wypadałoby coś napisać……

.

…,,,,chociaż dzisiaj nie za bardzo mi się pisanie składa.
Dzień bardzo ponury i ciśnienie chyba całkowicie niskie, więc nieco zdrowotnie dzisiaj upadłam.
Czuję się jakbym miała co najmniej tętniaka mózgu, korona wirusa i jeszcze kilka chorób na raz.
Nie, ja się nie skarżę, ja po prostu stwierdzam status quo.
Niewątpliwie jestem wciąż pod wrażeniem wczorajszego smutnego dnia pożegnania Pawła Królikowskiego.
Przepięknie i ciepło Jego Rodzina go wspominała, bez patosu, z wielkim wzruszeniem i tak bardzo prawdziwie.
Zamieszczam link do tych wzruszających słów, które padły wczoraj w kościele podczas pożegnania Ojca i Brata, sami możecie ocenić, są naprawdę bardzo, bardzo wzruszające. łza w oku może się zakręcić, tak, jak zakręciła się w oczach Jego Najbliższych, jak zakręciła się w moich oczach.
https://www.facebook.com/watch/?v=268273430829666
Już z tych słów Jego Syna, Jego Córki i Jego Brata widać było, jak bardzo ciepłym i dobrym Człowiekiem był pan Paweł i jak wiele dla całej rodziny znaczył.
I jeszcze raz sobie pomyślałam o Jego roli Kusego w „Ranczu” – Paweł Królikowski grał tam po prostu siebie samego, dlatego był tak bardzo wiarygodny i dlatego zyskał sympatię tylu ludzi.
On po prostu BYŁ dla rodziny, dla przyjaciół, a w swoich aktorskich rolach był dla nas wszystkich.
Niestety, teraz od nas odszedł, ale myślę, że jest Mu tam dobrze.
Tylko to takie niesprawiedliwe, że taki dobry Człowiek, prawdziwy Człowiek, przez wielkie „CZ” nie może dalej tu na ziemi pełnić swojej roli.
Tylu złych, kłamliwych, fałszywych „człowieczków” po naszej ziemi gania, z rozmysłem i z cynizmem zło innym czyniąc, dlaczego więc dobry Bóg zabrał do siebie tego dobrego?
Szczególnie w ciągu ostatnich kilku lat, gdy spotykamy się na codzień ze złem, obłudą, kłamstwami, złodziejstwem potrzebne nam są osoby, które pokazują nam, że świat jednak może być piękny, a czynienie dobra jest po prostu naszą posługą, naszym darem od Boga, który powinniśmy dawać innym.
Taki był też i mój Tata, dobry, ciepły, hojny w dawaniu siebie innym.
Podobnie jak pan Paweł, mój Tata uczył mnie życia, uczuł mnie, jakich wartości trzeba w życiu przestrzegać, co jest po prostu ważne, no i pokazywał mi też ten piękny świat w cudna przyrodę owinięty.
Może dlatego tak bardzo przeżywam śmierć pana Pawła, bo widziałam w nim część mojego Kochanego Taty?
Gdy mój Tata odszedł, wydawało się, że mój świat się zawalił, że już nic nie będzie takie samo, ale jednak musiałam się podnieść, bo wszystkie Jego idee, które mi przekazał, nadal we mnie tkwiły. I tak było i tak jest, zawsze wydaje mi się, że słyszę głos mojego Taty, który mi mówi, jak należy w wielu sytuacjach postępować, On po prostu wciąż mi pomaga, wciąż mi doradza i wciąż mnie uczy życia.
I mam nadzieję, że również i pan Paweł będzie z Nieba czuwał nad swoją Rodziną, opiekował się nimi i pokazywał, zwłaszcza dzieciom, które jak widać bardzo mocno swojego Taty nauki wchłonęły w siebie, jak mają nadal żyć.
Tak niewiele jest osób podobnych memu Tacie, czy panu Pawłowi, w dzisiejszym zabieganym świecie niestety gubimy pewne tak ważne dla życia wartości, dlaczego właśnie takie dobre osoby muszą za wcześnie odchodzić????
Uczmy się tej dobrej strony życia na codzień, pokazujmy innym, najbliższym, przyjaciołom i sąsiadom, że JESTEŚMY.
Bo wciąż powtarzam tę znaną maksymę, że TRZEBA BYĆ, A NIE MIEĆ!!!!

Zamieściłam dzisiaj znamienne zdjęcie ” Don’t wory, be happy. „, nie martw się, bądź szczęśliwy.
Bo nasze życie na ziemi to tylko moment, dla jednych dłuższy, dla innych krótszy i trzeba wszystko zrobić, aby podczas tego życia być szczęśliwymi i umieć to szczęście dać innym.
A szczęście można znaleźć wszędzie, w uśmiechu żony, męża, czy dziecka, w pomocy sąsiadom, w dobrym słowie, a także w pięknie naszej przyrody, która akurat teraz już do życia snów się po zimie budzi.
Wczoraj, idąc przez mój kochany Park, dojrzałam pole krokusów, na głównej parkowej łące rosnące . Oczywiście przystanęłam, oczywiście musiałam je na swoich zdjęciach, które potem na Facebooku zamieściłam, uwiecznić.
I to był własnie ten moment szczęścia mojego wczorajszego dnia, ten piękny widok malutkich jeszcze, ale zabierających się do życia krokusików.
Tak niewiele, a jakże wielką radość mi przyniosły.
Podobnie jak i listki na krzewie niedaleko mojej pracy, które jeszcze kilka dni temu były ledwie widoczne, a wczoraj już bardzo wyraźnie, bardzo zdecydowanie swoją zielenią się zaznaczały.
Pewnie z każdym dniem tych kwiatków i w Parku i na innych grządkach będzie coraz więcej i na ten widok z niecierpliwością czekam……

Nic to, że dzisiaj jest nieco ponuro, każdy następny dzień przyniesie nam więcej słonka, więcej radości, więcej zieleni i kwiatów.
W oczekiwaniu na ten czas życzę Wszystkim miłego piątku.

a w czwartek……

Czwartek wstał całkiem słoneczny i będzie jak na te porę roku dosyć ciepło, chociaż w nocy i nad ranem minusowe jeszcze temperatury panowały.
Ale idzie ku lepszemu…. przynajmniej w pogodzie, bo w polityce…
Terasz na tapecie jest oczywiście korona wirus, który zakasował całą kampanię wyborczą. Ale i tak przeczytałam dzisiaj wypowiedź jakiejś seniorki, która z Koła Seniora miała zaproponowaną wycieczkę krajoznawczą, rzekomo na spotkanie integracyjne z seniorami z innych miast.
Na ogół na taką wycieczkę trzeba wykupić bilet autokarowy, niby, nie wiele, ale jednak zawsze parę groszy z biednej emeryckiej kieszeni pójdzie. Ale przecież to dla seniorów w sumie atrakcja, zawsze coś ciekawego w tym jakże nudnym, emeryckim życiu się dzieje.
Tym razem okazało się, że autokar jest bezpłatny, ba, nawet każdy emeryt dostał bon na wykupienie na miejscu pobytu obiadu dla siebie, również i ten bon był darmowy.
Cała ta eskapada owiana była wielka tajemnicą, ale na miejscu okazało się, że, nie było to żadne spotkanie integracyjne z emerytami, tylko……….. zwyczajny wiec wyborczy Andrzeja Dudy. Seniorka poczuła się po prostu wymanewrowana, na pewno wiedząc prawdę, na taką wycieczkę by się nie zapisała, w dodatku obiecany obiad był zwyczajną bułą z jajkiem i do tego każdy dostał małą butelkę wody mineralnej.
Zresztą wiele osób, które tam na tę niby wycieczkę przyjechało, poczuło się oszukane. A potem w mediach szumnie ogłaszają, jakim to wielkim poparciem Andrzej Duda się cieszy, a tu masz, po prostu zwożą siłą ludzi na takie wiece, bo pewnie inaczej nie miałby kto Andrzejowi poklaskać i nie miał by na kogo Andrzej pohukiwać, a i taka grupka emerytów na wiecu Dudy obecna , w reżimowej telewizji pokazywana, ładnie wypada.
To co ostatnio Pis robi nie mieści się już n o r m a l n e m u człowiekowi w głowie, a wczorajszy „występ” prezydenta na peronie stacji w Końskich całkowicie mnie poraziło, podpisywał tam ……. prezydencką, a więc wydawało by się ważną ustawę, o transporcie kolejowym.
Czyżby w Końskich nie było wolnego biurka w Gminie miasta?
Posadzili biednego Dudę w oślej ławce na peronie, w oddali od niego stanęło kilka osób podziwiających jego wiekopomne dzieło, którego dokonał, a on po podpisaniu z charakterystyczną dla siebie miną bufona pokazywał ten podpis i wydawał się być z siebie bardzo zadowolony.
KOMPLETNA ŻENADA!!!!!!
Oczywiście zaprosili na ten pokaz również i media, wszak musieli potem w wieczornych wiadomościach czymś ciemnemu ludowi się pochwalić.
Zresztą te pisowskie oficjele chyba jakiegoś hyzia na punkcie peronów mają, najpierw Gosiewski wydziwiał cuda na peronie we Włoszczowej i też po otwarciu tego dworca kazał się podziwiać, teraz z kolei Duda też peron, tym razem w Końskich opanował……
No nie mówiąc już o zamyśle stworzenia Centrum Kolejowego gdzieś w szczerych polach niedaleko Warszawy, tudzież centralnego portu lotniczego w tejże samej Pipidówce, a o tych inwestycjach rozpisują się jakby to był co najmniej ósmy cud świata, epokowe przedsięwzięcie, co najmniej na miarę budowania w minionych czasach miasta Gdyni.
Tylko tyle, że Gdynia stała się ważnym portem morskim, a ta Pipidówka zawsze Pipidówką pozostanie, przecież mamy tyle wspaniałych lotnisk w Polsce z tym centralnym, jakby nie było, w Warszawie na czele.
Co prawda Golcowie śpiewali, kiedyś ” tu na razie jest ściernisko, ale będzie San Francisco” – może ten przebój tak natchnął tych notabli z pisowskiego establishmentu do wymyślania co raz większych i co raz bardziej niestety kosztownych inwestycji i nawet już kanał Wiślany zaczynają, wbrew praw ekologicznych, przekopywać.
Mam tylko nadzieję, że nie zdążą już tego całego bałaganu w Polsce narobić, wystarczy już nam tyle zła, które dotąd uczynili, niech nie rujnują już do imentu tej biednej naszej Polski.
DLATEGO TRZEBA PAMIĘTAĆ: MAMY OBOWIĄZEK IŚĆ NA WYBORY PREZYDENCKIE I POKAZAĆ DUDZIE ŚRODKOWY PALEC !!!!!!!
Może to nie ładnie, ale Lichocka nie miała z tym wcale kłopotów, a pisi działacze nie widzieli w tym geście niczego niestosownego.
Był kiedyś taki przebój Czerwonych Gitar „Nie spoczniemy, aż dojdziemy” , więc i ja nie spocznę aż do wyborów, aby pisać o tym co mi się nie podoba i będę starała się przekonywać nieprzekonanych (bo pisowski beton raczej nie ruszę,są zbyt zatwardziali) do rozumnego głosowania.
Nie będę tu wspominała o moich decyzjach w sprawie oddawania głosu, ja już wiem, na kogo zagłosuję, ale każdy Kandydat, który nie jest Dudą ( i może Krzysztofem Bosakiem, który też niestety jest nawiedzony), jest dobra.

Wczoraj miałam przyjemność „gościć” u siebie policjantów, bowiem poprzedniej nocy ktoś prosto pod moim oknem, na murze olbrzymie, kolorowe graffiti wymalował , a tak niedawno nasza Kasia zamawiała specjalna ekipę, która poprzednie „malunki” zlikwidowała i zapłaciła za to sporo forsy. Po tej przedwczorajszej akcji zgłosiła ten fakt na policję.
Przedwczoraj w Krakowie było Derby, Wisła walczyła w Cracovią i to widać natchnęło kibiców do wyzywania się na murach.
Trzeba przyznać, ze nic nie słyszałam, robili to bardzo po cichu, może nawet w środku nocy, gdy spałam i niestety nic sensownego panom policjantom zeznać nie mogłam.
A co do tego graffiti…… to nie jest wcale takie najgorsze, sam malunek może pozostać, tylko niestosowne napisy wypadałoby usunąć.

A dzisiaj myślami jestem w Warszawie na Cmentarzu Wojskowym, gdzie odbędzie się ostatnia droga mojego ulubionego aktora Pawła Królikowskiego – Kusego.
Raz jeszcze powiem: jestem bardzo smutna po Jego śmierci i wciąż nie mogę się z ta śmiercią pogodzić.
Oglądam teraz codziennie TVP Seriale, gdzie puszczane jest „Ranczo” i widzę tam uśmiechniętego i tak sympatycznego Kusego i ciągle nie wierzę, że Jego po prostu już nie ma.

Jak już pisałam, dzisiaj zapowiada się całkiem sympatyczny, słoneczny dzionek, więc życzę Wszystkim samych miłych przedwiosennych spacerów

Kaziowi i Uleczce

……………….aby każdy Twój dzień przynosił Ci same miłe niespodzianki, same radosne nowiny, a przede wszystkim (prócz oczywiście zdrowia), byś zawsze otoczony był samymi bardzo oddanymi i życzliwymi Ci Osobami, na których zawsze będziesz mógł polegać i którzy nigdy Cię nie zawiodą 🙂 🙂 🙂

A teraz, ponieważ dzisiaj mamy środę………….

Dzisiaj dla Uleczki następna niespodzianka – dwie różyczki w jednym 🙂
Pamiętasz Uleczko taki szampon Head & Shoulders – dwa w jednym?
Dzisiaj mam dla Ciebie taką różyczkę, a właściwie dwie różyczki, różową i żółtą w jednej ramce, w dwóch odsłonach.
Ot, taka nowość dla Ciebie wymyślona, bo zawsze lubię czymś Ciebie zaskoczyć Uleczko Miła 🙂
Wszystkiego dobrego Uleczko na każde następne godziny w oczekiwaniu na następna środę i….w oczekiwaniu na wiosnę, bo wiem, że też ją niecierpliwie już wypatrujesz.
Posyłam Ci buziaczki z Krakowa, i słoneczne promyki, które co prawda jeszcze za chmurami się skryły, ale już nieśmiało zza nich wyglądają.

Oczywiście, że środa jest dla Ciebie i dla mnie ważnym dniem, ale dzisiaj pierwszeństwo musiałam uczynić Komuś, kto jest też bardzo dla mnie bliski i ważny i który dzisiaj Imieniny obchodzi.

Co prawda teraz Imienin raczej już się, tak jak kiedyś nie obchodzi, przyjęliśmy zachodni model obchodzenia Dnia Urodzin, ale zarówno Kaziu, jak i ja pochodzimy jeszcze z tej starszej generacji, w której dzień Imienin był dniem bardzo ważnym i zawsze hucznie obchodzonym.
Nie wybieram się co prawda dzisiaj na żadna imieninową imprezę, ale przynajmniej tutaj mam okazję złożyć Kaziowi życzenia, bo wiem, że również należy do moich wiernych Czytelników, może Mu będzie przyjemnie, że dzisiaj Jego tu wyróżniłam??????
Oczywiście na pewno jeszcze i na Facebooku też zamieszczę dla Niego kwiatki, a skoro nie osobiście, to przynajmniej telefonicznie też złożę Mu życzenia.
Życzeń nigdy za wiele, ale Kaziu doskonale wie, że zarówno dzisiaj, jak i w każdym innym dniu, dobrze Mu życzę.

Nareszcie jest o czym w Polsce mówić, nie tylko o polityce.
„Wreszcie” dotarł do nas ten okropny korona – wirus i oczywiście media o niczym innym nie mówią, jak o tej sprawie.
Już nawet wyborcza kampania zeszła na plan drugi, wydaje się mniej ważna.
No dobrze, że wreszcie ujawnili, że i Polskę ten wirus nie omija, bo raczej rząd na śmieszność by się naraził, gdyby taką wiadomość nadal w tajemnicy chciał utrzymywać. Trudno uwierzyć by było, że w około Polski wszędzie ten wirus jest obecny, a nasz wspaniały rząd potrafił Polskę przed nim wybronić. I tak dotąd byli w tym temacie mało wiarygodni, co widać niestety po coraz bardziej rozszerzającej się w Polsce panice, niestety półki w sklepach zaczynają przypominać te sprzed dobrych minionych lat, czyli po prostu pustoszeją.
Zupełnie nie rozumiem ludzi, w jakim celu takie wielkie zapasy robią, niestety taka jest mentalność Polaków: nagromadzić, a potem….zepsute towary wywalić do śmieci.
I znów mnóstwo moli i innego robactwa tylko w tych zapasach się namnoży, bo przecież domownicy nie zdążą i tak wszystkiego przejeść.
Na pocieszenie dodam tylko, że i w innych krajach też ta panika wykupywania wszystkiego co popadnie, panuje.
No i teraz niektórzy będą mieli zapchane szafki i spiżarnie, a inni niestety narażeni będą na niedobory żywieniowe, bo najprawdopodobniej w takiej sytuacji i handlowcy nie nadążą z dystrybucją towarów.
Zwracam się więc z apelem: KOCHANI!!! TROSZKĘ ZDROWEGO ROZSĄDKU ZALECAM !!!!
Ja rozumiem, że jest to w pewnym sensie zagrożenie, ale po pierwsze: nie wszyscy od razu muszą się tym okropnym wirusem zarazić i nie wszyscy będą przecież w swoich domach uwięzieni, a po drugie: to tylko jest wirus, podobny do takich, z którymi spotykamy się na codzień i z tego powodu nie można wywracać całego naszego i okolicznych sąsiadów życia do góry nogami. Na pewno trzeba zachować środki bezpieczeństwa, ale również i trzeba z rozwagą traktować zaistniałą sytuację i nie wzmagać niepotrzebnych niepokojów, trzeba zachować za to umiar, na tyle, by nasze i naszych rodzin i sąsiadów życie nie stało się nagle koszmarem.
Przyznam się, że kilka dni temu zrobiłam malutkie zapasy, ale właściwie podobne do tych, które raz w miesiącu dotąd robiłam, czyli tyle, bym miała pod ręką mąkę, cukier, ryż, czy makaron, by w razie potrzeby do sklepu nie ganiać. Zresztą zawsze, gdy coś z tych towarów mi się już z moich zapasów kończy, dokupuję nowy (oczywiście w całkiem normalnej ilości), jednak wcale nie mam zamiaru zapychać nadmiarem towarów moich szafek.
Chcę mieszkać w normalnym mieszkaniu, a nie w magazynie !!!!!!

Wczoraj troszkę się zdenerwowałam, bo niestety zmienił się dostawca Ipli, co wiązało się z aktualizacją strony, niestety na małym laptopie niezbyt mi ta aktualizacja się udawała i w związku z tym wczoraj nie mogłam do snu ukołysać się swoją ukochaną Rodzina Zastępczą, co spowodowało, że proces zasypiania wczoraj był koszmarny, bardzo długo się męczyłam, przewracałam z boku na bok, wstawałam, znów się kładłam i dopiero prawie nad ranem, już nieco znużona, zasnęłam.
Co znaczy przyzwyczajenie? zazwyczaj oglądam tylko kawałek tego serialu i już mi się oczy do snu kleją, już popadam w błogość snu, tak na mnie właśnie „Rodzina Zastępcza” kojąco działa.
Dzisiaj spróbowałam przeprowadzić taką aktualizację na stacjonarnym kompie, tu nie miałam żadnych kłopotów, ale niestety ta nowa strona nie jest już tak czytelna i łatwa do obsługi, jak poprzednia.
Zaraz wezmę się jeszcze raz za swój laptop , może w blasku dnia, już bez nerwów i tam uda mi się tę nową aplikację zastosować, tak, bym już następnego wieczoru mogła sobie spokojnie usypiać przy moim ulubionym serialu.
Raz jeszcze Solenizantowi i Uleczce życzę samej pomyślności , a Wszystkim pozostałym po prostu życzę udanej i miłej środy.

jakiś taki łzawy wtorek

To niech chociaż zza firanki trochę słonecznego blasku nam na blogu zabłyśnie.
Nie lubię takiej pogody, cały dzień jakiś taki senny się od razu robi.
Dzisiaj zapowiada mi się „dzień kosmetyczny”, przychodzi do mnie pani Ela, aby moje nóżki nieco leczniczym pedicure podreperować.
Niestety, to jest dla mnie bardzo ważny problem i muszę fachowej osobie swoje nóżki polecić, a pani Ela jest dla mnie osoba bardzo zaufaną, wszak już od wielu lat stosowne zabiegi wobec moich stópek wykonuje i robi to bardzo dokładnie, ale i również bardzo delikatnie. Nie wyobrażam sobie nikogo innego, któremu mogłabym takiemu zabiegowi się poddać.
Sami pewnie wiecie, jak to jest, gdy idziesz na przykład do dentysty z bolącym zębem, już sam dotyk takiego zęba boli, podobnie jest z moimi nóżkami. Dlatego od czasu do czasu takim zabiegom muszę się poddać. Na szczęście mam specjalną znieczulająca maść Lignocainę i te najbardziej wrażliwe miejsca na mojej stopie najpierw pani Ela znieczula, dopiero potem przy nich dłubie.
Do niedawna pani Ela pracowała w Salonie Fryzjerskim i tam ją odwiedzałam, a przy okazji robiłam sobie fryzurę w tymże samym salonie u pani Krysi, niestety ten Salon już nie istnieje, ale znalazłam bardzo miła panią Kasię, która również ładnie mnie strzyże, no a pani Ela teraz odwiedza swoich stałych klientów w ich domach, dzisiaj odwiedzi mnie.
A potem już jak nowo narodzona będę znów mogła sobie tuptać po ulicy i nic a nic moje stópki nie będą mnie piekły, czy uwierały.
Dzisiaj jeden z Kolegów napisał mi we wiadomości: Ty masz się dobrze, pani Ela, pani Renia, pan Wojtek – umiesz się dobrze ustawić w życiu.
To fakt, trzeba umieć sobie znaleźć doborowe towarzystwo, które pozwala na to, że życie jest łatwiejsze. Mi się dotąd jakoś to udaje.

A co poza tym? Ano pierwszy i najgłówniejszy temat dnia to korona wirus, który co prawda podobno Polskę, jakoś szczęśliwie omija (pewnie panujące w niej inne „wirusy ” skutecznie go odpychają), ale na przykład we Włoszech nawet papież Franciszek nie oparł się chorobie, na szczęście okazało się, że jest to zwyczajna grypa.
A tak swoją drogą zastanawiam się, czy skoro szczepiłam się na grypę, może przy okazji też jakąś odporność i na inne wiruso podobne choroby otrzymałam. Co prawda dokładnie jeszcze ten wirus nie jest do końca rozpracowany, co powoduje, że dość szybko się rozprzestrzenia, ale wcale nie jest powiedziane, że nawet jeżeli z takim wirusem ktoś się spotka, musi niestety zachorować, ale na pewno może być tak zwanym nosicielem wirusa i zarażać innych.
Dlatego wszelaka ostrożność jest zalecana, bo można nie tylko sobie, ale i innym zagrażać.
Teraz, gdy tylko ktoś kichnie,od razu staje się osobą korona – wirusem podejrzaną.
Zresztą prawda jest taka, że następna światowa wojna nie koniecznie musi być wywołana przez nuklearne działania, wystarczy jeden nowy, dotąd nie spotykany wirus i można wywołać sporą pandemię, która zdziesiątkuje ludzką populację
Mam jednak nadzieję, że ta obecna pandemia nie wywołana była z rozmysłem przez jakichś ludzi zastosowana, aby wywołać w świecie wojenne niepokoje, myślę, że to był nierozważny przypadek, który tylko komuś wyrwał się spod kontroli.
Wczoraj nasz Sejm przeprowadził anty korona – wirusową ustawę (tak jakby jakaś ustawa miała zatrzymać ewentualną chorobową agresję), po raz pierwszy chyba wspólnie i partia rządząca i opozycja potrafiła w tym kierunku jakoś dojść do consensusu, może ta ustawa chociaż w jakiś sposób potrafi opanować ewentualne zagrożenie, bo dalsze zwalanie winy stronnictw na siebie niestety nie przyniosło by skutecznych środków i nie pomogłoby walczyć z tym wirusem.
No to chwała Wysokiemu Sejmowi, że przynajmniej w jednej sprawie potrafiły się dogadać.
A teraz patrzę za oko i….UWAGA!!! nawet słonko zaświeciło
Najwidoczniej też uznało, że to, o czym dzisiaj pisałam jest ważne.
No to może jednak słonecznego wtorku????

ale wczoraj się działo……

I to bynajmniej nie politycznie, ale całkiem prywatnie.
Zaczęło się od tego, że siedząc przy kompie (jak zwykle rano) nagle usłyszałam dzwonek domofonu.
Nieco zdziwiona podeszłam do domofonu i……usłyszałam : przepraszam, szukam pani Ewy W.
Zdziwiłam się, bo jakoś głosu nie poznałam, ale okazało się, że to była moja dawna koleżanka, zresztą jedna z tych osób, z którymi kojarzy mi się słodki okres mojej młodości, czyli po prostu była to Ala,
Kiedyś własnie Ala, (potem i jej mąż), jej brat Mundek, Majka, Janusz i ja tworzyliśmy wspaniałą wesołą grupę towarzyską, często też robiliśmy małe wypady za miasto i zawsze było bardzo wesoło i przyjacielsko.
Jak już kiedyś pisałam, Janusz , który na ogół zajmował się zdjęciowym dokumentowaniem naszych spotkań, zmarł dwa lata temu i okazało się, że wcześniej jeszcze zdążył wszystkie swoje zdjęciowe wspomnienia zgrać na płytkę, poprosił, by te zdjęcia trafiły również i do mnie i właśnie wczoraj Ala przyniosła mi je zgrane na pen drive. Było co oglądać. Niestety za wiele czasu nie miałam, bo popołudniu byłam zaproszona na kawę do V.I.P-a no i oczywiście na podziwianie Jego nowej kuchni,. Trzeba przyznać, byłam pod wrażeniem, całkiem inna kuchnia niż, drzewiej bywało, mimo, że to tak zwana ciemna kuchnia, czyli bez okna na zewnątrz, tylko z okienkiem do pokoju, ale po przebudowie stała się obszerniejsza, i jaśniejsza,, bardzo funkcjonalna, po prostu śliczna. Jak już pisałam, było to dzieło Wojtka, więc mogłam się spodziewać, że mi się kuchnia bardzo spodoba.
A później….no własnie, później zatelefonował Wojtek i okazało się, że akurat ma czas pomalować raz jeszcze tę moją barierkę na klatce schodowej, więc zaproponował, że podjedzie pode mnie do Kazia i razem wrócimy do mojego domu, Oczywiście ja na to jak na lato, lubię być wożona innym, niż miejski środek komunikacyjne,
Ale oczywiście gościnny Kaziu zaprosił Wojtka na kawę, więc przez jakiś czas byłam „błogosławiona” pomiędzy dwoma panami, ale heca, tak wspaniałe i miłe popołudniu mi się trafiło.
Zwłaszcza, że z piątego piętra widok na zachód słońca był naprawdę imponujący. Takiego widoku z moich okien niestety podziwiać nie mogę.
To chyba był już koniec atrakcji, przecież na jeden dzień i tak ich było sporo, oczywiście Wojtek pomalował barierkę (chyba nikt do niej się nie przylepił, bo pozostawił tam wiadomość :”uwaga, świeżo malowane” i sobie pojechał, a ja mogłam po tych wszystkich zawirowaniach sobie spokojnie odpocząć.

Chyba jednak byłam pod wrażeniem dnia, bo noc miałam nie najlepszą, kilkakrotnie się budziłam, ale jakoś tę noc przetrwałam i…….. no właśnie, dzisiaj już jest poniedziałek, niestety nie taki piękny, nie taki ciepły jak wczorajszy dzień, ale przecież niedziele bywają tylko raz w tygodniu.
Ciekawe, ile atrakcji czeka na mnie w następną niedzielę.
Muszę jednak trochę ochłonąć, bo poniedziałek zapowiada całkiem nowe wyzwania i już od samego rana do nich pora jest sposobić się.
Zatem życzę miłego poniedziałku i naprawdę udanego nowego tygodnia, niech przyniesie on nam wiele radości i ciepła i samych pozytywnych wiadomości, tych politycznych też.

Nareszcie M A R Z E C

Mam dla Was dzisiaj radosną wiadomość ; nareszcie przyszedł MARZEC, czyli miesiąc zapowiadający WIOSNĘ !!!!
Jakże mnie ta nowina cieszy!!!!!!
Nawet aura już pomału przyzwyczaja się do nowego miesiąca i słonkiem nam przyświeca, no prawie przyświeca!
A jeszcze dwa dni temu padał nawet śnieg……
Dlaczego lubię marzec?
Bo to już dni są o wiele dłuższe, co widać rano, gdy się budzę i nie muszę o 7- mej rano na tę czerń za oknem spoglądać, nawet pierwsze promyczki słonka mogę podziwiać.
Dni też już zdecydowanie są decydowanie dłuższe, chociaż,,,, jeszcze jak dla mnie, o wiele za szybko szarówka, a potem ciemność nadchodzi.
Wolałabym, żeby ta jasność jeszcze co najmniej do 8 – 9 wieczór trwała, ale spokojnie jeszcze doczekam się takich jasnych wieczorów.
Pogoda co prawda jest kapryśna, bo albo jest wiatr, albo deszczyk sobie pada, grunt, że te białe pyłki śniegu nie fruwają w powietrzu.
Co prawda w powietrzu pływają sobie różne inne pyłki i kurze, ale to jest niestety cena, jaką płacę za mieszkania w dużym mieście.
No i już za 20 dni przychodzi przecież kalendarzowa wiosna, nareszcie będę znów mogła sobie w moim ukochanym Parku nieco dłużej przebywać i z pieskami po trawnikach hasać , zwłaszcza z jedna sunią, która, mam nadzieję, też z wiosna do Parku zawita.
Jeszcze po drodze będzie kilka innych przyjemności, bowiem 4 marca będą imieniny Kazia, a ósmego marca…. tak, tak Dzień Kobiet.
I chociaż mimo, ze ciągle mówi się, że jest to jest relikt po socjalistycznym święcie, przez kobiety na całym świecie obchodzonym, ale…jakże przyjemnie w tym dniu kwiatki jest dostać.
No i niedługo potem zakwitną, całkiem już niedługo żółte forsycje, a tuż po nich przecudne magnolie, jak ja lubię te kwiaty, chociaż niestety mają dosyć krótki żywot tej swojej krasy.
Dni szybko płyną, więc też już całkiem niedługo przywitamy też bociany, które pewno są już w drodze do swoich gniazd. Znów będziemy mogli podglądać kamerkami ich zagospodarowanie swoich gniazd, ich miłosne podboje, a potem z drżeniem serca będziemy czekać na jajeczka i na wylęgnięte z nich małe bocianki, które na naszych oczach będą się sposobić do życia.
I to wszystko właśnie nas czeka w tym szczęśliwym miesiącu marcu!!
Więc jak tu marca nie lubić?
I chociaż stare polskie przysłowie mówi : w marcu jak w garncu , mam nadzieję, że w tym roku pogodzie nie uda się zepsuć mojego wiosennego entuzjazmu i ten radosny czas szybciutko nadejdzie.
No i jeszcze jedna dobra wiadomość na dzisiaj, mamy niedzielę.
Dzisiaj wyruszam z domu, co prawda jeszcze nie do Parku, ale jestem zaproszona do V.I.P.a, aby podziwiać Jego nowo wyremontowaną kuchnię.
Oczywiście jest to dzieło Wojtka, więc już sobie wyobrażam, jakie cudo z tej małej kuchenki zrobił, pewnie będę pod wrażeniem!!!
A ponieważ jestem dzisiaj w dosyć sporej euforii, nie będę sobie ani Wam polityką psuła humoru, na to przyjdzie stosowny czas.
Nadmienię tylko, co pewnie każdy z Was wie, ze wczoraj była konwencja , a nawet dwie konwencje wyborcze, pierwsza odbyła się w Warszawie i była to konwencja przypisana przedstawicielki KO pani Małgorzaty Kidawa – Błońskiej, Ta konwencja odbyła się w bardzo przyjemnym, radosnym nastroju, bez zbytnich krzyków i pohukiwań na przebywających tam ludzi, a mąż pani Małgorzaty przedstawił bardzo wzruszający fakt z życia swojej żony, gdy ich wówczas ośmioletni syn w szkole na pytanie co twoja mam lubi najwięcej odpowiedział po prostu: moja mam lubi służyć ludziom.
Na pewno to stwierdzenie ociepliło wizerunek pani Małgorzaty, która podczas swojego występu nie stosowała tanich, populistycznych obiecanek, ale bardzo klarownie przedstawiała swój program.
Również i ta druga Konwencja, tym razem w Jasionce na Podkarpaciu, gdzie kandydat ogłosił zdecydowanym głosem, że w razie nie będzie Adrianem, będzie zdecydowanym prezydentem i przesłał swoje 10 zobowiązań, które będzie przeprowadzał , gdy dostanie się na ten prezydencki urząd.
I tu, na tej Konwencji zapanował miły, rodzinny akcent, szczególnie, gdy po krótkim występie żony pana Kosiniaka, Paulina zaprosiła go na scenę ciepłymi słowami:”CHODŹ TYGRYSIE, SCENA JEST TWOJA”
Jakże to cierpło zabrzmiało, widać, ze są naprawdę dobrym i kochającym się małżeństwie, nie na pokaz i myślę, że pani Paulina również zdecydowanie jako Pierwsza Dama by się odnalazła.

Wczoraj byłam na małych zakupach, ot takie uzupełnianie swojej spiżarki : mąka, cukier, makaron, sól, mąka, to co zwykle w małym zapasie posiadam. Byłam w tym swoim niewielkim sklepie i nie zauważyłam wcale jakichś nadmiernych zakupów u innych klientów, ale jednak lekka panika wśród ludzi panuje, słyszałam, że w tych większych marketach półki niestety pustoszeją – ludziom udziela się korona-wirusowa panika.
Jak dotąd oficjalnie nie ma ani jednego zachorowania na te chorobę, co jest trochę dziwne, bo przy tylu przyjazdach osób z okolic, gdzie ten wirus już jest potwierdzony, jest to praktycznie niemożliwe, żeby u nas i takich przypadków nie było.
Ale rząd ma się świetnie i twierdzi, że żadnego zagrożenia nie ma, tym czasem dzisiaj dostałam filmik z wypowiedzią dziewczyny, która powróciła z Włoch i miała wszelakie symptomy tej choroby. Opisała, w jaki sposób u nas w tym kierunku Służba zdrowia działa – czyżby odgórnie był zakaz mówienia o tej chorobie?
Zresztą podaje stosowny link do tego filmiku, niech każdy sobie sam się do tego zdystansuje. Ja jestem jednak zaniepokojona ………
https://www.facebook.com/anna.morawska.566/videos/10223016490864474/
A na zakończenie tego tematu przytoczę słowa Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa:
– Wielu polityków, którzy posługują się korona wirusem jako elementem gry politycznej, powinno sobie włożyć lód do majtek
I moje spostrzeżenia: czy każdy pisowski Jarosław musi być wrogiem opozycji????? , czy musi koniecznie reprezentować słuszną linię jedynej słusznej partii. i być przy tym po prostu chamskim, bo taka wypowiedź jest wybitnie arogancka.
Czy muszę jednak wsadzić sobie lód w majtki ??????????

No to fajnej niedzieli życzę, z daleka od kłopotów i zmartwień, niech będzie ona radosna ale i nieco refleksyjna, bo wirus jednak czuwa, zresztą refleksji nigdy za dużo.

co znaczy propaganda TVP w Polsce????

dzieciol71 przed chwilą

Gazeta.pl w dniu dzisiejszym autentyczny komentarz niejakiego dzięcioła 71

„Nie było tak dobrego prezydenta ani tak dobrego rządu.Nigdy nie dostaliśmy tak wiele od żadnej innej władzy w Polsce!!Nie rozumiem skomlenia, ujadania !!Wszyscy patrioci uczciwi udzie powinni dziękować rządowi i prezydentowi!!Pomagają ludziom jak mogą. Narzekają tylko nieuczciwi,przestępcy itd…Oby nigdy do władzy PO bo będzie utopia i bieda!!PO zabierze 500 plus,emerytury,wróci ponownie najniższa krajowa 6 zł na godzinę!! „

Czy trzeba coś dodawać?
Owszem, tylko tyle, że musiałam poprawiać błędy tego „wspaniałego wyznawcy Pisu, bo nawsadzał ich tam tyle, że omalże cały tekst musiałby być na czerwono podkreślony.
Ale jakie rządy, taki i elektorat jego wyznawców – chodzący prymityw.
Ciekawe w jakiej Pipidówce ten człowiek się chował? Ano pewnie gdzieś na góralszczyźnie albo gdzieś na Lubelszczyźnie, bo tam niestety inne niż reżimowe media nie docierają i niestety ludzie wierzą w ten przekaz Kurskiego, podlewany zresztą dla całkowitego ogłupienia ludzi Disco polo i majteczkami w kropeczki, a czasami szampanem prosto z Zakopanego.
Smutny to obraz Polski, ale na szczęście coraz więcej ludzi zaczyna widzieć pisi marazm, a co najważniejsze, widzi go również i główny jego szef, niejaki Jarosław Kaczyński, który coraz śmielej przygotowuje swoich zwolenników na rychłą porażkę, która najprawdopodobniej już w maju nastąpi!!!!
I co, znów mam napisać O B Y ???????
Dzisiaj odbędzie się Konwencja Wyborcza pani marszałek Małgorzaty Kidawy – Błońskiej i pomimo, ze znam osoby, które nie wierzą w jej zwycięstwo, mam nadzieję, że to ona zrobi ten epokowy dla Polski krok w przód, przy wydatnym zresztą poparciu premiera Donalda Tuska, który w niej właśnie widzi nadzieję dla Polski.
A wiemy (z historii), że gdy Tusk do czegoś już się przymierzy, nie popuści, musi wygrać, tym bardziej musi pokonać własnie Kaczyńskiego, co nie raz udało mu się w dosyć łatwy sposób dokonać. Co prawda teraz Tusk będzie walczył z tak zwanego drugiego rzędu, ale to wcale nie znaczy, że nie ma odnieść sukcesu.
A gdyby miało jednak nie udać się to pani Małgorzacie, w drugiej kolejności (ale dopiero drugiej) popieram dr Kosiniaka Kamysza, też jako sensownego kandydata na Prezydenta Polski.
Tylko gdzie jest napisane, że Prezydentem Polski nie powinna zostać KOBIETA?????
No zresztą każdy z kandydatów, prócz może tego z Konfederacji, ale jak widać on jest całkowicie poza ligą, będzie lepszy niż ten obecny,
I może rzeczywiście Jaruś powinien zacząć się bać, bo chociaż buńczucznie zastrzega, że nawet z nie ich prezydentem da sobie dalej radę rządzić, jednak nie będzie to już wcale takie oczywiste i łatwe do przeprowadzenia. Na pewno wiele pisich machlojek i arogancji zostanie ukróconych, a i niestety ludzie to mają do siebie, że po prostu od przegranych odwracają się z czasem plecami.
Niestety Pisowcy nadal niczego się nie uczą ( chociaż podobno prezydent twierdzi, że wciąż codziennie się uczy – widać z marnym skutkiem i same pały otrzymuje) i nadal są aroganccy, butni i kłamliwy.
Szczytem arogancji było ostatnio przyznanie jakiejś tam pani nagrody tylko za to, że była taka dzielna i nie dopuszczała do ujawnienia podpisów na listach do Neo – KRSu. Za to dostała nagrodę aż 45 tysięcy złotych!!!! GRANDA!!!!!
Czy pan Dzięcioł o tym czytał? przecież to i z jego podatków też wzięli pieniądze na tę niezasłużoną niczym nagrodę. Nawet, jeżeli dzięcioł dostał 500 plus, okaże się, że dostał tylko 300 – 350 plus, bo reszta pójdzie na nagrodę dla owej pani.
Ile takich Dzięciołów mamy w Polsce? Jeszcze niestety ponad 30 procent i tu jest wielki ból, bo ani księża, którzy powinni popierać prawdę a nie kłamstwa, ani ogólnodostępna telewizja, która nazywa się społeczna a jest partyjna,pisowska,nie uświadamiają społeczeństwu, w jaki sposób zostają oni odszukiwani i okradani. Ba, Telewizja Polska nawet sama bardzo czynnie bierze udział w oszukiwaniu społeczeństwa i żąda za to opłatę za abonament na kłamstwa.
A ponieważ jestem marzycielką głęboko wierzę w przemianę Polski, tak jak wierzyłam w nią wtedy, gdy podczas którejś szalejącej armatkami wodnymi inwazji Zomowców siedziałam w bramie i śpiewałam sobie” dzisiaj rządzi świata marność, lecz zwycięży Solidarność, zapanuje praworządność, spokój, ład”
I TAK SIĘ STAŁO !!!!!!!
I chociaż pojęcie słowa „Solidarność” bardzo ostatnio się zdewaluowała, teraz jest ona częścią zbrojnego ramienia Pisu, to mam nadzieję, że jednak ta praworządność, a przede wszystkim normalność do Polski powróci.
To byłby najpiękniejszy prezent, który otrzymałabym w urodzinowym prezencie na moje 70- te lata życia.

Mamy dzisiaj niezwykle słoneczna sobotę. Mam nadzieję, że nie będzie ona przeplatana podobnie jak wczoraj, opadami śniegu.
Dzisiaj spacerujemy……
Miłej soboty, miłego weekendu.

I znowu smutek

Odszedł następny wspaniały Człowiek, wspaniały Aktor – Paweł Królikowski, niezapomniany KUSY ze znakomitego polskiego serialu „Ranczo”
Bardzo lubiłam tego Aktora, był usposobieniem dobra, ciepła, spokoju i miłości do ludzi. Wystarczy popatrzeć na jego uśmiech, na ta radosną buzię, na jego śmiejące się, wesołe oczy, On po prostu taki był – Człowiek – chodzące DOBRO.
I tak świetnie osiadł w tej swojej roli Kusego, był tak bardzo realny, jakby nie był osobą fikcyjną, ale prawdziwą, przyjaciel nas wszystkich.
Kusy – dobry kumpel, dobry mąż, ojciec, wspaniały przyjaciel, taki sam był w życiu codziennym.
I chociaż nie znałam go osobiście (a wielka szkoda), ale w przeczytanych wszystkich wczoraj zamieszczonych laudacjach na Jego temat nie ma ani śladu przesady, jest rzeczywisty i prawdziwy ból po Jego stracie.
Odszedł stanowczo za szybko, bo wiek 58 lat nie jest dobrym wiekiem na umieranie. Może każdy wiek na to nie jest tym prawidłowym, ale Paweł Królikowski naprawdę mógł jeszcze przynieść nam wszystkim wiele radości grając swoje role, a szczególnie właśnie tę tak charakterystyczną, rolę Kusego.
Był nawet zamysł kręcenia dalszych losów mieszkańców Wsi Wielkowyje, teraz już będzie to niestety niemożliwe – Wielkowyje bez Królikowskiego, bez Kusego nie mają podstawy dalszego istnienia.
Żegnaj KUSY, bardzo mi jest smutno, że niestety nie będziesz gościł w moim domu i nie będę miała okazji śledzić dalszych losów wspaniałego Kusego i Jego rodziny, Jego przyjaciół.. ……
Jak to dobrze, że są jeszcze powtórki tego serialu”Ranczo”, ale teraz będę je oglądała z łezką w oczach.
Rodzina Królikowskich w sporej części jest rodziną aktorską Zarówno jego brat Rafał, jak i Jego żona Małgorzata Ostrowska – Królikowska również są znanymi aktorami, ale zaraził On również i aktorstwem swoje dzieci: syna Antoniego i córkę Julkę, która poznaliśmy od najmłodszych, niemowlęcych lat w Serialu „Klan”, w którym gra do dzisiaj.
Zarówno również mojej ulubionej aktorce Małgorzacie Ostrowskiej – Królikowskiej, jak i Ich dzieciom składam wyrazy szczerego współczucia po stracie Ukochanego Męża i Taty.
Bardzo wzruszona i bardzo smutna łączę się z Nimi w prawdziwym bólu po tej niepowetowanej stracie 😦

A dzisiaj rano – NIESPODZIANKA !!!!!
Rozmawiam sobie przez telefon z Magdą i nawet pytałam, czemu, mimo, że już prawie 10 rano, ona jak zwykle do mnie nie dzwoni, a Magda cóż, coś tam się niejasno tłumaczyła, ale nagle musiałam przerwać z nią rozmowę telefoniczną, bo ktoś do moich drzwi zapukał. Otwieram drzwi, a w nich stoi ……MAGDA!!!!!
A to szelma jedna, nawet nic nie powiedziała, że do mnie jedzie, zrobiła mi niespodziewany najazd, bo wreszcie chciała zobaczyć moją nową łazienkę no i oczywiście nową część kuchenną. I mam wrażenie, że jednak Jej się spodobało. Trochę zaniemówiła ??????
Oczywiście musiałam się zająć swoim miłym gościem (ale nawet kawy nie chciała ze mną wypić, cóż, ona teraz nie pija kawy rozpuszczalnej, tylko kawę z ekspresu), ale trochę podziwiałyśmy mieszkanko, no i nowe podwórko też (jednak kilka drzewek przy okazji tego nowego podestu na podwórku musieli wyciąć), tak, że nie miałam czasu nawet zamieścić dzisiejszego wpisu. Mam nadzieję, że jestem wytłumaczona,
Wczoraj odwiedziłam Blog Anna 19 pisze, były to odwiedziny okazjonalne, ponieważ wczoraj Ania obchodziła trzecia rocznicę założenia swojego blogu i częstowała co prawda wirtualną kawą i wirtualnymi babeczkami, ale jakże miło było u Niej wczoraj zawitać.
Mimo, że już południe minęło, życzę Wszystkim miłego piątku i samych przyjemnych chwil dnia i wieczoru dzisiejszego, nocy zresztą miłej też życzę 🙂

dalsze pozytywne zmiany w moim otoczeniu

Tak mało, a cieszy. Nareszcie podwórko w moim domku przybiera jako takie kształty. Co prawda daleko mu jeszcze do doskonałości, bo cała część ogrodowa najprawdopodobniej nie doczeka się całkowitej rewitalizacji, ale przynajmniej mogę teraz wyjść sobie na mój balkonik i….nie mam wglądu na te kubły ze śmieciami, jak poprzednio. Ktoś mądry nareszcie poustawiał je w kącie podwórka i przynajmniej nie straszą. No bo sami powiedzcie, jaka to przyjemność usiąść na balkonie i ….. podziwiać śmieci, które pod samym moim balkonem, na samym środku wyją z kubłów?
No właśnie, tak mało, a cieszy.
Trzeba przyznać, że w te 3 i pół roku mojego pobytu na Szymanowskiego trochę zmieniły się mieszkalne horyzonty, coś się pozytywnego dzieje.
Najpierw zamontowano skrzynki na listy, a nie jak wcześniej były stare metalowe i zardzewiałe już półeczki, z których każdy po twój list sięgnąć mógł. Potem równolegle zrobiono podwórko i trochę go uporządkowano, ba, nawet trzy schodki zamiast jednego sporego stopnia są zamontowane, no i śmieci są pochowane i to, co mnie oczywiście najwięcej cieszy, a o czym pisałam we wczorajszym blogu, jest wygodna poręcz przy schodach wejściowych do kamienicy.
HURRA!! normalność zawitała do naszej kamienicy, żeby tak jeszcze ktoś coś z tym ogródkiem chciał zrobić……..
Tylko niestety to też wiązałoby się z pewnymi wydatkami, a na te nie wiem czy nasza właścicielka jest przygotowana.
Co prawda w zeszłym roku dwoje jakichś młodych mieszkańców kamienicy podjęło trudy dłubania w grządkach ogródka, ale szybko się niestety zniechęcili. Tu jednak potrzeba fachowej pomocy prawdziwego ogrodnika, który najpierw wykarczowałby chwasty i niepokorne krzewy, potem przekopałby ziemię i nawiózł nową, porobił grządki i posadził na nich tuje, krzewy i kwiatki, o które trzeba byłoby już zadbać.
Pamiętam, jak z trawiastego nieużytku przed domem Magdy powstawał piękny ogródek, sporo pracy Paweł i Jego drużyna w ten ogród wsadzili, ale teraz aż przyjemnie po takim ogródku chodzić,, czy nawet chociażby go z tarasu podziwiać.
Ale podobno marzenia się spełniają…….. może i taki ogródek przed moim kuchennym oknem też kiedyś powstanie??????

A co poza tym?
Ciągle nad nami wisi groźba epidemii korona wirusa i może nawet więcej niż samej epidemii obawiam się paniki, która będzie związana z wybuchem, co może być związane ( podobnie, jak jest teraz we Włoszech) nadmiernym wykupywane wszelakich towarów ze sklepu.
I tak się zastanawiam, czy nie warto zrobić mały chociaż zapas z podstawowych produktów spożywczych typu mąka, cukier, makaron, ryż, żeby potem przed widmem głodu nie stanąć?
Co prawda jak na razie jest spokojnie w sklepach, ale gdy tylko dojdzie do naszych uszów wiadomość o pierwszych zachorowaniach, znając psychikę Polaków, na pewno wyniknie panika i związane z tym szaleństwo.
Bo niestety panika zawsze zwiększa jeszcze niebezpieczeństwa czyhające na normalny, spokojny tryb życia.
Na przykład wiem, ze w hurtowniach nie można już dostać odpowiednich maseczek, pewnie jest tak i w Krakowie.
Ale tak własnie się zastanawiam, czy personel, który ma dostęp do różnych chorych nie powinien być w jakiś sposób przynajmniej tymi maseczkami zabezpieczony?
Przecież na przykład do naszej przychodni przychodzi sporo osób, skąd mamy wiedzieć, czy ktoś pośród nich nie miał kontaktu z korona wirusem?
Tylko z drugiej strony nie wyobrażam sobie, żebym do każdego pacjenta, który do nas przychodzi, podchodziła uzbrojona w maseczkę, chyba by to dziwnie wyglądało? Ale teoretycznie pochylam się nad takim pacjentem, gdy ustawiam go do zdjęcia, mogę być narażona na to, że jakiegoś wirusa jednak chapnę.
Bez paniki Ewusiu, sama jak widać w nią popadam, przecież zawsze pracując w Służbie zdrowia, człowiek teoretycznie narażony jest na zarażenie się jakimś choróbskiem, czy teraz to ewentualne zagrożenie miałoby się zwiększyć?
Gdyby tak było, cała Służba Medyczna by upadła, bo każdy odmawiałby kontaktu z chorymi, potencjalnie zarażonymi tym strasznym wirusem, a ktoś przecież tych biednych pacjentów musi obsługiwać.
Wydaje mi się, że będę musiała teraz ograniczać się do bardziej radykalnego przestrzegania podstawowych zasad higieny, na przykład po każdym pacjencie dokładnie myć ręce i do przestrzegania bezpiecznego kontaktu z pacjentem. Tyle musi mi wystarczyć i tyle muszą przestrzegać ci wszyscy, którzy zobligowani są do kontaktu z pacjentami.
Wszak korona wirus to jeszcze nie cholera, nie dziesiątkuje ludzi, nawet zarażenie się nim nie oznacza wcale, że może skończyć się to tragedią, ale nie oznacza to też, że nie należy uważać.

Pogoda dzisiaj od rana nie dopisuje, jest ponuro i łzawo, no cóż, luty jeszcze wciąż pokazuje nam swoją siłę zimowego miesiąca, dopiero za kilka dni marzec może przyniesie ocieplenie?
Na razie jeszcze te trzy dni musimy w miesiącu lutym tkwić, trzy, bo to przecież rok przestępny i luty ma aż 29 dni.

Miłego i spokojnego czwartku życzę, bez wstrząsów politycznych, ekonomicznych, zdrowotnych i żadnych innych.

a w Środę Popielcową……..

Wiem Uleczko, że dzisiaj jest ta szczególna środa, dzień, w którym myślimy nie tylko o życiu, ale także o odchodzeniu, ale nie chcę Cię dzisiaj stresować, bo to musi być też i kolejne nasze radosne środowe spotkanie, wiec posyłam Ci ten piękny bukiet róż z przesłaniem : może i wszystko przemija, ale MY, tzn TY i JA wciąż jeszcze jesteśmy i się tu spotykamy i oby było to jak najdłużej, jak najzdrowiej i jak najbardziej radośnie.
Wszystkiego dobrego Uleczku na tym przednówku wiosny.
Teraz już oczekujemy te 40 dni na radosne, rodzinne Święta Wielkanocne.


Wczoraj był dobry dzień.
Dlaczego?
A więc HURRRAAAA nareszcie mam barierkę przy schodach wejściowych w mojej kamienicy. Teraz i schodzenie i wchodzenie nie będzie sprawiało mi żadnych kłopotów. Niestety, jestem już w tym wieku, że taka ochrona jest dla mnie niezbędnie konieczna.
Oczywiście barierka jest zasługą wspaniałego Wojtka, któremu (wraz ze mną zresztą) udało się przekonać właścicielkę Kaśkę, że jej brak stwarza niebezpieczeństwo i to nie tylko dla tych mniej sprawnych osób, wreszcie każdemu może się na schodach zakręcić w głowie, prawda?
No, Wojtek nie tylko przekonał właścicielkę, ale podjął się wykonania tej poręczy i od wczorajszego wieczoru ku mojej radości (ale nie tylko mojej, jest też jeszcze Ktoś, kto bardzo optował za taką poręczą, mimo, że nie mieszka w tej kamienicy, ale dosyć często mnie odwiedza i też odczuwał jej brak) jest to spore udogodnienie dostępne. Więc informuję niniejszym ową Tajemniczą Osobę : poręcz przy schodach już jest, teraz już śmiało możesz mnie odwiedzać !!!!!!
Taka Złota Rączka, jaką jest Wojtek jest jednak potrzebna, szczególnie, gdy ktoś nie zawsze daje sobie radę z pozoru prostymi, a jednak nie do końca łatwymi problemami. Tak było właśnie z moim oknem w pokoju, mimo, że wydawało się, że jest dobrze zamknięte, czułam od niego chłód, nawet lekki wiatr, a kiedyś wręcz poczułam zapach benzyny z przejeżdżającego autem ulicy. Okazało się, ze okno od samej góry niedokładnie było zamknięte i powstała szpara, którą do mnie to chłodne powietrze i smród z ulicy docierał. A jednak smród – nie da się ukryć, że mimo, że moja uliczka niby jest mało ruchliwa, ale jednak nadal niezbyt te auta ekologicznie do przejazdów są przygotowane. To ile takiego smrodku spalin muszę wdychać odpoczywając w moim ukochanym Parku, który z jednej strony otoczony jest bardzo ruchliwymi Alejami, z drugiej dosyć ruchliwą ulicą Czarnowiejską, no i z trzeciej tą małą moją uliczką Szymanowskiego.
A zawsze wydawało mi się, że po zdrowy oddech do Parku biegnę……
Ale nie mogę narzekać, wszak mieszkam w samym środku Krakowa i jakieś tego konsekwencje ponosić muszę.
Niedługo już Święta Wielkanocne. Miałam propozycję wspólnego rodzinnego wyjazdu do Kościeliska, ale jednak chyba nie zdecyduję się, bo po ostatnich moich łazienkowych szaleństwach finanse nieco mnie trzymają. Ale to tylko przecież trzy dni, zawsze mogę pojechać sobie jako dog and cat – sister do Modlnicy, podczas gdy gospodarze będą świętować w Zakopanem. Ktoś zwierzyńcem zajmować się przecież musi !
Pewno, mogę zaciągnąć jeszcze jakąś pożyczkę, ale…….. niestety muszę pamiętać, że w każdej chwili mogę dostać skierowanie do Sanatorium, a to niestety też będzie pociągało za sobą wydatki.
Co prawda dostanę jeszcze trzynastą pensję, czyli niecałe 1000 zł, od bardzo szczodrego Prezydenta, który hucznie tę ustawę podpisał, oczywiście głośno rozgłaszając, jakim jest wspaniałym prezydentem bo biednym emerytom pomaga.
W porządku, te 800 zł mi się, przyda, wcale nimi nie pogardzę, ale…… wcale nie zapomnę, z jakich pieniędzy są one pobrane, ze szkodą dla osób niepełnosprawnych, z którego funduszu są one brane. No i oczywiście nie muszę dodawać, że również te pieniądze są brane z podatków, a więc niejako i ja sama sobie też jakąś część tej emeryckiej jałmużny zapłaciłam.
Wiec wcale taki dobry, szlachetny i szczodry ten PAD nie jest, robi to tylko dla poklasku i dla zjednania sobie tych głupich emerytów, którzy mu uwierzą i czekają nie tylko na trzynastkę, ale także na obiecaną już czternastkę, a może w przyszłości tych „tek” będzie i więcej……….
I tu tylko chcę przypomnieć losy Grecji, której populistyczne rządy również chętnie takie pieniężne granty rozdawały, co skończyło się, jak wiemy, wielką plajtą Grecji, gdyby nie wydatna pomoc Unii, nie pozbieraliby się w swoim budżecie.
Tylko czy nam Unia zechce pomóc, skoro nasi rządzący stoją do nich z kosami na sztorc??????.
Skoro chce się od kogoś brać, najpierw trzeba coś od siebie dać, a Unia wymaga, abyśmy przestrzegali zasady praworządności obowiązujące w krajach z nią związanych i przestrzegali zasad ekologicznych, co też naszemu panu premierowi się nie spodobało.
Więc przy takiej „dobrej zmianie”, która obecnie rządzi, losy naszej Polski są bardzo niepewne, nawet powiedziałabym są mocno zagrożone.
Ale już tyle razy o tym pisałam, że już nie chcę Was męczyć tym,o czym mądrzy, myślący i nie nastawieni na populizm Polacy świetnie wiedzą.
Ale jedno jest pewne: choćby Adrian obiecał i setną dodatkową pensję,
NA PEWNO NA NIEGO NIE ZAGŁOSUJĘ !!!! NIE MA TAKIEJ OPCJI!!!!!
Zresztą….. dzisiejszy dzień mówi wyraźnie „MEMENTO MORI” – wszystko przemija. Zły prezydent i zły rząd też kiedyś przeminie……..
Ale jednak zanim całkowicie przeminiemy, cieszmy się przynajmniej tym, że wiosna do nas już zagląda i że mamy koło siebie Rodzinę, Przyjaciół i jeszcze wiele innych pozytywnych osób.
A ten margines zła trzeba z daleka omijać i po prostu jak najszybciej go wyeliminować!!!!!!
Miłej środy