a dzisiaj znów poniedzia?ek

 

 

I bardzo dobrze, bo chocia? wczoraj by?a pi?kna i ciep?a niedziela. mój humorek jako? nie dopisywa?.Widac za bardzo sie wszystkim przejmuj?, a polityka ca?kowicie ju? mnie dobija.
Mia?o by? tak pi?knie…a b?dzie tak, jak dot?d.
Znów Kaczy?ski naobiecywa? gruszek na wierzbie i bardzo si? boje, ?e ponownie ciemne ludziska si? nabiora.
Bo jak daj?, znaczy si?, ?e s? dobrzy dbaj? o ludzi. nieprawda??
Nie wa?ne, sk?d na to wezm? pieni?dze, nie wa?ne,  ?e po cichu znów si? ob?owi?, lud klaszcze w ?apki.
Bo ludowi wiele do szcz??cia nie potrzeba, wystarczy byle och?ap rzuci?.
A LUD TO NIE JA   – wi?c kestem zbulwersowana.
Czy nie mam racji????

Ludzie, ratunku, znów Blog wariuje i co chwile error mi wyskakuje. Ju? trzeci raz pisz? ten sam tekst !!!!! Ole razy mo?na?????Pisze po jednym zdaniu i zatwierdzam, ale nie powiem, ?e u?atwia to w pisaniu, my?l mi ucieka…..Ale co zrobi?, gdy po wi?cej ni? dwóch napisanych zdaniach strona przestaje dzia?a??

Wrrr, a ju? przez kilka dni by?o normalnie. teraz znów te blogowe wariacje!!!W dodatku zamiast polskich s?ów, które poprawiam wci?? wychodz? ,i znaki zapytania, przepraszam, to nie moja wina, to znów Blog diza?a tak jak chce,Nie b?de wi?c nic wiecej [pisa?a. by sie nie denerwowa?

KONIEC PISANIA NA DZISIAJ. POCZEKA,. A? GAZETA SI? USTATKUJE!!!!

Boję się

 

 

Boję się tych wszystkich zamieszek w Syrii, przez skórę czuję, że może cos złego dla świata z tego wyniknąć.Z jednej strony trzeba ukrócić ten bestialski reżim syryjskiego prezydenta  nie mogą ginąc  niewinni ludzie, ale z drugiej strony…….. USA, Anglia i Francja przeciwko Rosji, która po cichu reżim syryjski popiera, a my pośrodku……..
Czyżby za długo trwał pokój na świecie. nie licząc wybuchających co raz jakiś zamieszek w jakimś zakątku, ale nie przeradza się to w wojnę.

A może ma być  zgodnie ze słowami, które wygłosił Dziennikarz do Czepca w „Weselu” : niech na całym świecie wojna, byle polska wieś zaciszna, byle polska wieś spokojna???
Ale nasza „polska wieś” wcale nie jest spokojna, też zapętlona w dyktatorskie zapędy jednego małego posła, któremu  wydaje się, że wszystko może.Teraz, gdy zauważył, ze jednak ma z kim przegrać, powołał specjalną konwencję, na której znów ciemniakom złote góry obiecuje, tylko czy tym razem znów ciemny lud to kupi????W każdym bądź razie  opozycja teraz musi być bardzo , bardzo ostrożna, aby nie zaprzepaścić tego, co już osiągnęli, czyli jakiegoś rodzaju porozumienia. Bo tylko tym mogą pokonać dyktatora , a niewątpliwie nawet już w pisowskich kręgach przyznają, że Kaczyński ma takie zapędy.
Tak więc nasza przyszłość pod wielkim znakiem zapytania stoi i jest naprawdę czego się obawiać.Bo znając przywódczy charakter Putina, nie ustąpi, a i Kaczyński też łatwo się nie podda.

Obyś dożył ciekawych czasów – mówiono, ale te czasy są nie tyle ciekawe, co niebezpieczne.Co z nami dalej będzie??????

Dzisiaj Był u mnie Maciek z Darka i wymienił mi baterię w kuchni
HURRA!!!  Nareszcie znów mam  ciepłą wodę do mycia naczyń i nic mi już nie kapie z kranu  i nie denerwuje moich uszów.
Czasami małe rzeczy cieszą 🙂

Byłam u lekarza i….

 

 

 

…. wyniki niezłe, a dolegliwości pozostają.W aptece dzisiaj zostawiłam następne 140 zł, czyli juz pół tysi,aca na zdrowie w tym tygodniu wyzałam, a zdrowia jak nie było, tak nadal nie ma.
Noga spuchnięta, ścierpnoięta, słabość jakaś mnie ogarnia i ciągle mi zimno.Nie chcę jeszcze umierać, ale kto wie?
I tak się jak na moja rodziną sporo nażyłam

Dzisiaj nie mam humoru, bo i zdrowie nie takie i jest trzynastego i piątek, wiec więcej dzisiaj nosa z domu nie wyściubiam, przesądna jestem.
Opozycja też pewnie się boi, bo co rusz przed prokuratorem muszą zeznawać, zły yo czas dla opozycji, oj zły
Ale w końcu przyjdzie i  zła pora na tych od pisich przekrętów, co się przewlecze, to nie uciecze….. Dostaną w końcu za swoje!!! sprawiedliwości stanie się zadość. I to będą prawdziwe, sprawiedliwe  procesy o prawdziwe przekręty i zaniedbania i kłamstwa , a nie takie wyimaginowane, , kierowane zemstą jak teraz, które nawet byłego prezydenta Komorowskiego przed oblicze prokuratora zawiodła, właściwie nie wiadomo o co był oskarżany, nic mu nie odwiedzono przecież. No cóż zemsta niektórym zaślepia oczy  i wymazuje mózg, robią straszne głupoty, a to się przeciwko nim potem odwróci. Bo kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
A poza tym….no cóż, wiosna.
Tylko czemu ona wcale mnie aż tak bardzo nie cieszy?????????
Jakaś super chandra mnie dopadła. Nie wiem, co by się musiałoby stać, żebym jakoś oprzytomniała.
Miłego weekendu

w ten piękny wiosenny dzionek

 

Staram się być pełna optymizmu, mimo, że wiele dylematów mnie ostatnio dopada. Zaczynają mnie czasami przygnębiać, ale wtedy próbuję się otrząsnąć i iść na przód. Nie ma innego wyjścia, nikt za mnie tego nie zrobi.
Największym moim dylematem są w tej chwili moje nogi, zwłaszcza prawa stopa, która nadal mi dokucza, chociaż codziennie faszeruję się lekarstwami według zaleceń lekarskich.
Oj, chyba wizyta u reumatologa mnie nie ominie, a to oznacza …. następną porcje lekarstw, których, co tu kryć, zażywać nie cierpię.
Ale skoro trzeba, skoro mają pomóc????
Są i inne jeszcze może nie akurat wielkiej wagi, ale znaczące niedomagania, typu np awarii zlewu, czy jakiejś innej, wymagającej naprawy rzeczy, na przykład popsutej klawiatury komputera, co utrudnia mi bardzo pisanie.
No i są też pewne towarzyskie perturbacje, które jednak przybrałam sobie nieco do serca, ale o tym pisać nie chcę. Wszystko kiedyś przeminie.
Zresztą znów przytoczę słowa mojej kochanej nieżyjącej już Cioci Ireny : Umiesz liczyć? licz tylko na siebie. No i tak się przynajmniej staram, chociaż czasami coś tam w mojej duszy się  buntuje. Niepotrzebnie, tak  pięknie, romantycznie  może być tylko  w filmie, ewentualnie w jakiejś romantycznej powieści, gdzie ona kochała jego, a on ją i żyli długo i szczęśliwie.  Czasami w życiu też tak się zdarza, ale tylko czasami, więc gdy czytam te wszystkie pseudo romantyczne opowiastki, uśmiecham się tylko.  Ale widocznie nie każdemu wielka miłość jest dana, ja na nią nie zasłużyłam sobie, zresztą czy taka prawdziwa miłość rzeczywiście istnieje????

A za oknem wiosna w rozkwicie. Co prawda maki jak te powyżej,  jeszcze nie kwitną, ale jest bardzo zielono, bardzo słonecznie i głośno od wesołych ptasich treli.
I tego się trzymam, nie patrząc na jakieś tam niewielkie przeszkody i życząc wszystkim promiennego czwartku.

czy to prawda, że dzisiaj znów jest środa?????

 

 

          

 

TAK, zdecydowanie TAK , dzisiaj znów Uleczko jest nasza środa 🙂
I chociaż już tydzień temu pisałam o wiośnie, tym razem jest ona już całkiem widoczna, zielona, słońcem uśmiechnięta, a temperatury powietrza zbliżają nas do lata. Boję się, czy to trochę nie za wcześnie, ale bardzo cieszy mnie każdy malutki listek na drzewie i na krzewach, cieszy mnie wesoły głos kwilących ptaszków, cieszą zażółcające się krzewy, pierwsze symptomy wiosny to własnie kwitnące oczerety. Wiem, że i Ty z wiosną jesteś Uleczko szczęśliwa, bo i pewno Fitnes Club na spacerki pozamieniasz, zawsze to przyjemniej na łonie natury.
No to życzę Ci wiele radosnych spotkań o kijkach ze swoimi Przyjaciółmi i wiele fajnych spacerków. Wszystkiego  najlepszego na te najpiękniejszą jakby nie było porę roku

A Jarek wreszcie postawił na swoim i…..doszedł, zwyciężył.
Co prawda nie wiem z kim zwyciężył  i co z tego zwycięstwa osiągnął, ale on ma poczucie spełnienia. Nareszcie, może przestanie wreszcie kwasić?
Bardzo podobał mi się transparent, który niosła jakaś starsza pani : Placek ukradł Księżyc, Jarek ukradł Warszawiakom plac.
Bo taka jest prawda, po to zarekwirował plac, by postawić tam pomniki. Na razie udało mu się postawić jeden, ale już się odgraża. że na jesieni stanie wielki pomnik Lecha. Wszak musi mieć swoje lustrzane odbicie na honorowym miejscu Warszawy. Dobrą nowiną jest to, ze właśnie Jarej zakończył miesięczne  marsze po Krakowskim Przedmieściu. Widać już nogi odmawiają mu posłuszeństwa, by tak yam dreptać  i dreptać w każdy miesiąc. A może widzi bezsens tych marszów w coraz mniej licznej liczbie ich uczestników???
Na pewno Jarek jeszcze nas zaskoczy, już ma jakieś inne pomysły na zagospodarowanie pozostałości po marszach, tak, by ciemny lud znów miał się czym ekscytować. Tylko…. gdy człowiek spojrzy na te wszystkie ich manifestacje widzi, że jednak ciemny lud bardzo się przerzedza, zostaje tylko ten żelazny beton, najbardziej ciemnych, zupełnie niereformowalnych, zapatrzonych w pisie poczynania jak w święty obrazek.
To własnie oni przeżyją największy szok, gdy wreszcie udowodni się, jak bardzo byli oszukiwani przez swoich „bogów” A ten samowolnie postawiony pomnik na pewno kiedyś będzie przeniesiony w inne miejsce, gdzie również będzie godnie czczony, a ewentualnie powstały pomnik „prezydenta tysiąclecia”, będzie pewnie rozebrany na części, bo przecież niczym szczególnym, prócz tego, że zginął w katastrofie lotniczej, ów prezydent  dla Polski nie zrobił i na takie wyróżnienie, jak pomnik zdecydowanie nie zasługuje. Może zamiast krasnala Jarek wtedy postawi pomnik swego braciszka w ogródku przed swoim domem, będzie znów miał na co dzień go koło siebie.
Ale na to musimy jeszcze poczekać do czasu, aż normalność do Polski powróci. Może już niedługo????

Na razie pozostaje tylko nam żyć nadzieją, że koszmar pisiej polityki kiedyś dobije swojego końca, bo skoro na wiosnę się doczekaliśmy to…..

Milutkiej środy Kochani   

Dzisiaj mamy 10 dzień kwietnia

 

 

 

I wcale w związku z tym nie będę pisała o tym, co się przed  ośmioma laty stało się pod Smoleńskiem, ani nie będę się poniżała do tego, żeby opisywać wariactwa, jakie dzisiaj w Warszawie z okazji tej rocznicy odbywają się w Warszawie.
Mam tylko cichą nadzieję, że już nie długo.

Ale napisze, że przed iluś tam katy własnie 10 kwietnia przyszła ma świat Kamilka, córka Magdy. Specjalnie nie wymieniam dokładnego roku Jej  narodzin , aby nie postarzać ani Solenizantki, ani Jej Mamy, ale pamiętam że był to także piękny i słoneczny dzień, który przyniósł mi wiele radości.

Boże, jaka Kamilka urodziła się malutka, taka śliczna, drobna istotka. O pd razu okazało się, ze przyczepiła się do  Niej jakaś wstrętna bakteria, wiec musiała leżeć w inkubatorze z kroplówka wbitą do Jej malutkiej główeczki. Leżała w tym szpitalu chyba dwa tygodnie, ale gdy wróciła już zdrowa do domu. było w rodzinie wielkie święto. Zanim dopuścili mnie do Jej łóżeczka. musiałam ubrać fartuch i maseczkę gazową  na buzię, rękawiczki gumowe na ręce, trzeba było bardzo uważać, żeby znów jakiejś bakterii nie podłapała.
A potem sobie ku naszej radości rosła i coraz bardziej piękniała. Teraz z Kamilki jest naprawdę śliczną, zgrabną i bardzo mądrą dziewczyną.
I chociaż nie ma Jej w Krakowie, jest daleko, ale moje serce dzisiaj do Niej biegnie z życzeniami.
Jest mi bardzo bliska, bo to przecież ja zajmowałam się malutką  Kamilką, gdy jej Mama, czyli Magda studiowała. Ja brałam popołudniowe dyżury w Szpitalu Kolejowy,  ramo opiekowałam się Małą, a po południu oddawałam Ją w ramiona Mamy – Magdy i szłam do pracy.
Ale to już historia…
Kamilko, nie wiem, czy przeczytasz mój blog, ale wiedz, że zawsze jestem z Tobą, zawsze pamiętam Cię jako tę słodką. mała istotkę, w którą w tajemnicy przed Magdą  „wlewałam” po trzy butelki mleczka, bo wydawało mi się, że jesteś taka krucha, chudziutka…
Nigdy nie zapomnę Ciebie na tej bramce w ogrodzie babci Jasi, gdy wołałaś do nas, mieszkających na wakacjach w Borach Tucholskich opodal, już nie śpię, otwórzcie mi…… 
Kocham Cię tak samo. jak wtedy i wiem, że na pewno wszystko w życiu doskonale Ci się uda zrobić, uda Ci się spełniać marzenia, pokonując wszystkie trudności.O tego własnie w dniu Twych Urodzin Ci życzę.

Wiosna rozszalała nam się już na dobre. Wreszcie listki już bardzo wyraźnie pokazały się na drzewach, juz są pięlnie, na złoto   ubrane oczerety.
Dzisiaj nawet wyłączyłam ogrzewanie, chyba jest już nie potrzebne, w tej nocy było tak gorąco, że o drugiej w nocy ten upał w mieszkaniu mnie obudził i nie pozwolił spać.Co prawda potem jeszcze troszkę sobie podrzemałam, ale to wyraźny znak, że już pora nawet w mieszkaniu z zimowym ogrzewaniem skończyć.

N  A  R  E  S  Z  C  I  E !!!!!!!!!! TAK BARDZO ZA WIOSNĄ TĘSKNIŁAM 
I chociaż wciąż jeszcze mam kłopoty z moim chodzeniem, bo nóżki odmawiają mi posłuszeństwa, wciąż mam nadzieje, że z czasem będzie lepiej.
Bardzo mnie to irytuje, że nie zawsze mogę iść tam, gdzie tylko dusza zapragnie, ale na pewno, gdy tylko park wreszcie otworzą, przynajmniej tam ciepłe chwile miło będę mogła spędzać, jak na babcie przystało, na ławeczce parkowej.
Trudno, pessel mówi sam za siebie…..

Pozdrawiam, serdecznie i wiosennie moich Czytelników i życzę samych przyjemności na dzisiaj i na każdy następny wiosenny dzionek

Sławna w Paryżu

 

 

Wczoraj Łukasz przesłał mi zdjęcie  płaskorzeźby mojej szanownej twarzy, która to a jest eksponowana w ….samym Paryżu, w Muzeum D’Orsey,
No, no, sensacja całkiem niemała.
Ciekawa  tylko jestem, czy twórca opierał się na jakimś wzorcu, czy tworzył z pamięci. Bo jednak może mam jakiegoś sobowtóra w Paryżu, czy w okolicy.
Jechać i sprawdzać  tam oczywiście nie będę, bo i po co, ale ciekawość wielka we mnie  pozostała.
Na pewno Łukasz widząc ten eksponat też się zdziwił, bo przecież to Ciotka Ewa jak sie patrzy, nie ma żadnej pomyłki.Tylko dlaczego mi głowę na jakiś pręt nadziali? Niewygodnie tak chyba……

No i wstał nowy dzień Oczywiście, że nie może odbyć się on  bez awarii w moim domu, tym razem wysiadł mi kran od ciepłej wody w kuchni. Kurek nie odkręca się do końca, woda ledwie, ledwie ciurka, tak więc nie mogę nawet naczyń umyć, chyba, że w zimnej wodzie. No cóż, do czasu naprawy będę musiała podgrzewać wodę do mycia naczyń w garnkach, jak za czasów Króla Popiela. Dobrze, że przynajmniej kran i prysznic w łazience działa.

Miałam dzisiaj iść na wizytę kontrolną do doktora Pawła, jednak biedaczek się rozchorował, więc  wizytę mi odwołali, dobrze, że jeszcze na razie mam co zażywać. I jest jakby nieco lepiej, chociaż ta  prawa noga wciąż mi jeszcze dokucza, wciąż jest spuchnięta. Do wesela (czyjego???) się zagoi.
W dodatku od samego rana sąsiedzi uparli się na dalszy ciąg remontu i już od ósmej rano wyryczą tym okropnym wiertłem, zwariować można, trzeba będzie szybko z domu uciekać, bo mózg mam już wywiercony na drugą stronę.
A że pogoda jest znakomita, mogę sobie jeszcze przed pracą jakiś spacerek uskutecznić, nie daleko, bo nie daleko, ze względu na tę chora nóżkę, ale przynajmniej troszkę w oddali od tych nieznośnych wyrków.

Wczoraj przeczytałam, że w najnowszym sondażu Donald Tusk na głowę bije w poparciu na nowego prezydenta obecnego, Pana Dudę I całe szczęście, może ten lud zacznie z siebie te czarne szaty durnoty pomału zdejmować???
Zresztą cały Pis zalicza wpadki po wpadkach, a nieomylny WUC robi tak kardynalne błędy, że być może jednak następne wybory samorządowe i parlamentarne pokażą tej partii należne im miejsce w kącie???
A jutro??? Znów szaleństwo pisiorów ogarnie, będą mieć totalny zawrót głowy odsłaniając te sławetne schodki dla Wodza, czyli pomnik pamięci „poległych”. Dlaczego on jest w postaci trapu, nie rozumiem, może to miało oznaczać, że po schodach wspięli się prosto do nieba???
To już prezydentowi i Jarusiowi zarazem, bo to jakby jedna osoba, Wawel za mało, jeszcze nieba chce sięgnąć?????

Dosyć  złośliwości Ewusiu, pogoda jest tak piękna, że szkoda tracić dobry humor na podłości  pisiorskiego dnia powszedniego.

Życzę miłego poniedziałku zatem i  również tego, by cały ten tydzień był tak wiosenny jak dzisiejszy dzionek.

Odpoczywam…

 

 

Nic  i dzisiaj nie będę robiła innego, niż odpoczywała sobie.
W końcu mi się to należy.
Co prawda miałam inne na dzisiaj plany, ale….zalecono mi wypoczynek, więc się do zaleceń stosuję.
Co prawda pod gruszą nie da się jeszcze leżeć, ziemia  jeszcze za mokra, zresztą i tak w pobliżu takowej nie ma, ale i bez gruszy można leżeć na przykład na tapczanie na dowolnie wybranym boku i mieć  to co na świecie najświętsze, święty spokój.
Dlatego wyłączam telefon, żeby mi nikt w odpoczywaniu Broń Boże nie przeszkadzał . ewentualnie będę tylko miała podgląd na moją farmę, jako przerywnik w tym leniuchowaniu, gdyby jednak nadmiar nic nie robienia  trochę mnie znudził, no i jeżeli znów nie będzie takich perypetii z anteną telewizyjną jak wczoraj, coś tam sobie na telewizjonie pooglądam.
Spacerować raczej nie będę, bo bym się może jeszcze za bardzo zmęczyła???? ….kto wie……
Tak postanowiłam i tak będzie.
A Wam Wszystkim i Każdemu z osobna przemiłej niedzieli życzę, spędzonej według własnej woli.
Niektórzy na spacerkach i na świeżym powietrzu ją spędzą, inni na imprezowaniu, a ja……. po odpoczywam troszkę……..
NIE MA MNIE DZISIAJ DLA NIKOGO, jestem co prawda obecna ciałem, ale nieobecna duchem

 

..

Niech żyje przyjaźń polsko – węgierska

 

 

Czasy nieco nam się zmieniły, kiedyś najważniejsza była przyjaźń polsko – (zd)radziecka, teraz najważniejsza jest przyjaźń polsko – węgierska.
Wszak Polak Węgier dwa bratanki i do tańca i do szklanki. a raczej do wspólnych dyktatorskich zapędów.
Ma się na kim WUC wzorować,tak wielki przyjaciel Jak Orban, to nawet kiedyś ani Lenin, ani Chruszczow, nawet nie Breżniew na taką przyjaźń nie zasługiwali.
A że Orban już kilkakrotnie Jarusia do wiatru wystawił, co tam, grunt, że braciszkowi bliźniakowi w Budapeszcie pomnik postawił. a to jest przecież największym symbolem ich przyjaźni.

Żeby tylko dał się taki Trump namówić na jakiś, chociaż niewielki pomniczek dla mego braciszka – kombinuje Jarosław. To by było już coś, wszak jesteśmy bliźniakami, więc i moja podobizna przy okazji  zdobiła by amerykański kontynent. Najwyżej potem by się dopisało obok imienia Lecha moje imię.
Lech i Jarosław Kaczyński w jednym, to brzmi dumnie!!!! No i sława na cały świat!!!!!
Tylko to takie niewdzięczne imię  tego amerykańskiego prezydenta….Donald…brrr, koszmar, jak taki wielki przywódca świata może nosić takie pospolite imię???
Póki co, na razie zadowolę się Orbanem, zawsze gdzieś na tokajka będę sobie mógł wyskoczyć, blisko  przecież, autkiem można się tam przejechać, a do Donalda to znów w ten nieszczęsny samolot trzeba byłoby wsiadać, koszmar, mogłoby mi się też coś  tragicznego, jak braciszkowi, przydarzyć jeszcze…..
Beatkę mam już z głowy, przypiłowałem jej już pazurki, niech sobie baba nie myśli, że jak wygrała dla mnie te wybory to już do końca świata będzie sobie rządzić. Trzeba było ją troszkę ukrócić, zresztą i nowemu premierowi też dam radę, będzie tańcował tak, jak ja tego chcę, co tam, że się nazywa Morawiecki i był bankierem, to już czas przeszły, teraz jego los ode mnie zależy.  Z każdym sobie dam rade, niech no tylko ten znienawidzony  Donek tę europejską prezydenturę zakończy, zaraz go przed Trybunał Stanu postawię, a tam już moi umyślni zrobią z nim co trzeba i do kryminału go na długie lata wsadzą, za moją krzywdę, za lata moich upokorzeń, za lata łzawej mej krwawicy musi mi teraz zapłacić.

A że poparcie nieco mi spadło??? Nic to, znów coś się tym ciemniakom przyobieca, jakieś 500 z plusem, a może i z  dwoma nawet plusami …..
Zresztą pogłówkowałem chwilkę w tym swoim wygodnym fotelu  i…wymyśliłem, niech moi posłowie poddają te zagarnięte nagrody, kiedyś w inny sposób im to się zrekompensuje, już po cichu, żeby ci wścibscy dziennikarze nie rozdmuchiwali afery na cały kraj. Oczywiście trzeba jakoś o Kościół zadbać, żeby chociaż ich poparcie nam nie odleciało, wiec Caritas zasilimy, będzie świadczyło to o nas, jacy jesteśmy szlachetni, a przy okazji, jako, że jest to darowizna, będzie ja można odliczyć tę kwotę  od podatków.
No i jeszcze coś sobie chytrze wymyśliłem, niby dla narodu, bo ogłosiłem, że głos narodu to głos Boga,niby obniżymy wynagrodzenia wszystkim posłom i wyższym urzędnikom w Polsce, uderzy się tym oczywiście głównie w znienawidzoną opozycję, bo o „swoich” oczywiście odpowiednio i po cichu zadbam, by im włos z głowy nie zleciał, a pieniądz z kieszeni nie wyfrunął.
Bo ja jestem mistrzem knowań wszelakich, nikt mi w Polsce w tym nie dorówna. Żaden Donek,  OGR – Schetyna, czy inna jakaś tam baba z Nowoczesnej mi nie podskoczą. 
Niech świat podziwia mnie cały, gdy wreszcie na te  schodki nowego pomnika wkroczę i stamtąd odezwę do narodu wygłoszę. Każdy będzie mnie widział, każdy będzie mnie słyszał, od Bałtyku, aż po Tatry i nawet dalej.

A pogoda za oknem wiosenna, nieco poranek jest jeszcze chłodnawa, ale temperatura już do góry na termometrze podchodzi, słupek rośnie i rośnie, oczywiście mówię o słupku rtęci.

No to życzę wszystkim przyjemnego i słonecznego weekendu.
Czas podziwiać, jak natura do życia się zabiera