raz na wesoło

 

Czytałam ostatnio na Face fajny dowcip : W nocy obudził mnie szmer, poszłam sprawdzić co się dzieje, a tu zobaczyłam włamywacza, który szukał u mnie pieniędzy. Ubrałam się i zaczęłam ich szukać razem z nim 🙂
No to ja też postanowiłam poszukać pieniędzy, mimo, że żaden włamywacz mi nie zagrażał.
Ale jakoś dziwnym trafem moje konto podejrzanie pustoszało.
Poprzeglądałam kilka stron i nagle zdziwiłam się, dlaczego jest tak sporo moich przelewów z  mojego konta na konto Orange. Weszłam w to moje zlecenie stałe i zdumiałam się. Gdy zgłosiłam na moim komputerze (samowolnie i bez przymusu)  owe zlecenie, zamiast zaznaczyć rubryczkę  „dokonaj wpłaty raz na miesiąc”, ja zaznaczyłam „raz na tydzień”. No i do kogo mieć teraz mam pretensję, oczywiście do samej siebie, za moje gapiostwo, bo Bank PKO BP tylko wypełniał polecenia, zgodnie z moją wolą. Skąd miał wiedzieć, że to tylko pomyłka, skąd miał wiedzieć jakie zobowiązania finansowe mam wobec Orange.
Ale za to firma Orange doskonale o tym wiedziała, że  na moim koncie jest nadpłata i wcale nie była skora mnie o tym poinformować. Gdyby było odwrotnie, gdybym to ja była im winna pieniądze, natychmiast by mnie monitowali, ale nadpłata ich już nie interesuje.
No to zadzwoniłam sobie wczoraj do Orangu z prośbą sprawdzenia mojego aktualnego konta i dopiero wtedy pani wyraziła zdziwienie, że na moim koncie jest nadpłata, bagatelka, tylko ponad 700 zł. Niby nic złego się nie stało, bo te pieniądze mi nie przepadną, będą co miesiąc pobierane z mojej nadpłaty, a najwcześniejszy rachunek zapłacę dopiero za jakieś 7- 8 miesięcy. Ale nie jest to do końca w porządku, bo firma powinna mnie była poinformować, że coś jest nie tak z moimi wpłatami, a  nie dopiero na moją interwencję. Ale jaka firma, taka i jej solidność, przecież dla nich to lepiej, gdy mogą obracać dodatkowymi pieniędzmi.
Oczywiście od razu wycofałam to zlecenie  i bardzo dobrze, bo już następne moje 98 zł wpłynęło by za kilka dni na ich konto. Czyli resumując, zamiast płacić 98 zł miesięcznie, ja płaciłam czterokrotnie więcej!!! Jak to dobrze, że w końcu się połapałam i zmieniłam stosowną usługę.

Po nieprzespanej poprzedniej nocy (w sumie spałam tylko od 8.30 – do 11.30 rano) myślałam, że wczoraj spokojnie sobie zasnę a tu znów guzik. Tym razem znów brzuszek dał o sobie znać i znów miałam wieczorno – nocne przebieżki do toalety. Naprawdę staram się już bardzo pilnować tej diety, nie mam pojęcia, czemu tak znów się działo, może zaszkodził mi tym razem barszcz ukraiński, chociaż był gotowany tylko na piersi z kurczaka? Zjadłam też kilka sezamków, które powinny być właściwie nie obciążające jelita, bo są suche, niezbyt słodkie, ale może właśnie sezam  tam zawarty ma działania drażniące? Zaiste, okropnie „nadwrażliwy” jest ten mój brzuch i koniecznie od czasu do czasu musi mi przypomnieć, kto tutaj rządzi. Na szczęście dzisiaj wszystko znów się uspokoiło i mogłam powrócić do moich ukochanych grzanek. Widać jedynym „ciastkiem”, którym mogę raczyć moje brzusio są suchary!!! Ot, doczekałam czasów…..
Ale rocznica tego wydarzenia, które podjęłam w związku z moja nadwagą, już niebawem się zbliża, jeszcze tylko pozostał do niego  jeden miesiąc no i oczywiście widać tego efekty. Rodzina i znajomi mówią mi „Ewa już nie chudnij”, ale to naprawdę nie tylko zależy ode mnie, to mój brzuch decyduje, co mam jeść i w jakiej ilości, a że te ilości nie są wielkie, bo takie nie mogą być, więc sobie nadal pomalutku chudnę. Może jednak całkiem nie zniknę? Teraz już kupuję ubrania w  rozmiarze 44, Boże, a kiedyś była to 58-60, kolosalna zmiana!!!

A co tam panie w polityce? Ano rząd mocno  i uparcie  trzyma  się swoich antydemokratycznych zasad i ostatnio uznał, że posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego było nie legalne, w związku z tym, nie może ogłosić jego wyroku. Boże drogi, od kiedy  i w jakim  państwie rząd decyduje o trybie pracy Trybunału Konstytucyjnego?   Stwierdzam z wielkim smutkiem : Polska stacza się na dno w coraz szybszym tempie, już zaczynamy być na marginesie Europy, a jeżeli nadal Naczelnik będzie taki uparty w swoich autorytatywnych postanowieniach, wkrótce znajdziemy się poza Europą, gdzieś w niebycie Ghany, czy innego afrykańskiego małego państewka i nikt wtedy w razie zagrożenia nam nie pomoże, sami będziemy się borykać z własnymi  kłopotami, od ekonomicznych po obronne włącznie. Dobrze, że coraz więcej ludzi w Polsce widzi to zagrożenie, może jest jeszcze czas, aby to zmienić??

Życzę przyjemnego czwartku, chociaż znów jest ponuro za oknem. Wczoraj zwróciłam się do Ulki z prośbą o podesłanie kilku chociaż promyczków do Krakowa i to zadziałało, popołudnie na krótko, bo na krótko, ale słonko się pokazało. Może i dzisiaj Ulu też troszkę słonka „rzucisz” do Krakowa??
Dobrego dnia