A ja do końca miałam nadzieję, że jednak chłopczyk żyje. Patrzę na jego zdjęcie, śliczny chłopczyk, prawdziwy Aniołek, niestety właśnie powiększył grono Aniołków w niebie i z niebieskiej chmurki patrzy teraz na swoja zrozpaczoną Mamę, która zalewa się łzami i na pewno zadaje sobie pytanie:”czy mogłam temu nieszczęściu zapobiec”???? Trudno nam wyrokować, bo z tego co wiemy, sytuacja w tej rodzinie nie była klarowna, tylko szkoda, że za to zapłaciło niewinne dziecko. Dziecko, przed którym świat dopiero się otwierał i na pewno wiele radosnych momentów mogło go w życiu spotkać. Żegnaj mały Dawidku, nie byo Ci długo dane cieszyć się dzieciństwem, chociaż ze zdjęć widać, że byłeś dzieckiem radosnym, wesołym, nawet psotnym. Czuwaj z tej chmurki nad swoją Mamą, bo teraz Jej świat się całkowicie zawalił i na pewno będzie potrzebowała pocieszenia , które spłynie na Nią od Ciebie. I wybacz jednak swojemu Ojcu, że taki straszny los Ci zgotował. On teraz jest gdzieś niedaleko od Ciebie, chociaż zgodnie z nasza wiarą na pewn odbiera zasłużona karę, a tylko Ty możesz pomóc mu tę wieczną karę przetrwać. My tu na ziemskim padole nie znamy praw, które rządzą tym innym światem, Ty już te prawa poznałeś. Ale na pewno tamten świat jest wolny od nienawiści i od zemsty, przepełniony jest dobrocią, miłością i przebaczeniem, ale na pewno jest sprawiedliwy. I właśnie dlatego sądzę, że teraz już naprawdę będziesz szczęśliwy.
Sobota chociaż ze smutnymi wiadomościami) była pogodnym dniem. Posiedziałam sobie chwilę w Parku po rozmawiałam z panią, która skończyła niedawno 89 lat, wspaniała kobieta, umysł jasny, żadnych oznak starczej demencji, jedyne na co mogła narzekać, to nogi, które ją bolą, ale i tak sobie często do Parku Krakowskiego albo do Parku Jordana chodzi na spacerki, aby samej w domu nie siedzieć. Czyli świat dużo starszej kobiety nie musi być aż taki straszny, może to dla mnie jakieś pocieszenie było, daje sobie znakomicie, mimo sędziwego wieku w życiu radę. Co prawda nie siedziała tak jak ja stale na telefonie (nawet nie wiem, czy posiada komórkę), nie gra oczywiście w Pokemony, ale i tak wydawała się całkiem szczęśliwa. Nie można być stale nieszczęśliwym i rozpatrywać swoje wszystkie bolączki, nieprawdaż? Dzielna Kobieta!!!!!
NIECH ŻYJĄ STARUSZKI I STARUSZKOWIE !!!!!!
Witam Wszystkich w niedzielę. Zapowiada się całkiem przyjemny, ale niezbyt słoneczny dzień. Wczoraj niewiele ludzi mój Park odwiedzało nie wiem, pewnie dlatego, że to wakacje?? Mam nadzieję, że dzisiaj w moim Parku będzie weselej. Już widzę porozkładane jakieś namioty. W zeszłą niedzielę deszcz zepsuł tę całą plenerową przyjemność. Boję się, czy dzisiaj nie będzie powtórki z rozrywki. Niebo jest dosyć zachmurzone, ale spokojnie, jest dopiero 9 rano.Może jednak słonko się przekona, że dzisiaj warto zaświecić? Miłej niedzieli.
Przyjęcie w zamku Głos kasztelańskiego herolda, który odczytywał na placu obwieszczenie, obudził wieś położoną u podnóża zamku. „Nasz umiłowany pan zaprasza wszystkich swoich dobrych i wiernych poddanych do udziału w przyjęciu, wydanym z okazji swoich urodzin. Każdy otrzyma miłą niespodziankę. Pan prosi jednak wszystkich o małą przysługę: osoby, które wezmą udział w przyjęciu, niech przyniosą ze sobą trochę wody, aby uzupełnić kończące się rezerwy zamkowe… Herold powtórzył kilkakrotnie to obwieszczenie, potem odwrócił się i pod eskortą powrócił do zamku. We wsi w przeróżny sposób komentowano zaproszenie. – Oh! To zawsze ten sam tyran! Ma wystarczająco wielu służących, by uzupełnić zbiornik… Ja zaniosę szklankę wody i to wystarczy! – Ależ nie! Był zawsze dobry i szczodry! Ja przyniosę baryłkę! – A ja… naparstek wody – Ja beczkę! Rano, w dniu przyjęcia, można było zobaczyć dziwny orszak zdążający do zamku. Niektórzy pchali wysiłkiem potężne beczki lub nieśli, sapiąc, wielkie wiadra pełne wody. Inni, wyśmiewając się z współtowarzyszy drogi, nieśli małe karafki albo szklanki na tacy. Orszak ten wszedł na podwórzec zamkowy. Każdy opróżniał swój pojemnik w dużym basenie, ustawiał go w kącie i podążał do sali bankietowej. Pieczyste dania i napoje, tańce i śpiewy przeplatały się bez przerwy. Wreszcie pod wieczór pan zamku podziękował wszystkim w uprzejmych słowach na przybycie i powrócił do swych apartamentów. – A przyrzeczona niespodzianka? – szemrali niektórzy niezadowoleni i rozczarowani. Innych przepełniała radość: – Nasz pan zorganizował dla nas wspaniałą uroczystość! – mówili. Każdy przed powrotem do domu udał się po swój pojemnik. Dał się słyszeć krzyki, które gwałtownie się nasilały. Były to okrzyki radości i złości. Pojemniki zostały napełnione aż po brzegi złotymi monetami!
„Ach! Gdybym przyniósł więcej wody…”
A TERAZ PYTAM KAŻDEGO Z OSOBNA: ILE WODY PRZYNIÓSŁBYŚ TY NA TO PRZYJĘCIE? Z tego wynika, że chytrość w życiu nie popłaca. Pewnie, że trudno rozdawać na prawo i na lewo wszystkie dobro, które posiadamy, ale co innego rozdawać, a co innego dzielić się. My teraz niestety jesteśmy niejako przymuszeni przez nasz rząd do dawania, dotyczy to również to tych, którzy naprawdę sami niewiele mają. Ale przypuszczam, że każdy z nas, gdyby zobaczył na swojej drodze naprawdę biedne dziecko, biedna osobę, chętniej by do własnej kiesy sięgnął, niż wtedy, gdy staje się to przymusem. I wtedy nie miałby poczucia, że daje, wiedziałby natomiast, że dzieli się z tymi, którzy tej pomocy naprawdę potrzebują. Ktoś powiedziałby, że to mała różnica? Nieprawda, to jest olbrzymia różnica, bo dawanie nie zawsze jest etyczne, szczególnie, gdy dostają (i biorą) osoby takiej pomocy nie wymagający. Może z jednej strony dobrze, że mamy państwo socjalne, które dba (??) o interesy ludzi, ale wszyscy wiemy, że nie jest to tak do końca prawda, że rządzący dbają przede wszystkim o siebie, o swoje następne rządy kupując przeróżnymi datkami wyborców. Zresztą Żelazna Dama czyli premier Anglii, pani Margaret Thatcher powiedziała kiedyś wyraźnie: Nie ma czegoś takiego jak publiczne pieniądze. Jeśli rząd mówi, że komuś coś da, to znaczy, że zabierze tobie, bo rząd nie ma żadnych własnych pieniędzy. A człowiek łasy na pieniądze, myśli sobie: dają, to biorę, nie sprzeciwia się temu, że jest to nie etyczne, że jest to też i głupie, bo na przykład te pieniądze, które dostaje dziecko z naprawdę bogatej rodziny byłoby o wiele lepiej spożytkowane, gdyby tym biedniejszy tę sumę dołożyć do życia. A w tej chwili to rozdawnictwo jest tylko przyczyną patologii, wiele osób, które naprawdę mogłoby pracować, zaniechało jej, gdyż żyją z pieniędzy z 500 plus, z przeróżnych pomocy społecznych z MOPSU, z darmowych darów w postaci jedzenia, ubrań, czy innych. Kiedyś, za czasów komuny mówiło się: „czy się stoi, czy się leży dwa tysiące się należy”. I co? ludzie nie szanowali swojej pracy, pracowali nieefektywnie, byle jak, też wtedy było to wyrazem jakieś naszej patologii, tym bardziej, że gdy te same osoby wyjeżdżały na zagraniczne kontrakty, okazywali się wspaniałym i sumiennymi pracownikami, świetnymi fachowcami. Ten czas minął, przyszły potem czasy, gdy pracę trzeba było szanować, sumiennie wykonywać, bo w łatwy sposób można było znaleźć się na zielonej trawce. I nikt wtedy nie przejmował się, za co wyżywić swoją rodzinę, chcesz ży, musisz na to zapracować. A teraz znów jak w kalejdoskopie czasy się zmieniły i znów okazało się, że praca wcale nie jest dla niektórych osób najważniejszym celem życia, że można w łatwy i tani sposób w życiu się urządzić, co prawda czyimś kosztem, ale te osoby wcale z tego powodu żadnego dyskomfortu psychicznego nie czują, wręcz przeciwnie, odnosi się wrażenie, że wręcz kpią sobie z osób traktujących siebie i swoją rodzinę poważnie, czyli zarabiając na nich, uważają ich za naiwniaków. Jakie to przykre, że partia, która na swoich ustach niesie hasło sprawiedliwość, wynaturza najbardziej człowiecze odruchy, a czyni to tylko i wyłącznie z partykularnych powodów. Jakie to niesprawiedliwe w swoim ludzkim wymiarze. Trzeba pomagać ludziom i jestem pełna uznania dla tych prywatnych osób, które to czynią, dla specjalnie powołanych różnych fundacji, które nastawione są na pomoc, ale najważniejsze jest w tym to, że robią to dobrowolnie, nie czekając na żadne napływające z tego profity. I ciągle mam taką nadzieję, że doczekamy się normalnych czasów, gdy znów powrócimy do tych naprawdę ważnych wartości, które będą przestrzegane przez rząd, przez społeczeństwo, przez nas wszystkich A przyrzeczona nagroda? Trzeba na nią poczekać, bo w Piśmie świętym wyraźnie napisane jest Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie (Łk 6,38). Tylko……… zawsze odnoszę wrażenie, że Pis, które nazywa siebie partią katolicką, niewiele z tą wiarą ma wspólnego, oni po prostu ją tylko wykorzystują dla własnych celów. sprytnie nią manewrując, wprowadzając ludzi w błąd. W taki bądź razie zadam takie pytanie: czy oni nie boją się Bożej bojaźni?? Nie, nie bo przecież nie są to ludzie wierzący, są tylko uporozatorzy wiary katoliciej. Ale każdy układa swoje życie według swoich zasad, z tym, że one powinny być zgodne z zasadami innych ludzi, albo przynajmniej potrafić je tolerować, a za wszystkie niegodziwości, które ten ktoś popełnia, kiedyś sam odpowie.
Wstała ładna, słoneczna sobota. Podobno nie tylko ona, ale cały weekend ma być pogodny, tylko niestety zapowiadają też i burze. Ale taką pore roku akurat mamy, burze są przecież często przerywnikami naszej polskiej, letniej aury. Życzę wiele radości na dzisiaj dla wszystkich i naprawdę mile spędzonego dnia