Wczoraj 290 zł….

 

 

Dzisiaj znów ponad 50 zł  na same leki wydawać trzeba było…. nic, tylko chorować.
Niech to !
Byłam wczoraj u pana doktora Pawła i…okazało się, że jednak najprawdopodobniej mam tę  dnę moczanową, w każdym bądź razie wszystko na to wskazuje.
Oczywiście dzisiaj rano znów musiałam popędzić do przychodni, aby porobić sobie badania krwi, Troszkę było z tym kłopotów, mimo, że dzielnie wypiłam rano 3 kubki wody, ale moje żyły niestety są bardzo toporne ma wszelakie kłucia. Chowają się i już, co im zrobisz?Toteż pani Beata i Pani Ania nieźle namęczyły się nad moimi żyłami, zanim troszkę tej krwi ze mnie wytoczyły. Ale w końcu im się to udało Chwała Bogu, bo co prawda przez samo pobranie krwi zdrowsza nie będę, ale za to pan doktór będzie wiedział. co mi zaordynować. Na razie dostałam lek stowaway przy silnym ataku dny. aby szybko stan zapalny zlikwidować. Muszę go zażywać co 2-3 godziny, aż do ustania bólu.
No a w poniedziałek znów muszę przychodnię nawiedzić, aby podjąć właściwe leczenie. Okropnie się im naprzykrzam ostatnimi czasy, zupełnie jak ta przysłowiowa babcia, która całe dnie w przychodni przesiaduje i zanudza wszystkich swoimi dolegliwościami : Bo wie pani,  pani doktor, tu mnie kluje, tam mnie strzyka, a moja sąsiadka to dopiero cierpi………
Aż tak źle chyba (jak na razie) ze mną jeszcze nie jest, ale jestem na całkiem dobrej ku temu drodze.
Wczorajsza bardzo ciepła pogoda nieco mnie zwiodła, bo dzisiaj już było całkiem nijako. raczej chłodno, pewnie dlatego, że słonka na niebie brakuje.Trochę podmarzłam, ale zdecydowanie a zimowej kurtce, podbitej futerkiem już nie wypada paradować, trzeba się na wiosenne łachy przetransformować.
Ale wiosnę już widać, już czuć.
Kilka dni temu ucieszyły mnie malutkie pierwsze kwiatki na Magdusinej działce, a dzisiaj….wyszłam na balkon i……. 
SĄ. NAPRAWDĘ SĄ MALUTKIE PĄCZUSIE NA KRZEWIE ROSNĄCE NA MOIM PODWÓRKU.
Zawsze takie małe zalążki listków na drzewach i krzewach ogromnie mnie cieszą, bo to znak, że przyroda do życia się budzi.
Nareszcie, powoli, bo powoli, ale zielono wokoło się robi.

HURRA!!! teraz zobaczyłam : nawet do Przygodzic przyleciał już bociek. A wczoraj go jeszcze nie było. Dzisiaj już porządkuje gniazdo, stroszy i poprawia swoje piórka, musi być  elegancki ten Dziedzic, gdy Przygoda do domku przyleci.

Czyli wszystko ma się dobrze.
Byleby tylko polityka powróciła na dobre tory

Miłego piątku

cześć

 

 

Nie mam dzisiaj czasu na wpisy blogowe, zaraz idę do lekarza.
Mało mi chorób, jeszcze ,i się podagra przyczepiła.
Duży paluch u nogi spuchł, jest czerwony i mnie boli.Ale doktor Paweł na pewno mi pomoże.
Co prawda to nie jest Paweł Lubicz, ale też bardzo sympatyczny i skuteczny.
No to jeszcze kilka tabletek więcej….. będę miała co rano robić.
Niech wreszcie wyprodukują jakąś tabletkę PANACEUM na wszystko.|Nie będzie musiał człowiek tego świństwa jak indyk jakiś łykać.
Z indyka jest przynajmniej jakiś pożytek. a ze mnie?????
No  to lecę, bo doktor Paweł już na mnie czeka!!

AHA Dzisiaj wreszcie włożyłam wiosenną kurtkę, dziwnie się jatos w niej czuję.Ale pewnie się przyzwyczaję

Miłego wiosennego dnia

WIOSNA ULECZKO. WIOSNA!!!!!

NARESZCIE !!!!! Doczekałyśmy się  Uleczko, nie tylko naszej upragnionej środy. ale przede wszystkim przyszła ONA – KRÓLOWA – WIOSNA!!!

Witam Cię bardzo radośnie i bardzo wiosennie w ten ulubiony przez nas dzień tygodnia, w naszą środę.
I już weselej się troszkę na sercu o na duszy robi, chociaż czasami, zwłaszcza rano coś tak w kościach strzyka. Ale co tu będziemy mówić o bólach, musimy się cieszyć, bo wszystko na nowo do życia die budzi, więc i my musimy po tej smutnej zimie nareszcie się otrząsnąć.
Boćki już Ulu gdzie nie gdzie  powróciły, już sobie gniazdują, niektóre czekają jeszcze  na swoje drugie „lepsze” połowy, szykując gniazdo, robiąc wiosenne porządki. I znów będzie co podziwiać. Co prawda w moich ulubionych Przygodzicach jeszcze cisza, gniazdo puste, ale już w innych miejscowościach boćki na internetowych kamerkach  widziałam.
Co prawda w mojej najbliższej okolicy żaden bociek nie wyląduje, ale na pewno gdy niebawem otworzą mój Park będę mogła podziwiać znów kaczuszki pływające po jeziorku i suszące skrzydełka na Kaczej wyspie. Akurat ta Kacza Wyspa mnie nie przeraża, bo i nic z polityką wspólnego nie ma,
Terasz czekam  prawie z utęsknieniem na uroczyste otwarcie mojego Parku (ale się będzie działo), kto wie. czy ów  park nie będzie niedługo też  i moim przekleństwem, gdy pod samym moim oknem, gdzie umieścili plac dziecinnych zabaw, krzyki, wrzaski i harmider będzie płynął do  mojego mieszkania. ale dzieciaczki gdzieś wyszaleć się muszą. a ze akurat pod moim oknem??? – tak akurat wypadło 🙂
No to pozdrawiam Cię serdecznie Uleczko, z Krakowa garść słonka rzucam, chociaż go i pełno pewnie i w Poznaniu.

Nie mam dzisiaj żadnego ciekawego tematu do pisania, bo o tej polityce to już naprawdę pisać się nie chce.
Kaczor dochodzi i dochodzi do tej prawdy, dojść jakoś nie może, chociaż za parę dni będzie kolejne pisie szaleństwo, rocznica wielkiego zamachu na małego prezydencika.
I znów  pisia zgraja  zawłaszczy plac przed prezydenckim pałacem, a żandarmeria będzie ich chronić przed….no własnie przed kim? kto mo na to pytanie odpowie?
I znów zwyczajny poseł wyjdzie na drabinkę (przecież kolanko go boli, to jak on tam wyłazi???? za pomocą dźwigu chyba) i będzie pluł, a coraz mniej liczna grupa otumanionych fanatyków w łapki będzie klaskać i  drąc się Jarosław, Jarosław.

Ach zapomniałam, przecież tym razem schodkami dla Jarosława będzie pomnik, który mają ponoć odsłonić 10 kwietnia (zdążą???). yes, tam  są dopiero schodki. aż do samego nieba omalże, będzie miał bliżej Jarosław do swojego brata bliźniaka, a poza tym, im niższa osoba, tym wyżej trzeba ją ustawić, żeby lepiej widoczna była. A z takich „politycznych wyżyn” będzie Jarosław widoczny omalże na cały świat.
No i wygrażać stamtąd będzie mógł niepokornym i nieposłusznym, na przykład swojej pacynce – Adrianowi, bo ten ostatni jakoś z prezesowych łapek zaczyna się wymykać i po swojemu chce rządzić . Oj nieładnie Adrianku, nieładnie, żadnej pokory, zapomniałeś już kto cię na ten prezydencki stolec wysadził????
I tak nam płynie i płynie na obserwacji, jak najwspanialsza partia sama się wykańcza, a to bezmyślnymi słowami, czynami, a to wewnętrznymi podgryzkami. pisie buldogi żreją  się wprost pod prezesikowym dywanikiem, a sam wielki wódz nie bardzo już nad tym panuje.
I o to chodzi, byle tak dalej…widzę szczęśliwy koniec dla Polski, bez dobrej zmiany

No a poza tym nareszcie mamy tę upragniona wiosnę.
Na działce Magdy zauważyłam wczoraj już malutkie pierwsze wiosenne kwiecie, radość zalała moje serce.

Miłej środy.

dzisiaj…

 

 

 

…….przerwa techniczna.
Ciągle jeszcze świętuję w Modlnicy.
A co!!!!    Jak szaleć to szaleć, na całego!!!!!!!
Ale wieczorem wracam do Krakowa i zacznę   życie od początku.

Zatem do jutra, poczekajcie na mnie cierpliwie  🙂

AHA!!!!!! CHYBA  PRZYSZŁA W KOŃCU WIOSNA

Troszeczkę zimy, troszeczkę wiosny

 

 

 

 

Trzeba przyznać, że nie rozpieszczają nas pogodowo te Święta. Wczoraj zimny,lodowaty wręcz wiał wiatr, podobnie dzisiaj też duje, a rano obudził mnie ……. śnieg.
Co prawda wiele go nie napadało, drzewa były ledwie białawe ( a nie mogłyby już być zielone???), ale jednak poranek przyniósł nam znamiona zimy.Tradycji stało się za dość, zima w Wielkanoc.
NIESTETY : TAKI MAMY KLIMAT!!!!!!
Piewszy dzień Świąt spędziliśmy w gościnie u Agi, siostry Jacka, tam spedziliśmy cały świąteczny dzionek.Było miło i wesoło. 
Tylko niestety wychodzenie na papierosowa inhalację nie nalezało do miłych, było piekielni zimno, nawet ten papieros w ogóle mi nie smakował
TAKI MAMY KLIMAT
Dzisiejszy poranek powitał mnie śniegiem, ale nie napadało go dużo na szczęście. Za to wiatr sie utrzymuje, chociaż po przeganiał on wszystkie deszczowe chmury i nawet słonko w południe wyszło. Możliwe, że rzeczywiście wiosna jutro przyjdzie?

A dzisiaj mamy  LANY PONIEDZIAŁEK, czyli ŚMIGUS DYNGUS.
Na szczęście nikomu nie przyszło do głowy mnie polewać Ich szczęście.

A poza tym nie bardzo mi dzisiejszy wpis wychodzi, denerwuje mnie to ciągłe przepisywanie w koło Macieju tego samego, bo znów wpis znika.
Oj jak sie zdenerwuje kiedys na serio, to zaniecham pisania mego blogu.

Ale na razie nie myślę o tym na serio, jeszcze nie….

Miłego drugiego dnia Świąt

Pan Zmartwychwstał ALLELUJA

 

 

Pokonał Śmierć, pokonał nienawiść – Z martwych powstał.
Pokazuje nam dzisiaj nowe życie – bez rodzinnych niesnasek, życie pełne miłości do bliźnich
Bo jak można kochać bezgranicznie, nawet kosztem niesamowitej klęski, przed Którą  ON zaledwie trzy dni wcześniej stanął i dobrowolnie  zgodził się na śmierć, aby nas przez to zbawić.To nie są puste słowa. Co roku obchodzimy pamiątkę tego dnia, aby nas napomnieć, aby nas od nowa uczyć, jakimi wartościami powinniśmy się kierować w życiu.
Zwłaszcza teraz, gdy na świecie jest tyle zła, tyle nienawiści, gdy człowiek człowiekowi najczęściej wilkiem jest…..
I to jest przesłanie nie tylko do polityków, bo z założenia polityka jest brudna, zakłamana, ale to jest przesłanie do każdego z nas
KOCHAJMY SIĘ.
Niech brat dzisiaj stanie koło brata, niech siostra poda rękę siostrze i niech powiedzą sobie: nie warto do siebie urazy trzymać, życie jest tak bardzo krótkie, tak szybko ucieka, a potem pozostaje w nas tylko żal, że tyle spraw przegapiliśmy, są one niestety nie do odrobienia…….
I właśnie z takimi życzeniami dziisiaj do Was się zwracam.
Niech ŚWIĘTA WIELKIEJ NOCY będą  dla nas odnową, próbą podjęcia nowych rozwiązań, próbą naszych sumień
Wszystkiego najlepszego moi DRODZY CZYTELNICY.
Dzielę się z Wami święconym jajeczkiem, uśmiechając się do Was radośnie, wiosennie z nadzieją, że każdy następny dzień będzie już tylko lepszy, weselszy, że jednak może doświadczenie Wielkiego Tygodnia i tego, co właśnie dzisiaj się wydarzyło przyniesie zrozumienie dla polityków, dla nas wszystkich, tego, co naprawdę w życiu jest najważniejsze
   

     

Rozpoczynamy czas świąteczny

 

Wszystko już gotowe? Ciasta popieczone? Koszyczek ze święconką  już wypełniony?
No to możemy powiedzieć, że czas świętowania się zainaugurował.
Pewnie dzieciaczki się cieszą, że z koszyka,i dumnie będą do Kościoła kroczyć, a tam ksiądz po odprawieniu modlitw poświęci to wszystko, co jest w koszyczku zawarte. Te babki, kiełbasy, baranki, kurczaczki i zajączki z czekolady, a przede wszystkim kolorowe pisanki, którymi jutro podzielimy się z Najbliższym, życząc wszystkiego dobrego.
Pamiętam takie zdjęcie. na którym z tatusiem i z mamunią  za rączkę szłam taka malutka, okuta w futrzany płaszczyk przez Planty,a w rączce trzymałam malutki koszyczek To już tylko wspomnienie…… czas radosny….czas przeszły. Dzisiaj Święta już inaczej pachną, inaczej je przeżywam. Najwięcej w tym czasie jest własnie wspomnień.
Ale co tu będę Wam głowę dzisiaj swoimi wynurzeniami zawracać.
Radujmy się więc wszyscy, dzisiaj pójdziemy ze święconka, jutro rodzinnie zasiądziemy za stołem, spożywając same pyszności.
A potem…..a potem, będzie już po świętach, bo tak szybko przecież te dwa świąteczne dni zlecą…..
Oczywiście, że święta spędzać będę głównie w Modlnicy, z tym, że w pierwszy dzień jesteśmy zaproszeni na wielkanocne śniadanie i wielkanocny obiad do Agnieszki, siostry Jacka.

Za jakieś dwie godziny Magda przyjedzie, aby już mnie do Modlnicy przeprowadzić na te dwa dni, wiec muszę się zbierać, popakować wszystko, żebym nie zapomniała niczego, szczególnie lekarstw, bo bez nich nie mogę się nigdzie ruszyć.
A tam….już czeka na mnie krojenie sałatki. Ostatnio za bardzo się widać starałam, bo Magda powiedziała, że wszystko bardzo pięknie pokroiłam, więc i dzisiaj też muszę się wykazać.

Życzę Wszystkim miłej i pięknej soboty, chociaż niestety takiej nam nie zapowiadają.
Ale w Święta zawsze w naszych duszach jest radośnie, nawet, gdy słonko nie bardzo nam dopisuje.

RADOSNEJ WIELKIEJ SOBOTY   

Na Wielki Piątek

 

Dzisiejszy dzień jest szczególnym dniem w roku, gdy myślami przenosimy się na Golgotę, gdzie przez tragiczne. śmiertelne chwile Ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa dokonało się nasze, ludzkie zbawienie.
Może nie każdy wierzy w ten jakże odległe już historycznie od nas moment, ale jednak każdy po cichu ma nadzieję, że nasze życie nie kończy się tu na ziemi, że jeszcze będzie trwało przez wieki, że jeszcze będzie nam dane spotkać się z naszymi najbliższymi. których teraz koło nas nie ma.
Nie każdy radzi sobie z przestrzeganiem zasad, które pozwolą nam kiedyś tą wiecznością się cieszyć, a one są przecież takie proste do zrealizowania, nawet dla osób, którzy na co dzień starają się o tym zapominać.
Przede wszystkim ważna jest miłość bliźniego, niekoniecznie tego z najbliższej rodziny, bo tyle osób potrzebuje nieraz naszej pomocy, mimo, że sami o nią się nie raz  nie ubiegają. Wystarczy mieć tylko otwarte szeroko oczy i popatrzeć na druga osobę tak, jakbyśmy sami chcieli być postrzegani.
Dzisiaj przeczytałam wspomnienie pewnej kobiety, która spostrzegła na jakiejś wystawie prośbę o pomoc dla dziewczynki chorej na białaczkę.
Kobieta spieszyła się co prawda  na pociąg, ale przystanęła na moment i zdążyła zapamiętać stronę internetową podanej prośby i przy pierwszej okazji dokładnie przeczytała o problemach tego dzieciaczka. A potem zorganizowała całą grupę ludzi, którzy zaangażowali się w akcję pomocy ludziom chorym na białaczkę. Nie tylko dzieci tej kobiety brały w tym udział, ale także i angażowała w to przedsięwzięcie dyrektora i grono nauczycielskie szkoły, w której pracowała , a także zainteresowała tym problemem władze miasta, kościół, a jej mąż placówkę policji w której pracował. Akcja przybrała dosyć spore rozmiary, znalazło się wielu chętnych dawców krwi, jakże potrzebnej chorym osobom, a uwieńczeniem jej było odnalezienie w Niemczech bliźniaka genetycznego jej starszej córki dla której został od dziewczyny pobrany szpik kostny. Tak nie wiele trzeba było zrobić, by komuś pomóc, uratować przed  przedwczesną śmiercią, ale zarazem tak dużo było w to serca włożonego, tak ogromne było zaangażowanie, że aż przyjemnie było mi przeczytać, że na tym świecie, gdzie pozornie tyle zła się dzieje (a niestety jest to prawda) są ludzie o wielkim sercu, których obchodzi nie tylko los swojej najbliższej rodziny.
Dużo znam przypadków takiej pomocy wśród ludzi, nawet we własnej bardzo bliskiej mi rodzinie, ku mojej wielkiej radości,  mam Osobę, która bardzo innym pomaga, robi to skromnie, bez rozgłosu, dlatego i teraz nie będę tu wymieniać Jej imienia, ale serdecznie za to Jej dziękuję. Zawsze myślę o Niej z wielkim sentymentem. Ona na pewno wie. że to o Niej wspomniałam.
Wielki Piątek to już dzień całkiem przedświąteczny, wiele kobiet robi jeszcze ostatnie zakupy, przygotowuje się  do przyszykowania samych świątecznych specjałów, do  wypieków fantastycznych mazurków, serników i innych ciast.
W Wielki Piątek, jak co roku, w domu naszej Moniki zbierają się znajomi i rodzinka, aby wspólnie tworzyć przepiękne pisanki, które po święceniu znajdą się na świątecznych stołach. Już od wielu lat własnie kultywują taką wielkopiątkową tradycję, wieczorem spotykają się w kuchni. każdy dostaje ugotowane już wcześniej  jajka, farbki, pędzle i inne  potrzebne przybory i tworzy swoje dzieła.
Niestety w tym roku nie będę uczestniczyła w tej pisankowej imprezie…… szkoda. 

Dzisiaj jest jeszcze słonecznie i w miarę ciepło. Zima ma podobno powrócić w Wielka Niedzielę. Szkoda, że w tym roku święta nie wypadły tydzień później, bo wtedy akurat za oknem ma już królować prawdziwa wiosna.

Życzę udanego dnia.

Całkiem optymistyczna wiadomość

 

 

A jest nią ostatni sondaż polityczny, w którym partia PIS straciła aż 12 punktów poparcia. To jest jednak bardzo dużo, mam nadzieję, ze nadal będzie miała tendencje spadkowe. bo ostatnie „pazurki”, którymi uraczyła nas z sejmowej mównicy Beata Sz pokazała, że to wcale nie trud, praca, zrozumienie i pokora jest  ideą przewodnia jej partii.A tak o tej pokorze podczas swojego expose opowiadała. krytykując własnie za brak takiej u poprzedników.
Po prostu  WYSZŁO  SZYDŁO Z WORKA !!!  i to bardzo wyraźnie ujawniła swoje i swojej rządzącej partii złe cechy. 
Polacy już po prostu mają dosyć tej rządowej arogancji (jak już kiedyś pisałam, do tej pory tak butnej władzy jeszcze nie mieliśmy), co prawda jeszcze te 28 procent ciemnoty w Polsce wciąż się utrzymuje, ale to podejrzewam są ci najbardziej wierni „katolicy”, którym ksiądz z ambony kazał słuchać rządu.Do czasu….
Ale nie ukrywam, że ta wiadomość bardzo mnie usatysfakcjonowała. bo chociaż jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale……

A propos jaskółek. Zaglądałam już do Przgodzickiego gniazda, tam teraz trwa konserwacja, widac przygotowują się do przyjęcia bocianów, które już nad Polskę nadlatują
Oj, znów się będzie działo. będzie działo. Zaglądałam jeszcze i do innych bocianich  gniazd online, ale tam też jeszcze pustki.
Może to jeszcze za wcześnie, chociaż własnie około 30 marca już zaczynają się boćki zlatywać. Muszą mieć odpowiedni  czas na wicie nowych gniazd, na przygotowywanie się do wychowu swojego potomstwa. Ale niestety polska aura nie zawsze bociankom sprzyja i potem jest wiele nieszczęść w tych gniazdach. To znaczy nieszczęść z naszego ludzkiego widzenia, bo ptaki zupełnie inaczej wszystkie takie złe perypetie  odbierają, uznają, że tak ma własnie być bo i nie mają przecież tych naszych ludzkich sentymentów. O tyle prostsze niż nasze  jest ich życie. Chociaż nie można powiedzieć, żeby nie solidnie  przykładały się do wychowu swojego potomstwa, czasami  ich troska o nich nas rozczula. Ale znów trzeba pamiętać, że bociany i inne ptaki i zwierzęta opiekują się swoim potomstwem w zupełnie odmienny sposób, niż nasz ludzki.
Chociaż pośród ludzi tyle bywa  tragicznych, naprawdę niezrozumiałych przypadków. gdy rodzice zamiast opiekować się dziećmi, czynią im krzywdę.
Co rusz słyszy się o pobitych i maltretowanych maleństwach, nie tylko przez ojczymów, czy ojców, ale bywa ze i przez własne matki, bowiem takie dziecko jest tylko przeszkodą w prowadzeniu łatwego i miłego życia. Niestety często zdarza się tak, że pomoc nie nadchodzi szybko i wiele takich dzieci umiera. albo pozostaje kaleką na całe życie. Trudno nawet o tym pisać. Mówi się o zezwierzęceniu ludzi. myślę. że jest to powiedzenie zupełnie na wyrost
Zdarza się, że zwierzęta zabijają swoje potomstwo, ale wtedy, gdy uznają, że nie mają ono szans  na przeżycie. wiedzą, że nie dadzą sobie w przyszłości rady. będą kalekie. niezdolne do prowadzenia samodzielnego życia.
To taki rodzaj mądrej biologicznej eutanazji, zwierzęta nie są ograniczane przez nikogo w podejmowaniu takich decyzji. Żaden „WUC” im nie rozkaże urodzić chore zwierzę tylko po to, by cierpiało i umarło. nie każe im go pielęgnować i ponosić wszelkie tego konsekwencje.Bo wychowywanie i pielęgnowanie  nieuleczalnie  chorych dzieci niestety spada na rodziców, rząd tylko rozkazuje masz urodzić i nic go nie interesuje dalej, w jaki sposób pomóc tej nieszczęsnej rodzinie. O ile sprawiedliwszy jest jednak ten świat zwierzęcy, chociażby wydawało się, że jest bardziej okrutny.
Ale czy nie jest okrucieństwem zmuszać kobiety do urodzenia dziecka. nie mającego szans na przeżycie, mającego widoki tylko na niesamowite cierpienia i na rychłą śmierć.
A czy nie jest okrucieństwem pastwienie się nad własnym dzieckiem, które przeszkadza w prowadzeniu własnego życia?
Pewnie, że wyjątki patologicznych rodziców dosyć często się zdarzają i w innych krajach, ale te własnie te wszystkie głośno prawiące nauki „miłości” działacze powinni zastanowić się nad tym, w jaki sposób chronić dzieci  przed wszystkimi niebezpieczeństwami, które na nich czekają w przyszłym, lub dopiero co rozpoczętym życiu. Samymi wielkimi słowami nikt nie pomoże, bo słowa  zawsze pozostaną puste, bez nijakiego pokrycia.
A w takie słowa może uwierzyć tylko człowiek nierozsądny, nie znający życia. lub…wielki egoista,. którego wcale los innych nie obchodzi.
Niestety obecny rząd. a także niestety i kler, innymi językami mówią niż ci  których to nieszczęście wychowywania nieuleczalnie chorego człowieka dotknęło. Kobiety w Polsce są zastraszane. terroryzowane i zmuszane do niejednokrotnie podejmowania decyzji rodem z  dawno już ubiegłych lat, gdy szerzyła się nielegalna aborcja i przynosiła tak wiele nieszczęść na rodziny. Niestety nie każdą kobietę jest stać ma wyjazd za granice naszego kraju, by tam poddać się zabiegowi.
Powiedzmy sobie jasno : NIE JESTEM ZA ZABIJANIEM DZIECI!!!!! 
Ale uważam, że są przypadki, gdy to ” mniejsze zło” powinno jednak dojść do głosu. dla dobra takiego właśnie dziecka, jego matki. czy nawet całej rodziny, która potem również ponosi w dużym stopniu  konsekwencje rodzinnej tragedii.
Zresztą każdy człowiek ma swoje własne sumienie, swój własny rozum, według którego postępuje i nikt nie ma prawa za niego decydować.

Dziwny jest ten dzisiejszy dzień. Rano panowała ogólna szarość za oknem, Potem przyszedł moment, że nawet słoneczko nieco rozjaśniło nieboskłon, teraz znów skryło się za gruba warstwą chmur.
Nie lubię szarości. niestety przynosi ona mi stany lekkiej depresji, nawet bliskość świąt jakoś mnie mniej cieszy…
Z moim telewizorem sprawa nadal jest zawieszona, co prawda dostałam wiadomość, że przyjdzie kurier odebrać  mój telewizor do naprawy, ale wczoraj telefon cały dzień milczał. Może dzisiaj sprawa się wyjaśni, wszak na to mieli 3 dni, które własnie upływają. A potem będę monitować.
Pomału przyzwyczajam się do braku telewizora, ale wolałabym, żeby ten teraz  niepotrzebnie stojący sprzęt był jednak użyteczny.

Życzę przyjemnego popołudnia, bo już własnie znów całe poranne godziny gdzieś mi pouciekały.
Znów kilkakrotnie Error w blogu mi wyskakiwał i musiałam pisać go od nowa

ECH!!!!!!!!!!!!!!!!!

róża z widoczkiem

Na pewno Ci się ten piękny widoczek spodoba Uleczko. No i oczywiście jest tam obowiązkowo i róża. Biała róża.
Co prawda są tacy, którzy tego koloru róży nie lubią. ba, nawet uznają go za prowokacyjny, ale wiem Uleczko, że Ty  tak nie myślisz
I wiem, że patrząc na ten obrazek pomyślisz sobie, jak ja bym chciała tam być w tej pięknej, pełnej motyli dolinie, przeglądać się w tej przeźroczystej wodzie i słuchać wspaniałego szumu jodeł i świerków. No te wspaniałe widoki lekko ośnieżonych zboczy gór…… Też tam bym chciała być, szkoda, że to tylko obrazek. Ale myślę, że jest on na tyle piękny, że nasyciłaś swój wzrok tym pięknym. różanym krajobrazem i szczęście  zakwitło w Twoim sercu, a Twoją buzię rozpromienił uśmiech. Bo piękno zawsze potrafi zachwycić, nawet gdy nie jest ono bezpośrednio uchwytne. Chociaż z drugiej strony….. jesteś przecież globtroterem, uwielbiasz  podróże , uwielbiasz zwiedzać  i na pewno nie jedno wspaniałe miejsce ujrzałaś na własne oczy.|
Życzę Ci więc Uleczko, abyś jeszcze wiele takich podobnych do tego na ruchomym zdjęciu miała okazję podziwiać.
Oczywiście posyłam z Krakowa prosto do Poznania serdeczne buziaczki. 

W takich pięknych okolicznościach przyrody trudno o czymś smutnym, czy przykrym pisać, trudno się denerwować. A jednak dzisiaj przeczytałam, że zwyczajny poseł Kaczyński na  serio przygotowuje się do postawienia premiera Tuska  przed Trybunałem Stanu, oskarżając go o zdradę stanu. Ma to nastąpić w momencie, gdy Tusk  tylko skończy swoją  prezydenturę w Unii i powróci do kraju.  Kaczyński uznał, że będzie miał wielkie w tym poparcie całej prawicy, a opozycja po prostu padnie całkowicie na pysk.
HOLA HOLA p(o)śle Kaczyński, nie zapominaj, że kij ma dwa końce i kiedyś tym drugim końcem  bardzo boleśnie oberwiesz.
Naprawdę w to wierzę. Tak, jak kiedyś wiedziałam na pewno, że padnie komunizm, teraz jestem przeświadczona o dosyć bliskim końcu kaczyzmu, chociaż może wydaje się to  ma razie niemożliwe.
Wszystko w życiu jest możliwe, a każde draństwo kiedyś będzie ocenione i osądzone!!!!!
Ale po co się przed świętami głupotami denerwować? Chociaż te coraz bardziej następujące po sobie głupoty pomału stają się monotonią naszego dnia. Dlatego dzisiaj w kilku wierszach wypisałam moje przedświąteczne życzenie:

niech wstąpi w nas znowu duch ochoczy.
który od wieków w nas drzemie
i nowe widoki przed nami roztoczy,
ogarnie nas swoim ramieniem,
poskromi zło codziennego błazeństwa,
które nad Polską nam wieje
zdejmie z oczów bielmo szaleństwa
i da nam nową nadzieję.

A że podobno jestem  wieszczką, niby ta  Pytia na trójnogu……….. kto wie, kto wie…………

Życzę Wszystkim, aby ten moje słowa okazały się rzeczywiście  słowami proroczymi, a na dzisiaj życzę słonka i miłej środy