Ba, nawet powiedziałabym, że nawet bardzo duże zwycięstwo.
Wypróbowałam sama siebie i… okazuje się, że potrafię. Ostatnio mój cukier oscyluje w granicach 6,4 ( dzisiaj) – 6.5. Brawo Ewuniu.
I całe szczęście, że na tą insulinę nie przeszłam, bo dietą ( no i oczywiście tabletkami) cukrzycę można nawet łatwo ujarzmić.
Wystarczy tylko porzucić pieczywo , nawet Ramę, oczywiście tłuste smażone mięsa i tłuste wędlinki.
U mnie pierwsze miejsce zajmują teraz płatki owsiane, które zbawczo działają nie tylko na poziom cukru, ale też i na moje obolałe jelita.
A czy tylko jem płatki? ale skądże, czasami sobie gotuję zupkę pomidorową z pomidorków w puszcze, najlepsze są te krojone, wrzucam do garnka, dolewam troszkę wody, wrzucam 2 kostki czosnku Knorra ( dzięki temu nie muszę solić zupy), a na końcu dodaję 2-3 łyżki bardzo gęstego bułgarskiego jogurtu.
Jem też owoce np 1-2 banany dziennie ( a mają ponoć cukier), 2-3 jabłka dziennie, czasami awokado, oczywiście w jadłospisie jest biały ser, albo twarożek w pudełku, albo serek w kawałku, wtedy dodaje do niego czosnek, jogurt bałkański i kiełki, pychotka.
Bardzo lubię ryby, więc kupuję sobie łososia wędzonego sałatkowego – też bardzo dobry dodatek do awokado, albo avocado jem z tuńczykiem w sosie własnym.
Różne są więc całkiem pyszne możliwości, staram się jeść po troszku, ale kilka razy, nie pozwalam, by mój brzusio wołał, że jest głodny.
Na szczęście od wszelakich tłustych mięs, kurczaków i nawet wędliny mnie odrzuca, czasami jem jeszcze parę plasterków polędwicy łososiowej, ona jest chudziutka, żadnych tłuścinek nie posiada.
Myślę, że skoro mój cukier tak ładnie zareagował na moją dietę, również i moja wątroba też docenia moje poświęcenie i następne wyniki będą już całkiem dobre, zwłaszcza, ze zażywam essensival, regulującą pracę wątroby.
Boże, jaka ja kiedyś zdrowa umrę 🙂
Tylko ta niesamowita ilość zjadanych przeze mnie lekarstw, można się łatwo pomylić, Przyznam się, że wczoraj rano zamiast Tritace na ciśnienie zażyłam Stilnox na sen, skutek był taki, że prawie całą sobotę przespałam, ale również i całą noc z soboty na niedzielę też całkiem nieźle spałam, aż do dzisiaj do 7 rano.
Dobrze, że wczoraj o 13 obudził mnie telefon pana doktora, który wraz z pacjentami czekał już na mnie na dole w Rentgenie, przyznam, że byłam lekko po tym Stlinoxie przyspana, ale już potem miałam całą sobotę do spania.
Musze po prostu więcej uważać co zażywam, sprawdzać dokładnie, a nie na oko łykać co pod rękę podpadnie. Niby mam te wszystkie potrzebne do zażywania leki w małej saszetce, a jednak i tak się pomyliłam, chciałam już mieć to szybko za sobą. Bo przyznaję, że codziennie rano gdy otwieram tą saszetkę z lekami od razu mi gula w gardle staje, strasznie nie lubię tego codziennego zażywania, bo wtedy właśnie zażywam około 8 – 10 tabletek. Brrrr.
No ale gdy człowiek chce umrzeć zdrowy????
Dzisiaj miła niedziela, nie ma już takich mrozów i chociaż do wiosny jeszcze trochę daleko, to zawsze pewnym optymizmem już powiewa
Wspaniałego dnia życzę.
P.S. Co jest z tym Facebookiem? dodaje za mnie posty, które wcale ja nie dodaję , dzisiaj dodał za mnie jakiś durny kawał, którego nawet wcześniej nie czytałam. Zgroza, ktoś się tam za mnie podszywa??
