Jadąc wczoraj do Magdy do Modlnicy wstąpiliśmy „na chwilkę” do niedawno otwartej Galerii Bronowice.
No cóż, budowla wielka, ogromniasta. Wszystko zaczęło się od parkowania w podziemiu Galerii, Trzeba tylko dobrze zapamiętać miejsce, na którym się zatrzymaliśmy, bo powierzchnia podziemnego garażu obejmuje całą olbrzymią powierzchnię Galerii. Magda znalazła miejsce na parkingu poznaczonego kolorem niebieskim z liczba 7 D. łatwe to było do zapamiętania, bo kolor podobny był do mego swetra, w którym byłam, D wiadomo z czym się kojarzy, a siódemka jest przecież cyfrą szczęścia, więc całość była dobra do szybkiego zakodowania w pamięci.
Po wejściu do Galerii spotkałyśmy labirynt korytarzy pełnych wind i ruchomych schodów, dla kogoś, kto tam znalazł się po raz pierwszy mogło to się skończyć lekkim zawrotem głowy. Ale tym razem nie zajmowałyśmy się żadnymi większymi czy małymi sklepikami, chociaż przyznam miałam taką pokusę wstąpienia np do sklepu C&A, ale poszukałyśmy wejścia do Auchan, w którym miałyśmy dokonać i zlany potem, a w środku hali oczywiście nie ma ławeczek do odpoczywania, bo jak słusznie Magda mówi, sklep nie jest do rozsiadania się, tylko do szybkiego kupowania i do zrobienia miejsca na zakupy innym. A że starszy człowiek jest zmęczony i chciałby na moment chwilkę odpocząć ? tego jakoś nikt nie bierze pod uwagę, jak już wlazłeś na tą salę, to cierp ciało jakieś chciało. A tu pokus wiele, na początku częstowali makaronem z brokułem, fakt, porcyjka niewielka, ale spróbować można dla wzmożenia potrzebnej do zwiedzania energii, Towar pięknie rozłożony, wabi kolorami i zapachami, osobiście zafascynowały mnie półki pełne pachnącej herbaty i przeróżnych pachnących przypraw oraz wielu rodzajów kawy. Obok na półeczkach leżały przeróżne czekoladki na wagę, aż mnie kusiło jedną buchnąć, ale jakoś się opanowałam. Za to przed stoiskiem pełnym wypieków przemaszerowałyśmy chyba ze dwa razy tam i z powrotem, nie mogąc się zdecydować na wybór odpowiedniego ciastka czy leguminy, w końcu Magda wybrała ciasto maślane, które okazało się bardzo dobrym dodatkiem do poobiedniej herbatki, Jeszcze odwiedziłyśmy stoisko z owocami i ustawiłyśmy się do bardzo długiej kolejki do kasy, jeden z klientów przed nami miał kosz wypchany aż po brzegi, chyba już prawie cały sklep wykupił, więc gdy uświadomiłam sobie, jak długo trzeba będzie stać w tej kolejce zrobiło mi się jeszcze bardziej słabo, więc wpadłam na bardzo dobry pomysł i Magdę pozostawiłam w kolejce, a sama opuściłam tą halę przez wyjście dla klientów bez zakupów, na szczęście nie zatrzymywana przez nikogo mogłam dotrzeć do najbliższego krzesełka i chwilę odsapnąć. No chwilę, jak chwilę, można rzecz nawet dość spory czas Magda spędziła w tym zaduchu kolejkowym, podczas gdy ja podglądałam sobie różnych ludzi łażących tam i z powrotem. Widziałam też przygodę pewnej młodej dziewczyny, która nijak nie mogła wejść na halę przez bramkę bezpieczeństwa, ile razy tam wchodziła, bramka brzęczała, aż pan pilnujący bezpieczeństwa zaczął się tą klientka interesować. Nie pomogło odłożenie torebki na bok, ani wypatroszenie kieszeni, bramka brzęczała i brzęczała, widać owa dziewczyna miała jakąś część metalową w swoim ubraniu.Na szczęście pan z ochrony dokładnie zbadał ją poza bramką specjalnym wykrywaczem metali i w końcu jakoś udało się jej wejść do środka. A gdy tak siedziałam i patrzyłam i patrzyłam od razu przyszła mi taka okropna myśl: ta pani na pewno jest terrorystką, która zaraz gdzieś rzuci bombę i będzie duży, straszny wybuch. Jeszcze bardziej zdenerwowałam się, gdy uświadomiłam sobie, że nawet nie mam przy sobie telefonu komórkowego, bo jadąc do Modlnicy tak się spieszyłam, że o komórce zapomniałam i pozostawiłam w domu.
I co ja teraz zrobię, gdy ta bomba rzeczywiście wybuchnie – panikowałam, ani nie dowiem się, co z Magdą, ani nikogo z rodziny nie będę mogła zawiadomić, bo nawet gdyby ktoś zechciałby pożyczyć mi telefon, abym sobie zatelefonowała, akurat wszystkie numery wywietrzały mi z głowy. Na szczęście okazało się, że to tylko wymysł mojej bujnej wyobraźni, więc spokojnie czekałam, aż Magda po zakupach odnajdzie mnie siedząca na tym krzesełku. Odnalazła mnie bez trudu, albowiem patrzyła, w którą udaje się stronę i tam mnie poszukała.
Teraz czekał nas tylko powrót do samochodu.Byłam tak zmęczona tym zaduchem ( mimo, że odpoczywałam przecież na krześle, tylko nie wiem czemu nie zdjęłam nawet płaszcza), że chciałam jak najszybciej wejść do jakiejkolwiek widny, która nas do podziemia zwiezie. Ale to nie takie łatwe. musiałyśmy odnaleźć te drzwi, którymi wchodziłyśmy do hali, bo inaczej potem miałybyśmy kłopot w podziemiu z odnalezieniem naszego autka.
Na szczęście wszystko skończyło się szczęśliwie i wreszcie mogłam zasiąść radośnie na przednim siedzeniu.
Chciałam oglądać galerię, to oglądałam, drugi raz tak szybko się tam nie wybiorę, no może w lecie, zaopatrzona w wodę do picia i do polewania rozgrzanej głowy.
W każdym razie taka Galeria nie jest dobra do robienia zakupów typu 10 jajek, mleko i kilogram cukru, na takie zakupy naprawdę warto wybrać się do o wiele mniejszego sklepu, jest wtedy i szybciej i na pewno mniej męcząco.
U Magdy jak zwykle było bardzo sympatycznie.
Po pysznym obiadku, a potem po podwieczorku oglądaliśmy odznaczanie złotym medalem najpierw bezkonkurencyjnego Kamila:
A w niedługim czasie potem naszego rewelacyjnego panczenistę Zbigniewa Bródkę

Trzeba przyznać, że oba chłopaki były bardzo wzruszone, gdy pięknie odegrano im mazurka Dąbrowskiego, a ich wzruszenie również i mi się udzieliło.
Potem niestety musiałam wrócić już do domu, oczywiście odwieziona zostałam przez moją Kochaną Magdusię, która dba, by Cioci nic złego się nie stało 🙂
Dzisiaj pogodnie rozpoczął się nam tydzień, słonko świeci od samego poranka i ciepło za oknem, aż żal, że podobno zima ma znów na trochę do nas powrócić.
Wieczorem znów czekają na nas sportowe emocje, ciekawa jestem, jak polska ekipa da sobie dzisiaj radę w skokach drużynowych, medal będzie? i jeżeli tak, to jakiego koloru, czyżby złota?, ee, to chyba za piękne, by było możliwe, ale…..
Ale poziomu cukru na wszelki wypadek dzisiaj dokonałam, robię sobie dzisiaj urlop od kłucia !!!













