
…naprawdę piękny jest ten Park Krakowski.
Wczoraj znów odkryłam jego piękno, robiąc w nim fotki.
Nie wyobrażam sobie nawet, że kiedyś będę na przykład zmuszona wyprowadzić się z mojego obecnego mieszkania i albo wrócić na to stare, albo mnie „rzucą” gdzieś tam na peryferie, a może nawet do Dom Seniora
(kto wie) i wtedy najbardziej żal będzie i właśnie tych widoków, którymi się teraz napawam.
Do Parku będę niestety miała daleko……
Cieszę się ostatnio z ciepłej pogody i każdy możliwy moment w Parku spędzam, przecież mam go tak blisko, jakby był moim własnym wielkim ogrodem, do którego z domu wychodzę, przekraczając tylko wąziutką moją ulicę.
Jeszcze dni są długie, więc po pracy ze dwie godziny w Parku spędzić mogę, mam ze sobą telefon z Facebookiem, no i oczywiście z aparatem fotograficznym, no i mam… Pokemony…. nie nudzę się.
Pal licho Pokemony, one tak na dobrą sprawę wszędzie grasują.
Ale ten urok zielonych, wysokich, szumiących drzew, zapach tych kolorowych kwiatów, te rzeźby, na szczęście już odnowione, wszystko to sprawia, że w Parku potrafię całkowicie się wyciszyć, zapomnieć o tym, co jest złe koło mnie.
Z uśmiechem patrzę na bawiące się dzieci, na wesoło hasające pieski i tak sobie myślę, Boże, świat potrafi by jednak piękny, wspaniały.
Na przykład wczoraj na polance wesoło bawiły się różne małe i większe pieski, nagle przyszedł do parku mały francuski buldożek, wypisz wymaluj jak nasza Pepa i gdy tylko udało mu się wyrwać ze smyczy, od razu poleciał ustawiać to psie towarzystwo. No tak, pomyślałam, Pepa też pewnie zaraz porządek chciałaby zaprowadzić, widać francuskie buldożki już tak mają.
Oczywiście zaraz zabawa się skończyła, pieski nie za bardzo były zachwycone taką interwencją tego psiego „policjanta” i rozeszły się ze swoimi właścicielami, każdy we własną stronę.
Ot, taki jeden z obrazków z wczorajszego mojego pobytu w Parku.
Różne zresztą miałam wczoraj tam myśli. Koło mnie na ławce usiadł na moment tatuś dwóch małych córek, szalejących na hulajnodze, którym najwyraźniej nie spodobało się to, że tata jakiś pilny SMS akurat pisał.
Jedna z córek niechcący potrąciła moją nogę, za co od razu została przez tatę zbesztana, a ja zostałam przez niego przeproszona.
Nic się nie stało, odpowiedziałam, ale pomyślałam sobie, że za chwilkę ten tata zaraz córki weźmie na dalszy spacer i one znów będą szczęśliwe.
I pewnie wiecie z kim sobie te małe dziewczynki i tego tatę skojarzyłam?
Oczywiście z małym Dawidkiem, który pewnie też tatę kochał, ufał mu, a ten w bestialski sposób pozbawił go życia, zadźgał go nożem.
Łzy napłynęły mi do oczu, jak można zabić własne dziecko, które podobno się bardzo kochało i które jest tak bardzo ufne, bo komu bardziej może zaufać dziecko, jak nie własnym rodzicom?
Zadałam sobie to pytanie, ale po chwili zadałam też i drugie, jak można kogokolwiek świadomie zabić?????
Nie ma na to odpowiedzi, bo nie ma żadnego wytłumaczenia, że można dopuścić się tak straszliwego czynu, Nawet samobójstwo ojca dziecka nie jest zadośćuczynieniem,
Po chwili tata z dziewczynkami ruszył w dalszą drogę, te już były szczęśliwe, że tata znów nimi się zajął, a a jeszcze chwilę posiedziałam dumając nad tym strasznym, przerażającym faktem, myśląc, co czuło dziecko, zanim umarło, jak strasznie musiał się bać, gdy zobaczył nóż w ręku swojego kochanego przecież przez niego taty, gdy poczuł pierwsze razy, pierwszy i kolejny ból….. straszne, wprost niewyobrażalne.
I od razu przypomniałam sobie wszystkie chwile z moim Tatą, jego cierpliwość w stosunku do mnie, jego wielką miłość, wielką ojcowską czułość i zadałam sobie pytanie, czemu Dawidek na takiego tatę nie trafił?
Przecież też na taką miłość zasłużył….Ech!!!!!!!
Czasu niestety nie cofniemy, losu tego dzieciaka nie odmienimy, możemy tylko zapłakać…………..
Dzień niepodobny do dnia.
Dzisiaj obudził mnie całkiem szary i ponury poranek, nie ma słonka, za to zapowiadają na dzisiaj deszczowe opady.
Cóż, deszcz też od czasu do czasu jest potrzebny, zwłaszcza że wciąż panuje susza, zwłaszcza, że znów zapowiadają wkrótce przychodzące ponad 30 stopniowe upały.
Cóż Park na mnie przecież poczeka, zresztą jeżeli nie pada deszcz pospacerować po Parku też sobie przecież można, tylko może jest troszkę mniej przyjemnie.
Mimo tej nie najlepszej pogody życzę przyjemnie spędzonego dnia
P.S. A jutro Uleczku już nasza środa 🙂