praworządności z przyznanym budżetem dla unijnych państw.
Bądźmy jednak dobrej myśli, może jednak mądrość zwycięży??
A moje życzenie do Świętego Mikołaja na dzisiaj jest jak powyżej zamieszczone : chcę szczęścia dla tych Wszystkich, którzy chcą normalnej i szczęśliwej Polski.

Wspaniałej mikołajkowej niedzieli

P,, Wczorajsze zamieszone przeze mnie w tym blogu zdjęcie znów AMBRA pożarła.
Może dzisiaj już będzie inaczej, moje zdjęcie dzisiaj nie zniknie??????

PUK, PUK KTO TAM? TO JA ŚWIĘTY MIKOŁAJ !!!!!!

Przyniosłem wszystkim Dzieciom, tym małym i tym dużym, ale na pewno tym grzecznym, prezenty.
A kto był niegrzeczny, dostanie tylko rózgę,

W moim rodzinnym domy Święty Mikołaj zawsze przychodził własnie 5, a nie 6 grudnia, tak pod wieczór.
Już gdy tylko gwiazdki na niebie się pojawiały, ganiałam od okna do okna wypatrując, czy już do mnie ten sympatyczny staruszek w swoich saniach przez renifery ciągniętych przyjechał i zastanawiałam się, czy zasłużyłam na prezenty, czy tylko na rózgę.
Pamiętam, że zawsze dostawałam olbrzymi róg obfitości, który wypełniony był różnymi słodkościami , a nawet i pomarańczami, w tamtych latach było naprawdę wielką niespodzianką zajadać się mandarynką, czy pomarańczą, to był prawdziwy rarytas, na który czekało się cały rok.
Może własnie dlatego, że nie byłam przyzwyczajona do tych południowych owoców, do tej pory za nimi nie przepadam, zdecydowanie wolę nasze polskie jabłka.
Ale Święty Mikołaj zawsze jeszcze jakiś prezent – zabawkę też dołączał do tego rogu i oczywiście obowiązkowo rózgę, bo zawsze jakieś tam grzeszki na sumieniu miałam, ale te prawdziwe, duże prezenty przynosił i zostawiał pod choinką w Wigilię Aniołek.
Ja już zdecydowanie wyrosłam z czasów mikołajkowych, do mnie na pewno żaden starszy pan się dzisiaj nie zabłąka, no, może tylko Kaziu, ale raczej prezentu od niego nie dostanę.
Zresztą białej długiej brody też Kaziu nie posiada 🙂
Zresztą usatysfakcjonował by mnie dzisiaj tylko jeden prezent, niestety mało w tej chwili prawdopodobny, przynajmniej na razie mało prawdopodobny.
Pewnie wiecie, co mam na myśli????????
Chciałabym powrotu do normalnej, szczęśliwej Polski, w której każdy by był panem swojego losu, oczywiście w sensownym, ogólnie przyjętym wymiarze, bez kłamstwa i bez obłudy, bez bzdurnych nakazów i gróźb karami – nawet mogłaby być ta ciepła woda w kranie, byleby każdy Polak mógł być sobą.
A to oczywiście wiąże się z odejściem od władzy dzisiejszej ekipy, Tylko niestety oni łatwo nie odpuszczają, zbyt mocno do tych swoich stołków przywarli.
Ba, nawet rózgę z uśmiechem bym przyjęła, byleby tylko to moje mikołajkowe marzenie się spełniło 🙂

Jestem bardzo ciekawa Waszej opinii o szczepionkach przeciwko COVID-owi.
Załóżmy teoretycznie, że rzeczywiście Morawieckiemu uda się te szczepionki ściągnąć do Polski i nie będzie w związku z tym żadnych pisich przekrętów, co jest mało prawdopodobne, bo pisowiec na wszystkim interes musi ukręcić, a jak wiemy, te szczepionki mają być darmowe, pewnie też tylko teoretycznie, bo okaże się w końcu, że skoro zechcesz się szczepić, trzeba będzie za nie zapłacić.
Jakoś nie dowierzam temu rządowi, bo wiele ich przekrętów, nawet tych związanych z epidemią, czyli pokrętne interesiki z maseczkami i z respiratorami, które wciąż jakoś na miejsce przeznaczenia nie dotarły, już pod dywan zostały zamiecione, czemu więc i tu nie można będzie zrobić stosownego biznesu?
Pisowiec wie jak oszukać, pisowiec potrafi wsadzić cudze pieniądze do własnej kieszeni , a jego bezczelność jest wspaniałą drogą do robienia Polaków w konia, wszak to polscy podatnicy za te wszystkie przekręty płacą.

No dobrze, ale jaka będzie Wasza decyzja, gdy jednak to szczepienie będzie dostępne? – zaszczepicie się, czy w obawie przed ewentualnymi poszczepiennymi komplikacjami i zagrożeniami jednak nie podejmiecie takiej decyzji?
Przykładem może być fałszywa wiadomość, jakoby podczas panującej w 1918 roku epidemii hiszpanki, w czasie zaszczepień wiele osób zmarło.
Jak mówią eksperci, teza jest fałszywa. W 1918 roku nie było jeszcze szczepionek na grypę, które odkryte zostały dopiero pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku.
Pandemia „hiszpańskiej grypy” wystąpiła w 1918 r. Z jej powodu zginęło ok. 50 mln ludzi, choć do dziś trudno jest ustalić dokładną liczbę.
Czy to prawda, że podczas pandemii hiszpańskiej grypy umierały tylko zaszczepione osoby? – To bzdura – mówi prof. Dorota Cianciara, kierownik Zakładu Epidemiologii i Promocji Zdrowia w Szkole Zdrowia Publicznego , wiceprezes Polskiego Towarzystwa Oświaty Zdrowotnej. 
– W 1918 r. nie było szczepionki przeciwko grypie, ta pojawiła się gdzieś na początku lat czterdziestych XX w., ale jeszcze przed końcem drugiej wojny światowej. Na początku szczepiono żołnierzy armii Stanów Zjednoczonych
Na fali ruchu antyszczepionkowego, spotęgowanego w wielu krajach przez strach przed pandemią koronawirusa, fałszywa informacja o zbliżonej treści pojawiła się na Facebooku także po niemiecku, przypisując szczepionce aż 50 milionów zgonów. Niemiecki zespół  AFP ją zweryfikował.

„Sama szczepionka zabiła 50 milionów ludzi” – twierdził niemiecki post na Facebooku.

Niemiecki zespół AFP skontaktował  się z profesorem Volkerem Hessem, szefem Instytutu Historii Medycyny i Etyki w Medycynie uniwersytetu medycznego Charité w Berlinie. Stwierdził on w mailu, że w 1918 r. „nie było szczepionki na grypę. Nie wiadomo było nawet dokładnie, co to za choroba”. 

Wzywanie ludzi do unikania szczepienia na grypę jest szczególnie szkodliwe w kontekście pandemii koronawirusa, ponieważ niektóre jej objawy są podobne, co w konsekwencji może skutkować spotęgowanym przeciążeniem służby zdrowia. Szczepionka na grypę nie chroni przed koronawirusem, ale może nieco ułatwić różnicowanie tych dwóch chorób. 

Jednak komentarze na Facebooku wskazują, że część użytkowników skłonna była uwierzyć w te bezpodstawne stwierdzenia. 

A jaka jest Wasza opinia na ten temat?????
Ja podjęłam decyzję ; ZDECYDOWANIE PODDAM SIĘ SZCZEPIENIU NA COVID -19
Nawet jeżeli prawdą jest to, że było sporo komplikacji, a może i śmiertelnych zejść po zaszczepieniu się na hiszpankę, od tego czasu minął cały wiek, w którym medycyna zdecydowanie poszła na przód i jest bardziej przewidywalna niż przed 100 laty, a zresztą, kto mi da gwarancję, że w razie gdy się nie zaszczepię i zachoruję na COVID-19 nie skończy się to dla mnie śmiertelnym epizodem???

Ale jeszcze na decyzję mamy troszkę czasu , miesiąc, dwa, pół roku, a może i rok czy dłużej……….. to zależy wszystko od sprawności tego naszego jak wiemy nieudolnego rządu.
Byleby tylko nie oddali kreowania szczepionkowej działalności pod opiekę panu Sasinowi, bo wtedy z góry wiadomo, że cały proceder skazany byłby na kompletną klapę.
Życie polega na tym, że człowiek zawsze musi podejmować jakieś decyzje, które mogą przynieść ryzyko niepowodzenia.
Ale na razie mamy przed sobą pierwszą przedświąteczną sobotę, pewnie głownie na świątecznych zakupach spędzaną, chociaż dzięki niebywałej wspaniałomyślności jednego Dudy, wbrew sprzeciwu drugiego Dudy, też i jutro będzie można takie zakupy w super marketach zrobić.

BYŁ DUDA, BYŁ DUDA , MIAŁ DUDY MIAŁ
ALE TE DUDY NIE BYŁY DUDY
BO TEN DUDA OD INNEGO DUDY
TE DUDY MIAŁ!!!!!

TAK TO Z TYMI DUDAMI W POLSCE MAMY!!!
Jeden Duda przeciwnikiem drugiego Dudy!

Miłej soboty, w jednak przedświątecznym oczekiwaniu na Świętego Mikołaja



Nasze Basie Kochane

Przedstawicielką Wszystkich Baś jest oczywiście Wiewiórka, dlatego dzisiaj ona zawitała u mnie w blogu.

Barbara, imię kiedyś bardzo popularne, a imię wywodzi się z greckiego batbaros – barbarzyński, nie grecki, obcy.
Ale czy Barbarę można nazwać barbarzyńcą?
Co oznacza to słowo?
Barbara jest spokojna, pewna siebie, wyważona i niezwykle szlachetna. Lubi otaczać ludzi swoją opieką. Z natury jest niezależna i nie zgadza się z opinią większości. Nieustannie poszukuje dobrych rozwiązań. Czasami bywa zbyt pobudliwa, ponieważ potrzebuje wiele swobody w działaniu. Jest również niezwykle uczuciowa – z trudem wybacza wyrządzone jej krzywdy. To introwertyczka – skryta i powściągliwa, wyraża siebie w twórczości, ale trzeba ją odkryć, aby poznać i docenić. Barbara ma skłonności do leniuchowania w samotności oraz powolnego reagowania. Najlepiej czuje się we własnym świecie. Jest kapryśna, niczym małe dziecko – wymaga przy tym ciepła i opieki, niczym egzotyczny kwiat.”

Znam kilka Baś i wszystkie, które znam są naprawdę bardzo miłymi i serdecznymi Kobietami, pełnymi empatii, dobroci i szczerości na pewno dalekie są od barbarzyńskich obyczajów.
Są dokładnie takie, jak opisuje je powyższa charakterystyka, no może z tym kapryszeniem i leniuchowaniem miałabym pewne zastrzeżenia.
I dzisiaj pochylam się w moim Blogu nad Nimi, życząc wszystkiego co najlepsze, zdrowia przede wszystkim, bo ono każdemu z nas jest potrzebne, szczególnie w tej chwili epidemiologicznego zagrożenia.
Życzę Im także wiele szczęśliwych i radosnych dni, aby mogły nawet w najbardziej małej drobnostce odnaleźć siebie i swoje szczęście, swoje spełnienie i swoją miłość i przyjaźń życia, którymi są otaczane.
Szczególne życzenia ślę do „mojej” Basi ; Kochana Kluseczko ! trzymaj się cieplutko i bądź zawsze sobą, jesteś niezwykle odważną i dobrą Osobą, a tę dobroć poznało już wiele osób. nawet poza naszej Rodziny.
I niech żadne przeciwności losu nigdy Ciebie z tej drogi dobroci nie sprowadzą na fałszywe tory.

Jest takie życzenie: obyś żył w ciekawych czasach.
Może te obecne czasy są ciekawe, ale zarazem bardzo trudne i to pod względem zdrowotnym i przede wszystkim pod względem politycznym i trudno w tym wszystkim znaleźć te nitki, które prowadza do dobrego rozwiązania.
W mitologii greckiej Ariadna ofiarowała Tezeuszowi kłębek nici, aby mógł przy ich pomocy die wydostać z Labiryntu Minotaura.
Przydała by się i nam taka Ariadna, która by nas wyprowadziła z Kaczego Labiryntu, a potem już wskazała nam jasną, prostą drogę.
Zawsze coś, co zawarte jest w mitach później się w życiu sprawdza, aby tak i tym razem tak było !!

I tego też dzisiejszym Solenizantkom Basiom , a także nam wszystkim życzę.

Dzisiaj jest święto górników – Barbórka.
Nie będzie ona dla nich tak radosna jak minione Barbórki, bo widmo utraty pracy nad nimi wciąż krąży, a nasz nieudolny rząd nie potrafi już tego zamierzchłej gałęzi przemysłu przestawić na nowoczesne tory.
W dniu ich święta życzę wszystkim górnikom, aby odnaleźli się w nowej rzeczywistości na tyle, by losy ich i najbliższych były niezagrożone i szczęśliwe, bez żadnych życiowych turbulencji.

Wszystkim życzę przyjemnej Barbórki 🙂


Dziś są Ksawra Imieniny

I to własnie z tej przyczyny
ślę Ksawrowi dzisiaj moje
serdeczne życzenia na te Imieniny
Niech Ci życie po różach płynie
w Diankowej i Zeldowej Krainie
a Ich miłość niech zawsze Ciebie chroni
i przed przeciwnościami Ciebie obroni.
Bo masz Rodzinkę naprawdę wspaniałą
i życzę Ci, by teraz i w przyszłości zawsze dobrze Ci się działo.

Ksawer jest moim Chrzestnym Synem,
Niesamowite, niby mało kto teraz na to zwraca uwagę, Ksawer zawsze, od dziecka zawsze to podkreślał.
Gdy ktoś się Go pyta , czy to jest twoja ciocia? odpowiadał, tak, ale to jest przede wszystkim moja Chrzestna Matka.
Zawsze mnie to bardzo wzruszało.
Nie dawniej niż dzisiaj, gdy telefonowałam do Ksawra z życzeniami imieninowymi, na pytanie jego córki Zeldy kto dzwoni odpowiedział: Ciocia Ewa, moja Chrzestna Matka.
Jak mnie to cieszy, że nadal dla Niego to jest takie ważne. Nie jakaś tam Ciotka Ewa (chociaż to też jest zaszczyt być czyjąś ciocią), ale słowa moja Chrzestna Matka są ważniejsze , zawsze czuję się tym jakoś specjalnie wyróżniona.
Dla mnie to jest powrót do takich wartości tych rodzinnych i tych społecznych, które kiedyś obowiązywały, a w tym dzisiejszym świecie pozostały tylko wydmuszką, zupełnie wypatrzonymi zasadami, które były mi w dzieciństwie wpajano.
Bardzo trudno połapać się w tym dzisiejszym świecie, gdy wszystko robione jest tylko na pokaz, a w praktyce okazuje się tylko blichtrem, gdy głośno mówi się wielkie słowa, a czyny temu zaprzeczają , gdy przyjmuje się Komunię św, a potem kieruje się z nienawiścią do Bliźniego. gdy tańczy się na imieninach pseudo Katolickiego Kacyka i w dodatku go się dofinansowuje, podczas gdy brakuje pieniędzy na ratowanie od epidemii chorych ludzi, , tylko po to, by zdobyć jego łaski w następnych wyborach .
Smutny obraz Polski, gdy niektórzy roszczą sobie prawo do bycia lepszym niż inni.
Już czas nad ludzi kiedyś przerabialiśmy i jak to się skończyło? – pamiętamy.
Oby tamten czas się nie powtórzył.
To nie jest mój świat i przypuszczam, że ie jest to świat większości Polaków.
Pogubiłaś nam się gdzieś nasza Polsko, całkowicie zatraciłaś w jakimś marazmie złych ludzi, którzy podstępem władzę zdobyli.
Wciąż mnie to bardzo smuci. 😦
Pamiętacie tę piosenkę „Powróćmy jak za dawnych lat, w zaczarowanych bajek świat”?
Nam nie potrzeba bajkowej krainy, powróćmy do tej normalności, dla nas, dla naszych dzieci i wnuków.
I tego w Dniu Imienin życzę Ksawrowi, ale również i Wam Wszystkim w ten grudniowy czwartkowy dzień. 🙂

a dzisiaj środa

a skoro środa, to i obowiązkowo róża.
Co prawda nie wiem, czy dzisiaj Ulka odbierze ten swój śliczny kwiatek, bo ostatnio mnie o urlop poprosiła i ja go Jej udzieliłam, ale gdyby gdzieś tam jednak luknęła do mojego blogu, nie może być rozczarowana.
Róża na Nią czeka.

Ale nie będę sie dzisiaj rozpisywała, bo mnie jakiś wirus dopadł i do łóżka położył.
Nie, na pewno nie jest to ten wirus z koroną, bo smak i węch mam, gorączki brak, ale ogólnie mówiąc, czuję się rozbita, boli mnie głowa i jest mi zimno.
Więc idę do ciepłego łóżeczka się kurować, żeby tego wirusika przegnać, leki zażyłam i…… będę teraz oddawała się słodkiemu lenistwu i chorowaniu, cokolwiek by to miało być, lub nie być – OTO JEST PYTANIE

Miłej środy

OTO MIESIĄC GRUDZIEŃ

no i nadszedł ten najbardziej ciepły, chociaż zimowy miesiąc GRUDZIEŃ.
Ciepły rodzinnie, otoczony czułością, miłością, specyficzną wspólnotą, którą tak silnie odczuwać będziemy : wspólne zakupy, wspólne gotowanie, pieczenie, a przede wszystkim przygotowywanie prezentów dla Najbliższych
Ale nie we wszystkich domach będzie radość panowała przy świątecznym stole, będą łzy, wspomnienia i pytania DLACZEGO?
Dlaczego ci nas najukochańszy musieli odejść od nas i nie mogą zasiąść przy wspólnym Wigilijnym stole, dlaczego zły wirus ich pokonał i nawet nie dał nam szans pożegnania się z Nimi, bo przez surowy epidemiologiczny reżim niestety była konieczność ograniczenia odwiedzin chorych do zera, skądinąd słuszna, ale jak dla wielu osób bardzo bolesna to decyzja.
Wiem, każdego poprzedniego roku przy którymś wigilijnym stole płynęły łzy rozstania z Ukochaną Osobą, ale ten rok jest szczególny. łzy okraszą wiele domów, często odeszły on nas osoby, przed którymi przecież wciąż jeszcze mogła biegnąć ścieżka życia.
Niestety duże zaniedbania w naszej Służbie Zdrowia, która ostatnio zmieniła nazwę na Ochronę Zdrowia spowodowały, że lekarze po prostu dnie dawali sobie rady w tej nierównej walce, nie mieli odpowiednich narzędzi, odpowiednich warunków do przeprowadzenia odpowiednich kroków. Brakuje pieniędzy na lekarstwa, środki pomocnicze, a tym czasem ostatnio Telewizja pisowska znów dostała kolejną dotację…….
Właśnie, sama zmiana nazwy ze Służby na Ochronę nie wiele daje, to tylko wszystko takie pozory, tak jak wszystko inne zresztą u nas jest prowadzone tylko pozornie.
Na przykład mamy pozorny wspaniały Narodowy Szpital w Warszawie na Narodowym Stadionie i…wszystko właśnie się kończy tylko na tej pozornej nazwie „narodowy”, niestety nic z prawdą, z narodowością, czyli własnością całego narodu nie ma wspólnego, bo jest w sumie tylko taką wydmuszką, do której nie przyjmują naprawdę potrzebujących pomocy pacjentów, jest tylko takim symbolem naszej władzy, „wszystko na pokaz”
Tak jak kiedyś nasz premier eksponował się przed największym samolotem świata, który do nas przywiózł nota bene trefne maseczki, tak teraz eksponuje swoją „wielkość” przed atrapą szpitala, robiąc przed nim pokazowe konferencje, a szpital owszem jest wielki, wspaniale wyposażony, tylko nie spełnia podstawowych zadań, nie jest osiągalny dla ludzi naprawdę potrzebujących pomocy, podczas gdy inne szpitale po prostu pękają we szwach i odsyłają ludzi w nie wiadomo które kolejne miejsce, tymczasem ten szpital stoi z pustymi łózkami, a pacjenci…cóż często pod innymi szpitalami , przepełnionymi i nie mogącymi przyjąć nowych naprawdę w ciężkim stanie chorych szpitalami, po prostu umierają.
No tak Narodowy Szpital jest wyraźnie symbolem „narodowości” tego rządu, wszystko na pokaz.
Już samo słowo NARODOWY ma pokazywać wielkość rządu, tylko tymczasem niestety go ośmiesza.

Ale co mi tam pisać o tym, o czym my wszyscy doskonale wiemy, a idący w zaparte rząd wciąż twierdzi, że jest wspaniale.
Wczoraj pan premier Morawiecki ogłosił kolejne zwycięstwo w walce z koronawirusem, a już dzisiaj okazało się, że znów sporo ludzi zmarło.
POKAZ, POKAZ, POKAZ I CZYSTA PROPAGANDA!!!!!
A za taką propagandę niestety płaci każdy z nas, czyli podatnik.
Mam nadzieje, wciąż ją mam, że przyszły rok przyniesie jednak zmiany.
Jak to pisał ostatnio pan Giertych : Zima wasza wiosna nasza!!!!
I tego się trzymajmy
Miłego słonecznego popołudnia i…byle do tej wiosny.

koniec listopada

Nareszcie ten znielubiony miesiąc listopad już za ami, dzisiaj jest jego ostatni dzień, pokazujący, że zima zaczyna już coraz bardziej śmiało sobie rządzić światem.
Światem, który jest w tej chwili bardzo rozchwiany, nie tylko zresztą pogodą jest to spowodowane, szczególnie Polska politycznie jest bardzo zaburzona.
Zima nie jest korzystnym czasem dla wszelakich manifestacji, o czym rząd pewnie doskonale wie i teraz pewnie się przyczai, bo bunt, szczególnie bunt młodzieży, nie zniknie, co widać w ostatnich sondażach, w których Pis pikuje w dół, chociaż jeszcze ciągle jest około 30 procent Polaków wierzących w cuda. Tylko jeszcze te wierzące staruchy słuchają, co Kościół im każe, czyli wie,że trzeba glosować na Pis, a demencja starcza, czy Alzheimer nie pozwala im dostrzec realnej prawdy. Przykre, że to piszę, bo sama zaliczam się do osób starszych wiekiem, ale przynajmniej pewnie demencja mnie całkowicie nie dosięgła skoro nie pozwalam sobie na to, by mi ktoś kit, czyli ciemnotę do głowy wciskał.
Ale ludzie starszej daty zawsze przywiązani byli do tego, że co Kościół powiedział, to święte, więc nadal tylko trzeba wierzyć Kociołowi i Pisowi.
A taka powszechna wiara jest głównie na wsiach, gdzie niestety mają tylko dostęp do propagandówki telewizyjnej Kurskiego i nie mają okazji przekonania się na własnych oczach, że są oszukiwani.
Zresztą o co chodzi? zawsze jakaś kura po podwórku lata, więc rosół będzie i jajeczko zniesie, więc i jajecznicę można zrobić jakby co, krówka mleczko da, więc i masełko do co prawda coraz droższego, ale jeszcze wciąż dostępnego chlebusia się znajdzie, biały serek z mleczka się uwarzy, bo kto by tam kiełbasą ciągle się zajadał, a nie daj Boże szyneczką, to wymysły tych miastowych obżartuchów, zresztą świniaka też jeszcze ubić można, będzie i kiełbasa i boczek, szynka i salceson, czyli cała masa jedzenia w obrębie jednej zagrody, a jeszcze tym miastowym się trochę sprzeda, czy więcej trzeba?
Co ci miastowi mają jakieś pretensje do wspaniałego rządu, który jest wprost rewelacyjny, dają przecież „pincet” na dziecko, więc i na pół litra też stanie.
A praworządność? co tam jakaś głupia praworządność, jak Pis mówi, tak ma być i basta! Przecież miała być „dobra zmiana” i jest, to jest najlepszy rząd od zamierzchłych czasów , no i są przecież tacy wierzący, tak pokornie w kościele klękają……….
A Morawiecki wyraźnie w TVP mówi, że w Polsce jest tak wspaniale, że wszystkie kraje Europy nam wprost zazdroszczą dobrobytu…….
I niech tam mocno tupie nóżką ten nasz premier w tej Unii, bo ci Niemcy Holendrzy i pieron wie kto jeszcze, chcą Polskę zniewolić, a my dzielne chłopy na to nie pozwolimy.
CHŁOP I PIS POTĘGĄ JEST I BASTA!!!!!
Naprawdę tylko rząd Pisu może Polskę do dobrobytu doprowadzić!!!!!!

Teraz wszystko zależy od……Kaczyńskiego, który może już po raz ostatni będzie chciał podnieść swoją rękę przeciwko buntowi w swojej prawicowej drużynie, bo pewnie i on doskonale wie, że prywatna wojna pomiędzy Ziobrą, a Morawieckim może tylko do cna zniweczyć jego plany „Wielkiej Polski”, którą chciał stworzyć na wzór Piłsudskiego
Niestety, rewolucja zjada własne dzieci, a on wyhodował sobie potworków, którzy teraz bezlitośnie i bez skrupułów go zniszczą.
I pewnie doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że to, co do tej pory z Polską uczynił nie ujdzie mu na sucho, będzie musiał za to odpowiedzieć i pewnie nie uda mu się już dłużej tego miecza Damoklesa, który nad nim wisi, odsunąć w nieskończoność.
Ale zawsze jest pewne pocieszenie: skoro jeszcze Kościół wciąż ma tyle jeszcze do powiedzenia, zawsze zaszczytne miejsce koło swojego brata na Wawelu ma zapewnione.
Może dlatego tak tych Biskupów,(a zwłaszcza jednego) broni i Armię Narodowych Obrońców na przeciwną Kościołowi tłuszczę nasyła.
Wszak wreszcie Narodowcy będą mogli wyjmować zakazane do tej pory pałki teleskopowe i kije bejsbolowe używać do woli, wszystko oczywiście zgodnie z Konstytucją, która wzywa do obrony kraju przed bezbożnikami i wichrzycielami.

I to tyle moich rozważań na ostatni dzień listopada, ponury, senny, mroźny i nijaki, zwłaszcza gdy jeszcze katar dokucza……
A ponieważ jest to poniedziałek, to życzę udanych wszystkich dni tygodnia, począwszy od dzisiejszego poniedziałku, aż do następnej niedzieli.
A i teraz będziemy pewnie czekać na Św. Mikołaja?????

Sentymentalny powrót do przeszłości

Dzięki zamieszczanego przez Krystynę zdjęcia, które gdzieś tam w moim archiwum pod tytułem Stare Fotografie wynalazła, z wielkim wzruszeniem wróciłam do tych najszczęśliwszych moich lat, gdy moja piękna i jeszcze zdrowa Mamusia ze swoja szczęśliwą Rodzinką wyszła na letni spacerek po Krakowskich Plantach.
Popatrzcie, jacy wszyscy na tym zdjęciu są szczęśliwi i uśmiechnięci Moja Mama, Tatuś, Siostra Ania, Brat Krzysztof, mały brzdąc, niewiele jeszcze ten świat rozumiejący – Ewusia i nawet wesoła Sunia Gledii, która też była członkiem Rodziny i jej nie mogło zabraknąć na tym spacerze.
Patrzę na to zdjęcie z łezką w oku, nikogo prócz mnie nie ma już na tym świecie, może wszyscy gdzieś na Rajskich Plantach spacerują razem, oczekując, że i ja do nich się dołączę?
Tylko mi się wcale na ten drugi świat nie spieszy, chociaż za moimi Kochanymi Rodzicami i Rodzeństwem bardzo tęsknię.
Ale nie mogłam obojętnie przejść nad tym zdjęciem, dlatego dzisiaj go w moim blogu zamieszczam.
Widzicie tego rozkosznego grubego bobaska, dla którego świat wtedy umieszczony był w ramionach Kochanych Rodziców???
Tak kiedyś właśnie wyglądałam, pełnia rodzinnego szczęścia, teraz pozostają tylko wspomnienia i łezka w oku.


Chyba będzie to dzień wspominkowy, bo jeszcze jedno zdjęcie Krystyna zamieściła na Facebooku. Tu szczęśliwą Rodzinka-Mamusia, Ania, Krzysztof i ja w jakiejś nadmorskiej miejscowości, najprawdopodobniej w Międzyzdrojach, a może i w Jastarni, do której często jeździliśmy.
Zawsze Jastarnię z wielkim sentymentem wspominam, ta wtedy wydawało mi się olbrzymia plaża ze złotym pisakiem (nikt wtedy do Złotych Piasków w Bułgarii nie jeździł), z nieśmiertelnymi grajdołkami, które otoczone on wiatru były kolorowymi parawanami.

No tak, na tych zdjęciach trwa piękne lato i ciepełko, a za oknem….zima.
Ze zdumieniem popatrzyłam na ten nieco ośnieżony mój Park, ale właściwie czemu ze zdumieniem, skoro dzisiaj już przedostatni dzień listopada? Zima jest w swoich oprawach i śniegiem musiała w końcu sypnąć.
Dzisiaj mam za sobą niedobrą noc. Zasnęłam w miarę szybko, czyli tak gdzieś po północy, ale niestety o 3.30 obudziło mnie jakieś dudnienie młotem. Zdezorientowana zastanawiałam się, kto o tej porze tak zaparcie wali młotem w ścianę, a tu się okazało, że to……… dudni w moim uchu.
Okazało się, że mam po prostu olbrzymi katar, który przy okazji zatkał moje ucho i stamtąd te nieznośne łomotanie dochodziło i nie pozwoliło mi spać.
Co było robić?, trzeba było wstać, przeczyścić nos na tyle, żeby mi się odetkało także i ucho i po dłuższej chwili rzeczywiście dudnienie w uchu ustało, ale nadal czuję, że jest ono zapchane katarem.
Dlaczego takie przypadłości akurat muszą się zdarzać nad ranem w niedzielę, gdy nie czynne są apteki i nie mogę sobie kupić żadnego płynu do nosa i do ucha? Złośliwość losu.
Potem bałam się znów położyć, by to okropne dudnienie w głowie znów nie powróciło, chyba będę musiała cierpliwie do jutra poczekać na tę wyprawę do apteki.
Póki co postaram się jakoś spokojnie tę niedzielę spędzić, bez nerwów i bez polityki, której serdecznie mam już dosyć.
Cieszę się tylko, że wczorajsze manifestacje z małymi wyjątkami przeszły w miarę spokojnie. Co prawda było kilka incydentów, w tym pani posłanka Barbara Nowacka niestety mimo okazania poselskiej legitymacji, została potraktowana gazem, ale widocznie jeszcze wciąż nie jest brak nadgorliwców w policji, którzy zapomnieli, że są dla służby ludziom a nie jednej partii przeznaczeni. Zdecydowanie jednak po ostatnich niechlubnych swoich „występkach” na poprzedniej manifestacji wielu policjantów ostudził swoje „narodowe” zapały do bicia ludzi pałkami.
A może w końcu zrozumieli, że kiedyś za te swoje niechlubne czyny będą do odpowiedzialności pociągani?
A wtedy żaden Błaszczak, czy Kaczyński im nie pomoże, poniosą niestety karę….i słusznie.
Pokojowa manifestacja nie jest przecież żadnym terrorystycznym zagrożeniem , przed którym należy bronić innych ludzi.
Nawet ta przysłowiowa Babcia z tęczową torebką nie może być traktowana jak zwykły bandyta, który rzeczywiście jest realnym zagrożeniem.

No cóż, listopad pomału nam się kończy. Ciekawa jestem, jak nasza krakowska Aleja 29 listopada będzie obchodzić dzisiaj swoje urodziny.
Na razie jest rozkopana, bo trwa tam remont, a trzeba powiedzieć, ze jest to jedna z ważniejszych krakowskich arterii, jako przedłużenie Alei Trzech Wieszczy łączy południe z północą Krakowa, jest trasą wylotową na Warszawę.

W tym nieco zimowym już klimacie życzę Wszystkim przyjemnie spędzonej niedzieli w domowym ciepełku, bo dzisiaj stanowczo nie jest dobra pogoda na spacerowanie, no chyba, że ktoś lubi śnieg. Ale i tak bałwana jeszcze lepić z niego wciąż nie można.

gdy byłam mała, czyli różny punkt widzenia

Własnie wczoraj sobie uświadomiłam to, że gdy byłam dzieckiem, a później już nieco starszą, ale młodą, około dwudziestoletnią dziewczyną, taka 70 -letnia Ciotka Janka, czy Ciotka Hela były dla mnie strasznie już całkiem starymi osobami.
A teraz już tak nie uważam, może dlatego, że mimo, że mam już skończone te 70 lat wciąż w duszy jeszcze jestem moda. wciąż jeszcze mam marzenia, jakieś nadzieje……… chociaż ostatnio są one raczej dosyć rozmyte.
Pewnie, że czasy się zmieniły, nie wyobrażam sobie ani wspomnianej Cioci Janki, ani Cioci Heli na przykład przy komputerze, czy obsługującej telefon komórkowy, o grze w Pokemony już nie wspomnę.
Bardzo zmienił się ten nasz świat, niby już poszedł na przód, a jednak jest w nim coś, że każe nam się w przeszłość wracać.
I to nie tylko przez wspomnienia tamtych w sumie cudownych dziecinnych i młodzieńczych lat, gdy młody człowiek nie musiał jeszcze o niczym decydować, chociaż nie wiedzieć czemu, do tego koniecznie się pchał, ale dlatego, że wracają te złe oznaki z tamtego życia, cofamy się w naszej mentalności do czasów babci, czy prababci, gdy kobiety powinnością było siedzenie w domu i piastowanie dzieci, gdy kobiety miały tylko ograniczać się do gotowania i do sprzątania, o ile oczywiście nie stać było rodziny na zatrudnienie gosposi, a za to ograniczone miały prawa do wyrażania swoich opinii, Broń Boże politycznych, bo to głównie należało do mężczyzn.
Dzisiaj, 28 listopada mija 102 rocznica wywalczenia praw wyborczych przez kobiety i w związku z tą rocznicą w Warszawie zapowiadany jest Wielki Strajk Kobiet pod hasłem „W imię matki, córki i siostry”.
„28 listopada to 102. rocznica wywalczenia przez kobiety w Polsce praw wyborczych. 102 lata później znów walczymy z systemem, który odmawia nam podstawowych praw. Nas i naszych sojuszników spotyka w tej walce policyjna, państwowa przemoc – Kaczyński, przestraszony wicepremier od bezpieczeństwa, wysyła na nas zamaskowanych członków jednostki antyterrorystycznej, żeby nas gazowali i bili. Policja porywa ludzi z demonstracji, bezprawnie zatrzymuje, bezprawnie legitymuje” – napisały aktywistki w opisie wydarzenia
Demonstracje mają odbywać się w całej Polsce. Do piątku do godz. 10 na głównej stronie Facebooku sobotniego wydarzenia znalazły się linki do 34 wydarzeń lokalnych, które mają odbyć się sobotę w 32 miastach w Polsce (to m.in. Gdańsk, Łódź, Poznań, Wrocław, Zakopane). Na stronie wydarzenia ogólnokrajowego utworzonego przez Ogólnopolski Strajk Kobiet ciągle dodawane są linki do akcji w kolejnych miejscach.
Kobiety nie chcą, by ktoś za nich decydował o ich życiu, narzucał siłą im swoją wolę, tym bardziej, gdy żyjemy podobno w demokratycznym i praworządnym kraju, chociaż zarówno Kobiety i nie tylko One, inaczej całkiem sobie tę praworządność wyobrażają, niż nasz rząd, który własnie tę głośno niezależność i wstawanie z kolan zapowiadają, pchając nas pośrednio przez Orbana, prosto w ręce Putina.
Nie wiem, nie rozumiem tylko, czy oni są tak beznadziejnie głupi, nie przewidujący mogących nastąpić tragicznych konsekwencji, wynikających z tak podjętych decyzji , czy raczej tak bardzo cyniczni taki sposób rządzenia podejmując, niestety to oni własnie zagrażają suwerenności Polski.
I te wszystkie problemy będą dzisiaj podczas wielkiej manifestacji podnoszone, mam nadzieję, że tym razem policjanci, którzy już stracili ponad 20 procent poparcia społeczeństwa, pójdą po rozum do głowy i nie włączą się w rządowe zamieszki.
Tylko zdecydowane stanie po stronie racji pozwoli powrócić policjantom do poprzedniego prestiżu, inaczej będą postrzegani jako zbrojne ramie partii , traktowani jako policja partyjna Pisu, jak ongiś partyjnym ramieniem PZPR było ZOMO, wobec których potem, po zmianie ustroju były wyciągnięte prawne konsekwencje . Teraz może być podobnie, bo Pis nie będzie przecież rządził wiecznie, a ci nadgorliwcy, którzy teraz wiernie wykonują niezgodne z prawem rozkazy, niestety staną w obliczu prawa i to każdy z nich indywidualnie będzie rozliczany za swoje czyny. Nie będzie wtedy wytłumaczenia, że to był rozkaz, bo policja nie jest powołana do tego, by bić obywateli, tylko ma ich chronić przed niebezpieczeństwem, wezwana jest do walki z przestępczością, a na pewno pokojowe manifestacji do przestępstw zaliczać nie można. Jednym z praw demonokracji jest prawo do wyrażania własnego sądu, do wyrażania ewentualnego niezadowolenia z nieprawnych decyzji rządu i nikt nam tego prawa odebrać nie może, a tym bardziej nikt nam żadną pałką czy gazem wybić z głowy tego wyrażania niezadowolenia nie może.
Nie pójdę dzisiaj na manifestację z prostej przyczynny, zdrowotnie nie czuję się na siłach czynnie w nich brać udział, ale na pewno będę śledziła to, co się w naszych miastach działo i całym sercem będę popierała walkę (tak, niestety to jest walka) o tę słuszne racje Kobiet.
A mam nadzieję, że nie raz dzisiaj usłyszymy naszą dezaprobatę dla naszego rządu, który już teraz powinien sam poddać się do dymisji, zanim rozleje się nie daj Panie Boże krew.
Bo wtedy hasło, które rzucił Kaczyński z sejmowej mównicy „macie krew na rękach” będzie niestety tyczyło tego nieodpowiedzialnego, aroganckiego rządu a w szczególności właśnie Kaczyńskiego, bo to on jest odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa, tym czasem sam podżega do walki, do bójki, bo to jest jego metoda, by wszystkimi rękami czepiać się ostatniej deski ratunku, by wciąż przy korycie się utrzymać.

Życzę udanej soboty, bo raczej spokojna ona nie będzie, ale tak trzeba.
Trzeba stanąć po Dobrej Stronie Mocy i powiedzieć Pisowi z przystawkami MAMY DOŚĆ !!!!!