Niemożliwe, dzisiaj znów mamy już środę? Tak szybko ten tydzień zleciał? Chyba jeszcze szybciej, niż wszystkie dni dotąd. Wszystko przez te święta, które „zabrały ” nam poniedziałek ha, ha, ha.
Ale co tam, ja się cieszę oczywiście, że już mamy środę, bo…..
No, to już chyba wszyscy wiedzą, bo jest już zamieszczona piękna róża dla Ulki, kolejna w Jej okazałej kolekcji róż.
A im więcej tych róż, tym lepiej, prawda Ulu?
Serdecznie poświątecznie Cię pozdrawiam i poświątecznie i wiosennie, całuski Ci posyłam, bo w Krakowie wiosna coraz mocniej pokazuje swoją siłę.
Mam nadzieję, że już okrzepłaś Ulku po świętach i już powróciłaś do rzeczywistości i teraz pewno z kijkami wzdłuż i wszerz Poznań przemierzasz.
Tak więc raz jeszcze wszystkiego co najlepsze na ten bieżący tydzień Ci życzę, bo dla Ciebie i dla mnie tydzień przecież zaczyna się i kończy w środę, prawda?
Dopiero wczoraj wróciłam z Modlnicy, prosto stamtąd autem wraz z Magdą pojechałam do pracy, a potem już do swojego domku.
Podziwiałam rano różnicę, jaka nastąpiła pomiędzy jeszcze wciąż senno – bardzo wczesno wiosenną Modlnicą, gdy dopiero zaczyna się ona budzić do życia nieśmiałymi pękami na drzewach, tak właśnie jest jeszcze niestety na działce u Magdy, ale pewnie lada moment, zwłaszcza przy takiej ciepłej i słonecznej pogodzie obraz szybciutko zmieni się na prawdziwie wiosenny i wesoło kolorowy czas.
Za to przy wjeździe już do Krakowa (a jest to przecież różnica tylko kilku kilometrów), już w moje oczy rzuciła się nie tylko zieleń listków, ale i żółć pięknie rozkwitających forsycji.
Za to koło naszej przychodni wzruszył mnie obraz pięknie kwitnącej już wiśni, jej jeszcze małe, ale już bardzo wyraźne kwiaty wzruszyły mnie do łez. To już naprawdę wiosna, aż serce moje z radości do góry podskoczyło. Jest, przyszła, ona, wyśniona, wyczekiwana, najpiękniejsza pora roku – W I O S N A !!!!!
Jak na razie temperatury nie są jeszcze oszałamiające, ale śmiało można już wyjść z zimowych kurtek i ubrać lżejszą odzież, lżejsze buty.
No właśnie, byleby tylko te stopy przestały tak strasznie palić!!!!
Chociaż wczoraj był jeszcze dosyć dokuczliwy i chłodny dzień, dzisiaj nastąpiła wyraźna już poprawa.
Oczywiście po powrocie do domu rozpakowałam swoją walizkę, posegregowałam zawarte w niej rzeczy (znów wzięłam za dużo rzeczy na zapas) i wyprałam to, co w Modlnicy nosiłam na sobie, a potem najzwyczajniej poszłam sobie…… drzemać.
Nie wiem czemu, ale jakoś w Modlnicy nie za bardzo wyspać się mogę, kilkakrotnie budzę się w nocy, nie mogę znów zasnąć…..
Za to tej nocy, na swoim już łóżeczku wyspałam się znakomicie. Jednak nie ma to jak swoje własne łóżko. Mój tapczan ma dosyć twardy materac, ale to mi właśnie odpowiada, bo przynajmniej nie zagłębiam się w pieleszach i mój kręgosłup w ten sposób wypoczywa.
Jeszcze tylko mam źle dobrane poduszki i pewnie dlatego często rano budzę się z bólem głowy i z przykurczoną szyją – muszę pomyśleć, co z tym zrobić.
Kiedyś miałam tę poduszkę ortopedyczną, która sama dostosowuje do siebie układ szyi i głowy, pewnie znów będę musiała pomyśleć o zakupie takowej.
Reasumując, jest pięknie, ciepło, wiosennie i jestem nareszcie szczęśliwa tym stanem rzeczy, więc pewnie i z radością pójdę sobie dzisiaj na popołudniu do pracy, ubrana wreszcie w swoją wiosenną kurteczkę. Chyba doczekała się ona nareszcie swoich dobrych dni.
Życzę wszystkim miłej środy i radości z tej najpiękniejszej pory roku.
