Nie chce mi się dzisiaj pisać o polityce. Jestem smutna, zniesmaczona i tak w ogóle jestem na NIE!!!! Generalnie mówiąc : NIE ZGADZAM SIĘ na dalsze psucie Polski, ale niestety aparat władzy jest tak potężny i (na razie) niezniszczalny, bo ma wszystkie możliwe narzędzia w swoich rękach (już odpowiednio do tego przed wyborami się przygotowali), tak więc decyzja o wyborze A.D, jest nieodwołalna, mimo, że sfałszowana. I ja to wiem i miliony Polaków to wiedzą, niestety , mimo, że się z tym nie godzimy, z tym nie można póki co na razie wygrać. Zatem czekamy na lepsze czasy, bo każda szalbierstwo kiedyś przemija……
No to opowiem Wam coś innego, ciekawego, co mi się w ową wyborczą niedzielę 12 lipca zdarzyło. Może ktoś wierzyć, albo nie wierzyć, ale tak było…….. Jak wiecie , głosowałam zgodnie z moim miejscem zameldowania, czyli na ul Smoleńsk, więc w związku z tym musiałam przejść koło kamienicy, w której tyle lat (dokładnie 66) mieszkałam. Wracając z lokalu wyborczego, po drodze usiadłam sobie na ławeczce, na plantkach przy ul Retoryka, stamtąd miałam już niedaleko do autobusu, bowiem akurat tramwaje przejeżdżające opodal Szkoły w której głosowałam, tamtędy z powodu jakiegoś remontu nie jeździły, przynajmniej w kierunku mojego domu nie jeździły. No dobra, ale do rzeczy. Usiadłam sobie na ławeczce, wyjęłam telefon, żeby zatelefonować do V.I.Pa i poinformować Go, że już jestem po spełnionym obowiązku głosowania, a tu nagle…….olbrzymi gołąb sfrunął na moją ławkę i usiadł na mojej torebce. Przestraszyłam się, bo narobił sporego łomotu swoimi skrzydłami, którymi lekko mnie zresztą potrącił, więc go przegoniłam. Ale już po chwili ten sam gołąb usiadł tym razem na siedzeniu ławki, tuż koło mnie, bardzo bliziutko. Znów go pogoniłam, a on chyba jeszcze ze dwa razy wracał i koło mnie siadał. Dopiero za któryś tam razie udało mi się go skutecznie przegonić. I wiecie co sobie wtedy uświadomiłam? Może to niezbyt mądre, ale……. W tym dniu były przecież urodziny Michała i rano w swoim blogu wspominałam o ławeczce na plantkach, na której razem kiedyś siedzieliśmy na wieczornym spacerze z Tiną i rozmawialiśmy wtedy o sensie życia. I wiecie co? Uświadomiłam sobie, że teraz siedziałam duklanie na tej samej ławeczce, jak wtedy, czyli…….. najprawdopodobniej to Michał w postaci gołębia przyleciał do mnie, ponieważ akurat rano Go wspominałam. Niedorzeczne? Całkiem nie, to może być prawda. Ja przynajmniej w to wierzę. Zrobiło mi się smutno, miałam wyrzuty sumienia, że tego biednego ptaka tak bezpardonowo odgoniłam. Bo jeżeli rzeczywiście to Michał chciał mi w ten sposób dać znać, że też o mnie myśli i się troszczy, że nie powinnam się martwić, bo On razem z resztą Rodziny nad nami czuwa? Bo dziwne, ale czemu akurat ten dziwny przypadek z gołębiem zdarzył się akurat wtedy, gdy rano o Michale w blogu wspominałam akurat i czemu było to na tych plantkach i akurat na tej samej ławce? Od tamtego wieczornego spacerku z Michałem minęło przecież około pół wieku i nagle historia w takiej dosyć irracjonalnej postaci się powtórzyła?……. Wierzę, ze śmierć nie jest naszym ostatecznym końcem, wierzę, że istnieje jeszcze ten drugi, lepszy świat, a nasi Najbliżsi w postaci Aniołów nad nami czuwają, a czasami udaje im się w jakiś czasami dziwny może sposób objawić. Nie raz zastanawiałam się nad tym, co oznacza słowo „śmierć”, co będzie potem ze mną? Czy zachowam tę świadomość, którą mam teraz i czy będę miała możliwość do wykorzystania jej, aby komuś służyć pomocą? Czy będę tym Dobrym Aniołem i będę nadal blisko koło mojej Ziemskiej Rodziny???? Czy będę na to zasługiwała, czy zostanę na zawsze już potępiona? Człowiek całym swoim życiem tu na ziemi kształtuje swoja wieczność – czasami o tym niestety zapominamy, ale zawsze jest szansa na poprawę. Ale ta poprawa musi być szczera, z gorącego serca płynącą, ale nie taka obłudna, jaką ostatnio pan A.D. złożył, wiedząc, że i tak nigdy jej niestety nie dokona. Może ktoś powie, co za głupi wpis, co za szalona kobieta takie bzdury wypisuje. Ale powtarzam : ja bardzo głęboko wierzę w życie pozagrobowe, zresztą miałam już kilka bardzo zastanawiających zdarzeń z tym związanych i mam nadzieję, że jednak moja wieczność będzie w białych, anielskich kolorach, a nie tych czarnych, diabelskich spełniona. A na dzisiaj życzę chwili refleksji nad moimi rozważeniami i życzę całkiem miłego wtorku.
Dzień wyborów za nami, wieczór wyborczy za nami i……. No cóż, jest jak jest. Jednak wiele w Polsce jest naiwniaków i myślę, że wkrótce i oni się przekonają o tym, że….sprzedali Polskę za garść gruszek na wierzbie. Bo kiedyś skutki tego fałszu rządzących i ich dosięgnie, Mieli takie prawo, bo każdy błądzić może, ale najbardziej przerażające jest to, że ci, których powinnością jest dbałość o dobro Polskę, w perfidny sposób wykorzystują swoją przewagę spowodowaną faktem, że mają wszystkie narzędzia do wszelakich manipulacji , a to już jest niestety c y n i z m! Ktoś mi powie pewnie, czego się czepiasz, przecież dali 500 plus, przecież dali trzynastkę i jakieś tam pieniądze dla szkolnych dzieci, owszem, dali, nie przeczę, ale kiedyś już pani Margaret Thatcher powiedziała: rząd nic ludziom nie daje, bo rząd nie ma swoich własnych pieniędzy, on po prostu zabiera te pieniądze innym ludziom, czyli podatnikom i udając świętego Mikołaja z miną pełną pogardy daje tym oczekującym na jałmużnę biedakom mówiąc: dajemy wam pieniądze (nie ważne, że nie nasze), ale wy za to w podziękowaniu macie na nas zagłosować. Czy to nie jest uwłaczające dla tych obdarowywanych?? Może dla tych, którzy oczekują na rzeczywistą pomoc może nie do końca, bo im te pieniądze rzeczywiście są potrzebne, ale myślę, że moralnie bardziej poprawnie byłoby to wtedy, gdyby dawane były z naprawdę szczerego serca, a nie a takiej formie, w jakiej ofiarowuje je własnie PIS. Niestety to świadczy o wielkiej demoralizacji nie tylko rządzących, ale również, a przede wszystkim tych, którzy popierają rządzących tylko po to, by po taką pomoc sięgać, mimo, że jej nie potrzebują – działa to za nasadzie dają, to biorą i będę im dalej służyć, będę na nich głosować, bo mimo, że wiem, że oni nie są wcale tacy wspaniali, że po prostu wszystkich dla własnego zysku oszukują, ale znów coś mi tam do kieszeni kapnie. Jakie to wstrętne, jakie to niskie, wstyd mi za takich Polaków !!!!!! Ktoś powie: dobrze, sama przecież wzięłaś trzynastkę dla seniorów, owszem, wzięłam, bo mi ją na konto przelali (zresztą nawiasem mówiąc potem Tauron, który jest spółką państwową, szybko mi te pieniądze przez komornika odebrał), ale przynajmniej się n i e s p r z e d a ł a m, nie zagłosowałam na tego „wspaniałego” św Mikołaja i wcale nie oczekuję następnej jałmużny, dałam sobie tym razem bez tego niecałego tysiąca złotych, postaram sobie nadal poradzić, bo HONOR dla mnie jest najważniejszy! Może jestem harda? coś w tym jest, ale jeżeli ma się jakieś poglądy, jakieś idee, nie można z płytkich powodów ich się wyzbywać, nie można zaprzeczać samemu sobie. Tak ja rozumiem ten problem, jednak okazuje się, że połowa Polaków ma bardzo słabe morale, ale o gustach politycznych ( i innych też) nie należy dyskutować.
NIECH ŻYJE POLSKA, ale bez Dudy, bez Kaczyńskiego i bez PISU!! Na to poczekamy jeszcze trochę, ale mam nadzieję, że te obudzone 50 procent Polaków nie da sobie więcej pluć w twarz A Wam wy Polacy, którzy daliście się przekupić i uwierzyliście w następne obłudnie wyrafinowane kłamstwa życzę z całego mojego szczerego serca (chociaż to może nie najładniej z mojej strony), obyście jak najszybciej te baty na własnych plecach odczuli, by wzięli wam te wszystkie obietnice i w wasze głupie twarze ze szyderstwem się zaśmiali, bo tylko na to zasługujecie!!!! OBŁUDA – DUDA mówi o szacunku, o który nas prosi, a jakim szacunkiem obdarzył on swoich przeciwników nie tylko podczas kampanii, gdy szczuł swoich wyborców na LGBT, na swoich przeciwników, obdarzając ich strasznymi kalumniami, ale podczas swojej pięcioletniej kadencji, gdy sprzeciwiał się prośbom wiecujących o praworządność, o niełamanie Konstytucji, wtedy Duda odwracał się do nich plecami, podpisywał tak, jak mu kazał Kaczyński, miał Polaków w „głębokim poważaniu” Jak śmie ten człowiek teraz namawiać Trzaskowskiego do zgody, kiedy sam wcześniej go opluwał!!!! Czemu ten głupi prawie 50 procentowy bardzo już chyba ciemny lud tego nie widzi? czy rzeczywiście mamona oczy i sumienia ich zatarła????? Właśnie wyborcy Dudy mają się za katolików, ale jaki to z każdego z nich katolik, skoro dla mamony popiera kłamstwo, obłudę, a często niestety sam podbuntowany występuje przeciwko swojemu bliźniemu????
Niestety, okazuje się, że ich wiara też niewiele jest warta, zachowują się zupełnie jak ten Łazarz, sprzedając siebie za pieniądze!!!!! A jeszcze Duda słowami Kaczyńskiego straszył znanym nam z dziecinnych lat zwrotem „Boicie się czarnego Luda”? Bo gdy oni dojdą do władzy, to odbiorą Wam 500 zł, sprowadzą uchodźców, zdemoralizują wasze dzieci i jeszcze wiele innych plag na Polskę sprowadzą. Ciemny Lud uwierzył w enigmatycznego Czarnego Luda i zagłosował przeciw niemu. Ot trzeba być szalenie perfidnym człowiekiem, żeby tak kogoś zastraszyć i trzeba być całkiem głupim narodem, żeby w XXI wieku w takie strachy wierzyć, na miły Bóg, nie mamy przecież średniowiecza, ani tym bardziej czasów Egiptu, gdy lud dawał się Kapłanom zaćmieniem słońca zastraszyć. Mentalność niektórych Polaków niestety na tamtym etapie rozwoju pozostał!!!!!
Wybory się skończyły, wracamy do …. tego samego, co już było, a może nawet do jeszcze gorszych czasów, teraz dopiero PIS pokaże swoja butę w całej swojej okazałości, bo już nie mają nic do stracenia, oni wiedzą, że to są już ostatnie ich wygrane wybory. Nie będzie sprawiedliwości, bo Wolne Sądy ostatecznie zostaną zmiażdżone, obsadzone przez pisowskich aparatczyków. co oznacza, że tylko coś, co będzie można nazwać „sprawiedliwością” będzie tyczyła pisowców, a nie zwykłego Polaka, nie będzie wolnych mediów, bo one dotąd niejako miały wpływ na przepływ prawdziwych wiadomości, szczególnie tych dotyczących pisich przekrętów. Gospodarka? na razie jeszcze jakoś działa, ale wiemy, jak wielki debet w Polskim budżecie już istnieje, a będzie jeszcze gorzej, gdyż po czasach koronowirusa n i e u d o l n i i całkowicie n i e k o m p e n t e n t n i ministrowie nie podołają trudom ratowania naszej gospodarki, będziemy spadać w dół. A co z naszymi stosunkami zagranicznymi? Już nie jest dobrze, niestety obecny rząd zadarł ze wszystkimi sąsiadami, z naszą unijną wspólnota i zrobią wszystko, żeby z nas tej Unii wyprowadzić, by całkiem bezkarnie autorytaryzm w Polsce wprowadzić.
W sumie mogę powiedzieć jedno : niestety jesteśmy niedojrzałym demokratycznie narodem, pełnym różnych oszustów i kołtunów, którzy jako rządzący wykorzystują swoją przewagę, by całkowicie zawłaszczyć nie tylko Polskę, ale niestety i wiele polskich umysłów i…. w jakiś dziwny sposób im się to udaje. ALE DO CZASU!!! Mam nadzieję, że Rafał raz jeszcze poprowadzi nas do walki o prawdę, o inną normalną Polskę. Ale na to jeszcze musimy poczekać, a tym czasem koniecznie nadal trzeba uświadamiać tych, którzy wierzą Pisowi, że są po prostu lekceważeni przez ten rząd właśnie tym, że wmawia się im oczywiste kłamstwa, jako prawdę, że z pełnymi bezczelności oszustwami grają na ich polskich instynktach.
PO PROSTU DZISIAJ RZĄD GŁOSAMI CIEMNIAKÓW POKAZAŁ POGARDĘ DLA POLSKI, DLA POLAKÓW, DLA UNII I DLA CAŁEGO CZŁOWIECZEŃSTWA!!!! Ale czy naprawdę jesteśmy już całkowicie w ciemnej dziurze? Mam nadzieję, że nie !!!!!!
Dzisiaj nadal obowiązuje cisza wyborcza, więc nie wolno mi się jawnie opowiadać, za którym kandydatem optuję, ale na pewno wolno mi powiedzieć, jak bardzo ważny jest głos wrzucony dzisiaj do urny wyborczej, nie tylko ten mój, ale ten głos każdego z nas. Bo potem nikt, kto nie zagłosował, nie będzie miał prawa wnosić żadnych pretensji do sytuacji, która po wyborach w Polsce nastąpi. Ba, będzie czuł się nawet moralnym sprawcą wszystkich niepowodzeń, które nad Polskę mogą nadciągnąć, bo własnie ten jeden nieoddany głos może zaważyć na przyszłości Polski. Czy zdajecie sobie dzisiaj z tego sprawę? Czy wiecie jak wielka odpowiedzialność dzisiaj na Was spoczywa? I tu chodzi nie tylko o Polskę dzisiaj i jutra, ale o Polskę na najbliższe lata, na Polskę Waszych dzieci i wnuków, bo potem one będą ponosić konsekwencje Waszych złych wyborów, Waszej opieszałości, Waszego, powiedzmy szczerze, lekceważenia podstawowych obowiązków każdego Obywatela Polski , jakim jest dbałość o dobro własnej Ojczyzny. A to nie tylko chodzi o to, by nam się dobrze i wygodnie żyło, ale chodzi o te wszystkie osoby, które żyją wraz z nami w granicach naszego Państwa, bez względu na poglądy polityczne, społeczne, bez względu na wyznanie, czy na kolor skóry, bez względu na poglądy związane z płcią, czy innym spostrzeganiem naszego życia, oczywiście zawsze musi się to mieścić w granicach prawa. Pamiętajcie : WSZYSCY JESTEŚMY POLAKAMI I WSZYSCY MAMY TAKIE SAME PRAWO DO TEGO, ABY NASZE ŻYCIE BYŁO SPOKOJNE, SZCZĘŚLIWE I RADOSNE!!!! NIKT NIE MA PRAWA UKŁADAĆ NAM ŻYCIA WEDŁUG SWOICH WYIMAGINOWANYCH ZASAD I NIKT NIE MA PRAWA EGZEKWOWAĆ OD NAS BEZWARUNKOWEGO POSŁUSZEŃSTWA !!!!!! Czas niewolnictwa już dawno się skończyły, nikt z Polaków nie może zatem służyć drugiej osobie, nie może być poniżany, prześladowany, niszczony. KAŻDY Z NAS JEST WOLNYM CZŁOWIEKIEM i MA PRAWO DO ZACHOWANIA SWOJEJ WOLNOŚCI I SWOJEJ LUDZKIEJ GODNOŚCI!!!
I OTO CHODZI W TYCH DZISIEJSZYCH WYBORACH !!!
I to nie jest bynajmniej żadna agitacja z mojej strony, to jest tylko przypomnienie , jak ważny krok dzisiaj przed nami jest do zrobienia. Każdy człowiek ma prawo do wolnego postrzegania dzisiejszego dnia i nie mam prawa nikogo namawiać na taki, czy inny wybór. Uświadamiam tylko, że potem niestety nie tylko on, ale i jego rodzina, jego sąsiedzi i każdy z nas będziemy ponosić konsekwencje tej opcji, na którą dzisiaj postawi krzyżyk. I jeszcze jedno – zawsze mówi się, że postawić na kimś krzyżyk znaczy, że go nie tolerujemy, wyrzucamy z naszego kręgu, tym razem ten postawiony krzyżyk będzie świadczył nie tylko o tym, że tę osobę popieramy, ale równocześnie godzimy się i popieramy poglądy i sposób prowadzenia polityki, czyli tego, co każdego z nas dotyczy, czyli z taką kadencją prezydencką co najmniej przez najbliższe pięć lat będziemy musieli się zgadzać, nawet, jeżeli nie jesteśmy do końca przekonani, że jest to dobry krok, nawet, jeżeli wręcz z takim rozwiązaniem spora część Polaków nie będzie się zgadzać. Długie pięć lat, przez które niestety wiele zła może się zdarzyć. Dzisiaj rzeczywiście wiele może się zdarzyć i dlatego obawiam się, że mogą nastąpić jakieś przekręty, dlatego każdy z nas musi być dzisiaj bardzo uważny podczas głosowania. Już wczoraj o tym pisałam, ale przypominam, trzeba bardzo uważać na listę wyborczą, którą otrzymamy, muszą na niej być dwie okrągłe pieczątki, jedna to Pieczątka Państwowej Komisji Wyborczej, w wypadku głosowania za granicą jest to pieczątka Konsulatu kraju, w którym głosujemy, a druga to odciśnięta pieczęć Obwodowej Komisji Wyborczej, czyli tej, w której oddajemy głos. Niestety brak którejkolwiek z tych pieczątek powoduje, że głos automatycznie staje się nieważny. Taki brak pieczęci może być powodem nieuwagi Członków Komisji, ale może też być spowodowana chęcią jakiegoś przekrętu wyborczego, bowiem łatwo wtedy brakującą pieczątkę uzupełnić przy głosie któregoś odpowiadającego Członkowi Komisji Kandydatowi. W takim wypadku, jeszcze przed zakreśleniem krzyżyka, należy zwrócić się do Członków Komisji z prośbą o uzupełnienie brakującej pieczątki, a ten błąd m u s i być przez Komisję zweryfikowany!!!!! Niestety takie podejrzenia o niesumienność przy liczeniu głosów nie jest do końca bezpodstawna, bo podczas pierwszej tury wyborów zdarzały się, na szczęście wychwycone, przypadki dopisywania do listy wyborczej dodatkowych krzyżyków, co też powodowało unieważnienie takiego głosu, czyli w rezultacie sfałszowania wyników wyborów. Niestety nie mamy wpływu na tę drugą sytuację, czyli na ewentualne domalowywanie krzyżyków, od tego będą Mężowie zaufania , którzy bacznie będą musieli obserwować poczynania Szanownej Komisji, zwłaszcza podczas liczenia głosów, bo wtedy łatwo można coś „skręcić”, ale my musimy przynajmniej zwracać uwagę podczas pobierania karty do głosowania na te postawione pieczęcie, a także mieć też własny długopis, którego tusz nie będzie łatwo wymazać z listy wyborczej, a takie przypadki też mogą się zdarzać (nawet niestety też się wcześniej zdarzały!) W sumie to takie smutne, że człowiek nie może zaufać do końca drugiemu człowiekowi, zobligowanemu przecież do sumienności i uczciwości podczas swojej wyborczej pracy, a który może nasz głos dowolnie wypatrzyć, ale niestety takie mamy czasy, a to nas do niezwykłej uwagi i roztropności obligować musi i dzisiaj o tym Wam właśnie przypominam.
No cóż 12 Lipiec to bardzo ważny dzień nie tylko przez wybory zdominowany. 12 lipca 1965 roku urodził się mój bratanek Michał, którego nie ma już z nami od 1998 roku, ale wciąż o Nim pamiętam, to był naprawdę wspaniały młody człowiek, którego niespodziewana, ale gwałtowna choroba w wieku 33 lat śmiertelnie od nas oddzieliła. Jaki był Michał? Był bardzo pogodny, wesoły, inteligentny, nigdy nie zapomnę rozmów z nim przeprowadzanych, a szczególnie jedna rozmowa przeprowadzona na pobliskich domu plantkach wieczorową porą, podczas wspólnego spaceru z bokserką Tiną , utknęła mi w pamięci, rozmawialiśmy o sensie życia, o tym wszystkim, co nas otacza, o tym, co jeszcze zdarzyć się może, co nas czeka. Niestety niedługo potem nadszedł ten feralny późny wieczór, a właściwie już noc październikowa, gdy dopadł go udar i mimo natychmiastowej pomocy reanimacyjnej, najpierw Jego żony , a potem lekarza Pogotowia Ratunkowego, Michał odszedł. Pamiętam ten telefon o 4 rano, gdy przyszła do nas ta okropna wiadomość i wciąż słyszę ten krzyk rozpaczy, głośne NIE!!!!!!! mojej Siostry Ani, która jako pierwsza ten telefon od mojej bratowej, czyli od Mamy Michała odebrała, ja dopiero chwilę później tę wiadomość otrzymałam. Jakoś nigdy dotąd Michała nie wspominałam, ale to nie oznacza wcale, że o Nim nie myślę, pamiętam jak się urodził, jak leżał taki malutki i bezbronny w łóżeczku, a Jego niedużo starsza siostra Monika go kołysała, wspominam wszystkie Jego późniejsze psoty, między innymi, jak jako czterolatek schował się przestraszony przed Rodzicami za tapczanem, gdy tak długo dłubał przy butelce, że otworzył w jakiś sposób szampana i za tego tapczanu widać było tylko pióropusz indiański, który włożył podczas zabawy na głowę i który to pióropusz zdradził miejsce Jego kryjówki – ale wszyscy wtedy ubawiliśmy się z tej Jego przygody, nawet ewentualna kara Go wtedy ominęła. No i wspominam te wszystkie zabawy w Zawoi i wspólne późniejsze młodzieżowe zabawy, w których brałam udział, bo przecież byłam jeszcze też bardzo młoda, zaledwie 15 lat od Niego starsza, mimo, że byłam Jego Ciocią, wspominam jeden fajny Śmigus Dyngus, gdy z wiadrami pełnymi wody ganialiśmy się i polewali po ulicy Smoleńsk, a także te czasy, gdy wraz z Michałem, z Marcinem i z kimś jeszcze, ale dokładnie nie pamiętam z kim, wywoływaliśmy duchy w poczekalni Gabinetu Rentgenowskiego na Smoleńsku i jeden z tych duchów nie chciał od nas odejść, nie pozwolił się odwołać, a nawet nam podawał numery Totolotka, które miały niebawem paść. To był chyba mój ostatni seans spirytystyczny w życiu, po tym incydencie bałam się już do takich praktyk powracać. Nie wiem jakim człowiekiem byłby teraz Michał, myślę, że jednak nadal takim samym pogodnym i bardzo rodzinnym, chociaż życie wcale go nie rozpieszczało i trochę chorób do Niego się w tym Jego krótkim życiu przyplątało, ale ta ostatnia niestety zakończyła Jego dość krótki żywot. Pozostawił po sobie syna, Stasia, który w dniu śmierci Ojca miał zaledwie sześć lat, ale mimo tego, że tak wcześnie został półsierotą, Staś doskonale sobie w życiu daje radę, skończył studia, teraz pracuje zgodnie ze swoimi informatycznymi zainteresowaniami i mimo, że mam z Nim dość okazjonalny kontakt, też jako Syn mojego ukochanego Bratanka pozostaje w moim sercu. Gorzkie, ale zarazem i przyjemne są takie wspomnienia. Gorzkie, bo stanowczo za wcześnie Michał od nas odszedł, miał tyle planów, tyle jeszcze czekało Go w życiu, tak kochał swoją Żonę i swojego Syna, tyle fajnych chwil razem przeżywaliśmy, między innymi byłam akwizytorem w Jego Hurtowni Herbaty. a teraz to wszystko już przeszłość, której jednak nie można zamazać, ona gdzieś tam głęboko w moich myślach i w moim sercu tkwi. Czasami w moim blogu wracam wspomnieniami do mojej Rodziny, bo to jest chyba tak, jak kiedyś Anna 19 napisała, jestem z moją rodziną bardzo silnie, emocjonalnie związana i każdy z członków mojej Rodziny bardzo silnie w moim sercu tkwi. Akurat dzisiaj sprawdzałam w internecie lokalizator grobów na Cmentarzu Rakowickim i odnalazłam tam wiadomość o mojej malutkiej, nieżyjącej siostrze Kasi, której niestety nie udało mi się poznać. Otóż Kasia była drugim po Krzysztofie dzieckiem moich Rodziców, urodziła się 6 marca 1942 roku, niestety to był czas wojenny i zapalenie płuc, które wywiązało się u tego niemowlęcia było nie do opanowania i już po kilku dniach, 16 marca Kasia niestety zmarła. To musiała być straszna trauma dla moich Rodziców, ta bezradność w nierównej z chorobą walce i ta tragedia po utracie Ukochanej Córki musiała Ich strasznie przygnębić. Ale los wynagrodził im tę tragedię i rok później przyszła na świat Ich Córka Ania, a siedem lat później przywitali mnie na tym świecie. I chociaż ze mną jako z niemowlęciem tez było sporo kłopotów, bo jak już kiedyś wspominałam, w wieku chyba 2 miesięcy przyplątała się do mnie wraz z mlekiem mamki czerwonka, z którą lekarze nie bardzo sobie mogli poradzić, było już tak źle, że Rodzice byli przerażeni, że znów będą musieli pożegnać się ze swoją córką. Na szczęście znalazł się jeden mądry doktor z Warszawy, profesor Groer, który nakazał 24 godzinną głodówkę, bez mleka, bez wody, a potem kazał podać mączkę bananową i ta terapia, wydająca się niezbyt przekonywująca, jednak zadziałała, po 2 tygodniach profesor ponownie odwiedził Rodziców i zobaczył już całkiem zdrową Ewusię. Wtedy to moi Rodzice ślubowali, że gdy wyzdrowieję, przez rok nie będą palić papierosów, niestety obydwoje byli namiętnymi palaczami ( a papierosy były wtedy jeszcze bardziej szkodliwe niż teraz) i po roku niestety do tego nałogu powrócili, co było chyba przyczyną choroby i śmierci każdego z Nich, Mama zachorowała na raka gardła, Tata zmarł na zawał serca, a o te obie choroby niestety papierosy głównie są oskarżane. Jaki wniosek powinnam z tego wyciągnąć???………… Elektrony też są przecież tak samo szkodliwe, może nawet i jeszcze bardziej szkodliwe niż papierosy, mój rozum to niby wie, ale………. ach ten brak silnej woli!!!!! Dużo jeszcze mogłabym na tematy rodzinne pisać, ale i tak ten dzisiejszy wpis zrobił się bardzo długi, (inne rodzinne wspomnienia pozostawiam na potem), więc pora zakończyć go życzeniami miłego i spokojnego głosowania, a potem cierpliwego oczekiwania na wyniki, który oby były zgodne z Waszymi preferencjami.
MIŁEJ NIEDZIELI KOCHANI !!!!!!
Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy Ważnych jest kilka tych chwil, tych, na które czekamy………
Wstał pięknie słoneczny dzionek, więc TRZASKAM drzwiami i idę oddać mój cenny dla Polski głos.
Dzisiaj kolejny spokojny przedwyborczy dzień, obowiązuje cisza wyborcza, żadnych wrzasków i pouczeń, żadnych Trzasków – po prostu relaksujemy się i nabieramy sił przed jutrzejszym dniem, bo pewno w wielu miejscach, jak już zapowiadają, będą przed Lokalami Wyborczymi jednak spore kolejki i trzeba się nastawić, że chwilkę w takim tłumie sobie postoimy, ale czego nie robi się dla Polski??? Zresztą ja jestem w tej doskonałej sytuacji, że w związku z moim wiekiem umieścili mnie w tej wybranej grupie wyborców i nie będę musiała w kolejce stać, nawet dzisiaj dostałam stosowny Alert RCB i na pewno to wykorzystam. Ale pamiętajcie: im nas jutro tam więcej będzie, tym lepiej dla zmiany Polski (taką mam nadzieję!!!!) A dzisiaj opowiem Wam o wczorajszym, przepięknym piątku, jako, że wczoraj był naprawdę piękny letni dzionek. Co prawda w Krakowie pogoda przekraczała czasami nawet te 30 stopni, ale miły wietrzyk wszelaki upał miło niwelował. Najpierw jako ten pogromca Pokemonów siedziałam sobie samotnie na ławeczce, oczywiście mam upatrzoną taka jedną w miłym cieniu, a potem dołączył do mnie Kaziu i tak już siedzieliśmy sobie razem do 18,30.Popatrzcie na zdjęcie, ono własnie o tej porze było przeze mnie robione, a widać na nim, że jeszcze słonko dosyć mocno operowało, wcale nie myślało jeszcze o zachodzie. A za kilka miesięcy 3-4 o tej godzinie Park już nic spowije…… Ludzi znów aż tak za wiele wczoraj w Parku nie było, czasami przechadzali się tam właściciele czworonogów wraz ze swoimi pupilami, ale Loli nadal nie było. Zupełnie tego nie rozumiem, kiedyś Pan Waldemar zapewniał mnie, że jest codziennie w Parku z Lolą, ale pewnie mają obydwoje, czyli i Pan Waldemar i Lola czapki niewidki poubierane, bo jakoś tyle razy siedziałam przez długi czas w Parku i jakoś ich nie spostrzegłam. A może z jakichś tam powodów mnie po prostu unikają???? Nie ważne, przecież i tak mam najmilsze towarzystwo Kazia i to mi wystarczy, czasami sobie jakiegoś pieska, który do mnie się przybłąka też pogłaszczę. Za to wczoraj spokój Parku co chwilę zakłócał przeszywający odgłos karetek , fakt, jeździły one wczoraj jak szalone, gwizdały, trąbiły i wyły, aż te sygnały nieznośnie do mózgu mi się wbijały. Ale trudno, widać tak trzeba było, pewnie przez tę wysoką temperaturę było sporo wezwań do sercowców, którzy nie najlepiej na kanikuły reagują. A dzisiaj już całkiem inna pogoda, spokojna, na razie jeszcze z całkiem możliwą temperaturą, ale i tak prawie o 10 stopni niższa niż wczoraj, za to jest ponuro i brak słońca, a na godziny popołudniowe znów zapowiadają opady deszczu. Tak więc, mimo, że to sobota, nie będę mogła sobie świeżym powietrzem dzisiaj pooddychać. Najważniejsze jednak, żeby jutro nie padało, bo deszcz może odstraszyć potencjalnych wyborców, a to nie byłoby dobre wyjście Pamiętajcie o własnych długopisach (nie będzie ich potem można zmazać np gumką) oczywiście o maseczkach, a w samym lokalu wyborczym trzeba sprawdzić, czy na Twojej karcie wyborczej są dwie pieczątki, jedna Państwowej Komisji Wyborczej (za granicą jest to pieczęć Konsulatu) a druga pieczęć jest obwodowej Komisji Wyborczej PAMIĘTAJCIE O TYM, BO BEZ TYCH DWÓCH PIECZĘCI TWÓJ GŁOS NIE BĘDZIE WAŻNY!!!! No to na dzisiaj życzę samych miłych chwil i dobrego zastanowienia się nad jutrzejszym trzaskaniem . MIŁEJ SOBOTY
To jest już moja ostatnia szansa na ewentualne przekonanie tych nie ewentualnie przekonanych do głosowania, nie tylko na Rafała Trzaskowskiego, ale na NORMALNOŚĆ!!!!! Wczoraj otwarłam skrzynkę pocztowa i………. z oburzeniem i z wielkim niesmakiem odnalazłam w niej ohydną, pełną oszczerstw dotyczących Rafała Trzaskowskiego ulotkę. Po prostu straszyła ona tym, co grozi Polsce, gdy to własnie Rafał, a nie Andrzej wygra wybory. Nie czytałam tej ulotki, wyrzuciłam tylko kartkę, którą szybko zmięłam i z wielkim obrzydzeniem wrzuciłam do miejskiego, a nie do własnego kosza, żeby tymi ohydnym brudami nie skalać moich własnych śmieci. I tu wracam na chwilę do działalności Poczty, którą już kiedyś opisywałam, która nie potrafiła mi dostarczyć jednej poleconej przesyłki , zostawiając mi w skrzynce awizo i przeganiając mnie tym samym na odbiór jej na pocztę, która jest ode mnie odległa. Już nie wspomnę o tym, że przesyłka była skierowana nie do mnie, a do innego adresata i musiałabym całkiem niepotrzebnie tam się fatygować – oto wielkie osiągniecie Polskiej Poczty, którą musiałam kilkoma monitami upomnieć o słowo PRZEPRASZAM, które wreszcie w dość zawoalowanej formie dostałam, ze słowami, ale……… Ale….można sobie dopisać, co więcej tam przeczytałam. A tu proszę, ta sama Poczta Polska, która z założenia jest zobligowana do rzetelnego dostarczania przesyłek, bawi się w brudną pisia robotę i chętnie takie ohydne, kłamliwe ulotki – czystą pisią propagandę roznosi. WSTYD POCZTO POLSKA!!!!! WIELKI WSTYD!!!! – nie do tego jesteś zobowiązana, a to, że naczelnym poczciarzem jest następna pisowska figura jest tylko świadectwem następnej polskiej nienormalności. JESTEM WOLNYM I ROZUMNYM POLAKIEM, ROZUMNYM WYBORCĄ I NIE ŻYCZĘ SOBIE ŻADNEJ ANI PISIEJ, ANI POCZTOWEJ INDOKTRYNACJI !!!!!! Jak już pisałam, jestem na tyle inteligentna, że potrafię odróżnić dobro od zła, prawdziwe słowa od obłudy !!!!!! Dzisiaj pan Duda kazał sobie uświadomić, czy lepiej żyło mi się przed 2015 rokiem, gdy został po raz pierwszy wybrany na prezydenta, czy lepiej żyje mi się teraz, gdy według niego (i całego Pisu) Polska jest wprost wspaniała!!!!! Otóż odpowiem mu: ZDECYDOWANIE WOLĘ TĘ POLSKĘ SPRZED „DOBREJ ZMIANY” Na pewno żyło mi się lepiej, czułam się bezpieczna, nawet finansowo, nie musiałam opłacać nierobów, którzy teraz nie pracują, bo im 500 plus na czwórkę dzieci wystarcza do życia!!! Jeszcze raz podkreślam: nie jestem przeciwna pomocy dzieciom, ale tym, które tej pomocy naprawdę potrzebują, ale skandalem jest to, że Pis popiera leni, którym nie chce się pracować i żyją tylko z tego,. co im, Pis dało z NASZYCH PODATKÓW. W nieco starszych czasach każdy człowiek miał dzieci na swój własny rachunek, jakoś państwo nikomu nie pomagało i przecież mimo to mamy wiele wspaniałych lekarzy, adwokatów, inżynierów. fizyków itp Każdy z nich doszedł do wyznaczonego celu własną ciężką pracą, ale często przy pomocy własnych rodziców, którzy musieli sporo wysiłku w tę naukę dzieci włożyć. Pewnie, że są osoby mniej zaradni, z gorszym statusem społecznym i takim osobom należy z wielką dozą rozsądku pomagać, ale nie wszystkim, bo na to nasze państwo niestety nie stać. A niestety są i takie rodziny, które bez zmrużenia oka biorą te 500 plus, mimo, że mają naprawdę wspaniałe warunki społeczne, budują i wyposażają swoje wspaniałe wille, kupują drogie meble, drogie ubrania, jeżdżą na zagraniczne wycieczki……. to jest oburzające, dlaczego takie osoby żyją niby żarłoczne stonki kosztem tych, którym taka finansowa pomoc naprawdę jest potrzebna???? Pracowałam ponad 32 lata w Służbie Zdrowia, która znam od podszewki, pracowałam zarówno w przychodni, jak i w szpitalu i wiem, jak ciężki jest zawód szczególnie pielęgniarek, które nigdy nie były właściwie dowartościowane, ale to, co teraz się dzieje, przechodzi ludzkie pojęcie. Nie ma pieniędzy na dofinansowanie szpitali, nie ma pieniędzy na nowe szpitalne inwestycje (a kiedyś przecież kupowano tonografy, rezonanse, nowoczesne operacyjne stoły), nie ma pieniędzy na uczciwe zarobki dla pracowników, począwszy od lekarzy poprzez średni do podstawowego personelu, który bardzo często pracuje za przysłowiowe grosze, mimo, że ogrom obowiązków na nich własnie spływa. Jeszcze nie tak dawno robiłam tygodniowe zakupy i zamykałam się w sumie 50 – 70 zł, teraz za akie same produkty muszę wydać około 150 zł, czyli dwa razy więcej. No to powiedz mi ty oszuście Dudo, kiedy rzeczywiście lepiej mi i wielu Polakom się lepiej żyło????? Wolne media w Polsce są koniecznością, to od nich dowiadujemy się, jakie wielkie przekręty obecny rząd czyni , a takie media niestety rządzącym przeszkadzają, bo rządzący chcą ukryć swoje machlojki, chcą ukryć jak bardzo okradają podatników i jak bardzo fatalne decyzje podejmują, rujnując tym wiele naprawdę dotąd świetnie działających dziedzin życia/. Wolne Sądy są do tego potrzebne, żeby była PRAWDZIWA SPRAWIEDLIWOŚĆ, nie tylko po stronie tych, którzy do słusznej partii należą (patrz sprawa samochodowej katastrofy pani Szydło), ale sprawiedliwość taka, żeby każdy Polak był pewien, że jeżeli jego sprawa pójdzie po jego myśli będzie to naprawdę sprawiedliwe, a jeżeli przegra, niestety musi za swoje przewinienie zapłacić. Nie można zawłaszczać Polski, bo Polska to nie jest prywatny folwark pana Kaczyńskiego i nie musimy wcale tak tańczyć, jak pisowska kapela nam zagra, nie musimy wykonywać sprzecznych z zasadami demokracji czynności, godząc się na każde widzimisię pana K. i bać się, że za nieposłuszeństwo, za sprzeciw, będziemy przez rządzących ukarani. Jesteśmy w Unii i to jest jedno z większych zwycięstw, obok przynależności do NATO Polski, obie przynależności zapewniają nam bezpieczeństwo nie tylko militarne, ale również i bezpieczeństwo gospodarcze, niestety doskonale wiemy, że Pis nie jest do końca zadowolony z naszej obecności w Unii Europejskiej, oni chcieliby tylko brać od Unii to co się da, niestety nie wypełniając żadnych obowiązków, które na nas spoczywają w związku z przynależnością do Unii. Zarówno Niemcy, Francja i inne europejskie kraje należące do Unii, nie mogą być naszymi potencjalnymi wrogami, jak nam to Pis ustami Dudy i Morawieckiego ostatnio sugeruje, tylko dobrosąsiedzkie stosunki, wspólne rozmowy mogą doprowadzać do tego, że wrócimy na zaszczytne miejsce w Unii, a które pod rządami Pisu niestety utraciliśmy – niestety teraz jesteśmy w Unii traktowani jak nieznośne bachory, które krzykiem i złością domagają się o swoje problematyczne prawa. Tylko wspólnota gospodarcza krajów Unii może doprowadzić nasze państwo do dobrobytu!!! Dlatego mój wyborczy głos może być tylko jeden: RAFAŁ TRZASKOWSKI!!! I dziwię się tej zniewolonej części Polaków, którzy wciąż wierzą temu, który już ich wielokrotnie oszuka, który marnymi ochłapami z pańskiego stoły omamił ciemny lud wcale nie własnymi, ale innych okradzionych Polaków pieniędzmi i nadal zamierza oszukiwać, bo niestety jest tylko marionetką, która musi wykonywać rozkazy Kaczyńskiego, sam Duda nie ma własnego zdania, to zawsze jest tylko głos Kaczyńskiego. Tak było i tak będzie nadal, nie mam co do tego żadnych złudzeń, ba nawet podejrzewam, że będzie jeszcze gorzej!!!!! Będziemy całkowicie zniewoleni, bo do tego Kaczyński dąży – on sobie wymyślił świat, w którym niepodzielnie będzie królował i nikt nie będzie miał prawa głosu sprzeciwu!!!!! Nie sztuka rozdawać nie swoje pieniądze , a równocześnie doprowadzać budżet państwa do ruiny, do krachu, za które będą płacić masze dzieci, wnuki i prawnuki!!!! CHCEMY MIEĆ PRAWDZIWIE WOLNĄ I DEMOKRATYCZNĄ POLSKĘ DLATEGO WYBIERAMY RAFAŁA TRZASKOWSKIEGO!!!
INACZEJ BYĆ NIE MOŻE!!!! To już niestety mój ostatni głos przed wyborami i chciałabym, by został on wysłuchany!!!! Tak dla przyzwoitości dodam tylko, że pogoda dzisiaj, zwłaszcza w południowej części Polski, zapowiada się pięknie słoneczna i całkowicie letnia, z temperaturami ok 30 stopni, więc…. idę odpoczywać dzisiaj do Parku i marzyć o prawdziwie demokratycznej Polsce
JESZCZE BĘDZIE PRZEPIĘKNIE, JESZCZE BĘDZIE NORMALNIE!!!!!!
Bliżej, co raz bliżej, godzina ZERO już za niedługo. Matko, jak się boję!! Naprawdę się boję i co chwilę albo popadam w euforię z myślą: BĘDZIE DOBRZE, albo jakieś zwątpienie na mnie nachodzi i wtedy zaczynam się po prostu denerwować. Tym bardziej. że kampania ze strony Pisu przybiera coraz podlejsze i coraz bardziej błotne hasła, a widzę, że ci Dudo przekonani ciągle wierzą w te wszystkie hasła dobrej zmiany, jakby nie widzieli na własne oczy, że wszystko tak kolorowo wcale nie wygląda, że wręcz to jest niedobra i tragiczna dla Polski zmiana. Pomówienia, kłamstwa, wyciąganie jakichś bardzo często nieprawdziwych brudów – to domena pisowców i niestety w tym również bierze udział nie tylko zainteresowany tym A.D, ale bardzo agresywnie na forum wyborczym „zajaśniał” ostatnio premier, który podobnie jak Duda tak się wydziera, że już prawie całkowicie traci głos, słychać tę chrypkę, która jednak nie przeszkadza mu nadal wrzeszczeć. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego bardzo nienaturalnie podniesiony głos ma przekonać o słuszności wywodów, ale jak widać niestety to działa. Nie argumenty (no tak, ich akurat brak, bo ciągle podawane te same typu 500 plus i trzynastka dla seniorów, a już nie mają one takiej świeżości – to stare, odgrzewane kotlety), ale krzyki i przekonywanie, że PO jest beeeee. A ja wcale nie lubię, gdy ktoś na mnie wrzeszczy, nie dlatego, że się akurat boję, ale dlatego, że wprowadza mnie to w gniew, jestem wolnym człowiekiem i nikt nie ma prawa wrzaskiem tłumaczyć mi swoje racje – nie racje, akurat działa to na mnie odwrotnie. Zresztą całe poprzednie pięciolecie prezydentury Andrzeja Dudy wyraźnie pokazało, jak bezwolnym prezydentem on w sumie był, zero własnych intencji, potulność, a wręcz poddaństwo wobec Kaczyńskiego aż bije po oczach. I te ustawy, które on tak chętnie podpisywał wcale nie przyniosły Polsce ani dobrych zmian, ani tym bardziej splendoru na zagranicznych forach, to były wszystkie ustawki pod autorytaryzm partii Pis, która opanowała i skutecznie zniszczyła nie tylko Sejm, ale i Trybunał Konstytucyjny i w pewnym sensie i Sądy (chwała tym dzielnym niezawisłym sędziom, którzy jednak się nie poddają i do końca walczą o prawdę, nie wspominając o innych dziedzinach naszego życia, chociażby Lasy Polskie, które bezczelnie były wycinane, czy wręcz pokazowej, słynnej na całą Polskę i na cały świat Stadninie Koni w Janowie, która została całkowicie zniszczona, już nikt nie kupuje u nas Arabów, które słynne były na cały świat. A kuriozum rujnacji Polski to także totalne zniszczenie polskiej edukacji i zniszczenie opieki zdrowotnej. I najgorsze jest w tym to, że Pis wcale nie poczuwa się do winy w tych dziedzinach, zwłaszcza w całkowitym zniszczeniu Oświaty i nie podają żadnych recept na ich naprawę. Przykładów zniszczeń uczynionych przez Pis można by podać jeszcze wiele, wiem, że ci, którzy nie są poddawani indoktrynacji Telewizji Polskiej wszystko to dokładnie widzą i również się buntują i chcą zmiany na jakieś sensowne bezpieczne nowe ustawienie Polski w świecie i chce powrotu do normalnej, bezkonfliktowej i bez tego hejtu nienawiści Polski. A to wszystko możemy mieć, to wszystko leży w zasięgu naszych rąk, wystarczy tylko postawić krzyżyk w odpowiednim miejscu, podpowiem, tym niżej postawionym, koło nazwiska TRZASKOWSKI. To nasze być, albo nie być, bo gdy niestety A.Duda wygra te wybory (a pis posunie się do wszystkich możliwych krętactw, żeby tak się stało) czeka nas nadal Polska rozgrabiana przez dalsze ordy pisowskie. które już uwłaszczyli się na naszym dorobku, ale teraz podjudzeni bezkarnością spowodowaną złym wyborem tych 40 procent Polaków będą jeszcze bardziej, niby żarłoczna stonka pożerać Polskę i niszczyć wszystko, co tylko da się jeszcze zniszczyć. A co wtedy wieszczą: Koniec z wolnymi Sądami, koniec z wolnymi mediami, zostaniemy wzięci na pasek, a kaganiec założą nam na nasze twarze, zastraszeni, przerażeni grożącymi sankcjami o niestety wtedy i opozycja, która dotąd jeszcze jakaś tam istnieje całkowicie będzie ubezwłasnowolniona, a i my razem z nimi nie będziemy mieć prawa do głosu. Przykładem może być sprawa wypadku samochodowego z udziałem byłej pani premier Szydło, w której został oskarżony o spowodowanie wypadku młody człowiek, a cała sprawa jest zagmatwana, nie do końca przekonywujący o winie, zwłaszcza, że ważne dowody mogące świadczyć o braku winy pana Sebastiana w dziwny sposób zniknęły. LUDZIE!!!CZY WY TEGO NIE WIDZICIE!!! Wiem, źle to dedykuję, bo z tego co wiem moi Blogowicze są raczej politycznie poprawni, bp wodzą to zło, tę degrengoladę dzisiejszej władzy. O oby jeszcze co najmniej te 51-52 procent Polaków też to dojrzało i mądrze zagłosowało. STAWKA JEST BARDZO WYSOKA :WALCZYMY O POWRÓT DO NORMALNEJ, WOLNEJ, PEŁNEJ DEMOKRACJI POLSKI, BEZPIECZNEJ DLA WSZYSTKICH POLAKÓW, BEZ WZGLĘDÓW NA WYZNANIA, POLITYCZNE OPCJE, SYTUACJĘ MATERIALNĄ CZY JAKIEKOLWIEK POGLĄDY, OCZYWIŚCIE ZGODNE Z OGÓLNIE PRZYJĘTYMI NORMAMI Kiedyś, gdy Pis po raz pierwszy, a potem drugi startowało do wyborów przestrzegałam Wszystkim tym, co może się złego w Polsce po ich wyborze stać i miałam niestety rację. Teraz jest podobnie, ale nawet powiedziałabym jeszcze bardziej dla Polski niebezpiecznie. Jestem taką KASANDRĄ, przepowiadającą dla losów Polski nadchodzące zło, o ile mnie ludzie nie posłuchają.
Czas pokaże, na razie musimy czekać i cieszyć się dzisiejszym dniem, który podobnie jak i wczorajszy niestety jest dosyć kapryśny, raz słonko, raz chmurki i deszczyk. Ale nie upadajmy na duchu WSZYSTKIEGO DOBREGO NA DZISIAJ 🙂
P.S.. A teraz własnie Duda na wiecu powiada: to jest walka o to, czy będziemy mieli Polskę z centralnym lotniskiem aby nie trzeba jeździć na lotnisko do Berlina ( to już Lotnisko na Okęciu nie działa??????_
Boże, ty widzisz i nie grzmisz? Czy n a p r a w d ę centralne lotnisko jest teraz nam najwięcej do szczęścia potrzebne?????
……… ale na szczęście róże wciąż nie przemijają……. A ponieważ dzisiaj mamy znów kolejna środę (Boże, znów? tak szybko???) to ten piękny starodawny portrecik pięknej młody damy w różanej oprawie ofiarowuję dzisiaj wraz ze serdecznymi pozdrowieniami i całusami oczywiście mojej Przyjaciółce Uli. Tak, tak Uleczko, dzisiaj znów jest środa – święto naszego blogowego spotkania i chociaż czas stanowczo za szybko płynie, my zawsze, przynajmniej w ten jeden dzień tygodnia pozostajemy niezmiennie tutaj na Krakowskim Targu. Co prawda wolałabym, żeby do takiego naszego spotkania doszło na Krakowskim Rynku, gdzie znów mogłybyśmy napić się piwka ze sokiem imbirowym ( hmm, pyszny był), ale jak to mówią: „jak się nie ma, co się lubi, to się lubi co się ma), przynajmniej ciągle mam nadzieję, że kiedyś do tego naszego spotkania musi dojść,czy to w krakowie, a może w Poznaniu???? Póki co musimy zadowolić się tutejszymi naszymi spotkaniami i tu pozdrowienia, uśmiechy i całuski sobie przekazywać. No to do naszego następnego spotkania tutaj w następną środę Uleczku.
Dzień Wielkich Trzasków co raz bliżej. A potem….Polska zwariuje, będzie z wypiekami na policzkach (a niektórzy z częstymi wizytami w wychodku) oczekiwać wyników wyborów. I chociaż nadal prognozy są lepsze dla Rafała niż dla Andrzeja, ale ciągle nic nie wiadomo do końca, bp po rządzącej kaście wszystkiego można się spodziewać, dla nich oszustwa to przecież chleb powszedni. Nie wiem, naprawdę nie wiem, co by musiało się stać, żeby wyborcy Dudy wreszcie przejrzeli na oczy i dojrzeli to wielkie oszustwo, które od niego i od całego Pisu aż bije po oczach. Nawet swojego wielkiego show, w postaci tej niby debaty w Koskich nie potrafili do końca poprawnie przygotować, okazało się, że z góry przygotowane i wiadome prezydentowi pytania zadawali działacze Pisu i Solidarnej Polski, dlatego rodzimi mieszkańcy Końskich nie mogli się dostać do środka na ową konferencję, zresztą było tam też wielu działaczy pisowskich z całej Polski, szczególnie starszych osób, którzy za obiecany obiad jeżdżą z Dudą po Polsce i mu klaszczą i krzyczą DUDA DUDA W dodatku okazało się, że odpowiedzi na owe pytania Duda czytał z promptera – czyli oszustwo na całej linii, myślę, że spora część mieszkańców Końskich dojrzała wreszcie, że zostali po prostu bezczelnie zmanipulowani. A co z resztą tych jeszcze wciąż pro pisowskich wyborców. Niestety, oni byli daleko od Końskich i tego oszustwa nie dojrzeli, za to na pewno oglądali Wiadomości TVP, w których pokazywano wspaniałe wystąpienie najlepszego z wszystkich dotąd prezydentów Polski (to już nawet Kaczyński musi zejść z piedestału??) i przekonywało, wręcz straszyło „swoich” tragicznymi skutkami, jakie miałyby nastąpić, po wyborze Trzaskowskiego na prezydenta. Według nich będzie to dla Polski Armagedon, z tym, że zgodzę się z jednym, to będzie Armagedon dla Pisowców z przystawkami, bo czas ich beztroskiego trwonienia pieniędzy polskiego podatnika i czas rujnacji Polski dobiega końca – ja w to wierzę. Dlatego tu głośno, jednoznacznie, zdecydowanie wołam: RAFAŁ, RAFAŁ, RAFA, RAFAŁ !!!!!!!!
No dobra, mamy środę, mój i Uli ulubiony dzień. Właściwie wczorajszy dzień był pogodowo nijaki, więc nie wypuszczałam się na żadne eskapady. Dzisiaj zapowiada się mam zdecydowanie lepsza pogoda, już słonko nam świeci, a temperatura będzie całkiem „polsko – letnia”, czyli bez wielkich kanikuł, a to jest dla nas przyjemne, do takiego lata jesteśmy własnie przyzwyczajeni. I takiego pięknego, letniego dnia, ale bez strasznego upału, raczej z wytchnieniem od deszczów, burz i od nadmiaru stopni Celsjusza Wam życzę.
„Są dwa światy i nas jest dwoje, do swych miejsc przypięte jak rzepy”………
Tak, tak, to jest moje nawiązanie do wczorajszej niby debaty prezydenckiej, w której odległość stanowisk wynosiła tylko 400 km. Każdy „przypięty” był do swojego wybranego przez siebie miejsca, z tym, co trzeba przyznać, bardziej merytoryczną jednak debatą, a raczej konferencją prasową była ta, na której Rafał Trzaskowski był przesłuchiwany przez wszystkie zależne i niezależne media – był dokładnie naciskany w różnorodność problemów, a nie tylko takich, które kandydatowi były wygodne. Oponent Trzaskowskiego – Duda zadekował się w Końskich, czyli w miejscu, gdzie podczas poprzedniej tury wyborów dostał największe poparcie, nie można powiedzieć więc, że ta jego niby debata była całkowicie obiektywna, miał za sobą ciemny lud swoich popleczników, którzy oczywiście mu przyklaskiwał no i zadawał z góry zaplanowane pytania. Pytania, które dostawał Duda były nie tylko przewidywalne, ale dokładnie przygotowane pod to, co chciał Duda podczas tego spotkania powiedzieć, ani grama mniej, ani grama więcej, czyli nic nowego, ale i tak dzisiejsza TVP na pewno rozpływa się nad każdym złotym słowem padającym wczoraj z prezydenckich ust – (szczególnie tych o braku konieczności szczepień, czyli ukłon w stronę wyborców Konfederacji), zresztą nie wiem tego, bowiem n i e o g l ą d a m reżimowej telewizji, ale wystarczy zaglądnąć do innych mediów np. prasowych i już będzie wszystko wiadomo. Ale nie będę już więcej pastwić się nad prezydentem Dudą, bo mam nadzieję, ze jednak po 12 lipca przestanie nim być, chociaż wciąż wisi nad nami widmo przeróżnych manipulacji, o czym już głośno się pisze. Pamiętacie bowiem te słowa” „raz zdobytej władzy łatwo nie oddamy” – no i wszystko wiadomo. O głęboko obawiam się, że albo wyniki będą zmanipulowane, a jeżeli nie uda się im tego zrobić, to Sąd Najwyższy pod presją Pisu po prostu wybory unieważni. A wtedy będziemy mieć bezkrólewie prezydenckie (czekaj, czekaj, przecież niedawno pisowcy mówili, że taka sytuacja jest niedopuszczalna), pisowcy powołają panią Witek, lub inną osobę z Pisu, bo obecna marszałek może być również odwołana i dalej Pis sobie będzie rządzić do woli, a opozycja…pewnie znów stuli uszy i pójdzie do podziemia. CIEMNO TĘ NASZĄ POLSKĄ PRZYSZŁOŚĆ WIDZĘ !!!!
No to może wygodniej pisać o pogodzie? Wczoraj był całkiem miły dzionek, ale do czasu. Nawet dwie godzinki spędziłam w Parku, nawet znów przyszedł na naszą ławeczkę V.I.P. Było fajnie, wiaterek jeszcze wtedy był całkiem niewielki i przyjemny. Może tylko jeden mały incydent zakłócił tę wczorajszą idyllę, mianowicie znów pojawił się na horyzoncie ten sam pijaczek, który mnie kilka dni temu nagabywał. Co prawda nie byłam już wtedy sama, bo właśnie rozmawialiśmy z Kaziem, gdy ten człek podszedł i tym razem co prawda grzecznie, ale to niego własnie o coś tam spytał. No i przyznam, tu była nastąpiła moja porażka, bowiem zareagowałam bardzo emocjonalnie i po prostu tego człowieka od nas odgoniłam. Trochę mi się potem wstyd zrobiło, bo nie musiałam być aż tak bardzo impulsywna, odgoniłam go trochę jak jakiegoś psa – przybłędę. Na moje jedyne wytłumaczenie może być tylko stwierdzenie, że przypomniałam sobie tę nachalność tego człowieka, ale może po prostu był to człowiek samotny, który nie miał sobie z kim porozmawiać???? Nie lubię takich sytuacji, bo potem mam wyrzuty sumienia, ale chyba rzeczywiście ostatnio (a może nie tylko ostatnio) się zmieniłam i jestem jakoś bardziej asertywna w stosunku do ludzi, szczególnie do takich, których się boję, a ten człowiek sprawiał wrażenie niezbyt rozgarniętego, kto wie, co może od takiego człowieka grozić? Ale wracając do wczorajszego mego pobytu w Parku, jak pisałam było miło, ale do czasu, bo nagle, całkiem niespodziewanie zerwał się ogromny wiatr, który po prostu strącał liście z drzewa, zupełnie jakby to była już jesień, a tumany kurzu, śmieci, pyłu i tych opadłych liści wprost zaczęły się kłębić na alejkach. No i oczywiście ten wiatr nawiał masę chmur, po chwili nieba z błękitu przemalowało się na kolor szary, wręcz ołowiany i już wiadomo było, że trzeba szybko z Parku się ewakuować, bo zaraz zacznie padać deszcz. Na szczęście ulewa, która po pewnym czasie jednak nastała już mi nie zagrażała, tylko może tyle, że niestety gdy pada taki ulewny deszcz zanika sygnał telewizyjny z anteny satelitarnej i następuje chwilowa dłuższa lub krótsza przerwa w programie. Gdy są jakieś powtórki nie jest to jeszcze takie bolesne, gorzej, gdy ogląda się jakiś film i traci się potem jego wątek. Na szczęście te przerwy wczoraj były co prawda kilkakrotne, ale tylko chwilowe, wiec transmisję z debaty w Lesznie mogłam już spokojnie sobie oglądnąć w całości, bez jakichkolwiek przerw. A co dzisiaj z pogodą? Zdecydowanie jest o wiele chłodniej, niż wczoraj (różnica jest nawet około 10 stopni w dół), poranek był ponury, teraz nawet słonko wychodzi, ale wciąż jest sporo chmur na niebie, które to słonce przykrywają. A może taki odpoczynek od wysokich temperatur wszystkim akurat się przydadzą Wszak co prawda mamy wakacje, ( ja moje będę spędzała oczywiście w Parku Krakowskim), nie wszyscy jednak na nie ze względów nie tylko epidemiologicznych, ale też i niestety materialnych nie wyjedzie na wakacje, mimo bonu turystycznego, które dzieciaki dostały, co z tego, skoro za kolonie i obozy trzeba było już z góry zapłacić miesiąc temu, gdy wtedy te bony jeszcze nie obowiązywały? Zresztą nie do końca sprawa tych bonów jest rozwiązana, jak zwykle, po pisiemu coś tam obiecali, ale sposób realizacji takich bonów nie jest do końca jasny. A pewnie po wyborach będzie już całkiem jasny: nikt nic nie dostanie, bo nie będzie na to pieniędzy, a pracownicy z branży turystycznej znów będą mieli orzech do rozgryzienia: znów nas oszukali, czy jednak coś na tym zyskamy? Zresztą sądzę, że i te wszystkie granty dla gmin tak chętnie rozdawane przez premiera tuz przed wyborami to tylko normalna wyborcza kiełbasa, bo jak na razie są to papierki bez pokrycia. A potem? dadzą, albo nie dadzą, będą, albo nie będą na to pieniądze. Bo ostatnio wszystko w Polsce robi się „po pisiemu” Na przykład będą też kłopoty z głosowaniem, bo okazało się, że jeżeli ktoś w pierwszej turze wyborów zagłosował gdzie indziej, niż jest jego miejsce zamieszkania, teraz niestety tez będzie musiał tam, a nie u siebie głosować. I tak na przykład jakaś pani Ania, czy pan Mirek pojechali na wakacje ma Hel i zagłosowali w tamtejszym Lokalu Wyborczym, to teraz po powrocie już do domu, na przykład do Warszawy, Krakowa, czy gdziekolwiek indziej, nie będą mogli w najbliższym swojego stałego miejsca zamieszkania Lokalu zagłosować, tylko muszą jechać z powrotem na Hel, by się z tamtej Komisji wypisać, by móc u siebie zagłosować, albo w dniu wyborów będą znów na ten Hel musieli „podskoczyć”, bu oddać ważny głos. Jakoś dotąd nigdy z tym takich kłopotów nie było, ale skoro „dobra zmiana” zabrała się za sposób przeprowadzenia wyborów, musi nastąpić przecież bałagan. A może to własnie chodzi o to, żeby niektóre osoby odstraszyć od wyborów, żeby łatwiej nimi potem manipulować?
A miało nie być o polityce.
No dobra, jak na razie za oknem jest nieco różnie, raz słońce, raz chmury, raczej nie ma i nie będzie upału, ale to wcale nie oznacza, że wtorek nie ma być miłym, czego wszystkim życzę. Ł+=
Gdy Magda była jeszcze małym dzieckiem, Jej niewiele, bo o cały rok starszy brat Marcin nie potrafił poprawnie wymienić Jej imienia i nazwał Ją Dandą Bardzo kochał swoją młodszą siostrzyczkę i zawsze gdy cokolwiek od kogoś dostał, Jego pierwsze słowa były „a dla Dandy”????. Fajne to były czasy. Co prawda Magda nosiła jeszcze drugi domowy przydomek ZOŁZA, bo Ona, w przeciwieństwie do swojego brata, niestety nie lubiła się z nikim dzielić i czy to był kawałek czekolady, czy jakiś owoc, który bardzo lubiła, zawsze chowała go za siebie mówiąc: „nie dam, to moje” Na szczęście Magda szybko wyrosła z tego samolubstwa, teraz bardzo chętnie dzieli się wszystkim co ma, a już najwięcej i najchętniej dzieli się swoim ogromnym sercem, o czym wielokrotnie mogłam się przekonać. Nie będę Jej dzisiaj wypominała wieku, zresztą jest Ona akurat w bardzo korzystnym dla siebie czasie teraz umieszczona, w sam raz, gdy już odchowała dwie swoje starsze córki i prawie już dorosłego syna i teraz ma czas na spełnianie swoich marzeń. Wiele z tych Jej marzeń już się spełniło, ma trójkę wspaniałych dzieci, bardzo kochanego i kochającego Ją męża, dom z przepięknym tarasem, który wspólnie z Jackiem wybudowali, cudowny ogród, który bardzo starannie pielęgnuje, a który rozrasta się i z każdym rokiem jest co raz piękniejszy. O kocie i dwóch psach, które posiada nie wspomnę, ale to tylko może być świadectwem, jak dobrym jest Człowiekiem, bo przecież Ktoś kto kocha zwierzęta jest Człowiekiem wrażliwym i otwartym na ludzi. Co prawda bywają czasami wyjątki, przykładem może być tu znany nam wszystkim jeden starszy pan z Żoliborza, który co prawda kocha koty, ale nie koniecznie kocha ludzi, nawet bym zaryzykowała, że ich nienawidzi, ale wyjątek na ogół potwierdza regułę, pod którą akurat Magdę bez zmrużenia oka można podciągnąć. Ona Kocha i Ludzi i zwierzęta. Magda zawsze mi powtarza, że trzeba marzyć, bo marzenia się spełniają, tylko w to trzeba uwierzyć. I chyba w tym jest sporo racji bo i następne marzenie o nowej kuchni też już się Jej spełniło, a obecnie marzenie …no cóż, może też się spełni? Jednym słowem można powiedzieć, że Magda jest SZCZĘŚCIARĄ !!!! Czego zatem jeszcze Magduś mogę Ci w dniu Twoich urodzin życzyć? Na pewno zdrowia, miłości Twoich Najbliższych, chociaż wiem, że zarówno Twój Mąż jak i Twoje Dzieci bardzo Ciebie Kochają, o Ciotce Ewie już nie wspominając. Ale życzę Ci także, byś nigdy o swoich marzeniach nie zapominała, by to, które teraz realizujesz, spełniło się po Twojej myśli, aż do pomyślnego końca i żeby pozostało Ci jeszcze wiele sił na nowe wspaniałe pomysły, które na pewno jeszcze zrodzą się w Twojej głowie i niech te nowe marzenia nigdy nie pozostaną tylko w sferze jakichś imaginacji, ale również staną się one realne i cieszące Ciebie i Twoich Najbliższych. Jestem bardzo dumna ze swojej Siostrzenicy, która musiała włożyć sporo wysiłku, aby zwalczyć wszystkie przeciwności, które stawały na Jej drodze, ale zawsze była bardzo wytrwała i bardzo konsekwentna we wszystkich swoich działaniach, nie zatracając przy tym troski o tych, których kocha. A gdy popatrzę na zdjęcie uśmiechniętej mojej Siostry Ani wiem, że Ona również jest dumna ze swojej Córki i tam z Niebios zawsze Jej sekunduje.
Miałam taką cichą nadzieję, że wczorajszą niedzielę spędzę w urodzinowym nastroju w Modlnicy, jako, że zapowiadał się przepiękny, słoneczny dzień. Ale los zrządził inaczej, Magda musiała wczoraj nagle wyjechać z domu, co nieco pokrzyżowało moje plany. Będziemy musiały to świętowanie odłożyć na trochę późniejszy termin. Zresztą zamówiony dla niej na Allegro prezent jeszcze wciąż jest w drodze. Mam taką tradycję, że z okazji Jej Urodzin zawsze kupuję do Jej pięknego ogrodu jakiś krzew kwiatowy, dotąd zawsze były to róże, w tym roku postanowiłam zrobić małą odmianę i zamówiłam Jej Budleję Trójkolorową, czyli krzew złożony z trzech różnokolorowych krzaczków, posadzonych od siebie w małej odległości i dających razem piękną, trójkolorową , niebiesko -fioletową, purpurowo – fioletową, oraz białą kompozycję, o zdecydowanie słodkim zapachu, wabiącym do siebie setki motyli. Uwielbiam fotografować motyle, które na kwiatach przysiadają i gdy tylko krzew już się wspaniale rozrośnie, na pewno uwiecznię go zarówno na Facebooku, jak i tutaj w moim blogu. Ale nie mogę narzekać na wczorajszy dzień, który oczywiście spędziłam w moim ulubionym Parku, na ławeczce w cieniu, bo słońce dosyć intensywnie przyświecało, ale za to leciutko powiewający letni, ciepły wiaterek wspaniale mnie orzeźwiał. Dłuższą chwilę siedziałam sama, pastwiąc się nad Pokemonami, czasami przeglądając Facebook, ale niedługo potem usiadł obok mnie na ławeczce bardzo Miły Pan, czyli znajomy Wam już V.I.P i już razem spędzaliśmy przemiły aż do wieczora czas, rozmawiając i słuchając oczywiście Radia Pogoda, a puszczane w nim stare melodie tylko dopełniały uroku wspólnie spędzonych upojnych chwil. Tak więc można powiedzieć, że mimo zmiany planów, spędziłam wczoraj bardzo uroczą niedzielę.
I CÓŻ MI WIĘCEJ TRZEBA, PARK KRAKOWSKI, JA I TY A W GÓRZE BŁĘKIT NIEBA, ACH TO JUŻ WYSTARCZY MI !!!!!
A dzisiejszy poniedziałek rozpoczął nam nowy tydzień. Nie chcę psuć romantycznego nastroju dzisiejszego mojego blogowego wpisu, więc nie będę wspominała nawet, jakie ważne wydarzenia na zakończenie tego tygodnia nas czekają, wszyscy to doskonale wiedzą, a na pewno jeszcze będę miała okazję o tym w ciągu tych najbliższych 4 dni wspomnieć, bo potem już znów nastanie czas dwudniowej ciszy wyborczej. No i na koniec przyjdzie ta niedziela, na którą, przyznam, czekam z wielkim drżeniem serca, zresztą pewnie nie ja jedna sama. Mam tylko nadzieję, że pogoda przez ten cały tydzień będzie nas tak rozpieszczała, jak ta wczorajsza, a podobno tym razem była ona wspaniała w całej Polsce. A więc ślicznej pełni lata na dzisiaj i na cały ten tydzień Wam życzę. Miłego poniedziałku i przyjemnego nowego tygodnia 🙂
Dzisiaj piękna niedziela nam się szykuje. Akurat taka fajna do „nicnierobienia” Ciepła, słoneczna, bez opadów, ba nawet bez prognoz na takie opady. Dlatego dzisiaj sobie odpuszczam politykę (będę się nią martwiła w następną niedzielę), nawet odpuszczam sobie blog i tylko do maluneczka i do kilku słów o niczym dzisiaj się ograniczę. Przyznam, że miałam bardzo fajne plany na dzisiejszy dzień, związane zresztą z jutrzejszym świętem Magdy, ale o tym napiszę dopiero jutro. Niestety plany całkowicie mi się pokrzyżowały i dzisiejszą niedzielę spędzę oczywiście w Parku. Już jest lipiec. Zeszłego (i jeszcze przed zeszłego też) lipca w każdą niedzielę było w moim Parku bardzo głośno, były Trucki z pysznym jedzonkiem, były też i inne stosika ciekawe do zwiedzania, były wspólne zabawy, zawody, teraz niestety ten niedobry koronowirus wszystko zablokował i w Parku dzisiaj jest podobnie, jak w każdy inny dzień tygodnia, z umiarkowanym udziałem publiczności. A może to i lepiej? bo czasami ten wrzask z głośników dochodzący, trochę mi jednak przeszkadzał, a i ceny w tych wozach były dosyć spore, trzeba się było za kieszenie tylko mocno trzymać. Zresztą w związku z moimi żołądkowymi perturbacjami i tak nie mogłabym z delektowania się tymi smakołykami korzystać, mam dosyć wyspecjalizowaną dietę, z wielu rzeczy musiałam zrezygnować, a tam podawane potrawy (boczki, pieczone kiełbasy o inne „pyszności”) nie należą raczej do dietetycznie poprawnych, pewnie, że można „zgrzeszyć”, ale po co potem trzeba cierpieć???? Grzecznie zatem zjem dzisiaj ryż z kotlecikiem w sosie chrzanowym, (oczywiście domowym systemem przeze mnie przygotowanym, więc w miarę dietetyczny), chwilkę odsapnę i wyruszę na moją ławeczkę do tego spokojnego dzisiaj Parku. Miłej niedzieli wszystkim