rzeczywiście, trzynastego wszystko zdarzyć się może






Bo wczoraj własnie 13 kwietnia miałam dzień odwiedzin. 
Najpierw przyszła, a właściwie przyjechała Magda, która przytargała mi moją dużą walizę, którą kiedyś jej pożyczyłam dla Olki.
Dawno temu  to było, a ponieważ od tamtego czasu nigdzie  na  dłużej nie wyjeżdżałam, a jeżeli  już jechałam do Modlnicy, to z moją mniejszą walizeczką,, więc nawet zapomniałam, że ta moja olbrzymia waliza jest naprawdę taka olbrzymia.
Bez przesady, całą szafę ubrań mogę tam zmieścić, nie muszę się ograniczać, tym bardziej, że jak już pisałam, będę zawieziona na miejsce i odwieziona z powrotem, nawet dźwiganie mnie ominie, bo waliza ma kółka, a poza tym, jakby co, po schodach nie ja ją będę musiała znosić.
No to hulaj dusza, piekła nie ma, będę się już jutro pakowała bez żadnych skrupułów, a w Wiśle nawet cztery razy dziennie (oraz dwa razy w nocy) będę się przebierała, a co, kto mi zabroni??????
Nie, oczywiście psa do walizki nie zabiorę przecież go nawet nie mam, a poza tym, za dużo miejsca by zajmował, gdzie bym swoje ciuchy do przebrania wtedy schowała????
Ale na pewno znajdzie się tam miejsce na mój ukochany laptopik, bez którego ani, ani.  Przecież muszę mieć jakiś  kontakt ze światem wirtualnym.
Już nawet Anna 19  napisała, że czeka na moje wieści z Wisły, myślę, że i Ulka i inni również będą ciekawi, co ja tam porabiam, więc od czasu do czasu do Was odzywać się na pewno  będę.
No dobra, wracam do wczorajszego dnia.
Ledwie  zdążyłam wypić kawę z Magdą i chwilę pozmawiać, dowiedziałam się, że za chwilę przyjedzie do mnie druga tura gości, czyli Maciek z Ela i z Darką.
Tym razem Sisi nie odwiedziła ciotki Ewy………. 😦
Ale to nie koniec jeszcze atrakcji tego wieczoru, bo potem miałam dwa miłe telefony, jeden  właściwie taki, którego się spodziewałam, czyli od mojego V.I.P.a, a drugi….
No własnie odezwał się mój chrześniak, ale tym razem nie Ksawery, tylko Marcin, najstarszy syn mojej siostry. 
Trochę  się  zdziwiłam, bo Marcin raczej bardzo rzadko do mnie dzwoni, najczęściej wtedy, gdy ma do mnie jakiś interes, tym razem dopadła go chyba jakaś rodzinna nostalgia, bo zatelefonował ot tak, bez wyraźnego powodu. Ba, nawet zaprosił mnie do siebie, ale na razie myślami jestem już przy pakowaniu  i przy wyjeździe i na odwiedziny teraz czasu nie mam, muszę odłożyć to na czas poświąteczny, a jak zam życie, to pewnie na jeszcze dłużej.
No chyba, że znów go rodzinna nostalgia dopadnie, ale ponieważ raczej dosyć trudno mi się z nim będzie porozumieć, nie będę wcale nalegała.
W każdym razie o tym teraz myśleć  na pewno nie będę.
Ma rację Marcin, że kiedyś był moim najbliższym sercu chrześniakiem, ale tyle czasu od tamtej pory minęło, tyle rzeczy się wydarzyło.. .ot jak to w rodzinie, jak to w życiu, różnie bywało.
Nie, żebym miała do niego jakiś żal, czy jakąś złość, wszak jest najstarszym synem  mojej Ukochanej  Siostry Ani, ale zbyt rzadkie wspólne przebywanie bardzo chyba nas od siebie oddaliło,  inaczej rozumiemy to nasze życie, co wcale nie oznacza, że tak nadal być musi.
Zresztą prócz Marcina i Ksawra mam przecież jeszcze jednego chrześniaka, Dominika, który jest w Stanach i też nie mam z nim żadnego kontaktu.
Fakt, Dominik nie jest ze mną związany rodzinnie, ale jest synem mojego Przyjaciela z lat dziecinnych, Janusza i też w pewnym sensie w moim sercu tkwi.
No dobrze, zaczęłam ten blog tak na wesoło, teraz coś mnie na łzawo znosi . ……….. dosyć.

TRZA BYĆ W BUTACH NA WESELU – cokolwiek miałoby to oznaczać.
A ja mam z tym stwierdzeniem pewne skojarzenia…….

Ale to wszystko już było, minęło, nie wróci………………..

Wczoraj raz jeszcze czytałam kilka artykułów dotyczących katastrofy Titanica, bo własnie w  noc z  13/14 kwietnia 107 lat temu  Titanic uderzył w górę lodową i zatonął.
Okazuje się, że w internecie można znaleźć wiele ciekawostek związanych z tą katastrofą i to nie tylko takich, które do tej pory były mi znajome, ale kilka z gatunku parapsychologii, chociażby to, że jeszcze wiele lat po tej katastrofie, statki przepływające w tej okolicy, odbierały alarmowe wiadomości S.O.S. od jednostki, która była oznaczona symbolami własnie Titanica.
I bynajmniej nie były to jakieś kawały robione prze niemądrych figlarzy (zresztą kto by śmiał z takiego nieszczęścia robić pośmiewisko), gdyż ostatnia taka wiadomość przyszła po 70 latach od katastrofy. Różne były wytłumaczenia tego zjawiska, najczęściej tłumaczyli to interferencją fal głosowych, które po odbiciu się w kosmosie od jakiejś przeszkody, po prostu znów wracały na ziemię.
Mniej wytłumaczalnym faktem było ujawnienie się ducha głównego  kapitana Titanica Smitha, który miał ujawniać się w  domu, w którym przed ostatni swoją podróżą mieszkał. Dziwne było to, że ludzie, którzy wynajęli od spadkobierców ten dom, kilkakrotnie byli zalewani własnie wodą i mieli  te wrażenie, że duch kapitana  kręci się po prostu po swoim domu. Oczywiście ten dom poszedł pod młotek, ale nowi właściciele jakoś już nie zgłaszali potem swoich kłopotów z duchem pana kapitana.
Może rzeczywiście po latach spełnił jakąś misję, którą mu powierzono do zrobienia tu, jeszcze na ziemi i spokojnie  odszedł do wieczności????
Nie wiem, czy w to wierzycie, ja jednak sama  w młodości miałam kilkakrotnie kontakty z duchami, więc akurat w to wierzę.
Nie, nie wstydzę się wcale, parę razy wywoływałam całkiem sympatyczne duchy, jak na przykład ducha Kornela Matuszyńskiego, który był bardzo mi przyjazny, nawet bardzo sympatyczny i wesoły,  niektóre były może mniej dla mnie zrozumiałe, nie zawsze wiedziałam, o co im chodzi, na szczęście nigdy nie spotkałam żadnego złośliwego ducha, który byłby niebezpieczny dla mojego istnienia.
Ale kiedyś z dwoma chłopakami z mojej rodziny (specjalnie nie wymieniam imion) sprowadziłam ducha, który był bardzo namolny, nie chciał się dać odwołać, chciał długo przebywać z nami i  rozmawiać, nawet podawał mi numery totolotka, które zresztą wcale potem  nie wykorzystałam i trzeb było wiele czasu poświęcić na to, by namówić go wreszcie, by sobie poszedł w zaświaty z powrotem.
I od tego czasu postanowiłam, że już nigdy więcej żadnego  ducha wywoływać nie będę  i tego się trzymam do dzisiaj.
Ale to wcale nie znaczy, że w życie pozagrobowe nie wierzę.
Boże, po co ja o tym właściwie pisze, przecież……. 
Ale wracając raz jeszcze do Titanica: jeżeli ktoś jest ciekawy polecam wpisać w Googolach  słowo tajemnice Titanica, tam naprawdę wiele ciekawych i czasami wręcz niesamowitych rzeczy  dotyczących tego  nieszczęsnego rejsu przeczytać można.
Z innych dziwów tego życia: przeczytałam dzisiaj artykuł, w którym opisywali prośbę pewnej umierającej   amerykańskiej kobiety, aby pozwolili po jej śmierci przetworzyć jej ciało  ją na kompost do jej ogródka.
Dla mnie jest to raczej to pomysł niedorzeczny, ale rzeczywiście jej przyjaciółka doprowadziła do tego, że prośba ta została spełniona, a nawet pewne amerykańska, proekologiczna partia wystąpiła do amerykańskiego senatu z prośbą o zalegalizowanie takiego procesu, by każdy, kto wyrazi na to zgodę, mógł w przyszłości pozostać użyteczną częścią otaczającej nas przyrody.
Od razu mówię,  ten pomysł całkowicie mi się nie podoba, ale na szczęście ja mieszka w zaściankowej dosyć Polsce i na pewno nikomu nie przyszłoby nawet do głowy, aby w taki sposób zachować czyjś pochówek.
U nas na pewno nie zgodził by się na taki  nie tylo katolicki zwyczaj nasz Kościół, ale pewnie i też mało byłoby partii, która gotowa byłaby taki pomysł poprzeć.
Ale w Stanach wszystko jest przecież możliwe……

Dzisiaj mamy szczególną, przedświąteczną  niedzielę, NIEDZIELĘ PALMOWĄ.
Dzisiaj w Kościele Katolickim obchodzimy święto uroczystego tryumfalnego  wjazdu Jezusa do Jerozolimy, tym samym rozpoczynamy Wieki Tydzień,  czas przygotowania się do męczeńskiej śmierci Pana Jezusa na Krzyżu a potem do Jego  zmartwychwstania, czyli do radosnego  świętowania Wielkanocy.

Od rana słonko usiłuje przebić się rzez resztę chmur po niebie błądzących, może  przyniesie trochę więcej nam ciepła i radości????

Zatem miłego odpoczynku i miłego  Palmowego  świętowania.

o robić?

Co robić w taki ponury niby wiosenny, ale jednak zimowy poranek??
Nic, tylko…. napić się……..oczywiście kawki i……. iść dalej spać.
Straszne!!!! Jak to dobrze, że Wielkanoc dopiero za tydzień, do tego czasu ma nam się podobno ma wypogodzić i wiosna znów do nas powróci.
A póki co, trzeba z ciepłą kurtką się przeprosić, nogi w botki obuć, bo gdzie nie gdzie śnieg podobno nawet pada, ciepły szalik, rękawiczki i czapkę zimową ubrać, żeby uszów na złość mamie nie odmrozić  i można troszkę z domu nosa wychylić, ale dalekich spacerów dzisiaj nie zalecam.

Wczoraj powyjmowałam już z  mojej szafy rzeczy niezbędne d pakowania, ale czy na pewno niezbędne???
Okazuje się, że wyjęłam ich stanowczo za dużo, teraz będę musiała zrobić selekcję, które rzeczy wsadzić do walizki, a które z powrotem do szafy, bo przecież jadę tylko na tydzień, a rzeczy przygotowałam co najmniej na miesiąc.
Walizka ma jednak swoją pojemność, już nie mówiąc o zdrowym rozsądku, bo po co wozić ze sobą rzeczy, które i tak nie zdążę nosić.
Drzewiej pakowane przed taką podróżą „do wód”  wielkie kufry, bo  panny na bale musiały mieć po  kilka sukienek, nie mówią, że każda z nich obszerna była, na 3-4 halach, więc i miejsca więcej przez to w takim kufrze zabierała, no i do przebierania się co najmniej 3-4 razy dziennie ubiorów też wypadło mieć.
Ja „do wód” nie jadę,  tam przebierać się nie będę często, przynajmniej nie zamierzam brać udziału w rewii mody, zresztą ja nie jadę tam wcale podrywać (w moim wieku???), a jadę odpocząć sobie od Krakowa.
Pewnie, że inne stroje będą na sportowe wyczyny (o ile takie tam będą), a inne na codzienne ubranie potrzebne , no jeszcze czekają mnie święta, ale na te dwa dni mam przewidziane 2 sukienki, wystarczy.
Ale jak siebie znam, to przy pakowaniu nie będzie wcale tak łatwo, jeszcze tylko to zabiorę, o, to też mi się przyda i potem trzeba będzie walizę kolanem dociskać. 
Przy wyjeździe z sanatorium będzie już łatwiej, trzeba będzie zabrać tylko to, co się przywiozło, oczywiście pod warunkiem, że niczego nie będzie się kupowało, ale wątpię, czy będę miała na to czas i ochotę. Więc następne pakowanie będzie o wiele łatwiejsze.

Mam pytanie, czy strajk nauczycielski jest polityczną prowokacją?
Nie, zdecydowanie jest tylko protestem przeciwko nieudolności tego rządu, który ma o sobie tak wspaniałe mniemanie, że nawet nie dopuszczają do głowy wiadomości, że są nieudacznikami.
Może lekko przesadziłam, podejrzewam, że jest jednak w tym rządzie trochę osób, którzy doskonale zdają sobie sprawę, że to co ta władza robi jest złe, szkodliwe dla Polski, ale oni są już tak głęboko zanurzeni w tym jarkowym despotyzmie, że nie potrafią, a może też i nie chcą z tego się wynurzyć na powierzchnię ( many panie, many….)
A robią błąd, bo to właśnie oni, a nie Kaczyński kiedyś będą ponosili konsekwencje swoich czynów.
Jak na razie strajk nauczycielski ma tryb rozwojowy i co najważniejsze,  cieszy się wielkim poparciem społeczeństwa, które wczoraj w ramach poparcia w Warszawie, ale take i w innych większych miastach wyszło na ulice, ze światełkiem zapalonym dla nauczycieli, jako wyraz ich wsparcia w walce o słuszną sprawę, bo dotyczącą w sumie nie tylko samych nauczycieli, ale przede wszystkim dzieci, których przyszłość w szkole jest zagrożona.
A finezją tych strajków jest to, że to właśnie rząd, który  wcale nie  dąży do żadnego porozumienia, tylko w cyniczny sposób przeprowadza swoje wątpliwej jakości  „reformy” próbuje wciągnąć w tę aferę właśnie dzieci, rzekomo broniąc ich praw. Gdyby tak  w rzeczywistości było, gdyby rzeczywiście chodziło im o dobro dzieci, co tak szumnie głoszą, już potrafili by się w jakiś sposób z nauczycielami porozumieć, a nie  tylko bezczelnie zadąć, by nauczyciele podpisali ugodę, którą  nieudolnie rząd przygotował, broniąc tym swoich racji i swoich pieniędzy.
Bo jak nie wiadomo o co chodzi, zawsze chodzi o pieniądze i to całkiem nie małe, nagrody, premie itd dla tych, którym według pani Szydło one się należą.
Dość tej pisiej arogancji!!!
Co prawda marszałek Karczewski stwierdził, że nauczycieli powinni być wierni idei, i tak jak on dla idei pracować, tylko, że ta „idea” Karczewskiego wynosi około 20 tysięcy miesięcznie – czy to nie jest wystarczający wyraz bezczelnej arogancji i braku  liczenia się z kimkolwiek innym, niż pisowiec.
Wszak jeden z prominentów pisowskich powiedział, że najwyższy czas oczyść Polskę z ludzi nieuległych pisowi.  Oby to się da nich własnie odwrotnie skończyło!!

I znów się niepotrzebnie denerwuję. Czy ja wiem, czy nie potrzebnie?
Jeżeli jeszcze znajdzie się więcej takich zdenerwowanych Polaków, może uda się wreszcie zrobić porządek z tym pisem, bo ciągle nie wiem czemu mają spore poparcie, przynajmniej tak sondaże głoszą.
Dzisiaj czytałam, że w Małopolsce zdecydowanie w najbliższych wyborach wygra PIS

Ludzie, powiedzcie mi, czy POLACY to naprawdę taki tępy naród?
Niczego nie widzą, niczego nie czują?????

Następnej nocy czyli z 14/15 kwietni minie 107 rocznica straszliwej katastrofy niezatapialnego Titanica, po zderzeniu z góra lodową statek zatonął . 
Przez nieudolność organizatorów, bez zabezpieczenia odpowiedniej ilości szalup, w które bezpiecznie mogliby być pasażerowie wsadzeni przez zaciemnienie niektórych faktów, jak na przykład tego, że w kotłowni Titanica jeszcze przed jego podróżą wybuchł pożar, który zniszczył w dużym stopniu ściany Titanica, nie był już on tak bezpieczny, jak udawani na początku podróży, niestety wiele osób straciło to co najcenniejsze – życie.

Nasza Polska to też taki Titanic, który pomału tonie, tylko nieudolny rząd ukrywa wiele prawd, a omotani kłamstwami ludzie nie chcą zmian, uważając, że tak jak jest, jest dobrze.
Nie jest, ale dopiero przekonamy się o tym, gdy nasz Titanic zatonie!!!!!

A tak poza tym życzę miłej soboty 🙂

chcecie słonka???


OTO SŁONKO DLA WAS NA DZISIEJSZY PIĄTEK!!!!!!!

Nie ma go na niebie, ba, nawet deszczyk kropi,  (podobno ze śniegiem!), więc postanowiłam Was dzisiaj takim pięknym obrazkiem ucieszyć.

Zresztą dobrze nawet się składa, że nie będzie spacerowej pogody, że mnie Park dzisiaj nie będzie kusił, bo dzisiaj już muszę zrobić ewentualny remanent w mojej szafie i przygotować sobie to wszytko, co będę w poniedziałek do walizki pakowała.
Ale chociaż będę podwieziona pod samo sanatorium przez Maciusia i tak postanowiłam nie pakować całej szaf, jak to drzewiej bywało.
No bo co w sumie mi będzie potrzebne? 2-3 pary leginsów, dwie, trzy bluzeczki z krótkimi  rękawkami, gdyby nagle zrobiła się spora temperatura na dworze, ze dwa sweterki na wszelki wypadek, jakiś pulowerek na wierzch, gdy będzie wieczorem chłodnawo, no i oczywiście bielizna i obowiązkowo strój kąpielowy, bo podobno tam jest ogólno dostępny basen . 
Co prawda nie wiem, czy skusze się na kąpiele, bo po tym ostatnim moim „występie” w basenie, gdy się podtopiłam nieco, nadal mam niechęć do pływania, a przecie jeszcze niedawno właśnie pływanie było moją pasją, właściwie jedynym uprawianym przeze mnie sportem. 
Pływania uczyła mnie od dziecka moja Mamusia i to przy niej przestałam się bać wody, gdy na jej ramionach do morza byłam wnoszona, a potem wraz z nią najpierw na gumowym kółku, a potem już luzem pływałam na tzw mieliznę w morzu, konkretnie w Jastarni.
Co prawda widziałam też takie zdjęcie, gdy ja, mały golasek, na rękach taty, a potem brata, byłam wnoszona do morza, ale musiałam chyba okropnie się wtedy bać, bo widać na zdjęciu, jak drę się w niebo głosy, dopiero moja Mamusia nauczyła mnie pokochać morze.
I zawsze, potem, gdy tylko mogłam, czy to było morze, jezioro, czy basen, z wielką przyjemnością takich kąpieli zażywałam, zresztą nawet bardzo lubiłam pływać w miejscu, gdzie nie  czułam gruntu pod nogami, bo wtedy nie miałam okazji do niepotrzebnego stania w wodzie, po prostu be żadnego strachu  sobie pływałam.
Nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie ten nieszczęsny dzień, gdy niechcący dostałam się w basenie w obszar, gdzie włączony był ostry strumień wody czyszczący basen i który niestety mnie wciągnął i musiałam naprawdę bardzo walczyć, by się  jemu nie poddać, bo kilkakrotnie byłam już pod wodą, czułam, jak mnie zalewa i nie mogę wydostać się na powierzchnię, a ratownik, który wtedy był na basenie, nawet nie zauważył, że walczę z wodą, nie przyszedł z pomocą. 
Na szczęście jakoś udało mi się wyzwolić, ale uraz już na zawsze pozostał, po prostu teraz boję się wody, chociaż wiem, że gdy się na niej spokojnie położę i nie będę wykonywała ostrych ruchów, ona mnie utrzyma na powierzchni, zgodnie zresztą z prawami fizyki (coś tam było o wypieraniu ciała przez wodę, prawda???)
Ale nie uprzedzam faktów, dopiero na miejscu przekonam się, czy odwaga do mnie powróci, bo możliwe, że nawet będą tam zajęcia w basenie, tzw. ćwiczenia, bo na takie w innych sanatoriach chodziłam.
Chociaż, po prawdzie, wolę sobie popływać, a nie tylko machać rączkami, czy nóżkami, zwłaszcza gdy wiem, ze jest odpowiednia opieka, co prawda już nie mojej Mamusi, ale wyuczonego w tym kierunku ratownika, który będzie bardziej odpowiedzialny, niż tamten na tym nieszczęsnym basenie sprzed kliku lat.
Tak więc dzisiaj czeka mnie pracowity dzień, muszę jeszcze niewielką przepiórkę zrobić i…przede wszystkim duchowo do wyjazdu się przygotować.
A tu wciąż mam mieszane uczucia. 
Prawda jest taka, że właściwie bardzo dawno nie wyjeżdżałam nigdzie z tego zakopconego, pełnego smogu Krakowa, no może poza kilkakrotnego wyjazdu do Modlnicy, ale właściwie jest to przedmieście Krakowa, więc znacznej zmiany klimatu raczej nie zaznałam.
Przydałoby się więc nieco moje płuca nieco  przewietrzyć i w sumie jakichś nowych radosnych chwil przeżyć.
Ale nie wiem dlaczego, mam jakieś obawy, czy dam sobie całkiem sama radę w tym nowym środowisku, bo nie dawno nie było to jeszcze żadnym problemem, często sama sobie wyjeżdżałam na jakieś wczasy, czy leczenie sanatoryjne, teraz nie wiem czemu, czuję się nieco zagubiona…..
Czyżby mój wiek jakieś obawy w moim mózgu zasiał??? Bo mam nadzieję, że to nie złe przeczucia?
Bo ostatnie moje wyjazdy zawsze były już rodzinne, czyli zawsze wiedziałam, że mam przy sobie kogoś, na kim polegać będę mogła, tu będę polegała tylko sama na sobie.
Ale przecież nie będzie tak źle, skoro zostanę zwieziona i przywieziona. Gorzej pewnie będzie, gdy dostanę normalne, regularne sanatorium na przykład nad morzem i będę już wtedy samotnie musiała wybrać się w taką daleką podróż. Przecież nie odmówię takiego leczenia, skoro już dwa lata na nie czekam.
Nie, niepotrzebnie stresuję się już na zapas, co będzie, to będzie.
Czyli: niech się dzieje co chce, ze mną nie może być źle!!!!!
A mój wyjazd do Wisły muszę potraktować jako swoisty test przed kolejnym, już tym razem  NFZ-skiem wyjazdem gdzieś dalej.
W sumie przecież   potrafię poruszać się po mieście autobusem, tramwajem, robię niedługie, ale zawsze jakieś tam przechadzki, dlaczego z  tym wyjazdem miałabym sobie nie poradzić?
DO ODWAŻNYCH ŚWIAT NALEŻY!!!!
Tylko gdy człowiek sobie coś do głowy wbije……..

Ale wracam jeszcze raz do dzisiejszego dnia, do tego nieco chłodniejszego piątku, ale chociaż tam a oknem deszczyk pada myślę, że niedługo już dobra, słoneczna pogoda powróci i znów będziemy cieszyć się wspaniałą wiosną.Tylko bocianków mi żal……..

Miłego piątku

zimny czwartek

Tym razem niestety  prognoza pogody  się spełniła i……. niestety jest zimno.
W tej chwili w Krakowie jest tylko 5 stopni ( a dopiero co było  ich 18-20), a w Zakopanem….pada śnieg.
No tak : kwiecień plecień….
Ale mam nadzieję, że już do przyszłego tygodnia przeplecie ten kwiecień zimę i wreszcie zrobi się ciepełko i zupełnie spokojnie będę sobie mogła pojechać do Wisły.
A tam może nawet spotkam się z Koleżanką z Facebooka, z Elą? 
Chociaż to okres świąteczny i nie wiem, czy znajdzie czas, żeby mnie odwiedzić w Sanatorium?
Ale będę tam aż 7 dni, wiec jednak, może??????

Dzisiaj przeprosiłam się z moim golfem, nawet zastanawiam się, czy i  w botki się nie obuć, ale przecież to kwiecień, a nie luty, może półbuty wystarczą?
Ale wstałam z całkiem niedobrą galową, znów to nocne przebudzanie, a potem trochę nerwowe dosypianie, do kitu taka noc, ja naprawdę chcę się raz porządnie wyspać, tak od wieczora do rana, bez żadnych przerw.

Strajk nauczycielski trwa, a rząd nadal jest uparty, dając wciąż te same byle jakie „porozumienie”, a teraz jeszcze ministerstwo Edukacji Narodowej próbuje zastraszać strajkujących nauczycieli, najpierw ogłaszając, że za czas strajków nie dostaną wypłaty, a teraz jeszcze przez zbieranie imiennych  danych strajkujących nauczycieli, zupełnie niezrozumiałe jest do czego jest im t potrzebne, wydaje mi się tylko własnie do zastraszania, a potem może nawet do wyciągania konsekwencji wobec niepokornych strajkowiczów??
Przypominają mi się czas stalinowskie, gdy człowiek bał się oddychać, bał się cokolwiek powiedzieć, gdzie był indoktrynowany, teraz jest potrzebnie
Polacy na to się zgadzają? Sondaże pokazują, że tak….niestety!
Co prawda nie wiem, gdzie i w jaki sposób te sondaże są tworzone, ale według nich zarówno do parlamentu europejskiego jak i naszego zdecydowaną przewagę ma PIS, a dzisiaj podano, że również Duda ma przewagę w sondażu na następną  kadencję prezydencką.
Więc albo rzeczywiście Polacy są zupełnie zindoktrynowani, alb już tak całkowicie ogłupieni…….. trudno to wyczuć. 
W związku z tym mam coraz bardziej większe wątpliwości, że będzie w Polsce dobrze i normalnie.
Nie chodzi tu o mnie, ale o tych, którzy w takiej nienormalnej Polsce dorastają i do niej niestety się przyzwyczajają.
Kiedyś słyszałam taką opowiastkę: na łące z krowiego łajna wysuwa łepek mały robaczek, rozgląda się dookoła, widzi piękne kwiatki, motylki ptaszki i wzdycha: jak tam pięknie, tato, czemu nas tam nie ma, czemu my tkwimy w tym wstrętnym brudnym Łajnie?
Bo to jest twoja ojczyzna – odpowiada tata robaczek.

No własnie, to jest nasza Ojczyzna, która mam kochać, w której mam się dobrze czuć, nie patrząc, że gdzie indziej jest jednak inaczej, przecież nawet był czas, gdy dane nam było samemu to przeżywać, gdy byliśmy krajem w pełni demokratycznym, bez odgórnych narzuceń w jaki sposób mam żyć.
A skoro rządzący pokażą młodym Polakom całkiem inną Polskę. nie demokratyczną, autorytatywną, z psychiczną przewagą „nadludzi”  niestety mogą doprowadzić do tego, że społeczeństwo pomału zacznie się godzić z tym, w czym tkwi.
I to jest ten bardzo smutny aspekt przyszłości naszych dzieci.
BOŻE, TY TO WSZYSTKO WIDZISZ I NIE GRZMISZ?
Widzisz, że rząd kpi sobie ze strajku nauczycieli, nie dając i na żadne poważne porozumienie, inne, niż to rząd widzi, czyli praktycznie zerowe,wręcz śmieszne, widzisz, że rząd nadużywa swojej władzy przez zastraszania nauczycieli, ostatnio podobno w szkołach pojawia się nawet policja, która rzekomo ma pilnować porządku przy egzaminach, dziwne, bo nigdy wcześniej takiej policyjnej opieki szkoły nie doznawały.
ŚWIAT SIĘ KOŃCZY!!!

Koniec narzekań na dzisiaj
Znów straciłam jakąkolwiek nadzieję na poprawę polski.
Wtedy w roku 1980 śpiewałam sobie” teraz rządzi świata marność, lecz zwycięży Solidarność, zapanuje praworządność spokój ład.
Tylko, że te słowa są już nie aktualne, dzisiejsza Solidarność to  rządowa przybudówka, raczej więc niech nie zwyciężają, niech rozpłyną się w niebycie wraz  z tym dzisiejszym rządem.

Dobrego czwartku, może chociaż troszeczkę słonka dojrzymy???
P.S. Dzisiaj tez trzymam kciuki za Leona, Niśkę i innych gimnazjalistów zdających swoje egzaminy

tęczowa środa

Pełna tęczowych barw, śliczna różyczka dzisiaj dla Ciebie Uleczku u mnie zawitała, wiadomo – środa.
Serdecznie i bardzo kolorowo Ciebie Uleczko dzisiaj witam  i mimo, że zapowiadają ochłodzenie, mam nadzieję, że nadal cieszysz się, że jednak może nieco kapryśna na razie, ale za to jakże piękna i wyczekiwana  pora roku, wiosna nastała. 
Obie czekamy pewno już na Wielkanocne Święta, które  niebawem nadejdą, dla Ciebie radośnie, rodzinnie zapewne u Magdy spędzone, dla mnie troszkę inne, niż zazwyczaj, bo w sanatoryjnym towarzystwie przebywać będę, ale mam nadzieję, że również będzie to dla mnie bardzo przyjemny czas, zwłaszcza, że w Wiśle będę aż 7 dni i będę miała tez okazję z kilku zabiegów sanatoryjnych skorzystać.
A wyjeżdżam już niedługo, w następny wtorek, skoro świt.
Oczywiście nie wyobrażam sobie, żebym mogła wyjechać tam bez laptopa (no dobra, przyznaję, jestem troszkę uzależniona ), więc oczywiście możesz liczyć, że w następną środę mój wpis będzie do Ciebie aż z Wisły płynął. 
Inaczej musiałabym szukać jakiegoś miejsca, gdzie bym mogła usiąść i blog napisać, bo nie wyobrażam sobie środy bez wpisu i bez róży dla Ciebie.
No to do miłego zobaczenia w następną środę Uleczko, czekaj na moje wieści już z Wisły.
Przesyłam tradycyjne środowe  całuski z Krakowa.


A jednak internet to potęga: Wczoraj całkiem przez przypadek odkryłam, że jedna ze znanych polskich aktorek, już starszego oczywiście pokolenia, jest mi bardziej znana, niż przypuszczałam. 
Szukając  w internecie pewnego nazwiska, natknęłam się przy okazji też na nazwisko tej aktorki – oczywiście, ponieważ obowiązuje RODO, a te dane, do których doszłam,nie są oficjalnie w profilu Wikipedii podane, (trochę musiałam jednak poszperać), więc nie podam tutaj o kogo chodzi, ale…ale kiedyś, już wiele, wiele lat temu, gdy byłam jeszcze w  wieku cielęcym, ta pani wraz z mężem mieszkała w tej samej kamienicy, w której i ja mieszkałam i dosyć często się spotykałyśmy, a na pewno też  wiele razy zamieniałyśmy po parę zdań, chociaż ona była już wtedy znaną aktorką, a ja jeszcze w sumie dzieckiem.
Pamięć jest bardzo zawodna,  tamtej twarzy z tamtych lat już nie pamiętam, zresztą ta aktorka dosyć się zmieniła i zupełnie nie skojarzyłam jej ze znaną mi osobą, chociaż dosyć często w serialu ją oglądam.
Bardzo lubię ten serial, a teraz będę go dodatkowo jeszcze z pewnym sentymentem oglądała.
Bo nie ma to jak wspomnienia ze starych, dobrych lat………..
A wiem na 100 procent, że to jest ta sama osoba, którą kiedyś znałam.
Ale nakręciłam, ale namotałam co???
Ale naprawdę więcej danych podać nie mogę, wszak RODO, to RODO, może ta pani , gdyby się oczywiście też przez jakiś dziwny zbieg okoliczności dowiedziała, że o niej piszę, mogłaby mieć do mnie słuszne pretensje.
Oczywiście, że niektórzy aktorzy często sami dbają o to, by o nich plotkowano, ale akurat ta miła starsza pani na  celebrytkę  stanowczo nie wygląda.

Bardzo ciekawa jestem, jak będą przebiegały dzisiejsze egzaminy gimnazjalne. 
Akurat jestem zainteresowana, bo  taki egzamin  ma zdawać Leon, syn  mojej bratanicy  Basi i na pewno będę dzisiaj o nim myślała i mocno za niego trzymała kciuki i dzisiaj i przez jeszcze następne dwa dni, nie jestem pewna, czy również i dzisiaj nie będzie zdawała tego egzaminu  córka Łukasza – Weronka. 
A za równy tydzień, do takiego egzaminu po ukończeniu 8 klasy szkoły podstawowej , przystępować będzie syn Magdy – Jasiek i znów moje  myśli będą  przy jego egzaminie.
Właśnie pomiędzy tymi egzaminami dzieci które ukończyły gimnazjum i dzieci które ukończyły podstawówkę jest jeden tydzień różnicy, zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale tak wymyśliła pani ministra Anna Z.
A jak ona coś  już wymyśliła, to  z złożenia musi to  być dziwacznie, nieprawdaż?????
No a w maju przyjdzie mi znów trzymać kciuki za maturę Poli i Zojki, taki to już jest los Cioci Babci – dzieci, o przepraszam, właściwie  to już młodzież dorasta i daje powody, aby za nich się troszkę pomartwić.
Ale potem będzie już tylko lepiej, potem przyjdzie czas zabaw na hucznych weselach, na które , jako seniorka rodu, mam nadzieję też zaproszona zostanę.
Co prawda jest zapowiedź, że dzisiejszy egzamin gimnazjalny się jednak odbędzie, ale co dalej z Oświatą?… nie wiadomo.
Rząd nadal ma nauczycieli gębko w nosie, skoro zaprosili wczoraj przedstawicieli ZNP na rozmowy i…przedstawili im  dokładnie takie same rozwiązania, co poprzednio, nie wiem na co rząd liczy, ale trzeba przyznać, tupetu i buty im nie brakuje!!!!!
Może przydałoby się ich nieco otrzeźwieć regularnym strajkiem wszystkich Polaków, a potem pokazania im drzwi wyjściowych z rządu?

No i teraz widzę, że ta dzisiejsza róża nieprzypadkowo jest taka tęczowa, bo  moje i pewnie nie tylko moje życie jest takie różno kolorowe: od nerwowej zieleni, poprzez niebieskie podmuchy życia, po żółte, czyli  słoneczne a potem czerwone od miłości płatki losu.

CE LA VIE ……..


Dzisiaj Urodziny obchodzi moja Kamilka. Nie powiem które pewnie nie bardzo by się chciała chwalić, bo osiemnastka już trochę niedawno minęła, ale zarówno Jej, jak i Jej Mamie w tym dniu życzę wiele szczęścia i radości.
Dlaczego Mamie Kamilki, czyli Magdzie?
Bo urodziła wspaniałą, i bardzo kochaną, bliską memu sercu  dziewczynę, za którą Magdzie dzisiaj pięknie dziękuję.
Również i Weronika, córka Łukasza dzisiaj obchodzi swoje urodziny, niech więc  Jej dzisiaj, w dniu egzaminu i nie tylko dzisiaj, dobrze dzieje.

Dzisiaj mija dziewiąta rocznica tej strasznej katastrofy samolotowej pod Smoleńskiej i  chociaż zła legenda głównie owinęła tamten dzień, nie mniej jestem sercem z tym Wszystkimi, którzy w tym dniu stracili swoich Najbliższych.

To tyle, jak na dzisiejszy wpis.  Może jeszcze o pogodzie wypadałoby coś  wspomnieć, ale….już pisałam, że jakoś ostatnio bywa kapryśna????
Podobno nawet ma lekka zima z opadami deszczu i śniegu powrócić, ale czy to prawda?
Nie, nie zgadzam się na żadną zimę, skoro wokoło tak zielono, tak kolorowo już od kwiecia, gdy bociany soje jajeczka na gniazdach wysiaduja…

WIOSNO  WRÓĆ!!!!!

Jednym słowem: życzę Wszystkim wspaniałej środy.

I na koniec jeszcze  urodzinowe kwiaty  i całuski dla Kamilki i dla Weroniki:



P.S. Ach, ciężko być Ciocią – Babcią, o tylu siostrzanych i bratnich wnukach pamiętać musi…….. na szczęście pamięć jeszcze nie zawodzi 🙂

czy może być w Polsce normalnie???

Myślę, że taką odpowiedź może dodać każdy z nas.
A przynajmniej powinien sobie  zadać pytanie

CZY MY NAPRAWDĘ ŻYJEMY W NORMALNEJ, CZYLI DEMOKRATYCZNEJ POLSCE, CZY TKWIMY W XVI –  WIECZNYM CIEMNOGRODZIE, GDZIE KLER MIAŁ DOMINUJĄCĄ ROLĘ ????

A CO NA TE SŁOWA ODPOWIE PAPIEŻ FRANCISZEK??????

Chciałabym uwierzyć, że to tylko fejk, ale gdy oglądałam wszystkie uroczystości u Ojca Rydzyka, podczas których całując w rękę biedni otumanieni ludzie wręczali kapłanowi  pękatą kopertę, przecież wiadomo, że z nie z prośbami do spełnienia przez modlitwę, ale z pieniędzmi, a tenże kapłan przyjmował je z uśmiechem, wydaje mi się, że powyższy tekst fejkiem jednak nie jest.
A jak Wy sądzicie???? 

Ogólnie mówiąc nie jest dobrze w Polsce,  nauczyciele strajkuj, rząd zakopał się po uszy w swojej bucie i wcale nie ma zamiaru nic  tym robić, a  krakowski arcybiskup  Jędraszewski uważa, że  aresztowanie księdza pedofila jest zamachem  na jego  niezależność.
Tak złego arcybiskupa w Krakowie jeszcze dotąd nie widzieli!!!!!!

Przepraszam, czy ja mieszkam w Polsce czy może w San Escobar???????????

Na całe szczęście przynajmniej południową część Polski dzisiaj słonko nawiedziło, bo u Uleczki dzisiaj wiem, że są chmurki i zimno, Gdańsk i Warszawa też w niższych temperaturach przebywają, czekam, kiedy to zimno do Krakowa dotrze, a może jednak nie?

Na razie jest ciepło, słonecznie i fajnie i takiej pogody na dzisiaj z całego mojego serca  Wszystkim życzę.

niestety STRAJK !!!!!

Piszę to z wielkim smutkiem.
I to  wcale nie dlatego, że popieram rząd i jestem zwolenniczką PISU, a potępiam nauczycieli.

CAŁYM MOIM SERCEM JESTEM Z NAUCZYCIELAMI

Nie, mój smutek wypływa z tego, że mamy rząd do niczego. co raz jeszcze wczoraj pokazali.

BUTA AROGANCJA  PEWNOŚĆ SIEBIE a przecież mieli być rządem WSZYSTKICH POLAKÓW –  TAK DEKLAROWALI!!!!

Niestety nie potrafili podać ręki kiedyś niepełnosprawnym, którzy wreszcie im ustąpili, teraz pokazali środkowy palec nauczycielom.
Smutne, bo to własnie rząd przez swoją nieudolność przez deformę  Ministry Zalewskiej doprowadziła do upadku szkolnictwa w Polsce, a skutki tego upadku niestety nasze dzieci i pewnie wnuki jeszcze będą przez długie lata czuć, bo bardzo ciężko będzie w przyszłości odkręcić to, co Zalewska przy pełnym pozwoleniu swojej drużyny, a szczególnie przywódcy Kaczyńskiego, który chciał mieć Polskę taką, jaka była za jego dziecinnych lat, namąciła.
Niestety rząd nie podjął trudów rozmów, stał ze swoimi bardzo twardymi postanowieniami, nie patrząc  wcale na dobro dzieci, o które tak szumnie apelowała.
Bo rząd tylko apeluje i obiecuje, ale potem okazje się, ze apelacja dotyczą innych, a na obietnice nigdy nie wystarcza pieniędzy
No chwilkę, dlaczego tylko jedna strona, czyli związkowcy mają się nad dobrem dzieci pochylić, gdy rząd wcale takiej decyzji nie chce podjąć?
Czy to nie buta rządowa?
Ale nie ma jednak  jedności pośród nauczycielskiej grupy.
Są łamistrajki, w postaci NSZ”Solidarność”,która wbrew wspaniałym ideom, które powinny głosić, czyli bronić interesu swoich członków, owszem bronią,ale stronę rządową !!!!!

Solidarność sprzedała nauczycieli. Tak samo jak w LOT. Dramat z tym związkiem. Wstyd, że jeszcze używają nazwy, którą plamią, zdradzając ludzi pracy. Wszyscy członkowie, którzy myślą, powinni się wypisać i nie legitymizować zdrady!
MUREM ZA NAUCZYCIELAMI!!!!!!!!!!
WSTYD, że ta organizacja, która popiera nie swoich członków a wrogi ich dobru  rząd nazywa się jeszcze „SOLIDARNOŚĆ”
To jest całkowite złamanie idei tego związku,  ale czemu się dziwić, skoro pan Proksa, czyli przewodniczący strony „Solidarność” jeszcze niedawno  startował do wyborów z listy…pisu.

CZYLI PISOWSKI SOLIDARUCH PODPISAŁ PISOWSKĄ UGODĘ BEZ UWZGLĘDNIENIA RACJI SWOICH ZWIĄZKOWCÓW
A TO SIĘ PO PROSTU NAZYWA ZDRADA!!!!!

Ciekawa jestem, jak czuja się nauczyciele, zwyczajni członkowie Solidarności, czy mają poczucie, że po prostu zostali wystrychnięci przez swojego związkowa na dudków????, że zostali  zdradzeni?
Pewnie tak, bo z wielką bezczelnością Beata  Szydło stwierdziła: skoro dało się podpisać taką umowę z jednymi związkami, uda nam się podpisać ją i z innymi.
Czyli można to tłumaczyć tak: my nic i tak nauczycielom więcej nie damy, bi nie mamy na to pieniędzy ( nie starczyłoby na nasze nagrody i premie wtedy), a nauczyciele jak chcą, niech sobie strajkują  i tak będą musieli ustąpić pod naszym  naporem, inaczej wszystkich strajkujących na zieloną trawkę wyślemy i co wtedy zrobią?????

WSTYD PANIE PROKSA, członkowie Solidarności powinni pana na taczkach wywieźć tk daleko, by nie miał pan szans powrócić nawet jako zwyczajny, szeregowy członek Solidarności..

Bo to nie chodzi wcale tylko  podwyżki pieniędzy dla nauczycieli, całą ideą tego strajku jest nieodpowiedzialne podejście rządu do reformy oświaty, zdeformowanie jej działalności, kosztem własnie dzieci, na które  tak chętnie się powołują i pokazanie, będzie tak, jak my chcemy.
DO CZASU AN SZYDŁO, DO CZASU!!!!

PORA WYWIEZIENIA PISU NA TACZKACH WIELKIMI KROKAMI SIĘ ZBLIŻA.

A każdy rodzic, który teraz jeszcze nie rozumie o co w tej sprawie chodzi, przekona się niebawem, gdy po  ukończonych podstawówkach i gimnazjach  rozpocznie się Armagedon w liceach, technikach, wiele dzieci pozostanie niestety na lodzie, z braku miejsc  nie będzie mogło  podjąć dalszej nauki Rzeczywiście Kaczyński zapewnia nam Polskę taką, jaką on pamięta, Polskę nieuków, leni, obiboków i kombinatorów, którym opłaca  się siedzieć w domu z czwórka dzieci, a nie pracować na podatki, skoro ktoś inny  na nich pracuje.

CZY O TAKĄ POLSKĘ WALCZYLIŚMY W ROKU 1980 ????

 
Zaczynamy nowy tydzień, oby był on pogodny i ciepły a przede wszystkim pomyślny w dobre wiadomości, na które każdy z nas, a szczególnie dzieci, które będą zdawać w najbliższym czasie egzaminy wstępne i ich rodzice czekają.

Niech nie FAŁSZ I OBŁUDA, a prawda  i dobro będzie znakiem naszej przyszłości.

Dobrego poniedziałku i do


Krowa Plus

Ponieważ mam poważny deficyt budżetowy w kieszeni, kupię krowę.
A co, trawy na łąkach w moim Parku w bród, na pewno się wyżywi, a mi co miesiąc 500 zł wpadnie do kieszeni.
Bo i świeże mleczko będę miała na każde śniadanko….
Trochę się tylko martwię, czy zmieści się ona na moim balkonie……….
Ale okazuje się, że to i tak dopiero problem przerzucony  na rok 2023, czyli za cztery lata.
Nie, jednak krowy nie kupię.
Teraz jeszcze musiałabym do niej dokładać………
A swoją drogą, płaci się podatki od psa, dlaczego mnie płaci się podatków od kopyt, tzw kopytkowe?

A ciekawostką jest to, że swoje piątkowe nowe rewelacje Kaczyński ogłosił w ….. miejscowości Kadzidło.

No to rzeczywiście podkadził znowu……..

POLSKA TO JEDNAK RZECZYWIŚCI DZIWNY KRAJ,  raczej powiedziałabym  DZIWACZNY KRAJ
No, ale skoro drób nią rządzi????

 Ale nie dajmy się zwariować  – Życzę miłej niedzieli, chociaż znów nas oszukali, miało być pięknie i słonecznie, a jest chmurzasto, chłodno i nawet trochę mży.
ECH ŻYCIE!!!!

to był naprawdę miły piątek


Mogę nawet powiedzieć, ze niespodziewanie miły piątek.
I to nie tylko za przyczyną  naprawdę  ślicznej pogody !!!

A  słonko przygrzewało wczoraj od samiuteńkiego ranka

Najpierw przyszła pani Ela i zrobiła porządek z moimi stopami, tak więc mam je już odświeżone, odnowione i mogę sobie  nawet biegać.
No, lekka przesada, na bieganie raczej nikt mnie nie namówi, ale i tak jest dobrze, gdy podeszwy nie palą.
A potem zatelefonował V.I.P.  i spytał, czybym się z nim do Parku nie wybrała.  Czemu nie!!! Wszak na tę chwilę czekałam i o niej myślałam, gdy siedziałam przy biednym chorym nieboraku w szpitalu. Nawet mówiłam mu: jeszcze trochę, a znów będziemy na naszej ławeczce siedzieli.
No i tak wczoraj się stało. Znaczy się, że Kaziu już tak wyzdrowiał, że nawet na dłuższy spacer mógł się wybrać, ale radość.
Trochę pochodziliśmy po parku (no troszeczkę tylko), a potem, siedząc  na ławeczce jak na dwoje starszych ludzi przystało,  podziwialiśmy jak pięknie przyroda do życia się budzi, jak lekki wiaterek po niebie obłoki goni.
Co prawda obok siedziała również jakaś „dosyć dorosła”, starsza  już para, ale gdy spytałam Kazia, czy my też tak wyglądamy dostałam od niego  kategoryczna odpowiedź „jeszcze nie”, co wyraźnie mnie ucieszyło. Czyli jeszcze aż tak źle z nami nie jest 🙂

A po spacerze poszliśmy do mnie do domku, gdzie przygotowałam moje popisowe popisowe danie własnego pomysłu : placek a’la Ewusia
Oto przepis:

Jedno jajko rozbełtać z mlekiem, dodać 2 łyżki mąki , przyprawy typu czosnek Knorra, kminek, czerwona ostra papryka wszystko wymieszać dokładnie i dosypać czubatą porcję pszennych otrębów, wkroić ser typu Lazur(można troszkę wkroić wędliny), można dosypać też suszoną żurawinę i wszystko podlać mineralną wodą, aż do uzyskania odpowiednio gęstej masy dającej wylać się  na patelnię  pokropionej  oliwą. Dalej postępujemy jak przy smażeniu normalnego omletu, to znaczy dokładnie obsmażamy dół placka tak długo, aż będzie całkiem brązowy i na tyle zwarty, że da się przełożyć na drugą stronę i dalej ten placek smażymy. Podajemy oczywiście z keczupem.
To jest porcja na taki omlet jednoosobowy, jeżeli masz więcej osób  na obiedzie, trzeba dodać więcej składników, względni każdą porcję smażyć osobo, co znów wcale aż tak długo nie trwa, a jest łatwiejsze przy obróbce tego omletu, przy przekładaniu go na druga stronę.
Smacznego!!!
Przez to, że w tym placku – niby omlecie  są otręby i woda mineralna (ja dodawałam Muszyniankę) robi się on nie tylko bardzo puszysty, ale również i bardzo syty. Polecam.
Po tym sytym, pysznym obiadku   wypiliśmy jeszcze kawkę (ja oczywiście, jak to V.I.P. mawia, piłam kawusię), porozmawialiśmy i gość sobie powrócił do swojego domku, a ja oddawałam się rozkoszom oglądania moich ulubionych seriali. 
No i tak ten piątek całkiem miło mi minął.

Dzisiaj nie zapowiada się aż tak przyjemny jak wczorajszy dzionek, ba, nawet straszą deszczem.
Co prawda prze moment słonko nawet się pokazało, ale już po chwili  gdzieś z chmurkę uciekło.
A niech trochę sobie popada, tym nowo rodzącym się roślinkom ciepły deszczyk bardzo do intensywnego rozwoju się przyda.

Życzę zatem mile spędzonej soboty.
Ja już pomału zaczynam myśleć …  o wyjeździe.
Wszak  nie po tej, ale po następnej już niedzieli będę się zaczynała pakować….

j

a poniewż dzisiaj jest piątek…….

…. czyli naszego weekendu początek, życzę Wszystkim  naprawdę przepięknego dnia
I taki właśnie ma podobno być, chociaż…. deszczyk gdzie nigdzie pokropić może, przynajmniej tak nas straszą.
A dzisiaj w Dzień dobry TVN podawano prognozę pogody na dzień 5 kwietnia….2050 roku.
Szok.
Co prawda ja nie doczekam, ale….
Temperatury w tym dniu mogą osiągnąć od 35 – 50 stopni Celsjusza, wszędzie będzie susza, a na Bałtyku będzie sztorm rzędu 10 stopni Beauforta .
I to wcale nie jest bajanie, tak zdarzyć się może, bowiem nasza planeta co raz bardziej niebezpiecznie się ociepla, a my niestety nada nic, albo prawie że nic z tym problemem nie robimy.
Już tyle razy pisałam o ociepleniu naszego klimatu, przecież ekologiczne podejście do naszej Polski, naszej Europy, do naszej planety powinno leżeć w interesie każdego z nas. Przecież następne pokolenia naprawdę będą przezywać gehennę w tym piekielnym wręcz świecie.
Ale jeżeli nadal nie odejdziemy od palenia w piecach węglem, od używania plastikowych opakowań, które przez wiele lat  rozkładają się niszcząc naturalne środowisko, możemy liczyć na to, że nasze dzieci, wnuki będą kiedyś przeklinały wszystkie nasze dzisiejsze poczynania ciężko chorując, niestety równie i podniesie się wtedy śmiertelność ludności, czy naprawdę nie pora o tym pomyśleć?

Kiedyś musiałam chodzić do pani Eli do pedicure, umawiać się na godzinę i jakoś tam dotrzeć, mimo, że stopy odmawiały mi często posłuszeństwa .
Jak już pisałam, ten salon fryzjerski już jest zamknięty, ale na całe szczęście nadal mam  kontakt z moja panią Elą, której już od wielu wielu lat z wielkim zaufaniem  powierzam opiekę nad moimi biednymi schorowanymi stópkami i właśnie dzisiaj pan Ela mnie odwiedziła i już moje stopy zostały odrestaurowane, są bez żadnych narośli, odgniotków i innych zbędnych skórek, więc tym bardziej czuje się już do mojego wyjazdu przygotowana.
Dla mnie akurat to jest bardzo ważny zabieg , a najważniejsze jest w tym to, że pani Ela jest naprawdę bardzo sumienna, ale również i ten zabieg, czasami niemiły, bolesny, przeprowadza bardzo delikatnie, nie na siłę, oszczędzając w dużym stopniu ból, na który jestem jednak bardzo wrażliwa.
Ba, nawet nigdy się nie gniewa, gdy nieco głośniej jęczę, czy narzekam, zawsze spokojnym tonem mówi:” jeszcze chwilkę, już kończę” i…..do końca spokojnie, nie bacząc na moje protesty robi to, co ma wykonać.
Dlatego bardzo się cieszę, że ten kontakt się nie urwał, zresztą chodziła kiedyś do niej, dawno temu, moja Ciocia Danka (siostra mojej Mamusi), potem moja siostra no i jak już pisałam wiele, wiele lat również i ja i nie wyobrażam sobie, bym mogła komuś innemu niż pani Eli cokolwiek przy moich stopkach pozwolić robić.
Bo jednak zaufanie do kogoś to jest naprawdę bardzo ważna sprawa.

No właśnie zaufanie.
Czy nauczyciele rzeczywiście będą mogli mieć zaufanie do obecnego rządu który  im coraz bardziej dziwne obietnice ofiarowuje. Obiecują im podwyżki, które są na przykład propozycja zwalniania niektórych nauczycieli, kosztem podwyżki dla pozostałych, i podwyżki   prawie o połowę niższe niż te, o które nauczyciele wystąpi, przy okazji mamiąc jakimiś dodatkami, które niby miałyby rekompensować ich niskie dochody, oczywiście pod warunkiem zwiększenia ilości godzin pracy.
Oczywiście rząd znów podzielił społeczeństwo, tym razem nauczycieli na dwie grupy, jedne te związane z tą niby Solidarnością, która idzie na pisie ustępstwa (wiadomo, obecna Solidarność pod kierunkiem Dudy od Kacperka jest niczym innym, niż pisowską przybudówka), a nauczycielami zwianymi ze Związkami Nauczycielskimi.
Obietnice są raczej mało prawdopodobne do przeprowadzenia, przypomnijmy sobie  jak wyglądały negocjacje z rodzicami osób niepełnosprawnych  w jakim stopniu zostały one w praktyce dokonane.
Po prostu, jeżeli w tej chwili nauczyciele ustąpią mogą, potem niestety już  nigdy takiej szansy nie uzyskać.
A najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że rząd stara się na takie rozmowy tylko pod pretekstem rzekomej troski o młodzieży przystępującej do egzaminów.
Wielka ściema ze strony rządu, który najpierw przeprowadził wielką deformę, doprowadzając do upadku oświaty, potem z kolei do lekceważącego stosunku do protestu nauczycieli, a teraz starając się wpływać na nauczycielski honor strajkujących.
No tak, nie każdemu w Polsce podwyżka i wielkie nagrody się należą. Według obecnego rządu na pewno nie nauczycielom.
Dlatego po dzisiejszej konferencji rządowej i  strony nauczycielskiej raczej w poniedziałek strajk w Oświacie się jednak odbędzie.
Jestem całym sercem z nauczycielami, bo to, co rząd proponuje jest jednym wielkim skandalem wobec nauczycieli, podwyżki i nagrody według pisu należą się tylko grupie z wyższej półki jak to mawia Jarosław K. Najwyższa pora zacząć robić porządek w Polsce i pokazać temu rządowi, że są nieudacznikami, są przy tym  bezczelni i nie mają prawa prowadzić dalej Polski.
Mam nadzieję że ten strajk będzie początkiem końca tej partii.
Ja wciąż jestem dobrej myśli
Ba, nawet dzisiaj gdzieś przeczytałam, że Pis już pomału zaczynając obawiać się przyszłej wygranej przygotowuje się do specjalnego zabezpieczenia  i na przykład pracowniczy obecnej szczujni TVP i Polskiego Radia już maja  zagwarantowane olbrzymie odprawy z chwilą, gdy TVP przejdzie w inne, już  nie pisie ręce i oczywiście wszyscy  nadgorliwi  lizusy – pro pisowcy  pracujący tam pracę stracą, zresztą  podobnie pewnie i takie „płacowe spadochrony” w innych urzędach pisowskich , a przede wszystkim w Sejmie i w Senacie już sobie przygotowują.
I bardzo dobrze  Strach jednak trochę  pisiorów obleciał, ale jak widać na swojej bezczelności nadal nic nie tracą.
Jak to się mówi” BOSO, ALE W OSTROGACH 1111

A ja zaraz wybieram się na mały spacerek po parku, już jestem  tam umówiona z pewnym bardzo sympatycznym VIP-em
To miłego piątku życzę, byle bez deszczu!!!!