Radosny dzień, środowy dzień

I już wszystko wiadomo, dzisiaj mam następne spotkanie na blogu z moją Ulką 🙂  Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam Ulu i jeszcze dzisiaj odwiedzisz mój blog, dopiero za tydzień Ciebie nie będzie? Ale to nie jest ważne, bo i tak róża za tydzień, dwa, trzy i zawsze w środy na Ciebie będzie czekała. Róża wraz z pięknymi pozdrowieniami z Krakowa.
Tak więc i dzisiaj posyłam Ci promienny uśmiech z Krakowa, chociaż wcale tak promiennie za oknem nie jest. Ale liczę, że i dzisiaj jakiś promyczek gdzieś tam się zza chmurki zakradnie, a może to właśnie Ty mi podeślesz dzisiaj kawałek tego upragnionego słoneczka? W każdym bądź razie, życzę Ci przyjemnego dnia i wspaniałych wojaży. A swoja drogą to jaka z Ciebie  niespokojna dusza, ciągle gdzieś Ciebie nosi i nosi. I bardzo dobrze, skoro masz na to zdrowie, siłę i ochotę, to trzeba korzystać z takich przyjemności, póki się da. Całuski Uluś dla Ciebie

Właściwie to dobrze, że dzisiaj jest środa, bo wczoraj miałam całkiem niemiłą wizytę w jednym z urzędów i przyznam, że wyszłam stamtąd nieco zdołowana, aż bolała mnie cały dzień głowa no i noc miałam znów do tyłu. Czasami bywają kłopoty, z którymi dosyć trudno sobie poradzić, nawet mój wrodzony optymizm niewiele tu pomoże. ale zmusza mnie to do nieco przewartościowania mojego życia, a już z góry wiedziałam, że kiedyś przed takim dylematem stanę.
Nie będę się tu rozpisywała w szczegółach, ale na pewno przyszedł na mnie czas wielu przemyśleń. Od czasu do czasu jednak trzeba sobie czymś głowę zakłopotać. Potem może być…albo lepiej, albo gorzej, w zależności jakie wnioski z tego wyciągnę i jak je będę potem stosowała w praktyce.
No właśnie wyciągnąć wnioski jest bardzo łatwo, gorzej ze wdrożeniem je w życie…….

Wczoraj byłam zbyt zdenerwowana, żeby jeszcze na dodatek stresować się polityką, a w sumie jest czym. Niestety prezes, PAD i premier „idą w zaparte” i nadal nie chcą dojść do konsensusu z Trybunałem Konstytucyjnym, stawiając wszystko ja jednej szali, będzie tak, jak chce Kaczyński, albo…..
No właśnie to „albo” może okazać się dla nich fatalne w skutkach, bo wyraźnie już przesadzają. Widać też, jak bardo boją się ruchu społecznego KOD, bo coraz gorszymi epitetami ich obrzucają, niczym błotem. A wiadomo, jak ktoś się kogoś boi, to najlepiej jest go zaatakować.
Nie wiem, jak długo ta niepewność polityczna jeszcze będzie trwała, ale niestety widzę coraz smutniejszy jej koniec. Jak dotąd w Polsce zawsze obywało się bez krwawych rozrachunków, w jakiś sposób można było dojść z władzą do porozumienia, ale jeżeli ta nie chce ustąpić ani na milimetr….. będzie raczej bardzo ciężko.
Jak na razie pani premier odmówiła opublikowania wczorajszego wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który według niej jest niezgodny z konstytucją, którą ona właśnie sama łamie, nie publikując wyroku. To jest takie polityczne qui pro quo, o którym pani premier przynajmniej powinna wiedzieć, skoro chce piastować  swój urząd.
Ale ona udaje oczywiście, że tego problemu nie ma, bowiem musi ślepo wykonywać rozkazy prezesa, który już czuje się nad naczelnikiem państwa.
I jednak o polityce wspomniałam, ale inaczej się nie da, nie można na siłę z Polaków robić durni. Może jest część, która w takie bujdy jeszcze wierzy, ale większość Polaków ma całkiem dobre i prawidłowe rozeznanie w polityce i nie daje sobie wmawiać ciemnoty. Między innymi i ja do takich osób należę.
Tylko jeżeli w ramach sankcji Unia przykręci rządowi kurek i kasa budżetu państwa stanie się pusta, nie będzie pieniędzy na pokrycie wyborczych obiecanek, już nawet ci najbardziej gorliwi i wierni  do tej pory wyborcy PISU od nich się odwrócą i zaczną się  liczne żądania, którym rząd nie będzie mógł sprostać.
Ale o tym już wielokrotnie pisałam.
Trudno powiedzieć, że należę do KOD-u, bo ze względów chorobowych nie biorę udziału w manifestacjach, ale na pewno jestem ich zwolenniczką i na pewno nikt na siłę mnie nie zmuszał do takiej decyzji, podjęłam ją całkiem świadomie i dobrowolnie. I obraża mnie prezes i pozostali funkcjonariusze rządowi i partyjni swoimi  ohydnymi pomówieniami i obelgami, które i w pewnym sensie mnie dotyczą. Nie zgadzam się na nie, chcę żyć w wolnej Polsce, bez inwigilowania, bez obelg, którymi będę obrzucana, zgodnie z moimi zasadni życia, a nie z tymi, które ktoś mi na siłę narzuca.
I nikt i nic mnie nie zmusi do zmiany mojej decyzji. I dopóki będzie tak jak jest, będę głośno o tym mówiła i pisała w swoim blogu, no chyba, że jednak go zlikwidują, skoro pisowska policja ma tolerować w internecie  tylko jedną słuszna rację, a inną, niezgodną z linią partii  likwidować.
Boże, jakich czasów znów się doczekaliśmy! A było tak już dobrze, już cieszyliśmy się wolnym słowem, a tu nieodpowiedzialna część społeczeństwa zadecydowała, że ma być inaczej.
A przestrzegałam……….. wiedziałam, co nas czeka………. ale może nie przypuszczałam nawet, że aż taki drastyczny obrót pisowska polityka obierze??

Ale co tam polityka, co tam smutki i troski, skoro wstał nowy dzień i w dodatku jest to środa.
Mimo wszystko co dobre i złe, życzę Wam przyjemnego dzionka. Żeby był o wiele lepszy, niż dzień wczorajszy!!!!!