Naprawdę przyszła do mnie wiosna

Zapukała cichutko do drzwi i wręczyła mi bukiecik pączków żonkili.
Od razu wsadziłam je do wody, ustawiłam na stole i cieszyłam się, że tak miły gość do mnie zawitał.
Oczywiście tym miłym gościem był V.I.P., który wczoraj postanowił zrobić mi wiosenną niespodziankę, prawda, że to takie miłe?

Może nie powinnam pisać o papierosach, bo w końcu nie ma się czym chwalić, że je palę, ale chcę się podzielić pewną ciekawostką związaną z papierosami Vogi niebieskie z clickiem. Otóż można takiego papierosa palić w dwóch wersjach, tej podstawowej, z zapachem nikotyny, a jeżeli taka wersja się znudzi, wystarczy tylko nacisnąć zaznaczone na filtrze zgrubienie w postaci kropki i już mamy całkiem inny zapach papierosa, taki leśny, całkiem nawet przyjemny. Na początku miałam trudności z tym naciskaniem, bo to trzeba dokładnie trafić w tą grubszą kropkę, ale teraz już się przyzwyczaiłam i palę pół papierosa w wersji oryginalnej, a pół w wersji leśnej. Ot taki gadżet wymyślili, chociaż właściwie to powinni wymyślić taki smak, który by człowieka od papierosa odrażał.Tylko wtedy nie zarobili by na takiej produkcji i firma by upadła. Ciekawe, co by zrobili wtedy palacze, gdyby wszystkie monopole tytoniowe nagle padły, pewnie z musu trzeba by się oduczyć palenia? Muszę wysłać stosowną petycję do obecnego rządu, żeby wprowadzić prohibicję i na alkohol i na nikotynę.
Przecież ich zadaniem jest uszczęśliwianie wszystkich Polaków, więc może i ta ustawa by łatwo przeszła, nawet całej nocy na jej ustaleniu, a potem na podpisaniu przez PADa by nie było potrzeba.

Wczoraj w Krakowie odbył się wiosenny półmaraton Marzanny, w którym to maratonie oczywiście brał udział mój bratanek Łukasz. Nie znam dokładnie wyników wczorajszego biegu, ale widziałam zdjęcie Łukasza trzymającego puchar. Gratulacje Łukasz, wiem, że zawsze Rodzina może być z Ciebie dumna.
Dzisiaj zaczynamy ostatni przedświąteczny już tydzień, rozłożony pomiędzy pracą, a wzmożonymi robotami domowymi:  wiosenne porządki, świąteczne zakupy…. będzie teraz przez ten tydzień się działo, oj będzie.
Ale potem znów wszyscy domownicy i zaproszeni goście znajda czas, by usiąść wreszcie wspólnie za stołem i bez codziennego  pośpiechu wspólnie pobiesiadować sobie i porozmawiać. Znów będzie okazja poznać tę spójność rodzinną, na którą na co dzień zawsze brakuje czasu.

Szkoda tylko, że ta wiosna nie przyniosła nam jak na razie sporo słoneczka, przynajmniej w Krakowie jest dosyć ponuro, może się to zmieni?
Ula niestety jest za daleko, żeby do Krakowa takie wesołe promyczki podesłać mogła.
Dzisiaj mam zmianę popołudniową, jak to zwykle w poniedziałki bywa, więc mam jeszcze trochę czasu dla siebie.
Życzę przyjemnego poniedziałku, chociaż wiem z praktyki, jak trudno po weekendzie znów się zmobilizować, jedyną pociechą jest to, że ten następny weekend będzie nieco dłuższy.