Po prostu kocham róże

Po prostu kocham   te kwiaty. Ale jest jeszcze Ktoś, kto również kocha róże, więc dlatego co środę dziele się z Nią własnie tymi pięknymi królowymi wszystkich kwiatów. Oczywiście, że mam na myśli Ulkę, moją Przyjaciółkę z Poznania.
Hallo Ulka, czy mnie widzisz? czy mnie słyszysz????Dzisiaj znów dla Ciebie zakwitła u mnie róża w Twoim ulubionym kolorku – pin.Mamy pełnię lata, piękna pogodę i myślę, że i Ciebie wprowadza ona w doskonały humor.
Chciałoby się powiedzieć: niech lato wiecznie trwa, ale……no cóż, kiedyś jesień musi nadejść, a po niej…Lepiej nie wybiegać myślami na przód, ciesz sie Uleczko każdym słonecznym i wesołym dzionkiem i niech i się po prostu dobrze dzieje. 

Szkoda, że nie mogę dzisiaj złożyć życzeń imieninowych mojemu Bratu Krzysztofowi. Po prostu nie ma Go i pozostaje mi tylko o Nim wspomnieć, pomyśleć i poprzypominać te wszystkie chwile, gdy razem z nami był. Ale mimo, że odszedł, to zawsze w moim sercu, w mojej pamięci pozostanie.Czas nie jest zamazać tego wszystkiego, co było, co pozostało wspomnieniem, do wspomnień też warto się uśmiechać, bo przybliżają osobę tak droga sercu.

Przerażające wieści dochodzące z Grecji po prostu mnie poraziły.
Beznadziejnie trudny do opanowania pożar sieje pożogę, strach, śmierć, tragedie wielu ludzi, nie tylko Greków, ale również i zwyczajnych turystów.Jak to się mogło stać, ze ta strasznie, nieokiełzanie  ten ogień mógł się rozproszyć????
Na pewno trudne warunki pogodowe, spowodowane upałami i spowodowaną suszą są jednym z głównym powodów wybuchu słupów ognia, który ogarniać zaczął co raz większe tereny. Ale przerażające jest również to, że jak przeczytałam, jest możliwość udziałowe w roznieceniu tego ognia przez deweloperów, którzy uważają, że w ten łatwy sposób przejmą tereny już praktycznie nie użyteczne, bezleśne.
Gdyby to była prawda………..strach nawet pomyśleć, jak trzeba by było być bezwzględnym i okrutnym człowiekiem, żeby nawet przez myśl mogła taka niedorzeczna myśl przebiegnąć. 
Ogień jest strasznym żywiołem, o czym mogli również przekonać się Szwedzi, gdzie również wybuchł trudny do okiełzania pożar.Sporo ludzi zginęło podczas tych strasznych dni. Ratownicy odnajdowali w  wypalonych domach resztki zwęglonych zwłok. Ludzie uciekali przed ogniem można rzec piekielnym, który napierał z taką mocą, że trudno nieraz było znaleźć przed nim jakieś schronienie.
Wymiar tej tragedii jest wprost niewyobrażalny i można tylko głęboko współczuć tym osobom, którzy akurat w tej piekielnej kipieli ognia się znaleźli.To był, a właściwie ciągle jest, bo pożar nadal trwa, prawdziwy Armageddon.

Ale i u nas w Polsce niedobrze się dzieje. Wczoraj po bardzo burzliwych obradach Senat zatwierdził nowe wnioski w sprawie Sadu Najwyższego i mimo protestów  opozycji i  mimo licznych protestów Polaków stojących pod gmachach Parlamentu i Prezydenta w Warszawie, ale także mimo licznych manifestacji w wielu polskich miastach,  pisia  ustawa została przegłosowana.
TO NIE PRAWDA, ŻE  RZĄD, PARLAMENT SŁUCHAJĄ SUWERENA!!! Przecież ci ludzie, którzy wołali wczoraj Konstytucja, którzy nie zgadzają się na zawłaszczanie państwa, też byli wyborcami i też swoje głosy oddawali na tych posłów czy senatorów, którzy przedwczoraj i wczoraj  przeciwstawiali się bezprawiu. Oni też dali swój mandat, swój głos, który powinien być  brany pod uwagę, a nie może być lekceważony. Pis ciągle zapomina, że mimo tego co twierdzą, nie mają większości głosów na przeprowadzanie niezgodnych z Konstytucją ustaw, które w sumie będą dla nich zabezpieczeniem w przeprowadzaniu następnych niezgodnych z Konstytucją, a zgodnych tylko z ich widzimisię praw.
PIS doskonale wie, że nie ma mocy do zmiany Konstytucji, więc robia wszystko, żeby ją omijać.
Dzisiaj, albo jutro podpisane wczoraj przez Senat ustawy wyładują na biurku prezydenta i………..jestem więcej niż pewna, że Duda je podpisze, niestety, on też nie liczy się z Konstytucją.
Te zmiany są po to, by zmienić Iszego Prezesa Sądu na „swojaka” i potem zapanować już nad wyborami i nad wszystkimi ewentualnymi zaplanowanymi dalszymi krokami w niszczeniu kraju i przerabianiu go na kraj autorytarny. 
I niestety znów pis nie będzie się liczył z protestami, do końca, na siłę swoje chytre przedsięwzięcia przeprowadzi, a co nam pozostanie??????
No własnie, oto jest pytanie BYĆ, ALBO NIE BYĆ  DLA POLSKI!!!!

Wczorajszy dzień spędziłam „bankowo” – to znaczy usiłowałam swoje długi na kredyt przerobić, co jest w sumie zawodne, bo co prawda dług oddałam, a jakże, tylko ……… automatycznie podjęłam nowy dług, tym razem  w banku, rozłożony na raty.
Oj trzeba teraz pasa zacisnąć, trzeba…..
Może pocieszającym jest to, że wiele osób na świecie żyje dzięki kredytom, ale czasami potrafi on sen z oczów spędzić……

Mimo wszystko życzę przyjemnej środy, słonko jest nam zapewnione, trochę przerażają mnie te upały znad Sahary, które niebawem maja do nas dotrzeć, ale tym się będę dopiero przejmować za kilka dni.

UŚMIECHÓW ŻYCZĘ  

humorek na wtorek

 

Co prawda wcale nie zanosi się, na wspaniały dla mnie wtorek, ale…….. innym przecież mogę takiego właśnie życzyć, prawda?

Obudziłam się z wielkim bólem głowy. Zażyłam już dwa APAPY, ale jakoś zdecydowanej poprawy nie ma. A na dzisiaj mam zapowiedzianą bardzo ważną wizytę w Banku, nie mogę tym razem odmówić, bo trochę mam „nóż na gardle”, a pani Ania na pewno mi pomoże moje kłopoty finansowe rozwiązać. Chociaż najchętniej bym położyła się do łóżka i ten piekielny ból głowy po prostu przespała.
A może jednak za jakąś godzinę, dwie tren ból przeminie????
To moja wina, za bardzo widać przejmuje się politycznym światem i mój rozum już tego nie pojmuje i się buntuje.Muszę wziąć na wstrzymanie, bo naprawdę nie chce dostać jakiegoś udaru mózgu, a dzisiaj tak się własnie czuje, jakby miał on nastąpić.
A z drugiej strony, jak się tu nie denerwować, skoro tyle zła się dzieje?
Dzisiaj w wielu miejscach w Warszawie przewidywane są manifestacje, ale czy one cokolwiek dadzą? Prócz oczywiście dosyć ostrych policyjnych interwencji, które znów pewnie skończą się sądowymi rozprawami. 
Rząd jest zdeterminowany, ma policję i nie zawaha się jej użyć przeciwko demonstrantom, chociaż kiedyś zapowiadali, że nigdy nie postawią policji na przeciw żadnej manifestacji.
Kolejna bzdura, kolejne kłamstwo…….  takie mamy teraz niestety czasy.
Ale wszystko kiedyś przemija, i zła polityka i ból głowy też, mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończy.
Póki co, muszę się trochę ogarnąć, bo za niedługo wyruszam.Przyrzekam, jutrzejszy wpis będzie ciekawszy (o ile oczywiście jutrzejszego dnia doczekam….ach ta głowa)

Miłego wtorku

nowy tydzień i ani słowa o polityce

Wypaliłam się, przynajmniej na jakiś czas opuszczam politykę.
Nie wiem, czy coś jutro rzeczywiście będzie działo się w Warszawie, będę wszak obserwowała.

Ale dzisiaj jest poniedziałek, a ja wciąż jeszcze żyję wczorajszym dniem, bo spędziłam go całkiem miło.
Krakowskie Biuro Festiwalowe urządza co tydzień pikniki w parku, w sobotę w Parku Strzeleckim, a w niedziele w Parku Krakowskim.Tak będzie niestety jeszcze tylko w przyszła niedzielę, potem przenoszą niedzielną imprezę do innego Krakowskiego miejsca, u nas zapanuje błoga cisza.
Ale wczoraj od godziny jedenastej aż do popołudniowych godzin w całym  „moim” parku wrzało jak w ulu.
Tłumy przelewały się po alejkach, najbardziej oblężona była oczywiście główna alejka parku, na której stały traki z pysznym jedzonkiem i innymi dobrociami tego świata.
Można było zjeść i pizzę i sushi, można było swoje podniebienie zadowolić pysznymi naleśnikami w różnych odmianach i tych na słodko i tych na ostro. Pokusa była wielka, więc trzeba było dobrze za kieszeń się trzymać, żeby za dużo mamony z niej nie wyskoczyło, bo ceny oczywiście te były niebotycznie wielkie. Na przykład lody tajskie, na które jednak się skusiłam, normalnie kosztują 8 zł, wczoraj w parku sprzedawali je już po 12 zł, czyli 50 procent drożej. Ale przecież od czasu do czasu można zaszaleć. Co prawda w pierwszym momencie odeszłam od tego stoiska, bo i cena mi się nie spodobała i ten tłum ludzi, który przed  stoiskiem z lodami czekał. Takie lody robią na oczach ludzi. Wybierasz sobie składniki (ja wzięłam ananas i brzoskwinie), pan wylewa na specjalną zimna płytę porcje śmietany, na tym układa wybrane owoce(można tez było wybrać ciasteczka orego), po czym specjalnymi łopatkami wszystko razem sieka, potem rozmasowuje na większej powierzchni płyty, wszystko znów dokładnie sieka, wielokrotnie mieszając i znów rozmasowując, a po osiągnięciu odpowiedniej konsystencji łopatkami robi z powstałych lodów  zgrabne rolki i wkłada je do kubeczka i… Voile, już wszystko gotowe.

Potem tylko można oddawać się rozkoszom podniebienia.

Więc siedziałam sobie na początku  gdzieś tam w głębi parku na ławeczce, zaopatrzona sprytnie z własną wodę z cytryną (mała porcja takiej lemoniady kosztuje 8 zł), zagłębiona w jakiejś lekturze, ale co chwilę spoglądającą na wesołe dzieciaczki, które po parku brykały, na pieski zadowolone z innego psiego towarzystwa, na ludzi przemykających tam i z powrotem, Tam gdzieś ktoś tańczył, ćwiczył aerobik, inni grali w Tarkington i potem musieli strącać z drzewa lotkę, która gdzieś tam w liściach się zawiesiła….uff, wiele było z tym kłopotów, wiele razy podrzucał chłopak do góry  paletkę, ale wreszcie się udało, ufff, można było grać dalej.
Co jakiś czas troszkę pospacerowałam, zmieniałam miejsce pobytu w parku, siadając co rusz na innej ławeczce i w inne zdarzenia obok się działające się wpatrywałam. A działo się naprawdę wiele ciekawych zdarzeń, szczególnie dla dzieci i dla młodzieży, przeróżne konkursy, zawody….

Wszystko było bardzo fajne, ale pokusa tych tajskich lodów jednak była silniejsza, więc postanowiłam sobie raz jeszcze pooglądać jak te lody są robione.
Na całe szczęście (a może nieszczęście) w pobliżu tych lodów stało już  tylko kilka ludzi, wiec postanowiłam i ja je spróbować. Czy było warto? Na pewno są troszkę inne, niż te, które dotąd znałam, ale znowu bez przesady, można bez nich się obejść.
W parku jeszcze spędziłam troszkę czasu, ale na nieszczęście komuś przyszło na głos włączyć jakąś  głośną muzę i w końcu zaczęła mnie głowa pobolewać, wiec postanowiłam się ewakuować do domu.
Jak to dobrze, że dom mam tylko kilka kroków od parku, po chwili mogłam się już delektować  błogą ciszą mojego mieszkania i…. miękka kanapą w kuchni, na której z rozkoszą  posiedziałam sobie przy otwartym na oścież ganku. Jednak te ławki w parku są bardzo niewygodne, za twarde.
Ale wiele osób albo wypożyczało sobie leżaki, albo wprost rozkładali koce na trawie i w ten sposób oddawali się relaksowi.
Te kilka godzin spędzonych w parku troszkę mnie zmęczyły, musiałam ratować się kawą, bo nagle zachciało mi się spać, a przecież do wieczora pozostało jeszcze trochę czasu. Zresztą prócz głowy okropnie rozbolał mnie kręgosłup szyjny, trzaskało w nim, niczym jakby pełen był drobnych łamiących się gałązek, a prąd z kręgosłupa co chwilę promieniował mi do dłoni. Musiałam oczywiście zażyć Nimesil, inaczej nie dało się zasnąć spokojnie.
Muszę jednak pomyśleć o tej rehabilitacji, o masażach na mój schorowany kręgosłup, bo jak przy takiej pogodzie zaczyna dokuczać, to co będzie w jesieni, gdy nadejdzie deszczowa, zimna pora, a w zimie?…. lepiej nie mówić!

Dzisiaj przede mną długi i bardzo pracowity dzień (mam zamówionych sporo dodatkowych badań programowych, do których szczególnie muszę się przyłożyć), ale po takim weekendowym odpoczynku no i po porcji zażytego Nimesilu  żadnych kłopotów na dzisiaj nie przewiduję.

Życzę wspaniałego poniedziałku no i już ostatniego tygodnia miesiąca lipca (ale ten czas szybciutko ucieka), za tydzień z małym ogonkiem  wejdziemy  już w miesiąc sierpień, czyli już mogę myśleć o tym, że mieszkam tutaj  już prawie dwa lata.

Wszystkiego najlepszego w Dniu Imienin Madziu

Niech słonko zawsze dla Ciebie świeci, a każdy dzień  niech będzie pasmem samych radosnych godzin

Dzisiaj moja Magda ma Imieniny, Dla Niej dzisiaj pozostawiam tutaj te życzenia, ale też równocześnie składam je Wszystkim dzisiejszym Solenizantkom.

Wczoraj spędziłam bardzo przyjemny dzień w moim Parku. Co prawda nie miałam towarzystwa w postaci Peppy, ale i tak sobie chwilkę po Parku pochodziłam, trochę po odpoczywałam na ławeczce, poczytałam jakiegoś brukowca, zjadłam pyszne lody, bo prócz przewoźnej kawiarenki na rowerze była jeszcze przewoźna budka z napisem Lodożercy, jak by się można bez tego obejść?Tylko te ceny…. no trudno, pół litrowa buteleczka wody mineralnej kosztuje aż 5 zł  (w sklepie 2,5 litrowa kosztuje około dwa złote z groszami), a za jedną gałkę lodów trzeba było zapłacić całe 4 zł.
Okropne zdzierstwo, ale ci ludzie chcą też przecież zarobić.Usiadłam więc na ławeczce i oddając się rozpuście lodowej wspominałam czasy, gdy taka porcja lodów kosztowała 1 zł.  No tak, ale to było w w całkiem innych, niż obecne czasy, prawie wieki temu…..Oczywiście oddawałam się też mojej innej pasji, czyli robieniem zdjęć kwiatuszkom. Niby gatunkowo takie same, a jednak każdy jest inny, co innego przyciąga uwagę. No tak, tak jak każdy człowiek   jest inny, tak i kwiatuszki wyglądem od siebie się różnią.

Oj świat się jednak bardzo zmienił.Wczoraj okazało się, że były przewodniczący Solidarności mówił o Piotrowiczu jako o człowieku godnym pełnego  szacunku, a dokładnie że jest to zacny, uczciwy i przyzwoity człowiek.

A czy pan Śniadek jest przyzwoity???????  Jak może przecież Solidarnościowiec, który w okresie komuny walczył z ludźmi ideowo i bezgranicznie komunie  oddanym, bez żadnych skrupułów zwalczających przeciwników, używając przemocy i bezprawia  teraz określać takiego człowieka, którym jest przecież Piotrowicz, określać człowiekiem przyzwoitym.Gdzie są te idee, którymi rządziła Solidarność 1980, Solidarność Lecha Wałęsy, Geremka., Mazowieckiego, Kuronia ?????. Teraz w obecnej solidarności (specjalnie nie pisze tej nazwy dużą literą, bo na to nie zasługują)  są sami przebierańcy, rude chytre lisy, które przymilając się władzy własne lody kręcą.

WSTYD TOWARZYSZU ŚNIADEK!!! WSTYD, że kiedyś pan piastował takie stanowisko, zresztą cała wiechuszka tego obecnego związku, który śmie się tak  bezprawnie nazywać, to same lizodupcy Kaczyńskiego i jego bandy.

Tak, nie boję się tego powiedzieć, cały pis (z małej litery, bo na wielką nie zasługują) to banda idiotów, sługusów i karierowiczów, którzy świadomie doprowadzają Polskę do upadku.
I co najlepsze, oni doskonale sobie z tego zdają sprawę, że działają na niekorzyści polskich interesów, dlatego minister nomen omen kultury, nomen omen profesor Gliński wystąpił ostatnio z wnioskiem o  odebranie koncesji TVN -u, jedynej prawdę mówiącej o sytuacji stacji. Stacji rzekomo nawołującej do anarchii, do zbrojnemu wystąpienia przeciwko obecnemu rządowi. To nie prawda, nigdy takie słowo w TVN nie padło, oni tylko opisują fakty, pokazują sejmowe transmisje, gdzie widać pisowską przemoc, i  na przykład, jak wyglądają akcje tłumienia demokratycznych manifestacji przez podległą rządowi policję. Kto pamięta czasy stanu wojennego może portulaca, jak ówczesna milicja siłą zgniatała wszystkie próby przeciwstawienia się  zniewoleniu narodu. Teraz jest podobnie, młode policyjne osiłki prawie z uśmiechem na twarzy, z poczuciem bezkarności napadają i przytłamszają demonstrantów.
I co najgorsze : JEST NA TO  PEŁNE PRZYZWOLENIE OBECNEGO RZĄDU!!!!

A przecież gdy pis dążył do władzy, jego przyszła pani premier zapowiadała, że nigdy nie będzie stosowała policyjnej przemocy przeciwko demonstrantom
JAK ZWYKLE, KŁAMAŁA!!!!!!!!!!!

Niestety mam złe przeczucie, że obecna sytuacja nie skończy się bez jakiejś rewolucji, nie daj Boże bez rozlewu krwi, bo obecna władza tak silnie obległa już koryto, od którego nie da się odciągnąć na zasadzie dobrowolnych porozumień, jak było kiedyś z władzą komunistyczną, która jednak ustąpiła sama.
Tu widzę całkowitą determinację pisu, niestety będą tak manipulować wyborami, aby znów wygrać. O ile do nich w ogóle dopuszczą, bo nagle mogą sobie na przykład wydać następna ustawę, że przez 20 najbliższych lat nie będzie żadnych wyborów.
A teraz, gdy będą mieć Sąd Najwyższy i Trybunał Stanu będą dokładnie mogli robić to, co zechcą.

Dlatego apeluję już nie tyle do wszystkich Polaków, ale głównie do tego ciemnego luda (co prawda na pewno oni mojego blogu nie czytają), aby się opamiętali, zanim nie będzie za późno na praworządnosc w Polsce, prawdziwą praworządnośc!

NIE KAŻDE ZŁOTO CO SIĘ ŚWIECI!!!!!!

Następnym etapem walki rządu z Polakami będzie kontrola internetu i usuwanie  z niego nieprzychylnych im wiadomości.
Juz  sa pierwsze przymiarki w tym kierunku.

NO, CZY NIE OZNACZA TO CAŁKOWITE ZNIEWOLENIE POLAKÓW????
A co na to młodzież, dla której surfowanie po internecie jest nieodzowną koniecznością dnia?

A co będzie z tymi, którzy w necie (podobnie jak i ja) wyrażają swoje oburzenie (bo słowo „niezadowolenie” byłoby za małe) na dzisiejsze rządowe poczynania?

A swoją drogą, ciekawe jak będę wyglądała w pasiaku ???????

Więc póki jeszcze mogę, póki się da życzę wszystkim przemiłej niedzieli.

 

NIECH ŻYJE WOLNA. DEMOKRATYCZNA POLSKA !!!!!

Ja nie pękam, ja się nie boję !!!

Wakacje Pepy

Wczoraj Pepa pojechała z Polą  na zasłużone wakacje do Zawoi.No cóż, pieskowi też należy się.
Ale to wcale nie oznacza, że jeszcze do mnie nie powróci, wcale, a wcale nie oznacza.
Przyznam się, było mi wczoraj bardzo smutno bez niej, tak jakoś pusto, nie miał kto się do mnie przytulić, po nosie polizać , trochę poskakać po mojej głowie i po kolanach   i ……..na spacer wyprowadzić.
Trochę dziwnie mi z tym było. Co prawda po 21 nie musiałam już po parku ganiać, ale……. tyle nagle wolnego czasu, z którym nie wiedziałam jak spędzić mam…………
Jedno co mnie nieco pocieszyło to to, że podobno Pepa po wyjściu z Polą z mojego domu potraktowała to tylko jako krótki spacerek, a nie powrót do domu. Szybko załatwiła swoje psie potrzeby i zaczęła z powrotem do mojego domu ciągnąć, jakby chciała Poli powiedzieć, nigdzie z tobą nie idę, bo mi jest u Ciotki Ewy bardzo dobrze.  A Pepa jest taka, że jak nie chce gdzieś iść, potrafi się mocno zaprzeć czterema łapami, wiec Pola musiała wziąć ją pod pachę, żeby do auta ją zaprowadzić.
Kochana Pepa!!!!  – ciekawe, czy chociaż troszkę za mną tęskni. Ale fakt, dużo razem dokazywałyśmy, bawiłyśmy, Pepa wymaga jednak bardzo dużo czułości, którą nie wiem, czy na co dzień w swoim domu, gdzie wszyscy zapracowani, otrzymuje?
No ale w końcu to jest ich, a nie mój pies, musi do swojej rodziny powrócić.
No to i ja muszę do „normalności” powrócić, chociaż tak jak już na początku pisałam, Pola chce mi jeszcze na następne kilka dni Pepunię podrzucić.
Tylko nie wiem, czy to dla niej będzie dobre, bo znów się przyzwyczai  (nie mówiąc o mnie) i znów potem będzie jej (i mnie) smutno.
Ale takie jest już życie.

Zresztą ogólnie mówiąc, nie mam ostatnio dobrego humoru. Nie ukrywam, że wczorajsze polityczne rozwiązania dokładnie mnie z psychicznej równowagi wyprowadziły.Czuję się tak, jakby ktoś dał mi w pysk, wyśmiewając się przy tym, że cieszyłam się z jakichś mrzonek, które brałam za pewnik.
A tymczasem jednym ruchem można wszystkie mrzonki rozgromić i……. pozostaje czarna dziura.
Tak, własnie się czuję, jak w czarnej dziurze.
I nic mnie już nie cieszy, bo wiem, że następny dzień może być tylko gorszy.
Wróciliśmy do PRL-u, tylko ten kaczy PRL jest jeszcze gorszy niż poprzedni.
Gdy patrzę na te akcje przeprowadzane przez policję, przypomina mi się stan wojenny i ZOMO.
Co prawda nie ma jeszcze armatek wodnych, ale to kwestia czasu, kto wie, co tej spisiałej policji do łba przyjdzie.
„Chłopaki” biorące udział w tych policyjnych starciach wydają się być bardzo z siebie zadowoleni, niestety.
Ale dobrze, że ludzie ich filmują, kiedyś przyjdzie czas, że te wszystkie „mordy” odpowiedzą za swoje działanie i wtedy nie będzie zmiłuj się.
Zresztą widać, że na ich twarzach nie ma żadnej skruchy, są pewni siebie, butni, kiedyś przestana takimi być!!!!

DLACZEGO LUDZIE LUDZIOM ZGOTOWALI TAKIE PIEKŁO NA ZIEMI??????
Przecież jednym z praw demokracji jest prawo do demonstracji, do wyrażania swojego niezadowolenia z działalności rząd, jeżeli działa on na szkodę państwa.
I rząd nie może takich demonstracji tłamsić, bo robi się tym samym rządem  t o t a l i t a r n y m !!!!

BOŻE, ZLITUJ SIĘ NAD BIEDNA POLSKĄ, POZWÓL JEJ WRÓCIĆ NA DROGĘ DEMOKRACJI!!!!

TO NAPRAWDĘ NIE JEST DOBRA ZMIANA!!!!!!  TO JEST DLA POLSKI KOSZMARNY POWRÓT DO  KOSZMARNEJ PRZESZŁOŚCI!!!!!

No to co, mamy dzisiaj sobotę?

Za oknem słonko, pogoda ma nam podobno sprzyjać.
Dobrze, że przynajmniej pogoda!!!
Na co innego nie ma (na razie) co liczyć.
Słonka na dzisiaj i ……..nadziei na lepszą pprzyszłość

Źle się dzieje!!!!

 

 

 

Już prawie rozmontowali nam Sąd Najwyższy. Kwestia godzin, gdy okaże się, że poprzedni Sąd Najwyższy wraz z Panią  Iszą prezes nie istnieje. Będą wprowadzane nowe porządki, nowy prezes, nowa konstytucja.
I wszystko to pod dyktando komunistycznego prokuratora Piotrowicza, który dostał wolną ręke od prezesa.

ZAKŁAMANY JARUŚ CHOLERA JASNA WALCZY NIBY Z KOMUCHAMI, RÓWNOCZEŚNIE UŻYWA KOMUNISTĘ  DO WALKI Z POLAKAMI!!!

Kaczyńskiemu wyraźnie komunizm się podoba, nic dziwnego, z niej się wywodzi i w niej wyrastał niczym pączek na maśle.

OBŁUDA !!!!!! OBŁUDA!!!!! OBŁUDA!!!!

Pozwala swoim ludziom łamać polskość, łamać niepodległość, włączając w to swoich posłów, których jedyną  poselską legitymacją jest obraza opozycjonistów, nazywając ich BYDŁEM”

ZNISZCZYLI TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY, ZNISZCZYLI SĄDY POWSZECHNE, TERAZ ROZMONTOWUJĄ  SĄD NAJWYŻSZY !!!! 

Następnym etapem będzie przerabianie Konstytucji według wygodnych dla nich zasad, które pozwolą im  na  niezniszczalne, długie rządy.
Nie będzie wtedy opozycji, będzie tylko jedna jedyna słuszna partia, podobna do tej kiedyś PZPR, jedynie wiążącej wszystkie prawa ludzi mieszkających w Polsce, bez prawa jakiegokolwiek protestu!!!
Będziemy niczym baranki na rzeź prowadzeni!!!!!!

JESTEŚMY NA DRODZE DO ŁAP PUTINA!!!! Jemu taka sytuacja w Polsce na pewno bardzo się podoba.

ZWĄTPIŁAM!!!!!!  Już mi się nie chce żyć w takiej Polsce.

JUŻ W NIC NIE WIERZĘ!!!!!!!!!!

ulewy opanowały miesiąc lipiec

 

Dziś Sejm zajmie się ustawą, która przyspieszy wprowadzenie do Sądu Najwyższego sędziów wskazanych przez upolitycznioną KRS. Żeby wybrać „swojego” I Prezesa, partia Jarosława Kaczyńskiego będzie musiała sprawić, by w SN zasiedli sędziowie popierający „dobrą zmianę”. I Prezesa wskaże prezydent spośród pięciu kandydatów wybranych przez zgromadzenie sędziów SN. Dziś, by to umożliwić, trzeba poparcia 110 sędziowskich głosów w liczącym 120 miejsc Sądzie Najwyższym. Po zmianach wystarczy 80.

Czy trzeba coś jeszcze do tej informacji dodać?? WSZYSTKO WIADOMO!!!!
Pis opanował Trybunał Konstytucyjny, teraz próbuje przejąć Sejm Najwyższy i to nie tylko po to, aby zapewnić sobie dalsze rządzenie( bo to SN zatwierdza legalność wyborów), ale także po to, że I prezes Sądu Najwyższego jest zarazem Przewodniczącym Trybunału Stanu, a więc Pis zapewnia sobie bezpieczeństwo,  nawet gdyby jakimś cudem nie udało im się przedłużyć swojego „panowania” nikt z obecnej władzy nie stanie przed trybunałem Stanu i nie poniesie żadnej konsekwencji tego, co teraz z Konstytucja  wyrabiają. Czyli z tego wynika, że świetnie zdają sobie sprawę z tego, że lamią Konstytucję, ale zabezpieczają się przed ewentualnymi poniesionymi z tym faktem karami.

Tylko  nie przewidują tego, że po upadku ich władzy może dojść do całkowitej zmiany wprowadzonych przez nich praw, bo nie sadzę, żeby następna, już nie pisia władza zgadzała się na takie bezprawie, jakie obecnie panuje, a wtedy biada tym, którzy zamieszanie i zamęt w Polsce czynią.
       
   ” Wciąż płyną ludu gorzkie łzy, Nadejdzie jednak dzień zapłaty, Sędziami będziem wtedy my!” „

Najbardziej wkurza mnie, gdy czytam, lub słyszę wszystkie oskarżenia Pisu w stosunku do poprzedników, niestety tak bardzo charakterystyczne własnie dla pisiej partii.Przez moment oglądałam wczoraj transmisję z Komisji śledczą w sprawie Amber Gold, przed którą stanął opanowany i merytoryczny Wincent Rostowski, który z wielkim spokojem odpowiadał na wszystkie zaczepki Małgorzaty Wasserman, co raz bardziej zdenerwowanej faktem, że niestety nie udaje jej się pokonać przeciwnika, musiała w końcu  zrezygnować z dalszych przesłuchań i scedować tę swoją funkcje na kogoś innego.
Ale jej słowa „przyszłam do polityki po co, żeby odsunąć takie osoby jak pan”, zarzucając mu cynizm to już jest dowodem na to, po co ta komisja powstała.
Szczyt szczytów, cynicy, oszuści, złodzieje jakimi są pisowscy partyjniacy  oskarżają o podobne przewinienia innych.
To dopiero jest szczyt bezczelności!!!!!
Ale o tym już przecież my, nie omamieni przez pisowców, normalni Polacy wiemy, prawda?????

Dość o polityce – ja naprawdę albo pójdę siedzieć, albo wykończę się nerwowo przez tę  politykę .Wracam do realnego życia.

Wczoraj był koszmarnie lejący dzień. Nawet psa nie można było na spacer wyprowadzić. Biedna sunia, były tylko trzy malutkie spacerki, z tym, że już ten nocny był rzeczywiście super short, małe siusiu i do domu, bo z nieba leciała istna fontanna. Po powrocie  musiałam ręcznikiem pieska powycierać, bo kapała jej woda z łap i z uszów i sunia była nieszczęśliwa.
Na szczęście chyba już się  wypadało to, co miało wypadać, bo ranek powitał nas co prawda pochmurny, ale przynajmniej bezdeszczowy. Co prawda po trawce nie da się chodzić, bo łatwo można nogi przemoczyć i katar wtedy gotowy, ale najważniejsze, że już nic nie leci z nieba za kołnierz.
Zresztą pobyt Pepy u mnie pomału dobiega końca, własnie dowiedziałam się, że rodzinka pomału już się zjeżdża, więc albo dzisiaj, albo jutro po nią na pewno przyjdą.
Na pewno będzie mi na początku smutno, ale już nie będę musiała się denerwować, że trzeba szybko psa na spacer wyprowadzić.
Coś, za coś.
Nie, jednak zdecydowanie psa też nie chcę mieć, nie mam siły na te kilkukrotne spacerki bez względu na pogodę.
To już nie dla mnie.
Jestem za stara?
Podziwiam te wszystkie babcie, które ledwo nogami powłóczą, a jednak z pieskiem wychodzą na spacerek.
A może po prostu jestem na to zbyt leniwa??????  Coś w tym jest…….

Póki co na razie ani kota ani psa nie przewiduję w mim  życiorysie, może dopiero w następnym moim wcieleniu???

Najgorsze jest to, że te ulewy w Polsce już zaczynają przynosić straty, wiele miejscowości jest już pod wodą, potrzebna była interwencja straży pożarnej, a niestety nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie coś mogło się poprawić w naszej pogodzie.

 Mimo to życzę Wszystkim przyjemnego i spokojnego czwartku.

jedna róża, dwie róże, trzy róże…..

 

……..  to za mało dla mojej Kochanej Uleczki.
Dzisiaj, w kolejną środę wyrosło  dla Ulki w moim blogu całe drzewo róż.
Wszystkie  pięknie rozwinięte różyczki uśmiechają się dzisiaj do Ciebie Ulu, tak, jakbym to ja do Ciebie się uśmiechała.
A razem z uśmiechami posyłam Ci  mnóstwo całusków i serdeczne pozdrowienia z niestety deszczowego od dwóch dni Krakowa.
Mam nadzieję, że podeślesz mi chociaż jeden słoneczny promyk, który przemienię w piękną słoneczną pogodę tak, że  mój ukochany Kraków znów lśnić będzie swoją pięknością.

Dzisiaj dowiedziałam się, że rodzinka już z wojaży powraca, pewnie więc Pepa będzie u mnie najwyżej jeszcze jeden dwa dni.
Z jednej strony to smutne, bo już się przyzwyczaiłam, że jest do kogo gębę otworzyć, chociaż z drugiej strony z telewizorem tez można sobie pogadać,  chociaż on nie wykazuje wcale empatii.  A z drugiej strony będę miała spokój od porannych i wieczornych spacerków, szczególnie porą deszczową, bo to ani mnie, ani Pepie jednak się nie podoba.
No ale jednak pies w domu nauczył mnie pełnej porannej mobilizacji, jakoś szybciej się rano zbieram, przecież około ósmej muszę już być gotowa na poranny spacerek, a wcześniej  tak mitrężyłam niepotrzebnie dzień…..
Wczorajszy dzień był całkiem do niczego, deszczowo, chłodno, na krótkie  spacerki tylko przemykałyśmy z Pepą pomiędzy kroplami deszczu.
Niestety dzisiejszy dzień zapowiada się całkiem podobnie, ani grama słonka, przelotne deszcze o różnym natężeniu, brrr, całkiem nieprzyjemnie.

A co w polityce?
Do niedawna pierwszą, najważniejszą osobą na świecie był prezydent USA, niestety po wyborze na to stanowisko Trumpa okazało się, ze jednak światem rządzi …… Putin. Tak, niestety, nawet Trump jest przy nim takim malutkim człowieczkiem, który musi tańczyć tak, jak mu Putin zagra.
Niestety, taka jest smutna prawda, zresztą ten fakt zupełnie nie podoba się Amerykanom i nie dziwie się. Każdy dotychczasowy prezydent mówił o wielkości i dumie USA, teraz niestety te słowa się zdewaluowały.
A co to oznacza dla nas? Niestety, nie mam dobrych przeczuć. Co prawda nigdy specjalnie nie byliśmy pod specjalną troską tego wielkiego państwa, ale jednak zawsze mieliśmy przynajmniej poczucie bezpieczeństwa. Teraz jak widać obecny prezydent nie przejąłby się wcale losem Polski, gdyby na przykład Putin zechciał nas zaanektować. Niestety obecni  polscy ministrowie są na tyle nierozważni, że nie widzą zagrażającego nam niebezpieczeństwa, a szkoda.
Niedawno czytałam, że Estonia zaczęła obawiać się, że może  stracić swoja niezależność i w związku z tym zaczęła się zbroić.
A Estonia przecież jest tak blisko Polski………
Niestety my z jakąś dziwną upartością odsuwamy się od tych, którzy ewentualnie w trudnych sytuacjach mogliby nam pomóc.
Dla Trumpa NATO i Unia nie są wcale priorytetami, on ma swoją własną, niezrozumiałą politykę, która może być niestety zaczątkiem zła dla całego świata.

A Polska? a cóż znaczy takie niewielkie państwo, które nie potrafi dłużej niż 30 lat utrzymać się na powierzchni, po tym czasie samo siebie niszczy, dopuszczając nieodpowiednie osoby do pełnienia kluczowych państwowych stanowisk.
Tak mamy i teraz. Mamy państwo, którym rządzi jedna partia, opanowując po kolei wszystkie kluczowe ośrodki rządzenia.
Nie ma już trójwładzy w Polsce, jest tylko jedna jedyna władza na ulicy Nowogrodzkiej, która według swojego widzi misie ustala swoje własne ustawy, nawet  pod osłoną nocy.
Obecny rząd świadomie podejmuje ustawy, które mimo, że są sprzeczne z obowiązująca Konstytucją zapewniają im pełnię władzy teraz i w najbliższej przyszłości.
Bardzo niepewna jest teraz sprawa I-szej Prezes Sądu Najwyższego, która postanowiła powrócić do pracy, aby zabezpieczyć ewentualne zakusy na praworządność, bowiem według partii Pis nie pełni ona już tej funkcji i może być siłowo niedopuszczona do swojego stanowiska, a to może przynieść niebezpieczne  rozwiązania.
Wczorajszy dzień przyniósł tez zupełnie niezrozumiałą decyzję wydana przez Trybunał Stanu, który był reprezentowany przez działaczy Pisu, o zgodności z prawem decyzji Prezydenta ułaskawiającego jeszcze nie mającego wyroku Mariusza Kamińskiego oskarżonego o zdradę państwa i sprzeniewierzenie się prawu. To jeszcze raz dowodzi tego, że o winie albo o niewinności orzekają……zainteresowani w sprawie. Gdzie tutaj jest miejsce na praworządność i niezależność, o której Pis tyle mówi?

Szkoda nawet  tyle pisać o tej naszej polityce codziennie, bo na razie nic się niestety nie zmienia, a mający szalony tupet rząd coraz bardziej drąży swoje ścieżki, czując się przy tym całkiem bezkarnie.  Do czasu Pisie, do czasu, przyjdzie kiedyś pora, że za wszystkie swoje szalbierstwa, kłamstwa, za swoje bezhołowie zapłacicie.

I znów musiałam się zdenerwować. Ale nie potrafię inaczej, zwłaszcza, gdy czytam odpowiedzi na moje posty, które wystawiłam w Onecie. Uwierzcie mi, jest jeszcze wiele tych ciemnych ludzików wciąż nie wiadomo czemu wierzących w dobrą zmianę, mimo tylu dowodów, że ta władza jest o wiele gorsza nie tylko jak dwie poprzednie PO i SLD, a nawet jest bardziej szkodliwa niż władza komunistyczna której tez kiedyś się wydawało, że będą trwać wiecznie, a jednak upadli. 

No to kończę ten mój wpis jakaś dozą małą chociaż  optymizmu:

  

lejący wtorek

 

Na specjalne życzenie Hanuli zamieszczam fotkę Pepy

 

 

 

 

Chciałam jej wczoraj zrobić jakieś lepsze zdjęcie, ale suka się zaparła, że nie będzie modelem i koniec.To zdjęcie wykonałam tylko dzięki pomocy jakiegoś młodego mężczyzny, który sunie potrzymał na smyczy, bym mogła ją  sfotografować.
Ale wyraźnie wczoraj Pepa nie miała ochoty na sesję zdjęciową, chociaż jej tłumaczyłam, że Hanula czeka na jej zdjęcie. No to co robić z upartą sunią??? Nie ma na nią silnych, jak powie nie to znaczy nie i już.

Wczoraj o raz pierwszy sunia została sama trochę dłużej w mieszkaniu sama, gdy ja musiałam iść do pracy. Oczywiście przed wyjściem do pracy raz jeszcze obleciałyśmy park, tak by wszystkie swoje psie potrzeby odpowiednio  pozałatwiała. Przyznam, że wracałam do domu z duszą na ramieniu, bo co prawda Pepa nauczona jest sama zostawać w domu, przecież właściciele pracują, albo się uczą, ale jakby nie było ten dom jest dla niej jednak trochę obcy.
Kto wie, co by jej mogło przyjść do głowy, żeby się na przykład odstresować?
Ale nie, sunia była bardzo grzeczna, za to po przyjściu witania i radości z powodu mojego powrotu nie było końca.
Oczywiście powitanie musiało skończyć się spacerkiem po parku. Sunia chyba polubiła te spacery, bo tyle fajnych piesków można tam spotkać.
Inna sprawa, że nie wszystkie chcą akurat się z nią bawić. Zresztą i tak nie jest taka zabawa całkiem pełna, bo jednak nie odważyłabym się jej ze smyczy puścić.
A smycz ma co prawda długą, wysuwaną, ale zawsze na jej końcu niestety jestem ja :-). Musi to jej wystarczać, zawsze może sobie „porozmawiać” z jakimś psim kumplem. Inna sprawa, że gdy jest pogoda takie spacerki są całkiem miłe, gorzej, gdy jest taka deszczowa pogoda jak dzisiaj.Chociaż nie zauważyłam, żeby suni bardzo deszczyk przeszkadzał, zwłaszcza, gdy spotkałyśmy kilka przyjemnych piesków, z którymi, mimo deszczu wyrażała chęć na zabawę.
No ale rano tylko zrobiłyśmy małe kółeczko po Parku i wróciłyśmy do domu, bo ja zdecydowanie jednak moknąć nie lubię.Co prawda spacerki są tylko po parku ale i tak mamy tam kilka swoich tras, jedna dłuższa, którą pokonujemy w słoneczny dzień, jest to jedna długa ścieżka naokoło parku i kilka małych, w razie niepogody jest tylko kilka niedużych  alejek które pokonujemy i uciekamy do domku.
Zresztą gdy jest słonecznie można sobie na chwilkę przysiąść na jakiejś ławeczce, porozglądać się wokoło, znowu troszkę pospacerować…..Niestety nikt nie zapewni nam, mimo letniej pory samej słonecznej pogody – taki mamy klimat 🙂

Poza tym sunia robi się coraz bardziej „czujna”, interesuje się, gdy coś za drzwiami mieszkania „podejrzanego” się dzieje, wtedy tak śmiesznie warczy „puf, puf”. Ale jest to znakiem tego, że jednak dobrze u mnie w mieszkaniu się czuje, skoro chce go pilnować.

A jednak Blogi też potrafią łączyć, tak jest własnie z naszą znajomością z Hanulką, a ostatnio z Bożenką, która czytając mój blog postanowiła stać się moja znajomą tez i na FB. Bardzo z tej nowej znajomości na Face się cieszę, serdecznie Cię Bożenko pozdrawiam 

A jednak mimo deszczu było coś, co mnie dzisiaj wyraźnie ucieszyło, aż moja gębusia od ucha do ucha się roześmiała.
Otóż przeczytałam w gazeta.pl, że według ostatniego sondażu Kantar Public nastąpiło wyraźne tąpnięcie poparcia Pisu i to jest  dosyć spory spadek poparcia z 41 procent poparcia do 34 procent, czyli o całe 7 punktów.
Co prawda Pis nadal ma spora przewagę nad opozycją, bo PO ma tylko 23 procent, niestety Nowoczesna i PSL są poza progiem wyborczym, ale mam nadzieję, że to tylko na razie. Teraz Pis musi lecieć w dół, bo jednak coraz więcej osób zrozumiało, jak perfidna i podstępna jest polityka Pisu.
Ostatnio o tym przekonali się rolnicy, a wczoraj przeczytałam, że kościół w jakiejś miejscowości na Podkarpaciu, gdzie jest największe poparcie dla Pisu opodatkował każdego mieszkańca kwota 100 zł miesięcznie i przymusową pracą przy kościelnych porządkach.
Co ma do tego Kościół? Ano ma, teraz oni czują się całkiem bezkarni, wiedząc, że do czasu, gdy Pis rządzić będzie, włos im z głowy nie spadnie,
A tak mieszkańcy z tej podkarpackiej mieściny buntują się, bo posłuchali własnie księży, zagłosowali jak zagłosowali, a w „nagrodę” teraz muszą się jeszcze opłacać.
Pis i Kościół to niestety teraz jedna zaraza dla Polski. Oczywiście mówiąc Kościół nie mam na myśli wszystkich księży, bo są i tacy, którym wcale nie podoba się obecnie przeprowadzana  polityka i kościelna i rządowa i nawet stają w stosunku do niej w kontrze.
Co prawda niewielką  mają siłę przebicia, bo większość naszego kleru na mamonę i doczesne radości  są nastawieni, jakby zapomnieli, że gdy wstępowali w stan kapłański ślubowali między innymi ubóstwo i przede wszystkim służbę Bogu i ludziom. Widać już zapomnieli…..

Gdyby jednak te partie opozycyjne zdecydowałyby się na wspólną listę, wtedy na pewno pokonali by ten nieszczęsny obecny rząd, a do tego powinni dążyć własnie dla dobra Polski.  GDYBY………

No i wtedy wreszcie może cos zmienimy na naprawdę lepsze, może w końcu przyjdzie ta prawdziwa dobra zmiana, tylko może niech zmieni ona nazwę z „dobra zmiana” na …. no własnie jak?????

No to znów odczarowuję dzisiejszą deszczową pogodę (A kysz deszczu, a kysz) i życzę Wszystkim samych miłych godzin 

 

a jednak Francja

 

 

Trudno się mówi, jakoś to przeżyję, bo nie mam innego wyjścia.
Co prawda wolałabym, żeby to Chorwacja została Mistrzem świata, bo na to zasługiwali, ale trzeba przyznać, że Francuzi tez  byli  doskonali i zasłużenie ten tytuł sobie wywalczyli.
Przecież nie musi mi się wszystko podobać, prawda?

A wczorajszy dzień był dla mnie szalony i to nie tylko przez  mundialowe rozgrywki.
Wyszłyśmy z Pppą  około  ósmej rano na spacerek, a tu  już zaczynali w Parku rozbijać traki.
Przeczytałam na Facebooku, że w Parku, podczas pikniku odbędzie się pokaz ładnych buldożków francuskich, pośród których będzie przeprowadzony mały konkurs piękności. Jednym z warunków było to, żeby każdy z buldożków miał jakiś francuski element w ubiorze. Niestety nawet nie miała żadnych trójkolorowych kokardek, ale postanowiłam pójść przynajmniej pooglądać ten show, oczywiście biorąc ze sobą Peppę.
Ledwie podeszłam w okolicę stolika jury poprosili mnie, abym wpisała Pepę na listę, więc nie omieszkałam tego zrobić. Dostałyśmy numer 9.
Akurat rozmawiałam przez telefon z Ksawrem, gdy okazało się, że jury własnie ocenia wystawione buldożki i….UWAGA, UWAGA : Pepa  zajęła drugie miejsce. Byłam zdziwiona i przyznam, że ucieszona. Dostałam, a właściwie to Peppa dostała  od jury nagrodę w postaci bonu na pierwszą wizytę weterynaryjną w kwocie 100 zł.
Tam naprawdę były śliczne buldożki, ale widać, że Peppa ma swój wdzięk, którym zauroczyła komisję.
BRAWO PEPPA !!!!!

A swoją drogą dziwny zbieg okoliczności: wczoraj było Narodowe święto. w południe francuskie buldożki w Parku Krakowskim się prezentowały, a na koniec Mundial wygrała Francja.  Czyli przez dwa dni mieliśmy Francji na max !!!

Jednym słowem można wykrzyknąć VIVE LA FRANCE !!!!!!!!

Oczywiście wczoraj w parku spędziłam około 3 godziny, bo naprawdę tyle się tam działo!!!|
Ludzie leżeli na leżakach, albo wprost na trawie (czasami przeganiał ich mały deszczyk), dzieci miały malowane farbkami buzie, jakie były przy tym radosne, a ja nawet sfilmowałam aerobik, który na trawie był przeprowadzony przez fachową trenerkę. Oczywiście do tego było wiele kolorowych stoisk, ze samymi smakowitościami, które nawet nie da się wymienić, by czegoś nie pominąć, ale prócz jedzonka były stoiska z naturalnymi kosmykami i z suszonymi kwiatami i różnymi z nich robionych pyłkami.
Były też i jakieś konkursy, na przykład jazdy rowerem na czas, ale nie widziałam, żeby się wielkim powodzeniem cieszył, trasa tego przejazdu była krótka i raczej mało ciekawa, ale przy tym tłumie ludzi, który przetaczał się przez alejki trudno byłoby raczej jakiś większy etap przejazdu zorganizować.
Może i posiedziałabym troszkę dłużej w parku, ale jak już pisałam, co chwilkę deszczyk padał, co prawda krótka, ale za to bardzo intensywnie, musiałyśmy się z Peppą chować pod namiot, gdzie zrobił się spory tłumek, a przy drugiej takiej ulewie po prostu ewakuowałam się.
Zresztą czekałam na gościa, przyszedł wczoraj do mnie Maciek  który pomógł mi rozliczyć faktury za prąd. Próbowałam co prawda wcześniej sama jakoś ten problem rozgryźć, ale te faktury to prawdziwa masakra, plątania liczb, osobno za przesył, osobno za sprzedaż, osobno za coś tam jeszcze, plus do tego jeszcze Vat, w dodatku każda z tych pozycji rozdzielana była na taryfę dzienną i na taryfę nocną, a w dodatku jeszcze były dostarczone prognozy wpłat, które nijak nie mają się do faktycznych opłat, raz jest nadpłata, raz niedopłata – jednym słowem czarna magia. A niestety w dodatku te faktury obejmowały cały okres mojego pobytu na nowym mieszkaniu (wcześniej nie dostawałam faktury, więc nie mogłam dokonywać wpłat), czyli za okres od września 2016 do  lipca 2018, więc wyobraźcie sobie, jaki to był galimatias liczb. Całe szczęście, że Maciek jakoś to rozwiązał, ale i tak suma do wpłaty pozostaje niebotycznie wielka, nawet nie chce jej tu wymieniać. Ale tak to jest, gdy ma się ogrzewanie elektryczne – chcesz mieć ciepło, to nie płacz, tylko płać!

No a potem był już mecz do oglądania, ale i tak nie oglądnęłam go w całości, bo w pewnym momencie się zdenerwowałam i przełączyłam TV na inny kanał. No cóż, nie wszystko musi mi się w życiu udawać.
A po wieczornym spacerku z Peppą oglądałam jeszcze ulubione Szkło Kontaktowe, ale też wprawiały mnie w nerwy niektóre zawarte w nim wiadomości, więc poszłam sobie grzecznie spać.

A dzisiaj…..  no cóż, jesteśmy już po pierwszej połowie miesiąca lipca (chyba te dni uciekają coraz szybciej, też tak czujecie??), a za oknem nawet słonecznie i ciepło.Wiem, bo już prawie skoro świt musiałam na spacerek z Peppą wyjść, tak to jest, gdy się ma obowiązki.
Ale jeszcze tylko kilka dni.. Żartowałam, rano park wygląda cudownie, a panowie z obsługi rozpoczynają dzień od porządków w parku i od podlewania roślinek.
Dbają jednak o to piękno wokoło.
Zyczę miłego poniedziałku i bardzo przyjemnego i fajnego całego tygodnia