DLA CIEBIE……..

………. Uleczku, oczywiście, że dla Ciebie, bo dzisiaj mamy przecież środę.
I chociaż za oknem wcale śnieżek nie pada, nawet nie zanosi się na to żeby nam Święta umilił i świat zabielił, moja róża już jest w świątecznym nastroju, z delikatnym śnieżkiem i z gwiazdkami, bo przecież następna środa to już będzie I-szy dzień Świąt Bożego Narodzenia, który na pewno z Magdą i z Jej Rodzinka spędzisz i pewnie już się na te dni cieszysz i doczekać ich się nie możesz.
Wszystkiego dobrego więc Uleczko Ci życzę na te wszystkie dni oczekiwania i potem na te miłe dni rodzinnego świętowania.
I ja również na ten dzień czekam (szczególnie, że w Wigilię czeka mnie jeszcze święto mojego imienia), coraz częściej przez telefon z moją Magdą już świąteczne plany snujemy, układamy menu, chociaż jest ono od lat niezmienne: barszcz czerwony z uszkami, smażony karp i oczywiście kapusta z grzybami. Takie wigilijne dania pamiętam od mojego zarania, takie podawano w moim rodzinnym domu, a tradycja, mimo nowego pokolenia, które też ma dodatkowe tradycje przez powiększanie się rodziny, więc i dzięki napływowi nowych zwyczajów, jednak pozostaje taka sama.
Chociaż u Maćka w domu podaje się na przykład dwa rodzaje kapusty, jedną z grzybami, zgodnie z tradycją rodziny Maćka, drugą z grochem, tak, jak chce tradycja rodziny Eli – jak widać zawsze można dojść do porozumienia. Podobnie zresztą w domu taty Maćka (a mojego szwagra) podawana była w Wigilię zupa rybna na słodko, mniam, pychotka, z rodzynkami i z migdałami, nadal w Wigilię można ją u Maćka spróbować i zawsze gdy odwiedzam dom Maćka w Święta, moje pierwsze pytanie jest” a zupę rybną dla mnie masz?”
Bardzo ją lubię i właściwie niecierpliwie na nią czekam cały rok.
Właściwie przez kilka pierwszych lat po śmierci Ani, Magda również taką zupę rybną na słodko gotowała, ale ponieważ nie spotykała się ona (ta zupa oczywiście) z jakiś wielkim aplauzem, Magda zamieniła zupę rybną na karpia po żydowsku, który jest podobny w smaku, a którego Magda podaje na śniadanie w I- szym dniu Świąt, oczywiście w towarzystwie sosu po tatarsku, ale tak po prawdzie, tylko ja i Magda taką rybę jemy, reszta rodzinki na takie danie raczej nie reflektuje.
No cóż, czasy się zmieniają, smaki i tradycyjne dania też.
A karp po żydowsku to też jedno tradycyjne świąteczne danie, które z czasów dzieciństwa jeszcze pamiętam.
W moi rodzinnym domu w Wigilię podawana zawsze była kutia (ewentualnie kluski z makiem na słodko), bo jest taki przesąd, że w Wigilię trzeba zjeść mak, orzechy i migdały, aby zapewnić sobie dobrobyt na cały przyszły rok.
Do tej pory również kutię na Wigilię przygotowywałam, ale w tym roku chyba jednak zrezygnuję z tego pomysłu, bo Rodzinka nie jest kutią zainteresowana, mimo, że jest ona słodka i bardzo smaczna, to jednak jest równocześnie okropnie tucząca, a u mnie wszystkie panie o tuszę dbają, nawet w Święta.
Może i słusznie, bo niby 2 minuty radości w gębie, a potem już na całe lata zbyteczne centymetry w ………powiedzmy w biodrach.
A jeszcze jedna ważna tradycja, o której proszę nie zapominać: trzeba koniecznie łuskę z wigilijnego karpia schować do portfela, czy do pularesu, wtedy przez cały rok te pieniądze będą się Ciebie trzymać.
Tylko skąd teraz wziąć tę łuskę, skoro na ogół kupuje się już gotowe filety?
Jedak radzę, tak na wszelki wypadek, w kilka takich łusek się zaopatrzyć, ja co roku ze dwie takie nowe łuski do swojej portmonetki wkładam i……. no różnie to bywa, raz jest tych pieniędzy więcej, raz mniej, ale zawsze jakieś tam są..
Za to nigdy nie zapominam o północy w Sylwestra ściskać pieniędzy, które też mają przynieść ich obfitość na Nowy Rok, tak nauczył mnie mój Tata i tę prawdę zawsze przypominam mojej Rodzinie w sylwestrowy wieczór.
Pewnie jeszcze raz będę o tym pisała w moim sylwestrowym blogu, bo chcę, by każdy z nas przez następny rok nie musiał się o pieniądze martwić, chociaż… ma być podobno w tym temacie całkiem nieciekawie.
Tę drożyznę niestety już widać, a będzie jeszcze gorzej.
Z politycznych moich wywodów na dzisiaj chcę tylko napisać, że dzisiaj około 18 w wielu polskich mniejszych i większych miastach odbędą się manifestacje w obronie Sądów i sędziów, które niestety nasza autorytarna władza chce złamać i zniszczyć. Całe rzesze ludzi wyjdą dzisiaj na ulice, aby powiedzieć „nie” samowoli pisowskiego rządu, który chce zniszczyć niezawisłość sądu i podporządkować sądownictwo swoim prywatnym celom.
Mam nadzieję, że dzisiejszy dzień pokaże rządzącym, że mimo, że jeszcze około 40 procent zniewolonych kłamstwami przez nich ludzi nie widzi zagrażającego Polsce niebezpieczeństwa i pozornie przyzwala na takie niecne zabiegi, to jednak większa część Polaków nie da się złamać i będzie walczyć o praworządność o wolność sądów, o wolność słowa i nie pozwoli na wyprowadzenie Polski z Unii, o czym wprost marzy jeden mały karłowaty złośliwy „WUC”.
Takie jest jego marzenie bo wydaje mu się, że w ten sposób zapewni sobie jedno władztwo i całkowitą poddańczość Polaków.
Mam nadzieję że rząd jednak pod przymusem niezgody siły Narodu się opamięta i nie pozwoli na to, byśmy byli z Unii usunięci, co byłoby dla Polski wielką i niepowetowaną szkodą, a co nam niestety w obliczy jawnego łamania praw unijnych grozi.
Co prawda według ostatnich sondaży, prawie 47 procent Polaków jest za opuszczeniem Unii, co dziwi, bo jeszcze nie tak dawno ponad 70 procent Polaków było za utrzymaniem Polski w Unii, tak niestety działa zła, wroga Polsce, pisowska propaganda .
Ale i tak do końca w te sondaże nie wierzę. Zbyt radykalna zmiana poglądów Polaków w tak krótkim czasie? – podejrzane!!!!
Niestety ta kacza złowroga kacza banda działa na niekorzyść losów Polski, koniecznie chce doprowadzić do ruiny i do całkowitego upadku Polski, podejrzewam nawet jakaś ich zmowę ze wschodnimi sąsiadem.
Ale historia Polski pokazuje, że poprzez wiek zawsze mieliśmy takich nieodpowiedzialnych politycznych sprzedawczyków, teraz, gdy Polska zaczęła już wychodzić na prostą, niestety raz jeszcze smutna historia się powtarza, znów ktoś wrogowi Polskę, mnie lub bardziej świadomie, sprzedaje.
Z powodu mojej słabej fizycznej kondycji nie będę mogła dzisiaj uczestniczyć w tej manifestacji pod krakowskim Ratuszem, ale będę z nim myślami i całym sercem będę z nimi wołała: Ręce precz od Sądów, wolne sądy, wolność słowa
CHCEMY POZOSTAĆ W UNII, W EUROPIE!!!!!!
PRECZ Z KACZYZMEM!!!!!!

i już po balu panno Ewusiu

Co prawda nie był to bal (chociaż jedna para nawet pięknie nam zatańczyła), ale raczej wigilijne spotkanie firmowe, nie mniej było bardzo przyjemnie, aczkolwiek (jak dla mnie) nieco za gwarnie – nie można sobie było nawet porozmawiać porządnie, bo często głos nie dochodzi.
Za to była bardzo przyjemna orkiestra, która tylko nam przygrywała, a nawet zapraszała do wspólnej zabawy, do wspólnego śpiewania, co chętnie towarzystwo podjęło.
I mimo, że był to poniedziałek, humory wszystkim dopisywały, a o to przecież przy takich spotkaniach przecież chodzi.
Najmłodszym uczestnikiem tej świątecznej zabawy był….Zelda, tak, tak, ta moja kochana kruszynka Zelda, córka Diany i Ksawra, wraz z rodzicami też do Kompani zaglądnęła i trzeba przyznać że jak niespełna dwuletnie dziecko wykazała się wspaniałą, wręcz zadziwiająca jak na jej wiek kondycją i wytrzymała prawie do 21, rozrabiała, tańczyła, a swoimi minkami wszystkich do siebie wabiła.
Pogoda tez dopisała, było nawet dosyć ciepło, tak wiec śmiało na zewnątrz na papieroska ludzie wychodzili, (ja oczywiście na elektrona) przy okazji podziwiając pięknie oświetlony Wawel, a obok niemu podświetlone gwiazdkowe już ozdoby gwiazd i aniołów.
No więc jak miała się taka impreza nie udać, skoro Anioły nad nią czuwały???
A dzisiaj już wstał normalny dzień, trzeba zabierać się za codzienne obowiązki, a tych przed świętami na pewno trochę się uzbiera.
A polityka? ech, szkoda nawet pisać , teraz prokuratorzy będą mieli prawu uciszać sędziów Świat na głowie staje….
Czekamy na decyzję Trybunału Unijnego, a potem??????czyżby Polexit nas czeka???
Polska na łeb u na szyję leci w dół, a niektóry durni Polacy nadal w łapki klaskają, ciekawe, kiedy wreszcie zobaczą, że sami sobie szkodzą?
Ale co mi tam, byle do świąt, a potem…zobaczymy!
Miłego dnia

Dzisiaj szczególny poniedziałek

Dzisiaj, jak każe firmowa tradycja, wszyscy (no prawie wszyscy) pracownicy spotkają się wieczorem w Kompani Piwnej pod samym Wawelem, na wspólnym wigilijnym, a właściwie przed wigilijnym biesiadowaniu.
Ale się będzie działo, będą wspólne kolędy(????), pałaszowanie samych smakowitości, uśmiechy i uściski rąk, nie jeden kieliszek dzisiaj wieczorem pęknie.
Szkoda tylko, że mój brzuch jakoś nie toleruje takich biesiad i już dzisiaj rano, tak na wszelki wypadek, dawał o sobie znać, tak, że nawet przez moment zastanawiałam się, czy jest jakikolwiek sens na tę wieczorną imprezę iść. Ale do wieczora jeszcze sporo czasu, jeszcze mam trochę godzin do namysłu.
Ale i tak z domu wyjść muszę, bo jestem umówiona z moją fryzjerką, będę sobie już świąteczna fryzurę robiła. Czyli jakieś 2-3 godziny dzisiejszego dnia mam z głowy, wcale tego nie lubię, ale od czasu do czasu trzeba się poświęcić, tym bardziej, że teraz przede mną czas imprezowy, dzisiaj Firmowa Wigilia, w najbliższą niedzielę rodzinne spotkanie w restauracji z naszym Kuzynem, który przyjeżdża z USA i pragnie z całą rodzinką się spotkać, no a potem już tradycyjna Wigilia u Magdy no i święta.
Ale już zapowiadają na dosyć wysokie plusowe temperatury na najbliższy czas, tak więc na białe Boże Narodzenie raczej nie ma co liczyć.
Nie ważne, grunt, ze Rodzinka razem się spotka, a to jest najważniejsze przecież, w tym tkwi kwintesencja świąt.
Nie będę się dzisiaj więcej tu produkowała, bo zaraz muszę już z domku wychodzić, na szczęście pagoda jest łaskawa i świeci słonko, mogę śmiało z gołą głową, bez żadnej czapki czy chustki maszerować i nie zanosi się też na to, że deszczyk moją nowa fryzurę może zniszczyć, co mi się często niegdyś zdarzało, że gdy tylko od fryzjera wychodziłam, z nieba zaczynał padać deszczyk. albo wręcz nawet była ulewa.
Miłego poniedziałku i miłego tygodnia, bez deszczu ale ze słonecznymi promieniami.

Leniwa jakoś ostatnio się stałam

znów jakoś przedpołudnie na niczym mi zeszło.
No nie do końca na niczym, bo…..musiałam ułożyć króciutki wierszyk na jutrzejszą Firmową Wigilię i trochę czasu mi to zabrało.
A potem trzeba było oglądnąć „Kawę na ławę” i „Lożę prasową” i już…przyszedł czas na przygotowania sobie obiadku.
Bo obiadek to rzecz święta, szczególnie w niedzielę.
Bo co z tego, że muszę go gotować sama dla siebie? Też przecież coś jeść muszę, a tak po prawdzie, to zawsze gotuję danie, które potem mam jeszcze na 2- 3 obiadki, wtedy wystarczy tylko przygrzać jedzonko, jaka oszczędność czasy w dzień powszedni?

Dzisiaj na tapecie był kotlecik z piersi kurczaka i duszona marchewka
Cały przedpołudniowy program mam już spełniony, teraz mam czas na błogie lenistwo, tym bardziej, że w TV nic ciekawego w niedzielę do oglądania nie ma.
Co do dzisiejszej „Kawy na ławę” to była wyjątkowo nudna, pełna tylko słownych przepychanek politycznych, gdy jeden mówił przez drugiego i niewiele można było z tego wywnioskować. Zresztą przecież to, o czym oni rozprawiali, czyli o restrykcjach wprowadzanych przez Pis na sędziach, doskonale już wiemy i na pewno każdy z nas swój stosunek do wyżej wymienionego problem już zajął.
W każdym bądź razie PIS nadal idzie w zaparte, powołując się na rzekomo podobne ustalenia we francuskiej i niemieckiej jurysdykcji, co oczywiście nie do końca jest prawdą, bo w ich przypadku tam zupełnie o co innego chodzi, ale dla Pisu akurat taka interpretacja jest najwygodniejsza
Najgorsze jest w tym to że w te całą anty sędziowską awanturę wdał się również i pełniący obowiązki prezydenta Andrzej Duda, co mam nadzieję zaszkodzi mu to w ewentualnych wyborach na nową kadencję, szczególnie, gdy Trybunał Unijny znów się wtrąci (a zrobi to na pewno i pisiory będą musieli zjeść własny język, będą się musieli wycofać z tej durnej, szkodliwej dla Polski ustawy i wszystko wróci do normy, a prezydent po raz kolejny wyjdzie na durnia. Ale to ie znaczy, że jest mi go żal.
Ostatnio w tej sprawie zajęło zdanie wielu polityków, w tym również i Donald Tusk, który powiedział jedną słuszną sprawę: o ile polskie społeczeństwo nie zajmie stanowiska obrony sędziów, biorąc udział w manifestacjach przeciwko podejmowanych próbach zniewolenia sędziów, Unia za nich sama tego problemu nie rozwiąże. Co najwyżej Unia poprze zgodnie z panujący prawem nasze protesty ale inicjatywa musi koniecznie wynikać z naszego pilskiego niezadowolenia z baraku naszej zgody na narzucanie autorytatywnych zasad pastwa .
Zresztą do głośnego i zdecydowanego naszego niezadowolenia nawołuje także Władysław Frasyniuk i Lech Wałęsa.
Ja też uważam, że przyszła już pora na nasze zdecydowane NIE dla coraz bardziej bezczelnej, aroganckiej władzy.
I trzeba z taką decyzja się speszyć, bo jak widać rząd pana Kaczyńskiego nie zamierza ugiąć się przed wprowadzeniem coraz bardziej ostrych restrykcji coraz bardziej przypominającej nam zamierzchłe czasy PRL-u, gdy jedna słuszna partia decydowała o całym życiu Polaków.
Nie po to powstała Solidarność, nie po to tylu mądrych ludzi podjęło się trudu zmiany naszego ustroju, by teraz znów powrócić do jedynowładztwa jednej partii. Może to było marzenie pana Kaczyńskiego, ale zdecydowanie większości Polaków taka zmiana wcale się nie podoba.
Ktoś powie mi, że PIS jednak wygrało wybory, ale stało się to tylko dzięki metodzie d’Hondta, która przy podziale mandatów w wyborach, jest korzystniejsza dla partii, które uzyskają najwięcej głosów, a wynika to z niedzielenia głosów na części dziesiętne przy głosowaniu.
Przy innym sposobie liczenia głosów (zgodnie z logiką ile podpisów, tyle głosów) Pis nie wygrałby z tak znaczną przewagą tych ostatnich wyborów, na pewno nie osiągnąłby większości w Sejmie, los om po prostu sprzyjał, a teraz to bezczelnie wykorzystują.
Przyznam, że ta cała draka z rządzącymi jest dla mnie okropnie deprymująca i tyle razy obiecywałam sobie, że przestanę tym się interesować, ale każdy dzień przynosi co raz większe bezczelne kroki naszej „kochanej” władzy i nie sposób nad tyn przejść do porządku dziennego.
Ja nie potrafię

Już popołudnie nam się zrobiło wiec życzę Wam samych przyjemnych pozostałych niedzielnych godzin

dyscyplina

a tyle się dzisiaj napisałam i wszystko zniknęło. 😦
Nie będę jeszcze raz pisała o kagańcu nakładanym na sędziów, o kagańcu nakładanym przez Morawieckiego na zmiany klimatyczne. Brawo Morawiecki, twój układ z Rosją nadal będzie kwitł, będziemy ściągać od nich drogi węgiel, truć nas i nasze dzieci, a wszystko to niby po to, by gospodarka się nam nie zapadła. A przy okazji zachorowalność na nowotwory i na inne ciężkie choroby wzrośnie, a o to pan Morawiecki już się jakoś nie martwi.
Taki kit anie Morawiecki wciskasz, że aż zal, że jesteś premierem, ciekawe ile na tym zarabiasz??????
Wczoraj jeden komentator nie zgadzał się z tym co piszę, trudno, jego sprawa, że jest ślepy i głuchy na to co się dzieje, ale ponieważ jego krytyka mnie osobiście dotknęła, też założyłam mu kaganiec, czyli po prostu komentarz usunęłam.
Niech sobie idzie do takich gazet jak do Rzeczy, czy innej prawicowej, tam znajdzie poklask wśród swoich podobnych mu ciemno głucho głupich, u mnie miejsca nie znajdzie.
Za oknem dzisiaj nawet słonko nam zaświeciło i dobrze, bo to nieco rozjaśnia mój sfrustrowany humorek


Dobrej resztki soboty

historyczna trzynastka

Pamiętacie????
Wtedy ówczesny rząd represjami chciał zamknąć usta wszystkim niezgadzającym się z tym, co się w Polsce działo, z bezczelnością władzy, która nie liczyła się losami Polski, bo podporządkowana była przyjaciołom ze wschodu.
Dzisiaj już nie mamy takich „Przyjaciół”, dzisiaj sami Polacy powielają ten niechlubny trzynasty dzień grudnia wprowadzając ostre restrykcje wobec Sędziów, a więc przeciw tym, którzy mają decydować o tym jak ma wyglądać prawo i nomen omen sprawiedliwość w Polsce.
Tamtejszy rząd podniósł rękę na Polskę i potem za to odpowiedział, a co najlepsze, że ci, którzy teraz sami raz jeszcze w imię
„idea fix” pewnego złośliwego gnoma na Polskę rękę podnoszą, uzurpują sobie największe prawa do wyciągania konsekwencji wobec ludzi w tamtych czasach osadzanych.
A przecież wiadomo że wtedy, podobnie jak i teraz, ówcześni Polacy sprawowali różne stanowiska, w tym również i sądownicze i nie można tylko za to, że to odbywało się w tamtych czasach ich karać. Trzeba przeprowadzić wnikliwą kontrolę w jaki sposób sprawowali oni wtedy swoje stanowiska i czy zaistniały wtedy fakty sprzeczne z prawnymi, moralnymi i społecznymi normami, wtedy ewentualnie wobec nieprzestrzegających tych zasad osób można, a nawet trzeba wyciągnąć konsekwencje.
Ale tych osób, które wtedy działy na szkodę Polski i Polaków praktycznie w obecnym sądownictwie już nie ma, teraz średnia wieku sędziów Sądu Najwyższego jest 40 lat, czyli rozpoczęli oni swój prawniczy zawód grubo po zasadach komunistycznych, nie można wiec porównywać ich do tamtych niechlubnych sędziów, wydających ostro skazujące wyroki przeciwko walczącej ówczesnej opozycji.
A o tym najgłośniej krzyczy sprawujący władzę prezydenta Andrzej Duda, który wbrew temu, co wykrzykuje, niechlubnie odpisał nominację na Sędziego Trybunału Konstytucyjnego byłego komunistycznego prokuratura Stanisława Piotrowicza, pewnie wstydził się tego, że z gęby cholewę zrobił, bo nominację podpisał bez fleszów bez mediów pod osłoną nocy.
Zadziwia ta dwulicowość tego niby prezydenta, zadziwia ta dwulicowość wszystkich pisowskich prominentów, co innego głoszą, co innego robią.
A wczoraj Pis wydał nowe ustawy represyjne, które mają stanowić głębokie reperkusje wobec niepokornych sędziów, czyli sędziów, którzy chcą przestrzegać Konstytucję a nie pisowskie widzimisię, pisowskie niby prawo, niezgodne z prawem Europejskim, na które zgodziliśmy się wstępując do Unii Europejskiej.
Jest to więc jawnie wypowiedziana przez Pis wojny nie tylko polskim sędziom, ale także całej Unii, która nakazuje przestrzegania unijnych praw, szczególnie w sprawach sądowniczych, a to niestety jest pierwszy krok do Polexitu, na który Polacy się zdecydowanie nie zgadzają.
Źle by się taki Polexit dla Polski skończył, mam nadzieję, że ta możliwość podziała jak zimny prysznic nawet na najbardziej zaciekłych w uwielbieniu Pisu Polaków, bo przecież nie można kraj wprowadzić nad kraniec przepaści i puść go potem wolno.
13 GRUDNIA 2019 ROKU PIS WPROWADZIŁ STAN WOJENNY PRZECIWKO SĄDOWNICTWU
I znów muszę zapytać ; DOKĄD MOJA BIEDNA POLSKO DĄŻYSZ???????

Dzisiaj mamy 13 grudnia dzień św Łucji. Od dzisiaj przez dwanaście dni każdy dzień pokazuje, jaki będzie kolejny miesiąc nowego roku.
Dzisiaj mamy pogodę na styczeń, niezbyt zimny, ale i słoneczny, może nawet bez śniegu?
Co prawda każdego roku trzynastego grudnia o tych wróżbach myślę, ale pamiętam o nich tylko przez kilka dni, potem jakoś umyka to mojej pamięci, wiec nigdy prognozy pogody na wszystkie miesiące nowego roku nie doprowadzam do końca, pewno będzie i tak w tym roku.
A mimo hiobowych politycznych wieści życzę Wszystkim przyjemnego, bo słonecznego przecież piątku.

BĘDZIE DOBRZE!!!!!

skopiowane

Sytuacja w obozie Kaczyńskiego, Gowina i Ziobry jest bardzo napięta – słychać z okolic Sejmu. To już nie jest zjednoczone środowisko, tylko grupki interesów zażarcie walczące o skrawki sukna Rzeczpospolitej. Stawką są setki milionów złotych i władza a los Polaków mało kogo obchodzi.

Sytuacja Polski przypomina dzisiaj czasy podziału naszego kraju na księstewka. Chory i osłabiony Jarosław Kaczyński otoczony jest ludźmi, którym przestaje ufać i jest coraz bardziej podejrzliwy. Jedno z księstw to Ziobrolandia, w której trwa bezpardonowa walka z Morawiecczyzną i Gowinowem oraz pomniejszymi udzielnymi książętami. Obóz władzy znajduje się w stanie, które można określić jako rozbicie dzielnicowe.

W siłę urosła za to Republika Banasiowa, z której wytoczono potężny atak a armia Banasia szykuje się znów to natarcia. Długi okres trwania rozbicia dzielnicowego przyczynił się do rozbudzenia partykularyzmów partyjnych i osłabienia samego PiS. To zupełnie inna partia niż kiedyś, co widać po chaotycznych wypowiedziach medialnych.

Podziały rosną a ten rząd nie przetrwa najprawdopodobniej roku.

Czy potrzeba jeszcze jakiegoś mojego komentarza? Nie, wszystko wiadomo!!
I co najważniejsze, wszystko idzie pomalutku w dobrym dla Polków kierunku, PIS wreszcie pójdzie na dno i co najważniejsze koniecznie za te swoje psucie państwa musi prawnie odpowiedzieć .
Może wtedy gdy zabraknie już szczujni Kurskiego, nareszcie Polacy zobaczą, jak strasznie i obrzydliwie byli okłamywani i okradali.
Co chwilę nowe afery wychodzą na wierzch, kradli dosłownie wszyscy na rządowych stołkach siedzący, wszędzie, gdzie się tylko da zagarniali pod siebie, bezczelnie oskarżając poprzedni rząd o to, czego sami się akurat dopuszczali.
Ostatnia afera z wyprowadzonymi pieniędzy przekazanych na zabezpieczenia powstałych punktów pracy dla więźniów pokazuje, że każda okazja do kradzieży nie jest dla prominentów żadną przeszkodą, jest tylko sposobem na napchanie własnych kieszeni pieniędzy pochodzącymi z naszych podatków.
Trwa w tej chwili objazd przedwyborczy Dudy po Polsce (celowo nie nazywam go prezydentem, bo na takie miano nie zasługuje), co służy mu dalszemu oszukiwaniu swoich wyborców pozorną walką z układem, a dokładnie polega to na opluwaniu sędziów, nazywając ich post komunistyczną kastą, jest to wręcz karygodne, kłamliwe przestępstwo z jego strony, tym bardziej, że sam nie dawno po cichu, w okowach ciemności, powoływał na Sędziego Trybunału Konstytucyjnego byłego PZPR-owskiego prokuratura Stanisława Piotrowicza.

PANIE DUDA, NIE GODZI PRZYSZŁEMU EWENTUALNEMU PREZYDENTOWI ROBIĆ ZE SWOJEJ GĘBY CHOLEWY!!!!!!
KIEDYŚ ZA TO CZŁOWIEKU Z PLASTELINY ODPOWIESZ PRZED TRYBUNAŁEM STANU!!!!!!!!

A tak naprawdę to powinien odpowiadać za nieprawnie piastujące stanowisko w Pałacu Prezydenckim, jego prezydenturę powinno uznać za nie byłe, a Dudę pozwać nie tylko za odpowiedzialność karną, ale powinno nakazać mu zwrot wszystkich apanaży, które dostawał niegodnie pełniąc to stanowisko.
A ja pytam: dokąd takie bezprawie w Polsce trwać będzie ??????
Wracam do mojego powyższego skopiowanego z Wieści akapitu i ciągle mam nadzieje że może przyszły rok przyniesie już dla Polski dobre rozwiązanie.
Tym bardziej, że jest szansa, że reelekcja prezydentury Andrzeja Dudy nie dojdzie do skutku OBY!!!!!
Ale to zależy tylko od nas, w jaki sposób świadomość społeczeństwa o prawdziwej sytuacji politycznej będzie rozprowadzana, głownie wśród tych ciągle jeszcze wierzących w pisowskie kłamstwa, a nadal ich niestety jest sporo.
Oby 20120 rok przywrócił wreszcie Polsce normalność.

A za oknem dzisiaj znów słonko świeci, a temperatura jest całkiem możliwa chociaż rano była jeszcze na minusie
Przepraszam, nie mogę nie pisać o tym, co się dzieje, bo gdy słyszę te wszystkie kłamstwa, które z nominantów pisowskich ust płyną, po prostu szlag mnie trafia
Ale może ten dzisiejszy dzień zgodnie z tym, co zamieściłam na obrazku, będzie lepszy niż wczorajszy
A po nim może nastąpią już tylko same dobre dni?…….

Na fioletowo

Na dzisiaj zaprosiłam fiolet na środowy mój wpis na Blogu.
Jest to kolor łączący się z pewną tajemniczością, magią, a przecież takie są te nasze środowe spotkania na blogu Uleczko.
Kiedyś tam, dawno już temu ustaliłyśmy, że środa jest takim naszym wspólnym dniem i od tego czasu tak ta magia nasza trwa i trwać jeszcze długo będzie.
Jakie to wspaniałe, że chociaż dzieli nas spora odległość, tu jesteśmy tuż koło siebie, czując naszą bliskość.
Serdecznie Ciebie pozdrawiam Uleczko. Wiem, że jesteś codziennym gościem w moim blogu, ale w ten szczególny środowy dzień szczególnie zwracam się ku Tobie myślami i moim sercem.
I niech te nasze środy trwają jeszcze 100 lat, a nawet jeden dzień, a może i jeszcze więcej dni dłużej 🙂
Całuski z zalanego porannym słonkiem Krakowa Uleczko 🙂

Za nami przepiękny wczorajszy uroczysty dzień odebrania Nagrody Nobla przez naszą pisarkę i poetkę Olgę Tokarczuk.
Zaiste była to bardzo podniosła i wzruszająca uroczystość i muszę przyznać, że gdy głoszący laudację zakończył ją w polskim języki Pani Olga Tokarczuk gratuluję pani Nagrody Nobla i medalu, który odbierze pani z rąk króla Szwecji, uroniłam łzę.
I tak sobie pomyślałam, że wbrew temu, co głosiła o pani Tokarczuk prawica polska, że jest ona w sumie pisarką o nie polskiej świadomości, nie odzwierciedlająca tych wielkich, szumnych bohaterskich czynów, jesteśmy krajem coraz bardzkiej rozpoznawalny w świecie, pojmowanym jako serce Europy, jako centrum wzniosłych myśli i idei współczesnego świata, który może nie odrzuca całkowicie tragicznej przeszłości, ale potrafi wyciągnąć z niej wnioski, przekładając ją na obecną rzeczywistość i jej obecne problemy.
Widocznie prawa część politycznego establishmentu jest zbyt prymitywna na to, żeby wybić się poza bardzo ograniczony punkt widzenia i pojmowania przez nich obecnego świata i ich problemów, czego przykładem może być nomen omen minister kultury, który nie tylko nie zapoznał się z literaturą pani Olgi, ale wręcz podejmuje się jej krytyki, co w sumie woła o pomstę do nieba.
Trzeba przyznać, że Jej słowa, wyrażane w Jej dziełach, nie są łatwe do zrozumienia, trzeba z siebie dać chociaż trochę wysiłku.
W sumie i ja nie zapoznałam się jeszcze z literaturą naszej noblistki i nie wiem, czy odważę się po nią sięgnąć, przynajmniej musiałabym mieć czas na specjalne przestawienie swojego pojmowania, chociaż trzeba przyznać, ze słowa pani Olgi są bardzo ciepłe i bardzo mądre . Może nie jesteśmy do takich słów przyzwyczajeni, bacząc na mowę nienawiści, ostatnio opanowująca niestety nasz mały polski świat – grajdołek.
Niestety taką ponurą mamy teraz rzeczywistość.
Ale przynajmniej nie mam aspiracji do ministerialnego stanowiska, do którego, jak widać nie wszyscy dorastają, nie potrzeba do niego intelektu, pewnego obycia, wystarczy partyjna legitymacja.
Skąd my znamy? już kiedyś to przecież przerabialiśmy, nasz polski świat znów koło historii zatoczył.
I to jest ten smutny chichot naszej polskiej rzeczywistości.
Ale wczoraj byłam bardzo dumna z tego, że jestem Polką, że należę do tej wspaniałej części naszej społeczności, pragnącej całkowicie zmienić to, co w Polsce jest złe, stęchłe, sprzeczne z naszymi aspiracjami przynależności do Europy i wielkim wzruszeniem uczestniczyłam w tym święcie naszego tryumfu, który wzniósł się nad Polską dzięki naszej wielkiej Noblistce.
Dziękując Jej za ten wczorajszy dzień serdecznie Jej gratuluję, że mogła wkroczyć w poczet innych wielkich polskich Noblistów: Marii Curie – Skłodowskiej, Władysława Reymonta, Henryka Sienkiewicza, Czesława Miłosza, Wisławy Szymborskiej i oczywiście Lecha Wałęsy.
JESZCZE POLSKA NIE ZGINĘŁA KIEDY MY ŻYJEMY !!!!
A żyjemy w tym wielkim świecie głownie dzięki własnie zasługom tych, którzy imię „Polska” potrafią na cały świat sławić.

A za oknami mróz. Rano temperatura była minusowa, ale już dosyć wcześnie słońce wzeszło na niebiosa i oświeciło nasze pola, łąki, parki….
Co prawda nie za dług nam to słonko poświeci, bo już przed czwartą popołudniu robi się szarówka, a potem szybko zapada zmrok, ale niech przynajmniej przez te kilka godzin nas to słonko chociaż troszkę cieszy.
Na dłuższe słoneczne projekcje będziemy musieli jeszcze kilka miesięcy poczekać.
Miłej środy zatem życzę, niech to dzisiejsze słonko będzie naszą nadzieją, że czeka na jeszcze wiele tak pięknych i wzruszających dni, jak ten wczorajszy.

wieści na wtorek

Przyznaję, to nie jest mój tekst, ale dokładnie, czystym sumieniem pod nim mogę się podpisać
Jakie to jest smutne, a jak bardzo prawdziwe………
A żeby już dłużej tak nie było, wystarczy w maju nie postawić krzyżyka przy nazwisku Dudy, to jest jeszcze jedna szansa, ze gdy przyjdzie nowy prezydent, z poza pisiego układu, wszytko jeszcze można będzie naprawić, bo wtedy Kacza trupa już nie będzie miała możliwości do następnych krętactw, zresztą te co chwila wychodzą a wierzch z każdej możliwej pisiej strony, nawet trudno je wszystkie po kolei zliczyć.
Wystarczy wspomnieć młodym następcy Misiewicza, następnym młodym wynalazku Macierewicza – i Jannigerem, który za nasze podatkowe pieniądze świetnie się w USA bawił. Powstała Fundacja, opłacana z naszych podatków, miała poprawić wizerunek w Polsce, tym czasem pieniądze z tej Fundacji szły na całkiem prywatny cel młodego człowieka,na jego przeloty do USA i jego tam w drogich, luksusowych hotelach pobyty. Skądinąd ciekawe jet zainteresowanie Macierewicza młodymi osobami płci męskiej, najpierw Misiewicz, który opływał we wszystkie przywileje osoby na świeczniku, nie przestawiając sobą żadnych koniecznych ku temu preferencji, teraz znów Janniger, kogo następnego tak uprzywilejuje szalony Antonio???
Trudno nie wspomnieć o Karczewskim, który za nasze pieniądze fundował bezpłatne loty dla rodziny i dla przyjaciół, trudno nie wspomnieć o senatorze Karczewskim, który młodym lekarzom kazał pracować dla idei, sam nielegalnie zarabiając pomad 400 tys złotych na dyżurach, mimo, że był na bezpłatnym urlopie . O panu Banasiu już nie wspomnę, też chciałabym zapomnieć o takiej kreaturze jak pani Gosiewska, która na śmierci własnego męża dosyć wydatni się wzbogaciła, wyciągając o chwilę nowe odszkodowania i nadal ma pretensję że jej zadośćuczynienie jest zbyt małe w porównaniu ze stratą jako rzekomo doznała,

Celowo piszę rzekomo, bo dla mnie ktoś, kto nie szanuje pamięci bliskiej osoby i chce się na niej wzbogacić, nie zasługuje na miano szanowanej osoby, to zwyczajna cmentarna hiena.
Czy nadal am dawać przykłady? Jest ich aż nadto, bo gdzie człowiek popatrzy w stronę pisowskich notabli, którzy podobno wysokie standardy stosują, tam tylko jedno wielkie bagno się rozlewa.
Na całe szczęście Polska jest również bogata w osoby o szeroko rozpostartych skrzydłach intelektu , .
Dzisiaj nastąpi dla Polski ten szczęśliwy dzień, gdy nasza polska pisarka, eseistka i poetka Olga Tokarczuk otrzyma z rąk szwedzkiego króla Nagrodę Nobla – najwyższe wyróżnienie za wybitne osiągnięcia dla ludzkości.
I to jest jedna z tych pozytywnych dla Polski wiadomości, która powinna być gwiazdką nadziei, że jeszcze nie wszystko jest da Polski stracone.
Podobni, jak w trudnych czasach Nagroda Pokojowa Nobla przyznana Lechowi Wałęsie była dobrym znakiem dla Polki, tak niech i ten dzisiejszy dzień, który wspólnie z panią Olga Tokarczyk w radości spędzimy będzie dla nas znakiem powrotu normalności i poskromienia zła, które teraz Polskę oblało.
Dobrego wtorku

no i tak

Startujemy w nowy tydzień. Przed nami w tym roku już niewiele takich poniedziałkowych startów, niedługo będziemy już startować w Nowy 2020 Rok.
Stanowczo za szybko ten rok przebiegł, dopiero co siedziałam na skąpanej słoneczkiem ławeczce w Parku, dopiero co rzucałam piłeczkę Loli, a tu….zima.
No, właściwie to taka niby zima, bo jak na tę porę roku, na razie nadal jest dosyć ciepło, chociaż wczoraj słyszałam, że jakieś 10 lat temu był taki grudniowy dzień, gdy temperatura osiągnęła nawet 20,5 stopnia Celsjusza.
A najprawdopodobniej Lola siedzi sobie z właścicielami gdzieś na wyspach Azorskich i grzeje się w gorącym gejzerze, zawsze w tę przedświąteczną porę cała ich rodzina tam się wybiera i przebywa aż do świąt. Fajnie się mają, ale wcale im nie zazdroszczę, mi tu w Krakowie też nie jest źle, chociaż troszkę tych przyjemnych spacerków po Parku mi brak.
A wspominałam coś wczoraj w blogu o stresie, no to teraz napiszę skąd ten mój wczorajszy nienajlepszy humor się wziął.
Mianowie miałam wczoraj odwiedziny pana Wojtka, z którym uszczegóławialiśmy już mój remont łazienki.
Wiem, że powinnam się cieszyć, ale przyznam, że ja byłam …przerażona tym, na co się zdecydowałam.
Ale teraz już za późno, sporo sprzętu jest już zakupione, na resztę też wyasygnowałam pewną kwotę i… tu jest pies pogrzebany, nie wiem, czy bez jakichś dodatkowych pożyczek z tym całym remontem uda mi się uporać, tym bardziej, że prócz łazienki chcę jeszcze wymienić zlewozmywak w kuchni, który jest po prostu ohydny!!!!! A to jeszcze podniesie nieco planowane koszty.
Pewnie, mogłabym zrezygnować, ba, nawet z tej łazienki też można zrezygnować, zawsze przecież można się myć w miednicy, czy szafliku, a latem w deszczówce na podwórku, a do wygódki chodzić do…… no na przykład do Parku, gdzie stoją toi toi ale…….
Co prawda trzy lata jakoś z tą kabiną wytrzymałam, ale skoro już teraz w niej podłoga pękła, co będzie dalej?
Nie, remont jest konieczny, bo nawet gdybym miała tu mieszkać przez niedługi jeszcze czas (tylko nie wiem, gdzie miałabym się w takim przypadku przeprowadzić), to muszę mieć jaki komfort życia.
No dobra, problem w postaci słowa „pieniądze” pozostał i…. no własnie, szkoda, że nie mogę założyć sobie jakiejś fundacji pod nazwą „BIEDNA CIOTKA EWA”
Żarty na bok, jakoś sobie dać radę będę musiała.
No to przy kawie wybierałam wczoraj z katalogu kolory płytek do łazienki, ale wybór jest tak wielki, że można doznać zawrotu głowy, wszystkie bardzo piękne. Ale za radą Maćka, podłoga będzie w kolorze szaro – brązowym (a może nawet jak sugerował mi pan Wojtek w kolorze drewna), a ściany będą w białych kafelkach. Zresztą łazienka jest niewielka i tak sporo tych płytek nie będzie potrzeba.
Największy problem będzie jednak z chowaniem tych nieszczęsnych rur, ale na szczęście podczas kucia ścian ja wynoszę się na kilka dni do Modlnicy i daje wolna rękę panu Wojtkowi, niech sobie z tym pneumatycznym wiertłem szaleje do woli. Tylko ciekawe, co sąsiedzi na to powiedzą.
Chociaż ja też musiałam nawet kilkumiesięczny remont u siadów jakoś przeżyć, tu ten remont będzie trwał zaledwie 2 tygodnie.
A ta cała rujnacja będzie już niedługo. Ustaliliśmy z panem Wojtkiem, że 6 stycznia pan Wojtek przywiezie do mojego mieszkania wszystkie zakupione i na razie u niego przechowywane łazienkowe akcesoria, no i oczywiście całe mnóstwo potrzebnych mu narzędzi i resztę potrzebnych mu do remontu materiałów. A następnego dnia ja przenoszę się do Magdy, do Modlnicy (o ile jest to wciąż aktualne!), a pan Wojtek rozpoczyna remont.
Zastawiam mu wolną rękę, w tym rozmowę z Kasią – właścicielką mieszkania, bo w sumie to ona będzie decydować o tym remoncie, ja będę (niestety) tylko płatnikiem.
Ale nie przypuszczam, żeby jakieś veto postawiła, bo w sumie kto by się nie zgodził, żeby w ich mieszkaniu bez ponoszenia jakichkolwiek kosztów remont robić? Przecież to mieszkanie na tej nowej łazience tylko zyska, obojętnie na czas dalszego używania go przeze mnie. Taka jest prawda.
Tak więc nie lada wyczyn przede mną przyznam, że cały czas się bardzo nim stresuję.
Tak więc jak widać, moja głowa teraz zajęta jest całkiem innym sprawami niż polityka i dlatego dzisiaj głównie o niej piszę.
Bo POLITYKA jaka jest – każdy sam widzi.
Na razie nie zawracam nią sobie głowy, no chyba, żeby znów coś nadzwyczajnego w niej miało się zdarzyć.
A co takiego by to mogło być? Na przykład dymisja tego rządu !!!
Ale mi się marzy co…….
Na poniedziałek i na cały tydzień całe mnóstwo samych pozytywnych myśli przesyłam, postarałam się je, mimo mojego zestresowania z głębi serca dla Was wydobyć.
Przyjemnego poniedziałku i bardzo fajnego, już tuż, tuż przed świątecznego tygodnia