Oczywiście, że żartowałam. Ale fakt, że poczytność mojego blogu ostatnio wzrosła jest dla mnie zadziwiający. Wczoraj też miałam sporo wejść na mój blog, bo aż 191, czyli zdecydowanie mniej, niż poprzedniego dnia, ale zdecydowanie więcej, niż zazwyczaj.
Pewnie wkrótce liczebność gości spadnie, bo przecież nie można stale pisać tylko o polityce, to już staje się nudne, bo co właściwie miałabym pisać, skoro nic nowego się nie dzieje.
Nawet media w koło Macieju piszą o wypadku PAD-a, wczoraj została zablokowana autostrada, gdyż milimetr po milimetrze było badane miejsce przejazdu jego auta.
Uważam to za grubą przesadę, bo przecież w sumie nic nikomu złego się nie stało, nikt nie zaznał nawet małej rysy na swoim ciele, a problem rozdmuchują prawie tak samo, jak katastrofę samolotową pod Smoleńskiej. Niech im będzie, przyczyną wypadku znów pewnie była jakaś nie do kończona niedoróbka Borowców, czy to w złym przygotowaniu auta do podróży, czy to może i nadmierna prędkość, którą kierowca rozwinął, ale wiadomo Pis uwielbia afery, szuka wszędzie jakiejś teorii spiskowej, więc zamiast zostawić ten szczegół w spokoju, nadal go rozkręca. Ale przynajmniej znów mają temat zastępczy, czyli przykrycie afery z Komisją Wenecką, czy niepochlebne, wręcz krytyczne słowa, płynące wprost z Białego Domu. I tak się ta ich polityka kręci, zamiast zajmować się ważnymi problemami, które zresztą mają na własne życzenie i nie potrafią się z nich teraz wyplątać, zajmują się zbyt dokładnie rzeczami mniej istotnymi dla państwa, chociaż tu przyznałabym rację, że ochrona najważniejszych osób w państwie powinna być dobrze zaopatrzona, ale cóż, wiadomo, to jest polska bylejakość, która jest charakterystyczna nie tylko dla obecnego rządu, ale i dla rządów poprzedników. Byle jak, byle taniej, a gdy coś złego się stanie podnoszą larum na cały głos, po czym sprawa opada, aż do następnego zaistnienia podobnego faktu.Ale żeby od razu szukać w tym zamachowego spisku????
To tyle o polityce na dzisiaj. NUDA!!!
Wczoraj była dla mnie bardzo miła niedziela. Po południu przyszedł do mnie V.I.P. z bukietem ślicznych, wiosennych żonkili i złożył mi serdeczne życzenia z okazji nadchodzącego Dnia Kobiet. Tak, ten dzień nastąpi już jutro, ale ponieważ jest to dzień pracy, Kaziu zadecydował, że już w niedzielę ten świąteczny bukiecik mi ofiaruje. Byłam bardzo wzruszona, ale trzeba przyznać, że On zawsze pamięta o wszystkich świątecznych dniach, o Dniu Kobiet również i zawsze z tej okazji dostaję od niego życzenia i kwiatki. A zresztą, kto powiedział, że Dzień Kobiet musi być 8 marca? W każdym dniu można przecież bukiecik Kobiecie ofiarowywać, prawda?
Posiedzieliśmy sobie 3 godzinki, wypiliśmy kawusię i coś tam pooglądaliśmy na telewizjonie. Ale naprawdę były to bardzo sympatyczne godziny.
Jakoś ostatnio mam szczęście do odwiedzin, w sobotę przyszedł do mnie z wizytą ….kot Szprot Julki.

Fajnie to wyglądało, bo Szprot najpierw nieśmiało zaglądnął do mnie do pokoju, jakby się chciał spytać „czy można”, a potem majestatycznym krokiem, z ogonem uniesionym wysoko do góry wszedł do środka, dokładnie penetrując każdy kąt, każdy zakamarek, by potem rozłożyć się w całej okazałości na stole i spoglądać, co też ja ciekawego robię. Potem usiadł koło mnie na kanapie, trochę się po przymilał, poprzytulał i tak słodko miauczał. Co prawda Pepa troszkę go przeganiała, pewnie była zazdrosna, bo to zwykle to ona do mnie przychodzi w odwiedziny, a tu nagle jakaś przybłęda kręci się po pokoju Ciotki Ewy, ale kot niewiele z niej sobie robił, najwyżej co poprzemieszczał się kilka razy na wyższe partie meble i spoglądał na nią z góry, jakby mówiąc z pogardą „no i co mi zrobisz?”
Tak więc można powiedzieć, że weekend miałam całkiem urozmaicony, przynajmniej nie trawiłam go na bezmyślnym spaniu i oglądaniu filmów. Ale wszystko co dobre się kończy, dzisiaj mamy już poniedziałek, normalny, zwyczajny i w dodatku znów bury dzień. Ale cóż robić, trzeba z rzeczywistością się godzić i oczekiwać nie tylko wiosny, ale też dużymi krokami nadchodzących Świąt Wielkanocnych. To już całkiem niedługo, jeszcze tylko niespełna trzy tygodnie, jeszcze tylko 19 dni.
A czy już się chwaliłam. że mam na tę okazję nową sukienkę? Całkiem ładna, popielata, sweterkowa….
I pewno się przyda, bo niestety prognozy pogody nie są zbyt optymistyczne na te świąteczne dni, może podobno spaść nawet wtedy i śnieg. Zresztą nic dziwnego w tym nie widać, bowiem ostatnio przeważnie Święta Wielkanocne są w śniegu (w przeciwieństwie do prawie wiosennych Świąt Bożego Narodzenia), ot pogoda po protu miesza nam pojęcia, Święta Bożego Narodzenia – powinna być zima, Święta Wielkanocne – powinna być wiosna, a tu wszystko na opak. Podobnie zresztą jak i wszystko inne ostatnio w Polsce na opak bywa.
Z ciekawostek dodam jeszcze tylko, że właśnie mija osiemdziesiąta rocznica budowy kolejki Na Kasprowy Wierch.
Na pewno był to nie lada wyczyn, bo cały budulec robotnicy na taczkach musieli wnieść na sam szczyt, ale jakoś im to się udało. Wtedy może był ten lepszy sort robotników 🙂 Do dzisiaj korzystamy z dobrodziejstw tego przedsięwzięcia, chociaż kolejka wielokrotnie przeżywała od tego czasu swoje całkowite renowacje, no i przede wszystkim, dzisiejsze wagoniki są całkiem inne, takie bardziej nowoczesne. Ja byłam na Kasprowym tylko raz i więcej na pewno tam nie pojadę, mam całkiem złe wspomnienia z takiej przejażdżki, jako, że cierpię na lęk przestrzeni. Co prawda widoki są śliczne, ale moment, gdy kolejka mija kolejny słup i przy każdym takim uskoku jest odczucie, że lecimy w przepaść, była dla mnie przerażająca. Dziękuję, więcej nie skorzystam.
Życzę wszystkim miłego poniedziałku i dobrego, bez złych przygód całego tygodnia.

