
Nadciąga do nas wyż XANDRA
Prosto z Hiszpanii do nas przybędzie i znów przyniesie nam bardzo wysokie temperatury.
Ale spokojnie, poczujemy się jak w Hiszpanii.
Po co wydawać pieniądze na jakieś wypady na Majorkę, skoro Hiszpania sama do nas przybędzie?
Termometry w końcu pokażą temperaturę, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni w samym środku lata. Razem z Xandrą przywędrują jednak burze i gwałtowne i porywiste podmuchy wiatru. Możemy spodziewać się ulewnego deszczu, a nawet gradu.
Nie wiem, jak długo ona ma zamiar u nas przebywać, ale po tych kilku dniach ochłodzenia lekkie ocieplenie by się przydało, byleby nie takie, jakie mieliśmy pod koniec czerwca, bo temperatury powyżej 34 stopni, przynajmniej dla mnie, są nie do przyjęcia.
A deszcze? A niech sobie trochę popadają, najlepiej nocą, wtedy wreszcie ziemia się nawilży, trawniki stracą ten swój żółty odcień spalonej trawy, no i moja Magda będzie nareszcie szczęśliwa, że nie musi 2 razy dziennie podlewać swojego ogródka, samo się podleje.
A ja sobie kupie dużego, czerwonego i dojrzałego arbuza, usiądę na moim balkoniku i … no wlasnie, niestety widok z mojego balkonu nie jest wcale ciekawy, przed nosem mam pojemniki na śmieci (no i te bzykające, nieznośne muchy), ogródek też jest raczej zaniedbany, nie ma kto o niego zadbać, a nieco dalej mam przed sobą już sąsiedni blok. Z Hiszpanią raczej nie ma to nic wspólnego.
Zawsze jednak można zamknąć oczy i sobie pomarzyć……
Ale zawsze w odwodzie mam swój ukochany Park, tam jest bardzo przyjemnie i wciąż zielono, bo jednak trzeba przyznać, że ogrodnicy bardzo o niego dbają, nawadniają, śmieci zbierają, da się wytrzymać, bo jak już pisałam i właściciele psów też o trawniki raczej dbają i zbierają nieczystości po swoich czworonogach.
Ale ta prognoza jest jeszcze dzisiaj raczej nieaktualna, szaro jakoś, nawet troche grzmi, a w Parku wydaje mi się już jakieś dwa namioty postawiono, wiadomo, lipcowa niedziela.
Pewne po burzy pójdę sprawdzić, czy rzeczywiście Kraków świętuje w Parku niedzielę podobnie jak w zeszłym roku.
Wczoraj po południu też troszkę po Parku pobaraszkowałam , ale nagle zrobiło się szaro i szybciutko do domu zwiałam, całe szczęście, nie długo potem spora ulewa park spowiła.
Oj, dzisiaj jednak też na piękny długi spacer raczej się nie zanosi. Burza coraz silniej i bardziej zdecydowanie nadciąga.
Nie lubię burz, ba, nawet jej się boję, bo to jedna nieujarzmione\a przemoc niebios, nie ma po co się narażać.
Na pewno oglądnę sobie „Kawę na ławę”, a potem „Lożę prasową” ( jeżeli satelita przez burze się nie zawiesi), oczywiście na TVN 24, bo wiele ciekawego wczoraj się działo, po pierwsze Kaczyński ogłosił już jedynki do list wyborczych, mio, że wybory oficjalnie jeszcze nie zostały ogłoszone, więc nie wiem, czy w ogóle nie jest to niezgodne z prawem, ale Pisowi, a szczególnie Kaczyńskiemu wszystko wolno, on zawsze jest ponad prawem, wiadomo, najwyższa półka Polski.
Po drugie nareszcie PO ustami Schetyny ogłosił program wyborczy, właściwie też nie całkiem zgodny z prawem, ale jednak wszyscy na ten program czekali. Ciekawa jestem tylko, czy udało się Schetynie przekonać Polaków, na pewno tych pro PO-wców tak, inn i tak nie mają do tego dostępu, bo jedna słuszna telewizja na pewno tego programu na wszelki wypadek nie ogłosi, mógłby zaszkodzić posowi przecież, bo jest całkiem rozsądny i logiczny, chociaz i tak niejaki Horała skrytykował, że Schetyna gruszki na wierzbie obiecuje, co najmniej tak, jakby to wcześniej nie tylko gruszek, ale już prawdziwych gruch nie obiecywał PIS.
Ale czy funkcjonariusz Pisu może cos innego powiedzieć? Bałby się karzącej ręki Wielkiego Wodza.
Dobra, zostawmy politykę, niech każdy sam rozmyśli, co lepsze jest dla Polski.
A ja życzę przyjemnej jednak niedzieli i dobrego odpoczynku.
Wszak burza nie będzie trwała cały dzień, kiedyś słonko musi się pokazać.
Dzisiaj Francja ma swoje święto, 14 lipca 1789 roku została zburzona Bastylia, co było początkiem Wielkiej Rewolucji Francuskiej.
Więc VIVe la France !!!!
P.S A Dawidek wciąż się nie odnalazł……. 😦