
Oczywiście, przecież jest dzisiaj środa, kolejna środa
Uleczku słoneczne pozdrowienia z Krakowa ślę, prosto z pokemonowej ławeczki,.
Nie wiem, czy jesteś u Magdy, czy w domu, ale wiem, że moje róże i tak do Ciebie dotrą.
Róża to taki piękny i wdzięczny kwiat, nieprawdaż?
Ale Ty na inne kwiaty nie zasługujesz, na pewno nie na taki, jak zamieściłam wczoraj dla niejakiej Beaty Sz.
Co prawda na ogół róże też kolce mają, ale te ode mnie są bez kolczaste, takie specjalnie dla Ciebie wybierane.
Całuski.
A co poza tym?
Zrobię tylko jeden maluteńki wyjąteczek i jedną, ale tylko jedną wiadomość polityczną podam do wiadomości, chociaż pewnie już to słyszeliście?
Otóż pani Merkel zatelefonowała do pana Morawieckiego z …przeprosinami za nieudane głosowanie nad kandydaturą Beaty Sz.
Dobry kawał co? A tę wiadomość przekazał wszystkim sam Wielki Wódz.
A jemu należy wierzyć (????)
Wczoraj było raczej chłodno, ale tak na siłę po Parku z Pokemonami pod pachę pochodzić można było sobie. Chwilkę nawet sobie połaziłam, bo czekałam, aż dwa jajeczka w tej grze mi się wyklują.
Po prostu w w inkubatorze umieszcza się jajeczko i trzeba przejść pewien dystans 2, 5, lub 10 km, żeby z jajeczka wykluł się Pokemon.
Oczywiście na to trzeba trochę czasu strawić, no chyba, że ktoś akurat takie dystanse w jeden dzień pokonuje. A u mnie akurat kończył się etap i pięcio i dziesięciokilometrowy, więc doczekałam się dwóch nowych Pokemonów, oczywiście poza tymi, które jeszcze akurat wczoraj złapałam.
To tylko moje takie małe wyjaśnienie zamieściłam, o co z tym wykluwaniem Pokemonów chodzi.
Jednym słowem, po bardzo długiej przerwie, spowodowanej pewnym zniechęceniem do tej gry, znów złapałam wenę do gry, zobaczymy, kiedy znów mi się ona znudzi. Ale póki jest ciepło i mogę po Parku pochodzić, mogę ten czas na taki akurat mój FUN poświęcić, nikomu chyba nie szkodzi, a że ktoś patrzy na mnie dziwnie? A niech sobie patrzy, co mi tam 🙂
To problem tego kogoś, a nie mój przecież.
Spotkała mnie wczoraj dziwna nieco przygoda.
Usiadłam na ławce, a tu do mnie podchodzi jakaś kobieta i jowialnie mnie wita, cholewka myślę kto to jest?
Musiałam mieć chyba niezbyt mądrą minę (jak ja nie cierpię tego, gdy nie wiem, z kim rozmawiam), więc pani grzecznie się przedstawiła, po czym zdziwiona, że ją nie poznaję (znów moja mina była niepewna) wyjaśniła mi, że pracuje w rejestracji w naszej przychodni.
No to w tym momencie całkowicie broda opadła mi na ścieżkę, w jakiej naszej przychodni?, myślę sobie intensywnie i nadal czuję się, jakbym była w jakimś śnie, bo nijak ją skojarzyć z żadną znaną mi przychodnią nie mogłam.
Tu pani chyba się na mnie zdenerwowała, bo co prawda powiedziała mi chyba nawet do widzenia, ale dodała jeszcze bardziej dziwne słowa :”trochę kultury”.
Nie wiem, okazałam się niekulturalna, bo nie wiedziałam kim ta pani jest??
A może dlatego wykazałam się brakiem kultury, bo też się jej nie przedstawiłam? Ale skoro podeszła do mnie i tak serdecznie ramiona nawet rozłożyła, uznałam, że pewnie wie, kim jestem, więc po co przedstawiać się jej miałam?
Cóż, bywa, może po prostu mnie z kimś pomyliła, tylko po co ten niepotrzebny dodatek z jej ust padl, nie wiem.
Na wszelki wypadek za telefonowałam do Maćka i spytałam, czy zna taką panią, bo może ona w jego przychodni pracuje, ale okazało się, że i on nikogo takiego nie zna.
Za telefonowałam też do naszej Ani, która zna wszystkich pracowników pracujących w kilku naszych przychodniach, ale też nie skojarzyła sobie z nikim tego imienia i tego nazwiska.
W sumie dziwna sprawa i pewnie jeszcze bym sobie głowę dłużej frapowała, starając sobie przypomnieć o jaką to przychodnię tej pani chodziło, ale na szczęście do parku przyszedł V.I.P i zajęłam się ciekawszymi sprawami, niż nieznajoma mi pani, czy Pokemony.
Po prostu razem bardzo miło spędziliśmy czas w Parku, ale coraz bardziej dotkliwy chłód przegonił nas wreszcie do domu.
A środa wstała nawet słoneczna, chociaż nieco chmurzasta i jeszcze raczej chłodna.
Pewnie to wina tego księżyca, który wczoraj dał się zaćmić.
Wyszłam nawet wieczorem na balkon, ale niestety u nas niebo dokładnie przesłonięte było przez gęste chmury, tym razem nie udało mi się podziwiać tego cudownego zjawiska, jakim jest zaćmienie księżyca.
Pozostały mi tylko zdjęcia i filmiki na internecie do oglądania, to musiało mi wystarczyć.
Od razu przypomniał mi się film „Faraon” i czasy, gdy zaćmienie księżyca traktowano jako Bożą karę za grzechy.
My mamy teraz własne, współczesne kary za nasze grzechy ale o tym nie będe pisała, bo znów zapachniało by to polityką, więc po co się dręczyć?
Będzie jak będzie, a my mamy teraz LATO, FUN.
Jesień przyniesie nam niestety ochłodzenie, nie tylko w pogodzie, ale w naszej politycznej rzeczywistości i chociaż na pewno podczas wyborów zrobi się dość gorąco, potem będzie niestety wiało politycznym mrozem i zgrozą. Bo Polacy raczej znów postawią na …. tak, jednak na PIS, bo opozycja zamiast się jednoczyć zawzięcie się zwalcza.
Przynajmniej będzie potem na co ponarzekać, Polacy wprost to uwielbiają.
Ale teraz jeszcze o tym nie myślmy, teraz się należy cieszyć, bo…….lato przecież wciąż trwa. Do jesieni jeszcze mamy trochę czasu………
Należy zatem na ciepełko, które podobno już, już do nas nadciąga, jeszcze momencik poczekać i ……..
Jedni prorokują hiszpańskie, gorące lato, inni znów nas afrykańskimi tropikami straszą……. niedaleka przyszłość pokaże
Hej, POKEMONY!!!!!! dzisiaj też pójdę z Wami chwilę powalczyć, miejcie się na baczności.
Cieplutkiej środy życzę, słonka i samych miłych chwil.