motto na dzisiaj:

czy trzeba jeszcze coś dodać?????
Co prawda dzisiaj Morawiecki znów naobiecywał jakąś pomoc finansową tym, którzy płacą niebotyczne rachudnki za prąd, gaz i ogrzewanie ale…
Jak zwykle będą to tylko obiecanki cacanki.
Przy następnym rachunku za prąd znów się będę drapała po głowie, a gdy przyjdzie wyrównanie, rachunków, oczywiście na korzyść PNiG??? lepiej nie dożyć tych czasów!!!!!
Szkoda gadać 😦
Dobranoc. bo tylko w śnie świat jest piękniejszy, pod warunkiem, że jakieś koszmary się nie przyśnią.
Ale na codzień mamy już tyle koszmarków, że i zarówno dzień, jak i noc świetnie je zagospodarować potrafią.

13 grudnia roku onego

Pamiętam, ale nie chcę wspominać.
Czuję, jakby mimo upływającego czasu te same dni w tej chwili trwały.
Też mamy zimę, no może nie aż tak bardzo mroźną jak wtedy, gdy były ulice dogrzewana koksiakami, może mamy mniej śniegu niż wtedy. ale historia niestety koło zatoczyła i znów czuję ten sam strach co wtedy, to zniechęcenie i całkowite nerwowe przyłamanie, bezsilność i bezsens tego, co sie koło mnie dzieje.
Tylko, że wtedy byłam młodsza i lepiej takie nerwowe depresje znosiłam, dzisiaj już na nie nie mam ani siły, ani ochoty. Co prawda, na szczęście jeszcze czołgi po ulicach i po plantach nie jeżdżą, ale kto wie, co przyniesie nam najbliższa historia, gdy Pan ze wschodu raczy zbliżyć się do polskich granic, a na to niestety ma przyzwolenie naszych władz zaprzyjaźnionych z nacjonalistami, których spojrzeie na świat jest całkiem inne niż nasze.
Minęło 40 lat, czy zmarnowanych? może nie do konńa, bo jednak cos jeszcze w niektórych duszach się tli, jaieś światełko nadziei czasami zabłyśnie, ale niestety szybko potem gaśnie.
Ile jeszcze tych trudnych lekcji z historii musimy wziąć, żeby zrozumieć, że pokój, miłość a przede wszystkim wolność słowa, myśli, prawo do zachowania swoich własnych ideaów jest nam koniecznnie do życia potrzebne.??????? Bo bez tego nie możemy swobodnie oddychać, żyć, dusimy się ciągłymi nakazami i zakazami z góry nam narzucanymi, pod pretekstem zapewnienia nam rzekomej szczęśliwości
A kto może lepiej niż ja sama wiedzieć, czego naprawdę do osiągnięcia tego pułapu szczęścia mi brakuje??????
Każdy człowiek jest inny i każdy inaczej pojmuje ten świat, ba, każdy ma prawo do samostanowienia, oczywiście pod wraunkiem, że nie jest to związane z łamaniem pewnych zasad, w kodeksie prawnym zawartych. A siłowe narzucanie komuś swoich własnych, watpliwych zasad życia jest po prostu zbrodnią przeciwko narodowi.
Taką zbrodnią było owe 13 grudnia 1981 roku, ale tamte byly całkiem innym naszym uzależnieniem spowodowane, teraz niestety mam własnego wroga, a to chyba jeszcze bardziej boli
Życzę sobie i Wam, by następna rocznica tego feralnego dnia nie wiązała sie z naszym przygnębieniem, a co gorsza, całkiem juz zobojętnieniem, bo wciąż nie możemy zapominać, że czeka na nas najbliższy rrodzinny czas, nie możemy się poddawać, trzeba walczyć do końca.

tęskonota

Pędzi, pędzi kulig niczym błyskawica, Hej, porwali te panny prosto od Kmicica. Pa pa pa pa pa pa pa …. Zbójnik od Kmicica, zbójnik szarooki, Hej, z wierzchu baranica, a pod spodem smoking. Pa pa pa pa pa pa pa …

Kiedy to było????
A teraz jakiś przedświąteczny marazm, nic nie cieszy, Ech !!!!!

W tym roku moje Boże Narodzewnie ODWOŁANE !!!!!

Natura wie najlepiej

No proszę, a nam się wydawało, że to my mamy patent na no nasze polskie życzenie ***** ***
Tyn czasem nawet natura podchwyciła to hasło (tylko skąd ona wiedziała, że Pis to polityczni chuligani??), bo prócz tych ptaszków symbolem flagi stanu Alabama też jest osiem gwiazdek.
Tak więc świat też już się wyznał na nasztch ciemiężcach, ktorzy zaczynają w piętkę gonić i nawet na widokówkach życzeniowych Warszawy gwiazdek się dopatrują.
Co oczywiście nie przeszkacza Pisowcom nadal bezczelnością swoją nas porażać, bo wiadomo, do jakiego elektoratu takie hasła najlepiej trafiaja, każdy cham wreszcie czuje się dowartościowany, szczególnie, gdy przemawia się do niego zrozumiałym dla nich językiem.
Dziwne jakoś, że wcale tym „politykom” nie przeszkadza narażanie się na smieszność, prześcigają się ile mogą w swoich absurdalnie głupich hasłach, czego wyrazem miała być konferencję niejakieho łajzy, o przepraszam, ministra Mejzy, ktory stanął w szranki z samym wodzem Kaczyńskim o tytuł Zbawiciela Narodu i cudownie podczas swojej konferenci uzdowił jakiegiś kalekę, który nagle poczuł siłę, wstał z wózka inwalidzkiego i nawet podrapał sam się po głowie.
Nie wiem, czy Kacvzyńskiemu akurat ta konferencja do gustu przypadła, bo tylko jeden Zbawcą Narodu może być w Polsce, a tu pod jego nosem wyrosła mu konkurencja, która w dodatku go szantazuje swoją osobą i zagraża, że się z partii wyprowadzi, a wtedy bez tego jednego jakże cennego głosu rząd pisu upadnie.
No to teraz dziadyga ma problem, co z tym incydentem ma uczynić, bo chętnie jednek tego łajzy z rządu by się pozbył, ale kto wie, jakie haki jeszcze on ma na ten upadający rząd i kiedy je wykorzysta.
Na razie więc na wszelki wypadek Wielki Zbawca Narodu, Wódz nad Wodze zaszył się w swoim fotelu i knuje.
Sprawa z panią Mariną Le Pen też nie najlepiszy obrót przybrała, bo Wódz został oskarżony o zdradę interesów Polski, a za to może być (oczywiście w przyszłości) tylko jeden wyrok.
Epidemia Covidu szaleje jak oszalała i codziennie co raz większe straty wśród ludzia przynosi, ale Kaczyński niestety jest w okowach antyszczepionkowców i nie moze za bardzo im się przeciwstawić.
No i najważniejszy problem to galopująca inflacja, ktora na pewno dla rządu katastrofą się zakonczy, a tu nawet nie bardzo jest co obiecywać temu ciemnemu Ludowi, bo Niedobra Unia zaparła się czterema łapami i nie tylko nie chce wypłacać naleznych nam pieniędzy, ale w dodatku obarcza nas coraz większymi długami, jako karę za niepraworządne rządyi nie wywiązywanie się z ogólno unijnych zobowiązab.
W dodatku dobra Mamcia Merkel odeszła sobie (bez zgody Kaczynskiego oczywiście) na emeryturę, a na swoje miejsce dała jakiegoś nowego kanclerza Olafa Sholza, który koniecznie IV Rzeszę chce budowac, by zniszczyć biednego Kaczyńskiego i te ostatnie jego dni mu skutecznie obrzydzić, skazując go na potępienie i sromotę i na życie w niezbyt komfortowych warunkach więziennej pryczy. Kota pewnie też mu nie pozwolą tam trzyać, będzie już całkowicie osoamotniony biedaczek.
Oj ciężkie jest życie biednego starca, ktorwmu wydawało się, że będzie Wielkim Zbawca a okazał się mierną wredną kreaturą. Tak pięknie żarło, ale teraz niestety po mału zdycha!!!!!
Co prawda jeszcze Wielki Wódz otacza się swoją wierną drużyną, która za cięzkie pieniądze go niby popiera, a po cichu z niego sobie kpi, ale i oni widzą, że dni Pisu są raczej policzone. i na wszelki wypadek gromadzą swoje dobra mniej lub bardziej legalną drogą, zabezpieczając swoją ewentualną przyszłość, w razie, gdy w jakiś cudowny sposób udało im się przez sprawiedliwością uciec.
I tak sprawy polityczne na dzień dzisiejszy się mają, co raz większa niepewność w szeregach Pisu panuje, bo jednak większość z nich zdaje sobie sprawę z tego, że to ich rządzenie to tylko jeden wielki przekręt, wielki nierząd, za ktory kiedyś można sobie będzie nieźle posiedzieć.
Co prawda dzisiaj Mejza okazał swoją łaskawość i dobrowolnie od stanowiska się odłączył, ale to tylko znak, że już całkowicie grunt mu się pod nogami pali.
Jeszcze głupie wilczki jak niejaki Fogiel udają, że niczego nie rozumieją i jeszcze pod dyktando Szefa gadają od rzeczy, do krwi ostatniej broniąc tej beznadziejnie już wyglądającej (i śmierdzącej) sprawy, reszta (jak nie jaki Susin) jest na tyle głupia, że nadal nic nie rozumie ale tak już xz półgłowkami bywa, że każde pochlebstwo za dobrą monetę biorą, ale są i tacy, którzy wiedz, że sprawy dobrze się nie mają (nawet o dziwo Terleckiemu zaczyna rzeczywistość uwierać) i lepiej zacząć zajmować tylne miejsca, bo może w jakis sposób uda im sie jednak wycofać w ostatniej chwili i uda sie wlasną skórę obronić, chociaz marne są na to raczej widoki.
Jutro do Polski ma przyjechać do Polski nowy kanclerz Niemiec, ciekawe, jaką reprymendą na dzień dobry Kaczynskiego poczęstuje, bo znając go, będzie się starał jakoś uspokoić autorytarne zakusy naszego przywódcę i wytłumacvzy, że jednak dla Polski chociażby z racji naszego geograficznego położenia korzystniejszy będzie sojusz z Unią, a nie z Wielkim Wschodnim Bratem, od którego wiele zła już doznaliśmy i znając jego naturę, jest on raczej groźnym wilkiem a nie potulną owieczką, z którą można współpracować.
no to co? Powtarszam za naturą ***** ***, i mam nadzieję, że tak stanie się szybciej, niż tego się spodziewamy, bo już nasza opozycja pomału dochodzi do jakiegoś na razie marnego, ale jednak concensusu, a zapowiadajacy się w Polsce głód i co raz większe wydatki zaczyna w Polakach krew wzburzać.
OBY DO WIOSNY !!!!
Pamiętacie to hasło: ZIMA WASZA WIOSNA NASZA??
Teraz będzie podobnie, czuję to w kościach.
Na wszelki wypadek nie będę Nimesilu zażywała, żeby ne zakłócać swojego przeczucia, muszę być jakby co czujna, zawsze na posterunku 🙂

Dosyć politycznych wynurzeń, teraz coś z zycia.
A już myślałam, że Święty Mikołaj o mnie zapomniał.
Nic bardziej błędnego, co prawda przyszedł z lekkim opóźnieniem, ale przyniósł mi mój nowy smoczek, czyli papieros E, a w poniedziałek jeszcze przyniesie mi ciepły elektryczny kocyk, bo stary mi się zepsuł, a jednak zmino się zrobiło i całkiem niemiło wskakuje się do zimnego łóżeczka.
Wczoraj miałam gosci: Macka i Darkę, coś tam zrobili przy moim nowym papierosie, by zadziałał, bo chwilowe kłopoty z tym miałam, a potem Maciek usiłował naprawić mi mój stary kocyk elektryczny, ale niestety spaliły się tam przewody i kocyk nie nadaje sie do użytku jako elektryczny wspomagacz ciepła, więc stąd pomysł na zakup nowego koca, który moje biedne stare kości w razie mrozu ogrzeje.
A niestety moje mieszkanie do ciepych raczej nie należy, może fajnie jest w lecie, gdy mie ma w nim tego nieznośnego skwaru, ale zimą z nieogrzewanej klatki schdowej przez szpary w drzwiach zimno łatwo się przedzira i mieszkanie czasami lodówką się staje.
No tak, trzeba o siebie na stare lata zadbać, dobrze, że jest ktoś, kto w tym mi pomaga,
Pewnie to moja siostra z nieba nade mną czuwa i wie, że jej młodsza siostra potrzebuje nie tylko tej niebiańskiej ale i ziemskiej pomocy Naprawdę w to wierzę, szczególnie, gdy patrzę na zdjęcie Jej uśmiechniętej buzi, wiszące u mnie w pokoju, wtedy i ja się do Niej uśmiecham i mówię: Dziękuję Ci Aniu.
Może przyjdzie taki czas, że i ja, będac już po drugiej stronie, będe mogla kogoś, kto będzie wymagał pomocy wspomagać będę duchowo, to dowód na to, że jednak nasze ciało umiera, ale pozostaje po nas nasza dusza i nasze serce, a to daje nadzieję, że nie ma nigdy prawdziwego końca, zwłaszcza dla ludzi dobrych, ktorzy i tu na ziemii serce okazywali.
Anioły jednak naprawdę istnieją !!!!
Coś mnie na filozofię zbiera, więc kończe już ten wpis i życzę miłego zimowego piątku, bo zima całkiem na dobre u nas juz zamieszkała i śniegiem nam poprószyła.
Może i widoki są sliczne, ale zwłaszcza na fotografiach i na zimowych obrazach, bo gdyw realu jest zimno, mokro i ślisko, jakoś moja dusza radować się nie potrafi.

Zimno w nosek, zimno w uszy…….no, ale kiedyś wiosna przecież nadejdzie.
Fajnego zimowego weekendu, zwlaszcza dla tych, którzy potrafią się nią na nartach i na sankach radować.

zimowe róże dla Uleczki

Przyszła zima, co prawda jeszcze nie ta kalendarzowa, ale śnieg już (niestety) zalega na ulicach no i w moim Parku.
Nie jest to dla mnie szczęśliwa pora roku (niestety), głównie z przez to moje niefortunne chodzenie, szczególnie w zimie, gdy oblodzone są chodniki, a ja tak panicznie boję się upadku, ale muszę jakoś ją przeżyć.
Za to na pewno mamy dzisiaj kolejną środę, a więc Dzień Różany dla Uleczki.
Co prawda na tej karteczce są już życzenia weekendowe, ale przecież za dwa dni ten weekend już nadejdzie, więc moje zyczenia sa i na dzisiaj i na najbliższe dni.
Wszystkiego dobrego Uleczku na ten magiczny czas oczekiwania na Rodzinne Święta, na choinkę i na Gwiazdkę, na prezenty od Gwiazdora ( u mnie od Aniołka) i przedewszystkim na to radosne spotkanie z Najbliższymi.
Mam nadzieję, że żadna choroba. żaden wirus nie zakłóci radości tego czasu i będziesz mogła rodzinnie zaśpiewać pod choinką Lulajże Jezuniu.
No i mam nadzieję, że od Nowego Roku zmieni się ta nieznośna atmosfera w Polsce, gdy człowiek wiecznie czuje się zagrożony i niepewny jutra, gdy życie powróci do normalności bez tej przymusowej nadopiekuńczości najlepiej poinformowanych w Polsce, czego do życia najbardziej jest mi i nnym potrzebne, nie koniecznie zbieżne z tym, czego ja w rzeczywistości oczekuję.
Każdy ma jakieś swoje priorytety i niechętnie godzi się na zmiany, które mu nie odpowiadają.
Ale taki dziwny czas już nam nastał, mam nadzieję, że zbliża się on ku końcowi. Czasami mam taką nadzieję, że jednak coś drgnęło, czasami z rezygnacją macham ręką i mówię sobie, a tam, nieprędko się coś zmieni, nie ma na to żadnej szansy, dopóki ta 30 procentowa część ociemniałych rządową obłudą Polaków nie zmieni swojego spojrzenia na świat poza różowymi okularami.
Mam nadzieję, że kiedyś pieniądze na to ciągłe rozdawnictwo się skończy, a puste kieszenie i głód najlepiej do umysłów nawet tych najbardziej wiernych trafi.
Do tego jeszcze wciąż to zagrożenie ze Wschodu, które jak miecz nad nami wisi, wolę o tym nawet nie myśleć, bo co takie zamartwianie o przyszłość się zda, będzie, co będzie.
Jeżeli kogoś jednak żal to tych młodych i dzieci, które rozpoczynają życie i też chcieli zaznać spokojnego życia i tej radosnej rzeczywistości, a nie ciągłej obawy o jutro.
No nic Uleczko, dzisiaj jest środa, więc nie mam wcale żadnej ochoty psuć tego pięknego dnia ani Tobie, ani sobie.
Jak bardzo jestem jednak zdeterminowana to widać o bardzo małej częstotliwości moich wpisów w blogu.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez moich myśli w moim blogu zawartych. teraz gdy chcę zasiąść przed blogiem zastanawiam się o czym własciwie mogłabym pisać? Ciągła ta sama niepewność i złość na naszą codzienność, szkoda nawet moich nerwów.
No to pozdrawiam Cię serdecznie z zimowego KrakowaUleczku, chcę żebys wiedziała, że jednak o naszych pięknych środach nie zapomniałam.

Przyjdzie, nie przyjdzie ???

Na pewno nie przyjdzie.
Bo niby dlaczego miałby do mnie przyjść?????

Nie zasłużyłam.

Nawet pisanie blogu zawiesiłam na kołku.
Ale mam już tego wszystkiego, co sie dzieje dookoła DOSYĆ !!!

jEST ZIMNO, PONURO, SENNIE…
Wczoraj na chwilkę miałam gości – Darkę i Maćka, to przynajmniej na ten moment miałam przerwę od marazmu, od zimowego snu, w który zapadłam.
Na politykę już nawet nie mam co się patrzeć, bo to co się dzieje jest jednym wielkim skandalem

Całkiem świadomie oddajemy się za już nawet nie w cichym, ale w całkiem jawnymjuż przyzwoleniu w ręce neofaszystów a potem w ręce Putina.
Czy to już jest zdrada Polski?????
A myślałam, że te złe czasy już nie powrócą, ale 30 procent durnowatych Polaków niestety decyduje, bo dają się przekupywać judaszowskiimi srebrnikami.

Idę dalej spać, przynajmniej wtedy śnię o tej wspaniałej Polsce, która już przeminęła.
Tylko najgorsze, że nic nie wskazuje na to, że znów powróci.

kosz róż

A dla Kogo???
Wiadomo, oczywiście, że dla Uli
Uleczko! Różami obsypuję Cię na poczatek najpiękniejszego i najbardziej rodzinnego miesiąca grudnia.
Chłodno coś niecoś się zrobiło i nawet dzisiaj z zimową czapką się przeprosiłam.
Dzisiaj miałam dzień pro – zdrowotny, Darka przyjechała rano po mnie i zabrała mnie do przychodni na badania krwi, bo pewnie sama nigdy bym tam nie dotarła, taka oporna się jakoś zrobiłam, nie lubię się leczyć, chociaz zdrowie ostatnio dość wyraźnie mi szwankuje.
O zgrozo! niektore skierowania na moje badania leżały tam od sierpia, a mi się wydawało, że dopiero co byłam na takich badaniach.
Na szczęście sprzęt do pobierania krwi jest na tyle nowoczesny (działa na zasadzie podciśnienia, )tak, że nie było z tym żadnego problemu. Ale jednak ukłuć i tak trzeba – nie ma zmiłuj się.
Fakt, że wiele dzisiejszej trasy spędziłam w auciew, wożona przez Darię, ale nawet te niedługie spacery, te kilka kroków sprawiały mi dzisiaj nieco trudu.
Strasznie zdziadziałam ostatnio !
Ale postanowiłam się nie dać i co chwlę powtarzałam sobie: Ewa trzymaj formę.
Jakoś się to nawet mi udało przeprowadzić, chociaż łatwo nie było. Ale może gdy wreszcie wezmę się za jakieś porządne leczenie moja forma wróci do normy?
Wszak przepowiednia mówi, że w Nowym Roku mam zostać milionerką, a co za tym idzie, nowe wyzwania przede mną????? Pomarzyć zawsze można, to akurat nic nie kosztuje.
Na wszelki wypadek nadałam dzisiaj Lotka, ano zobaczymy, czy przepowiednia i sny się spełnią.

Miłej srody

na ostatni dzien listopada

Wszystkim Andrzejom wszystkiego najlepszego życzę.
Na szczęście listopad dobiega konca.
Listopad zawsze kojarzy mi sie ze smutkiem, snem i depresją.
Od jutra nieco weselszy miesiąc, bo już w oczekiwaniu na same przyjemne dni, które mają nastąpić
I Imieniny naszych Barbórek i oczywiście wizyta św Mikołaja (ale w tymn roku na pewno mnie już nie odwiedzi) no i potem choina, bańki, prezenty i Rodzinna Kolacja Wigilijna…….
Może chociaż na ten czas smutek nas troszkę opuści, bo jak na razie naprawdę nie ma się z czego cieszyć., wiadomości o marastającej epidemmi i o coraz liczniejszych zgonach, i całkowitymj rozprężeniu w Pisie, który już nawet nie próbuje zakrywać swoich bezeceństw, tylko jednas szuja drugą szuję broni…..
A uwieńczeniem grudnia będzie Sylwester ze sztucznymi ogniami (znów biedne będą te nasze zwierzątka i poczucie, że znów naj jeden rok na kark przybył.
Ale co tam, jeden rok więcej, jeden miniej czy to w moim wieku ma jeszcze jakiś sens

No to czekamy

mimochodem

Niedzielę dzisiaj mamy, paskudną, mglistą, mokrą taką typowo listoopadową.
Ale do konca listopada pozostało nam na szczęście tylko jeszcze 2 dni.
A nie mówiłam, że listopad szybko minie?
Wczoraj była u mnie Darka i Maciek – złota rączka, przynajmniej miał mi kto drzwiczki do brodzika naprawić, a Darka zrobia porządek z moim komputerem, przynajmniej nic w nim nie wyrczy.
Maciek spytał się, czemu własciwie nic nie piszę w tym blogu.
Sama nie wiem, tak jakoś się zdarzyło, jakoś nie bardzo jest o czym pisać, bo wciąz to samo, czyli nic się nie dzieje, a może to jesienna nostalgia tak na mnie działa????
Rząd nadal ma się świetnie, moralność na słupki poparcia przemienili, tylko, że te ostatnie mimo wysiłków udawania, Polacy nic sie nie stało lecą na pysk, na szyję,
Ale jeszcze trochę tych nawiwniaków w Polsce pozostało, trzeba przyznać jednak, że jest ich co raz mniej.
Usiłowałam oglądac dzisiaj Kawę na ławę, ale nie da się, bo mi się nóż w kieszeni otwiera, gdy te wszystkie pisie tłumaczenia słyszę i pewnie będe nusiała podobnie jak Kowalski do Sądu lecieć i zgłosić, że nastają na moje zycie.

A jeszcze oczywiście była wczoraj u mnie Sisunia, piękna, prosto od fryzjera, czyli świąteczną fryzurkę ma już zapewnioną. Oczywiście zaraz zaprowadziła mnie do lodówki żądając poczestusnku i jak tu takiej pięknotce odmówić, skoro w gości przyszła????
Jak pisałam, jest ponuro i już niestety w dzień świecić światło muszę, by przy następnym rachunku z Elektrowni po głowie móc się podrapać.
A pomyśleć że emeryci na tym zgniłym Zachodzie nie martwią się jakimiś rachunkami i innymi finansowymi bzdurami, tylko swój czas jesieni życia podróżami po świecie wypełniają.
Ale ich stać na to, Polski emeryt niestety na Dziady zejść musi.
Z przerazeniem czekam na styczeń, gdy rachunki elektryczne znów skocza mniej więcej o 25 procent, kogo na takie kwoty stac będzie? A do stycznia co raz bliżej…
Ale przynajmniej będę miała okazję porządnie się wyspać, bo światło gasić trzeba będzie juz o 16-17, telewizor niestety pobiera za dużo energii, więc i jej oglądanie ograniczać trzeba będzie.
Życzę jednak miłej niedzieli, bo tak dobrze jak jest teraz już nam nie będzie.
No chyba, że wreszcie opozycja się zjednoczy i pogoni w ciemny, zimny las tych złodziei pogoni.