
Dzień po bardzo miłej imprezie urodzinowej. Naprawdę było wspaniale, najlepszy dowód, że goście siedzieli bardzo długo na tarasie, pięknie przez Magdę i Jacka na ten dzień przygotowany. Było smacznie i wesoło, cykady cykały, a nawet komary jakoś wcale nie dokuczały, omijały nas z daleka.
W każdym bądź razie poszłam spać grubo po pierwszej godzinie i…całkiem wspaniale mi się spało, chociaż przeważnie w Modlnicy mam kłopoty ze spaniem, tym razem sen wspaniale mi służył.
Poranek wstał nieco chłodniejszy, niż wczorajszy dzień, jest lekki wiaterek, ale i tak zamierzam niedzielę na tarasie spędzić, nigdy dosyć dotleniania.
Życzę przyjemnej niedzieli, a ja się idę oddawać błogiemu odpoczynkowi na tak zwanym łonie natury, w pięknym różanym ogrodzie, co widać na powyższym zdjęciu