tak po prostu

Tak po prostu nie chciało mi się dzisiaj bloga pisać.

STRESSA MIAŁAM

a o gorsze, jest godzina 17.08 a stress jest jeszcze większy,
A wszystko to przez….e nie warto pisać, może zabawę się w Scarlett OHARA i powiem
JUTRO JEST TEŻ DZIEŃ. POMYŚLĘ O TYM JUTRO

Trzy rzeczy mogą dać w życiu szczęście mężczyźnie. Najlepszą z nich jest pies

W dzisiejszej edycji internetowej Gazety.pl. przeczytam wspomnienia o psie Fafiku, który miał być rzekomo irlandzkim terierem, ale w sumie okazał się zwyczajnym mieszańcem, nie mniej nadal bardzo kochanym przez swoich właścicieli: Mariana i Katarzynę Eile.
I w trakcie tego czytania doznałam olśnienia: już wiem, czemu jestem taka „genialna” w swoich spostrzeżeniach, przecież pani Katarzyna Eile była moją chrzestna matką. Autentycznie, moi rodzice przyjaźnili się z rodziną Eilów, zresztą z opowiadań wynika, że to właśnie w ich domu się poznali i zakochali się w obie od pierwszego wejrzenia, dlatego potem ich ostatnia córeczka, czyli ja, była chrześniaczką Kasi Eile.
Szeroki i elegancki świat stał niby przede mną otworem, tylko, że właściwie nigdy nie obracałam się w tym świecie bardzo znanego dziennikarza i malarza, założyciela i naczelnego tygodnika „Przekrój”, który kształtował świadomość powojennego pokolenia polskiej inteligencji. Tak jakoś to życie przeszło obok siebie, chociaż po ich powrocie z antysemickiego wygnania, mieszkaliśmy całkiem od siebie nie daleko, na sąsiednich ulicach. Krótki kontakt z moją chrzestną matką nawiązałam w całkiem dorosłym życiu, gdy została ona już wdową, wtedy zaprosiła mnie do siebie tuż przed moim wyjazdem do USA, a potem tuż po moim powrocie, gdy przywiozłam jej mały upominek. Potem niestety kontakt znów się urwał aż dowiedziałam się, że moja chrzestna matka nie żyje.
Cóż, tak czasami życie się układa, że spotykamy na swojej drodze życia ludzi znanych, a nie koniecznie przekłada się to na jakąś bliższą znajomość, chociaż ktoś powiedziałby, ze matka chrzestna dla dziecka jest osoba bardzo ważną, kształcujacą jego życie. I coś w tym prawdy jednak jest!
Szkoda tylko, że nie pozostało po niej dla mnie mieszkanie, ktoś inny, całkiem obcy je otrzymał. A mogło być przecież inaczej….. dla mnie teraz o wiele łatwiej……
A nie piszę tego bynajmniej by się chwalić , jest mi tylko miło, że miałam kiedyś kontakt z kimś, o którym teraz w prasie się wspomina jako o ważnej i charakterystycznej dla naszego miasta osoby.
Pies Fafik znany był ze swoich rozsądnych myśli, które zawierane były w Przekroju, znanej i bardzo popularnej ongiś gazecie.
Pewnie z racji tej naszej relacji i ja zawieram często w moim blogu (na szczęście nie w gazecie) swoje „doniosłe myśli”, kto wie, może mi to własnie po tamtych koneksjach pozostało???
A już na pewno po psie Fafiku pozostała moja miłość do wszystkich czworonogów, jak wiecie, zawsze byłam właścicielką jakiegoś pieska, niestety ze względów zdrowotnych jest to teraz niemożliwe, czego bardzo żałuję.
Nie mniej z wielkim zainteresowaniem wspomnienia o rodzinie Eilów dzisiaj przeczytałam, był to da mnie taki mały powrót do lat mojego wczesnego dzieciństwa , powrót do wspomnień o moich Kochanych i niezastąpionych nigdy Rodziców.
Jako motto tej mojej opowieści podaje jedną z myśli psa Fafika : Człowiek chodzi na dwóch łapach, bo bez przerwy musi służyć.
Kto wie, czy w dzisiejszych czasach ta maksyma nie jest jedną z najważniejszych, przynajmniej dotyczących naszej obecnej politycznej rzeczywistości????


Ze smutnych wiadomości, które do nas wczoraj dotarły to wiadomość o tragicznej śmierci znanego chyba wszystkim z pierwszej edycji Big Brothera jego zwycięzcy, Janusza Dzięcioła.
Akurat ta pierwsza edycja tego programu cieszyła się wielkim zainteresowaniem, występowali tam ciekawi, nietuzinkowi ludzie, a program prowadził niezapomniany Grzegorz Miecugow.
Chwila nieuwagi na niestrzeżonym przejeździe kolejowym kosztowała pana Janusza utratę życia.
Bardzo żal mi tego człowieka, był naprawdę sympatycznym i ogólnie lubianym mężczyzną, ale jest to też następne pokazanie kruchości naszego życia, dopiero co przeżywaliśmy tragedię, która rozegrała się w Szczyrku, teraz nów kolejna bezsensowna śmierć……..ech.

Nie można powiedzieć, że cieszymy się pełnią zimy. Co prawda w nocy temperatury są minusowe, ale na szczęście (przynajmniej dla mnie) śniegu wciąż brak. Niestety słonka też nam brakuje………
Nie mniej życzę przyjemnie spędzonej soboty, do Świąt coraz bliżej…

P.S. A był u Was Święty Mikołaj?
Mnie niestety nie odwiedził, chociaż co chwilę rano dzwonek dźwięczał w moim mieszkaniu i co chwilę zawiedziona otwierałam drzwi a to śmieciarzom, a to pani od czytania licznika, a na końcu dnia sąsiadce.
Pewnie za bardzo pyskuję w moim blogu i na prezent nie zasłużyłam.
Ale pocieszeniem jest to, że rózgi też nie dostałam 🙂

HO HO HO !!!!

HO HO HO, JESTEM ŚWIĘTYM MIKOŁAJEM I ŻYCZENIA WASZE DZISIAJ SPEŁNIAM.
No to jakie te życzenia masz?
Jeden chce samochód, inny zdrowie a jeszcze inny świętu spokój.
I to ostatnie Wasze życzenie : święty spokój w wolnej i demokratycznej Polsce dzisiaj Wam przynoszę w prezencie proszę, wytrzymajcie jeszcze troszkę, niedługo wszystko już się zmieni na lepsze i Polska wreszcie znormalnieje, czego o Wam i sobie dzisiaj życzę 🙂
Przykładem tego może być wczorajszy wyrok Sądu Najwyższego nie uznający Sądy Dyscyplinarnego, ani nowego KRS-u, co oczywiście naszej władzy się nie podoba, ale skoro kiedyś uznali, że Trybunał Europejski orzekł, że to polskie sądy mają prawo rozpatrywać polskie sprawy, teraz muszą taką decyzję SN uznać za prawomocną, bo zgodną z unijnymi zasadami, inaczej znów Trybunał Europejski może się upomnieć respektowanie prawa w Polsce, a jego niestosowanie może sankcjonować sporymi karami.
A za oknem mróz, co prawda nie taki dotkliwy, jak drzewiej bywało, ale temperatury są na minusie, co nawet w moim mieszkaniu czuję, bo jest jednak nieco chłodniej i w dwóch swetrach chodzić muszę.
Pewnie, mogłabym przestawić licznik „na dwójkę”, ale…. już mi się włos jeży na głowie, gdy pomyślę o tej podwyżce prądu.
A wczoraj byłam na zakupach i…….. matko jedyna, co za drożyzna, a będzie jeszcze gorzej.
Lepiej nawet nie myśleć, ile pieniędzy na te Święta wydamy. Z tego co wiem, już na takie „wstępne” zakupy, czyli te podstawowe produkty typu majonez, ogórki, grzybki etc. trzeba wydać 300 -400 zł, a gdzie mięsiwo, a gdzie ryby, które są okropnie drogie, a przecież Wigilia bez ryb się nie obejdzie.
Wszak nie każdy dostał 500 plus, a zresztą te 500 plus jest teraz warte około 200 zł, tak okropnie pieniądze się dewaluują.
A strach pomyśleć, z jakimi sumami powitamy Nowy Rok. Zaiste to była dobra zmiana Polski dobrobytu.
Tylko pytam: kto w tym dobrobycie tkwić będzie?
Chyba tylko rząd, który znów sobie nowe nagrody przyzna, przecież i się NALEŻĄ!!!!
Ale jak pisałam ten rząd i ta dobra zmiana się dewaluuje, wczoraj pełniący obowiązki prezydenta niejaki Andrzej Duda pod osłoną nocy, w cichości Belwederskich sal, bez mediów i bez zaproszonych gości zaprzysiągł panią Pawłowicz i pana Piotrowicza, byłego wybitnego prokuratora PZPR na sędziów Trybunału Konstytucyjnego, mimo, że niedawno głośno grzmiał owy Duda, że teraz sędziami chcą być byli aparatczycy byłej komuny.
Wstyd dla Dudy, ale wstyd dla Polski, niestety wczorajszy dzień pokazał Europie, że zdecydowanie nie należymy do demokratycznej Unijnej Rodziny , bo nie przestrzegamy podstawowych ich zasad praworządności.
Mam nadzieję, że wczorajszy dzień czkawką odbije się Dudzie w nadchodzących wyborach, bo wyraźnie pokazał, że dla niego nie jest najważniejszy interes Polski, co tak chętnie głosi, a co jest jawnym kłamstwem, on jest po prostu posłuszny rozkazom partyjnym Kaczyńskiego.
A nie takiego prezydenta przecież Polska potrzebuje.
Teraz przed Dudą następny egzamin: opozycja mówi: sprawdzamy, jaki będzie jego stosunek do wyroku Sąd Najwyższego, ale znając plastelinowy charakter tego marnego człowieka, na pewno znów ulegnie Kaczyńskiemu i wyroku nie uzna.
I to już będzie jego koniec, takie jest moje mikołajkowe życzenie.

Dobrego dnia życzę, miłych godzin i masę radości przy rozpakowywaniu mikołajkowych prezentów.

Straszna tragedia :-(

Jeszcze wczoraj stał tam dom, byli ludzie, rozrabiały wesoło dzieciaki, a teraz…pustka, pozostały tylko gruzy.
I to te gruzy widoczne gołym okiem, które niedawno jeszcze budynkiem mieszkalnym były i te gruzy na sercach rodziny zmarłych w nieszczęśliwym zdarzeniu os ob

Jeszcze wczoraj wieczorem szykowali się do kolacji, jeszcze mieli plany na dzisiejszy dzień, jeszcze dzieciaki może odrabiały lekcje, może buszowały na internecie, albo oglądały TV, a tu nagle BUM i koniec.
Czy można było temu zapobiec
Na pewno, bo po pierwsze wielką niefrasobliwością było rozpoczęcie remontu ulicy bez odpowiedniego zabezpieczenia, a po drugie…wydaje mi się, że w momencie przebicia tej nieszczęsnej gazowej rury był czas na to, by ostrzec mieszkańców przed grożącym wybuchem. Przecież musiało minąć trochę czasu, zanim ten gaz się skumulował na tak wielką skalę, by potem z olbrzymią energią wybuchł. Ten który to zrobił musiał usłyszeć syk ulatniającego się gazu, musiał poczuć charakterystyczny zapach gazu….
Wiadomo, że nie zrobił tego świadomie, ale niestety nie zareagował na czas, gdy już do tego przewiertu doszło, nie ostrzegł ludzi, nie zabezpieczył miejsce odwiertu.
Mam nadzieję że dla tego człowieka przyszła chwila refleksji nad tym, co zrobił, na pewno jego sumienie podyktuje mu przyznanie się do winy i do przyjęcia zasłużonej kary, chociaż niestety nie zwróci to życia tym biednym ludziom, nie przyniesie uśmiechu na dziecinnych buźkach.
Jestem całym sercem z Rodzinami tych, którzy wskutek czyjejś lekkomyślności stracili życie

NIECH ODPOCZYWAJĄ W SPOKOJU.

WIECZNE ODPOCZYWANIE RACZ IM DAĆ PANIE, A ŚWIATŁOŚĆ ŚWIEKUISTA NIECHAJ IM ŚWIECI NA WIEKI.





Wszystkie inne dzisiejsze Informacje wydaja się mniej ważne, w porównaniu z tym, co wczoraj się wydarzyło w Szczyrku.
Dzisiaj pełniący obowiązki prezydenta Andrzej Duda (bo na miano prezydenta stanowczo nie zasługuje!!) powoła panią Pawłowicz i pana Piotrowicza - wstyd i sromota dla Polski. Ale nic to, na szczęście poparcie dla Pis ciągle leci w dół na łeb i na szyję, chociaż wciąż niby prowadzą w sondażach, mam nadzieje, że niedługo ta opcja zdecydowawszy zmieni, oczywiście z wielką, ale w zupełności zasłużoną szkodą dla Pisu.
Już niedługo powiemy Pisowi : W O N !!!!!
Dzisiaj słonko świeci za oknem, chociaż temperatury są niskie.
Nawet katarek już w moim nosie sobie zamieszkał.
Ale życzę dnia przyjemnego, chociaż w zadumie nad tą niesamowitą kruchością naszego życia.

Dla Ciebie…….

Tak, tak, dla Ciebie Uleczko ta róża, bo dzisiaj mamy przecież kolejną środę.
Jest taka niby zima, niby nie ma za dużo śniegu, za to jest trochę za dużo (jak dla mnie) chłodu. Jestem raczej nieco ciepło luba
Ale nic to, moje pozdrowienia i całuski dla Ciebie Uleczko, posyłane prosto z Krakowa są niezmiennie gorące , jakby to był środek lata.
Trzymaj się cieplutko Uleczko, byle do Świąt jakoś bez katarku dotrwać ( bo ja już niestety kicham, co prawda nie na cały świat, ale kicham), potem już będziemy czekać na tę radosną wiosnę i ciepłe dni.

Dzisiaj mamy Barbórkę. Więc wszystkim Basiom w dzisiejszym dni życzę wszelakiej pomyślności i radości z życia, chociaż czas mamy teraz dosyć smutny i mało jest tych powodów do radości.
Zresztą dlatego też dzisiaj mój blog jest tak późno umieszczony, bo musiałam telefonicznie wszystkim moim znajomym Basiom życzenia imieninowe złożyć, a kilka ich miałam, bo Barbara to dosyć popularne przecież imię i sporo porannego czasu na tych telefonicznych rozmowach dzisiaj zmitrężyłam.
Mam nadzieję, że nikogo nie pominęłam, ale jeżeli o kimś zapomniałam, tutaj swoje życzenia wszystkim Basiom składam raz jeszcze.
A, że jest Barbórka, to dzisiaj nas dzielni górnicy też woje święto mają.
No i własnie, czego im w tym dniu życzyć?
Jak sięgam pamięcią, zawsze w tym dniu odbywały się liczne festyny i imprezy na Śląsku, radosne przemarsze górniczych orkiestr i ogólna zabawa. Dzisiaj smutno już jest na Śląsku, górnicy niepewni są swojego jutra, co prawda rząd obiecuje, że kopalń nie zamknie, ale staja się one coraz bardziej nierentowne, a wydobywanie węgla staje się wręcz niebezpieczne, coraz częściej są tąpnięcia w źle zabezpieczonych kopalniach.
A to wszystko powoduje, że sprowadzamy bardzo drogi węgiel z Rosji, działając na niekorzyść nie tylko ekonomi naszego kraju, nie tylko ekologi, jak i przeciwko samym górnikom pozbawianym stanowisk pracy.
Węgiel staje się zresztą teraz towarem nieekologiczny, trzeba jak najprędzej odejść od opalania nim, do stosowania go w przemyśle, energetyce, najwyższa pora przestawić Polskę na inny sposób energetycznych zabezpieczeń, co stanowi jak widać dla rządu olbrzymi problem, Dlatego nadal mamią tych biednych górników fałszywymi obietnicami chociażby nie zamykaniem kopalń, co jest sprzeczne z interesem wszystkich zatruwanych Polaków. Trzeba wprowadzić w Polsce nowoczesność, zgodną z ekologicznymi zasadami, jeżeli nie chcemy dopuścić do ekologicznej katastrofy.
Dzisiaj w Krakowie znów bardzo znacznie została przekroczona norma czystości powietrza, a wiem, że smog obecny był rano w wielu miastach, gdzieniegdzie nawet przekraczał 1000 procent normy. KOSZMAR!!!!!
Wiem, że jest to bardzo poważny problem, bo niejednokrotnie zawód górnik jest kultywowany w górniczych rodzinach od pokoleń i na pewno starsze pokolenie górników nie będzie potrafiło przestawić się na nowy sposób pracy, ale niestety taka sytuacja jest konieczna w najbliższej przyszłości, miejmy nadzieje, ze nowy rząd potrafi podołać temu problemowi i wkrótce Polska stanie się krajem wiatraków z których będziemy czerpać tańszą i zdrowszą energie elektryczną, niż dotychczas, a kopalnie będą tylko stanowiły skanseny przeszłych czasów, a SMOG stanie się już tylko legendą, pozostanie tylko SMOK WAWELSKI 🙂
Nie mniej dzisiaj, w dniu ich święta, życzę górnikom, aby ich trud został doceniony i należycie rozwiązany, aby ich życie nie stało się koszmarem niepokojów i trosk.
A wszystkim życzę dobrej, spokojnej środy i miłego oczekiwania na pewnego Świętego z długą, białą brodą.

odmiana przez przypadki

Banaś Banasia, Banasiowi, Banasiem, O BANASIUUUU !!!!!
Do znudzenia.
Tak jakby ciekawsze i co ważniejsze, inne sprawy nie zaprzątały nasze umysły.
A to przecież mróz już nadchodzi, są pierwsze większe, czy mniejsze opady śniegu, trzeba na drogach uważać, bo ślisko się już robi, no i przede wszystkim…Święta za pasem.
Ach Święta. Pamiętam te z czasów mojego dzieciństwa, bajkowe i białe, z olbrzymią choinką pod sam sufit, z całą masą prezentów, z kolędami i z samymi tradycyjnymi potrawami, w tym oczywiście barszcz z uszkami i, karp smażony, kapusta obowiązkowo z grzybami i …kutia.
Szkoda, że moja rodzina nie za bardzo za kutią przepada, fakt, jest obrzydliwie słodka i jeszcze bardziej obrzydliwie tucząca, a moje dziewczyny o tuszę dbają. Tylko czy koniecznie musi to być w święta? nie można jakiejś dyspensy z tej okazji sobie sprawić?
A będąc w temacie, przypominają mi się rozmowy na tematy kulinarne z pewną ulubioną zresztą panią doktor Zofią, z którą na Azorach w zamierzchłych już czasach pracowałam. U niej w domu na Wigilię podawano rożny asortyment ryb: prócz karpi, które, jak się okazuje, były „wymysłem” czasów socjalistycznych, bo wtedy jeszcze były co prawda trudno, ale jednak dostępne i w sumie na każda kieszeń pasujące i prócz śledzi, też bardzo popularnych jako potrawa w ten dzień (chociaż ja sobie nie przypominam, by w Wigilię u nas w rodzinnym domy na stole one królowały) podawano faszerowane szczupaki, albo o staropolsku w sosie szarym.=, czy pieczone liny……
Ach, już nie pamiętam dokładnie, ale zawsze jej wigilijne opisy takie były barwne, aż sama ślinka do ust dopływała.
No ale jak to dzieci, ja czekałam najpierw na 6 grudnia, a dokładnie na noc z 5/ na 6 grudnia, gdy św Mikołaj prezenty przynosił.
Bo u nas w Krakowie zawsze wtedy odwiedza grzeczne dzieci św Mikołaj, a w Wigilię Aniołek prezenty pod choinka zostawia.
A dla mnie ten wigilijny wieczór był zawsze podwójnie miły, bo prócz „normalnych” gwiazdkowych prezentów dostawałam dodatkową porcję prezentów imieninowych.
No cóż, za stara już jestem na wizyty św Mikołaja, a może nie za bardzo grzeczna, ( ciągle tylko nadaję i nadaję na ten PIS), żeby ten Święty akurat zechciał mnie w tym roku odwiedzić, a to już będzie za 2-3 dni ten czas, więc pewnie znów sama sobie będę jakąś niespodziankę musiała przygotować.
A na pewno nie ominą mnie imieninowe prezenty, chociaż nie będą takie hojne jak dawniej, bo teraz nawet św Mikołaj kryzys gospodarczy czuje i nawet jego kieszenie jakoś szybciej się opróżniają…….
A co bym chciała dostać? hm, pomyślmy….. jest dużo fajnych rzeczy, które są w zasięgu moich marzeń, ale najbardziej to chciałabym otrzymać jakiś fantastyczny i szczęśliwy los, gwarantujący i wygraną w Lotka.
Już sama pomyślałabym, jak go dobrze zagospodarować.
A może jednak Nowy Rok przyniesie mi jakieś pozytywne zmiany, tak przynajmniej mój horoskop prognozuje. Jeden wiem, że na pewno, nowa łazienka, a reszta??????
Tylko ja już w bajki nie wierzę, zbyt realnie na ten świat patrzę.
Dzisiaj w moim Parku już widać ślady śniegu, głównie leży on na przyrządach do zabaw dla dzieci na ich placyku, ale jest go tak niewiele, że jeszcze o śnieżnej sannie nie ma co myśleć.
Miłego wtorku życzę, mimo, że jest dosyć chłodno i dosyć ponuro (nawet zastanawiam się, czy już górnego światła w pokoju nie włączyć).
Cieszmy się nadchodzącą Barbórką (to już jutro), Mikołajem i nadchodzącymi świętami, a nie tam jakimś Banasiem i spółką.
Już niedługo, bo 16 grudnia, czyli za nie całe 2 tygodnie znów odbędzie się Firmowa Wigilia.
Znów trzeba będzie się upiększyć, iść do fryzjera……

brawo Polacy

Nie damy się autokratycznym naciskom władzy.
Wczoraj w ponad 100 miastach odbyły się demonstracje poparcia dla represjonowanych sędziów.
Nie wiem, na ile wywrze to wrażenie na rządzących, bo wiem, że już szykują nowe ustawy mające wywierać nacisk na sędziów ale…
Zobaczymy jaki będzie wyrok NSA w sprawie neo KRS – u i sędziów dyscyplinarnych, przypuszczam, że zgodne z wyrokiem TSUE, z którym rząd satrapy wiąż się nie zgadza.
Oni chcą zrobić porządek tak, by wszyscy Polacy byli podporządkowani woli jednego „słusznego” naczelnika.
Tylko Polacy to nie gęsi i się nie poddają, co widać było na wczorajszych manifestacjach, a te następne mogą władzy przynieść jeszcze gorze rozwiązania.
TACZKI WCIĄŻ CZEKAJĄ!! !
Zwalczyliśmy komunizm, zwalczymy kaczyzm.
Tym bardziej, że teraz w opozycji jest nie tylko PO, ale także bardzo zdecydowana Lewica,a nawet i bardziej prawicowa Konfederacja również pisich poczynań nie tolerują.
Na razie PIS walczy, ale widać, ze opada już z sił, czego przejawem jest niemożność odwołania Banasia z funkcji prezesa NIK -u.
Cła opozycja zdecydowanie odcięła się od manipulacji, które chce PIS przeprowadzić w zapisach Konstytucji. Słuchałam wczoraj „Kawę na ławę” i wyraźnie opozycja powiedziała” chcieliście Banasia?, sami go wybraliście na to stanowisko, to teraz sami postarajcie się ten problem rozwiązać, my nie pomożemy!!!!
Ba, nawet Arłukowicz powiedział wyraźnie: pomoc Wam przy ewentualnej zmianie Konstytucji jest jak brawurowe igranie z bombą z odbezpieczonym bezpiecznikiem, nigdy nie wiadomo kiedy wybuchnie.
Byłby to przecież precedens, a ten kiedyś mógłby być podstawą do dobrowolnej zmiany stanowisk według widzimisię rządzących
Tak nie wolno, nie jest zgodne z Konstytucją.
Dzisiaj czekamy na decyzję pana Banasia i… właśnie, ciekawe, w jaki sposób PIS tę żabę zje.
Ale cieszę się, że zaczynają gonić w piętkę, dobra zmiana wyraźnie zaczęła się sypać.
Byleby tylko do uszu „dołów” to doszło, bo znów wczoraj TVP przekazywał kłamliwe informacje na temat odbywających się protestów.
Wciąż są jeszcze niestety tacy, którzy tym kłamcom wierzą.
Tylko tym razem kłamcy już nie będą mieli na tyle pieniędzy, bo swoją propagandę nimi poprzeć.
Kasa państwa jest pusta, a gdy ciemny lud nie dostanie obiecanych nagród i zobaczy nowe, o wiele wyższe ceny, też wreszcie zmądrzeje.
I na to liczę!!
W ciekawych czasach przyszło nam żyć, ciekawych, ale ciężkich, mamy takie małe desavou z przeszłości.
My starsze pokolenie już to przerabialiśmy, niech teraz młodzież uczy się, jak ma wyglądać praworządność i prawdziwa demokracja.
Może już nigdy potem do takich absurdalnych wyborów nie dopuści????

Zimno za oknem i ponuro. Dzisiaj podobno ma nawet śnieg sypać więc wkładam dzisiaj botki.
Zresztą zauważyłam, że mało kto już w półbutach chodzi.
Nastał czas botków, kurtek, rękawiczek szalików i czapek.
Miłego poniedziałku, mimo, że jest ponuro, ale ważne jest to, co w sercu mamy u miłego całego tygodnia.

witaj grudniu

Witaj wreszcie grudniu!!! Czekałam na Ciebie.
Bo zawsze ten miesiąc zapowiada rodzinne święta, mile spędzone chwile i….niespodzianki.
Co prawda politycznych „niespodzianek” mamy ostatnio pod dostatek, nawet powiedziałabym, że ich nadmiar, już tak zwana „dobra zmiana” o nie zadbała, tylko, że te niespodzianki całkowicie nam na zdrowie nie wychodzą, Polska jest w totalnym politycznym załamaniu, a niedługo do niego jeszcze dojdzie załamanie gospodarcze……….
Ale szkoda rozpoczynać miesiąc od polityki, ona i tak się dzieje, nie całkiem zależnie od naszej woli, chociaż na dzisiaj zapowiadają się spore manifestacje, który różny obrót przyjąć może i według mnie „dobra zmiana” ma tendencje schyłkowe OBY!!!!

Wczoraj miałam miłych gości na południowej kawie, Darkę i Maćka, szkoda tylko, że tak krótko byli u mnie, no cóż, każdy ma swoje własne plany na spędzenie popołudnia i wieczora, nie zatrzymywałam więc ich na siłę.
Reszta popołudniu przebiegła mi więc w bardzo skądinąd miłym, bo w moim własnym towarzystwie i zapewniam Was, że wcale się nie nudziłam.
Dzisiaj rano zaskoczyło mnie słoneczko, które jednak zaświeciło, ale mimo to na spacerek po Parku raczej się nie wybieram, jako, że jest raczej chłodno, a poza tym znów mam kłopoty z moim brzuszkiem i raczej muszę być w znacznym pobliżu bardzo ważnego miejsca w mieszkaniu, czyli mojej łazienki.
No cóż, chyba niepotrzebnie odstawiłam Duspatalin i teraz dosyć brutalnie brzuszek upomina się o dalsze leczenie . Lek już co prawda zażyłam, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni, więc będę musiała kilka dni poczekać, aż regularnie zażywany lek zacznie znów działać. Oj, mam ja z tym moim brzuchem kłopoty, mam!!!!
Jest jeszcze bardziej niepokorny, niż ja sama!!!!
Śniegu na razie nadal w Krakowie nie ma, chociaż przed chwilą widziałam piękne zimowe obrazy z porannej Śnieżki w śniegu skąpanej. Dobrze, że to tak daleko ode mnie.
Na razie cieszę się miłym niedzielnym porankiem, co prawda ja już swoja poranną kawę wypiłam, ba, nawet wypiłam już dwie kawy, ale niebawem oglądnę sobie w TVN 24 „Kawę na ławę” i z rozkoszą będę „podziwiała” pisowskich przedstawicieli wijących się w brutalnych za pewnie oskarżeniach politycznych oponentów, którzy sobie na pewno tym razem nie odpuszczą.
Oj, będzie się działo !!!!
Z satysfakcją będę patrzyła zwłaszcza na przedstawiciela Pisu i Kancelarii Prezydenta, bo tym razem im typowych bzdurnych, kłamliwych wymówek raczej nie będą próbowali używać, chociaż kto wie, złodziej do końca krzyczy, że nie ukradł, a złapany za rękę krzyczy, że to nie jego ręka.
A na takiej zasadzie cały PIS przecież działa.
No dobra, miało nie być nic o polityce, ale tak jakoś sam ten temat, w związku z planowanym oglądaniem programu, mi się nawinął pod palce.

Życzę Wszystkim przyjemnej pierwszej niedzieli grudnia.
Dzisiaj rozpoczął się ADWENT, czyli czas oczekiwania na narodziny Bożej Dzieciny,
Niech ten czas będzie dla wszystkich miłym oczekiwaniem na wspólne rodzinne święta.

straszyli śniegiem

Na szczęście tylko straszyli……….
Otwieram rano oczy, odchylam zasłony i……. nic, Park jak to zwykle Park w swoich jesiennych kolorach, bez śladu śniegu Chodniki też suche…..
I powiem Wam, że wcale mnie ten widok nie zasmucił, ani troszkę.
Co prawda nie mam dzisiaj w planach żadnych zakupów, ani tym bardziej spacerków, ale… po prostu nie cierpię śliskich chodników i tych lodowych szlajek.
Wiem, że to mnie nie ominie i czy prędzej, czy później zima przyjść musi, ale niech na razie jeszcze nie teraz.
Chociaż….podobno w poniedziałek już nam się nie upiecze.
A ja tak bardzo chciałabym już wiosny.
I tej jako pory roku i tej w polityce, szanującej demokrację, a przede wszystkim prawdę. Bo zakłamanie, buta rządzącej klasy jest coraz bardziej brutalna, bezwzględna, teraz już autokratyzm pełna gębą panuje, co przyjmuję…. jako dobrą zapowiedź nadchodzącej zmiany.
Pis jest jak ranione zwierzę, które już nie ma sił, ale jeszcze wciąż kły pokazuje.
Oni już wiedzą, że przegrali, ale wciąż jeszcze się nie poddają, stąd ten całkowicie absurdalny pomysł stawiania zarzutów dyscyplinarnych sędziemu, który zgodnie z wyrokiem TSUE przeciwstawił się bezprawiu, które prokuratura Ziobry chce wprowadzić.
I co ciekawe, Zero zrobił to rękami innego sędziego, który dopiero co w jakiś dziwny, pokrętny sposób dostał się do Neo KRS-u, między innymi sam sobie podpisał rekomendację.
I być może straci ten odważny sędzia Juszczyszyn teraz nawet pracę, ale przyjdzie czas, gdy to on będzie zrehabilitowany, a jego „pogromca” za wprowadzone wobec niego bezprawie odpowie, pójdzie siedzieć.
NIC NIE TRWA WIECZNIE – HITLEROWI TEŻ WYDAWAŁO SIĘ, ZE BĘDZIE BEZKARNY i……..
Jutro w Warszawie, ale pewnie i w wielu miastach Polski, odbędzie się wielki protest przeciwko tej politycznej prokuratorskiej decyzji, ale mam wrażenie, że również przyjdzie i reakcja ze strony Unii, która tym razem nie zawaha się wprowadzenia ostrych sankcji wobec jawnie łamiących wszelakie zasady demokracji.
Czyżby głównym zamierzeniem Kaczyńskiego było wyprowadzenie nas z Unii?
Jego niedoczekanie, prędzej on na taczkach z Sejmu zostanie wywieziony, on i ta cała jego kloaczna klika, która działa na szkodę Polski, na szkodę Polaków.
Coraz więcej ludzi już to dostrzega i są co prawda jeszcze zapyziałe jednostki, ślepo wierzące tej partii, ale nadchodzące podwyżki na pewno odsłonią im oczy, spojrzą, z jakimi kłamcami do czynienia mieli, którzy naobiecywali całe mnóstwo gruszek na wierzbie, a pozostało tylko g…….
A WYSTARCZYŁO TYLKO NIE KRAŚĆ!!!!!!
NO I PRAWDĘ MÓWIĆ!!!!

Teraz rząd ma kłopot z panem Banasiem, namawiają go na siłę do abdykacji ze stanowiska Prezesa Nik-u, a Morawiecki odgraża się, że jeżeli ta decyzja Banasia nie ulegnie zmianie, on wprowadzi plan B

Tylko panie Morawiecki Polacy też już mają wobec pana i całego rządu, ba nawet wobec partii Prawo i Sprawiedliwości i jego przystawek szumnie nazywanych Porozumieniem Centrum, plan B – MAJDAN!!!!!
I niestety sami swoimi coraz bardziej bezczelnymi poczynaniami do niego w końcu doprowadzicie.
Szkoda tylko, że ewentualni będzie wtedy krew musiała się polać, chociaż…. może niekoniecznie – i wojsko i policja staną po stronie skompromitowanych?
Pomalutku ta chwila nieuchronnie nadchodzi!!!!

Wczoraj dostałam zdjęcia nowej kuchni Kazia po remoncie, który zrobił pan Wojtek i przyznam, że……. znów jestem pod wrażeniem.
Czułam się, jakbym zobaczyła całkiem inne mieszkanie, niż to, które znałam dotąd.
No to nie mogę się wprost doczekać na moment, gdy pan Wojtek u mnie zacznie te cuda czynić.
Ale jutro dopiero grudzień się rozpoczyna ( bay, bay niedobry listopadzie!!), muszę ten miesiąc jeszcze jakoś przeczekać.
Ale z kolei tyle atrakcji będzie w nadchodzącym miesiącu, że na pewno szybciutko on minie i już nowy Rok rozpoczniemy. Czas za bardzo dłużyć się nie będzie.
Jak to wczoraj Donald Tusk powiedział podczas jego pożegnania z funkcją Przewodniczącego Unii? Ten czas minął mi jak jeden dzień.
Mi też pewnie szybko ten czas oczekiwania na remont, a potem na czas już po remoncie minie.
Skądinąd Tusk żegnany był wczoraj z wielkim aplauzem, wyrażającym wieki szacunek i podziękowanie za to, co uczynił w ciągu swojego przewodniczenia Unii.
Był pożegnany jako prawdziwy MĄŻ STANU!!!
Patrz się złośliwcze, karle polskiej polityki- panie Kaczyński, jak powinien wyglądać obraz prawdziwego polityka, którego wszyscy szanują.
Niestety chciałeś być kimś a jesteś NIKIM!!!!!!
Każdy normalny człowiek odwróci się od ciebie z wielkim obrzydzeniem, zostaniesz na starość całkowicie sam, bo już nie będziesz miał ani władzy, ani pieniędzy i nie będziesz już mógł nikomu zaimponować.
Taki jest los każdego niedobrego, wrednego człowieka.
Tylko diabły w piekle pewnie już się cieszą, już ci kociołek szykują…….

Fajnej ostatniej soboty listopada, jutro wkraczamy odważnie w nowy miesiąc. Ze śniegiem??????

DZISIAJ WRÓŻYMY Z KART

Imieniny Andrzeja są jutro ale to dzisiaj, w wigilię jego imienin, obchodzimy Andrzejki, czyli dzień wróżb wszelakich.
To dzisiaj lejemy przez ucho klucza wosk na zimną wodę, a gdy wylana porcja już zakrzepnie, na podświetlonej ścianie podglądamy kształty, które są wróżbę tego, co nam rok przyszły przyniesie.
To dzisiaj panny ustawiają swoje buty w wężyku przez całą szerokość izby, patrząc, czyj bucik pierwszy próg przekroczy, co świadczy, że to ona pierwsza za mąż wyjdzie.
Inna wróżba to umieszczenie pod trzema talerzami pierścionka, różańca i mirtu, co ma oznaczać, to co dziewczyna wylosuje ma oznacza, czy wkrótce ona wyjdzie za mąż, pójdzie do klasztoru, czy zostanie starą panną.
A na wsiach młode dziewczyny przed dom wieczorową pora wychodzą, nasłuchując, z której strony pies zaszczeka, bo stamtąd przyjdzie wymarzony przyszły mąż (teraz pewnie i kochanek wystarcza?)
Gdy mieszkałam na ul Smoleńsk zawsze z dziewczynami i z Ksawrem, ale także i z Moniką i z Tomkiem laliśmy wosk i mieliśmy przy tym bardzo dużo fajnej zabawy, bo każdy coś innego w cieniu z woskowej maszkary widział, często kończyło się to śmiechem i dowcipnymi docinkami, a potem już wspólnie wypitym dobrym grzanym winem.
Ot taki rodzinny, miły wieczór, czasami takie też się zdarzały.
Dzisiaj jestem sama w mieszkaniu, więc i wróżyć nie ma po co, zresztą ja już na wróżby jestem za stara, to dobre dla młodych panienek.
Zresztą jak mi życie pokazało, żadna z tamtych andrzejkowych wróżb sprzed lat akurat mi się nie spełniła.
A zresztą kto by tam w XXI wieku we wróżby wierzył!!!!!
Kiedyś parałam się wróżbami z kart, nawet niekoniecznie tylko w Andrzejki i co gorsze, im większe głupstwa, jak mi się wówczas wydawało, gadałam, tym rzeczywiście one się sprawdzały i to nawet wobec tych, których wcale nie znałam,a im wróżyłam.
Ale kiedyś przyszedł moment że powiedziałam sobie STOP, trochę się nawet przeraziłam tą moją dziwną „mocą” i postanowiłam, że już więcej kart do wróżb do rąk nie wezmę. No i jestem do tej pory wierna swoim obietnicom.
Czarna magia jest w pewnym sensie pociągająca, ale może być też i niebezpieczna, lepiej od niej trzymać się w bezpiecznej odległości.
Chociaż czasami nadal usiłuję zaczarować deszcz, żeby nie padał, gdy akurat takie opady są dla mnie pewną komplikacją w spełnieniu moich zamierzeń dnia, na przykład w jakimś wyjściu na umówiony spacer, czy na imprezę. Ale wiem, że deszcz jest jednak bardzo potrzebny i staram się tę swoją dziwną moc za nadto nie wykorzystywać.
Za to dzisiaj, w Andrzejki będę czarowała coś innego: będę usilnie myślała o tym, aby moje prośby i moje proroctwa dla Polski w najbliższym czasie się spełniły.
Czyli jednak trochę tej mojej czarodziejskiej mocy jednak dzisiaj wieczorem użyję 🙂
Życzę miłego piątku i dobrej andrzejkowej zabawy przy dzisiejszych wróżbach, niech te pomyślne szybko się sprawdzają, a inne pójdą w zapomnienie.